Szukam polskich słów do tego utworu.
Moja świętej pamięci ciotka (rocznik 1900) grała mi go kiedyś.
Zapamiętałem tylko kawałek: O Boże daj męża, daj męża, daj męża...
W internecie znalazłem tylko słowa w wersji angielskiej 'Maiden's Prayer'.
Napisał je John Stowell Adams:
http://cobs.rollerorgans.com/cobs/1208/home#folded_1
Pozdrawiam WM
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Szukam polskich słów do tego utworu.
> Moja świętej pamięci ciotka (rocznik 1900) grała mi go kiedyś.
> Zapamiętałem tylko kawałek: O Boże daj męża, daj męża, daj męża...
Coś jest tu:
http://www.klub.senior.pl/archive/index.php/t-1032.html
MJ
Zależy mi tylko na polskich słowach do tego utworu, a tam ich nie widzę.
Niestety w Polsce po roku 1900 dziewicy nie stwierdzono, dlatego
piosenka straciła na popularności
Są są i dobrze się mają:
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8472162,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
http://www.geocities.com/ordovirginumpl/page4.html
ino są to dziewice w staropolskim tego słowa znaczeniu, czyli kobiety
niezamężne. Dziewicami w obecnym znaczeniu (czyli po staropolsku
całkami) nie muszą być.
Waldek
Tu jest więcej w temacie dziewic:
http://portalwiedzy.onet.pl/4868,37728,1465358,1,czasopisma.html
> Niestety w Polsce po roku 1900 dziewicy nie stwierdzono, dlatego
> piosenka straciła na popularności
Ha! Lamarck miał rację! Syn kowala będzie miał od urodzenia silne
mięśnie, córka rozdziewiczonej kobiety będzie rozdziewiczona od urodzenia.
Więc ta zmiana ewolucyjna nastąpiła w 1900?
pzdr
piotrek
> Są są i dobrze się mają:
> http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8472162,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
Wybrały drogę pod prąd i chcą żyć jak swoje poprzedniczki
z czasów apostolskich. Dziewice konsekrowane, bo o nich mowa, to
Czyli ich mamy, babcie, prababcie itd. też były dziewicami? ;)
(skoro one chcą żyć jak ich poprzedniczki)
> http://www.geocities.com/ordovirginumpl/page4.html
Może jeszcze przypomnijmy słowa ze Starego Testamentu (ponoć testament
jest zapisem czyjejś woli -- tutaj akurat woli Boga) z wczesnej księgi
Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię
i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami
morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi
zwierzętami pełzającymi po ziemi
i z nieco późniejszej księgi
Po czym Bóg pobłogosławił Noego i jego synów, mówiąc do nich:
Bądźcie płodni i mnóżcie się, abyście zaludnili ziemię.
czy też z Nowego Testamentu (jak rozumiem -- zapisu woli
Chrystusa) w wielu miejscach
będą zbawione przez rodzenie dzieci...
Ciekawe, jak pogodzić dziewictwo z macierzyństwem i pełnieniem
roli matek, i to matek biologicznych, nie matek przełożonych. :)
-=-
Ale na te pytania Kościół odpowiedzi nie ma. :)
-=-
Nie ma też odpowiedzi ów Kościół na pytanie:
-- Jak to jest, że wg Kościoła dowodem na istnienie Boba jest nie
nierozumne czucie, lecz Rozum i fakt rozumnego, świadomego
zbudowania wszechświata, wg pewnych, określonych ściśle reguł,
a jednak Kościół posługuje się ludźmi bezrozumnymi, aby rzekomo
pełnić wolę Bożą? :)
Zbyt mocno skupiam się na sobie? :) Ano tak. :) Ale cóż poradzić? :)
Skoro duchowieństwo i cały lud odkupionych :) skazało mnie na życie
w decyzjach ludzi głupich? :) Skoro ,,pani po studiach'', którą wobec
Boga i ludzi oskarżam o zmarnowanie mojego zdrowia poprzez trucie mnie
wyziewami z cudzych mieszkań, jest hołubiona i popierana przez Kościół? :)
(tylko dlatego, że ów kościół mnie nienawidzi a pani owa płaci Kościołowi,
i to na dodatek z tego, co ode mnie zabierze w tak zwanym majestacie prawa)
-=-
Ja bym wolał być zdrowy, mieć ścięgna i kości zdrowe, założyć rodzinę itd...
Ale to wszystko sprzeciwia się woli Bożej -- wg kapłanów Boga. :)
Mam wielką nadzieję, że gdy pewnego dnia Bóg będzie sądził ludzi,
to powie rzymskokatolickim biskupom, kustoszom, proboszczom, zakonnicom,
zakonnikom, teologom, apologetom:
-- Obłudnico! Umiałaś czytać :) i nie zauważyłaś, że nie
zabijanie, lecz ochrona życia była moją wolą? :)
ewentualnie:
-- Obłudniku! Umiałeś czytać :) i nie zauważyłeś, że nie
zabijanie, lecz ochrona życia była moją wolą? :)
Ale kościół jest twardy. :) Za pośrednictwem ludzi głupich ów Kościół
pełni najświętszą wolę Bożą. :) Nauczył się ów Kościół ,,budowy Boga''
i stara się jak może urządzenie to :) wykorzystać do swoich celów. :)
I tak na przykład skazuje mnie na obecność głupich ludzi, :) którzy
mnie przeklinają, przypominając Bogu o tym, że jeśli mnie ktoś przeklnie
w gorzkości swojej duszy (a w Polsce dzięki owym dzieciom duchowym Jana
Pawła II każdy człowiek jest zgorzkniały) to musisz, Boże wysłuchać. :)
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....
> Ha! Lamarck miał rację! Syn kowala będzie miał od urodzenia silne
> mięśnie, córka rozdziewiczonej kobiety będzie rozdziewiczona od urodzenia.
> Więc ta zmiana ewolucyjna nastąpiła w 1900?
Bardzo nieprecyzyjne... Przecież ten rok liczył sobie 365 czy nawet 366 dni. :)
A to musiało nastąpić w jednej chwili... ;) No i raczej nie na drodze ewolucji,
a na drodze rewolucji. ;)
>
> "WM " fno8ak$931$1...@inews.gazeta.pl
>
> > Są są i dobrze się mają:
>
> > http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,8472162,wiadomosc.html?P%5Bpage%5D=1
>
> Wybrały drogę pod prąd i chcą żyć jak swoje poprzedniczki
> z czasów apostolskich. Dziewice konsekrowane, bo o nich mowa, to
>
> Czyli ich mamy, babcie, prababcie itd. też były dziewicami? ;)
> (skoro one chcą żyć jak ich poprzedniczki)
Może się źle wyraziłem. :)
Żyją w społeczeństwie, pracując i wykonując codzienne obowiązki
domowe. Są inne pod jednym względem - złożyły śluby czystości
i nigdy nie będą mogły wstąpić w związek małżeński. Wybrały
drogę pod prąd i chcą żyć jak swoje poprzedniczki z czasów
apostolskich. Dziewice konsekrowane, bo o nich mowa, to jedna
z form życia konsekrowanego, która staje się coraz bardziej
popularna w Kościele.
Chodziło mi o to, że ich przodkinie były dziewicami do końca swego życia i nie
wstępowały w związki małżeńskie. :) A może wyciągam pospiesznie wnioski? Może
one tylko nie wstępowały w związki małżeńskie, ale dziewicami do końca życia
nie były? Może po postu rodziły dzieci nieślubne, a śluby czystości realizowały
poprzez częste kąpiele? ;)
Jedno jest pewne -- kobiety, które rezygnują ze współżycia seksualnego
z mężczyznami, wybierają drogę pod prąd, to znaczy sprzeciwiają się Bogu. :)
Pewnie na tym polega konsekracja w ogóle, że [z szacunkiem na ustach,
wyrażanym wielką literą zaimka] mówi się Bogu -- Ty głupcze! :)
I aby było jasne -- nie piszę tu o tych kobietach, którym w życiu nie
wyszło (jak się to mówi) ale o tych, które złożyły śluby czystości, :)
będąc małymi dziewczynkami lub dorastającymi pannami, nie mając ku temu
żadnych podstaw czy to natury medycznej czy innej, poza świętą ;) wiarą
w omylność zamysłu Bożego.
Nic dziwnego, że później te mądre_inaczej kobiety przeklinają tych ludzi,
którzy im przysyłają pieniądze :) i życzą swym darczyńcom/dobroczyńcom
zdechnięcia :) w bólach i w nędzy. :) (jak mnie życzyły i życzą nadal
Karmelitanki Bose ze Szczecina)
Owady społeczne mają kasty bezpłodnych robotnic.
W społeczności wilczej rozmnaża się tylko samiec
i samica alfa, reszta im usługuje choć jest płodna.
W społeczności żyjących pod ziemią ssaków (golców)
jest gorzej bo tylko jedna para jest płodna
i blokuje świadomie płodność innych członków stada.
Jest w tym jakaś prawidłowość i korzyść dla całej rodziny.
Społeczeństwo ludzkie dawniej miało instytucję
ciotki starej panny, która wychowywała i dbała
o odpowiednią moralnosc swoich młodych kuzynów.
Mieli oni część jej genów (tak pomagała swoim genom).
Gdy ciotka nie była potrzebna rodzinie szła do klasztoru
albo do tzw. zamtuza. To ograniczało zbytni rozrost populacji.
Starzy kawalerowie szli do wojska, albo do zakonu.
Duchowni katoliccy nie zakładają rodziny i dlatego mogą
swoje geny przenosić jedynie na dzieci nieślubne.
W zgodzie z psychologią ewolucyjna zwalczają aborcję i prezerwatywy
bo to wiąże ręce kobiecie mogącej ewentualnie nosić ich dzieci.
Co czeka ludzi w przyszłości?
Każdy dostanie superpartnera odpowiedniego typu :)
http://www.spiegel.de/international/world/0,1518,522919,00.html
> Owady społeczne mają kasty bezpłodnych robotnic.
> W społeczności wilczej rozmnaża się tylko samiec
> i samica alfa, reszta im usługuje choć jest płodna.
> W społeczności żyjących pod ziemią ssaków (golców)
> jest gorzej bo tylko jedna para jest płodna
> i blokuje świadomie płodność innych członków stada.
wystrzeliłeś 3 przykładami spośród milionów zachowujących się inaczej
> Jest w tym jakaś prawidłowość i korzyść dla całej rodziny.
skoro nie rozumiesz prawidłowości nazywająć ją "jakaś" to dlaczego
określasz ją jako korzyść?
> Duchowni katoliccy nie zakładają rodziny i dlatego mogą
> swoje geny przenosić jedynie na dzieci nieślubne.
Duchowni katolicy nie zakładają rodzin, tylko po to, żeby nie było
spadkobierców majątku.
Pozdrawiam
Dlatego piszę tylko o organizmach tworzacych jedną wielką wspólną rodzinę,
że jest to najwyższe stadium specjalizacji społecznej.
