Pozdrawiam, Paweł
Hania
Ale... Co Ty... Gdzie zaś... Kurczę, zatkało mnie, niech
odchrząknę, khy, khy.
Przepraszam Cię, ale nigdy dotąd nie spotkałem człowieka, który
uważałby poglądy emesłerda za świadczące o czymś więcej niż o
poglądach emesłerda. Wróżenie o poprawności językowej z jego
komunikatów różni się od wróżenia o losach kraju z jelit baranich
wyłącznie niższym współczynnikiem sprawdzalności przepowiedni.
To była uwaga ogólna, a w Twoim konkretnym przypadku jak właściwie
chciałbyś, żeby sprawdzacz ortografii zasygnalizował błąd? Jeśli mu
napiszesz ,,za chwyt'' zamiast ,,zachwyt'' albo ,,u morzenie'' zamiast
,,umorzenie'', to też uzna, że wszystko jest dobrze. Albo wiesz,
napisz mu polecenie ,,żuć nuż w może'' i zrelacjonuj nam, co on na to.
- Stefan
--
Stefan Sokolowski, IPI PAN Gdansk
>Przepraszam Cię, ale nigdy dotąd nie spotkałem człowieka, który
>uważałby poglądy emesłerda za świadczące o czymś więcej niż o
>poglądach emesłerda.
Stefanie,
W imieniu Rady Naczelnej Języka Polskiego, Towarzystwa Przyjaciół i
Miłośników Słownika Języka Polskiego, Ortograficznego, Wyrazów
Bliskoznacznych i Wulgaryzmów, Idiomów Angielskich i Pisarzy Późnego
Oświecenia oraz Kółka Krasomówczego z Kraśnika domagam się, byś nazwę
edytora tegoż pisał zależnie od sytuacji:
- wielką literą;
- dużą literą;
- z wielkiej litery;
- z dużej litery;
- od wielkiej litery;
- od dużej litery.
W wyjątkowych okolicznościach i po uzyskaniu stosownych zaświadczeń
możesz też użyć wszystkich tych sposobów jednocześnie.
Ku chwale Ojczyzny. Dobranoc:)
Adam
Emesłerd... Znaczy ,,E'' ma być duże, tak?
*E*mesłerd. *E*EE!!mesłerd. A czy mogę akcentować przedostatnią?
Dobranoc
>Emesłerd... Znaczy ,,E'' ma być duże, tak?
>*E*mesłerd. *E*EE!!mesłerd.
Właśnie o to chodziło, żeby w Emesłerd "W" było słusznych rozmiarów.:)
> A czy mogę akcentować przedostatnią?
Ponieważ Microsoft Knowledge Base milczy na ten temat, a słowo brzmi
obco - najbezpieczniej będzie akcentować WSZYSTKIE. :)
Pozdrawiam,
Adam
Jest bardzo słusznych rozmiarów. Gdyby było rozmiarów ujemnych, to
miałoby podstawy do skargi. Ale zero milimetrów jest rozmiarem z
niebywałą dokładnością dopasowanym do potrzeb znaku graficznego
oznaczającego niewystępującą głoskę.
Z mojej szkoły podstawowej wieki temu:
-- Pani Profesor, a czy ,,krowa'' pisze się przez er-zet czy przez żet
z kropką?
Stefan (ja):
> A czy mogę akcentować przedostatnią?
Adam:
> Ponieważ Microsoft Knowledge Base milczy na ten temat, a słowo brzmi
> obco - najbezpieczniej będzie akcentować WSZYSTKIE. :)
EM!!!ES!!!ŁERD!!!
Przepraszam zgromadzone koleżeństwo. Oczywiście źle dzielę na sylaby.
Powinno być:
E!!!MES!!!ŁERD!!!
Nie popisałem się.
>Jest bardzo słusznych rozmiarów.
I słusznie. Przepraszam, jeśli za daleko posunąłem żart, na który być
może nie miałeś ochoty.
Pozdrawiam,
Adam
Ja myślałem, że nadal sobie żartujemy, a Ty już przepraszasz?
Rozczarowałem się...
No dobra, to teraz poważnie: czy ktoś już wypróbował sprawdzacz
ortografii systemu MS Word (czyli Małomiękkie SłoWo) na zdaniu ,,żuć
nuż w może''?
Używanie sprawdzaczy ortografii jest strasznie mylące. Człowiek
nabiera do nich zaufania a one go zostawiają na lodzie w jakimś
nieoczekiwanym momencie. Lepiej ufać własnej głowie. Ja mogę napisać
,,niezawsze'' zamiast ,,nie zawsze'', ale gdybym popełnił coś takiego
jak z tym rzucanym nożem, to na pewno zauważę.
>Adam:
>> Przepraszam, jeśli za daleko posunąłem żart, na który być może nie
>> miałeś ochoty.
>
>Ja myślałem, że nadal sobie żartujemy, a Ty już przepraszasz?
>Rozczarowałem się...
>
Obiecuję, że się poprawię!
>No dobra, to teraz poważnie: czy ktoś już wypróbował sprawdzacz
>ortografii systemu MS Word (czyli Małomiękkie SłoWo) na zdaniu ,,żuć
>nuż w może''?
>
Aha. Podoba mu się. Mi zresztą też - poetycko ładna fraza, stylem
nieco do "Liryk lozańskich" Mickiewicza podobna. Takie trochę
życzeniowe, trochę postulatywne: "Ach, by tak żuć...". Ciekawa
instrumentacja głoskowa (nuż - moż), no i sam koncept - bo nie byle co
"żuć" - "żuć" trzeba "nuż" i to takie, które kryje się w "może",
delektować się nim...
Przypomniałeś mi, Stefanie, dawne studenckie czasy, kiedy to w
stołówce akademickiej próbowaliśmy dociekać, ile to niepokoju
egzystencjalnego wyraża zmięta, plastykowa łyżeczka pozostawiona sama
sobie na środku obrusa.
Pozdrawiam,
Adam