Czy trzeba stawiać spację przed jednostkami miary?
8 metrów = 8 m
16 kilogramów = 16 kg
Zapewne tak. A czy istnieje jakaś norma, która to reguluje? Na przykład w
papierowych słownikach ortograficznych? Wystarczy mi potwierdzenie, że jest;
chciałbym mieć tylko czyste sumienie. :-)
Z góry dziękując, pozdrawiam
Scobin
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Czy trzeba stawiać spację przed jednostkami miary?
>
> 8 metrów = 8 m
> 16 kilogramów = 16 kg
Taki Tuwim czy inny Przyboś na pewno by sie tym nie przejmowali. No
chyba że chodziłoby o wynagrodzenie płatne w zł; wydawca mógł był być w
zmowie z językoDawcami i wstrzymać.
Pzdr
Jarosław
Chorąży Pokoju:
> Taki Tuwim czy inny Przyboś na pewno by sie tym nie przejmowali. No
> chyba że chodziłoby o wynagrodzenie płatne w zł; wydawca mógł był być w
> zmowie z językoDawcami i wstrzymać.
A poza poezją?
Pozdrowienia
>>> Czy trzeba stawiać spację przed jednostkami miary?
>>>
>>> 8 metrów = 8 m
>>> 16 kilogramów = 16 kg
>
> Chorąży Pokoju:
>> Taki Tuwim czy inny Przyboś na pewno by sie tym nie przejmowali.
>> No chyba że chodziłoby o wynagrodzenie płatne w zł; wydawca mógł
>> był być w zmowie z językoDawcami i wstrzymać.
>
> A poza poezją?
A poza poezją, to sprawa typografii lub kaligrafii, nie ortografii.
Jarek
--
Wszystko jast poezja
A co jest takiego niezwykłego w _papierowych_ słownikach ortograficznych?
Czy nie lepsza byłaby jakaś PN ogłoszona w jakimś dzienniku urzędowym? Albo
najlepiej norma ISO :)
ATSD to jest to raczej kwestia z DTP niż ortografii. W wątku rozpoczętym
przez news:20A68995-F956-11D8...@mac.com padają słowa:
"zasady mówią, że między wartością a jednostką np. 1 kg powinno byc odstęp
półfiretowy (1/2 wysokości czcionki)"
Przywoływana jest też jakaś norma BN-65/7440-05 (co prawda dotyczy trochę
czego innego). Spróbuj pójść tym tropem.
Artur
> 8 metrów = 8 m
> 16 kilogramów = 16 kg
> Zapewne tak. A czy istnieje jakaś norma, która to reguluje? Na przykład w
> papierowych słownikach ortograficznych? Wystarczy mi potwierdzenie, że
> jest;
> chciałbym mieć tylko czyste sumienie. :-)
Z PWN-owskiej Poradni Językowej:
Jak prawidłowo należy pisać zestawienie liczba + jednostka: ze spacją czy
bez? Na przykład 2kg czy 2 kg, 220V czy 220 V? Czy jest to regulowane jakąś
jedną regułą.
(...)
Ze spacją. Chyba jedyny wyjątek to znak procentu umieszczany bezpośrednio po
liczbie, np. 100%.
- Mirosław Bańko
Pzdr srd
D.
Jedyny?!
A stopnie kątowe, lub minuty, lub sekundy (np. 54o49'54"N 18o20'20"E,
tylko ,,o''powinny być podniesione) to pies? Nie ma specjalnych
powodów, żeby polonista albo językoznawca nigdy w życiu nie słyszał o
współrzędnych geograficznych. Ale zaczynam myśleć, że dla
normatyków-regulantów takie powody istnieją. Zresztą pewnie słyszał,
tylko nie zajarzył.
A stopnie temperatury?
- Stefan
--
Stefan Sokolowski, IPI PAN Gdansk
http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
[...czytelnicy piszą - Mirosław Bańko odpowiada...]
>> Ze spacją. Chyba jedyny wyjątek to znak procentu umieszczany
>> bezpośrednio po liczbie, np. 100%.
>> - Mirosław Bańko
>
> Jedyny?!
>
> A stopnie kątowe, lub minuty, lub sekundy (np. 54o49'54"N 18o20'20"E,
> tylko ,,o''powinny być podniesione) to pies? Nie ma specjalnych
> powodów, żeby polonista albo językoznawca nigdy w życiu nie słyszał
> o współrzędnych geograficznych.
Mówią, że dżentelnen umie grać na akordeonie, ale sie tego wstydzi.
Podobnie ci, o których teraz mowa, mogli słyszeć o współrzędnych
i innych strasznych rzeczach, ale pewnie czują, że z tego powodu
powinno im być wstyd.
--
Jarek
Oznaczenie stopni, czyli "°", to nie jest "o" podniesione,
tylko całkiem samodzielny symbol. W extended ASCII ma kod 176.
> to pies?
Tak jest: to pies.
Zobacz wypowiedź DeJotPe w wątku wskazanym przez Artura.
> Nie ma specjalnych powodów, żeby polonista
> albo językoznawca nigdy w życiu nie słyszał
> o współrzędnych geograficznych. (....)
> Zresztą pewnie słyszał, tylko nie zajarzył.
A może był chory, kiedy była ta lekcja...?
Maciek
Ale ten bezwstydnik mówi o procentach, jakby były jego własne.
Zakazać mu procentów! Albo sprzedać wyłącznie w pakiecie razem ze
współrzędnymi.
>> Mówią, że dżentelnen umie grać na akordeonie, ale sie tego wstydzi.
>> Podobnie ci, o których teraz mowa, mogli słyszeć o współrzędnych i
>> innych strasznych rzeczach, ale pewnie czują, że z tego powodu
>> powinno im być wstyd.
>
> Ale ten bezwstydnik mówi o procentach, jakby były jego własne.
> Zakazać mu procentów! Albo sprzedać wyłącznie w pakiecie razem
> ze współrzędnymi.
Tego bezwstydnika to ja znam, bom nieraz czytał co ma do powiedzenia.
Często pisuje tak, jakby wciąż był na bańce. Postulat popieram.
--
Jarek
> którego bym pewnie nie przeżył (starym już),
> zaś 50 g to całkiem mało, jeśli szyneczka,
zależy od kontekstu. g może oznaczać przyspieszenie, może oznaczać
jednostkę masy.
> a będzie dość na małe miasteczko, jeśli cjanek potasu.
cyjanek. Na miasteczko nie wystarczy, ale na wioskę tak.
Zresztą jest to potrawa niesamowicie sycąca. Jeden gram wystarczy do
końca życia.
Waldek
> Z PWN-owskiej Poradni Językowej:
> Jak prawidłowo należy pisać zestawienie liczba + jednostka: ze spacją czy
> bez? Na przykład 2kg czy 2 kg, 220V czy 220 V? Czy jest to regulowane jakąś
> jedną regułą.
> (...)
> Ze spacją. Chyba jedyny wyjątek to znak procentu umieszczany bezpośrednio po
> liczbie, np. 100%.
> - Mirosław Bańko
A jak w polskim odroznia sie *przymiotnik* od *liczby z jednostka*?
Chodzi mi o to, ze w czeskim jest spora roznica miedzy "5kg" i "5 kg".
Pierwszy przypadek to "pieciokilogramowy", natomiast drugi to "piec
kilogramow". Dotyczy to wszystkich jednostek (kg, %, stopni...).
Ludek
To mi sie podoba...
A u nas: 5-kilogramowy lub pięciokilogramowy.
5 kg to nadal 5 kilogramow :)
Itd.
I sprtawdza sie toto :) w pismie (od)recznym?
Pzdr srd
D.
To mi sie podoba...
A u nas: 5-kilogramowy lub pięciokilogramowy.
5 kg to nadal 5 kilogramow :)
Itd.
I sprtawdza sie toto :) w pismie (od)recznym?
Pzdr srd
D.
--
??? No popatrz, a mnie uczyli, że 1g...
> cyjanek. Na miasteczko nie wystarczy, ale na wioskę tak.
> Zresztą jest to potrawa niesamowicie sycąca. Jeden gram wystarczy do
> końca życia.
Dobre! :-))))
Pozdrawiam
Piotr
W takich przypadkach raczej nie stosuje się skrótów jednostek,
lecz zapis "5-kilogramowy", "10-procentowy" itp.
Pozdrawiam
Piotr
> I sprtawdza sie toto :) w pismie (od)recznym?
No - duzo Czechow (ale nie wiekszosc) tej reguly nie zna i pod wplywem
angielskiego wprowadzaja rozne okropnosci. Ale gazety i ksiazki po
jakims czasie przejsciowym w 90. latach, kiedy sporo amatorow zaczelo
miec wplyw na drukowane slowo (bo wazna byla zdolnosc obslugiwac
komputery, a nie znajomosc jezyka) juz sa w wiekszosci w porzadku.
W "ladnych" tekstach raczej przymiotniki pisze sie slowami:
pieciokilogramowy, piecoletni - chociaz jest poprawny zapis 5kg lub
5letni (takie kombinowane zapisy stosuje sie tam, gdzie trzeba
oszczedzac miesjce, np. w gazetach).
Ludek
To zupełnie nie tak. Jednostki pisze się antykwą, a
sybole sklarne kursywą. Czyli to nie kwestia odstępu, a
sposobu napisania g.
Odstęp przed jednostką powinien być, ale nie spacja. Ktoś
już podał normę na to.
--
Michał Wasiak
A na profesorze Bańce psów nie wieszajcie. "Słownik wyrazów kłopotliwych"
napisał dobry. Zresztą powiedział "chyba jedyny wyjątek", a nie "na pewno
jedyny". Aczkolwiek faktycznie mógł wcześniej sprawdzić.
Pozdrawiam serdecznie
W epoce, kiedy każdy może sobie samemu coś napisać i
wydrukować jakaś znajomość typografii jest niezbędna. To
po prostu umiejętność pisania.
--
Michał Wasiak
>> > Haniu, masz rację, wygląda ładniej, a ponadto:
>> > tak sobie myślę, że 5g to jest cholernie wielkie przyspieszenie,
>> zależy jak długo. Jak skoczysz z krzesła na ziemię to masz duużo większe
>> przyspieszenie.
>
> ??? No popatrz, a mnie uczyli, że 1g...
