Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Anulacja

0 views
Skip to first unread message

Pani Zatorska

unread,
Apr 29, 2005, 6:15:39 PM4/29/05
to
Howgh!

Wiecie co? Tłumaczyłam sobie spokojnie umowę z języka polskiego na ichni.
Raptem patrzę i oczom nie wierzę. Cały artykuł poświęcony jest _anulacji_.
Najpierw sapnęłam, wymamrotałam klasyczne "jak już debil coś napisze..." i
przystąpiłam do dalszego przetwarzania. Następnie ogarnął mnie rodzaj
niepokoju poznawczego i sprawdziłam, czy przypadkiem słownik nie zna słowa
brzmiącego mi jak ohydny nowotworek. Uff, jaka ulga. Słownik nie zna. Już
byłabym odetchnęła z ulgą, ale coś mię tknęło i rzeczoną anulację wpuściłam
w gugla. I ujrzałam 26 tysięcy trafień (jak na polski internet, to nawet
sporo przecież). Właściwie wszystkie z działki hotelarsko-turystycznej.
Anulacje rezerwacji, anulacje lotów, anulacje wycieczek... Cholera jasna! -
myślę sobie. Ki czort?

Szanowni Puryści i Pozostałe Tęgie Głowy,

czy znacie słowo "anulacja"?
na jakiej zasadzie ono funkcjonuje w polszczyźnie?
czy językoznawcy o nim wiedzą? jeśli tak, jak się doń odnoszą?
i w ogóle co Wy na to?

Kłaniam się w pas,
Zatorska


PiotRek

unread,
Apr 29, 2005, 7:37:17 PM4/29/05
to
Użytkownik "Pani Zatorska" <fant...@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:d4ubm4$42r$1...@inews.gazeta.pl...
> Howgh!

Goto pl.hum.indianszczyzna ;)

> Wiecie co? Tłumaczyłam sobie spokojnie umowę z języka polskiego na ichni.
> Raptem patrzę i oczom nie wierzę. Cały artykuł poświęcony jest _anulacji_.
> Najpierw sapnęłam, wymamrotałam klasyczne "jak już debil coś napisze..." i
> przystąpiłam do dalszego przetwarzania.

Ale - co ciekawe - mimo iż owego wyrazu nie notują słowniki
(wierzę na słowo; nie sprawdzałem), to jest on (chyba)
powszechnie zrozumiały... Potraktuj "anulację" jako
"anulowanie" i powinno być dobrze :-)

> Już
> byłabym odetchnęła z ulgą, ale coś mię tknęło i rzeczoną anulację wpuściłam
> w gugla. I ujrzałam 26 tysięcy trafień (jak na polski internet, to nawet
> sporo przecież).

A "mój" Internet pokazuje "tylko" 17 400 trafień
( http://42.pl/url/c2I ). Widocznie masz jakiś lepszy ;)

> Właściwie wszystkie z działki hotelarsko-turystycznej.
> Anulacje rezerwacji, anulacje lotów, anulacje wycieczek... Cholera jasna! -
> myślę sobie. Ki czort?

Działalność tzw. marketoidów zapewne...

> czy znacie słowo "anulacja"?
> na jakiej zasadzie ono funkcjonuje w polszczyźnie?

Prawem kaduka :)

> czy językoznawcy o nim wiedzą? jeśli tak, jak się doń odnoszą?

Sam bym się chętnie przekonał. Do prof. Bralczyka
(podczas jego audycji w TV Polonia) nawet udaje się dodzwonić.
Jak trafię na tę audycję, to spróbuję mu zadać to pytanie...

> i w ogóle co Wy na to?

Może wydaje im się (autorom tego słowa), że "anulacja"
brzmi bardziej profesjonalnie niż "anulowanie"?

Pozdrawiam

Piotr

Studentka

unread,
Apr 30, 2005, 4:32:25 AM4/30/05
to
Już byłabym odetchnęła z ulgą, ale coś mię tknęło i rzeczoną anulację wpuściłam
> w gugla. I ujrzałam 26 tysięcy trafień (jak na polski internet, to nawet
> sporo przecież).

Witam!
Chyba nie należy tak bardzo przejmować się góglem. Proszę sprawdzić pisownię
wyrazu "spódnica". Jeśli dobrze pamiętam "spudnica" ma dwa razy więcej trafień.
I jaka jest tego przyczyna?
Pozdrawiam serdecznie,
M.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Paweł Niezbecki

unread,
Apr 30, 2005, 5:14:11 AM4/30/05
to
Pani Zatorska<fant...@gazeta.pl>
news:d4ubm4$42r$1...@inews.gazeta.pl

> czy znacie słowo "anulacja"?

nawet jeśli nie znałem, to od razu rozumiem, co oznacza

dziwne ;)

> na jakiej zasadzie ono funkcjonuje w polszczyźnie?

na zasadzie "czemu nie?"

