Mirnal
Niektóre słowa obcojęzyczne maja swoje odpowiedniki w języku polskim; niektóre
nie. Należy to uszanować i nie próbować przemianowywać Business Center Club na
Centralny Klub Biznesu czy inną wielką bzdurę. Nazw własnych nigdy się nie
tłumaczy na siłę, i niechaj tak pozostanie. Amen.
Apollonia
--
Wysłano ze strony http://newsreader.linuxnews.pl
A jak z imionami wladców?
Dziennikarze z uporem maniaka wciskaja, ze król Hiszpanii to "Hu-an Karlos".
A jakos nie mowilo sie o krolu greckim "Pavlosie" czy angielskim "Dżordżu".
Rozumiem, iz moze trudno skojarzyc, ze poprzedni król Belgów nazywal sie
Baldwin (Baudoin/Budewijn), ale w przypadku imion tak znanych w Polsce jak
Jan i Karol nie dostrzegam uzasadnienia stosowania wersji tambylczej, gdy
istnieja powszechnie uzywane polskie odpowiedniki owych imion.
Mam pytanie: czy sa jakies okreslone reguly dotyczace tlumaczenia imion
wladców? A co z innymi znanymi postaciami?
Czy Haendel nie moze zostac Jerzym Fryderykiem, Darwin - Karolem itd?
Ukłony
Rafał Tuczyński
Bardzo by Ci się podobało gdyby gdzieś w świecie grali muzykę Charlesa
Szymanowskiego albo Stanleya Moniuszko? Mnie osobiście Henry K. Sienkiewicz
na pudełku od kasety wideo nieco zirytował...
Przekręcanie imion i nazwisk jest moim zdaniem zwyczajem paskudnym i cieszę
sie, że mówią iż w Hiszpanii królem jest Juan Carlos a nie Jan Karol. Tak
samo jak nie chcę aby Hiszpanie pisali że w Polsce prezydentem jest
Alejandro Kwasniewski a premierem Jorge Buzek.
Radek
>
> Ukłony
> Rafał Tuczyński
>
>
Kupiłam niedawno książeczkę pt. "Słownik polityków XX wieku". We wstępie
autorzy piszą: "W publikacji niniejszej zasadniczo stosowano oryginalny
zapis imion i nazwisk, zgodnie z przyjętą zasadą nie dotyczy to jednak imion
władców". To znaczy, że o ile Kwaśniewski jest zawsze Aleksandrem, a Buzek -
Jerzym (bo nie noszą koron, chyba, że na zębach :-)), to przemianowanie
Juana Carlosa na Jana Karola jest w pełni usprawiedliwione (zresztą
Stanisława Leszczyńskiego Francuzi bez skrupułów przechrzcili na
Stanislasa). Nie wiem, niestety, czy ta zasada jest poświadczona w jakichś
słownikach, ale fakt faktem, że zawsze słyszałam o carze Mikołaju, nie
Nikołaju, wszyscy królowie Francji w literaturze polskiej nazywali się
Ludwik, Filip albo Henryk, a nie Louis, Philippe czy Henri... Czy ktoś wie,
gdzie znaleźć regułę tym rządzącą?
Camille
Oczywiście że nie tłumaczy - na końcu był w domyśle uśmiesznik ";-)".
Chodziło mi zaś o to, że jak się podpieramy słownikowymi definicjami to od
razu powstają problemy z ich interpretacją i konsekwencją w stosowaniu.
> Tez nie maja zadnej wladzy.
>
> Moim zdaniem Juan Carlos po prostu ladnie brzmi. :-)
Otóż to - od razu pachnie pomarańczami i dźwięczy tarantelą. A "król Jan
Karol" brzmi po prostu przaśnie.
>
> Maciej Bójko
> maciej...@students.mimuw.edu.pl
Widać wyrażnie, że akademicka Columbia trzyma się starych wzorów, podczas
gdy w Encarcie czuc powiew nowego. Dlaczego w komputerowej grupie
dyskusyjnej większość woli stare, ksenofobiczne podejście?
