Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Nie z imiesłowem przymiotnikowym

542 views
Skip to first unread message

Borneq

unread,
Oct 29, 2012, 6:32:41 AM10/29/12
to
Jak się pisze nie z imiesłowem przymiotnikowym?
W przypadku zaćmienia centralnego (całkowite, obrączkowe lub hybrydowe)
obserwator nie/znajdujący się w centrum, czyli nie w cieniu, ale w półcieniu
obserwuje jedynie zaćmienie częściowe
Sprawdzając w Google okazuje się że "nie znajdujący" występuje znacznie
częsciej niż "nieznajdujacy".
W samek Wiktionary nie ma "nieznajdujący" a jest " oniemiały , nie mający
słów , nie znajdujący słów"
Tymczasem, w http://pl.wikipedia.org/wiki/Imies%C5%82%C3%B3w piszą:
"Wyżej wymieniona uchwała z 9 grudnia 1997 zawiera następujące stwierdzenie:
Nie wykluczając zasadniczych zmian w przyszłości w polskiej ortografii, Rada
Języka Polskiego podejmuje decyzję pozytywną co do łącznej pisowni nie z
imiesłowami odmiennymi z dopuszczalnością świadomej pisowni rozdzielnej.""

Czyni to gwałt na języku, już zdaje się Tuwim wyśmiał to łączenie
wszystkiego w jedno słowo.
Imiesłów jest jakby czasownikiem znaczeniowo a forma przymiotnikowa.
Jak pisać nie/znajdujący?

medea

unread,
Oct 29, 2012, 11:01:52 AM10/29/12
to
W dniu 2012-10-29 11:32, Borneq pisze:
Generalnie zasada jest taka, że imiesłowy przymiotnikowe z "nie" możemy
pisać już zawsze razem.

W podanym przez Ciebie przykładzie o obserwatorze, moim zdaniem można by
zastosować stare zasady, czyli "świadomą pisownię rozdzielną" (he he),
bo, jak rozumiem, imiesłów użyty jest tutaj w funkcji czasownika
bardziej niż przymiotnika (nie określa stałej cechy, ale
aktualny/chwilowy stan lub wykonywaną czynność). Inaczej można by
napisać "obserwator, który nie znajduje się akurat w centrum..."

Ewa

Borneq

unread,
Oct 29, 2012, 12:16:31 PM10/29/12
to
Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:508e9a60$0$1312$6578...@news.neostrada.pl...
>> Tymczasem, w http://pl.wikipedia.org/wiki/Imies%C5%82%C3%B3w piszą:
>> "Wyżej wymieniona uchwała z 9 grudnia 1997 zawiera następujące
>> stwierdzenie:

> Generalnie zasada jest taka, że imiesłowy przymiotnikowe z "nie" możemy
> pisać już zawsze razem.

To uchwała namieszała (nie jest wcale najnowsza a i tak zdecydowanie
częściej spotyka się osobno). I tak mozemy pisać rozdzielnie, ale kiedyś
była tylko taka możliwość, teraz jest pomieszanie.

medea

unread,
Oct 29, 2012, 2:04:21 PM10/29/12
to
W dniu 2012-10-29 17:16, Borneq pisze:
> Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości
> news:508e9a60$0$1312$6578...@news.neostrada.pl...
>>> Tymczasem, w http://pl.wikipedia.org/wiki/Imies%C5%82%C3%B3w piszą:
>>> "Wyżej wymieniona uchwała z 9 grudnia 1997 zawiera następujące
>>> stwierdzenie:
>
>> Generalnie zasada jest taka, że imiesłowy przymiotnikowe z "nie"
>> możemy pisać już zawsze razem.
>
> To uchwała namieszała

Uchwała ujednoliciła pisownię imiesłowów przymiotnikowych z "nie" na
łączną w każdej sytuacji. Wcześniej zależało to od funkcji imiesłowu,
możliwa była pisownia łączna i rozdzielna. Teraz rozdzielna też jest
dopuszczalna, oczywiście pod warunkiem, że stosowana jest świadomie i
konsekwentnie, co wcale nie jest łatwe.

Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 29, 2012, 2:08:54 PM10/29/12
to
Pani Ewa napisała:

>> Tymczasem, w http://pl.wikipedia.org/wiki/Imies%C5%82%C3%B3w piszą:
>> "Wyżej wymieniona uchwała z 9 grudnia 1997 zawiera następujące
>> stwierdzenie:
>> Nie wykluczając zasadniczych zmian w przyszłości w polskiej
>> ortografii, Rada Języka Polskiego podejmuje decyzję pozytywną co do
>> łącznej pisowni nie z imiesłowami odmiennymi z dopuszczalnością
>> świadomej pisowni rozdzielnej.""
>>
>> Czyni to gwałt na języku, już zdaje się Tuwim wyśmiał to łączenie
>> wszystkiego w jedno słowo.
>> Imiesłów jest jakby czasownikiem znaczeniowo a forma przymiotnikowa.
>> Jak pisać nie/znajdujący?
>
> Generalnie zasada jest taka, że imiesłowy przymiotnikowe z "nie" możemy
> pisać już zawsze razem.
>
> W podanym przez Ciebie przykładzie o obserwatorze, moim zdaniem można by
> zastosować stare zasady, czyli "świadomą pisownię rozdzielną" (he he),

Ja tylko w kwestii formalnej -- to są *nowe* zasady. W myśl starych
należało zawsze pisać osobno, dopiero wspomniane rozporządzenie z 1997
roku nakazuje, by na trzeźwo pisać rozdzielnie, a po pijaku -- łącznie.

--
Jarek

medea

unread,
Oct 29, 2012, 3:24:02 PM10/29/12
to
W dniu 2012-10-29 19:08, Jarosław Sokołowski pisze:
> Ja tylko w kwestii formalnej -- to są *nowe* zasady. W myśl starych
> należało zawsze pisać osobno, dopiero wspomniane rozporządzenie z 1997
> roku nakazuje, by na trzeźwo pisać rozdzielnie, a po pijaku -- łącznie.

Mnie w szkole jeszcze przed 1997 rokiem uczono, że w zależności od
znaczenia/funkcji imiesłowu należy pisać łącznie albo osobno.
Najbardziej słynny przykład łącznej pisowni to bodajże ten z
"przedziałem dla niepalących".
Oczywiście mowa tu tylko o imiesłowach przymiotnikowych, bo przysłówkowe
pisało się (i nadal pisze) zawsze osobno.

Ewa



Borneq

unread,
Oct 29, 2012, 4:37:07 PM10/29/12
to
Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości
news:508ed7d2$0$26701$6578...@news.neostrada.pl...
> Mnie w szkole jeszcze przed 1997 rokiem uczono, że w zależności od
> znaczenia/funkcji imiesłowu należy pisać łącznie albo osobno. Najbardziej
> słynny przykład łącznej pisowni to bodajże ten z "przedziałem dla
> niepalących".
> Oczywiście mowa tu tylko o imiesłowach przymiotnikowych, bo przysłówkowe
> pisało się (i nadal pisze) zawsze osobno.

No a teraz trzeba (a raczej można) wszysytkie razem.