Podczas lotu masz 1g. Ale prędkość nabytą podczas lotu wyhamowujesz
w dużo krótszym czasie, więc w momencie hamowania przyspieszenie
w przeciwnym kierunku masz od tego g odpowiednio większe.
--
__ Maciek Pasternacki <mac...@japhy.fnord.org> [ http://japhy.fnord.org/ ]
`| _ |_\ / { ...Bez samochodu. Bez telefonu. Bez komputera.
,|{-}|}| }\/ Bez wstydu. Jak zwierzęta... }
\/ |____/ ( M. Świetlicki ) -><-
Zaraz zaraz, w momencie hamowania masz opóźnienie,
czyli przyspieszenie ujemne. A liczba ujemna
na pewno nie jest większa ani do 1g, ani od 5g.
Pozdrawiam
Piotr
Przyspieszenie jest wektorem, czyli mówienie o przyspieszeniu ujemnym nie
bardzo ma sens. Wartość przyspieszenia jest dodatnia, a minus jest
symbolicznym przedstawieniem faktu, że zwrot się zmienia.
pzdr
TRad
Michał Wasiak:
> W epoce, kiedy każdy może sobie samemu coś napisać i
> wydrukować jakaś znajomość typografii jest niezbędna. To
> po prostu umiejętność pisania.
Tak, ale o firetach wie pewnie jeszcze mniej ludzi niż o łącznikach. Przykro
mi. :-)
Pozdrowienia
Póki nie próbują udawać, że umieją napisać coś na
komputerze do druku, to nie ma problemu. Zresztą rzecz
nie w tym, żeby konieczie wiedzieć co to jest firet, ale
żeby wiedziec jak napisać liczbę z jednostką.
--
Michał Wasiak
Coś jest złego w zapisie "5-kg"?
--
Azarien
II^XXXII=M"V'"C"C"X"C"M'V"C'M'L'X'V'MMCCXCVI
Głównie brak takiego zwyczaju. Skoro większość osób nie
umie napisać 5-kilogramowy, i pisze '5-ęcio kilogramowy'
(lub coś w tym stylu), to zapis 5-kg mógłby nie być
zrozumiany. W naukowym języku (angielskim) 5-kg to
standardowa forma.
--
Michał Wasiak
no to źle uczyli, albo nie uważałeś na lekcjach ;-)
>
> Podczas lotu masz 1g. Ale prędkość nabytą podczas lotu wyhamowujesz
> w dużo krótszym czasie, więc w momencie hamowania przyspieszenie
> w przeciwnym kierunku masz od tego g odpowiednio większe.
dokładniej rzecz biorąc w trakcie lotu masz prawie zero g (za wyjątkiem
strat na oporze powietrza), przy lądowaniu przyspieszenie jest zależne
od twardości podłoża i może osiągnąć kilkadziesiąt g, ale to tylko przez
us do ms.
A 5g przez dłuższy okres czasu jest naprawdę niemiłe. Przeżyłem 3.5g
przez 2 minuty i dobrze mi po tym zbytnio nie było. 2g przez 30 sekund
za to jest całkiem-całkiem fajne. Zero zresztą też ;-)
Waldek
> dokładniej rzecz biorąc w trakcie lotu masz prawie zero g (za
> wyjątkiem strat na oporze powietrza),
Gdyby było zero, nie spadałby tylko zawisł w powietrzu :-)
Jeżeli zdarzy się, że ciało ;-) zawiśnie bez podparcia, zaczyna lecieć w
dół, i to coraz szybciej, z przyspieszeniem 1 g. Opory powietrza zmniejszają
przyspieszenie, ale w przypadku spadającego człowieka powietrze zaczyna mieć
znaczenie dopiero gdzieś po dziesięciu metrach spadania.
Ja stawiam spację zawsze przed jednostkami innymi niż stopnie (kółeczko u
góry), minuty (') sekundy (''). Bez spacji również stopy (') i cale (''),
ale tych cywilizowani ludzie nie używają. Odnotować należy tylko dla potrzeb
tekstów historycznych i egzotycznych.]
Jak napisałem stawiam spację, ale przy pisaniu w Wordzie jest to tzw. spacja
twarda. Powoduje ona dwa skutki:
1. Jeżeli wiersz się kończy, albo cała grupa: liczba i jednostka pozostają w
starym wierszu, albo cała grupa przechodzi do nowego wiersza,
2. Odległość pomiędzy liczbą i oznaczeniem jednostki miary jest pojedynczą
spacją.
Pozostałe (tzw. miękkie) spacje Word (i pewnie inne edytory) rozciąga przy
justowaniu do dwóch stron tekstu i są one miejscami możliwego rozdzielenia
wierszy.. Spacja może więc przybrać rozmiar nawet prawie całej szerokości
wiersza.
Pozdrawiam
Bolbeck
Ależ mówienie o przyspieszeniu ujemnym jak najbardziej ma sens.
Przyspieszenie (w bardzo dużym uproszczeniu, żeby nie wprowadzać
granicy) to stosunek zmiany prędkości do czasu, w którym ta zmiana
się odbyła, a z kolei zmiana prędkości to różnica pomiędzy prędkością
końcową a początkową. W tym przypadku prędkość początkowa
(tuż przed lądowaniem) jest dodatnia, natomiast prędkość
końcowa wynosi zero, tak więc zmiana prędkości jest ujemna,
co po podzieleniu przez dodatni czas da wynik ujemny.
Zresztą ten minus pozwala odróżnić przyspieszenie
od opóźnienia (tu już te terminy w sensie bardziej potocznym).
Pozdrawiam
Piotr
Choćby to, że "kg" jest skrótem rzeczownika "kilogram",
a nie przymiotnika "kilogramowy".
:-)
Pozdrawiam
Piotr
Przy nieumiejętnym używaniu Worda, może.
Jeśli traktować go jako normalny skrót, to powinno być "kg.", jeśli nie
"kgr.".
Zasada "kropkowa" nie dotyczy m.in. skrótów jednostek
miar.
Pozdrawiam
Piotr
nie. Zajrzyj do książek z fizyki. Inaczej nie budowano by wież
spadkowych ani nie odbywano lotów parabolicznych.
> Jeżeli zdarzy się, że ciało ;-) zawiśnie bez podparcia, zaczyna lecieć w
> dół, i to coraz szybciej, z przyspieszeniem 1 g. Opory powietrza
tak, ale w czasie spadania samo ciało jest w stanie nieważkości, o ile
pominiemy opór powietrza.
> zmniejszają przyspieszenie, ale w przypadku spadającego człowieka
> powietrze zaczyna mieć znaczenie dopiero gdzieś po dziesięciu metrach
> spadania.
zgadza się. Może mniej, może więcej. Zależy od korpulencji i odzieży
(np. spadochron ;-))
Waldek
>> Gdyby było zero, nie spadałby tylko zawisł w powietrzu :-)
> nie. Zajrzyj do książek z fizyki. Inaczej nie budowano by wież
> spadkowych ani nie odbywano lotów parabolicznych.
Jeszcze raz: spadające ciało ma początkowe przyspieszenie 1 g, potem maleje
do zera na skutek oporu powietrza.
Odczuwane przyciąganie to początkowo zero, potem rośnie do 1 g na skutek
oporu powietrza.
> zgadza się. Może mniej, może więcej. Zależy od korpulencji i odzieży
> (np. spadochron ;-))
Ktoś wyliczał, że po przeleceniu 50 metrów człowiek już dalej nie
przyspiesza. Naucz się spadać z 50 metrów, to spadniesz i z kilometra :-)
no właśnie o odczuwane przyspieszenie chodzi. Na ciało spadające
swobodnie nie oddziaływują żadne siły (znaczy siły oddziaływujące są w
równowadze), więc znajduje się w stanie nieważkości. Dopiero bum o
ziemię powoduje, że siły zaczynają oddziaływać z mniejszym (aua) lub
większym (plask) skutkiem.
>> zgadza się. Może mniej, może więcej. Zależy od korpulencji i odzieży
>> (np. spadochron ;-))
>
>
> Ktoś wyliczał, że po przeleceniu 50 metrów człowiek już dalej nie
> przyspiesza. Naucz się spadać z 50 metrów, to spadniesz i z kilometra :-)
do tych celów wolę powierzyć swoje ciało samolotowi Airbus A300-004.
Spadałem z nim kilkadziesiąt razy po parę kilometrów ;-)
Waldek
Jeśli nawet okazałoby się, że któryś z Was w jakimś zdaniu się
przejęzyczył, to i tak nie wpłynęłoby to na spację przed ,,g''
oznaczającym ziemskie przyspieszenie grawitacyjne.
Wiktor S.:
> Ktoś wyliczał, że po przeleceniu 50 metrów człowiek już dalej nie
> przyspiesza.
Przypuszczam, że ta liczba dotyczy skoczków spadochronowych dokładnie
wiedzących, w jakiej pozycji ułożyć ciało w trakcie spadania.
Obstawiałbym, że na przykład dla osoby skaczącej do wody na głowę z
bardzo wysoka byłoby to więcej niż 50 metrów.
- Stefan
--
Stefan Sokolowski, IPI PAN Gdansk
http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
> Ja stawiam spację zawsze przed jednostkami innymi niż stopnie (kółeczko u
> góry), minuty (') sekundy (''). Bez spacji również stopy (') i cale (''),
> ale tych cywilizowani ludzie nie używają.
Co znaczy cywilizowani? Ci co po polsku piszą?
Używają, na przykład pisząc, że z organów w kościele w Paßheim pozostał
tylko Gedeckt 2′, bo resztę piszczałek Ruscy w ’45 za....li.
Przy okazji: znak minut i stóp to ten sam symbol (′), różny jednak od
apostrofu ASCII (') i apostrofu (’)
> Jak napisałem stawiam spację, ale przy pisaniu w Wordzie jest to tzw. spacja
> twarda. Powoduje ona dwa skutki:
[…]
> 2. Odległość pomiędzy liczbą i oznaczeniem jednostki miary jest pojedynczą
> spacją.
...choć oczywiście byłoby lepiej wstawić spację o szerokości „ćwierci
spacji szerokiej”, czy jak tam się ten wordowy wynalazek nazywa.