Radek
Przy tego typu okazjach zawsze żałuje nieco że nie zostałem prawnikiem... Co
to bowiem znaczy "władca"? Czy hiszpański Jan Karol ma bowiem jakąś
prawdziwą władzę? To może prawdziwych władców spolszczać a malowanych (jak
Juan Carlos) nie?
> Jerzym (bo nie noszą koron, chyba, że na zębach :-)), to przemianowanie
> Juana Carlosa na Jana Karola jest w pełni usprawiedliwione (zresztą
> Stanisława Leszczyńskiego Francuzi bez skrupułów przechrzcili na
> Stanislasa). Nie wiem, niestety, czy ta zasada jest poświadczona w jakichś
> słownikach, ale fakt faktem, że zawsze słyszałam o carze Mikołaju, nie
> Nikołaju, wszyscy królowie Francji w literaturze polskiej nazywali się
> Ludwik, Filip albo Henryk, a nie Louis, Philippe czy Henri...
Niby prawda, ale... Moskwę założył zdaje się Jurij Dołgorukij a nie Jerzy
Długoręki. Dlaczego tak? Są też i inne niekonsekwencje - np. liczni
sułtanowie i inni władcy islamscy nazywani Sulejmanami a nie po polsku
Salomonami.
Wydaje mi się, że przywoływana przez Ciebie reguła to próba uprawomocnienia
wiekowego zwyczaju, który był może i sensowny gdy kontakty ze światem były
ograniczone, ogólny poziom wykształcenia niski, a obce nazwy i imiona
pojawiały się w mowie i piśmie z rzadka. Stąd też mieliśmy Michała Anioła
(co już było masakrą oryginalnego, pojedynczego imienia) albo Williama
Szekspira (ciekawe dlaczego nie Wilhelma Szekspira skoro był Wilhelm
Zdobywca?). Może jednak już czas zacząć okazywać trochę szacunku innym
nacjom choćby poprzez zaprzestanie przekręcania imion ich przedstawicieli?
Spolszczone wersje, które już zaistniały w liteturze i historografii niech
sobie już zostaną, ale w przypadku osób obecnie żyjących wolałbym używanie
imion w oryginalnym brzmieniu. Włączywszy w to króla Juana Carlosa i królową
Beatrix.
>Przy tego typu okazjach zawsze żałuje nieco że nie zostałem prawnikiem... Co
>to bowiem znaczy "władca"? Czy hiszpański Jan Karol ma bowiem jakąś
>prawdziwą władzę? To może prawdziwych władców spolszczać a malowanych (jak
>Juan Carlos) nie?
To nijak nie tlumaczy krolowej Elzbiety II (a nie Elisabeth), ksiazat
Andrzeja (nie Andrew) i Karola (a nie Charlesa) z Wielkiej Brytanii.
Tez nie maja zadnej wladzy.
Moim zdaniem Juan Carlos po prostu ladnie brzmi. :-)
Maciej Bójko
maciej...@students.mimuw.edu.pl
Jan Bez Ziemi byl bez ziemi - czyli wladzy mial niewiele - wiec ma byc
Johnem?
Karol II hiszpanski byl notorycznym idiota - czyli wladz umyslowych nie
mial - wiec Carlos?
>... Moskwę założył zdaje się Jurij Dołgorukij a nie Jerzy
> Długoręki. Dlaczego tak?
Zapewne dlatego tak, gdyz rosyjska forma imienia Jerzy - to Gieorgij, a
Jurij to inne imie (patrz: kosciól sw. _Jura_ - a nie Jerzego - we Lwowi).
> (...) mieliśmy Michała Anioła
> (co już było masakrą oryginalnego, pojedynczego imienia) albo Williama
> Szekspira (ciekawe dlaczego nie Wilhelma Szekspira skoro był Wilhelm
> Zdobywca?).
Szekspira??? Sam pisales "Przekręcanie imion i nazwisk jest moim zdaniem
zwyczajem paskudnym ".
Jak wiec ma byc:
- William Shakespeare,
- William Szekspir,
- Wilhelm Szekspir - czy
- Wilhelm Shakespeare
wybór nalezy do Ciebie?