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 29, 2012, 5:10:20 PM10/29/12
to
Pani Ewa napisała:

>> Ja tylko w kwestii formalnej -- to są *nowe* zasady. W myśl starych
>> należało zawsze pisać osobno, dopiero wspomniane rozporządzenie z 1997
>> roku nakazuje, by na trzeźwo pisać rozdzielnie, a po pijaku -- łącznie.
>
> Mnie w szkole jeszcze przed 1997 rokiem uczono, że w zależności od
> znaczenia/funkcji imiesłowu należy pisać łącznie albo osobno.

Miałem na myśli klasę przypadków, dla których dawniej zalecano pisownię
rozdzielną. Zawsze. W myśl nowego zarządzenia ich pisownia ma zależeć od
stanu świadomości.

--
Jarek

medea

unread,
Oct 29, 2012, 5:31:07 PM10/29/12
to
W dniu 2012-10-29 21:37, Borneq pisze:
Nie. Nie mieszaj. Przysłówkowe imiesłowy z "nie" piszemy osobno. Jak na
razie - zawsze- i na trzeźwo, i po pijaku.

Ewa

medea

unread,
Oct 29, 2012, 5:32:36 PM10/29/12
to
W dniu 2012-10-29 22:10, Jarosław Sokołowski pisze:
Myślę, że dla tych z dawniejszym stanem świadomości nic nie musi(-ało)
się zmieniać.

Ewa

Beno

unread,
Oct 30, 2012, 6:17:44 AM10/30/12
to
W przypadku zaprzeczonych imieslowów obowiązywała zasada: cecha stała lub
doraźna.

Ja to sobie tłumaczę inaczej:

imiełów jaki - razem (rzadko)
imiesłów co robiący - oddzielnie (najczęściej)

Beno

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 30, 2012, 12:25:13 PM10/30/12
to
A jeśli ktoś wcześniej pisał poprawnie bez udziału świadomości, odruchowo?
By być w zgodzie z nowymi zaleceniami, musi zmienić przyzwyczajenia, albo
zaprząc do pisania świadomość.

Mnie to rozporządzenie już dawno zaintrygowało swoją wyjątkowością.
To tak, jakby napisali na przykład, że od jutra właściwą formą jest
"poszłem", ale jeśli ktoś jest świadomy odstępstwa od normy, może mówić
"poszedłem". Czyli wszystko na odwrót -- to co było niedopuszczalne,
jest teraz właściwe, a to co było normą, staje się zaledwie tolerowane.

Zwykle akceptacja nowych rzeczy przez Wysoką Radę odbywa się bardziej
łagodnie i stopniowo. Od jakiegoś czasu można już mówić "tą rękę", nie
wolno tylko tak pisać -- pisać należy "tę rękę". W dalszej kolejności
można się spodziewać dekretu zezwlające na pisanie odręczne, byle robić
to niewyraźnie, aby litera "ą" przypominała trochę "ę". Po kolejnym
okresie Rada da pieczątkę "Nihil obstat" i dopuści "tą rękę" do druku.
Ale czy "tą rękę" będzie zalecane, a "tę rękę" tolerowane, czy też na
odwrót -- tego nie wiadomo.

Jarek

--
Z tym że Jasiu, jeżeli już używasz wzrotu "tam gdzie pan może pana
majstra pocałować w yyhhh" zawsze zostawiaj takie niedomówienie, nie?
Więcej inteligentnie, poza tym bardzo dobrze.

PiotRek

unread,
Oct 30, 2012, 2:50:00 PM10/30/12
to
Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości news:slrnk8vvr9...@falcon.lasek.waw.pl...
> Od jakiegoś czasu można już mówić "tą rękę", nie
> wolno tylko tak pisać -- pisać należy "tę rękę". W dalszej kolejności
> można się spodziewać dekretu zezwlające na pisanie odręczne, byle robić
> to niewyraźnie, aby litera "ą" przypominała trochę "ę". Po kolejnym
> okresie Rada da pieczątkę "Nihil obstat" i dopuści "tą rękę" do druku.
> Ale czy "tą rękę" będzie zalecane, a "tę rękę" tolerowane, czy też na
> odwrót -- tego nie wiadomo.

Uważam, że przykład zawierający wyrażenia "tą paprotkę" i "tę paprotkę"
byłby bardziej adekwatny. Ale to tylko moje zdanie. ;-)

--
Pozdrawiam

Piotr

medea

unread,
Oct 30, 2012, 3:46:58 PM10/30/12
to
W dniu 2012-10-30 11:17, Beno pisze:
> W przypadku zaprzeczonych imieslow�w obowi�zywa�a zasada: cecha sta�a lub
> dora�na.
>
> Ja to sobie t�umacz� inaczej:
>
> imie��w jaki - razem (rzadko)

Na przyk�ad?

> imies��w co robi�cy - oddzielnie (najcz�ciej)

Mieszasz niesamowicie. Zajrzyj do jakiejďż˝ gramatyki i poczytaj o
imies�owach.

Ewa

medea

unread,
Oct 30, 2012, 3:53:29 PM10/30/12
to
W dniu 2012-10-30 17:25, Jarosław Sokołowski pisze:
> Pani Ewa napisała:
>
>>>>> Ja tylko w kwestii formalnej -- to są *nowe* zasady. W myśl starych
>>>>> należało zawsze pisać osobno, dopiero wspomniane rozporządzenie z 1997
>>>>> roku nakazuje, by na trzeźwo pisać rozdzielnie, a po pijaku -- łącznie.
>>>> Mnie w szkole jeszcze przed 1997 rokiem uczono, że w zależności od
>>>> znaczenia/funkcji imiesłowu należy pisać łącznie albo osobno.
>>> Miałem na myśli klasę przypadków, dla których dawniej zalecano pisownię
>>> rozdzielną. Zawsze. W myśl nowego zarządzenia ich pisownia ma zależeć od
>>> stanu świadomości.
>> Myślę, że dla tych z dawniejszym stanem świadomości nic nie musi(-ało)
>> się zmieniać.
> A jeśli ktoś wcześniej pisał poprawnie bez udziału świadomości, odruchowo?

Tym lepiej dla niego. Aczkolwiek odruchowo nie jest tożsame z brakiem
świadomości.

> By być w zgodzie z nowymi zaleceniami, musi zmienić przyzwyczajenia, albo
> zaprząc do pisania świadomość.
>
> Mnie to rozporządzenie już dawno zaintrygowało swoją wyjątkowością.

Dlaczego?
Ja to rozumiem tak, że jeśli komuś sprawia trudność odróżnianie, kiedy
napisać "nie" rozłącznie z imiesłowem, a kiedy łącznie (co istotnie
budzi wiele kontrowersji i jest bardzo uznaniowe w sumie), to lepiej,
żeby pisał konsekwentnie zawsze razem. Jeśli ktoś jest pewien, to może
pozostać przy dawnych zasadach. Przecież ta dowolność powinna nas chyba
cieszyć? Czy teraz będziemy się czepiać, że paprotkowcy przestają być
tacy zasadniczy i nieprzejednani jak niegdyś?

Ewa

PiotRek

unread,
Oct 30, 2012, 4:03:34 PM10/30/12
to
Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości news:50903038$0$1219$6578...@news.neostrada.pl...
>W dniu 2012-10-30 17:25, Jarosław Sokołowski pisze:
> Ja to rozumiem tak, że jeśli komuś sprawia trudność odróżnianie, kiedy napisać "nie" rozłącznie z imiesłowem, a kiedy łącznie (co
> istotnie budzi wiele kontrowersji i jest bardzo uznaniowe w sumie), to lepiej, żeby pisał konsekwentnie zawsze razem.