> czy językoznawcy o nim wiedzą? jeśli tak, jak się doń odnoszą?

a co to obchodzi miliony normalnych użytkowników języka polskiego?

> i w ogóle co Wy na to?

jest mi to obojętne

p.


Paweł Niezbecki

unread,
Apr 30, 2005, 5:19:35 AM4/30/05
to
PiotRek<bell187...@gazeta.pl.invalid>
news:d4ugfl$ec9$1...@inews.gazeta.pl

[...]


> > i w ogóle co Wy na to?
>
> Może wydaje im się (autorom tego słowa), że "anulacja"
> brzmi bardziej profesjonalnie niż "anulowanie"?

A poza tym jest krótsze i rymuje się z 'rezerwacja' (na przykład) :)

Paff
--
"If we expect chairman Abbas to fight terrorism effectively, he can't do it
with slingshots and stones."
- Putin


Marcin 'Qrczak' Kowalczyk

unread,
Apr 30, 2005, 5:26:04 AM4/30/05
to
"Studentka" <stude...@op.pl> writes:

> Chyba nie należy tak bardzo przejmować się góglem. Proszę sprawdzić pisownię
> wyrazu "spódnica". Jeśli dobrze pamiętam "spudnica" ma dwa razy więcej trafień.
> I jaka jest tego przyczyna?

Jakiś spamer założył mnóstwo stron ze słowem "spudnica".

--
__("< Marcin Kowalczyk
\__/ qrc...@knm.org.pl
^^ http://qrnik.knm.org.pl/~qrczak/

Stanisław Krawczyk

unread,
Apr 30, 2005, 12:19:21 PM4/30/05
to
Paweł Niezbecki:

> > czy znacie słowo "anulacja"?

> nawet jeśli nie znałem, to od razu rozumiem, co oznacza

> dziwne ;)

Ty zrozumiałeś, ale przypuszczam, że dla ludzi nieznających angielskiego to
słowo nie byłoby już takie jasne. A paru ich pewnie w tym kraju jeszcze
zostało. Zresztą nawet gdyby owych nie było, to myślę, że warto mieć pewien
szacunek dla języka jako nośnika kultury narodowej i nie okaleczać go
szkodliwymi zapożyczeniami (co oczywiście nie oznacza, że wszystkie
zapożyczenia są niepotrzebne).


> > na jakiej zasadzie ono funkcjonuje w polszczyźnie?

> na zasadzie "czemu nie?"

Iii tam. Mamy anulowanie, mamy odwołanie. Anulacja jest nowa (chyba) i raczej
brzydka.

Funkcjonuje, jak sądzę, na zasadzie reklamowej nowomowy i mody językowej. To
chyba dobry przykład niepotrzebnego silenia się na nadanie wypowiedziom
bardziej urzędowego brzmienia.

No bo jakżeż tu powiedzieć po prostu: "odwołanie"? To takie plebejskie! :-)


> > czy językoznawcy o nim wiedzą? jeśli tak, jak się doń odnoszą?

> a co to obchodzi miliony normalnych użytkowników języka polskiego?

Masz na myśli tych, którzy nie znają ani angielskiego, ani łaciny, a czasem
mylą adaptację z adopcją? ;-) Obstawiam, że dla nich anulacja będzie dość
dziwacznym nowotworem i nie za bardzo zrozumiałym. Jeśli już, to domyślą się
jego znaczenia z kontekstu, ale po co nam takie słowa, skoro mamy już całkiem
równoznaczne odpowiedniki?


> > i w ogóle co Wy na to?

> jest mi to obojętne

Indyferentyzm? ;) A mnie trochę smuci.


Pozdrawiam serdecznie
Scobin

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Damian Sobota

unread,
Apr 30, 2005, 12:57:31 PM4/30/05
to
Stanisław Krawczyk napisał(a):

> Paweł Niezbecki:
>
>>>czy znacie słowo "anulacja"?
>
>>nawet jeśli nie znałem, to od razu rozumiem, co oznacza
>
> Ty zrozumiałeś, ale przypuszczam, że dla ludzi nieznających angielskiego to
> słowo nie byłoby już takie jasne. A paru ich pewnie w tym kraju jeszcze

Eeeeeeee... Ale w jezyku angielskim nie ma slowa zbudowanego na rdzeniu
anul- (wiec znajomosc angielskiego w niczym tu nie pomaga).