> Może jednak już czas zacząć okazywać trochę szacunku innym
> nacjom choćby poprzez zaprzestanie przekręcania imion ich przedstawicieli?
A moze jednak czas zaczac okazywac troche szacunku jezykowi polskiemu i tam,
gdzie sa polskie wersje slów obcych - stosowac je, a nie beztrosko powielac
je?
Poza tym przetlumaczenie imienia niejednokrotnie oddaje smieszne jego
brzmienie (przynajmniej mnie bawi infantylizm takich form jak: Sandro [Olek]
Pertini, Jimmy [Kubus] Carter, Bill [Wilus] Clinton, Tony [Tosiek] Blair,
Joschka [Ziutek] Fischer itp - dobitnie swiadczacy o zdziecinnieniu coraz
wiekszej liczby politykow...).
Ukłony
Rafał Tuczyński
Gdyby grali muzyke Szymanowskiego czy Moniuszki - na pewno nie rozpaczalbym
:)
Ze naszego Karola uznaja za Charlesa - rowniez. Zrobienie stanleya ze
Stanislawa - to juz przekret.
> Przekręcanie imion i nazwisk jest moim zdaniem zwyczajem paskudnym i
cieszę
> sie, że mówią iż w Hiszpanii królem jest Juan Carlos a nie Jan Karol.
Co nazywasz przekrecaniem?
Czyz nie jest tak, ze Carlos[hiszp.]=Karol[pol.] ?
Przeciez to to samo imie w roznych jezykach.
Przetlumaczenie imienia oznacza, ze zostalo ono zrozumiane, a nie jest
zlepkiem obcych, niezrozumialych dzwiekow.
> Tak samo jak nie chcę aby Hiszpanie pisali że w Polsce prezydentem jest
> Alejandro Kwasniewski a premierem Jorge Buzek.
A jak napisza, to co im zrobisz?:)
>
> Radek
Ukłony
Rafał Tuczyński
> Widać wyrażnie, że akademicka Columbia trzyma się starych wzorów,
> podczas gdy w Encarcie czuc powiew nowego. Dlaczego w komputerowej
> grupie dyskusyjnej większość woli stare, ksenofobiczne podejście?
Czy nazywanie miasta Paryżem, a nie Parisem, albo Rzymem, a nie Romą,
to przejaw ksenofobii?
Powiedziałbym raczej, że zdrowego konserwatyzmu. Nie widzę nic
niestosownego w tłumaczeniu imion i niektórych innych nazw własnych.
--
__("< Marcin Kowalczyk * qrc...@knm.org.pl http://qrczak.ids.net.pl/
\__/
^^ SYGNATURA ZASTĘPCZA
QRCZAK
Ależ zgadzam się w 100%!. Stare, dobrze już zadomowione niech sobie zostaną.
Nie mam nic przeciwko Paryżowi, Rzymowi czy Londynowi w mowie i w piśmie,
choć w encyklopedi oczekuję w nawiasach pisowni oryginalnej. Podobnie
akceptuję Juliusza Cezara, cesarza Franciszka Józefa, Kartezjusza czy też
Williama Szekspira, choć w dalszym ciągu nie rozumiem dlaczego nie Wilhelma
Szekspira.
Ale próby przymusowego przechrzczenia Dublina na Dablin a Camille na Kamilę
pachną mi ksenofobią...
Radek
Nie chodzi o zmianę nazwy Dublin na Dablin, wręcz przeciwnie - chodzi o
pisanie i czytanie po polsku Dublin, podobnie jak trawler czytać można po
polsku 'trawler' nie 'trałler'(z angielska), czy radar czytamy 'radar' a nie
'rejder'.
Nie chcę przechrzcić Camilii na Kamilę; Ona ma na imię właśnie Kamila, zaś
uparła się podpisywać Camille. Co byś powiedział o Papieżu, gdyby w Polsce
kazał się nazywac John Paul The Second lub Hans Paulus Zweiter, a to własnie
czyni nasza miła Dyskutantka.
mirnal
Gdyby grali muzyke Szymanowskiego czy Moniuszki - na pewno nie rozpaczalbym
:)
Ze naszego Karola uznaja za Charlesa - rowniez. Zrobienie stanleya ze
Stanislawa - to juz przekret.
