W lwowskim "balaku" istnieja slowa:
- "szmonda" : niewiasta niekoniecznie ciezkich obyczajow. Okreslenie
zdecydowanie mniej pejoratywne niz k... ;
- "szmondzia" : niby sympatycznie - ale nadal z pejoratywnym
wydzwiekiem. Wscibska niewiasta, plotkara, ktorej najchetniej
"nawrzucaloby sie" - ale jakos nie uchodzi;
- szmondac sie : odpowiednik "walesac sie". W bardziej pejoratywnej
formie, zwiazanej ze szmonda i jej poszukiwaniem klientow.
Mimo, ze tez nie natrafilem na slowo "szmondak" smiem przypuszczac, iz
wywodzi sie ono bezposrednio od "szmondy".
Niewatpliwie zostalo przeniesione z Kresow i przeksztalcone ze "szmondy"
podczas powojennej wedrowki ludow.
Wystepuje w piosence "Warszawski taksowkarz" Jaremy Stepowskiego:
"... no i gdzie sie, szmondaku, pchasz???"
Czyli byloby synonimem lachudry, lachmyty, menela... Niewatpliwie w
domysle "schlanego" - bo kogoz innego mogl potraktowac takimi slowy
"warsiaski taksowkarz" :)))
Przepraszam za "polskawy" alfabet, ale pojawily klopoty z kodowaniem
:(((
Pozdrowienia. Andrzej Zoltowski
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>
>Wystepuje w piosence "Warszawski taksowkarz" Jaremy Stepowskiego:
>
>"... no i gdzie sie, szmondaku, pchasz???"
>
>Czyli byloby synonimem lachudry, lachmyty, menela... Niewatpliwie w
>domysle "schlanego" - bo kogoz innego mogl potraktowac takimi slowy
>"warsiaski taksowkarz" :)))
Warszawski? Każdego :-(
Pozdrawiam,
K.
--
Natomiast znacznie później dowiedziałem się, dlaczego borsuki
tak często wychodziły z nor do lasu: dla świętego spokoju.
> W lwowskim "balaku" istnieja slowa:
> - "szmonda" : niewiasta ...
Niewatpliwie i to i wiele innych slow w mowie Kresow Wschodnich ma
zdecydowanie zydowska proweniencje. Chocby: miglanc, szajgiec, szmajgieles,
szmulac (kuzden ma swego "móla", któren go szmula)... Badz zabawne
okreslenie czlowieka moze bardziej przebieglego nizeli madrego: cwaj
kiepiele (dwie glowy :))) .
Istnieje wiele slow w balaku czysto zydowskiego, niemieckiego czy
rusinskiego pochodzenia. Gwara ta byla przepojona swoistymi slownymi
diamencikami - spolszczonymi i czesto zabawnie przeksztalconymi obcymi
slowami, ktore tak przesiaknely polskoscia, ze dzisiaj naprawde trudno dojsc
ich zrodloslowu.
Wiele z nich przeszlo (po drugowojennej zawierusze i ekspatriacji kresowych
Polakow) do ogolnopolskiej mowy potocznej i rozpowszechnilo sie po calym
kraju. Zabawnym jest uslyszenie z ust rodowitego ... Slazaka z podopolskiej
wioski tak czysto lwowskiego okreslenia (n.b. baaardzo brzydkiego i
obrazliwego :((( ) jak
"o ja nasermater".
Istnieje dosyc rzadko spotykana ksiazka p. prof. Heleny Kurtzowej "Slownik
polszczyzny Kresow Poludniowo-Wschodnich" (byc moze przekrecilem ten tytul).
Wczoraj wertowalem ja w poszukiwaniu zrodloslowu "szmondy". Znalazlem
"szmondzia" - w znaczeniu, jakie przypisalem slowu "szmonda" we wczorajszym
liscie.
Polecam lekture tej, bezcennej dla jezykoznawcow i osob zainteresowanych
gwara Ziem Utraconych, ksiazki.