> > Jest w tym jakaś prawidłowość i korzyść dla całej rodziny.
>
> skoro nie rozumiesz prawidłowości nazywająć ją "jakaś" to dlaczego
> określasz ją jako korzyść?
>
Gdyby nie było korzyści to by się sytuacja nie utrwaliła.
Robotnice mają interes w tym żeby bezkonfliktowo działać
na rzecz wspólnej rodziny bo mają podobne geny do potomstwa królowej.
Gdyby każda robotnica miała odrębną rodzinę to by rywalizowały ze sobą,
każda na rzecz własnej rodziny.
Pozdrawiam WM
Pewnie. Tylko że to zdanie jest puste treściowo. Jeśli za jedyne
kryterium ,,korzystności'' jakiejś cechy przyjmiesz jej
,,utrwalalność'', to potem wychodzi Ci (bez żadnego wysiłku i bez
żadnej zasługi), że utrwalenie świadczy o korzyści.
WM:
> Robotnice mają interes w tym żeby bezkonfliktowo działać na rzecz
> wspólnej rodziny bo mają podobne geny do potomstwa królowej.
Owady społeczne zasadniczo różnią się od całej reszty, bo siostra z
siostrą są sobie bliższe genetycznie niż matka z córką. Dlatego, z
punktu widzenia propagacji genotypu, takiej pszczole może się bardziej
opłacać pomagać siostrze zamiast rodzić własne dzieci.
Ale golce mają geny ustawione tak samo jak, powiedzmy, kot, który
jakoś nie pali się do życia w komunie żądającej od niego rezygnacji z
własnego seksu. Dlaczego golce godzą się na tyranię pary alfa a koty
nie godzą się? Życie pod ziemią niczego nie tłumaczy, bo kret też
żyje pod ziemią a jego życie płciowe jest zupełnie niegolcowe.
Widać golce odnoszą korzyść z całkowitej rezygnacji z własnych
interesów i dlatego ta rezygnacja się u nich utrwaliła; a koty odnoszą
korzyść z niezależności i samodzielności i dlatego utrwaliła się w
nich samodzielność i niezależność. Patrz, jak wszystko się zgadza --
tylko że tak jak nadal nie rozumieliśmy, skąd wzięła się dramatyczna
różnica w stylu życia kotów i golców, tak nadal nie wiemy...
- Stefan
--
Stefan Sokolowski, Gdansk
http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html
> Gdy ciotka nie była potrzebna rodzinie szła do klasztoru
> albo do tzw. zamtuza. To ograniczało zbytni rozrost populacji.
> Starzy kawalerowie szli do wojska, albo do zakonu.
Do zakonu, nie do wojska? Do [krzyżowego/rycerskiego] zakonu,
czyli do wojska. :) [rycerskiego] Zakon -- to wojsko papieskie. :)
Oni raczej idą do klasztoru. :) (czyli idą tam, gdzie idą ciotki,
choć oni idą do męskiego klasztoru)
Chętnie jednak tę terminologię poznam i obgadam/obdyskutuję. :)
Kawalerów ;) dzisiejszych zakonów rycerskich obgadam/wyśmieję
innym razem, bo teraz mi po prostu :) nie chce się. :)
> > Owady społeczne mają kasty bezpłodnych robotnic.
> > W społeczności wilczej rozmnaża się tylko samiec
> > i samica alfa, reszta im usługuje choć jest płodna.
> > W społeczności żyjących pod ziemią ssaków (golców)
> > jest gorzej bo tylko jedna para jest płodna
> > i blokuje świadomie płodność innych członków stada.
> wystrzeliłeś 3 przykładami spośród milionów zachowujących się inaczej
Socjobiologia. :) Nauka, która wyjaśnia to i owo. :)
Z owadami jest prosto. Samica powstaje z jaja zapłodnionego, samiec z niezapłodnionego.
Gdy zabraknie samców -- z jaj kluć się będą samce, które będą zapładniały jaja.
Królowa rodzi się chyba z dobrego (dobrze karmionego) jaja zapłodnionego.
Jakie geny dziedziczy pszczółka opiekująca się królową i siostrami? :)
Czy zwykłe rozmnażanie płciowe, krzyżówkowe, dałoby
pszczółce lepsze efekty niż takie właśnie rozmnażanie?
Pszczółka, opiekując się siostrami, chroni swoje geny i mnoży je lepiej
niż wówczas, gdy się puszcza... E... Krzyżuje... No... Rozmnaża z trutniem. ;)
> > Jest w tym jakaś prawidłowość i korzyść dla całej rodziny.
> skoro nie rozumiesz prawidłowości nazywająć ją "jakaś" to dlaczego
> określasz ją jako korzyść?
> > Duchowni katoliccy nie zakładają rodziny i dlatego mogą
> > swoje geny przenosić jedynie na dzieci nieślubne.
> Duchowni katolicy nie zakładają rodzin, tylko po to, żeby nie było
> spadkobierców majątku.
Chyba nie. Raczej są homoseksualni.
Świadczy o tym chociażby zakaz (wydany przez obecnego papieża) wyświęcania
pedałów na księży. Ale nie tylko to. Jan Paweł II, gdy wybuchł skandal
z austriackimi klerykami (rozsyłali swoje, pedalskie zdjęcia) nie tyle potępił
sam proceder, co jego zuchwałe ujawnianie... Zachowanie ludzi typu ,,obrońca
życia nienarodzonego, ksiądz, ojciec Jankowski z Trójmiasta'' też nie pozostawia
złudzeń. No i raz rozmawiałem z egzorcystą -- jednym z pierwszych w czasach
obecnych (XX wieku) i jednym z najważniejszych w tym Kościele w ogóle. :)
Z rozmowy wynikało, że choroba ta (bo IMO to patologia/choroba) toczy
duchowieństwo rzymskokatolickie na tak zwane dobre. (czyli tu akurat na złe?) ;)
> Owady społeczne mają kasty bezpłodnych robotnic.
> W społeczności wilczej rozmnaża się tylko samiec
> i samica alfa, reszta im usługuje choć jest płodna.
> W społeczności żyjących pod ziemią ssaków (golców)
> jest gorzej bo tylko jedna para jest płodna
> i blokuje świadomie płodność innych członków stada.
> Jest w tym jakaś prawidłowość i korzyść dla całej rodziny.
Ale czy Bóg nakazał zwierzętom rozmnażanie się? :) Nie.
Nakazał tylko ludziom. Czyżby więc konsekrowane :) czerpały
natchnienie ze zwierząt zamiast z nauki Boga -- którą głoszą? :)
W świecie zwierząt selekcja naturalna polega na wybijaniu/zjadaniu
najsłabszych osobników. Wilki czy inne drapieżniki najchętniej polują
na chrome i ułomne, :) aby je wyeliminować ze stąd i zablokować im rozród.
Rekiny atakują najchętniej wówczas, gdy w wodzie znajdzie się krew, czyli
nie lubią zaczynać, a jedynie lubią kończyć. :) Niejako czyszczą wodę
z okaleczonego zwierzęcia.
+ Jest w tym jakaś prawidłowość i korzyść dla całej rodziny. :)
Może więc konsekrowane i konsekrowani powinny i powinni (znowu wzorując
się na świecie zwierząt) wybijać najsłabszych fizycznie ludzi? :) Takie
cywilizacje już były, ale wyginęły -- na szczęście. :) Niestety w Polsce
buduje się taki właśnie model życia. :)
-=-
Oczywiście są i inne algorytmy zachowania zwierząt:
-- delfiny (i im podobne ssaki) pomagają topielcom i słabym osobnikom
(pomagają także ludziom i innym ssakom, którym najwyraźniej zabrakło
powietrza -- wypychają je na powierzchnię lub nawet holują do brzegu)
-- słonie otaczają opieką chore zwierzęta
-- psy czy wilki nie zabijają poddających się :)
-- karmiące samice zwierząt chętnie karmią osobniki spoza swego
gatunku, nie mówiąc już o karmieniu zwierząt spoza swego miotu
-=-
Ale czy człowiek, istota tym różniąca się od zwierząt, że myśli, powinna
brać jakikolwiek przykład ze świata zwierząt? :) Czy nie powinna po prostu :)
realizować tego, co zapisano w Boskich Testamentach? :)
Skoro Bóg mówi -- rozmnażaj się, to w jakim celu brać przykład z pszczół? :)
Pszczeli przykład ważniejszy niż Boskie słowo? :)
No... I Bóg nakazuje człowiekowi panowanie nad zwierzętami, roślinami czy
światem martwym, ale nie nad innymi ludźmi. :) Innych ludzi Bóg nakazuje miłować. :)
Tymczasem konsekrowatość ;) buduje hierarchie władzy i panowania, czasami bezlitosnego
do krańców niemożliwości, bo dopuszczającego się najobrzydliwszych zbrodni typu palenie
żywych ludzi w majestacie prawa.
Pierwsza Księga Mojżeszowa 1:22 -
'Błogosławił im tedy Bóg, mówiąc: Rozradzajcie się, i rozmnażajcie się,
a napełniajcie wody morskie; i ptactwo niech się rozmnaża na ziemi.'
Pytanie dla polonisty.
Czy 'rozradzajcie się' to nie jest to samo co 'rozmnażajcie się' ?
Może 'rozradzajcie się' jest wezwaniem do ewolucji?
> Nakazał tylko ludziom. Czyżby więc konsekrowane :) czerpały
> natchnienie ze zwierząt zamiast z nauki Boga -- którą głoszą? :)
>
Natchnienie czerpią z idei poświęcenia się Bogu.
To powstaje w ich głębokiej psychice.
Moda, wychowanie, literatura, snobizm, zapotrzebowanie społeczne kształtują
normy obyczajowe, sposób myslenia i zachowania się ludzi.
Wiesz zapewne jak 'Cierpienia młodego Wertera' działały
na psychikę młodych mężczyzn z epoki?
>
> Może więc konsekrowane i konsekrowani powinny i powinni (znowu wzorując
> się na świecie zwierząt) wybijać najsłabszych fizycznie ludzi?
Celem jest wyłączenie z rozrodu, a nie zabijanie.
Zamiast zabijać lepiej wykorzystać ich potencjał do bezinteresownej
pomocy innym.
Co 10-ty ojciec nie jest biologicznym ojcem swoich dzieci,
bo ich zona w praktyce zastosowała powyzszą zasadę ;-)
Istnieją mechanizmy samooczyszczania się społeczeństwa.
Osoby nieprzystosowane częściej niż inne popełniają samobójstwo.
Osoby z kompleksami mają trudności ze znalezieniem partnera i
czasem kłopoty w życiu intymnym, przez co same wykluczają się z rozrodu.
Życzliwi znajomi postarają się o to aby te kompleksy powstały,
gdy są takie przesłanki.
Opinia publiczna utrudnia życie osobom wyłamującym się
z akceptowanych norm społecznych.