Co innego umiejetnosc poslugiwania sie komputerem. Bo mysle, ze
wiekszosc osob po raz pierwszy wlasnie tutaj spotkalo sie z okresleniem
"anuluj" i na tej podstawie sa w stanie zrozumiec, co oznacza "anulacja".


--
Pozdrawiam,
Damian Sobota.

Paweł Niezbecki

unread,
Apr 30, 2005, 1:06:02 PM4/30/05
to
Damian Sobota<dam.us...@wp.tezusun.pl>
news:d50dn7$c6h$1...@nemesis.news.tpi.pl


> > Ty zrozumiałeś, ale przypuszczam, że dla ludzi nieznających
> > angielskiego to słowo nie byłoby już takie jasne. A paru ich pewnie
> > w tym kraju jeszcze
>
> Eeeeeeee... Ale w jezyku angielskim nie ma slowa zbudowanego na
> rdzeniu anul- (wiec znajomosc angielskiego w niczym tu nie pomaga).

[...]

Ale za to na 'annul-' jest... ;)

Paff
--
"Znam ojca Hejmo i wiem, że jest on człowiekiem niezwykle uczynnym"
- Prymas Glemp


Paweł Niezbecki

unread,
Apr 30, 2005, 1:08:43 PM4/30/05
to
Stanisław Krawczyk<scobin...@gazeta.pl>
news:d50b69$3do$1...@inews.gazeta.pl

> Paweł Niezbecki:
> > > czy znacie słowo "anulacja"?
>
> > nawet jeśli nie znałem, to od razu rozumiem, co oznacza
>
> > dziwne ;)
>
> Ty zrozumiałeś, ale przypuszczam, że dla ludzi nieznających
> angielskiego to słowo nie byłoby już takie jasne.

[...]

Przypuszczam, że jest jasne dla każdego, kto zna słowo 'anulować' i słowa na
'-acja' (np. rezerwacja) ;)

Paff
--
"U.S.: PA security forces need weapons to maintain order; Israel: They
should first take arms from terrorists."


Kristof

unread,
Apr 30, 2005, 1:13:08 PM4/30/05
to
Użytkownik Pani Zatorska napisała:

> Howgh!
>
Joł, joł, joł!

Jak jesteśmy już przy anulacji to warto zwrócić uwagę na aplikację i
aplikować. Mało gdzie się widzi takie wyrażenia jak "ubiegać się",
"składać podanie". Wszyscy tylko aplikują i aplikują. Dopóki nie
dowiedziałem się co znaczy słowo "to apply" to myślałem, że zaaplikować
to można co najwyżej elektrowstrząsy albo dawkę leku.

--
fluxus @ chrome.pl

Stanisław Krawczyk

unread,
Apr 30, 2005, 3:32:32 PM4/30/05
to
Scobin:

> > Ty zrozumiałeś, ale przypuszczam, że dla ludzi nieznających
> > angielskiego to słowo nie byłoby już takie jasne.
> [...]

Paweł Niezbecki:

> Przypuszczam, że jest jasne dla każdego, kto zna słowo 'anulować' i słowa na
> '-acja' (np. rezerwacja) ;)

Tak, ale po co mamy się zmuszać do tak skomplikowanego procesu myślowego? :-)
Ciężko spojrzeć na słowo "anulacja" i tak just like that wiedzieć, o co
chodzi. Najpierw trzeba skojarzyć z anulowaniem, potem dopiero z odwoływaniem.
A poza tym słowo jest dziwne, niestetyczne i budzi niesmak. ;)


Serdecznie pozdrawiam

zlot...@poczta.onet.pl

unread,
Apr 30, 2005, 3:34:24 PM4/30/05
to
Studentka:

> Chyba nie należy tak bardzo przejmować się góglem. Proszę sprawdzić pisownię
> wyrazu "spódnica". Jeśli dobrze pamiętam "spudnica" ma dwa razy więcej
trafień.

Oj, racja, racja...

> I jaka jest tego przyczyna?

A zobacz, jakich trafień! ;-)

AdamS

PiotRek

unread,
Apr 30, 2005, 4:19:52 PM4/30/05
to
Użytkownik "PiotRek" <bell187...@gazeta.pl.invalid> napisał w wiadomości news:d4ugfl$ec9$1...@inews.gazeta.pl...