Pozdrowienia. Andrzej Zoltowski
Krzysztof Kolaczkowski wrote:
> Ostatnio Andrzej Zoltowski
> wypalił[a]:
Plci to ja - moj Drogi(a) - bo pod ta tajemnicza literka "K." wiele sie
moze skrywac... - zdecydowanie jestem meskiej!
Jesli Ci ani imie ani forma nazwiska tego nie sugeruje to cos
kiepsciutko z dedukcja...
Albo mam do czynienia z urzedasem(ka), ktoremu(ej) taki sposob pisania
wszedl w krew do cna, a odmienialna koncowka nazwiska zawsze musi miec
rodzaj meski.
???
Bo nie trzeba myslec (np. jesli Koziol to: Kozlowi, Kozlu czy
Kozielowi? ;-)))
Warszawski? Każdego :-(
Ale nie! Bo nie o kazdym kogutkowym "cierpiarzu" - a tylko o warszawskim
- zaspiewal Jarema Stepowski :)))
Pozdrowienia! Andrzej Zoltowski
>
> Wiele z nich przeszlo (po drugowojennej zawierusze i ekspatriacji
kresowych
> Polakow) do ogolnopolskiej mowy potocznej i rozpowszechnilo sie po calym
> kraju. Zabawnym jest uslyszenie z ust rodowitego ... Slazaka z
podopolskiej
> wioski tak czysto lwowskiego okreslenia (n.b. baaardzo brzydkiego i
> obrazliwego :((( ) jak
> "o ja nasermater".
[...]
>
Czyzbys sugerowal, ze z jidisz do polskiego mogly przejsc tylko przez gwary
Malopolski Wschodniej? Jesli tak, to chyba zartujesz. Popatrz sie, jaki
procent Zydów mieszkalo w miastach Polski centralnej, zwlaszcza w malych
miasteczkach, gdzie codzienne kontakty byly wrecz koniecznoscia.
Jakby szmoncesy nie pojawialy sie w krakowskich i warszawskich kabaretach...
Stasinek
Stanislaw de_Toleaux wrote:
> Użytkownik Andrzej Zoltowski <and...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl> w
> wiadomooci do grup dyskusyjnych
> napisał:3C0DD319...@rmt4.kmt.polsl.gliwice.pl...
> >
> >
> > > W lwowskim "balaku" istnieja slowa:
> > > - "szmonda" : niewiasta ...
> >
> > Niewatpliwie i to i wiele innych slow w mowie Kresow Wschodnich ma
> > zdecydowanie zydowska proweniencje. Chocby: miglanc, szajgiec,
> szmajgieles,
> > szmulac (kuzden ma swego "móla", któren go szmula)... Badz zabawne
> > okreslenie czlowieka moze bardziej przebieglego nizeli madrego: cwaj
> > kiepiele (dwie glowy :))) .
> >
> > Istnieje wiele slow w balaku czysto zydowskiego, niemieckiego czy
> > rusinskiego pochodzenia. Gwara ta byla przepojona swoistymi slownymi
> > diamencikami - spolszczonymi i czesto zabawnie przeksztalconymi obcymi
> > slowami, ktore tak przesiaknely polskoscia, ze dzisiaj naprawde trudno
> dojsc
> > ich zrodloslowu.
>
> >
> Zabawnym jest uslyszenie z ust rodowitego ... Slazaka z
> podopolskiej
> > wioski tak czysto lwowskiego okreslenia (n.b. baaardzo brzydkiego i
> > obrazliwego :((( ) jak
> > "o ja nasermater".
> [...]
> >
>
> Czyzbys sugerowal, ze z jidisz do polskiego mogly przejsc tylko przez gwary
> Malopolski Wschodniej? Jesli tak, to chyba zartujesz.