Nie zawsze. Prawie zawsze.

Dam taki przykład:

Medea jest nie paląca, lecz niepaląca.

Może być? Wiem, przykład trochę pokrętny... ;-)

--
Pozdrawiam

Piotr

medea

unread,
Oct 30, 2012, 4:18:48 PM10/30/12
to
W dniu 2012-10-30 21:03, PiotRek pisze:
> U�ytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisa� w wiadomo�ci
> news:50903038$0$1219$6578...@news.neostrada.pl...
>> W dniu 2012-10-30 17:25, Jaros�aw Soko�owski pisze:
>> Ja to rozumiem tak, �e je�li komu� sprawia trudno�� odr�nianie,
>> kiedy napisa� "nie" roz��cznie z imies�owem, a kiedy ��cznie (co
>> istotnie budzi wiele kontrowersji i jest bardzo uznaniowe w sumie),
>> to lepiej, �eby pisa� konsekwentnie zawsze razem.
>
> Nie zawsze. Prawie zawsze.
>
> Dam taki przyk�ad:
>
> Medea jest nie pal�ca, lecz niepal�ca.
>
> Mo�e by�? Wiem, przyk�ad troch� pokr�tny... ;-)

To wed�ug zasad sprzed zmiany.

Ewa

PiotRek

unread,
Oct 30, 2012, 4:28:26 PM10/30/12
to
U�ytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisa� w wiadomo�ci news:50903627$0$1313$6578...@news.neostrada.pl...
Sk�d�e znowu.

http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629531

--
Pozdrawiam

Piotr

medea

unread,
Oct 30, 2012, 4:42:55 PM10/30/12
to
W dniu 2012-10-30 21:28, PiotRek pisze:
> U�ytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisa� w wiadomo�ci
> news:50903627$0$1313$6578...@news.neostrada.pl...
>> W dniu 2012-10-30 21:03, PiotRek pisze:
>>> U�ytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisa� w wiadomo�ci
>>> news:50903038$0$1219$6578...@news.neostrada.pl...
>>>> W dniu 2012-10-30 17:25, Jaros�aw Soko�owski pisze:
>>>> Ja to rozumiem tak, �e je�li komu� sprawia trudno�� odr�nianie,
>>>> kiedy napisa� "nie" roz��cznie z imies�owem, a kiedy ��cznie (co
>>>> istotnie budzi wiele kontrowersji i jest bardzo uznaniowe w sumie),
>>>> to lepiej, �eby pisa� konsekwentnie zawsze razem.
>>>
>>> Nie zawsze. Prawie zawsze.
>>>
>>> Dam taki przyk�ad:
>>>
>>> Medea jest nie pal�ca, lecz niepal�ca.
>>>
>>> Mo�e by�? Wiem, przyk�ad troch� pokr�tny... ;-)
>>
>> To wed�ug zasad sprzed zmiany.
>
> Sk�d�e znowu.
>
> http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629531
>

No ale w takim uj�ciu, to ten przyk�ad rzeczywi�cie bez sensu.

Ewa

PiotRek

unread,
Oct 30, 2012, 4:47:05 PM10/30/12
to
U�ytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisa� w wiadomo�ci news:50903bcd$0$26693$6578...@news.neostrada.pl...
Ale dlaczego?

No dobrze.

Medea jest nie wojuj�ca, lecz nastawiona pokojowo.

Teďż˝ bez sensu?

--
Pozdrawiam

Piotr

medea

unread,
Oct 30, 2012, 4:47:38 PM10/30/12
to
W dniu 2012-10-30 21:42, medea pisze:
> W dniu 2012-10-30 21:28, PiotRek pisze:
>> Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości
>> news:50903627$0$1313$6578...@news.neostrada.pl...
>>> W dniu 2012-10-30 21:03, PiotRek pisze:
>>>> Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości
>>>> news:50903038$0$1219$6578...@news.neostrada.pl...
>>>>> W dniu 2012-10-30 17:25, Jarosław Sokołowski pisze:
>>>>> Ja to rozumiem tak, że jeśli komuś sprawia trudność odróżnianie,
>>>>> kiedy napisać "nie" rozłącznie z imiesłowem, a kiedy łącznie (co
>>>>> istotnie budzi wiele kontrowersji i jest bardzo uznaniowe w
>>>>> sumie), to lepiej, żeby pisał konsekwentnie zawsze razem.
>>>>
>>>> Nie zawsze. Prawie zawsze.
>>>>
>>>> Dam taki przykład:
>>>>
>>>> Medea jest nie paląca, lecz niepaląca.
>>>>
>>>> Może być? Wiem, przykład trochę pokrętny... ;-)
>>>
>>> To według zasad sprzed zmiany.
>>
>> Skądże znowu.
>>
>> http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629531
>>
>
> No ale w takim ujęciu, to ten przykład rzeczywiście bez sensu.

I raczej to drugie "nie" pisane rozłącznie.

Lepszy byłby przykład: Piotrek to nałogowiec, lecz nie palący.

Ewa

medea

unread,
Oct 30, 2012, 5:18:28 PM10/30/12
to
W dniu 2012-10-30 21:47, PiotRek pisze:
Ten jest znacznie lepszy, cho� o wiele lepiej, naturalniej, brzmia�oby
po prostu zaprzeczenie przed czasownikiem: Medea nie jest wojuj�ca, lecz
nastawiona pokojowo.

Zasada, na kt�r� si� powo�ujesz, ma zastosowanie np. w takim zdaniu.:
"Medea jest �adna, lecz nie pi�kna" (kiedy chcemy zaznaczy� np.
ograniczenie jednej cechy lub sprzeczno�� mi�dzy nimi: jest taki, lecz
nie taki).

Ewa


PiotRek

unread,
Oct 30, 2012, 5:41:30 PM10/30/12
to
Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości news:50904423$0$1215$6578...@news.neostrada.pl...
>W dniu 2012-10-30 21:47, PiotRek pisze:
>> Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości news:50903bcd$0$26693$6578...@news.neostrada.pl...
>>> W dniu 2012-10-30 21:28, PiotRek pisze:
>>>> Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości news:50903627$0$1313$6578...@news.neostrada.pl...
>>>>> W dniu 2012-10-30 21:03, PiotRek pisze:
>>>>>> Użytkownik "medea" <x...@poczta.fm> napisał w wiadomości news:50903038$0$1219$6578...@news.neostrada.pl...
>>>>>>> W dniu 2012-10-30 17:25, Jarosław Sokołowski pisze:
>>>>>>> Ja to rozumiem tak, że jeśli komuś sprawia trudność odróżnianie, kiedy napisać "nie" rozłącznie z imiesłowem, a kiedy
>>>>>>> łącznie (co istotnie budzi wiele kontrowersji i jest bardzo uznaniowe w sumie), to lepiej, żeby pisał konsekwentnie zawsze
>>>>>>> razem.
>>>>>>
>>>>>> Nie zawsze. Prawie zawsze.
>>>>>>
>>>>>> Dam taki przykład:
>>>>>>
>>>>>> Medea jest nie paląca, lecz niepaląca.
>>>>>>
>>>>>> Może być? Wiem, przykład trochę pokrętny... ;-)
>>>>>
>>>>> To według zasad sprzed zmiany.
>>>>
>>>> Skądże znowu.
>>>>
>>>> http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629531
>>>>
>>>
>>> No ale w takim ujęciu, to ten przykład rzeczywiście bez sensu.
>>
>> Ale dlaczego?
>
>> No dobrze.
>>
>> Medea jest nie wojująca, lecz nastawiona pokojowo.
>>
>> Też bez sensu?
>
> Ten jest znacznie lepszy, choć o wiele lepiej, naturalniej, brzmiałoby po prostu zaprzeczenie przed czasownikiem: Medea nie jest
> wojująca, lecz nastawiona pokojowo.

