W najbliższym czasie mam zamiar popełnić kilka esejów dotyczących historii
oraz kultury Japonii. Problem polega na tym, iż nie jestem pewien, jak
poprawnie zapisać (przetranskrybować) japońskie wyrazy. Większość
materiałów, do jakich dotarłem, została napisana po angielsku i zawarta w
nich transkrypcja ogranicza się do głosek występujących w języku angielskim,
bądź mogąca być tam odczytana. Niestety, japoński obfituje w rozmaite
zmiękczenia, których nie da razy w tym języku oddać. W związku z tym mam
pytanie - czy istnieją ścisłe zasady transkrypcji, czy też można wyrazy
interpretować w miarę dowolnie, posługując się jedynym kryterium dokładności
odzwierciedlenia? Dla przykładu - czy wyraz "sengoku-jidai" (okres w
historii Japonii) mam zostawić w formie niezmienionej, czy zapisać, zgodnie
z japońska wymową "sengoku-dzidai" ("dzi" jak w wyrazie "dzida"). Podobnie z
okresem Yayoi - zostawiać w tej formie, czy bez wyrzutów sumienia przełożyć
na "Jajoi", podobnie jak "Muromachi" na "Muromaci". Nie wiem, może
wypadałoby podać transkrypcję fonetyczną? Jak to wygląda?
Z góry dziękuję za pomoc.
"W wannie historii prawdę trudniej jest utrzymac niż mydło,
i o wiele trudniej znaleźć..." - Terry Pratchett
Cezar "Thanatos" Matkowski
- www.papier.hg.pl -
[ciach]
We wszystkich polskich książkach traktujących o japońskiej kulturze,
które miałem okazję czytać, stosowano angielskojęzyczną transkrypcję.
W niektórych były zawarte notki wyjaśniające, jak należy japońskie
słowa wymawiać zgodnie z tą transkrypcją. Nie wiem czy ktokolwiek
opracował/stosował "polską" transkrypcję języka japońskiego. Może
spróbuj skontaktować się z odpowiednim wydziałem któregoś z polskich
uniwersytetów.
--
Piotr Auksztulewicz pio...@zeus.polsl.gliwice.pl
Centrum Komputerowe Politechniki Śląskiej, Gliwice, Akademicka 16
transkrypcja hepburna, czyli: 'sengoku-jidai' i 'yayoi' jest oficjalną
transkrypcją japońskiego w międzynarodowym piśmiennictwie. czasem można
spotkać jej warianty posiadające np. na oddanie długiego a zamist "a" z
poziomą kreską czy daszkiem - dwa "a", co można chyba raczej tłumaczyć
brakiem odpowiedniej czcionki, niż programową odmiennością konwencji.
nieliczne polskie słowniki i opracowania gramatyczne jej właśnie używają,
traktując to jako oczywiste. nawet jeśli istniał jakiś rodzimy system
transkrypcji, to musiał on ulec dawno zapomnieniu, bo na żadną wzmiankę o
takowym dotychczas nie natrafiłem. wiem tylko, że niektóre nazwy własne
tradycyjnie transkrybowane są odmiennie np. "tokio", nie "tokyo", "tookyoo"
czy "toukyou")
oczywiście osobną transkrypcję mają rosjanie, ale tu chyba nie ma o czym
mówić...
istnieją też dwie podobne transkrypcje narodowe używane na terenie samej
japonii w stosunku do systemu hepburna różnią się one następująco:
h 1 2
shi si si
sha sya sya
ji zi di
ja zya dya
chi ti ti
cha tya tya
fu hu hu
(1 - nihon-shiki)
(2 - kunrei-shiki)
co zbliża je nieco do transliteracji japońskiego pisma sylabicznego.
--
łukasz k.
--
--
Archiwum grupy http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna
usmiechlosu
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Akurat tak się składa, że język poslki potrafi oddać większość
palatalizacji, których w języku japońskim mamy bardzo wiele. Dlatego też tak
mnie zainteresował ów temat...
Pozdrawiam
--
Raczej można by.
Pearl
Raczej spacjówka. :-)
--
Pozdrawiam.
Pearl
__________
GG# 304246
_________________________________________
Ważne jest, aby nigdy nie przestać pytać.
Ciekawość nie istnieje bez przyczyny.
Einstein
Niby dlaczego "Raczej spacjówka"? Chyba, że to wyłącznie żart... Nie
znajduję bowiem uzasadnienia dla wyższości słowa nowego, pochodzącego ze
slangu zawodowego (a za taki uznaję mowę osób, których polszczyzna opanowana
jest przez anglo-komputero-manię) nad słowem z polskim rdzeniem.
Ergon
Witam!
Ergon, Ty chyba żartujesz, że nie żartujesz.
Oczywiście, że to żart (w nawiązaniu do nie tak dawnej dyskusji o "mejlach" i
innych "postach").
--
Pozdrawiam.
Pearl
==================================
Najlepsze radio FM to RADIO TAXI