Kiedyś zycie starej panny było nie do pozazdroszczenia i kobiety wolały
bardziej honorowe rozwiązanie, czyli np. słuzbę Bogu.
Dla ilu kobiet klasztor jest formą ucieczki?
Myślę (alem nie polonista), że rozród to jest specyficzny sposób
rozmnażania się, mianowicie przez rodzenie dzieci. Są na świecie inne
jeszcze metody rozmnażania się: podział, pączkowanie, przekształcanie
kwiatków w nasionka, składanie jaj, itp. Być może Bóg oryginalnie
powiedział ,,rozradzajcie się, i rozmnażajcie się innymi sposobami'' a
tylko końcówka wypadła w tłumaczeniu. Z hebrajskiego na polski, albo
wcześniej, z boskiego na hebrajski.
Chociaż niektórzy twierdzą, że Bóg z aniołami gadają po hebrajsku...
> WM:
> > Pierwsza Księga Mojżeszowa 1:22 - 'Błogosławił im tedy Bóg, mówiąc:
> > Rozradzajcie się, i rozmnażajcie się, a napełniajcie wody morskie; i
> > ptactwo niech się rozmnaża na ziemi.'
> >
> > Pytanie dla polonisty.
> > Czy 'rozradzajcie się' to nie jest to samo co 'rozmnażajcie się' ?
>
> Myślę (alem nie polonista), że rozród to jest specyficzny sposób
> rozmnażania się, mianowicie przez rodzenie dzieci.
Czy u zwierząt są dzieci? Myslę, że raczej są młode.
Wychodzi na to, ze 'rozradzajcie się' = 'bądźcie płodne'
Tak brzmi cały ten tekst w innym tłumaczeniu :
21 Tak stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające
istoty żywe,
którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate różnego rodzaju.
Bóg widząc, że były dobre,
22 pobłogosławił je tymi słowami:
«Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie,
a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».
Nie rozumiem. To tak, jakbyś twierdził, że meble nie mają nóg, tylko
mają dębowe. Dlaczego nie zaliczasz stołów do mebli? Dlaczego chcesz
przy pozostałych meblach poprzestać na przymiotniku ,,dębowe'' i
wzbraniasz się dodać rzeczownik ,,nogi''?
WM:
> Wychodzi na to, ze 'rozradzajcie się' = 'bądźcie płodne'
>
> Tak brzmi cały ten tekst w innym tłumaczeniu :
[...]
> 22 pobłogosławił je tymi słowami:
> ,,Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody morskie,
> a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi''.
Jeszcze inne tłumaczenie
http://www.biblegateway.com/passage/?book_id=1&chapter=1&version=48 :
22 And God blessed them, saying, "Be fruitful and multiply, and fill
the waters in the seas, and let fowl multiply on the earth."
I jeszcze inne
http://www.biblegateway.com/passage/?book_id=1&chapter=1&version=65 :
God blessed them: "Prosper! Reproduce! Fill Ocean!
Birds, reproduce on Earth!"
I jeszcze inne
http://www.biblegateway.com/passage/?book_id=1&chapter=1&version=4 :
benedixitque eis dicens crescite et multiplicamini et replete aquas
maris avesque multiplicentur super terram
/Crescite et multiplicamini/ == ,,wzrastajcie i bądźcie mnożeni''.
Tak jak na przykład księżyc /crescit/ i dlatego w języku lengłydż
/crescent/ oznacza księżyc sierpowaty.
To by znaczyło, że
,,rozradzajcie się'' ==
,,bądźcie płodne'' ==
/be fruitful/ ==
/prosper/ ==
/crescite/ ...
Może lepiej nie będziemy ustalać znaczenia polskich słów za pomocą
sprawdzenia, jak ich używano w tłumaczeniach obcych tekstów, dobrze?
Ja w słowie ,,rozradzać'' słyszę rdzeń ,,rod'' (z przegłosem), który
posłużył również do utworzenia słowa ,,rodzić''. Dlatego myślałem, że
*rozradzać się* mogą tylko zwierzaki żyworodne, takie jak ssaki i
niektóre rybki; natomiast reszta świata żywego *rozmnaża* się inaczej.
Na przykład kąkol się *rozsiewa*, perz się *rozkłącza* a kura się
*rozkluwa* (a może *rozjajcza* ?). Może tak być?
> Myślę (alem nie polonista), że rozród to jest specyficzny sposób
> rozmnażania się, mianowicie przez rodzenie dzieci. Są na świecie inne
> jeszcze metody rozmnażania się: podział, pączkowanie, przekształcanie
> kwiatków w nasionka,
No -- tam też mamy mężczyzn i kobiety. :) Tyle tylko, że smutne ;) pszczółki
(i im podobne owady) muszą pomagać w zapładnianiu, zwanym zapylaniem. :)
Mamy w kwiatku słupki (to chyba kobiety) i mamy pręciki (to chyba mężczyzn)
z pyłkiem. :)
> składanie jaj, itp.
Co za różnica, czy z jaja wykluje się pisklę jeszcze w organizmie
matki, czy dopiero po opuszczenia tegoż organizmu przez jajo. :)
> Być może Bóg oryginalnie powiedział ,,rozradzajcie się, i rozmnażajcie się
> innymi sposobami'' a tylko końcówka wypadła w tłumaczeniu. Z hebrajskiego
> na polski, albo wcześniej, z boskiego na hebrajski.
Myślę, że droga tłumaczeń była dłuższa i bardziej zawiła. :)
> Chociaż niektórzy twierdzą, że Bóg z aniołami gadają po hebrajsku...
Z moimi raczej nie, bo ja swoich nie posyłałem na naukę hebrajskiego. ;)
> Na przykład kąkol się *rozsiewa*, perz się *rozkłącza* a kura się
Konkol. Nie kąkol, lecz Ojciec Konkol -- nie rozmnaża się. ;)
Jest w Drodze. ;)
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Stowarzyszenie Pomocy Rodzinie "Droga". Edward Konkol. :)
> Ja w słowie ,,rozradzać'' słyszę rdzeń ,,rod'' (z przegłosem), który
> posłużył również do utworzenia słowa ,,rodzić''. Dlatego myślałem, że
> *rozradzać się* mogą tylko zwierzaki żyworodne, takie jak ssaki i
> niektóre rybki; natomiast reszta świata żywego *rozmnaża* się inaczej.
> Na przykład kąkol się *rozsiewa*, perz się *rozkłącza* a kura się
> *rozkluwa* (a może *rozjajcza* ?). Może tak być?
Może kiedyś mogło, lecz dzisiaj nie uchodzi. Przynajmniej od czasów
Linneusza nawet kąkol i kura należą do jakiejś RODziny. Ja sobie
myślę, choć pewności nie mam, że stary rdzeń "rod" nie był kiedyś
obarczony technicznymi skojarzeniami. Rodzić się mogą też buraki
albo pszenica, jeśli rok uRODzajny.
--
Jarek
Dlaczego nie mówimy na samicę orangutana kobieta orangutana?
Istnieją ograniczenia emocjonalne, ktore nam każą unikac
ryzykownych porównań ludzi ze zwierzętami i szukać neutralnych określeń.
Ryzykowne porównania:
mężczyzna - samiec (cap, pacan, świntuch, baran, szczur)
kobieta - samica (klempa, suka, krowa, słonica, żyrafa, kura)
dziecko - młode (prosiak, warchlak, cielak, pisklę)
noga - gira, kopyto
ręka - łapa
twarz - dziób, morda
Są i dobre porównania:
kobieta - łania, myszka
mężczyzna - lew
dziecko - kurczątko
Gdzie te zaliczyć?
kotka, lis, pies, byk, kogut
> To by znaczyło, że
> ,,rozradzajcie się'' ==
> ,,bądźcie płodne'' ==
> /be fruitful/ ==
> /prosper/ ==
> /crescite/ ...
>
> Może lepiej nie będziemy ustalać znaczenia polskich słów za pomocą
> sprawdzenia, jak ich używano w tłumaczeniach obcych tekstów, dobrze?
>
> Ja w słowie ,,rozradzać'' słyszę rdzeń ,,rod'' (z przegłosem), który
> posłużył również do utworzenia słowa ,,rodzić''. Dlatego myślałem, że
> *rozradzać się* mogą tylko zwierzaki żyworodne, takie jak ssaki i
> niektóre rybki; natomiast reszta świata żywego *rozmnaża* się inaczej.
> Na przykład kąkol się *rozsiewa*, perz się *rozkłącza* a kura się
> *rozkluwa* (a może *rozjajcza* ?). Może tak być?
>
Szukamy odpowiedzi typu: 'co autor miał na mysli?' .
Jak to ustalić bez dotarcia do kontekstu?
Dopiero po takim ustaleniu możemy dyskutować
nad właściwym doborem polskiego słowa.
Autor rozmawiał z ludźmi o ograniczonej wiedzy.
Jak miał im powiedzieć że jest ewolucja, genetyka, psychologia, kosmologia?
Używał takich okresleń jak my wobec dzieci, lub prymitywnych plemion.
Są to skróty myslowe i półprawdy.
Nie łatwo wytłumaczyć dzikiemu jak działa odrzutowiec.
On woli traktować samolot jak wielkiego ptaka wysylanego z darami dla nich,
którego podstępny biały człowiek zwabia na swoje lotnisko.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kult_cargo
Świat żywy dzieli się na 5 ,,królestw'':
* prokarioty (prymitywne jednokomórkowce),
* eukarioty (jednokomórkowce z organellami),
* grzyby,
* rośliny,
* zwierzęta.
Ten podział bywa kwestionowany i uszczegółowiany, ale *żadna* z
propozycji alternatywnych nie przewiduje ani wyłączenia człowieka ze
świata żywego ani utworzenia dla niego osobnego królestwa.
Najbliższymi genetycznie krewnymi szympansów nie są komary, ani nawet
orangutany, tylko ludzie.
Ale oczywiście ktoś, jak mowisz, ,,ograniczony emocjonalnie'' może się
obrażać o nazwanie go zwierzęciem; albo i o oburzającą insynuację, że
jego planeta krąży wokół pośledniej gwiazdy na obrzeżach galaktyki.
Dlatego niech Ci będzie, że mówienie, że mały psiaczek jest
,,dzieckiem'' dużej psicy, jest obraźliwe dla co bardziej
emocjonalnych przedstawicieli obu gatunków. Jednak ludzie czasem tak
mówią...
Kiedy piesek wyprowadza Cię na siusiu a z przeciwka nadciąga inny
piesek, to zarówno Ty, jak osoba przymocowana do górnego końca smyczy
tego drugiego pieska, chcecie zwykle widzieć, jakiej płci jest który
pies -- bo od rozkładu płci może zależeć temperatura ich kontaktów
bilateralnych. Wtedy pada zwykle pytanie:
-- Czy to chłopczyk czy dziewczynka?