Wiem, że szyk w moich przykładach był pokręcony (ale nie był błędny).
Chciałem tylko zauważyć, że czasami pisanie "nie" łącznie z imiesłowami
przymiotnikowymi jest błędne.

> Zasada, na którą się powołujesz, ma zastosowanie np. w takim zdaniu.: "Medea jest ładna, lecz nie piękna" (kiedy chcemy zaznaczyć
> np. ograniczenie jednej cechy lub sprzeczność między nimi: jest taki, lecz nie taki).

Oczywiście, to jasne - w pełni się z Tobą zgadzam.

"Anna jest fajna, lecz nie ekscytująca".

Czy ten przykład Ci pasuje? :-)


--
Pozdrawiam

Piotr

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 30, 2012, 5:46:41 PM10/30/12
to
Pani Ewa napisała:

>> Mnie to rozporządzenie już dawno zaintrygowało swoją wyjątkowością.
>
> Dlaczego?
> Ja to rozumiem tak, że jeśli komuś sprawia trudność odróżnianie, kiedy
> napisać "nie" rozłącznie z imiesłowem, a kiedy łącznie (co istotnie
> budzi wiele kontrowersji i jest bardzo uznaniowe w sumie), to lepiej,
> żeby pisał konsekwentnie zawsze razem.

Brrr... Okropna logika! Z tego powodu, że komuś sprawia trudność
rozróżnianie dwóch rzeczy, należy nakazać wszystkim zacieranie różnic
między nimi? Gdzie tu jest "lepiej"? Jak budzi kontrowersje, to najwyżej
ktoś napisze inaczej, niż czytelnik się spodziewał. Ale przynajmniej
od czasu do czasu trafi.

Logika ta uwidacznia się również w innych przypadkach. "Doniesiono nam,
że wśród ludu używa się słowa 'poziomnica' i 'poziomica'. Nie może być
tak, że słowo ma dwie różne pisownie, przeto postanawiamy, by wszyscy
pisali 'poziomica'. Mówiono nam wszakże, że słowem tym określa się dwie
różne rzeczy, ale dla nas to nic dziwnego. Nauka zna podobne przypadki.
Uczeni w piśmie notują choćby słowo 'stolec', które również różne rzeczy
znaczyć może."

> Jeśli ktoś jest pewien, to może pozostać przy dawnych zasadach.

A jeśli nie będą mieli śmiałości? Jeśli nowa reguła dopuszcza błędne
(nieścisłe, niedokładne) opisywanie stanu, to cierpi na tym przekaz,
a czytelnik nie może mieć pewności o co chodziło.

Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, bardzo stara. Kilkadziesiąt
lat temu zreformowano dopełniacz liczby mnogiej słów takich jak
"stacja", "funkcja". Było "funkcja --> funkcji" i "funkcje --> funkcyj".
Po reformie dopełniacze się zrównały, co potrafi doprowadzić np.
wykładowców matematyki do szaleństwa. Niedawno coś tam pod paprotką
mówiono, że znów można używać formy "funkcyj". Jeśli ktoś musi. Rychło
wczas, po z głórą pół wieku jakoś tak nijak, bo się ludziska odzwyczaili.
No i po co śmy oną żabę jedli?

> Przecież ta dowolność powinna nas chyba cieszyć? Czy teraz będziemy się
> czepiać, że paprotkowcy przestają być tacy zasadniczy i nieprzejednani
> jak niegdyś?

No to po diabła w ogóle wydają podobne rozporządzenia? Przecież dowolność
była wcześniej.

--
Jarek

medea

unread,
Oct 31, 2012, 3:11:14 AM10/31/12
to
W dniu 2012-10-30 22:41, PiotRek pisze:
>
> Wiem, �e szyk w moich przyk�adach by� pokr�cony (ale nie by� b��dny).
> Chcia�em tylko zauwa�y�, �e czasami pisanie "nie" ��cznie z imies�owami
> przymiotnikowymi jest b��dne.

Masz racj�, ale ta oddzielna w tych sytuacjach pisownia dotyczy tak�e
przymiotnik�w, nie tylko imies�ow�w, wi�c pisanie o tym tutaj wyda�o mi
si� niepotrzebnym zamydlaniem i tak m�tnej sprawy. ;)

>
> "Anna jest fajna, lecz nie ekscytuj�ca".
>
> Czy ten przyk�ad Ci pasuje? :-)
>

Pasuje.

Ewa

medea

unread,
Oct 31, 2012, 3:35:22 AM10/31/12
to
W dniu 2012-10-30 22:46, Jaros�aw Soko�owski pisze:
> Pani Ewa napisa�a:
>
>>> Mnie to rozporz�dzenie ju� dawno zaintrygowa�o swoj� wyj�tkowo�ci�.
>> Dlaczego?
>> Ja to rozumiem tak, �e je�li komu� sprawia trudno�� odr�nianie, kiedy
>> napisa� "nie" roz��cznie z imies�owem, a kiedy ��cznie (co istotnie
>> budzi wiele kontrowersji i jest bardzo uznaniowe w sumie), to lepiej,
>> �eby pisa� konsekwentnie zawsze razem.
> Brrr... Okropna logika! Z tego powodu, �e komu� sprawia trudno��
> rozr�nianie dw�ch rzeczy, nale�y nakaza� wszystkim zacieranie r�nic
> mi�dzy nimi?

Ortografia jest w tym wypadku (pisowni "nie") i tak kwestiďż˝
konwencjonaln�, uznaniow�, niepodyktowan� morfologi� ani nawet wzgl�dami
historycznymi, wi�c nie widz� problemu w tym, �eby upraszcza� w takiej
sytuacji zasady, zw�aszcza je�li i tak nie s� do ko�ca sprecyzowane. W
przypadku imies�ow�w takimi by� nie mog�, bo w�a�ciwie du�o zale�a�o od
intencji wypowiadaj�cego si� i ka�d� zastosowan� pisowni� da�oby si� na
dobr� spraw� obroni� (wg starych zasad). We�my cho�by ten sztandarowy
przyk�ad z "przedzia�em dla niepal�cych". Jak rozumiem, w takich
przedzia�ach mog� podr�owa� na�ogowi palacze, kt�rzy zdecyduj�, �e nie
b�d� w czasie podr�y pali� albo b�d� si� udawa� na dymka do kolegi z
przedzia�u dla pal�cych. Dlaczego w takim razie nie mogliby�my
zastosowa� pisowni roz��cznej? W ko�cu istot� sprawy jest, by w
przedziale tym nie palono papieros�w, wi�c mog� podr�owa� nim nie
pal�cy cho�by nawet byli nimi palacze.


> Logika ta uwidacznia si� r�wnie� w innych przypadkach. "Doniesiono nam,
> �e w�r�d ludu u�ywa si� s�owa 'poziomnica' i 'poziomica'. Nie mo�e by�
> tak, �e s�owo ma dwie r�ne pisownie, przeto postanawiamy, by wszyscy
> pisali 'poziomica'. M�wiono nam wszak�e, �e s�owem tym okre�la si� dwie
> r�ne rzeczy, ale dla nas to nic dziwnego. Nauka zna podobne przypadki.
> Uczeni w pi�mie notuj� cho�by s�owo 'stolec', kt�re r�wnie� r�ne rzeczy
> znaczy� mo�e."