> Pozostałe (tzw. miękkie) spacje Word (i pewnie inne edytory) rozciąga przy
> justowaniu do dwóch stron tekstu i są one miejscami możliwego rozdzielenia
> wierszy.. Spacja może więc przybrać rozmiar nawet prawie całej szerokości
> wiersza.
Na co nie powinno się jej pozwalać.
Gdzie się można zgłaszać i ile to kosztuje? :-)
>> >> > Haniu, masz rację, wygląda ładniej, a ponadto:
>> >> > tak sobie myślę, że 5g to jest cholernie wielkie przyspieszenie,
>> >> zależy jak długo. Jak skoczysz z krzesła na ziemię to masz duużo większe
>> >> przyspieszenie.
>> > ??? No popatrz, a mnie uczyli, że 1g...
>> Podczas lotu masz 1g. Ale prędkość nabytą podczas lotu wyhamowujesz
>> w dużo krótszym czasie, więc w momencie hamowania przyspieszenie
>> w przeciwnym kierunku masz od tego g odpowiednio większe.
>
> Zaraz zaraz, w momencie hamowania masz opóźnienie,
> czyli przyspieszenie ujemne. A liczba ujemna
> na pewno nie jest większa ani do 1g, ani od 5g.
Minus oznacza *tylko* zmianę zwrotu wektora, wartość jest wartością
bezwzględną (modułem wektora).
--
__ Maciek Pasternacki <mac...@japhy.fnord.org> [ http://japhy.fnord.org/ ]
`| _ |_\ / { ...wierz w to, co widzisz, macasz, łapiesz
,|{-}|}| }\/ i w to na czym się wieszasz -- nie wierz w papier, choćby
\/ |____/ go podpisał Papież i Cesarz... } ( S. Młodożeniec ) -><-
> Użytkownik "Tomasz Radko" <tr...@interia.pl> napisał w wiadomości news:d7fqja$mt1$1...@news.interia.pl...
>
>>Użytkownik PiotRek napisał:
>>
>>>Zaraz zaraz, w momencie hamowania masz opóźnienie,
>>>czyli przyspieszenie ujemne. A liczba ujemna
>>>na pewno nie jest większa ani do 1g, ani od 5g.
>>
>>Przyspieszenie jest wektorem, czyli mówienie o przyspieszeniu ujemnym nie
>>bardzo ma sens.
>
>
> Ależ mówienie o przyspieszeniu ujemnym jak najbardziej ma sens.
(...)
Jeszcze raz, powoli i wyraźnie. Przyspieszenie jest wartością _wektorową_.
Wektor, w bardzo dużym uproszczeniu, opisywany jest przez kilka parametrów:
długość, kierunek, zwrot. Długość ujemna być nie może. Kierunek ani zwrot też
nie.
Przyjęło się mówić o przyspieszeniu ujemnym, jeżeli na poruszające się ciało
działa siła skierowana wzdłuż wektoru ruchu ciała ale o przeciwnym zwrocie (od
biedy można by tez mówić o ujemnej składowej przyspieszenia, gdyby siła nie
była całkiem współliniowa). Tym niemniej jest to sformułowanie nieścisłe.
pzdr
TRad
Powolutku i wyraźniutko. Przyspieszenie to pochodna
prędkości po czasie. Jeżeli prędkość maleje w funkcji
czasu, to jej pochodna jest ujemna.
> Przyspieszenie jest wartością _wektorową_.
> Wektor, w bardzo dużym uproszczeniu, opisywany jest przez kilka parametrów:
> długość, kierunek, zwrot. Długość ujemna być nie może. Kierunek ani zwrot też
> nie.
Jeżeli zwrot "taki sam jak zwrot wektora prędkości" (mówię teraz
o ruchu prostoliniowym) uznasz za dodatni, to zwrót przeciwny
jak najbardziej można uznać za ujemny. To jest tylko kwestia umowy
i żadne negatywne konsekwencje z tego nie wynikają.
> Przyjęło się mówić o przyspieszeniu ujemnym, [...]
Przyspieszenie ujemne to nic innego jak opóźnienie.
> Tym niemniej jest to sformułowanie nieścisłe.
Jakoś nie widzę w tym sformułowaniu niczego nieścisłego...
Pozdrawiam
Piotr
Posłuchaj. Prędkość jest wektorem. Co to znaczy, że maleje? Jak
porównujesz wielkość dwóch wektorów? Tylko nie mów o porównywaniu ich
wartości bezwzględnych, bo przyspieszenie *nie jest* pochodną wartości
bezwzględnych tylko samych wektorów. Jeśli rzucasz kamień skośnie w
górę, to jego prędkość jest początkowo wektorem skierowanym skośnie w
górę, potem poziomym, potem coraz silniej wskazującym dziobem ziemię.
Czy wg Ciebie ta funkcja wektorowa (od czasu) maleje, czy rośnie? A
przyspieszenie jest stale wektorem skierowanym pionowo w ziemię. To
przyspieszenie *ani przez chwilę* nie jest równoległe do prędkości.
Cóż więc może znaczyć jego ujemność?
Standardowo nie wprowadza się żadnego porządku na wektorach i nie
porównuje się ich. Nie ma też żadnych wektorów ujemnych. Jeśli
chcesz takich pojęć używać, to musisz dostarczyć odpowiednich
definicji oraz udowodnić, że pochodna od funkcji malejącej w sensie
PiotReka jest ujemna w sensie PiotReka. Myślę, że nie będzie Ci łatwo
zrobić to w sposób sensowny. Sprowadzenie całej zabawy do jednego
wymiaru nie będzie sensowne z różnych powodów; między innymi dlatego,
że pojęcia fizyczne powinny być niezmiennicze ze względu na wybór
inercjalnego układu współrzędnych.
Cywilizowani, czyli inni od tych, którzy nie tylko lewą stroną jezdni
jeżdżą, jakąś królową mają, ale również mierzą odległości calami i stopami,
a temperaturę fahren... coś tam. Cywilizacja dopracowała się spójnego
międzynarodowego systemu miar i wag, ale królowa chyba tego nie
zaakceptowała. No i kicha.
;-)
To ja nie wiem, kogo masz na myśli.
W USA mierzą odległości calami, stopami i milami a temperaturę
Fahren... coś tam; ale nie jeżdżą lewą stroną i nie mają jakiejś
królowej.
W Wlk.Brytanii jeżdżą lewą stroną i mają jakąś królową; ale odległości
mierzą metrycznie a temperaturę Celsju... coś tam. A nawet wtedy, gdy
jeszcze nie mierzyli odległości metrycznie, to poziome odległości
calami, jardami i milami; a stopy służyły tylko do wysokości i
głębokości.
W Holandii mają jakąś królową; ale nie jeżdżą lewą stroną, odległości
mierzą metrycznie a temperaturę Celsju... coś tam.
W Japonii jeżdżą lewą stroną; ale nie mają jakiejś królowej i nie mam
pojęcia czym mierzą odległość i temperaturę.
Czy jest jakieś państwo spełniające Twoje kryteria niecywilizowaności?
Może Nepal? -- ale Gyanendra Bir Bikram Shah jest jakimś królem a nie
jakąś królową.
Również u nas cywilizacja zapanowała o tyle o ile. Niecywilizowane
oprócz miar czasu, kątów i położenia geograficznego są na przykład
rozmiary ubrania (M, L, XL, XXL itp.), numery butów, siły wiatru
(stopnie Beauforta -- a np. Rosjanie używają konsekwentnie
cywilizowanych m/sek.), trzęsienia ziemi (stopnie Richtera), baryłki
ropy, progi podatkowe, i wiele innych.
Michał Wasiak:
> Póki nie próbują udawać, że umieją napisać coś na
> komputerze do druku, to nie ma problemu. Zresztą rzecz
> nie w tym, żeby konieczie wiedzieć co to jest firet, ale
> żeby wiedziec jak napisać liczbę z jednostką.
Mnie nie przeszkadza, że przed jednostką zamiast firetu czy niefiretu jest
cała spacja. Wystarczy mi poprawność ortograficzna i interpunkcyjna. Ale że
jestem podobno perfekcjonistą, to może za jakiś czas zajmę się też typografią.
[...]
Pax vobiscum! Za długo wałkujecie ten temat, żebym nie
uznał za stosowne autorytatywnie wypowiedzieć się.
Oczywiście nie ma sensu mówic o znaku wektora, poza tym
szczególnym wypadkiem, gdy wektor jest jednowymiarowy.
Wtedy mało różni się co prawda od skalaru, ale o takim
przypadku zapewne mówi PiotRek. I wtedy oczywiście mówi
się o ujemym przyspieszeniu, ujemnej prędkości w sposób
zupełnie ścisły, mając na myśli znak jedynej współrzędnej
tego wektora.
Było to wystąpienie ex cathedra, należy zaakceptować
wykładnię.
--
Michał Wasiak
Błędy typograficzne (chociaż może nie tak drobne jak wielkość odstępu
przed jednostką) przeszkadzają mi *bardziej* niż ortograficzne; mniej
więcej *tak samo* jak interpunkcyjne; ale *mniej* niż logiczne (błędy
budowy zdania).
Stanisław Krawczyk:
> Ale że jestem podobno perfekcjonistą, to może za jakiś czas zajmę
> się też typografią.
Nie jesteś. Gdybyś był, to nie znosiłbyś bylejakości i
niekompletności słowników, ani takich nieuzasadnionych form jak
,,tę''...
> Pax vobiscum! Za długo wałkujecie ten temat, żebym nie
> uznał za stosowne autorytatywnie wypowiedzieć się.
> Oczywiście nie ma sensu mówic o znaku wektora, poza tym
> szczególnym wypadkiem, gdy wektor jest jednowymiarowy.
> Wtedy mało różni się co prawda od skalaru, ale o takim
> przypadku zapewne mówi PiotRek. I wtedy oczywiście mówi
> się o ujemym przyspieszeniu, ujemnej prędkości w sposób
> zupełnie ścisły, mając na myśli znak jedynej współrzędnej
> tego wektora.
Tak sobie poczytuję te Wasze wywody, średnio je rozumiejąc. Nie będę nic
kwestionował, z wiadomych wzgędów :(, ale niektóre wnioski kłócą się
jakby ze zdrowym rozsądkiem i mój niewielki rozumek zaczyna się buntować
. O ile koncept przyspieszenia ujemnego czy zerowego nie sprawia mu
jakiego specjalnego kłopotu, o tyle prędkość ujemna to coś, co naprawdę
trudno mu sobie imaginować. Jeżeli prędkość jest zerowa - ruchu nie ma.