Oczywiście ci bardziej emocjonalni pytają, czy to pies czy suka,
chociaż niby wiedzą, że suka to też pies. Swoją drogą cóż za
ograniczenie intelektualne. Pies nie musi o taką oczywistość pytać,
pies wie. A człowiek zwala na zbyt mały wizualny dymorfizm płciowy w
gatunku /canis lupus familiaris/ -- a nosa użyć to nie łaska?!
Wszystko zalezy od kontekstu.
Nazwanie Polki krową jest obraźliwe, Hinduska potraktuje to jak komplement.
Nazwanie psa imieniem sąsiada moze wywołać konflikt,
nawet gdy sąsiad nie jest ograniczony emocjonalnie.
Lepiej unikać ryzykownych okresleń.
Może należysz do zwolenników poprawnosci politycznej?
Oni uważają, ze zwierzęta powinny być określane
za pomocą terminu: "mój zwierzęcy towarzysz".
http://haggard.w.interia.pl/politpopr.html
> Pies nie musi o taką oczywistość pytać,
> pies wie. A człowiek zwala na zbyt mały wizualny dymorfizm płciowy w
> gatunku /canis lupus familiaris/ -- a nosa użyć to nie łaska?!
>
Pies nie jest w tym doskonały, bo potrafi pomylić cudzą nogę z suką ;-)
To zdaje się jakaś amerykańska religia, prawda?
WM:
> Oni uważają, ze zwierzęta powinny być określane za pomocą terminu:
> "mój zwierzęcy towarzysz".
> http://haggard.w.interia.pl/politpopr.html
Dziękuję za atrtykuł żartownisia Bartyzela, ale jest on dla mnie zbyt
długi na dzisiejsze przedpołudnie.
Po co mówić ,, *zwierzęcy* towarzysz''? Każdy towarzysz jest
zwierzęcy, przynajmniej jeśli jest kręgowcem. Zarówno towarzysz
Lenin, jak towarzysz Gierek byli zwierzęcymi towarzyszami. Jak
jedziesz z kimś pociągiem, to ten ktoś jest Twoim zwierzęcym
towarzyszem podróży. Pies jest zwierzęcy w dokładnie tym samym
stopniu co człowiek, więc ten przymiotnik niczego nie wyjaśnia. Co
innego, gdyby jedynym towarzyszem jakiegoś samotnika była paprotka, to
pewnie należałoby powiedzieć, że ten towarzysz jest roślinny.
Co do innych rzeczy z początku dowcipu Bartyzela (zajrzałem na
początek, potem automatycznie wyszukałem ,,towarzysza''), to
określenie /Afroamerican/ jest jakimś idiotyzmem. Dotyczy ono
amerykańskich murzynów, którzy mogą wcale nie wiedzieć, gdzie jest
Afryka. Urodzili się w USA, mówią po USAwsku, wyznają USAwskie
religie i nie znają świata poza USA. Co ma z tym Afryka? -- to są
najzwyklejsi USAwcy. Co do pochodzenia, to wszyscy pochodzimy z
Afryki, więc zgodnie z tą logiką nazewniczą należałoby na nas mówić
,,Afropolacy''.
WM (o psich pomyłkach):
> Pies nie jest w tym doskonały, bo potrafi pomylić cudzą nogę z suką ;-)
Masz rację. To chyba jednak nasza wina, kto z kim przestaje, takim
się staje...
- Stefan (ssak)
> Co do innych rzeczy z początku dowcipu Bartyzela (zajrzałem na
> początek, potem automatycznie wyszukałem ,,towarzysza''), to
> określenie /Afroamerican/ jest jakimś idiotyzmem. Dotyczy ono
> amerykańskich murzynów, którzy mogą wcale nie wiedzieć, gdzie jest
> Afryka. Urodzili się w USA, mówią po USAwsku, wyznają USAwskie
> religie i nie znają świata poza USA. Co ma z tym Afryka? -- to są
> najzwyklejsi USAwcy. Co do pochodzenia, to wszyscy pochodzimy z
> Afryki, więc zgodnie z tą logiką nazewniczą należałoby na nas mówić
> ,,Afropolacy''.
Moja sąsiadka ma psa i woła na niego Murzyn, znaczy on musi być Afropsem
czy USApsem? ;-) szczeka normalnie, po polsku - hał, hał
Inny sąsiad ma Rotwailera, ten szczeka po USAwsku - hau, hau ;-)
To nie jest po USAwsku, bo się tam szczeka ,,whoof, whoof''. Pozwolę
sobie powołać się na autorytet.
http://www.bmf.org/children/dog-bark.html :
> There are so many kinds of dogs, and they make so many different
> noises. The big ones roar, "Wooof! Wooof!" The medium-sized ones
> bark, "Bow Wow!" and the small ones shriek, "Yip! Yip!"
Czy może ten rotweiler jest w rozmiarze /bow wow/ ?
- Stefan
Prof. UMK, dr hab. Jacek Bartyzel to poważny naukowiec,
który również wystosował list w kwestii lustracji.
http://www.opcja.pop.pl/numer66/66bar.html
>
> Masz rację. To chyba jednak nasza wina, kto z kim przestaje, takim
> się staje...
>
Lupus lupi homo est ? ;-)
WM (kręgowiec)
Tak. Ale głównie działacz ,,konserwatywny'', tak przynajmniej wynika
z początku witrynki http://haggard.w.interia.pl/jb.html . Chyba
zgodzisz się, że cytowany przez Ciebie artykuł o poprawności
politycznej nie miał niczego wspólnego z nauką a wszystko z
politycznym hobby autora, prawda?
,,Poprawność polityczna'' to jest taki termin-wyzwisko używane
najczęściej przez polityków, stosujących do siebie samych określenie
,,prawicowy'' lub ,,konserwatywny'' przeciwko politykom, nazywanych
przez siebie ,,lewakami'' albo ,,ekologami''. Zresztą repertuar
wyzwisk politycznych jest znacznie bogatszy, załapie się tam i
,,cyklista'', i ,,kwiopijca'', i ,,ciemniak'', i ,,kułak''.
Tropiciele poprawności politycznej zwykle reagują ostro i
pryncypialnie na rozmaite ,,szargania'' i ,,kalania''. Nie wszyscy,
ale wielu. Każdy politycjant wolałby, żeby społeczeństwo nie mówiło o
tym, co jego gryzie; a za to skupiło się na tym, co gryzie
przeciwnika. Na ogół nigdzie poza Ameryką społeczeństwa nie dają
sobie takiego knebla założyć. I kobietę ośmielają się nazywać
kobietą, murzyna murzynem a braci braćmi. I grubego księdza
katabasem. I w domu powieszonego interesują się sznurkiem.
WM:
> Lupus lupi homo est ? ;-)
Tak, a poza tym:
/Cave hominem/
/Errare canidum est/
- Stefan
> > Ale czy Bóg nakazał zwierzętom rozmnażanie się? :) Nie.
> Pierwsza Księga Mojżeszowa 1:22 -
> 'Błogosławił im tedy Bóg, mówiąc: Rozradzajcie się, i rozmnażajcie się,
> a napełniajcie wody morskie; i ptactwo niech się rozmnaża na ziemi.'
Istotnie -- zwierzętom też nakazał, ale akurat nie pszczołom czy owadom,
lecz innym zwierzętom:
20 Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych,
a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba!» 21 Tak
stworzył Bóg wielkie potwory morskie i wszelkiego rodzaju pływające
istoty żywe, którymi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptactwo skrzydlate
różnego rodzaju. Bóg widząc, że były dobre, 22 pobłogosławił je tymi
słowami: «Bądźcie płodne i mnóżcie się, abyście zapełniały wody
morskie, a ptactwo niechaj się rozmnaża na ziemi».
No i niestety ludziom zaraz później też nakazał:
26 * A wreszcie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego
Nam. Niech panuje nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym, nad
bydłem, nad ziemią i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi!»
27 Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył:
stworzył mężczyznę i niewiastę.
Z powyższego można wysnuć wniosek, że człowiek, to dopiero mężczyzna i niewiasta. :)
28 Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie
się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad
rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami
pełzającymi po ziemi».
Tymczasem konsekrowane nie rozmnażają się (z założenia i z wyboru, nie z konieczności
życiowej) i starają się panować nie nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym
i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi, ale nad innymi ludźmi. :)
No i biorą przykład z pszczół, którym być może Bóg nie nakazał rozmnażania się. :)
> Natchnienie czerpią z idei poświęcenia się Bogu.
Gdybym ja chciał komuś poświęcić się (czyli chyba przypodobać) to bym
wypełniał jego polecenia. I nawet jest o tym mowa w Nowym Testamencie. :)
Bóg żąda od człowieka posłuszeństwa, nie ofiar. Żąda miłości, miłosierdzia,
posłuszeństwa, życzliwości, zaufania i nie cierpi ;) modyfikantów. :)
> To powstaje w ich głębokiej psychice.
No własnie -- w ich głębokiej psychice. Ale co w tych głębinach powstaje?
Tam powstaje Wola Boża, czy wola konsekrowanych? :) Wolę Bożą masz
zapisaną w Testamentach. W głębokiej psychice (czyli chyba w duszy) rodzi
się jedynie wola ludzka, czyli tu akurat bunt wobec woli Bożej. :)
> Moda, wychowanie, literatura, snobizm, zapotrzebowanie społeczne kształtują
> normy obyczajowe, sposób myślenia i zachowania się ludzi.
Niby tak, ale o jakiej modzie, jakim wychowaniu i zapotrzebowaniu społecznym
mają mówić konsekrowani? Kto (tu raczej -- co) je/ich wychowuje? Pszczoły? ;)
> Wiesz zapewne jak 'Cierpienia młodego Wertera' działały
> na psychikę młodych mężczyzn z epoki?
Nie wiem.
> > Może więc konsekrowane i konsekrowani powinny i powinni (znowu wzorując
> > się na świecie zwierząt) wybijać najsłabszych fizycznie ludzi?
> Celem jest wyłączenie z rozrodu, a nie zabijanie.
U zwierząt jest eliminacja słabych.
Skoro konsekrowane czerpią natchnienie z życia pszczół, mogą zaczerpnąć
z życia drapieżników i zabijać najsłabszych fizycznie ludzi, czyli wykonywać
to, co powstaje w ich [konsekrowanych] głębokiej psychice na podstawie
obserwowania świata zwierząt.
> Zamiast zabijać lepiej wykorzystać ich potencjał do bezinteresownej
> pomocy innym.
> Co 10-ty ojciec nie jest biologicznym ojcem swoich dzieci,
> bo ich zona w praktyce zastosowała powyzszą zasadę ;-)
>
>
> Istnieją mechanizmy samooczyszczania się społeczeństwa.
> Osoby nieprzystosowane częściej niż inne popełniają samobójstwo.
> Osoby z kompleksami mają trudności ze znalezieniem partnera i
> czasem kłopoty w życiu intymnym, przez co same wykluczają się z rozrodu.