No wiem, wiem, pan zapami�ta mi t� poziomnic� do ko�ca �ycia. :)

>
> A je�li nie b�d� mieli �mia�o�ci? Je�li nowa regu�a dopuszcza b��dne
> (nie�cis�e, niedok�adne) opisywanie stanu, to cierpi na tym przekaz,
> a czytelnik nie mo�e mie� pewno�ci o co chodzi�o.

Przekaz cierpia� i w czasie obowi�zywania poprzednich zasadach (jeden
powy�ej z palaczami). Pami�tam te�, jak na wyk�adach m�wiono nam (i
pisano w ksi��kach te�) o niezachowanych komediach Menandra. Szkopu� w
tym, �e nie zachowane to one by�y do ko�ca XIX wieku, a potem nagle
cz�� z nich cudownie si� odnalaz�a. A kto wie, jaki los jeszcze czeka
resztďż˝ z nich. ;)

>
> Jeszcze jedna rzecz mi si� przypomnia�a, bardzo stara. Kilkadziesi�t
> lat temu zreformowano dope�niacz liczby mnogiej s��w takich jak
> "stacja", "funkcja". By�o "funkcja --> funkcji" i "funkcje --> funkcyj".
> Po reformie dope�niacze si� zr�wna�y, co potrafi doprowadzi� np.
> wyk�adowc�w matematyki do szale�stwa. Niedawno co� tam pod paprotk�
> m�wiono, �e zn�w mo�na u�ywa� formy "funkcyj". Je�li kto� musi. Rych�o
> wczas, po z g��r� p� wieku jako� tak nijak, bo si� ludziska odzwyczaili.
> No i po co �my on� �ab� jedli?

Nie wiem, ale przypuszczam, �e uzus o tym zadecydowa�. Podobnie jak o
tym, �e pewnie za jakie� ~dziesi�t lat dope�niacz zdominuje form�
biernika m�skich nie�ywotnych i zn�w nie b�dziemy mieli rozr�nienia.
Albo o zaniku celownika na rzecz wyra�enia przyimkowego z "dla" lub
przeobra�enia si� w brrr... ko�c�wk� -u w rodzaju m�skim. Wcale mi si�
to nie podoba te�, ale kijem Wis�y raczej nie zawr�cimy, a ju� na pewno
nie siedz�c pod paprotk�.

Ewa

medea

unread,
Oct 31, 2012, 3:38:11 AM10/31/12
to
W dniu 2012-10-30 22:46, Jaros�aw Soko�owski pisze:
> Pani Ewa napisa�a:
>
>> Przecie� ta dowolno�� powinna nas chyba cieszy�? Czy teraz b�dziemy si�
>> czepia�, �e paprotkowcy przestaj� by� tacy zasadniczy i nieprzejednani
>> jak niegdyďż˝?
> No to po diab�a w og�le wydaj� podobne rozporz�dzenia? Przecie� dowolno��
> by�a wcze�niej.

A, �le napisa�am, �e dowolno��. Dowolno�� by�a wcze�niej, ale trzeba
by�o umie� ten sw�j wyb�r w razie czego udowodni� i by� skazanym na
zrozumienie lub niezrozumienie np. nauczyciela, hi hi. Teraz mamy
urawni�owk� - jasno�� i ju�.

Ewa

Beno

unread,
Oct 31, 2012, 4:48:49 AM10/31/12
to
> > imie��w jaki - razem (rzadko)
> Na przyk�ad?

Jaki? On jest niepal�cy.

> > imies��w co robi�cy - oddzielnie (najcz�ciej)

Nie pal�cy papieros�w.

> Mieszasz niesamowicie. Zajrzyj do jakiej� gramatyki i poczytaj o imies�owach.
> Ewa

Nie mieszam, tylko poda�em w�asny, alternatywny, pokrywaj�cy si� spos�b
podej�cia do tematu. Mnie on u�atwia zadanie.

Beno

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 31, 2012, 11:35:03 AM10/31/12
to
Pani Ewa napisała:

>>> Ja to rozumiem tak, że jeśli komuś sprawia trudność odróżnianie, kiedy
>>> napisać "nie" rozłącznie z imiesłowem, a kiedy łącznie (co istotnie
>>> budzi wiele kontrowersji i jest bardzo uznaniowe w sumie), to lepiej,
>>> żeby pisał konsekwentnie zawsze razem.
>> Brrr... Okropna logika! Z tego powodu, że komuś sprawia trudność
>> rozróżnianie dwóch rzeczy, należy nakazać wszystkim zacieranie różnic
>> między nimi?
>
> Ortografia jest w tym wypadku (pisowni "nie") i tak kwestią
> konwencjonalną, uznaniową, niepodyktowaną morfologią ani nawet względami
> historycznymi, więc nie widzę problemu w tym, żeby upraszczać w takiej
> sytuacji zasady, zwłaszcza jeśli i tak nie są do końca sprecyzowane.
> W przypadku imiesłowów takimi być nie mogą, bo właściwie dużo zależało
> od intencji wypowiadającego się i każdą zastosowaną pisownię dałoby się
> na dobrą sprawę obronić (wg starych zasad).

Ortografia jest w tym przypadku (pisowni "nie") środkiem wyrazu. Tak jak
składnia i w ogóle cały język. Źle sie dzieje, gdy jesteśmy tego środka
pozbawiani.

Tu mogę podać inny przykład, tym razem pozytywny. Są dość klarowne reguły
dotyczące pisania słów od dużej litery (choć nie ma zgody co do tego, czy
litery te są duże czy wielkie, i czy pisać należy nimi właśnie, czy też
"z" albo "od"). Nikt jednak się nie czepia, jeśli ktoś poweźmie intencję
wyróżnienia w ten sposób arbitralnie wybranych przez siebie słów w zdaniu.
Może to być wyrazem szacunku albo ironii -- i wcale nie trzeba precyzować
ani argumentować, Co Autor Miał Na Myśli.

> Weźmy choćby ten sztandarowy przykład z "przedziałem dla niepalących".
> Jak rozumiem, w takich przedziałach mogą podróżować nałogowi palacze,
> którzy zdecydują, że nie będą w czasie podróży palić albo będą się udawać
> na dymka do kolegi z przedziału dla palących. Dlaczego w takim razie nie
> moglibyśmy zastosować pisowni rozłącznej? W końcu istotą sprawy jest, by
> w przedziale tym nie palono papierosów, więc mogą podróżować nim nie
> palący choćby nawet byli nimi palacze.

Moglibyśmy. To znaczy PKP by mogło. Mogłoby nawet przeprowadzać lotne
kontrole, które by sprawdzały zawartość nikotyny w organizmach pasażerów.
Ktoś, u kogo nie stwierdzono skutków działania nałogu, a nielegalnie
jedzie w przedziale dla palących, dostaje mandat (można go anulować,
jeśli w obecności kieronika pociągu wypali pół paczki papierosów).
Napisy na drzwiach mają dawać wyraz temu, że interesy grupy nałogowców
są nie do pogodzenia z interesami osób wolnych od nałogu, więc najlepiej
izolować od siebie obuie grupy.