> Użytkownik "Pani Zatorska" <fant...@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:d4ubm4$42r$1...@inews.gazeta.pl...
>> w gugla. I ujrzałam 26 tysięcy trafień (jak na polski internet, to nawet
>> sporo przecież).
>
> A "mój" Internet pokazuje "tylko" 17 400 trafień
> ( http://42.pl/url/c2I ). Widocznie masz jakiś lepszy ;)

Dzisiaj pokazuje już 62 600 trafień.
Nie wiem, o co tutaj chodzi :-)

Pozdrawiam

Piotr

ullaaa

unread,
Apr 30, 2005, 5:05:05 PM4/30/05
to
A grupowicz PiotRek napisał:

> Dzisiaj pokazuje już 62 600 trafień.
> Nie wiem, o co tutaj chodzi :-)
62 600 w języku polskim, a 23 400 ogółem :O

--
ula mówi ahoj // ullaaa na op.pl // dżidżi:3234801

PiotRek

unread,
Apr 30, 2005, 5:08:10 PM4/30/05
to
Użytkownik "ullaaa" <ad...@wSygnatur.ce> napisał w wiadomości news:d50rtu$8v1$1...@news.lublin.pl...

>A grupowicz PiotRek napisał:
>> Dzisiaj pokazuje już 62 600 trafień.
>> Nie wiem, o co tutaj chodzi :-)
> 62 600 w języku polskim, a 23 400 ogółem :O

Rzeczywiście! :-)))))

Pozdrawiam

Piotr

Bolbeck

unread,
Apr 30, 2005, 5:48:23 PM4/30/05
to

Użytkownik "Kristof" <kuala_...@ggazeta.ppl> napisał w wiadomości
news:d50e5p$dec$1...@inews.gazeta.pl...
> Użytkownik Pani Zatorska napisała:

>
> Jak jesteśmy już przy anulacji to warto zwrócić uwagę na aplikację i
> aplikować. Mało gdzie się widzi takie wyrażenia jak "ubiegać się",
> "składać podanie". Wszyscy tylko aplikują i aplikują. Dopóki nie
> dowiedziałem się co znaczy słowo "to apply" to myślałem, że zaaplikować to
> można co najwyżej elektrowstrząsy albo dawkę leku.
>

Tak jest. I jeszcze można aplikować, czyli odbywać aplikację, swoistą
praktykę w zawodach prawniczych. Aplikacja sędziowska, prokuratorska...
Kiedyś jednak pani minister od szkół, przedszkoli i sportu powiedziała, że
uczeń będzie mógł aplikować się do maksymalnie trzech szkół (czytaj: zanieść
podanie o przyjęcie). I się zaczęło. Zadziwiająca jest siła takich
ministerialnych wypowiedzi. A może mechanizm jest odwrotny? Pani od żłobków
i przedszkoli powiedziała, bo już tak w jej środowisku mówiono? Ciekawe.

Pozdrawiam
Bolbeck


Bolbeck

unread,
Apr 30, 2005, 5:59:02 PM4/30/05
to

Użytkownik "Pani Zatorska" <fant...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:d4ubm4$42r$1...@inews.gazeta.pl...
> Howgh!

Howgh!

> rzeczoną anulację wpuściłam
> w gugla. I ujrzałam 26 tysięcy trafień (jak na polski internet, to nawet
> sporo przecież). Właściwie wszystkie z działki hotelarsko-turystycznej.
> Anulacje rezerwacji, anulacje lotów, anulacje wycieczek... Cholera
> jasna! -
> myślę sobie. Ki czort?
>

Pomyślałem sobie: granulować, to działać, iżby granulat otrzymać, to może i
anulaty mogą być?
Wpuściwszy w google otrzymałem około 14400 odpowiedzi, ale kiedy zaznaczyłem
"Szukaj na stronach kategorii: Polski", to otrzymałem: "Wyniki 1 - 4 spośród
około 27 w języku Polski dla zapytanie anulat". Nie jest to wiele. (Te
litery wielkie i małe - jak w oryginale)

Bolbeck


Artur

unread,
May 2, 2005, 5:48:43 PM5/2/05
to

Użytkownik "Studentka" <stude...@op.pl> napisał w wiadomości
news:2183.000000...@newsgate.onet.pl...