Chrystus mówi wyraźnie o tym, że trzeba zaprzeć się samego siebie
(czyli chyba swojej woli, kompleksów, wpływów otoczenia, mody itd.)
i naśladować Go. A co On robił? WYPEŁANIŁ DOKŁADNIE WOLĘ
BOGA OJCA. :) Więc co ma robić konsekrowana? Chyba też ma
wypełniać wolę Boga Ojca. :) Chrystus nie czerpał natchnienia
z życia pszczół i nie sięgał po to, co powstawało w Jego głębokiej
psychice, ale konsekwentnie, beznamiętnie i dokładnie wypełniał
swoje zadanie, jakie otrzymał od Swego Ojca. :)
Co Ty byś powiedział o człowieku, który by otrzymał w spadku po Ojcu
kupę szmalu i nakaz typu 'rozmnażaj się synu', ale nie by rozmnażał
się, lecz żył w celibacie i trwonił szmal ojca? :) Pewnie byś był zgorszony
takim postępowaniem i nie przekonałyby Cię słowa typu ,,syn po prostu
sięgał po to, co powstawało w jego głębokiej psychice''. :)
> Życzliwi znajomi postarają się o to aby te kompleksy powstały,
> gdy są takie przesłanki.
Czyli zgrzeszą, bo ich obowiązkiem jest doradzanie zgodne z Wolą Bożą. :)
(dobre doradzanie jest obowiązkiem miłosiernym -- ja teraz dobrze radzę
konsekrowanym. gdy radzę im rozmnażanie się)
> Opinia publiczna utrudnia życie osobom wyłamującym się
> z akceptowanych norm społecznych.
Rozmnażanie nie jest formą nieakceptowaną, lecz jest akceptowaną. :)
> Kiedyś zycie starej panny było nie do pozazdroszczenia i kobiety wolały
> bardziej honorowe rozwiązanie, czyli np. słuzbę Bogu.
Ja nie piszę o tych, którym w życiu ,,nie wyszło'', lecz o tych, które dobrowolnie
zrezygnowały z rodzenia dzieci/ludzi. :)
> Dla ilu kobiet klasztor jest formą ucieczki?
Nie wiem. :)
Jest akurat odwrotnie, polityczną poprawnosć przyjęła
elita lewicowo-liberalna, ruchy ekologiczne i feministki.
Zwalcza polityczną poprawność prawica i konserwatyści.
J.Bartyzel nie chwali politycznej poprawności.
Czym jest polityczna poprawnosć?
Wyjaśni może cytat z: http://haggard.w.interia.pl/politpopr.html
(Jest to) <'ideologia "wielokulturowości', rozumianej nie jako konstatacja
istnienia wielu i różnych kultur (co jest faktem), lecz jako zakaz ich
wartościowania (oceniania wg obiektywnych i wszechstronnych kryteriów,
zwłaszcza prawdy, dobra i piękna), co w konsekwencji oznacza stawianie
wyżej cywilizacji niższych, pierwotnych, a nawet apoteozę dzikości jako
bardziej "ludzkiej" i zgodnej z naturą; praktycznym - i prowadzącym
do rebarbaryzacji - skutkiem tej ideologii jest zaniżanie standardów
w edukacji, np. przez nauczanie "etnomatematyki", wspierane twierdzeniami
(głoszonymi przez "poważnych" naukowców z renomowanych uniwersytetów),
że nie należy przeceniać umiejętności czytania i pisania, gdyż są one
jedynie "technologią rządzenia", zamiast czego lepiej skupić się na
"głosach nowo pojawiających się ludów", które rzucają wyzwanie
"zachodniemu hegemonistycznemu uporządkowaniu wiedzy" i wskrzeszają
tradycję przekazu ustnego >
Jeszcze trochę i będą atakować słowniki ortograficzne jako
dyktaturę i przemoc językoznawców ;-)
Może trochę racji mają, bo zawstydzani przez nauczycieli chłopi
nie mówią już gwarą jak kiedyś.
WM
EvT
> Pies nie jest w tym doskonały, bo potrafi pomylić cudzą nogę z suką ;-)
>
> WM
Obawiam się, że nie masz racji. Pies nie myli człowieka z suką, tylko
okazuje swoją dominację. Innym sposobem okazania przez psa dominacji jest
kładzenie na kimś łapy lub łba, albo przechodzenie przed kimś przez wąskie
przejście (drzwi).
Ludzie nie rozumieją instynktownych sposobów zachowania w stadzie swoich
zwierzęcych towarzyszy, a później się dziwią, że pies na nich warczy, gdy
mu zabierają miskę. Najpierw chwalą psa za okazywanie dominacji (podaje
łapę, kładzie łeb na kolanach) a potem go karcą, że okazuje dominację
wskakując na czyjąś nogę. No i biedny pies staje się agresywny, bo wcale
nie rozumie oczekiwań swojego pana.
Pozdrawiam,
Raf :-)
--
Z serii przysłowia polskie: Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym więcej
drzew.
To nie jest dominacja, tylko szukanie obektów zastępczych.
''Wobec braku osobników własnego gatunku, w tym przedstawicielek płci
pięknej, nasz pozostający pod wpływem hormonów pupil siłą rzeczy
prezentuje je wobec nas lub innych zastępczych obiektów. ''
http://www.amichien.pl/art_pies_kopulacja.htm
>
> Ludzie nie rozumieją instynktownych sposobów zachowania w stadzie swoich
> zwierzęcych towarzyszy, a później się dziwią, że pies na nich warczy, gdy
> mu zabierają miskę. Najpierw chwalą psa za okazywanie dominacji (podaje
> łapę, kładzie łeb na kolanach) a potem go karcą, że okazuje dominację
> wskakując na czyjąś nogę. No i biedny pies staje się agresywny, bo wcale
> nie rozumie oczekiwań swojego pana.
>
Teoria dominacji rygorystycznie stosowana u psów wyrządzała szkody.
''Za profesorem Raymondem Coppingerem, autorem odkrywczej monografii
na temat psów, przyjmuje się, że pies jest niejako zatrzymanym
w fazie młodzieńczej wilkiem, który zachował przez całe życie chęć do
zabawy''
http://www.psy.pl/porady/?O=5161
Pozdrawiam WM
P.S.
Brytyjski psycholog Richarda Wiseman udowodnił za pomocą badań to,
co wszyscy od dawna podejrzewali - zwierzęta i ich właściciele
upodobniają się do siebie coraz bardziej z upływem czasu.
http://www.psy.pl/news/?O=5970
>>
>> Obawiam się, że nie masz racji. Pies nie myli człowieka z suką, tylko
>> okazuje swoją dominację.
>
> To nie jest dominacja, tylko szukanie obektów zastępczych.
>
> ''Wobec braku osobników własnego gatunku, w tym przedstawicielek płci
> pięknej, nasz pozostający pod wpływem hormonów pupil siłą rzeczy
> prezentuje je wobec nas lub innych zastępczych obiektów. ''
> http://www.amichien.pl/art_pies_kopulacja.htm
>
Być może to się zdarza. W końcu pies jest zwierzęciem mądrym i potrafi
dostrzec związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy pewnego rodzaju zachowaniem
a nagrodą - bądź to natury fizjologicznej, bądź to przyciągnięciem uwagi
swojego zaniedbującego go pana. Czy zaryzykujesz stwierdzenie, że facet
kupujący dmuchaną lakę albo kupujący pismo pornograficzne myli ją z żywą
kobietą?
Mimo wszystko nie wierzę, żeby dwu- lub trzymiesięczny szczeniak poszukiwał
przedstawicielek płci pięknej pod wpływem hormonów. A tego typu zachowania
u szczeniaków zdarzają dosyć często, zwłaszcza w stosunku do innych
szczeniaków z miotu a nie nóg swojego pana.
>
> Teoria dominacji rygorystycznie stosowana u psów wyrządzała szkody.
Święta prawda, święta prawda.
> ''Za profesorem Raymondem Coppingerem, autorem odkrywczej monografii
> na temat psów, przyjmuje się, że pies jest niejako zatrzymanym
> w fazie młodzieńczej wilkiem, który zachował przez całe życie chęć do
> zabawy''
> http://www.psy.pl/porady/?O=5161
Każda przesada jest szkodliwa. A artykuł bardzo ciekawy.
> Brytyjski psycholog Richarda Wiseman udowodnił za pomocą badań to,
> co wszyscy od dawna podejrzewali - zwierzęta i ich właściciele
> upodobniają się do siebie coraz bardziej z upływem czasu.
> http://www.psy.pl/news/?O=5970
Hmm... Niw wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków na temat podobieństwa
obyczajów godowych psa i jego właściciela :-)
Ale rzeczywiście - pies stara się sprostać oczekiwaniom właściciela
(przywódcy stada), więc się do niego upodabnia.
Raf :-)
--
Przysłowia polskie: Lepiej kijek trzy razy pocieńkować, niż nie mieć i
żałować.
WM:
> Jest akurat odwrotnie, polityczną poprawnosć przyjęła elita
> lewicowo-liberalna, ruchy ekologiczne i feministki. Zwalcza
> polityczną poprawność prawica i konserwatyści. J.Bartyzel nie
> chwali politycznej poprawności.
No właśnie mówię! Co jest odwrotnie, skoro Ty mówisz to samo co ja,
tylko inaczej rozkładasz akcenty emocjonalne? ,,Prawicowiec''
Bartyzel napiętnuje/wyśmiewa (niepotrzebne skreślić) ,,lewicowców'',
karykaturując ich jako wyznawców poprawności politycznej. Przepraszam
za cudzysłowy wokół kierunków politycznych, ale w dizsiejszych czasach
to są już też tylko beztreściowe wyzwiska, więc trudno mi je napisać
od siebie.
WM:
> Wyjaśni może cytat z: http://haggard.w.interia.pl/politpopr.html
[...]
> zakaz ich wartościowania [...] stawianie wyżej cywilizacji niższych,
> pierwotnych, a nawet apoteozę dzikości [...] prowadzącym do
> rebarbaryzacji - skutkiem tej ideologii jest zaniżanie standardów w
> edukacji [...]
Ale po co na grupie językowej cytujesz taką propagandę? Przecież to
nie jest bezstronna definicja, tylko pełna politycznego wartościowania
instrukcja dla wiernych ,,prawicowców'' w jaki sposób mają przyprawiać
gębę ,,lewicowcom''. Po nas namawiasz d ośledzenia kłótni wśród
politycji?
WM:
> Lupus lupi homo
Niebacznie zgodziłem się na tą formę, ale teraz biję się w piersi.
Tam jest błąd gramatyczny, celownik od /lupus/ brzmi /lupo/ bo to jest
druga deklinacja a nie trzecia jak /homo/. Tak więc /Lupus lupo homo/
albo /Lupus pro lupo homo/.