>> Logika ta uwidacznia się również w innych przypadkach. "Doniesiono nam,
>> że wśród ludu używa się słowa 'poziomnica' i 'poziomica'. Nie może być
>> tak, że słowo ma dwie różne pisownie, przeto postanawiamy, by wszyscy
>> pisali 'poziomica'. Mówiono nam wszakże, że słowem tym określa się dwie
>> różne rzeczy, ale dla nas to nic dziwnego. Nauka zna podobne przypadki.
>> Uczeni w piśmie notują choćby słowo 'stolec', które również różne rzeczy
>> znaczyć może."
>
> No wiem, wiem, pan zapamięta mi tę poziomnicę do końca życia. :)

Pani, to ja już zapomniałem. Natomiast wciąż pamiętam językodawcom. Skoro
palnęło się głupstwo, to teraz wypada je sprostować. Trzeba umieć zachować
się na poziomie. Ale może oni tam nie potrafią zrobić użytku z waserwagi?

Historia komisyjnej regulacji języka zna wiele ciekawych przypadków.
W kolanie mamy taką kostkę, która nazywa się "łękotka" albo "łąkotka".
To znaczy kiedyś wszysty mówili "łękotka", a teraz różnie. Wzięło się
to stąd, że przy publikacji pierwszego medycznego artykułu w języku
polskim drukarz się pomylił i napisał "łąkotka". A zasadę medycy mają
taką, że terminologię fachową ustala pierwsza publikacja i nikt nie
jest w stanie tego zmienić. Tak więc po polsku jest "łękotaka", a po
medycznemu -- "łąkotka". Niestety językodawcy gdzieś o tej "łąkotce"
przeczytali i niektórzy gadają, że po polsku też tak powinno być.

Tak sobie pomyślałem, że czas najwyższy na ustanowienie nagrody
Złotej Poziomnicy. Za dokonania na polu językodawstwa. Pani Ewo,
byłbym zaszczycony widząc Panią w kapitule odznaczenia.

>> A jeśli nie będą mieli śmiałości? Jeśli nowa reguła dopuszcza błędne
>> (nieścisłe, niedokładne) opisywanie stanu, to cierpi na tym przekaz,
>> a czytelnik nie może mieć pewności o co chodziło.
>
> Przekaz cierpiał i w czasie obowiązywania poprzednich zasadach (jeden
> powyżej z palaczami). Pamiętam też, jak na wykładach mówiono nam (i
> pisano w książkach też) o niezachowanych komediach Menandra. Szkopuł w
> tym, że nie zachowane to one były do końca XIX wieku, a potem nagle
> część z nich cudownie się odnalazła. A kto wie, jaki los jeszcze czeka
> resztę z nich. ;)

Teraz to Pani głupstwa wypisuje. One nie mogły być "nie zachowane" w wieku
XIX, bo jednak w końcu się odnalazły. Niezachowane też nie były. Dlatego
o tej reszcie najlepiej mówić "zaginiona".

>> Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała, bardzo stara. Kilkadziesiąt
>> lat temu zreformowano dopełniacz liczby mnogiej słów takich jak
>> "stacja", "funkcja". Było "funkcja --> funkcji" i "funkcje --> funkcyj".
>> Po reformie dopełniacze się zrównały, co potrafi doprowadzić np.
>> wykładowców matematyki do szaleństwa. Niedawno coś tam pod paprotką
>> mówiono, że znów można używać formy "funkcyj". Jeśli ktoś musi. Rychło
>> wczas, po z głórą pół wieku jakoś tak nijak, bo się ludziska odzwyczaili.
>> No i po co śmy oną żabę jedli?
>
> Nie wiem, ale przypuszczam, że uzus o tym zadecydował. Podobnie jak o
> tym, że pewnie za jakieś ~dziesiąt lat dopełniacz zdominuje formę
> biernika męskich nieżywotnych i znów nie będziemy mieli rozróżnienia.
> Albo o zaniku celownika na rzecz wyrażenia przyimkowego z "dla" lub
> przeobrażenia się w brrr... końcówkę -u w rodzaju męskim. Wcale mi się
> to nie podoba też, ale kijem Wisły raczej nie zawrócimy, a już na pewno
> nie siedząc pod paprotką.

To było w czasach, kiedy jeszcze istniały widocne różnice między
regionalnymi odmianami polszczyzny. Czyli uzus też nie był jeden.
Zamysł był bodaj taki, żeby stworzyć jedną normę i żeby wszyscy
mówili pod jeden sztrychulec.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 31, 2012, 11:38:49 AM10/31/12
to
Pani Ewa napisała:

>>> Przecież ta dowolność powinna nas chyba cieszyć? Czy teraz będziemy się
>>> czepiać, że paprotkowcy przestają być tacy zasadniczy i nieprzejednani
>>> jak niegdyś?
>> No to po diabła w ogóle wydają podobne rozporządzenia? Przecież dowolność
>> była wcześniej.
>
> A, źle napisałam, że dowolność. Dowolność była wcześniej, ale trzeba
> było umieć ten swój wybór w razie czego udowodnić i być skazanym na
> zrozumienie lub niezrozumienie np. nauczyciela, hi hi. Teraz mamy
> urawniłowkę - jasność i już.

Wszystko zatem zależy od tego, czy ktoś bardziej ceni urawniłowkę, czy
[do]wolność. Z urawniłowki wcale nie wynika jasność, niezrozumienie też
może być. Hi hi.

Jarek

--
They're coming to take me away, ha-haaa!
They're coming to take me away, ho-ho, hee-hee, ha-haaa!

medea

unread,
Oct 31, 2012, 1:30:29 PM10/31/12
to
W dniu 2012-10-31 16:35, Jarosław Sokołowski pisze:
> Ortografia jest w tym przypadku (pisowni "nie") środkiem wyrazu.

Zgoda, ale zwykle z czegoś wynika. Pisownia "nie" z różnymi częściami
mowy jest akurat uznaniowa. Ktoś kiedyś tak zadecydował i już. A że do
pewnych decyzji przyzwyczailiśmy się przez lata, to jeszcze nie znaczy,
że były one najlepszym rozwiązaniem.

> Tak jak składnia i w ogóle cały język. Źle sie dzieje, gdy jesteśmy
> tego środka pozbawiani. Tu mogę podać inny przykład, tym razem
> pozytywny. Są dość klarowne reguły dotyczące pisania słów od dużej
> litery (choć nie ma zgody co do tego, czy litery te są duże czy
> wielkie, i czy pisać należy nimi właśnie, czy też "z" albo "od"). Nikt
> jednak się nie czepia, jeśli ktoś poweźmie intencję wyróżnienia w ten
> sposób arbitralnie wybranych przez siebie słów w zdaniu. Może to być
> wyrazem szacunku albo ironii -- i wcale nie trzeba precyzować ani
> argumentować, Co Autor Miał Na Myśli.

No właśnie co do klarowności pisowni dużych liter też nie jestem
przekonana. Zwłaszcza w pisowni tytułów. Zasadę znam, ale czy ona
rzeczywiście odpowiada na zapotrzebowanie na środek wyrazu to nie wiem.