Jeżeli ujemna - ???. Znaczy się tej ujemnej drogi nie ogrania...
Pzdr
Jarosław
> Tak sobie poczytuję te Wasze wywody, średnio je rozumiejąc. Nie będę nic
> kwestionował, z wiadomych wzgędów :(, ale niektóre wnioski kłócą się
> jakby ze zdrowym rozsądkiem i mój niewielki rozumek zaczyna się buntować
> . O ile koncept przyspieszenia ujemnego czy zerowego nie sprawia mu
> jakiego specjalnego kłopotu, o tyle prędkość ujemna to coś, co naprawdę
> trudno mu sobie imaginować. Jeżeli prędkość jest zerowa - ruchu nie ma.
> Jeżeli ujemna - ???. Znaczy się tej ujemnej drogi nie ogrania...
można pisać i o ujemnej prędkości, wtedy, gdy dla matematyki wygodniej
;-) Jak liczysz np. odstęp np. samolotu od lotniska. Samolot startuje i
ulatuje w jedną stronę, odległość wzrasta, samolot zawraca, odległość
maleje. W tym przypadku ujemna prędkość jest wygodna, bo równanie na
odległość się nie zmienia. Ale od polszczyzny odeszliśmy już na dużą
odległość. Proponuję zmienić prędkośćna ujemną ;-)
Waldek
Zaczniemy od końca: jakieś 20kEUR od osoby za lot. A gdzie się zgłaszać?
Nie wiem. My to robimy z programu ESA, badania porównawcze z lotami
kosmicznymi. Ale 3 lata temu była na burcie grupa uczniów i studentów z
Polski ze swoim eksperymentem, w zeszłym roku byli uczniowie ze szkół z
Kolonii, więc jakiś program wymiany jest. Jak w tym roku będzie ktoś, to
się zapytam.
Waldek
Dwa razy napisałeś ,,mu'' tam, gdzie raczej widziałbym ,,mi'', więc to
pewnie nie jest literówka. O kim myślisz?
Te wszystkie pojęcia mają jasny sens w zdegenerowanym przypadku
jednowymiarowym, bo wtedy wektory są się liczbami. Wtedy takie
pojęcia jak ,,przód'' i ,,tył'' mają sens. Ujemna prędkość do przodu
to to samo, co cofanie się, czyli dodatnia prędkość do tyłu. Podobnie
ujemne przyspieszanie to zwalnianie, czy też opóźnianie.
Już w przypadku dwuwymiarowym te pojęcia nie mają sensu. Na przykład
przy ruchu jednostajnym po okręgu przyspieszenie jest wektorem
prostopadłym do wektora prędkości. No to jak? Przyspiesza? Zwalnia?
Chorazy Pokoju:
> Znaczy się tej ujemnej drogi nie ogrania...
Co to znaczy ,,ograniać''? Kto jej nie ogrania?
Jeśli chcesz przejechać z Elbląga do Gdańska, to masz przed sobą drogę
ok. 65 km. Ale jeśli pomylisz zwroty i nagle znajdziesz się w
Warszawie, to nie dość, że wokół brzydko, ale jeszcze masz przed sobą
drogę ok. 350 km. No więc jaką drogę w stronę Gdańska już przebyłeś?
Mnie wychodzi, że -285 km.
Czy teraz już ogranił te ujemne drogi?
>>> Ależ mówienie o przyspieszeniu ujemnym jak najbardziej ma sens.
>> (...)
>> Jeszcze raz, powoli i wyraźnie.
>
> Powolutku i wyraźniutko. Przyspieszenie to pochodna prędkości po czasie.
> Jeżeli prędkość maleje w funkcji czasu, to jej pochodna jest ujemna.
Może mnie się uda wrócić na łono i nawiązać do tematyki grupy. Pańskie
"przyspieszenie" jest wyraźnie rzeczownikiem odczasownikowym.
Odczasownikowość jego zgrabnie została opisana przez pochodną funkcji.
W tym, o którym pisał p.Tomasz, odczasownikowość zaczyna się gubić,
choćby w przypadku ruchu po okręgu ze stałą w czasie prędkością.
A już całkiem ginie, gdy rozpatrujemy sytuację, w której będący
w stanie spoczynku podmiot liryczny znajduje się w polu grawitacyjnym.
>> Przyjęło się mówić o przyspieszeniu ujemnym, [...]
>
> Przyspieszenie ujemne to nic innego jak opóźnienie.
Albo zwolnienie. Zależy od opisywanej sytuacji. Gdyby Panowie uznali,
że temat przyspieszenia został wyczerpany, proponuję zająć się
zwolnieniem. Na przykład lekarskim (dawniej L4).
--
Jarek
Dnia 2005-06-01 08:44, Użytkownik Stefan Sokolowski napisał:
[...]
>
> W Wlk.Brytanii jeżdżą lewą stroną i mają jakąś królową; ale odległości
> mierzą metrycznie a temperaturę Celsju... coś tam. A nawet wtedy, gdy
> jeszcze nie mierzyli odległości metrycznie, to poziome odległości
> calami, jardami i milami; a stopy służyły tylko do wysokości i
> głębokości.
>
Czy jesteś pozytywnie pewny, że Brytyjczycy nie używali stóp na lądzie?
Mam wrażenie, że znormalizowane kontenery mają wymiary w stopach. Mam
nie tylko wrażenie, ale i pewność, że standartowa belka sidingu,
używanego do okładania domów, ma długość 10 stóp. (3.71 m mniej więcej).
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
> Czy jesteś pozytywnie pewny, że Brytyjczycy nie używali stóp na lądzie?
Używali. (co najmniej, bo może i nadal używają)
> Mam wrażenie, że znormalizowane kontenery mają wymiary w stopach. Mam
> nie tylko wrażenie, ale i pewność, że standartowa belka sidingu,
standardowa?
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'.. ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. ..;\|/....
Dnia 2005-06-01 18:44, Użytkownik Eneuel Leszek Ciszewski napisał:
>
>> Mam wrażenie, że znormalizowane kontenery mają wymiary w stopach. Mam
>> nie tylko wrażenie, ale i pewność, że standartowa belka sidingu,
>
>
> standardowa?
Pisownię 'standard' zamiast jedynie słusznej 'standart' wprowadziła RJP
dopiero koło 1970 roku. Podobno jednym głosem.
Ani myślę posłusznie słuchać. Od standartów odepochnąc się nie damy!
> Oznaczenie stopni, czyli "°", to nie jest "o" podniesione,
> tylko całkiem samodzielny symbol. W extended ASCII ma kod 176.
Nie chcę się z Tobą kłócić, bo dzisiaj jest Dzień dziecka, ;) ale są różne ,,extended ASCII''.
I ja na przykład mam przed sobą wielką księgę sprzed wielu lat, w której M$ żwawo opisuje
swoje dziecko (IBM PC) i w IBM ASCII Charcter pod 176 dziesiętnie jest 'light block', zaś
176 ósemkowo jest jeszcze w prawdziwym ASCII. :) (i jest tam oczywiście tylda)
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....
> Pisownię 'standard' zamiast jedynie słusznej 'standart' wprowadziła RJP
> dopiero koło 1970 roku. Podobno jednym głosem.
> Ani myślę posłusznie słuchać. Od standartów odepochnąc się nie damy!
Aha! Czyli jednak ktoś taką wprowadził?
Czyli nie pomyliłem się? I ona obowiązuje
do dzisiaj, czy może zmieniono ją na inną?
Bo to już tyle lat...
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....
Dnia 2005-06-01 19:08, Użytkownik Eneuel Leszek Ciszewski napisał:
>
>> Pisownię 'standard' zamiast jedynie słusznej 'standart' wprowadziła
>> RJP dopiero koło 1970 roku. Podobno jednym głosem.
>> Ani myślę posłusznie słuchać. Od standartów odepochnąc się nie damy!
>
>
> Aha! Czyli jednak ktoś taką wprowadził?
No tak.
> Czyli nie pomyliłem się? I ona obowiązuje
> do dzisiaj, czy może zmieniono ją na inną?
O ile wiem, obowiązuje. Ale nie mnie...
Znaczy tego... Aha: "Od standartów odepchnąc się nie damy!"
Znaczy to anarchizm czystej wody z mojej strony.
Jestem wierzący, że ,,pozytywnie pewny'' to anglicyzm.
Pewnie, że używali na lądzie, na przykład do mierzenia wysokości gór.
Albo i budynków. Chciałem tylko zaznaczyć różnicę między
Brytyjczykami i Amerykanami: Brytyjczyk nigdy by nie powiedział, że
zaczął zwalniać na 90 stóp przed skrzyżowaniem, raczej że na 30
jardów.
Tam zresztą było wiele różnych dziwnych jednostek. Pionowe odległości
też nie zawsze mierzono w stopach. Na przykład wzrost koni oraz
przeszkody, przez które one skakały -- w dłoniach. Głębokość morza --
w sążniach.
Jan Rudziński:
> Mam nie tylko wrażenie, ale i pewność, że standartowa belka sidingu,
> używanego do okładania domów, ma długość 10 stóp. (3.71 m mniej
> więcej).
10 stóp == 3.048 m. Patrz:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jednostki_imperialne#Jednostki_d.C5.82ugo.C5.9Bci
> O ile wiem, obowiązuje. Ale nie mnie...
Aha. Już sobie zapisuję ten fakt.
To już co najmniej dwóch: Ty i Jan Ptaszyn Wróblewski. :)
(przynajmniej kilkanaście lat temu go nie obowiązywała)
> Znaczy tego... Aha: "Od standartów odepchnąc się nie damy!"
No tak. :)
> Znaczy to anarchizm czystej wody z mojej strony.
No tak. :)
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....
Postscriptum: Aby było jasne -- mnie jest obojętne czy 't', czy 'd'. :)
Dnia 2005-06-01 19:50, Użytkownik Stefan Sokolowski napisał:
>> Czy jesteś pozytywnie pewny, że Brytyjczycy nie używali stóp na
>> lądzie?
>
> Jestem wierzący, że ,,pozytywnie pewny'' to anglicyzm.
Ja też...
>
>> Mam nie tylko wrażenie, ale i pewność, że standartowa belka sidingu,
>> używanego do okładania domów, ma długość 10 stóp. (3.71 m mniej
>> więcej).
>
> 10 stóp == 3.048 m. Patrz:
> http://pl.wikipedia.org/wiki/Jednostki_imperialne#Jednostki_d.C5.82ugo.C5.9Bci
>
No to 12 stóp. Nawet lepiej pasuje, bo tam lubują się w tuzinach.
> Dwa razy napisałeś ,,mu'' tam, gdzie raczej widziałbym ,,mi'', więc to
> pewnie nie jest literówka. O kim myślisz?
Służę uprzejmie - o rozumku, małym, biednym, zbuntowanym...
> Ujemna prędkość do przodu to to samo, co cofanie się, czyli dodatnia
> prędkość do tyłu. Podobnie ujemne przyspieszanie to zwalnianie, czy
> też opóźnianie.
Niby jasne, ale o prędkości mogę myśleć jakoś tak bezwektorowo, w
oderwaniu od kierunku i zwrotu. O prędkości ujemnej już nie. By to
przybliżyć: wyznaczam w myślach punkt A nie angażując jednocześnie
wyobraźni w żaden układ odniesienia. Jest to jakiś punkt 0 jednocześnie,
od którego zaczynam rejestrować ruch i kończę w punkcie B. Prędkości w
punktach A i B są nieujemne, w związku z tym ich różnica w funkcji czasu
może być liczbą ujemną, dodatnią lub zerem. Co z drogą? Dopóki nie
zaistnieje jakiś mierzalny odcinek, nie można mówić o kierunku i
zwrocie, prawda? Zatem najpierw musi odbyć się jakiś ruch (resp.
przebyta droga), aby zaistniał w moim eksperymencie myślowym punkt B.
Nie mozna więc, moim zdaniem, mówić sensownie o drodze ujemnej, skoro
nie wyznaczony zostałjeszcze "punkt docelowy", jakiś tor i zwrot. Delta
odległości musi być natomiast liczba dodatnią, skoro odjemna (chyba tak
to w szkole nazywali) jest 0, a odjemnik (proszę nie bić, jak by co)
obowiązkowo liczbą dodatnią, jako że półoś powstała w wyniku
eksperymentu symbolizuje stosunek większego do mniejszego.
Pzdr
Jarosław
Stefan Sokołowski:
> Nie jesteś. Gdybyś był, to nie znosiłbyś bylejakości
> i niekompletności słowników, ani takich nieuzasadnionych form jak
> ,,tę''...
Nie będę walczył o miano perfekcjonisty, bo nie ma ono dla mnie większego
znaczenia. Nie uważam jednak słowników za byle jakie. Zgadzam się, że są
niekompletne, ale od kompletności (choć też niepełnej) są korpusy. Forma "tę"
jest wystarczająco uzasadniona, aczkolwiek nie rzucam gromów na tych, którzy
wolą mówić "tą".
> Aha. Już sobie zapisuję ten fakt.
> To już co najmniej dwóch: Ty i Jan Ptaszyn Wróblewski. :)
> (przynajmniej kilkanaście lat temu go nie obowiązywała)
Szymon Kobyliński w "60 minut na godzinę" też mówił, że są "standarty"
i już.
MJ
>> Aha. Już sobie zapisuję ten fakt.
>> To już co najmniej dwóch: Ty i Jan Ptaszyn Wróblewski. :)
>> (przynajmniej kilkanaście lat temu go nie obowiązywała)
>
> Szymon Kobyliński w "60 minut na godzinę" też mówił, że są
> "standarty" i już.
Szymon Kobyliński? W "60 minut na godzinę"? Czyżby aż tak źle
było z moja pamięcią?
--
Jarek
> Szymon Kobyliński? W "60 minut na godzinę"? Czyżby aż tak źle
> było z moja pamięcią?
Tak. Tak. Widocznie. 8-)
Mam nagrane.
I przypominam, że czołówka leciała tak: "SzeŚĆdziesiĄT minuT na
godziiinę" - nasz coponiedziałkowy magazyn (i cosobotni też, kolego
Federowicz), a w nim felieton, słuchowi---ska, piosen---ki, wiersze,
_rysunki_ i tak da---lej.
No i były rysunki, opowiadane przez Kobylińskiego. Ale dość krótko -
ze dwa lata może.
MJ
Teraz zaczyna mi coś świtać i przez sklerozę się przebijać. Czołówkę
oczywiście pamiętam dobrze. Były tam rysunki. Głos Kobylińskiego też
mi się w pamięci ostał, to musiało być gdzieś na samym początku. Ale
co on tam rysował, dalibóg nie pamiętam. Wcześniej ilustrowanym był
Magazyn Autorów, a jeszcze dawniej Tygodnik Rozrywkowy. Z obrazków
to tam chyba mieli piosenkę na okładkę. No i jeszcze obrazki miał
Zgryzzz Macieja Zembatego. Tyle że olejne.
--
Jarek
>> Aha. Już sobie zapisuję ten fakt.
>> To już co najmniej dwóch: Ty i Jan Ptaszyn Wróblewski. :)
>> (przynajmniej kilkanaście lat temu go nie obowiązywała)
> Szymon Kobyliński w "60 minut na godzinę" też mówił, że
> są "standarty" i już.
No tak. :) Ale ja nie chcę powtarzać zasłyszanych informacji,
a osobiście nie słyszałem tego, o czym wyżej poszesz. :)
> I ja na przykład mam przed sobą wielką księgę sprzed wielu lat, w której
> M$ żwawo opisuje swoje dziecko (IBM PC)
O! Więc *IBM* PC to dziecko Microsoftu? Pacz Pan, do czego to się Bill G.
posuwa we wciskaniu ludziom swojej propagandy... Tak Pan trzymaj, Panie
Leszku, jeszcze trzeba dodać: "Microsoft wynalazł Internet". I żarówkę.
--
HQ
I bardzo dobrze, bo nie nie o kłótnie tu chodzi.
> I ja na przykład mam przed sobą wielką księgę sprzed
> wielu lat, w której M$ żwawo opisuje swoje dziecko (IBM PC)
O ile mi wiadomo, IBM PC nie był dzieckiem Microsoftu,
lecz IBM-a. I zdaje się to potwierdzać jego nazwa.
Dzieckiem Microsoftu był MS DOS. Albo więc masz inną
książkę, albo jest to książka innej firmy, niż Ci się
wydawało. :-)
> i w IBM ASCII Charcter pod 176 dziesiętnie jest
> 'light block', zaś 176 ósemkowo jest jeszcze
> w prawdziwym ASCII. :) (i jest tam oczywiście tylda)
No to znaczy, że się myliłem.
Ale w powszechnie używanych w polskim Usenecie kodach
ISO Latin-1 oraz -2 pod numerem 176 jest znak stopnia.
Zresztą nie tylko w tych
http://www.google.pl/groups?selm=3bcd832e.18305045%40155.158.102.7X
I właściwie o to tylko chodziło - żeby Stefanowi
podpowiedzieć, jak zapisać symbol stopni. A czy
poprawnie nazwałem kod, to rzecz drugo- albo nawet
trzeciorzędna.
Maciek
Toż od zawsze wiadomo, że Bill Gates wymyślił również
myszkę i system okienkowy. Jakby w telewizji wiedzili, że
podstawą komputera są tranzystory, to byśmy słyszeli, że
i tranzystor wymyślił.
--
Michał Wasiak
> Dnia 2005-06-01 19:50, Użytkownik Stefan Sokolowski napisał:
> >> Czy jesteś pozytywnie pewny, że Brytyjczycy nie używali stóp na
> >> lądzie?
> >
> > Jestem wierzący, że ,,pozytywnie pewny'' to anglicyzm.
> Ja też...
A przy okazji jeszcze pleonazm, prawda?
r.
Ja:
> Jestem wierzący, że ,,pozytywnie pewny'' to anglicyzm.
Jan Rudziński:
> Ja też...
Rafal Ziobro:
> A przy okazji jeszcze pleonazm, prawda?
/Positively/ to chyba coś w rodzaju ,,bez wątpienia'' albo
,,niezaprzeczalnie''. Myślisz, że nie można się wyszczególnić /I am/
/positively uncertain/ ? Ja o tym nie jestem całkiem /positive/ ...
> > > Jestem wierzący, że ,,pozytywnie pewny'' to anglicyzm.
>
> > Ja też...
>
> A przy okazji jeszcze pleonazm, prawda?
Prawda, ale tylko jeśli stosujemy logiczne, ortodoksyjne, zerojedynkowe
pojęcie pewności. Odpadną wówczas również "absolutna pewność", "cał
kowita", "mniejsza/większa", "prawie pewność" etc. Z moich doświadczeń
wynika, że stopniowanie w tym względzie jest - wbrew logice i znaczeniu
- powszechne (właśnie, czy może byc coś mniej lub bardziej powszechne?)
Pzdr
Jarosław
Spójrz na to bardziej pozytywnie. Pleonazmy nie są jeszcze niczym złym.
r.
> > O! Więc *IBM* PC to dziecko Microsoftu? Pacz Pan, do czego to się Bill G.
> > posuwa we wciskaniu ludziom swojej propagandy... Tak Pan trzymaj, Panie
> > Leszku, jeszcze trzeba dodać: "Microsoft wynalazł Internet". I żarówkę.
> Toż od zawsze wiadomo, że Bill Gates wymyślił również
> myszkę i system okienkowy. Jakby w telewizji wiedzili, że
> podstawą komputera są tranzystory, to byśmy słyszeli, że
> i tranzystor wymyślił.
Powszechnie wiadomo, kto wymyślił okienkowy interfejs, ale sądy
przyznały prawa do okienek Gatsowi i nie mnie to kwestionować.
Gdy kura znosi jajo -- jest to jej jajo. Po chwili staje się
ono własnością właściciela kury (i farmy w ogóle) ale za jakiś
czas ktoś je kupi i nabędzie w ten sposób do tego jaja prawa.