Ja nie sugeruje przenikniecia jidisz do polszczyzny wylacznie porzez gwary
wschodniomalopolskie! Sadze, iz zasugerowales sie zdaniem jak ponizej:
"> Wiele z nich przeszlo (po drugowojennej zawierusze i ekspatriacji
kresowych
> Polakow) do ogolnopolskiej mowy potocznej i rozpowszechnilo sie po calym
> kraju."
Dotyczylo ono wylacznie rozpowszechnienia sie - po powojennej Polsce - slow o
czysto kresowej proweniencji. Podobnie jak wigilijnej kutii - spotykanej dzisiaj
od Karpat po Baltyk w wielu rodzinach poekspatrianckich.
> Popatrz sie, jaki
> procent Zydów mieszkalo w miastach Polski centralnej
> Jakby szmoncesy nie pojawialy sie w krakowskich i warszawskich kabaretach...
I wcale tego nie kwestionuje, niemniej niektore "zydzizmy" trafily do poszczyzny
potocznej dopiero po wojnie i mialy zdecydowanie kresowy charakter.
Pozdrawiam! Andrzej
Widzisz... prawidlowo wymawia sie "kutja". Tzn. przez rodowitych kresowian i
nas - ich progeniture. Ale te jezykowo "konserwatywna", nieprzemakalna na
"nowinki".
Pisze sie (a napewno pisalo w przedwojennej polszczyznie) chyba tez "kutja",
aczkolwiek spotkalem sie z naprzemienna pisownia tego slowa.
Niewykluczone, ze pisana przez "i" jest bledna (albo oboczna) forma - mimo, iz
rozpowszechniona.
Kutja brzmi wyrazniej, kutia zas zacheca do zmiekczania literty "t" i sugeruje
wymowe "kucia".
N.b. mialem kolege, ktorego nazwisko pisalo sie KuTJas (w starych papierach).
U nas w klasowym dzienniku figurowal jako KuTIas.
Starzy belfrzy (lwowskiej proweniencji) wymawiali KuTJas albo KuCJas.
Mlodsi zas KuTIas / KuCias.
A calkiem niedawno zobaczylem to nazwisko - chyba w ksiazce telefonicznej -
KuCIas.
A my? Zbyszku, Ty sie mnie nawet nie pytaj jak "my wymawiali" to nazwisko ;(((
Musze to sprawdzic u Kurtzowej. Ona jest dla mnie autorytetem w kwestiach mowy
kresowej. No i u Szolgini.
Pzdr. Andrzej Zoltowski
>
>
>Warszawski? Ka?dego :-(
>
>Ale nie! Bo nie o kazdym kogutkowym "cierpiarzu" - a tylko o warszawskim
>- zaspiewal Jarema Stepowski :)))
Nie rozumiem. Pytałeś czy tylko pijanego klienta może tak potraktować
warszawski taksówkarz. Wyraziłem wątpliwość, ale twoja odpowiedź jakoś
się nie odnośi do poprzedniego postu.
Pozdrawiam,
K.
--
To człowiek nikczemny - obwieścił - łajdak i kanalia.
Należałoby go obić zdechłym prosiakiem; zdechłym dobrze
zaśmierdziałym prosiakiem.
> Widzisz... prawidlowo wymawia sie "kutja". Tzn. przez rodowitych kresowian
i
> nas - ich progeniture. Ale te jezykowo "konserwatywna", nieprzemakalna na
> "nowinki".
>
> Pisze sie (a napewno pisalo w przedwojennej polszczyznie) chyba tez
"kutja",
> aczkolwiek spotkalem sie z naprzemienna pisownia tego slowa.
>
> Niewykluczone, ze pisana przez "i" jest bledna (albo oboczna) forma -
mimo, iz
> rozpowszechniona.
A czy piszemy np. "Danja" albo "lilja"? Bo przed wojna przeciez tak pisali.
--
Lukasz K.
--
Tego nie znajdziesz w zadnym sklepie!
[ http://oferty.onet.pl ]
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna