pozdrawiam
Willa
--
http://www.mikolajo.prv.pl
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
ol...@poczta.fm
miko...@mikolajo.prv.pl
Gadu-Gadu: 1262644
Jestem za. Tykanie jednostronne jest oznaka lekcewazenia;
wiec albo a) szef lekcewazy pracowników, albo b) chce z nimi
byc obustronnie na "ty". Zgodnie z rzymska zasada domniemania
niewinnosci nalezy przyjac wariant b), tym bardziej, ze w wielu
krajach ludzie latwiej przechodza na "ty" niz w Polsce.
Jezeli istotnie zachodzi b), to bedzie OK. _Gdyby_ natomiast
zachodzil przypadek a), to szef bylby gburem, i tym samym
dostanie sluszna nauczke.
> ale wszyscy inni moi koledzy sa innego zdania.
A jak to uzasadniaja?
Pozdrowienia,
Leszek L.
> Witam,
> Mam takie pytanie a propos mowienia sobie po imieniu.
NTG, spróbuj na pl.soc.savoir-vivre.
--
Gwidon S. Naskrent (nask...@skrzynka.pl)
Tłumaczenia, usługi biurowe, consulting
"Bo im tylko o to chodzi, abyś sam sobie szkodził,
Abyś sam nie mógł myśleć, abyś sam nie mógł chodzić" [Kult, Wódka]
>On Fri, 19 Oct 2001, Wilhelmina wrote:
>
>> Witam,
>> Mam takie pytanie a propos mowienia sobie po imieniu.
>
>NTG, spróbuj na pl.soc.savoir-vivre.
Uważam, że jak najbardziej TG.
--
Michał Wasiak
Tak? A mógłbyś rozwinąć swoją myśl.
Może się mylę, ale kwestia przejścia
na "ty" z szefem, jest chyba "sztandarową"
dyskusją pss-v, a nie php, nie?
McCartney
--
........... Grzegon Olędzki ...............................
McCartney ................. mcca...@topnet.pl ..........
...........................................................
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>Wszyscy na pl.hum.polszczyzna czytajcie uwaznie, bo
>Michał Wasiak pisze
>>>> Witam,
>>>> Mam takie pytanie a propos mowienia sobie po imieniu.
>>>
>>>NTG, spróbuj na pl.soc.savoir-vivre.
>>
>> Uważam, że jak najbardziej TG.
>
>Tak? A mógłbyś rozwinąć swoją myśl.
>Może się mylę, ale kwestia przejścia
>na "ty" z szefem, jest chyba "sztandarową"
>dyskusją pss-v, a nie php, nie?
Nie mówię, że nie nadaje się na pss-v. Nie jest to jednak pytanie o
to, w której ręce trzyma się nóż, a w której widelec. Jest to pytanie
o posługiwanie się językiem polskim. To, że dorośli ludzie nie
zwracają się do siebie 'ty', o ile nie postanowią tak razem, nie jest
prawdą objawioną i uznaną we wszystkich językach. Akurat w polskim tak
jest. Tego szefa, który jednostronnie przechodzi na ,,ty'', tłumaczy
tylko to, że jest obcokrajowcem.
--
Michał Wasiak
Zdarzyło mi się w życiu być wiele razy pracownikiem szeregowym i wiele razy
szefem. Byłem szefem małej firmy, gdzie byłem na "ty" ze wszystkimi oraz
takiej, w której jako szef z nikim nie byłem na "ty". Zdarzyło mi się też,
że w pewnej firmie zaczynałem od najniższego szczebla i awansowałem do
połowy hierarchii, potem stamtąd odszedłem a po kilku latach wróciłem na
stanowisko szefa najwyższego. Tam to dopiero były relacje! A więc myślę, że
problem znam i go nieźle wyczuwam. Przede wszystkim większość opinii
nadesłanych uważam za nie poparte doświadczeniami, lecz sformułowane na
podstawie własnych oczekiwań.
"Wlasnie zmienil sie nam szef w firmie. Poczatkowo mowil nam per
pani/pan, a ostatnio zaczal zwracac sie po imieniu (dodam ze jest
obcokrajowcem). Czy oznacza to, ze ja rowniez powinnam zaczac do niego
mowic po imieniu? Jest on tylko kilka lat starszy ode mnie, wiec
wlasciwie problem roznicy wieku nie istnieje"
W jakim języku mówi szef? Czy jest Polakiem z pochodzenia? Może ktoś mu tę
formę podpowiedział? Problem różnicy wieku może nie istnieć, ale na pewno
istnieje różnica pozycji w hierarchii, zatem i pewien problem. Gdyby nie
było problemu, nie byłoby pytania. Szef może przetłumaczył sobie coś z
angielszczyzny i uważa, że tak jest właściwie. Byłem szefem
kilkunastoosobowej firmy i byłem na "ty" ze wszystkimi, z wzajemnościa
(różnica wieku kilkuletnia). Kolega mój w firmie o tym samym profilu i
zbliżonej wielkości był też na "ty" ze wszystkimi, ale oni z nim nie. Mnie
to trochę raziło, ale jego personelu - jak się okazało - nie, bo
sprawdziłem. Nawet dziwili się o co mi chodzi.
"Ja osobiscie mam zamiar rowniez mowic mu po imieniu, ale wszyscy inni
moi koledzy sa innego zdania".
Uważam, że koledzy mają rację, jeżeli chodzi o samorzutne przejście na "ty"
wobec szefa. Jednak twój ambitny zamiar może i powinien być zrealizowany w
inny sposób a wtedy koledzy "pozostaną w tyle".
Tym innym sposobem może być rozmowa z wprowadzeniem szefa w tajniki
polszczyzny i polskiego obyczaju, przeprowadzona bez audytorium. W obecności
innych osób - wykluczone.
"Tykanie jednostronne jest oznaka lekcewazenia;
wiec albo a) szef lekcewazy pracowników, albo b) chce z nimi
byc obustronnie na "ty".
Bzdura. Szef chce być na "ty" jednostronnie, bo chce się zaprzyjaźnić, ale i
zachować status szefa w rozmowach. Po prostu prawdopodobnie posługuje się
wzorcami ze swojego kraju.
"Zgodnie z rzymska zasada domniemania
niewinnosci nalezy przyjac wariant b), tym bardziej, ze w wielu
krajach ludzie latwiej przechodza na "ty" niz w Polsce".
Rzymskie zasady prawa nie mają tutaj absolutnie nic do rzeczy. To jest
polski język i polski obyczaj. A w wielu krajach istotnie jest łatwiej,
zwłaszcza gdy forma "Ty" i "Wy" ma jednakowe brzmienie.
"Jezeli istotnie zachodzi b), to bedzie OK. _Gdyby_ natomiast
zachodzil przypadek a), to szef bylby gburem, i tym samym
dostanie sluszna nauczke".
Taka nauczka byłaby afrontem wobec szefa. Poza tym on potrzebuje nie
nauczki, lecz pouczenia, wykonanego w żartobliwej i życzliwej formie i bez
świadków. Ręczę, że efekt będzie lepszy i perspektywiczny.
"w polskim tak jest. Tego szefa, który jednostronnie przechodzi na ,,ty'',
tłumaczy
tylko to, że jest obcokrajowcem"
Nie tylko, co wyżej wykazałem.
Wracając do reguł: w pracy przechodzi się na "ty" z pracownikami tego samego
szczebla niemal natychmiast i to właściwie w Polsce jest powszechne.
Zdarzyło mi się jako studentowi podjąć pracę na wydziale, na którym
studiowałem. Po kilku miesiącach byłem na "ty" ze wszystkimi asystentami i
niektórymi adiunktami mojego zakładu i z większością asystentów całego
wydziału. To było w każdym przypadku na ich propozycję. A teraz jako szef
wyższego, ale nie najwyższego szczebla (mam nad sobą szefa), jestem na "ty"
z kilkoma osobami najniższego szczebla (na ogół są to znajomości spoza
pracy - dawne), z kilkoma świeżymi (względy towarzyskie) z kilkoma na "ty"
jednostronnie (na ich życzenie), ze średniej kadry kierowniczej z nikim (z
wyjątkiem przyjaciela ze studiów) i ze wszystkimi z najwyższego szczebla.