Przyjmuję Twoje wyjaśnienia, bo dla mnie ważniejsze jest to
co chciałeś powiedzieć.
Zmyliło mnie to zdanie, w którym piszesz o 'nakładaniu knebla'
i inaczej zinterpretowałem kim jest 'tropiciel popr. polit.'.
> Ale po co na grupie językowej cytujesz taką propagandę? Przecież to
> nie jest bezstronna definicja,
Osobiście byłem i jestem przeciwnikiem przyklejania ludziom
etykietek z okresleniami politycznymi.
Odnoszę nawet wrazenie, ze linia frontu ideologicznego
przebiega przez środek różnych partii.
Lewica prawicy jest chyba bardziej lewa, niż prawica lewicy ;-)
Najlepiej skupmy się na faktach i nie wartościujmy ich politycznie.
Na początek zadam niewygodne dla polonistów pytanie.
Czy należy tępić mówienie gwarą na codzień, bo jest ona czymś gorszym
od języka literackiego?
Myślę, że autor tego artykułu przypisuje prof. Coppingerowi zbyt wiele
zasług. Pojęcie neotenii jest w biologii tak dawne, że już nawet
zdążyło trafić do słownika PWNu.
Neotenia jest jednym z mechanizmów przemiany gatunków. Zwierzęta
niekiedy osiągają zdolność płciową przed ukończeniem zwykłego
dojrzewania; i czasem to się staje dziedziczne. Wtedy dalszy ciąg
tego zwykłego dojrzewania przestaje być potrzebny i normalne się staje
w danym gatunku pozostawanie w stadium młodzieńczym do końca życia. W
niektórych aspektach pies jest wilkiem zatrzymanym w stadium
młodzieńczym -- o tym się mówi i pisze od dawna.
W tym samym sensie człowiek jest zatrzymanym w stadium młodzieńczym
szympansem. Np. kształt czaszki dorosłego człowieka jest taki jak
szympansiego niemowlęcia -- w dalszym rozwoju powinna nam się wydłużyć
i tego już nie czyni. Zdolność do nauki do końca życia jest też
zapewne naszą cechą neoteniczną. O tym też mówi się i pisze od dawna.
No właśnie. Niektóre języki poprawne dżenderowo odróżniają między
człowiekiem a człowiekiem-samcem:
* pol. człowiek -- mężczyzna,
* ros. /cziełowiek/ -- /mużczina/,
* niem. /Mensch/ -- /Mann/,
* łac. /homo/ -- /vir/.
A inne języki są tak seksistowskie, że nie odróżniają:
* ang. /man/ -- /man/,
* /fr. /homme/ -- /homme/,
* hiszp. /hombre/ -- /hombre/.
Ale i my utożsamiamy psa z psem samcem. Nie ma doskonałych
języków...
Everard Took::
> W przywołanym przykładzie więc chodzi o rozróżnienie płci i nie mam
> mowy o nieporozumieniu. Raczej nie zapytałbym: chłopiec czy
> dziewczynka.
I nikt Cię nigdy tak nie zapytał, jak szedłeś z pieskiem? Dziwne...
No cóż, może tu u nas, na północy, ludzie są mniej poprawni
antropolitycznie i nie boją się na psią dziewczynkę mówić
,,dziewczynka''? Moja teoria północności upadnie, jeśli się okaże, że
Ty mieszkasz np. w Pucku.
EvT
EvT
> /2/ Nie przyszłoby mi do głowy hodowanie psa w bloku :)
I tak oto, Panowie, zamiast zajmować sie dziwicą (ewentualnie modlitwą) -
zeszliście na psy.
Bo ja czytam i czytam. Codziennie. 20 minut
Jasne, jak kto ma hodowlę, to już potrzebuje posiadłości na wsi. Ale
w bloku da się mieszkać, jeśli tylko domownicy nie lenią się w
spacerach...
EvT
Rzekłeś.
> Gdyby nie było korzyści to by się sytuacja nie utrwaliła.
Innym słowy -- nie wola Boża decyduje, lecz interes. :)
Czy TZ (Twoim zdaniem) :) konsekrowane także kierują się
tym, co niesie korzyść? :)
Gdyby czuły wolę Bożą to by nie wytrzymały celibatu.
Wbrew temu co mówią biolodzy ja uważam, że liczy się nie egoizm genów,
a dobro puli genowej.
Czyli nie interes jednostki tylko interes społeczeństwa.
Inaczej nie było by samobójstw.
Pozdrawiam WM
Poprawka:
Inaczej nie byłoby samobójstw.
Bo te nie są w interesie egoistycznych genow.
> Gdyby czuły wolę Bożą to by nie wytrzymały celibatu.
Mnie przez ćwierć stulecia uczono, że wolę Bożą się rozumie, nie czuje.
Od kilkunastu lat niestety jestem uczony [przez innych, w tym i przez
księży] że wolę Bożą się czuje. :)
> Wbrew temu co mówią biolodzy ja uważam, że liczy się nie egoizm genów,
> a dobro puli genowej.
Nic nie rozumiem. :)
> Czyli nie interes jednostki tylko interes społeczeństwa.
> Inaczej nie było by samobójstw.
"WM " fobkak$ag4$1...@inews.gazeta.pl
> Poprawka:
> Inaczej nie byłoby samobójstw.
> Bo te nie są w interesie egoistycznych genow.
Nadal nic nie rozumiem.
Ale wiem, że samobójstwa są co najmniej dwojakie -- świadome i nieświadome.
0. Jeśli wypiję trutkę, sądząc, że piję sok z cytryny, samobójstwo popełnię,
ale nie [jest/będzie to samobójstwo] świadomie. Być może jest ono przeze
mnie zawinione (bo, na przykład, piłem po pijaku i nie przeczytałem uważnie
napisu) lecz nie jest przeze mnie zamierzone.
1. Jeśli wypiję trutkę, którą najpierw świadomie przygotowałem, też popełnię
samobójstwo, jednak innego rodzaju.
No i te świadome są typowe tylko dla ludzi. Zwierzęta nie popełniają samobójstw,
choć niektóre nie walcząc o przegrane życie, skracają je. Widziałem umierającego
w ten sposób geparda ze złamaną łapą. Nie usiadł w cieniu, lecz na słoneczku,
gdzie żywot jego został skutecznie skrócony.
Co do ludzi -- umierają z różnych powodów i z różnym nastawieniem.
1. Nie zdając sobie sprawy z nieodwracalności procesu.
2. Wierząc w nieśmiertelność duszy i/lub wagi sprawy, za którą umierają.
3. Nie widząc szans na ratunek.
4. Będąc w jakimś szoku.
0. No i (wspomniane wyżej) umieranie nieświadomie.
Myślę jednak, że są to decyzje oderwane od spraw socjobiologii.
Człowiek, głupi lub/czy mądry, jednak myśli, nie kieruje się instynktem.
Ulega presji środowiska, sugestii przywódców, porywom serca, potrzebom
chwil, ale zawsze podejmuje decyzje w oparciu o myślenie.
No i różni ludzie żyją w różnych warunkach. Jeden się podda pod byle uderzeniem,
inny zaś wytrzyma niepomiernie więcej. Ale nijak z tego nie wynika, że silni
psychicznie popełnią mniej samobójstw niż słabi. Silny może źle skalkulować
swoją smutną pozycję lub po prostu trafić na gorsze warunki niż słabszy od
niego, który przeżyje dlatego, że albo nie pojmie na czas grożących mu
niebezpieczeństw,albo w ogóle nie przeżyje żadnego szoku (nie zazna zawodu/upadku),
albo źle przygotuje samobójstwo (zapominając lub nie wiedząc o tym, że jakiś gaz
jest cuchnący jak musztarda, ale nie jest trujący), albo akurat w czasie upadku/ciosu
będzie kompletnie obojętny wobec rzeczywistości (będzie na przykład pijany w tak zwany
sztok), albo zajdzie masa innych okoliczności, które nie dopuszczą do odebrania sobie
życia (na przykład interwencja sąsiadów czy policji lub przypadkowych osób;
przeterminowanie/nieskuteczność trutki; silny organizm, który pokona trucizny). :)
-=-
Ale, ale... Zapędziłem się...
Na co mi te samobójstwa. :)
Wracajmy do konsekrowania. ;)
Przed laty pomyślałem sobie, że oto i ja mogę popełnić samobójstwo. :)
Powód był. :) Zostałem oszukany na poważne pieniądze. Sprzedano mi
bez gwarancji bardzo drogi dysk, który okazał się być uszkodzonym.
Uznałem, że oto i czas na samobójstwo, ale mój Elt (jeszcze wówczas nie
miałem, a nawet nie posiadałem ;) ani Eltów, ani nawet eltów) Integrator
wzruszył tylko ramionami i zauważył -- nie straciłeś, ale mniej zarobiłeś. :)
I na pewno niejeden :) Polak chciałby tyle ,,stracić'', co Ty. No i co ja
miałem zrobić z tym Eltem, którego wówczas jeszcze nie było na świecie? :)
Nawet nie mogłem go ukarać za niesubordynację, bo jak karać kogoś, kogo
jeszcze w ogóle nie ma? :)
Dysk okazał się sprawny, a diagnoza postawiona przez Jacka Pacholczyka :)
błędna. :) Co więcej -- diagnoza postawiła owego Jacka w złym świetle jako
eksperta od Novella, jako że właśnie opisana przeze mnie niedogodność ;)
była rozwiązywana za pomocą nowego sterownika do dysku, który był zaklęty ;)
w oddzielnej kopercie. :)
-=-
Samobójcze myśli ponoć miotały moich kontrahentów długimi latami.
Obserwacja świata daje odpowiedzi na wszystkie zadane Bogu pytania.
(a nawet na te, które nie zostały zadane) Dyrektor DHI długimi latami
był oskarżany przez swoich/jego znajomych o narażenie mnie na ogromne
straty moralne i finansowe.
Ja tymczasem wszystko miałem w ** dupie do tego stopnia, że nawet nie
zainstalowałem wiadomego sterownika, choć w chwilę po powrocie do domu,
zacząłem czytać z ciekawości i z nudów zawartość wiadomej koperty. :)
Nie zainstalowałem i powiedziałem odbierającemu, że jeśli [on] zechce,
to zainstaluję ów sterownik i postawię wszystko tak, jak [odbiorca] chciał
(chodziło o dyski lustrzane) ale jeśli mu niekoniecznie ;) zależy na owych
lustrzanych dyskach, to nie będę instalował, bo mi się nie chce... (chyba
gdzieś ucieka mi gramatyka i stosowne czasy, których mi w polskim po prostu
brakuje do opisywania przeszłości, ale może uda się to jakoś i odczytać ze
zrozumieniem, i ładniej zapisać) Instalacja sterownika z koperty zajęłaby
przysłowiową chwilę, ale mnie czasami ogarnia po prostu niechęć do wszystkiego. :)
Mogę nawet nie jeść, nie spać, choć jednocześnie mogę iść na długi spacer. :)
-=-
Wracajmy jednak do konsekrowania. ;)
"WM " fnqr54$jgf$1...@inews.gazeta.pl
> Gdyby nie było korzyści to by się sytuacja nie utrwaliła.