I chyba powszechnie wiadomo, kto wymyślił tranzystor. :)
Polakom pozostaje kąsanie Gatesa, bo jest jednym z tych,
którym się udało wymknąć spod ,,duchowych zębów" duchownych
jedynie słusznego Kościoła na świecie, czyli rzymskokatolickiego. :)
Wymknąć -- czyli nie płacić na ów ,,Kościół''.
Gdyby Gates był przestępcą, ale by na tę organizację
płacił -- nie odważyłbyś się źle o nim napisać. :)
> > I ja na przykład mam przed sobą wielką księgę sprzed wielu lat, w której
> > M$ żwawo opisuje swoje dziecko (IBM PC)
> O! Więc *IBM* PC to dziecko Microsoftu? Pacz Pan, do czego to się Bill G.
> posuwa we wciskaniu ludziom swojej propagandy... Tak Pan trzymaj, Panie
> Leszku, jeszcze trzeba dodać: "Microsoft wynalazł Internet". I żarówkę.
Już dawno zauważyłem, że jesteś głupi.
IBM PC jest dziełem Microsoftu, o czym wielokrotnie pisałem, ale w Polsce
pokutuje wiedza podwórkowa i czuciowa. Gdy jakiś człowiek czuje, że jest
jakośtam -- to twierdzi, że tak jest i ani dokumenty tego nie zmienią,
ani inne dowody. I już pisałem, że chyba prawnicy (i to nie radcy prawni
PZU, ale prawnicy z prawdziwego zdarzenia) są w Polsce jedyną częścią
społeczeństwa posługującą się rozumem. Inni tylko czują. :)
No i teraz zasrani (no tak -- wiem tylko o Samulu, że nosi w Kościele
katolickim tytuł :) osranego, o innych tego nie wiem) wymadlają czucie
modlitewne, zgodnie z którym należy kwestionować wszystko, co napiszę,
choćby nawet słowniki czy ewidentne dowody twierdziły, że jest inaczej.
I tak musi być, dopóki nie zacznę płacić na jedynie słuszny Kościół,
czyli na przestępczą organizację. :)
I dlatego w tym kraju nigdy nie będzie dobrobytu, bo zawsze tacy
głupcy jak Ty ustanawiają ,,nowe'' fakty. :)
Tak było, gdy naukowo ;) jakaś dziewczyna (Monika?) pisała o kropce
w cudzysłowie, gdy zarzucano mi, że wyśmiewam się na newsach z PWN,
podając za przykład męską kozę (choć Google tego nie potwierdzały)
gdy powoływano się (niedawno) na słownik Języka Polskiego PWN, gdy
chodziło o matematyczne aspekty, nie zaś o potoczne...
Podobnie niedawno wyśmiewano się ze mnie, gdy prosiłem o soft,
który pokazuje numery seryjne urządzeń EIDE, twierdząc iż takiej
możliwości (podawania numerów) nie ma, choć ja znalazłem kilka
programów numery te pokazujące. :) Zazwyczaj wyśmiewający
ukrywają się pod pseudonimami, rzadko pod prawdziwymi nazwiskami,
bo po wpadce :) trudniej zmieniać nazwisko niż pseudonim, a nie
o to chodzi, aby ,,zabłysnąć", ale o to, aby wykonać to, co
dyktuje (niezrozumiałe dla mnie) czucie. :) BTW tegoż czucia:
-- Uważano, iż piszę, bo nie potrafię się powstrzymać przed
pisaniem. :) Otóż jest dokładnie odwrotnie -- trudno mi nakłonić
siebie samego do zapisania tego, co myślę. :)
Nie pisałem, że M$ wymyślił żarówkę (bo chyba nikt nie wie, kto ją
wymyślił, gdyż Alva Edison jedynie wymyślił do niej niezbyt udany
żarnik z węgla (grafitu) i nie pisałem, że M$ wymyślił internet.
(bo chyba nawet M$ wówczas jeszcze nie było na świecie, gdy powstały
zalążki Internetu) M$ zaczyna być firma poważną dopiero po powrocie
na ,,łono" komputerowego świata, czyli po połączeniu sił z nieistniejącą
już dzisiaj DEC, co miało miejsce gdzieś około roku 1992, z której zresztą
Gates się wywodzi. :) (ale to czucie dopiero za jakiś czas pojawi się
w świadomości ludzkiej, więc na razie będziesz się ze mnie wyśmiewał
i nawet nie można Ci tego mieć za złe, podobnie jak nie można mieć za
złe psu, że obsikuje moją nogę, biorąc ją za drzewko, które należy
zaznaczyć substancją ;) dodawana przez pieski do moczu, bo winnym
jestem ja, który pieskowi na to pozwolę; I aby było jasne -- nie
porównuję Ciebie do psa, a jedynie Twoją wypowiedź do wypowiedzi
ludzi nierozumnych)
Pisałem, że M$ wymyślił standard IBM PC. Do realizacji swego projektu
wybrał znanego w świecie IBMa (bo M$ wówczas był nie tylko nieznany,
ale wręcz w ogóle go jeszcze nie było) oraz system operacyjny DOS,
którego nie pisał. Mógł oprzeć się na CPMie, ale z jakiegoś powodu
(niektórzy podają, iż powodem tym były wakacje z ich konsekwencjami)
nie wybrał i poszukał czegoś innego. Później DOS był rozwijany przez
M$ i przez IBMa niezależnie, choć przez długi czas oba systemy różniły
się tylko nazwą jednego pliku systemowego (IBMDOS.YS lub MSDOS.SYS czy
jakoś tak -- być może IBM-DOS.SYS i MS-DOS.SYS)
Na dostarczyciela procesora wybrano Intela. I nie wiem, czy to był wybór
IBMa czy Gatesa. Jako ciekawostkę dodam, że wczesne procesory Intela
z rodziny x86 do dzisiaj są produkowane. Dotyczy to także nieudanego
procesora 80186, zepchniętego do roli procesora dedykowanego/specjalizowanego.
I na tych procesorach do dzisiaj budowane są komputery oparte o standard
IBM PC. :) I są do dzisiaj sprzedawane. :) (oczywiście nie jako komputery
osobiste, ale komputery do zadań specjalnych, i nawet wiem, gdzie je można
w Polsce ,,dzisiaj" kupić, jako że jest mi to potrzebne)
Gdybym dziś wpłacił na tak zwany Kościół, jeszcze dziś zachwalałbyś moja mądrość.
Podobnie uczyniliby ludzie, którzy mnie dziś traktują tak jak Ty. Wolę jednak
takie życie, bo przynajmniej wiem, na jakim świecie żyję. :) Księża by mieli
pieniądze na homoseksualne zabawy (jak austriaccy klerycy, czego nie tylko się
nie wstydzili, ale z czego byli dumni i czym się pochwalili przed światem)
i na wywracanie życia ludziom, którzy wolą żyć w Prawdzie, niż w modlitewnym
czuciu. :)
Za nazwanie Cię głupcem -- nie przepraszam, bo fakt jest faktem. :)
Za nazwanie katolickiego księdza zasranym także -- bo nie ja go tak
określiłem, ale jego wielcy przyjaciele. :) (pewna pani teolog,
równie mądra zresztą co Ty, tyle, że nie tylko żyjąca wg cudzych
czuć, ale także czucia te ,,produkująca", a nazwała go tak
w ,,uniesieniu", bo trochę z jego powodu utraciła)
O homoseksualizmie księży wiem od nich samych. :)
Znak stopnia w tej księdze (jest to techniczna dokumentacja standardu IBP PC,
w której sam M$ nie może się zdecydować :) na to, co jest BootSectorem, a co
BootRecordem, choć znawcy w tej materii kruszą zawzięcie kopie) znajduje się
pod numerkiem bodajże 248 -- to do Maćka.
I zgodnie z moją wiedzą nie ustandaryzowano rozszerzonego ASCII. :)
Nie było takiej potrzeby. Pisałem o tym kiedyś na pl.rec.ascii-art.
Resztę kodów (oraz inne informacje z tej księgi) mogę Ci podać.
(informacje w rozsądnych ilościach oczywiście, bo księga :)
waży ;) bardzo dużo)
> O ile mi wiadomo, IBM PC nie był dzieckiem Microsoftu,
To wiesz źle, podobnie jak ja kiedyś, gdy pisałem, iż Tales zmierzył Ziemię. :)
> lecz IBM-a. I zdaje się to potwierdzać jego nazwa.
IBM produkował ten komputer.
Podobnie na przykład HP projektował mechanizmy do drukarek
atramentowych, które wykonywane były przez Canona i Canon
nie miał do tych mechanizmów żadnych praw. (aby było
jasne -- nie w każdym przypadku tak było)
> Dzieckiem Microsoftu był MS DOS.
Nie. M$ zakupił DOSa :) i później (wspólnie zresztą z IBMem) go modernizował.
> Albo więc masz inną książkę, albo jest to książka innej firmy, niż Ci się
> wydawało. :-)
Książka jest firmy M$. Wydana w USA, zakupiona za duże pieniądze
przez Uniwersytet Warszawski, filię w Białymstoku przed około
piętnastu laty na potrzeby prof. Saloniego i przekazana mi przez
niego drogą co najmniej okrężną. :)
> > i w IBM ASCII Charcter pod 176 dziesiętnie jest
> > 'light block', zaś 176 ósemkowo jest jeszcze
> > w prawdziwym ASCII. :) (i jest tam oczywiście tylda)
> No to znaczy, że się myliłem.
No tak.
> Ale w powszechnie używanych w polskim Usenecie kodach
> ISO Latin-1 oraz -2 pod numerem 176 jest znak stopnia.
Być może.
> Zresztą nie tylko w tych
> http://www.google.pl/groups?selm=3bcd832e.18305045%40155.158.102.7X
> I właściwie o to tylko chodziło - żeby Stefanowi
> podpowiedzieć, jak zapisać symbol stopni. A czy
> poprawnie nazwałem kod, to rzecz drugo- albo nawet
> trzeciorzędna.
Poprawnie zapisać go można właśnie poprzez
<lewy_ALT>_0176 lub <lewy_ALT>_248, co czynie teraz:
° -- <lewy_ALT>_0176
° -- <lewy_ALT>_248
Książka pochodzi z okresu, gdy byłem dla duchownych Kościoła katolickiego
niewidoczny. :) (przezroczysty) Dopiero później, za sprawą płacenia na dobro
duchownych tegoż Kościoła i za sprawą chorego umysłowo (bo chyba tak trzeba
nazwać człowieka nienawidzącego bez powodu przygodnie spotkanego człowieka,
czyli mnie) księdza Henryka Samula.