>> Już byłabym odetchnęła z ulgą, ale coś mię tknęło i rzeczoną anulację
>> wpuściłam
> > w gugla. I ujrzałam 26 tysięcy trafień (jak na polski internet, to nawet
> > sporo przecież).
> Chyba nie należy tak bardzo przejmować się góglem.
Czemu "gógiel" a nie "gugiel" skoro jest "boot" i "but" a nie "bót" :)

> Proszę sprawdzić pisownię
> wyrazu "spódnica". Jeśli dobrze pamiętam "spudnica" ma dwa razy więcej
> trafień.

Swoją drogą to ciekawe czemu RJP czy inne namaszczone gremia nie dopuszczają
w ortografii kilku alternatywnych pisowni. Gramatyki nie traktują tak
sztywno. Co prawda ostatnio trochę popuścili z "nie" i imiesłowami - może
szykuje się jakiś rozłam :)

A tak swoją drogą to może przejść na zapis fonetyczny? Wtedy by nie umykały
nam w piśmie regionalne różnice w wymowie.

Artur

Artur

unread,
May 2, 2005, 5:48:54 PM5/2/05
to
Użytkownik "Pani Zatorska" <fant...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
> Wiecie co? Tłumaczyłam sobie spokojnie umowę z języka polskiego na
> ichni. Raptem patrzę i oczom nie wierzę. Cały artykuł poświęcony
> jest _anulacji_. Najpierw sapnęłam, wymamrotałam klasyczne "jak już
> debil coś napisze..." i przystąpiłam do dalszego przetwarzania.
> Następnie ogarnął mnie rodzaj niepokoju poznawczego i sprawdziłam,
> czy przypadkiem słownik nie zna słowa brzmiącego mi jak ohydny
> nowotworek. Uff, jaka ulga. Słownik nie zna. Już byłabym odetchnęła
> z ulgą, ale coś mię tknęło i rzeczoną anulację wpuściłam
> w gugla. I ujrzałam 26 tysięcy trafień (jak na polski internet, to
> nawet sporo przecież). Właściwie wszystkie z działki
> hotelarsko-turystycznej.

Dwa tygodnie temu była rozważana podobna para "generacja" -
"generowanie". Za "generacją" przemawiała jej dokonana forma. Takoż i
za "anulacją".
A odnośnie braku tego słowa w słowniku - MSZ słowniki służą do opisu
języka (a nie jego definiowania) więc brak słowa będącego w użyciu
świadczy przeciw słownikom a nie temu słowu. Zresztą temat "Po co są
słowniki" też był wałkowany :)

Artur

Emil Wojtacki

unread,
May 2, 2005, 6:13:32 PM5/2/05
to
Die 02.05 A.D.2005 Artur scripsit:

> Swoją drogą to ciekawe czemu RJP czy inne namaszczone gremia nie dopuszczają
> w ortografii kilku alternatywnych pisowni. Gramatyki nie traktują tak
> sztywno. Co prawda ostatnio trochę popuścili z "nie" i imiesłowami - może
> szykuje się jakiś rozłam :)

A Boże uchowaj! Wejdź na www.onet.pl, tam jest takie coś, że ludzie
komentują różne rzeczy i piszą. Bardzo różnie komentują i bardzo różnie
piszą. Rzuć okiem na te komentarze, i przemyśl rzecz raz jeszcze.

> A tak swoją drogą to może przejść na zapis fonetyczny? Wtedy by nie umykały
> nam w piśmie regionalne różnice w wymowie.

Nikt nie zabrania używać. Ale za wątpliwą przyjemność obcowania z większą
ilością homonimów w niektórych dialektach z góry dziękuję.

Za to chętnie zamieniłbym "a" z ogonkiem, na "o" z ogonkiem.
I trochę się dziwię, że Kaszubi tego nie zrobili.

--
Emil Wojtacki si coffeam non bibam
factus sum velut aes sonans
aut cymbalum tinniens

PiotRek

unread,
May 2, 2005, 6:25:30 PM5/2/05
to
Użytkownik "Artur" <br...@brak.com> napisał w wiadomości news:d567l2$4si$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Czemu "gógiel" a nie "gugiel" skoro jest "boot" i "but" a nie "bót" :)

Raczej dlaczego "but", skoro są (w polszczyźnie) "botki" ;)

Pozdrawiam

Piotr

PiotRek

unread,
May 2, 2005, 6:36:01 PM5/2/05
to
Użytkownik "Artur" <br...@brak.com> napisał w wiadomości news:d567l3$4si$2...@nemesis.news.tpi.pl...

> Dwa tygodnie temu była rozważana podobna para "generacja" -
> "generowanie". Za "generacją" przemawiała jej dokonana forma. Takoż i
> za "anulacją".