Innym słowy -- nie wola Boża decyduje, lecz interes. :)
Czy TZ (Twoim zdaniem) :) konsekrowane także kierują się
tym, co niesie korzyść? :)
Interes to czy wola Boża -- owe celibaty? :)
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....
Postscriptum: Konsekrowani szukają powodu, dla którego muszę być izolowany od społeczeństwa. :)
Żal mi bliźnich, ;) więc podaję im dobry powód -- jestem wulgarny!! ;) I okazuję
to słowem poprzedzonym dwiema gwiazdkami. :) Mój prześladowca jest od początku [naszego sporu]
na przegranej pozycji, ale teraz ów Samul (nazwisko księdza) Henryk zdaje sobie sprawę z tego,
że jego śmierć [naturalna, bo Samul to staruszek] przyniesie kres jego drodze, zanim owa droga
zostanie ukazana światu, a nikomu poza :) nim/Samulem nie zechce się drogi tej ,,budować''. Ja
niby też :) mogę wkrótce umrzeć, choć jestem od mego prześladowcy dużo młodszy, jako że śmierć
nie wybiera tylko staruszków, ale moja śmierć także byłaby Samula przegraną. :)
> Tu jest więcej w temacie dziewic:
> http://portalwiedzy.onet.pl/4868,37728,1465358,1,czasopisma.html
Artykuł zajmujący. ;) Nie wiem, co zajmuje, kiedy, po co i w jakim
stopniu zajmuje, ale na pewno zajmuje.
> Owady społeczne zasadniczo różnią się od całej reszty, bo siostra z
> siostrą są sobie bliższe genetycznie niż matka z córką.
To jwaax\w opia\, dlaczego tak właśnie jest.
Miało być:
To jeszcze opisz, dlaczego tak właśnie jest.
(porwane ścięgno utrudnia pisanie; potrafię
wyłączać dowolne palce, ale tam akurat nie wyłączyłem)
> Dlatego, z punktu widzenia propagacji genotypu, takiej pszczole może
> się bardziej opłacać pomagać siostrze zamiast rodzić własne dzieci.
> Myślę (alem nie polonista), że rozród to jest specyficzny sposób
> rozmnażania się, mianowicie przez rodzenie dzieci.
Czy dlatego węże są jajorodne i żyworodne? ;)
Jajorodne rodzą się z jaj a żyworodne rodzą się z żywych?
A może jajorodne rodzone są przez jaja a żyworodne rodzone są przez żywych?
MZ i jaja są rodzone przez żywe węże, i węże_żywe są rodzone przez żywe węże.
(czyli jaja nie rodzą i węże z jaj nie rodzą się)
Albo jak kto woli -- można rodzić jaja.
> Są na świecie inne
> jeszcze metody rozmnażania się: podział, pączkowanie, przekształcanie
> kwiatków w nasionka, składanie jaj, itp. Być może Bóg oryginalnie
> powiedział ,,rozradzajcie się, i rozmnażajcie się innymi sposobami'' a
> tylko końcówka wypadła w tłumaczeniu. Z hebrajskiego na polski, albo
> wcześniej, z boskiego na hebrajski.
> Chociaż niektórzy twierdzą, że Bóg z aniołami gadają po hebrajsku...
Dzięki czemu nieuczeni nie mogą ich podsłuchiwać...
Tak, ale jest coś takiego jak owczy pęd i działanie stadne.
Są różne mody, wierzenia i obyczaje synchronizujące działanie jednostek
w całość jako gatunku społecznego (w interesie mrowiska).
> Czy TZ (Twoim zdaniem) :) konsekrowane także kierują się
> tym, co niesie korzyść? :)
>
> Interes to czy wola Boża -- owe celibaty? :)
>
Wszystkie różniące się między sobą geny żyjących ludzi ja
nazywam pulą genową.
Nowe geny mogą dołączać do puli tylko w wyniku mutacji,
a to nie zdarza się często bo rzadko mają miejsce korzystne mutacje.
Częściej bywają złe mutacje i muszą istnieć mechanizmy eliminujące
z rozrodu jednostki z tymi szkodliwymi mutacjami.
Gatunek może przetrwać tylko dzięki odpowiedniej różnorodności genetycznej.
Większa wtedy szansa, ze pojawienie się nowej choroby nie zabije całego
gatunku, tylko znajdą się jednostki odporne, które odbudują populację.
W puli genowej są ślady przestosowania do dawnych
nie istniejących już warunków środowiskowych.
Te warunki mogą powrócić a wtedy te geny będą znowu potrzebne.
Im bardziej dany gen sprawdza się przy danych warunkach środowiskowych
tym jest większe na niego zapotrzebowanie i tym częściej występuje
w populacji.
Co z nosicielami genów , na które nie ma chwilowo zapotrzebowania?
Trzeba czasowo ograniczyć ich z rozród, do czasu gdy warunki
środowiskowe znów im będą sprzyjac.
Do tego czasu mogą się konsekrować, lub pędzić zywot singla.
Mogą pomagać przy wychowaniu potomstwa swojego rodzeństwa
rezygnując z własnego.
To się im opłaca, bo to potomstwo równiez ma ich geny.
Społeczeństwo zyskuje, bo następuje ograniczenie wzrosu populacji.
"WM " fofji5$ear$1...@inews.gazeta.pl
> > Myślę jednak, że są to decyzje oderwane od spraw socjobiologii.
> > Człowiek, głupi lub/czy mądry, jednak myśli, nie kieruje się instynktem.
> > Ulega presji środowiska, sugestii przywódców, porywom serca, potrzebom
> > chwil, ale zawsze podejmuje decyzje w oparciu o myślenie.
> Tak, ale jest coś takiego jak owczy pęd i działanie stadne.
Ludzi -- co już być może ;) kiedyś pisałem -- są dziwni. :)
Od czasu do czasu (a raczej stale) przekonują mnie do tego,
że mylę się wówczas, gdy dystansuję ludzi i zwierzęta. :)
Otóż ja (z uporem maniaka) twierzę, że ludzie myślą, zaś zwierzęta nie myślą. :)
Twierdzę nawet, że tym właśnie (albo i tylko tym) różnią się ludzie i zwierzęta,
że ci pierwsi myślą, zaś ostatni nie myślą.
No i ludzie :) przekonują mnie stale o tym (i do tego), że jednak nie każde
zwierzę postępuje wg ustalonych (?przez Boga?) algorytmów z jednej strony,
zaś z przeciwnej -- nie każdy człowiek opiera swe decyzje o myślenie. : )
Ty teraz piszesz o jakimś owczym pędzie. :)
Owczym, czyli zwierzęcym, ale jednak takim, który dotyczy ludzi.
Poniekąd więc przyznajesz mi rację (bo jednak ów pęd jest owczy,
czyli zwierzęcy -- nie zasię murzyński, dziecięcy, hinduski, czy
ludzi ze średniowiecza lub epoki kamienia łupanego i rozłupanego
albo po prostu ludzi niedorowiniętych umysłowo -- zwierzęcy pęd)
ale jednocześnie zakładasz, że ludzie potrafią kierowć się takim
zwierzęcym pędem, zamiast [rozumnym i świadomym] myśleniem. :)
> Są różne mody, wierzenia i obyczaje synchronizujące działanie jednostek
> w całość jako gatunku społecznego (w interesie mrowiska).
A co tu synchronizować lub córkachronizować? :)
Popęd seksualny, rozród, ciążenie itp.? :)
I co tu jest synchronizowane lub córkachronizowane?
Rzymskokatoliccy księża nie żenią się.
Rzymskokatoliccy zakonnicy też, ale ponoć prawosławni zakonnicy
nie żenią się, podczas gdy prawosławni księża się żenią się.
Widzisz tu jakąś synchronizację lub córkachronizację? :)
Ja nie widzę.
> > Czy TZ (Twoim zdaniem) :) konsekrowane także kierują się
> > tym, co niesie korzyść? :)
> > Interes to czy wola Boża -- owe celibaty? :)
> Wszystkie różniące się między sobą geny żyjących ludzi ja nazywam pulą genową.
> Nowe geny mogą dołączać do puli tylko w wyniku mutacji,
Może i tak -- nie mam o tym pojęcia. :) Zajmowałem się
tym ćwierć wieku temu i teraz mogę nieźle namieszać. :)
> a to nie zdarza się często bo rzadko mają miejsce korzystne mutacje.
> Częściej bywają złe mutacje i muszą istnieć mechanizmy eliminujące
> z rozrodu jednostki z tymi szkodliwymi mutacjami.
MZ ma to nijaki związek z decyzjami konsekrowania, czyli :) rezygnacji z rozmnażania się. :)
> Gatunek może przetrwać tylko dzięki odpowiedniej różnorodności genetycznej.
> Większa wtedy szansa, ze pojawienie się nowej choroby nie zabije całego
> gatunku, tylko znajdą się jednostki odporne, które odbudują populację.
> W puli genowej są ślady przestosowania do dawnych
> nie istniejących już warunków środowiskowych.
MZ od wielu lat o przetrwaniu decydyje myśl/myślenie, nie geny.
Mamy lekarstwa, metody poznawcze, wiedzę i metody zapobiegawcze. :)
> Te warunki mogą powrócić a wtedy te geny będą znowu potrzebne.
> Im bardziej dany gen sprawdza się przy danych warunkach środowiskowych tym
> jest większe na niego zapotrzebowanie i tym częściej występuje w populacji.
> Co z nosicielami genów , na które nie ma chwilowo zapotrzebowania?
A jakie to ma powiązanie z konsekracjami? :) MZ żadne.
> Trzeba czasowo ograniczyć ich z rozród, do czasu gdy warunki
> środowiskowe znów im będą sprzyjac.
I TZ (Twoim zdaniem) temu służy konsekrowanie? :)
> Do tego czasu mogą się konsekrować, lub pędzić zywot singla.
(czyli stadnego singla lub singla?) ;)
> Mogą pomagać przy wychowaniu potomstwa swojego rodzeństwa
> rezygnując z własnego.
Mogą, ale Bóg nakazał wyraźnie -- mnóżcie się! :)
Nie pzowolił na ociąganie się w tej kwestii. :)
> To się im opłaca, bo to potomstwo równiez ma ich geny.
Ale raczej konsekrowane nie zdają sobie z tego sprawy.
One raczej podejmuja decyzję świadomie i nie opierają się o genowe zyski. :)
[ale ładen piersi ma panienka w białostockiej TV; w białostockiej TV Białystok w ogóle wygląda ładnie] ;)
> Społeczeństwo zyskuje, bo następuje ograniczenie wzrosu populacji.