Wówczas jeszcze byłem traktowany przez ludzi jak człowiek. :)
> Już dawno zauważyłem, że jesteś głupi.
???
> Pisałem, że M$ wymyślił standard IBM PC. Do realizacji swego projektu
> wybrał znanego w świecie IBMa (bo M$ wówczas był nie tylko nieznany,
> ale wręcz w ogóle go jeszcze nie było) oraz system operacyjny DOS,
> którego nie pisał.
Czy Ty się w ogóle słyszysz? Mirosoft wymyślił standard nie istniejąc.
Microsoft wybrał IBM nie istniejąc. Jest rzecza powszechnie znaną, że
nieistniejące firmy (oraz nieznane) wybierają sobie do współpracy ś
wiatowych potentatów. Oni wręcz stoją w kolejce do takich firm.
[reszta majaczeń wycięta]
Pzdr
Jarosław
> Stanisław Krawczyk:
>> Mnie nie przeszkadza, że przed jednostką zamiast firetu czy
>> niefiretu jest cała spacja. Wystarczy mi poprawność ortograficzna i
>> interpunkcyjna.
>
> Błędy typograficzne (chociaż może nie tak drobne jak wielkość odstępu
> przed jednostką) przeszkadzają mi *bardziej* niż ortograficzne; mniej
> więcej *tak samo* jak interpunkcyjne;
Bo na dobrą sprawę jest to ta sama kategoria błędów.
> ,,tę''...
Ale użycie dwóch apostrofów ASCII w roli cudzysłowu zammykającego, których
glify w większości fontów są proste, uważasz za poprawne. Odczuwam brak
konsekwencji. Moim skromnym zdaniem lepsze by były na przykład dwie
,,kreski´´ -- te zawsze są pochyłe, i też mieszczą się w ISO-8859-2.
--
Emil Wojtacki si coffeam non bibam
factus sum velut aes sonans
aut cymbalum tinniens
> > Już dawno zauważyłem, że jesteś głupi.
> ???
Mam szukać, kiedy zauważyłem? :)
> > Pisałem, że M$ wymyślił standard IBM PC. Do realizacji swego projektu
> > wybrał znanego w świecie IBMa (bo M$ wówczas był nie tylko nieznany,
> > ale wręcz w ogóle go jeszcze nie było) oraz system operacyjny DOS,
> > którego nie pisał.
> Czy Ty się w ogóle słyszysz? Mirosoft wymyślił standard nie istniejąc.
M$ nie liczył się wówczas na rynku.
> Microsoft wybrał IBM nie istniejąc. Jest rzecza powszechnie znaną, że
> nieistniejące firmy (oraz nieznane) wybierają sobie do współpracy ś
> wiatowych potentatów. Oni wręcz stoją w kolejce do takich firm.
> [reszta majaczeń wycięta]
No tak -- bo jak dyskutować z faktami? :)
Bardzo często potentaci wybierają nieistniejące firmy.
Tylko mądrzy_inaczej wybierają bezmyślnie. Gates miał
pewien projekt, był mądry, miał przeszłość (był doskonale
znany w świecie komputerowym) i IBM wszedł z nim w kooperację, :)
choć firma Microsoft była ogólnie nieznaną firmą.
Ze mną też weszli przed laty w kooperację (z dobrym dla siebie skutkiem)
ludzie, którzy mieli świadomość tego, iż firma, z którą wchodzą w kooperację,
i której czasami powierzali (nierzadko bez formalnego zabezpieczenia) duże
pieniądze, albo nie istnieje, albo istnieje od kilku godzin. :) Tak robiłem
interesy pod swoim nazwiskiem i pod nazwiskami znajomych. (i niestety był to
błąd, bo po jakimś czasie istniałem już tylko pod obcymi nazwiskami w świadomości
wielu ludzi) Najkrótszy czas powstania firmy -- to jedna godzina. :) Tyle
potrzebowałem czasu na to, aby od zera powołać do istnienia wobec Prawa firmę
w Polsce. (czyli zaliczyć wszystkie urzędy i zdobyć wymagane dokumenty) :)
Oczywiście nie była to spółka z radą nadzorczą, ;) ale jednak liczący
się wobec Prawa (choć nieposiadający ;) osobowości prawnej)
tak zwany podmiot gospodarczy. :)
Podejrzewam, że w USA nie jest trudniej pod tym względem, ale pisząc
(bo M$ wówczas był nie tylko nieznany, ale wręcz w ogóle go jeszcze nie było)
miałem na myśli to, iż na świecie (poza światkiem komputerowym) o takiej
firmie (Microsoft) praktycznie nikt nie słyszał, co pociągnęło potrzebę
wejścia w kooperację z kimś wielkim/znanym. :) Podobnie czasami czynią
artyści -- debiutują pod skrzydłami znanych, :) po czym realizują swoją
karierę.
Rea (sumując) -- ludzie z IBMa potrafili docenić pomysł znanego im,
lecz nieznanego na świecie Billa Gatesa. :) Na dodatek -- podkradali
go swoim rywalom, :) do których po latach jednak powrócił. :)
I oczywiście można to nazwać majaczeniem, gdy zabraknie argumentów popartych faktami. :)
Problem w tym, że ja jestem odporny na tego rodzaju rozmowy. :) A jestem, bo i tak w końcu
ważna jest rzeczywistość, a nie czyjaś przebojowość podpierana słowami typu 'majaczenie'. :)
Wcześniej lub później dochodzi do konfrontacji z tym, co dookoła i wówczas nie ten wygrywa,
kto używa mocniejszych słów, zaklęć, ;) przekleństw itd., ;) ale ten, kto żyje bliżej stanu
faktycznego.
> IBM PC jest dziełem Microsoftu, o czym wielokrotnie pisałem,
Weź się nie ośmieszaj.
http://pl.wikipedia.org/wiki/IBM#IBM_PC
"Za ojca obecnego peceta uważa się Philipa Estridge'a, szefa
laboratorium IBM, który przy opracowywaniu prototypu postanowił
skorzystać z podzespołów ogólnodostępnych na rynku - dotychczas przy
konstrukcji dużych maszyn IBM zawsze korzystał z własnych części.
Napisanie systemu operacyjnego do nowego komputera zlecono maleńkiej
wówczas firmie Microsoft z Seattle, której właścicielem był 25-letni
Bill Gates."
IBM PC to - jak nazwa wskazuje - pomysł IBM. Microsoft zresztą nawet
systemu nie pisał sam, tylko go kupił.
http://en.wikipedia.org/wiki/MS-DOS
http://en.wikipedia.org/wiki/QDOS
--
__("< Marcin Kowalczyk
\__/ qrc...@knm.org.pl
^^ http://qrnik.knm.org.pl/~qrczak/
(...)
Nie tak dawno do tutejszego sanepidu zgłosił się człowiek, który
utrzymywał że jego sąsiad, poprzez różne otwory w mieszkaniu, wpsikuje
mu w nocy jakąś substancję, powodującą różnorakie dolegliwości i ogólnie
znaczne obniżenie komfortu zdrowotnego. " - Wie pani, jak leżę w łóżku,
to słyszę takie psyt, psyt..." Ponieważ był bardzo przekonywujący,
przyjęto formalną skargę i odpowiednia ekipa udała się nazajutrz, by
zbadać jej zasadność. Już w podwórzu dostrzegł ich ów poszkodowany i
wybiegłszy na spotkanie, rozpostarł ramiona w kierunku pierwszego
z nadchodzących kontrolerów w osobie starszego asystenta wołając:" -
Witaj, kuzynie!"
Uciekali, gdzie pieprz rośnie....
Pzdr
Jarosław
>> Gdzie się można zgłaszać i ile to kosztuje? :-)
> Zaczniemy od końca: jakieś 20kEUR od osoby za lot. A gdzie się
> zgłaszać? Nie wiem. My to robimy z programu ESA, badania porównawcze
> z lotami kosmicznymi. Ale 3 lata temu była na burcie grupa uczniów i
> studentów z Polski ze swoim eksperymentem, w zeszłym roku byli
> uczniowie ze szkół z Kolonii, więc jakiś program wymiany jest. Jak w
> tym roku będzie ktoś, to się zapytam.
Czy te "eksperymenty" polegają na czymś więcej niż robieniu fikołków i
odbijaniu się od ściany do ściany? ;-)
--
Azarien
II^XXXII=M"V'"C"C"X"C"M'V"C'M'L'X'V'MMCCXCVI
> > IBM PC jest dziełem Microsoftu, o czym wielokrotnie pisałem,
> Weź się nie ośmieszaj.
> http://pl.wikipedia.org/wiki/IBM#IBM_PC
To jest wiarygodne źródło informacji? :)
(do którego może dopisać się każdy, na przykład ja)
> "Za ojca obecnego peceta uważa się Philipa Estridge'a, szefa
> laboratorium IBM, który przy opracowywaniu prototypu postanowił
> skorzystać z podzespołów ogólnodostępnych na rynku - dotychczas przy
> konstrukcji dużych maszyn IBM zawsze korzystał z własnych części.
> Napisanie systemu operacyjnego do nowego komputera zlecono maleńkiej
> wówczas firmie Microsoft z Seattle, której właścicielem był 25-letni
> Bill Gates."
Tak na marginesie -- kropka po cudzysłowie. :)
> IBM PC to - jak nazwa wskazuje - pomysł IBM. Microsoft zresztą nawet
> systemu nie pisał sam, tylko go kupił.
O czym pisałem. :) (o tym, że kupił, nie napisał)
> (bo chyba nawet M$ wówczas jeszcze nie było na świecie, gdy powstały
> zalążki Internetu) M$ zaczyna być firma poważną dopiero po powrocie
> na ,,łono" komputerowego świata, czyli po połączeniu sił z nieistniejącą
Może nie tyle >>,,łono" komputerowego świata<<, co świata komputerowego,
z którego się Gates wywodzi, bo trudno o IBM napisać, iż nie należał
(czy nie należy) do świata komputerowego. Należał, ale IBM i DEC miały
odmienne koncepcje.