"Generacja" to w ogóle mi się nie kojarzy z rzeczownikiem
odczasownikowym... A taka np. "migracja" wcale dokonana
nie jest (o ile można mówić o rzeczownikach dokonanych;
to raczej skrót myślowy, raczej zrozumiały)...

> A odnośnie braku tego słowa w słowniku - MSZ słowniki służą do opisu
> języka (a nie jego definiowania)

Ale jedno nie wyklucza drugiego. W słownikach są zamieszczone
definicje będące usankcjonowaniem status quo, podczas gdy np.
w matematyce definicje pełnią zupełnie inną rolę.

> więc brak słowa będącego w użyciu
> świadczy przeciw słownikom a nie temu słowu.

Czy fakt, że w słownikach nie ma słowa "jush", świadczy
przeciw nim? :>

Pozdrawiam

Piotr


Stefan Sokolowski

unread,
May 3, 2005, 12:02:16 AM5/3/05
to
Artur:

> Czemu "gógiel" a nie "gugiel" skoro jest "boot" i "but" a nie "bót" :)

PiotRek:


> Raczej dlaczego "but", skoro są (w polszczyźnie) "botki" ;)

Ciekawe... Botki są z francuskiego i tam są zdecydowanie przez ,,o''.
A skąd jest but? Chociaż trudno uwierzyć, że od ang. /boot/, to może
chociaż mieli wspólnych przodków?

- Stefan

--
Stefan Sokolowski, IPI PAN Gdansk
http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak

Artur

unread,
May 3, 2005, 10:27:49 AM5/3/05
to
Stefan Sokolowski wrote:
> Artur:
>> Czemu "gógiel" a nie "gugiel" skoro jest "boot" i "but" a nie "bót"
> PiotRek:
>> Raczej dlaczego "but", skoro są (w polszczyźnie) "botki" ;)
> Ciekawe... Botki są z francuskiego i tam są zdecydowanie przez ,,o''.
> A skąd jest but? Chociaż trudno uwierzyć, że od ang. /boot/, to może
> chociaż mieli wspólnych przodków?

No ale "chuligan" został wzięty bezpośrednio z angielskiego. Zresztą takich
słów gdzie w angielskim jest "oo" a w polskim "u" jest więcej (pudel,
bambus, harpun). Ktoś poda przykłady na "oo" - "ó"?

Artur

Artur

unread,
May 3, 2005, 10:26:44 AM5/3/05
to
Emil Wojtacki wrote:
>> Swoją drogą to ciekawe czemu RJP czy inne namaszczone gremia nie
>> dopuszczają w ortografii kilku alternatywnych pisowni. Gramatyki nie
>> traktują tak sztywno. Co prawda ostatnio trochę popuścili z "nie" i
>> imiesłowami - może szykuje się jakiś rozłam :)
>
> A Boże uchowaj! Wejdź na www.onet.pl, tam jest takie coś, że ludzie
> komentują różne rzeczy i piszą. Bardzo różnie komentują i bardzo
> różnie piszą. Rzuć okiem na te komentarze, i przemyśl rzecz raz
> jeszcze.

Chodzi Ci o to, że na różnych forach ludzie robią błędy ortograficzne? Jest
to argument za poluzowaniem ortografii bo przecież wtedy błędów będzie
mniej. Nie zajmuję jakiegoś skrajnego stanowiska. Chodzi mi o to by na
zasadzie uzusu dopuścić podwójną pisownię niektórych słów (np.
"abstrachować" czy "wychamować").

>> A tak swoją drogą to może przejść na zapis fonetyczny? Wtedy by nie
>> umykały nam w piśmie regionalne różnice w wymowie.
>
> Nikt nie zabrania używać. Ale za wątpliwą przyjemność obcowania z
> większą ilością homonimów w niektórych dialektach z góry dziękuję.
>
> Za to chętnie zamieniłbym "a" z ogonkiem, na "o" z ogonkiem.
> I trochę się dziwię, że Kaszubi tego nie zrobili.

Nie chcę wyskakiwać z kolejną rewolucją ortograficzną (bo tych na grupie
było już wiele) - ten pomysł poddałem jako ciekawostkę. A w podobnym stylu:
zauważ, że Anglicy mają zapis typu "what's". Z tego co wiem w polskim nic
takiego nie ma. A może by się przydało? Np. " jes' " - bardzo często w
słowie "jest" nie wymawia się "t".