> Przekręcanie imion i nazwisk jest moim zdaniem zwyczajem paskudnym i
cieszę
> sie, że mówią iż w Hiszpanii królem jest Juan Carlos a nie Jan Karol.
Co nazywasz przekrecaniem?
Czyz nie jest tak, ze Carlos[hiszp.]=Karol[pol.] ?
Przeciez to to samo imie w roznych jezykach.
Przetlumaczenie imienia oznacza, ze zostalo ono zrozumiane, a nie jest
zlepkiem obcych, niezrozumialych dzwiekow.
> Tak samo jak nie chcę aby Hiszpanie pisali że w Polsce prezydentem jest
> Alejandro Kwasniewski a premierem Jorge Buzek.
A jak napisza, to co im zrobisz?:)
>
> Radek
Ukłony
Rafał Tuczyński
Raczej Johannes Paul der Zweite. Powiedziałbym "Grüss Gott".
Każde imię podlega jakimś procesom adaptacyjnym, jest tłumaczone, lekko
zmieniana jest jego pisownia, w przypadku polszczyzny wpisuje się w jakiś
model odmiany, choćby pochodziło z języka, w którym rzeczowniki nie mają
fleksji, zmienia się mu akcent.
Cóż z tego, że Amerykanie piszą "Plato" (my: Platon), czyli są graficznie
bliżej oryginału, skoro czytają mniej więcej [plejtou - angliści mogą
sprostować].
AC
RT <ra...@ztm.waw.pl> wrote in message
news:8q49m9$rn8$2...@sunsite.icm.edu.pl...
>
>
> > Przekręcanie imion i nazwisk jest moim zdaniem zwyczajem paskudnym i
> cieszę
> > sie, że mówią iż w Hiszpanii królem jest Juan Carlos a nie Jan Karol.
>
> Co nazywasz przekrecaniem?
Użycie słowa "przekręcanie" miało na celu wzmocnienie mojej negatywnej
opinii o zmianie brzmienia imion. Jak ktoś nie potrafi powtórzyć poprawnie,
to w moim pojęciu przekręca.
>
> Czyz nie jest tak, ze Carlos[hiszp.]=Karol[pol.] ?
> Przeciez to to samo imie w roznych jezykach.
> Przetlumaczenie imienia oznacza, ze zostalo ono zrozumiane, a nie jest
> zlepkiem obcych, niezrozumialych dzwiekow.
>
>
Imię to nie to samo co rzeczownik pospolity. Oznacza konkretną osobę.
Zrozumienie słowa polega na przyporządkowaniu zlepku dźwięków jakiemuś
pojęciu. Zrozumienie imienia polega na przyporządkowaniu go konkretnej
osobie. Dlatego imion nie trzeba tłumaczyć. A moim zdaniem także nie powinno
się tłumaczyć.
> > Tak samo jak nie chcę aby Hiszpanie pisali że w Polsce prezydentem jest
> > Alejandro Kwasniewski a premierem Jorge Buzek.
>
> A jak napisza, to co im zrobisz?:)
>
Nic nie zrobię. Z tego, że mi się coś nie podoba nie wynika iżbym miał komu
jakimiś sankcjami grozić. Ale i tak nie musiałbym pewnie nic im zrobić bo
raczej tak nie napiszą.
> >
> > Radek
>
> Ukłony
> Rafał Tuczyński
>
>
>
>
No cóż, wygląda na to że się z tym Jurijem zagalopowałem... Przyznaję, że o
kościele św. Jura nie słyszałem a teoria że Jurij to Jerzy wyglądała
ponętnie. Czy nie jest to jednak w rosyjskim oboczna forma Jerzego, tak jak
u nas Andrzej i Jędrzej? Jurij i Jurek brzmią tak podobnie, że aż trudno mi
uwierzyć że to tylko przypadek.
