Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Jeszcze raz "szmondak"

549 views
Skip to first unread message

Andrzej Zoltowski

unread,
Dec 4, 2001, 9:21:19 AM12/4/01
to
Witam!

W lwowskim "balaku" istnieja slowa:

- "szmonda" : niewiasta niekoniecznie ciezkich obyczajow. Okreslenie
zdecydowanie mniej pejoratywne niz k... ;

- "szmondzia" : niby sympatycznie - ale nadal z pejoratywnym
wydzwiekiem. Wscibska niewiasta, plotkara, ktorej najchetniej
"nawrzucaloby sie" - ale jakos nie uchodzi;

- szmondac sie : odpowiednik "walesac sie". W bardziej pejoratywnej
formie, zwiazanej ze szmonda i jej poszukiwaniem klientow.

Mimo, ze tez nie natrafilem na slowo "szmondak" smiem przypuszczac, iz
wywodzi sie ono bezposrednio od "szmondy".

Niewatpliwie zostalo przeniesione z Kresow i przeksztalcone ze "szmondy"
podczas powojennej wedrowki ludow.

Wystepuje w piosence "Warszawski taksowkarz" Jaremy Stepowskiego:

"... no i gdzie sie, szmondaku, pchasz???"

Czyli byloby synonimem lachudry, lachmyty, menela... Niewatpliwie w
domysle "schlanego" - bo kogoz innego mogl potraktowac takimi slowy
"warsiaski taksowkarz" :)))

Przepraszam za "polskawy" alfabet, ale pojawily klopoty z kodowaniem
:(((

Pozdrowienia. Andrzej Zoltowski

deto...@poczta.onet.pl

unread,
Dec 4, 2001, 1:26:56 PM12/4/01
to
I we Lwowie szmondak się skądciś wziął. Z jidisz.
Stasinek ;)


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Zbigniew Baginski

unread,
Dec 4, 2001, 4:05:25 PM12/4/01
to

Uzytkownik "Andrzej Zoltowski" <

> "... no i gdzie sie, szmondaku, pchasz???"
>
> Czyli byloby synonimem lachudry, lachmyty, menela... Niewatpliwie w
> domysle "schlanego" - bo kogoz innego mogl potraktowac takimi slowy
> "warsiaski taksowkarz" :)))
> Pozdrowienia. Andrzej Zoltowski
>
Mysle, ze szmondak ma ciezszy kaliber moralny, niekoniecznie zwiazany z
menelstwem, bardziej moze z lajdactwem, szalbierstwem i zdrada. Ale to
intuicyjne (z rozumienia wypowiedzi).
Zbig.Bag.


Krzysztof Kolaczkowski

unread,
Dec 5, 2001, 2:55:55 AM12/5/01
to
Ostatnio Andrzej Zoltowski <and...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl>
wypalił[a]:


>
>Wystepuje w piosence "Warszawski taksowkarz" Jaremy Stepowskiego:
>
>"... no i gdzie sie, szmondaku, pchasz???"
>
>Czyli byloby synonimem lachudry, lachmyty, menela... Niewatpliwie w
>domysle "schlanego" - bo kogoz innego mogl potraktowac takimi slowy
>"warsiaski taksowkarz" :)))

Warszawski? Każdego :-(

Pozdrawiam,
K.
--
Natomiast znacznie później dowiedziałem się, dlaczego borsuki
tak często wychodziły z nor do lasu: dla świętego spokoju.

Andrzej Zoltowski

unread,
Dec 5, 2001, 2:56:09 AM12/5/01
to Andrzej Zoltowski

> W lwowskim "balaku" istnieja slowa:

> - "szmonda" : niewiasta ...

Niewatpliwie i to i wiele innych slow w mowie Kresow Wschodnich ma
zdecydowanie zydowska proweniencje. Chocby: miglanc, szajgiec, szmajgieles,
szmulac (kuzden ma swego "móla", któren go szmula)... Badz zabawne
okreslenie czlowieka moze bardziej przebieglego nizeli madrego: cwaj
kiepiele (dwie glowy :))) .

Istnieje wiele slow w balaku czysto zydowskiego, niemieckiego czy
rusinskiego pochodzenia. Gwara ta byla przepojona swoistymi slownymi
diamencikami - spolszczonymi i czesto zabawnie przeksztalconymi obcymi
slowami, ktore tak przesiaknely polskoscia, ze dzisiaj naprawde trudno dojsc
ich zrodloslowu.