> Moglibyśmy. To znaczy PKP by mogło. Mogłoby nawet przeprowadzać lotne
> kontrole, które by sprawdzały zawartość nikotyny w organizmach pasażerów.
> Ktoś, u kogo nie stwierdzono skutków działania nałogu, a nielegalnie
> jedzie w przedziale dla palących, dostaje mandat (można go anulować,
> jeśli w obecności kieronika pociągu wypali pół paczki papierosów).
> Napisy na drzwiach mają dawać wyraz temu, że interesy grupy nałogowców
> są nie do pogodzenia z interesami osób wolnych od nałogu, więc najlepiej
> izolować od siebie obuie grupy.

No i widzi Pan! A gdyby konsekwentnie stosowano pisownię rozłączną,
uniknęlibyśmy antagonizowania obu grup. Zgodnie z zaleceniami
współczesnych psychologów, oceniano by tylko i wyłącznie nasze
zachowanie, a nie definitywnie i bezwzględnie nas jako osoby. ;)


> Historia komisyjnej regulacji języka zna wiele ciekawych przypadków. W
> kolanie mamy taką kostkę, która nazywa się "łękotka" albo "łąkotka".
> To znaczy kiedyś wszysty mówili "łękotka", a teraz różnie. Wzięło się
> to stąd, że przy publikacji pierwszego medycznego artykułu w języku
> polskim drukarz się pomylił i napisał "łąkotka". A zasadę medycy mają
> taką, że terminologię fachową ustala pierwsza publikacja i nikt nie
> jest w stanie tego zmienić. Tak więc po polsku jest "łękotaka", a po
> medycznemu -- "łąkotka".
> Niestety językodawcy gdzieś o tej "łąkotce" przeczytali i niektórzy
> gadają, że po polsku też tak powinno być. Tak sobie pomyślałem, że
> czas najwyższy na ustanowienie nagrody Złotej Poziomnicy. Za dokonania
> na polu językodawstwa. Pani Ewo, byłbym zaszczycony widząc Panią w
> kapitule odznaczenia.

Jeśli tylko się tam zmieszczę, to nie widzę przeszkód. Nie wiem tylko,
czy mnie zechcą, bo ja mówię "łękotka". No i trochę za miętka jestem.

> Teraz to Pani głupstwa wypisuje. One nie mogły być "nie zachowane" w wieku
> XIX, bo jednak w końcu się odnalazły.

Skoro się odnalazły, to nie mogły być "niezachowane", przynajmniej z
naszego punktu widzenia, a były nie zachowane.

> Niezachowane też nie były. Dlatego
> o tej reszcie najlepiej mówić "zaginiona".

Oooo, zaraz! Nie dość, że pisownię, to jeszcze dobór słownictwa Pan by
regulował? To może Pana zaprosimy pod tę paprotkę? :)

> To było w czasach, kiedy jeszcze istniały widocne różnice między
> regionalnymi odmianami polszczyzny. Czyli uzus też nie był jeden.
> Zamysł był bodaj taki, żeby stworzyć jedną normę i żeby wszyscy mówili
> pod jeden sztrychulec.

Nie wiem, o jakich konkretnie czasach Pan mówi, ale przypuszczam, że
nasza bujna i momentami tragiczna dla języka historia odrobinę
przynajmniej usprawiedliwia zapędy "językodawców".
I podejrzewam (a może to Pana trochę uspokoi), że nad obecnymi zmianami
chyba nie dadzą rady zapanować.

Ewa

medea

unread,
Oct 31, 2012, 2:08:10 PM10/31/12
to
W dniu 2012-10-31 18:30, medea pisze:
> W dniu 2012-10-31 16:35, Jarosław Sokołowski pisze:
>
>
>> Historia komisyjnej regulacji języka zna wiele ciekawych przypadków.
>> W kolanie mamy taką kostkę, która nazywa się "łękotka" albo
>> "łąkotka". To znaczy kiedyś wszysty mówili "łękotka", a teraz różnie.
>> Wzięło się to stąd, że przy publikacji pierwszego medycznego artykułu
>> w języku polskim drukarz się pomylił i napisał "łąkotka". A zasadę
>> medycy mają taką, że terminologię fachową ustala pierwsza publikacja
>> i nikt nie jest w stanie tego zmienić. Tak więc po polsku jest
>> "łękotaka", a po medycznemu -- "łąkotka". Niestety językodawcy gdzieś
>> o tej "łąkotce" przeczytali i niektórzy gadają, że po polsku też tak
>> powinno być.
>
> Jeśli tylko się tam zmieszczę, to nie widzę przeszkód. Nie wiem tylko,
> czy mnie zechcą, bo ja mówię "łękotka".

Uwierzyłam Panu w tę łękotkę, ale coś mnie tknęło i sprawdziłam w
słowniku. Wygląda na to, że jednak "łękotka" jest uprzywilejowana, a
przy "łąkotce" mamy tylko odsyłacz do "łękotki".

> No i trochę za miętka jestem.

No właśnie.

Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 31, 2012, 4:21:35 PM10/31/12
to
Pani Ewa napisa�a:

>> Ortografia jest w tym przypadku (pisowni "nie") �rodkiem wyrazu.
>
> Zgoda, ale zwykle z czego� wynika. Pisownia "nie" z r�nymi cz�ciami
> mowy jest akurat uznaniowa. Kto� kiedy� tak zadecydowa� i ju�. A �e do
> pewnych decyzji przyzwyczaili�my si� przez lata, to jeszcze nie znaczy,
> �e by�y one najlepszym rozwi�zaniem.

Kto� zadecydowa�, �e "nie" z ma�ymi diabe�kami pisze si� ��cznie, ja
si� do tego przyzwyczai�em, a nawet uwa�am, �e pisownia "niebieski"
jest najlepszym rozwi�zaniem. Innej nie potrzebuj�, niczego przez
rozdzieln�� nie wyra��. Ale tu jest inaczej -- stosuj�c pisowni� ��czn�
i rozdzieln�, mo�emy uzyska� r�ne znaczenia, cho� nie zawsze dobrze
zdefiniowane i dobrze rozumiane. Dla mnie to cenne.

>> S� do�� klarowne regu�y dotycz�ce pisania s��w od du�ej litery (cho�
>> nie ma zgody co do tego, czy litery te s� du�e czy wielkie, i czy
>> pisa� nale�y nimi w�a�nie, czy te� "z" albo "od"). Nikt jednak si�
>> nie czepia, je�li kto� powe�mie intencj� wyr�nienia w ten spos�b
>> arbitralnie wybranych przez siebie s��w w zdaniu. Mo�e to by�
>> wyrazem szacunku albo ironii -- i wcale nie trzeba precyzowaďż˝ ani
>> argumentowa�, Co Autor Mia� Na My�li.
>
> No w�a�nie co do klarowno�ci pisowni du�ych liter te� nie jestem
> przekonana. Zw�aszcza w pisowni tytu��w. Zasad� znam, ale czy ona
> rzeczywi�cie odpowiada na zapotrzebowanie na �rodek wyrazu to nie wiem.

�cis�e zasady nigdy nie odpowiadaja na zapotrzebowania na �rodki wyrazu.
�rodki wyrazu s� tam, gdzie zasady lu�ne i tolerancyjne.