Ale przyjmijmy, że masz rację. Wówczas polskim odpowiednikiem Jurija byłby
ów Jur. Dlaczego zatem podręczniki historii nie piszą o księciu Jurze
Długorękim tylko o Juriju Dołgorukim?
> > (...) mieliśmy Michała Anioła
> > (co już było masakrą oryginalnego, pojedynczego imienia) albo Williama
> > Szekspira (ciekawe dlaczego nie Wilhelma Szekspira skoro był Wilhelm
> > Zdobywca?).
>
> Szekspira??? Sam pisales "Przekręcanie imion i nazwisk jest moim zdaniem
> zwyczajem paskudnym ".
> Jak wiec ma byc:
> - William Shakespeare,
> - William Szekspir,
> - Wilhelm Szekspir - czy
> - Wilhelm Shakespeare
> wybór nalezy do Ciebie?
Hm. Nie bardzo wiem o co Ci chodzi. Jak chyba dość jasno powiedziałem że
jestem zdecydowanie za Williamem Shakespearem. Szekspir się nam jednak tak
zadomowił w polszczyźnie, że nic go chyba nie ruszy. I to zadomowił się w
wersji "William Szekspir", a nie Wilhelm, co jest dla mnie zupełnym
dziwactwem.
>
> > Może jednak już czas zacząć okazywać trochę szacunku innym
> > nacjom choćby poprzez zaprzestanie przekręcania imion ich
przedstawicieli?
>
> A moze jednak czas zaczac okazywac troche szacunku jezykowi polskiemu i
tam,
> gdzie sa polskie wersje slów obcych - stosowac je, a nie beztrosko
powielac
> je?
Powtarzam: imię własne to nie to samo co rzeczownik pospolity. Tłumacz
przysięgly nie przekłada imion ani nazwisk. Dlaczego? Bo celem tłumaczenia
jest aby dokument stał się zrozumiały dla użytkownika języka docelowego.
Dlatego angielski "house" przetłumaczy na "dom", bo "house" jest dla
czytelnika tylko niezrozumiałym ciągiem liter, zaś "dom" ówże czytelnik
"zrozumie", tzn. przyporządkuje mu pojęcie domu. Gdy jednak w tekście pojawi
się John Smith to przetłumaczenie go na Jana Kowala nie spełni żadnej
funkcji. Jeśli czytelnik nie zna osobiście Johna Smitha to owo
"przetłumaczenie" nie daje mu żadnej nowej informacji, jeśli zaś wie kto
zacz ów Smith, to tłumaczyć też nie trzeba. To, że ciąg znaków John Smith
oznacza jakąś osobę wynika zaś zaś jasno z użycia dużej (czy jak chcą
puryści - wielkiej) litery, które to użycie podkreśla zresztą ów szacunek
dla imion, który wspominałem, i ich odmienność od reszty słów.
> Poza tym przetlumaczenie imienia niejednokrotnie oddaje smieszne jego
> brzmienie (przynajmniej mnie bawi infantylizm takich form jak: Sandro
[Olek]
> Pertini, Jimmy [Kubus] Carter, Bill [Wilus] Clinton, Tony [Tosiek] Blair,
> Joschka [Ziutek] Fischer itp - dobitnie swiadczacy o zdziecinnieniu coraz
> wiekszej liczby politykow...).
>
Tutaj zaś to tłumaczenie niczego nie oddaje, bo zmienia zupełnie wydźwięk
imienia. O ile Wiluś po polsku brzmi infantylnie, o tyle po angielsku Bill
jest po prostu formą swojską, która z prezydenta czyni "swojego człowieka".
A USA bowiem formy William używają obecnie niemal wyłącznie osobnicy
pompatyczni i z przerośniętym ego. Twoje tłumaczenie więc o niczym dobitnie
nie świadczy - fałszuje tylko oryginalny tekst zabarwiając go Twoimi
osobistymi uprzedzeniami.
Dlatego powtarzam: Imion tłumaczyć ne należy.
>
> Ukłony
Wzajemnie
Radek
> Rafał Tuczyński
>
>
Purystom jest dokladnie wszystko jedno, bo poprawnie jest tak i tak.
Paweł