Wiele z nich przeszlo (po drugowojennej zawierusze i ekspatriacji kresowych
Polakow) do ogolnopolskiej mowy potocznej i rozpowszechnilo sie po calym
kraju. Zabawnym jest uslyszenie z ust rodowitego ... Slazaka z podopolskiej
wioski tak czysto lwowskiego okreslenia (n.b. baaardzo brzydkiego i
obrazliwego :((( ) jak
"o ja nasermater".

Istnieje dosyc rzadko spotykana ksiazka p. prof. Heleny Kurtzowej "Slownik
polszczyzny Kresow Poludniowo-Wschodnich" (byc moze przekrecilem ten tytul).
Wczoraj wertowalem ja w poszukiwaniu zrodloslowu "szmondy". Znalazlem
"szmondzia" - w znaczeniu, jakie przypisalem slowu "szmonda" we wczorajszym
liscie.

Polecam lekture tej, bezcennej dla jezykoznawcow i osob zainteresowanych
gwara Ziem Utraconych, ksiazki.

Pozdrowienia. Andrzej Zoltowski


Andrzej Zoltowski

unread,
Dec 5, 2001, 3:13:31 AM12/5/01
to

Krzysztof Kolaczkowski wrote:

> Ostatnio Andrzej Zoltowski
> wypalił[a]:

Plci to ja - moj Drogi(a) - bo pod ta tajemnicza literka "K." wiele sie
moze skrywac... - zdecydowanie jestem meskiej!

Jesli Ci ani imie ani forma nazwiska tego nie sugeruje to cos
kiepsciutko z dedukcja...

Albo mam do czynienia z urzedasem(ka), ktoremu(ej) taki sposob pisania
wszedl w krew do cna, a odmienialna koncowka nazwiska zawsze musi miec
rodzaj meski.

???

Bo nie trzeba myslec (np. jesli Koziol to: Kozlowi, Kozlu czy
Kozielowi? ;-)))


Warszawski? Każdego :-(

Ale nie! Bo nie o kazdym kogutkowym "cierpiarzu" - a tylko o warszawskim
- zaspiewal Jarema Stepowski :)))

Pozdrowienia! Andrzej Zoltowski

Stanislaw de_Toleaux

unread,
Dec 5, 2001, 8:19:08 PM12/5/01
to

Użytkownik Andrzej Zoltowski <and...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl> w
wiadomooci do grup dyskusyjnych
napisał:3C0DD319...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl...

>
>
> > W lwowskim "balaku" istnieja slowa:
> > - "szmonda" : niewiasta ...
>
> Niewatpliwie i to i wiele innych slow w mowie Kresow Wschodnich ma
> zdecydowanie zydowska proweniencje. Chocby: miglanc, szajgiec,
szmajgieles,
> szmulac (kuzden ma swego "móla", któren go szmula)... Badz zabawne
> okreslenie czlowieka moze bardziej przebieglego nizeli madrego: cwaj
> kiepiele (dwie glowy :))) .
>
> Istnieje wiele slow w balaku czysto zydowskiego, niemieckiego czy
> rusinskiego pochodzenia. Gwara ta byla przepojona swoistymi slownymi
> diamencikami - spolszczonymi i czesto zabawnie przeksztalconymi obcymi
> slowami, ktore tak przesiaknely polskoscia, ze dzisiaj naprawde trudno
dojsc
> ich zrodloslowu.


>
> Wiele z nich przeszlo (po drugowojennej zawierusze i ekspatriacji
kresowych
> Polakow) do ogolnopolskiej mowy potocznej i rozpowszechnilo sie po calym
> kraju. Zabawnym jest uslyszenie z ust rodowitego ... Slazaka z
podopolskiej
> wioski tak czysto lwowskiego okreslenia (n.b. baaardzo brzydkiego i
> obrazliwego :((( ) jak
> "o ja nasermater".

[...]
>
Czyzbys sugerowal, ze z jidisz do polskiego mogly przejsc tylko przez gwary
Malopolski Wschodniej? Jesli tak, to chyba zartujesz. Popatrz sie, jaki
procent Zydów mieszkalo w miastach Polski centralnej, zwlaszcza w malych
miasteczkach, gdzie codzienne kontakty byly wrecz koniecznoscia.
Jakby szmoncesy nie pojawialy sie w krakowskich i warszawskich kabaretach...
Stasinek


Andrzej Zoltowski

unread,
Dec 6, 2001, 3:51:35 AM12/6/01
to

Stanislaw de_Toleaux wrote:

> Użytkownik Andrzej Zoltowski <and...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl> w
> wiadomooci do grup dyskusyjnych
> napisał:3C0DD319...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl...
> >
> >
> > > W lwowskim "balaku" istnieja slowa:
> > > - "szmonda" : niewiasta ...
> >
> > Niewatpliwie i to i wiele innych slow w mowie Kresow Wschodnich ma
> > zdecydowanie zydowska proweniencje. Chocby: miglanc, szajgiec,
> szmajgieles,
> > szmulac (kuzden ma swego "móla", któren go szmula)... Badz zabawne
> > okreslenie czlowieka moze bardziej przebieglego nizeli madrego: cwaj
> > kiepiele (dwie glowy :))) .
> >
> > Istnieje wiele slow w balaku czysto zydowskiego, niemieckiego czy
> > rusinskiego pochodzenia. Gwara ta byla przepojona swoistymi slownymi
> > diamencikami - spolszczonymi i czesto zabawnie przeksztalconymi obcymi
> > slowami, ktore tak przesiaknely polskoscia, ze dzisiaj naprawde trudno
> dojsc
> > ich zrodloslowu.
>
> >

> Zabawnym jest uslyszenie z ust rodowitego ... Slazaka z
> podopolskiej
> > wioski tak czysto lwowskiego okreslenia (n.b. baaardzo brzydkiego i
> > obrazliwego :((( ) jak
> > "o ja nasermater".
> [...]
> >

>
> Czyzbys sugerowal, ze z jidisz do polskiego mogly przejsc tylko przez gwary
> Malopolski Wschodniej? Jesli tak, to chyba zartujesz.

Ja nie sugeruje przenikniecia jidisz do polszczyzny wylacznie porzez gwary
wschodniomalopolskie! Sadze, iz zasugerowales sie zdaniem jak ponizej:

"> Wiele z nich przeszlo (po drugowojennej zawierusze i ekspatriacji
kresowych
> Polakow) do ogolnopolskiej mowy potocznej i rozpowszechnilo sie po calym
> kraju."

Dotyczylo ono wylacznie rozpowszechnienia sie - po powojennej Polsce - slow o
czysto kresowej proweniencji. Podobnie jak wigilijnej kutii - spotykanej dzisiaj
od Karpat po Baltyk w wielu rodzinach poekspatrianckich.

> Popatrz sie, jaki
> procent Zydów mieszkalo w miastach Polski centralnej

> Jakby szmoncesy nie pojawialy sie w krakowskich i warszawskich kabaretach...

I wcale tego nie kwestionuje, niemniej niektore "zydzizmy" trafily do poszczyzny
potocznej dopiero po wojnie i mialy zdecydowanie kresowy charakter.

Pozdrawiam! Andrzej


Paweł Burlewicz

unread,
Dec 6, 2001, 4:01:17 AM12/6/01
to
Użytkownik Stanislaw de_Toleaux <tol...@poczta.onet.pl> w wiadomości do
grup dyskusyjnych napisał:9umhge$b3u$1...@news.onet.pl...

> Czyzbys sugerowal, ze z jidisz do polskiego mogly przejsc tylko przez
gwary
> Malopolski Wschodniej? Jesli tak, to chyba zartujesz. Popatrz sie, jaki
> procent Zydów mieszkalo w miastach Polski centralnej, zwlaszcza w malych
> miasteczkach, gdzie codzienne kontakty byly wrecz koniecznoscia.
> Jakby szmoncesy nie pojawialy sie w krakowskich i warszawskich
kabaretach...
> Stasinek
Podpisuję się pod tą uwagą. Szmondaka znajdziemy przecież u Isaaka Bashevisa
Singera, ale też i u Wiecha. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że słowo to
przenikało do polszczyzny i w mojej ukochanej Warszawie. Intuicyjnie czuję,
że w ustach naszego taksówkarza znaczy tyle co frajer.
Tytus


Zbigniew Baginski

unread,
Dec 6, 2001, 5:43:14 AM12/6/01
to

Uzytkownik "Andrzej Zoltowski" <

> Dotyczylo ono wylacznie rozpowszechnienia sie - po powojennej Polsce -
slow o
> czysto kresowej proweniencji. Podobnie jak wigilijnej kutii - spotykanej
dzisiaj
> od Karpat po Baltyk w wielu rodzinach poekspatrianckich.
> Pozdrawiam! Andrzej
>
Czy "kutia" po polsku nie powinna brzmiec "kucia"?
Zbig.Bag.


Stanislaw de Toleaux

unread,
Dec 6, 2001, 4:19:14 AM12/6/01
to

Użytkownik Andrzej Zoltowski <and...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl> w
wiadomooci do grup dyskusyjnych
napisał:3C0F3196...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl...