>> Napisy na drzwiach maj� dawa� wyraz temu, �e interesy grupy na�ogowc�w
>> s� nie do pogodzenia z interesami os�b wolnych od na�ogu, wi�c najlepiej
>> izolowaďż˝ od siebie obuie grupy.
>
> No i widzi Pan! A gdyby konsekwentnie stosowano pisowni� roz��czn�,
> unikn�liby�my antagonizowania obu grup. Zgodnie z zaleceniami
> wsp�czesnych psycholog�w, oceniano by tylko i wy��cznie nasze
> zachowanie, a nie definitywnie i bezwzgl�dnie nas jako osoby. ;)

Grupy sďż˝ zantagonizowane nawet bez pisania czegokolwiek na tabliczkach.
Problem jest realny -- osobie niepal�cej mo�e mocno dokucza� wo� s�siada,
kt�ry jest pal�cy, cho� nie pal�cy. Ale zdaje si�, �e aktualne rozwi�zania
posz�y inn� drog� ni� paprotkowa -- chyba teraz w poci�gach nie wolno
pali� nigdzie, wi�c wszystkie miejsca s� dla pal�cych i dla niepal�cych.

>> Tak sobie pomy�la�em, �e czas najwy�szy na ustanowienie nagrody
>> Z�otej Poziomnicy. Za dokonania na polu j�zykodawstwa. Pani Ewo,
>> by�bym zaszczycony widz�c Pani� w kapitule odznaczenia.
>
> Je�li tylko si� tam zmieszcz�, to nie widz� przeszk�d. Nie wiem tylko,
> czy mnie zechc�, bo ja m�wi� "��kotka". No i troch� za mi�tka jestem.

Tu najwa�nejsza jest ch�� szczera. Z reszt� sobie jako� poradzimy.

>> Teraz to Pani g�upstwa wypisuje. One nie mog�y by� "nie zachowane"
>> w wieku XIX, bo jednak w ko�cu si� odnalaz�y.
>
> Skoro si� odnalaz�y, to nie mog�y by� "niezachowane", przynajmniej
> z naszego punktu widzenia,

Tu siďż˝ zgadzam...

> a by�y nie zachowane.

...a tu nie. Bo jak to tak, czy "by�y nie zachowane" nie znaczy tego
samego, co "nie by�y zachowane"?

>> Niezachowane te� nie by�y. Dlatego o tej reszcie najlepiej m�wi�
>> "zaginiona".
>
> Oooo, zaraz! Nie do��, �e pisowni�, to jeszcze dob�r s�ownictwa
> Pan by regulowaďż˝?

Gdzie ja chc� regulowa� pisowni� bardziej od innych? S�ownictwa te�
nie chc� -- wyrazi�em tylko opini�, jak ja bym napisa� aby wyrazi�
to, co si� z tymi komediami wydarzy�o.

> To mo�e Pana zaprosimy pod t� paprotk�? :)

Ja to w takich sytuacjach przez grzeczno�� nigdy nie odmawiam.

>> To by�o w czasach, kiedy jeszcze istnia�y widocne r�nice mi�dzy
>> regionalnymi odmianami polszczyzny. Czyli uzus teďż˝ nie byďż˝ jeden.
>> Zamys� by� bodaj taki, �eby stworzy� jedn� norm� i �eby wszyscy m�wili
>> pod jeden sztrychulec.
>
> Nie wiem, o jakich konkretnie czasach Pan m�wi, ale przypuszczam,
> �e nasza bujna i momentami tragiczna dla j�zyka historia odrobin�
> przynajmniej usprawiedliwia zap�dy "j�zykodawc�w".

Te� ju� dobrze nie pami�tam, czy funkcyj i komisyj pozbyli�my si� zaraz
po wojnie, czy tu� przed. O ile ca�a nasza historia jest niezwykle bujna,
a cz�sto tragiczna, to z polszczyzn� zawsze by�o du�o lepiej. Je�li nawet
pluli, to germanienie nam dzieci wychodzi�o s�abo.

> I podejrzewam (a mo�e to Pana troch� uspokoi), �e nad obecnymi
> zmianami chyba nie dadzďż˝ rady zapanowaďż˝.

O to jestem spokojny. Brak panowania nad �ywio�em zmian, to rzecz
oczywista. Gorzej je�li pr�buja wprowadzi� swoje zmiany. Jeszcze
gorzej, gdy to wychodzi.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Oct 31, 2012, 4:36:30 PM10/31/12
to
Pani Ewa doko�czy�a, co napisa�a:

>>> Historia komisyjnej regulacji j�zyka zna wiele ciekawych przypadk�w.
>>> W kolanie mamy tak� kostk�, kt�ra nazywa si� "��kotka" albo
>>> "��kotka". To znaczy kiedy� wszysty m�wili "��kotka", a teraz r�nie.
>>> Wzi�o si� to st�d, �e przy publikacji pierwszego medycznego artyku�u
>>> w j�zyku polskim drukarz si� pomyli� i napisa� "��kotka". A zasad�
>>> medycy maj� tak�, �e terminologi� fachow� ustala pierwsza publikacja
>>> i nikt nie jest w stanie tego zmieni�. Tak wi�c po polsku jest
>>> "��kotaka", a po medycznemu -- "��kotka". Niestety j�zykodawcy gdzie�
>>> o tej "��kotce" przeczytali i niekt�rzy gadaj�, �e po polsku te� tak
>>> powinno byďż˝.
>>
>> Je�li tylko si� tam zmieszcz�, to nie widz� przeszk�d. Nie wiem tylko,
>> czy mnie zechc�, bo ja m�wi� "��kotka".
>
> Uwierzy�am Panu w t� ��kotk�, ale co� mnie tkn�o i sprawdzi�am w
> s�owniku. Wygl�da na to, �e jednak "��kotka" jest uprzywilejowana,
> a przy "��kotce" mamy tylko odsy�acz do "��kotki".

Nie twierdzi�em, �e aprobuj� tylko ��kotk�. Chodzi�o mi przede wszystkim
o wskazanie r�nic w dzia�aniu komisyj od nazywania. Ta medyczna robi tak,
jak regulaminy pozwalajďż˝, a nie pozwalajďż˝ na wiele. Ci od paprotki robiďż˝
czasem za szybko, bez sprawdzenia fakt�w, o potem nie potrafi� przyzna�
si� do b��d�w. A je�li ju�, to dopiero po kilkudziesi�ciu latach.

U elektryk�w jest jeszcze inaczej ni� u medyk�w. Tam, gdzie wi�kszo��
ludzi u�ywa s��w "w��cz" i "wy��cz", oni si� um�wili, �e b�d� m�wi�
"za��cz" i "wy��cz". Ale nie twierdz�, �e to jest jedyna w�a�ciwa
forma -- chodzi tylko o to, by s�owa brzmia�y zdecydowanie inaczy,
by �atwo je mo�na by�o odr�ni� (ale chyba spod paprotki dalej jest
do biblioteki wydzia�u elektrycznego, ni� do biblioteki medycznej).

Bardzo lubi�, gdy ludzie rozmawiaja o swoim j�zyku. A niechby i nawet
pod paprotkďż˝. Zresztďż˝ sam lubiďż˝ to robiďż˝, co chyba widaďż˝. Mierzi mnie
tylko, gdy kto� zaczyna przemawia� ex cathedra. By�bym niezmiernie rad,
gdyby kto� z j�zykodawc�w zdecydowa� si� na przyk�ad na odkr�cenie
tych wszystkich dyrdyma��w, jakie naopowiadano wcze�niej na temat
poziomnicy. Za co� takiego zas�u�y u mnie na Medal Za Odwag�, pierwszej
klasy, Z Li�ciem Paproci (Phyllitis scolopendrium do tego najlepiej si�
nada).

--
Jarek
0 new messages