Artur

Artur

unread,
May 3, 2005, 10:28:36 AM5/3/05
to
PiotRek wrote:
>> Dwa tygodnie temu była rozważana podobna para "generacja" -
>> "generowanie". Za "generacją" przemawiała jej dokonana forma. Takoż i
>> za "anulacją".
> "Generacja" to w ogóle mi się nie kojarzy z rzeczownikiem
> odczasownikowym... A taka np. "migracja" wcale dokonana
> nie jest (o ile można mówić o rzeczownikach dokonanych;
> to raczej skrót myślowy, raczej zrozumiały)...
W stosunku do "migrowania" jest bardziej dokonana :).

>> A odnośnie braku tego słowa w słowniku - MSZ słowniki służą do opisu
>> języka (a nie jego definiowania)
> Ale jedno nie wyklucza drugiego. W słownikach są zamieszczone
> definicje będące usankcjonowaniem status quo, podczas gdy np.
> w matematyce definicje pełnią zupełnie inną rolę.

Usankcjonowaniem? A co - jeśli użyję jakiegoś słowa spoza słownika to prof.
Bralczyk za karę przebije mi opony w samochodzie? ;)

>> więc brak słowa będącego w użyciu
>> świadczy przeciw słownikom a nie temu słowu.
> Czy fakt, że w słownikach nie ma słowa "jush", świadczy
> przeciw nim? :>

A jest takie słowo w użyciu? Może masz na myśli kulersko zapisane słowo
"już" (wtedy powinno być raczej "yoosh")? To inny temat: ortografia.

Artur


Stefan Sokolowski

unread,
May 3, 2005, 10:39:13 AM5/3/05
to
Artur:

> Ktoś poda przykłady na "oo" - "ó"?

/Boob/ --> bób. ale po drodze bardzo zmienił znaczenie. Przede
wszystkim się zmniejszył.

Jarosław Sokołowski

unread,
May 3, 2005, 10:41:30 AM5/3/05
to
Pan Artur napisał:

> Anglicy mają zapis typu "what's". Z tego
> co wiem w polskim nic takiego nie ma.

Głodnyś? Zmęczonyś? Jak nie ma, jak jest.

--
Jarek

Stanisław Krawczyk

unread,
May 3, 2005, 12:34:55 PM5/3/05
to
Artur:

> Usankcjonowaniem? A co - jeśli użyję jakiegoś słowa spoza słownika to prof.
> Bralczyk za karę przebije mi opony w samochodzie? ;)

Przepraszam, że się wtrącę, ale czy Ty przeczytałeś w końcu ten wstęp do NSPP,
czy nie? Jeżeli nie, to przeczytaj, bo dobrze by było znać to, co się
krytykuje.

A tak swoją drogą: skoro mało Cię obchodzą ustalenia językoznawców, to nie
rozumiem, dlaczego pisząc na tej grupie, przestrzegasz (najczęściej)
obowiązujących norm? Przecież nikt Ci za to opony w samochodzie nie przebije.


Pozdrawiam serdecznie

Artur

unread,
May 3, 2005, 1:39:46 PM5/3/05
to
Stefan Sokolowski wrote:
>> Ktoś poda przykłady na "oo" - "ó"?
> /Boob/ --> bób. ale po drodze bardzo zmienił znaczenie. Przede
> wszystkim się zmniejszył.
Za to "stool" urósł :)
Patrząc jednak na te wszystkie tajfuny, laguny, kukułki, mangusty, kangury,
skutery, tatuaże, tabu, szpulki (?), trupy (aktorskie) i Hindusów (a tych
jest dużo) sądzę, że forma "gugiel" okaże się dominująca.

Artur

Artur

unread,
May 3, 2005, 1:44:15 PM5/3/05
to
Stanisław Krawczyk wrote:
> Przepraszam, że się wtrącę, ale czy Ty przeczytałeś w końcu ten wstęp
> do NSPP, czy nie? Jeżeli nie, to przeczytaj, bo dobrze by było znać
> to, co się krytykuje.
Nie. Nie mam NSPP.

> A tak swoją drogą: skoro mało Cię obchodzą ustalenia językoznawców,
> to nie rozumiem, dlaczego pisząc na tej grupie, przestrzegasz
> (najczęściej) obowiązujących norm? Przecież nikt Ci za to opony w
> samochodzie nie przebije.

Sądzę że reprezentujemy 2 podejścia:
1. Słowniki lepiej lub gorzej opisują język i ich wpływ na język jest mały;
2. Słowniki definiują język. Tym językiem należy się posługiwać.
Pierwsze podejście jest wyłącznie opisowe, a drugie postulatywne.