Zapewne gdyby nie kooperacja M$ i DEC, której efektem jest WindowsNT,
rozwijany później w W2000, WXP, WServer2003 itd. -- M$ nigdy nie
zyskałby swojej dzisiejszej pozycji w świecie. Aktualnie wypuszczana
jest oszczędnościowa wersja WXP, która ma zastąpić W9x na komputerach
starszej daty i zaspokoić zapotrzebowanie biedniejszej klienteli.
Ewentualne rewelacje ,,majaczenie" mnie nie ruszają także i w tym
(systemowym) miejscu, :) więc nie należy się krępować z ich
wysyłaniem na grupę. :) (najlepiej takie posty podpisywać
prawdziwym imieniem i nazwiskiem) :)
Aby majaczeniu stało się zadość także w twardym ;) temacie -- nowe
komputery standardu IBM PC starszej daty mają zalać rynki Chin
i innych krajów Azjatyckich (w których na przykład problemem
jest elektryczność, co pociąga za sobą potrzebę dobudowywania
do tych komputerów słonecznego zasilania) oraz Ameryki Południowej. :)
Akcja ma ponoć nie przynieść profitów finansowych i być
ukłonem państw typu USA w stronę biednych tego świata. :)
Niestety :) chyba komputery te nie będą zaopatrywane w okienka ze stajni M$. :)
> (...)
Aha. :) I wg Ciebie ja to piszę w swoim poście?
Nie pomyliłeś się przypadkiem?
> Pzdr
> Jarosław
>> http://pl.wikipedia.org/wiki/IBM#IBM_PC
>
> To jest wiarygodne źródło informacji? :)
Ty nie podałeś żadnego.
Zmień operator z "I" na "LUB". Wtedy wszyscy których wymieniłeś się załapią.
:-)
> W Japonii jeżdżą lewą stroną; ale nie mają jakiejś królowej i nie mam
> pojęcia czym mierzą odległość i temperaturę.
Ale mają... no, tego co w Polsce był. A liczą po naszemu.
> Również u nas cywilizacja zapanowała o tyle o ile. Niecywilizowane
> oprócz miar czasu, kątów i położenia geograficznego są na przykład
> rozmiary ubrania (M, L, XL, XXL itp.), numery butów, siły wiatru
> (stopnie Beauforta -- a np. Rosjanie używają konsekwentnie
> cywilizowanych m/sek.), trzęsienia ziemi (stopnie Richtera), baryłki
> ropy, progi podatkowe, i wiele innych.
A litry zamiast decymetrów sześciennych? A tony zamiast megagramów?
Celsju...coś tam też są niecywilizowane, bo takie są kelwiny.
Kalorie czy inne kcale. Ememhagi z prognozy pogody.
Samochodziarzy ukarać za molestowanie mechaniczne koni.
Zakłady energetyczne niech się zdecydują, czy liczą na kilowaty, czy na
godziny.
Informatykom wytłumaczyć, że się mylą o 24 na każdy tysiąc.
Morskim wilkom rozwiązać supełki.
tak można długo. . .
.
.
.
i ile to jest hektar?
To są tylko aliasy do nazw metrycznych.
Wiktor S.:
> Kalorie czy inne kcale.
Metryczne, tylko znowu inna nazwa.
Wiktor S.:
> Ememhagi z prognozy pogody.
Czy ktoś ich jeszcze używa? Ostatni raz słyszałem o nich w 1974. A
może to był 1975. Czytałem wtedy książkę historyczną.
Wiktor S.:
> i ile to jest hektar?
Jak ziemia pierwszej klasy i pszenica w dobrym gatunku, to i ponad 40
metrów. *Metrów a nie metrów sześciennych* !
> >> http://pl.wikipedia.org/wiki/IBM#IBM_PC
> > To jest wiarygodne źródło informacji? :)
> Ty nie podałeś żadnego.
Bo nie o IBM PC pisałem, ale o znaku stopnia i standardzie ASCII.
Gdybym w swojej wypowiedzi napomknął, że papież Jan Paweł II był
Polakiem i nazwano by to majaczeniem -- też bym nie dowodził
słuszności swoich słów i nie powoływałbym się na wiarygodne źródła,
ale gdyby ktoś zacytował Wikipedię, w której by było napisane,
że papież Jan Paweł II był kosmitą przysłanym nam przez spiskujące
przeciwko nam (bądź kochające nas) istoty z innej galaktyki -- zapewne
bym wyjaśnił, iż Wikipedia nie jest źródłem wiarygodnym.
Moja wiadomość zawierała inną informację, jako podstawową:
-- Extended ASCII nie istnieje. Owszem Latiny, DHNy, Mazowie
itd. -- tak, ale ASCII się skończył na 7 bitach. :)
I oczywiście można podważać wszystko, także dokumentację techniczną,
co jest typowe ludziom, którzy nigdy nic swojego nie wymyślili:
-- na przykład poprawia się producenta samochodu i podnosi ciśnienie w oponach
(co skutkuje szybszym zużyciem zawieszenia, a nie tylko dyskomfortem)
-- wstawia się do reflektorów żarówki większej mocy
(które świecą praktycznie tak samo ciemno, ale
prowadzą do przegrzania reflektorów)
-- podłącza dyski ESDI do kontrolerów IDE
(to uśmiech w kierunku Fizyków, z którymi pracowałem i którzy nie chcieli
wierzyć, iż ESDI ma się nijak do IDE, a którzy rozsypali to, co budowałem
przez kilkanaście miesięcy i na końcu zauważyli, że rozkompletowane dyski
ESDI mają wartość nijaką w ich prywatnych :) komputerach i mogą sensownie
istnieć jedynie jako dyski serwera, do którego zostały zakupione)
-- podłącza skaner SCSI do portu Centronics (to ukłon w stronę Rusycystów,
z którymi także pracowałem i którzy namiętnie przekonywali Hewletta Packarda
o tym, że ich (czyli ich produkcji) skaner nie ma portu SCSI, ale równoległy
Centronics; przekonywanie zakończyło się popsuciem skanera po wcześniejszym
wielokrotnym przepaleniu bezpiecznika na porcie SCSI znajdującym się
w komputerze na slocie; na szczęście ;) dla HP, a raczej dla mnie, odbyło
się to dopiero po zakończeniu nadmiarowo długiej, bo pięcioletniej :)
gwarancji, jaką samodzielnie, :) ale jednak w imieniu HP i S3000 wystawiłem)
-- w drukarkach HP nie ma HPPCLu
(to do (?ex-)właściciela sklepu Optimusa, który obstawał przy tym, iż HP
pisze w swoich instrukcjach nieprawdę, i że HPPCL nie występuje w żadnej
drukarce, także nie występuje w drukarkach produkowanych przez HP)
-- żarówki halogenowe świecą dłużej, gdy są zasilane napięciem niższym od nominalnego
-- [spalane] papierosy, [pobierane na różne sposoby] narkotyki, [wypijany] alkohol
i zdemontowane akumulatory niklowo-kadmowe nie są szkodliwe dla tak zwanego otoczenia...
W pewnym jednak momencie dochodzi do konfrontacji z rzeczywistością
i okazuje się, że Producent aż tak głupi nie był, za jakiego był uważany. :)
Dnia 2005-06-01 22:35, Użytkownik Michal Jankowski napisał:
>> Aha. Już sobie zapisuję ten fakt.
>> To już co najmniej dwóch: Ty i Jan Ptaszyn Wróblewski. :)
>> (przynajmniej kilkanaście lat temu go nie obowiązywała)
>
> Szymon Kobyliński w "60 minut na godzinę" też mówił, że są "standarty"
> i już.
I Robert Stiller kiedyś się wypowiadał na ten temat.
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Dnia 2005-06-02 12:24, Użytkownik Eneuel Leszek Ciszewski napisał:
[...]
> Pisałem, że M$ wymyślił standard IBM PC. Do realizacji swego projektu
> wybrał znanego w świecie IBMa (bo M$ wówczas był nie tylko nieznany,
> ale wręcz w ogóle go jeszcze nie było) oraz system operacyjny DOS,
> którego nie pisał. Mógł oprzeć się na CPMie, ale z jakiegoś powodu
> (niektórzy podają, iż powodem tym były wakacje z ich konsekwencjami)
> nie wybrał i poszukał czegoś innego.
Ja Cię bardzo proszę, zajrzyj do dowolnej historii komputerów - w
internecie jest ich wiele. I nie pobredzaj więcej.
>
> Na dostarczyciela procesora wybrano Intela. I nie wiem, czy to był wybór
> IBMa czy Gatesa.
jw.
> > Pisałem, że M$ wymyślił standard IBM PC. Do realizacji swego projektu
> > wybrał znanego w świecie IBMa (bo M$ wówczas był nie tylko nieznany,
> > ale wręcz w ogóle go jeszcze nie było) oraz system operacyjny DOS,
> > którego nie pisał. Mógł oprzeć się na CPMie, ale z jakiegoś powodu
> > (niektórzy podają, iż powodem tym były wakacje z ich konsekwencjami)
> > nie wybrał i poszukał czegoś innego.
> Ja Cię bardzo proszę, zajrzyj do dowolnej historii
> komputerów - w internecie jest ich wiele.
> I nie pobredzaj więcej.
Ani słowa typu 'pobredzaj', ani podobne nie niosą ze sobą treści. :)
W inetrnecie można znaleźć wiele. :)
Na przykład to, że Gates chciał CPMa, ale nie wyszło.
Aby było jasne -- tę (z CPMem i wakacjami) właśnie informację mam
z internetu i jest ona dla mnie równie cenna, co 'pobredzanie' itp. :)
Gates (moim zdaniem) chciał zbudować coś swojego, dlatego CPMa nie chciał. :)
Wiedział, jak wyglądają komputery i dążył całe życie do zbudowania swojego,
personalnego, :) ale prawdziwego. :) No i być może teraz mu się to uda. :)
Tajemnicą musi pozostać, dlaczego schronił się pod skrzydła IBMa
i dlaczego nie kupił przed kilku laty DECy, :) choć ,,ukradł" VMSa, :)
który miał (w szatach okienek) bronić dumnej Alphy Digitala i zawładnąć
światem sieci. :) Raczej nie powodowały nim niskie pobudki. :)