Jednak w sytuacjach publicznych wszyscy zwracają się do mnie "Panie X
(funkcja), zaś ci, z którymi nie jestem na "ty", mówią mi "Panie X" lub -
częściej - "Panie Zbigniewie". Jak ktoś mówi mi "Panie Zbyszku", to mu się
rewanżuję np. tak: Pani Małgorzatko" - do szefowej dużego, wieloosobowego
działu (z tytułem dyrektorskim) w obecności prawie całej wyższej kadry. Jest
bystra i już wie.
Tak więc zalecam dużo dyplomacji a wyniki będą lepsze niż kategoryczne
upominanie się o swoją "godność pracowniczą".
Pozdrawiam.
Zbig.Bag.
> Tak więc zalecam dużo dyplomacji a wyniki będą lepsze niż kategoryczne
> upominanie się o swoją "godność pracowniczą".
Opiszę pokrótce relacje z mojego Uniwersytetu (niemieckiego). Oczywiście z
pewnością nie są wprost przenośne na grunt polski, ale w języku niemieckim
też istnieje bardzo wyraźny rodział między "Du" (ty) i "Sie" (Pan/Pani).
Na uczelni istnieją w sumie trzy kategorie zawodowe ludzi związanych z
nauką: studenci, asystenci i profesorowie. Istnieją też trzy rodzaje
działalności: dydaktyczna (tj. zajęcia, na których spotykają się studenci,
asystenci i profesorowie), naukowa (tj. praca, w której oczywiście
uczestniczą asystenci i profesorowie, a także studenci zatrudnieni w
charakterze "młodszego asystenta"), i wreszcie oczywiście kontakty prywatne.
Pierwsza zasada jest taka, że studenci między sobą zawsze zwracają się per
Ty -- forma Pan/Pani jest uważana za niegrzeczną (tworzenie sztucznego
dystansu).
W pracy naukowej w katedrze, zasada jest taka: do profesorów i wyższych
adiunktów asystenci i studenci zwracają się zawsze per Pan (chyba, że osoby
te poznały się będąc równo w hierarchii, ale w międzyczasie jedna z nich
awansowała). Profesorowie do innych profesorów, adiunktów, asystentów i
studentów zawsze zwracają się per Pan/Pani.
Wszyscy studenci i asystenci bez tytułów doktorskich, zawsze wzajemnie
zwracają się do siebie per Ty, gdy rozmawiają ze sobą bezpośrednio,
natomiast w dyskusji grupowej, gdy odnoszą się do wypowiedzi osoby trzeciej,
wypowiadają się per Pan/Pani -- np. najpierw "Co mówiłeś Adamie?", a zaraz
potem, "Nie mogę się zgodzić z Panem Twardochem."
Podczas zajęć dydaktycznych (wypowiedzi prowadzących, głosy czy referaty
studentów), też obowiązują zasady ciekawe. Otóż jeżeli dyskutuje się w
grupie, student do studenta może zwracać się per Ty, natomiast do wykładowcy
czy asystenta zawsze na Pan/Pani -- nawet jeśli znają się na gruncie
prywatnym, czy np. pracują w tej samej katedrze. Jeżeli odnosi się do
wypowiedzi osoby trzeciej, nawet gdy student mówi o pracy studenta, zawsze
obowiązuje forma Pan/Pani.
To tyle z mojego podwórka,
Adam
(mowa była o Uniwersytecie Europejskim Viadrina we Frankfurcie nad Odrą)
Co jednoczesnie dowodzi, ze szef sie nie obrazi za nazywanie
go po imieniu.
--
Wiktor Sywula
>> Podzielam w całości te uwagi i sądzę, że w Polsce jest tak samo.
Absolutnie nie.
--
Michał Wasiak