>
>
>
> I wcale tego nie kwestionuje, niemniej niektore "zydzizmy" trafily do
poszczyzny
> potocznej dopiero po wojnie i mialy zdecydowanie kresowy charakter.
>
> Pozdrawiam! Andrzej
>
>
Doszlismy chyba do kompromisu. Szmodak, szmonda i pochodne (inne tez)trafily
z jidisz do polskiego przez Lwów (wybacz, nie wiem w jakiej dzielnicy we
Lwowie dominowali Zydzi), a jeszcze inne przez Kazimierz (Kraków) i Nalewki
(Warszawa), a takze przez Belz, Góre Kalwarie i inne. Mogly i równolegle.
Zgoda?
Stasinek
PS. Szajgieca znam w wersji szajgec.


Andrzej Zoltowski

unread,
Dec 7, 2001, 6:38:03 AM12/7/01
to
> Czy "kutia" po polsku nie powinna brzmiec "kucia"?
> Zbig.Bag.

Widzisz... prawidlowo wymawia sie "kutja". Tzn. przez rodowitych kresowian i
nas - ich progeniture. Ale te jezykowo "konserwatywna", nieprzemakalna na
"nowinki".

Pisze sie (a napewno pisalo w przedwojennej polszczyznie) chyba tez "kutja",
aczkolwiek spotkalem sie z naprzemienna pisownia tego slowa.

Niewykluczone, ze pisana przez "i" jest bledna (albo oboczna) forma - mimo, iz
rozpowszechniona.

Kutja brzmi wyrazniej, kutia zas zacheca do zmiekczania literty "t" i sugeruje
wymowe "kucia".

N.b. mialem kolege, ktorego nazwisko pisalo sie KuTJas (w starych papierach).
U nas w klasowym dzienniku figurowal jako KuTIas.

Starzy belfrzy (lwowskiej proweniencji) wymawiali KuTJas albo KuCJas.

Mlodsi zas KuTIas / KuCias.

A calkiem niedawno zobaczylem to nazwisko - chyba w ksiazce telefonicznej -
KuCIas.

A my? Zbyszku, Ty sie mnie nawet nie pytaj jak "my wymawiali" to nazwisko ;(((

Musze to sprawdzic u Kurtzowej. Ona jest dla mnie autorytetem w kwestiach mowy
kresowej. No i u Szolgini.

Pzdr. Andrzej Zoltowski


Krzysztof Kolaczkowski

unread,
Dec 7, 2001, 9:07:12 AM12/7/01
to
Ostatnio Andrzej Zoltowski <and...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl>
wypalił[a]:

>
>
>Warszawski? Ka?dego :-(


>
>Ale nie! Bo nie o kazdym kogutkowym "cierpiarzu" - a tylko o warszawskim
>- zaspiewal Jarema Stepowski :)))

Nie rozumiem. Pytałeś czy tylko pijanego klienta może tak potraktować
warszawski taksówkarz. Wyraziłem wątpliwość, ale twoja odpowiedź jakoś
się nie odnośi do poprzedniego postu.

Pozdrawiam,
K.
--
To człowiek nikczemny - obwieścił - łajdak i kanalia.
Należałoby go obić zdechłym prosiakiem; zdechłym dobrze
zaśmierdziałym prosiakiem.

gra...@poczta.onet.pl

unread,
Dec 7, 2001, 10:47:33 AM12/7/01
to
> Pzdr. Andrzej Zoltowski
>
A jaka jest ciekawostka fonetyczna w Twoim nazwisku?
Grażyna

Lukasz Korczewski

unread,
Dec 7, 2001, 7:11:09 PM12/7/01
to
"Andrzej Zoltowski" <and...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl>

> Widzisz... prawidlowo wymawia sie "kutja". Tzn. przez rodowitych kresowian
i
> nas - ich progeniture. Ale te jezykowo "konserwatywna", nieprzemakalna na
> "nowinki".
>
> Pisze sie (a napewno pisalo w przedwojennej polszczyznie) chyba tez
"kutja",
> aczkolwiek spotkalem sie z naprzemienna pisownia tego slowa.
>
> Niewykluczone, ze pisana przez "i" jest bledna (albo oboczna) forma -
mimo, iz
> rozpowszechniona.

A czy piszemy np. "Danja" albo "lilja"? Bo przed wojna przeciez tak pisali.

--
Lukasz K.

--

Tego nie znajdziesz w zadnym sklepie!
[ http://oferty.onet.pl ]

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna

0 new messages