Stosując Twoje podejście masz problem z wyjaśnieniem czemu "przestrzegam
(najczęściej) obowiązujących norm".
Przecież skoro to słowniki definiują język to Artur musiał najpierw z nich
się nauczyć języka. A teraz tym językiem je krytykuje. Sprzeczność.
Wyjaśnienie jest proste - ja nie uczyłem się języka ze słowników, ja po
prostu posługuję się językiem, którego nauczyłem się "ze społeczeństwa".

Bez urazy :)
Artur

Artur

unread,
May 3, 2005, 2:01:31 PM5/3/05
to
Jarosław Sokołowski wrote:
>> Anglicy mają zapis typu "what's". Z tego
>> co wiem w polskim nic takiego nie ma.
> Głodnyś? Zmęczonyś? Jak nie ma, jak jest.
To co innego. "Głodnyś" nie jest wynikiem niedbałego wymówienia "głodny
jesteś" (a może jest?). Mi chodzi np. o zdanie: "Dziś jest mecz", które
część osób wypowie "Dziś jes mecz".

Artur

Jarosław Sokołowski

unread,
May 3, 2005, 2:40:16 PM5/3/05
to
Pan Artur napisał:

>>> Anglicy mają zapis typu "what's". Z tego
>>> co wiem w polskim nic takiego nie ma.
>> Głodnyś? Zmęczonyś? Jak nie ma, jak jest.
> To co innego. "Głodnyś" nie jest wynikiem niedbałego
> wymówienia "głodny jesteś" (a może jest?).

A czy angielskie "what's" jest świadectwem niedbalstwa?

> Mi chodzi np. o zdanie: "Dziś jest mecz", które
> część osób wypowie "Dziś jes mecz".

A, więc o to Panu chodzi. Francuzi mają jeszcze fajniej.
Tam się na oko (i ucho) czyta co czwartą literę. Ale
chyba nikt tego nie uzna za dobry powód do zmiany pisowni.

--
Jarek

Stanisław Krawczyk

unread,
May 4, 2005, 5:36:45 AM5/4/05
to
Scobin:

> > Przepraszam, że się wtrącę, ale czy Ty przeczytałeś w końcu ten wstęp
> > do NSPP, czy nie? Jeżeli nie, to przeczytaj, bo dobrze by było znać
> > to, co się krytykuje.

Artur:
> Nie. Nie mam NSPP.

W bibliotekach jest. Trzy stroniczki, zajmą Ci góra parę minut. ;-)


> Sądzę że reprezentujemy 2 podejścia:
> 1. Słowniki lepiej lub gorzej opisują język i ich wpływ na język jest mały;
> 2. Słowniki definiują język. Tym językiem należy się posługiwać.
> Pierwsze podejście jest wyłącznie opisowe, a drugie postulatywne.
> Stosując Twoje podejście masz problem z wyjaśnieniem czemu "przestrzegam
> (najczęściej) obowiązujących norm".

Moje podejście jest gdzieś pośrodku:
"Słowniki opisują język, a zarazem definiują pewne niepisane normy społeczne.
Językiem uznanym za poprawny należy się posługiwać, aby uniknąć negatywnych
konsekwencji społecznych".


> Wyjaśnienie jest proste - ja nie uczyłem się języka ze słowników, ja po
> prostu posługuję się językiem, którego nauczyłem się "ze społeczeństwa".

Właśnie. Czyli Twój przykład świadczy o tym, że słowniki całkiem dobrze
opisują rzeczywistą polszczyznę. Ale wielu innych ludzi nie ma tak wyrobionej
świadomości językowej czy społecznej (piszę to bez ironii), a słowniki mogą im
pomóc w przestrzeganiu norm, z których istnienia inaczej nie zdawaliby sobie
sprawy.

Oczywiście opis poprawności jest zwykle wtórny w stosunku do języka. Lingwiści
generalnie nie kreują normy, lecz uzasadniają naukowo powszechne odczucie
językowe ("powszechne" -- jeśli nie w całym narodzie, to przynajmniej wśród
jego warstw wykształconych).


Serdecznie pozdrawiam

Artur

unread,
May 4, 2005, 2:41:40 PM5/4/05
to
Jeszcze jedno: na pl.comp.os.advocacy toczy się dyskusja na temat
ortografii. Polecam post news:d57q7a$qqj$1...@igel.gazeta.pl
Sam się zdziwiłem, ale nie miałem problemu ze swobodnym przeczytaniem tekstu
Jasieńskiego.

Artur


0 new messages