W białostockiej TV kareteczki. ;) Jedna mówi, że można się (dzieki
treningom) obronić przed kimś, kto zaczepia... Delikatnie ujmując
w słowa -- dziewczę nie wie, co mówi. :)
Ale na pewno można przedłużyć młodość (lub życie w ogóle) dzięki
karate, bo dookoła zdrowego ducha zdrowe ciało, czy jakoś podobnie. :)
-=-
A teraz wracamy do sedna:
"WM " fnqr54$jgf$1...@inews.gazeta.pl
> Gdyby nie było korzyści to by się sytuacja nie utrwaliła.
Innym słowy -- nie wola Boża decyduje, lecz interes. :)
Czy TZ (Twoim zdaniem) :) konsekrowane także kierują się
tym, co niesie korzyść? :)
Interes to czy wola Boża -- owe celibaty? :)
-=-
Aby nie tworzyć nowego postu:
"Eneuel Leszek" fodj83$jjc$1...@news2.task.gda.pl
> No i te świadome są typowe tylko dla ludzi. Zwierzęta nie popełniają samobójstw,
> choć niektóre nie walcząc o przegrane życie, skracają je. Widziałem umierającego
> w ten sposób geparda ze złamaną łapą. Nie usiadł w cieniu, lecz na słoneczku,
> gdzie żywot jego został skutecznie skrócony.
+ No i te świadome są typowe tylko dla ludzi. Zwierzęta nie popełniają samobójstw
> świadomie, choć niektóre nie walcząc o przegrane życie, skracają je. Widziałem
> umierającego w ten sposób geparda ze złamaną łapą. Nie usiadł w cieniu, lecz na
> słoneczku, gdzie żywot jego został skutecznie skrócony.
--
Czy odczułeś na sobie czym jest psychologia tłumu?
Ja to odczułem w wojsku (SOR) podczas pozorowanego ataku.
Wyskakując z okopu byłem pacyfistą a w trakcie biegu
zmieniłem się w uskrzydlony element tłumu, który nie myśli
tylko z obłędem w oczach chce dopaść przeciwnika.
Po wszystkim znowu byłem pacyfistą, ale mocno sfrustrowanym
tym jakie to ciemne moce w nas drzemią ;-)
> > Są różne mody, wierzenia i obyczaje synchronizujące działanie jednostek
> > w całość jako gatunku społecznego (w interesie mrowiska).
>
> A co tu synchronizować lub córkachronizować? :)
Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić (Wolter).
Jak inaczej myślący człowiek ma sam się pilnować,
żeby być prospołecznym wtedy, gdy inni ludzie go nie widzą.
Pierwszymi wynalazcami tej metody byli szamani wioskowi.
Moralność nie jest wrodzona, tylko wyuczona.
Normy społeczne regulują życie w grupie ludzi tworząc z nich społeczeństwo.
> Aby nie tworzyć nowego postu:
>
> "Eneuel Leszek" fodj83$jjc$1...@news2.task.gda.pl
>
> > No i te świadome są typowe tylko dla ludzi. Zwierzęta nie popełniają
samobójs
> tw,
> > choć niektóre nie walcząc o przegrane życie, skracają je. Widziałem
umierając
> ego
> > w ten sposób geparda ze złamaną łapą. Nie usiadł w cieniu, lecz na
słoneczku,
> > gdzie żywot jego został skutecznie skrócony.
>
Zwierzęta popełniają samobójstwa celem zmniejszenia populacji.
Tu zobacz jak robią to lemingi:
http://www.youtube.com/watch?v=VWuiGWkd7mM
Liczy się efekt końcowy, a nie rzeczywiste intencje zwierząt.
Podobnie jest z konsekrowanymi.
Nie są ważne rzeczywiste motywy, którymi się one kierują,
tylko istotny jest efekt końcowy dla społeczeństwa.
Trzeba coś robić bo Ziemia się przeludnia,
a wojny nie powinny służyć ograniczaniu populacji.
[..]
> a wojny nie powinny służyć ograniczaniu populacji.
Na razie tylko tyle, bo mnie zmuszasz ;) do myślenia, a to trwa i trwa. ;)
Dłuższą odpowiedź już napisałem, :) ale chcę się z nią przespać. :) Wolałbym
oczywiście sypiać z innymi kobietami niż z odpowiedziami, ;) ale cóż poradzić... :)
Wola Boża... ;) (wymadlana przez księdza Samula i jemu podobnych)
-=-
Wojny powinny służyć ograniczaniu populacji i temu służyły zazwyczaj, ale
ludzie nierozważnie zbudowali broń termojądrową, która pochłania nie tylko
ludzi, lecz także i lądy... :) No i po tym, jak Sowiety (poniekąd ostoja
prawosławia) odparowały jakąś wysepkę, rzymskokatoliccy dobrodzieje ;)
przypomnieli sobie nawoływania Benedykta XV (i jemu podobnych ,,mięczaków'')
i postanowili ograniczyć wojenne działania...
Benedykt XV miał na uwadze ludzi, ginących w okopach, więc ,,twardziele''
go ignorowali i dopiero wizja utraty całej Ziemi :) doprowadziła do kontroli
zbrojeń i zabijania/mordowania innego rodzaju. :)
-=-
Parędziesiąt lat po II wojnie światowej, gdy stawało się jasne, że
nadchodzi kres ludobójstwa na szeroką skalę a nowa broń nie będzie
masowo wykorzystywana do czystek etnicznych (gdyż raczej ;) nadaje
się do unicestwiania całego świata, niż do zagłady wybranej części
ludzkości) ludzi opanował lęk przed przeludnieniem Ziemi.
Widać go (ów lęk) chociażby w twórczości (literaturze na przykład)
z tamtych (pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych) lat XX wieku...
Rozmyślano na przykład o podróżach w kosmos i zaludnianiu (a nawet
o eksplorowaniu) Księżyca oraz innych planet. Obawiano się wyczerpania
surowców, złóż ropy naftowej, ziemi uprawnej... Dopiero późniejsze lata
(osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia) uspokoiły ludzi
i skierowały ich (ciekawe, czy słowo 'ich' ma tutaj jakikolwiek sens
-- poniekąd lansuje i utwierdza czy przemyca stwierdzenie, że nie tylko
ludzie myślą) myśli w inne strony, na przykład w stronę chronienia środowiska
naturalnego :) czy szukania ,,dziewiczych'', zielonych ,,pastwisk'', na których
odpoczywać by mieli wybrańcy. :)
-=-
Kończę. Odchodzę już od zmysłów!!! (a to nieomylny znak, że czas na zakończenie)
Widzę nienaturalnie powykrzywiany środkowy palec prawej ręki!! Mojej ręki!!! :)
Powykrzywiany niemal wszędzie!!! Tak jakby miał kilkanaście :) stawów, na dodatek
pracujących w siedmiu ;) stopniach swobody... ;)
Gdy mnie zmysły zawodzą, idę po rozum do [mojej] głowy i porównuję wyrysy palca...
Papier jest cierpliwy, ale nie kłamie... Od paru tygodni monitoruję ;) ów palec...
Zgięcie w ostatnim stawie nie zmienia się. Jest od długiego czasu w okolicach
55°, zaś wyprost czasami się poprawia, czasami pogarsza -- o około 5°...
Pisanie (stukanie w klawiaturę i ,,myszkowanie'', czyli klikanie myszką)
mu szkodzi, zaś odpoczynek służy.. Nominalnie ;) jest ze 20°. :) Może
nieco mniej -- może 17°... :)
Reszta palca nie wykazuje nieprawidłowości, :) więc zmysły mnie okłamują, :)
gdy im nieco pofolguję... Na szczęście od zawsze polegam na zapiskach,
wykresach, wyliczeniach, miernikach, wskaźnikach i opiniach mądrych oraz
głupich :) ludzi... Wbrew pozorom głupota też jest dobra, o ile potrafimy
ją stosownie naprawiać. :)
Jeśli wiemy, że wróżka zawsze kłamie, wróżąc płeć dziecka, zawsze znamy prawdę,
gdy znamy wynik owej wróżby. :) Zazwyczaj tak słodko nie jest, ale chyba zawsze
każda :) wiadomość obarczona jest błędem i ważne jest, aby błąd ów zrozumieć :)
i odpowiednio zinterpretować docierające do nas informacje. :) Oczy stale
odwracają docierający do naszej duszy obraz, a jednak widzimy ;) poprawnie. :)
Co więcej -- widzimy dookoła (niemal 180°) choć wiemy o tym, że pole
widzenia oka jest praktycznie żadne...
-=-
Reszta później. :)
[..]
> Zgięcie w ostatnim stawie nie zmienia się. Jest od długiego czasu w okolicach
> 55°, zaś wyprost czasami się poprawia, czasami pogarsza -- o około 5°...
> Pisanie (stukanie w klawiaturę i ,,myszkowanie'', czyli klikanie myszką)
+ mu szkodzi, zaś odpoczynek służy...
Z ostatniej chwili... Poszedłem po rozum do [swojej] głowy i wykonałem
poprawkę usztywnienia kontuzjowanego palca... Okazało się, że wszystko
do takiegoż usztywnienia mam... Staw (zbyt mocno do tej pory uciskany)
wisi teraz w powietrzu, a mimo tego palec jest tak mocno ściśnięty, że
aż zimny... Zaraz mu trochę popuszczę...
Znowu mogę szybko pisać. :) Mogę stukać w klawisze... :)
Może nawet wykradnę :) fuksem wiedzę i zrozumiem, jak wygląda i jak pracuje
takie ścięgno prostownika palca. :) Wiedza medyczna jest w cenie, więc próżno
jej szukać w necie, ale... Są sztuczne :) ręce, wzorowane na prawdziwych, żywych,
ludzkich, białkowych... :) No i tych/takich poszukam. :)
EvT
> > Na razie tylko tyle, bo mnie zmuszasz ;) do myślenia, a to trwa i trwa. ;)
> > Dłuższą odpowiedź już napisałem, :) ale chcę się z nią przespać. :) Wolałbym
> > oczywiście sypiać z innymi kobietami niż z odpowiedziami,
> Dlaczego nie z tymi, tylko z innymi kobietami? ;-)
Bo moje odpowiedzi nie są seksowne. ;)
No... I są bierne w łóżku...
Kobieta powinna mieć temperament, wykazywać inicjatywę!!!
I jeszcze najgorsze... To ja płodziłem te odpowiedzi, więc są to poniekąd moje
własne córki... I to chyba nazywa się kazirodztwo... Na dodatek żadna z nich
nie jest pełnoletnia... A to już pedofilia...
> > Wojny powinny służyć ograniczaniu populacji
> Tu muszę zaprotestować.
I po co? Wojny zazwyczaj miały charakter religijny
i prowadziły do czystek etnicznych i religijnych lub podobnych. :)
> Rozwinięta cywilizacja powinna pozbyć się przemocy w rozwiązywaniu konfliktów.
A to żart czy poważne stwierdzenie?
> Są inne metody ograniczania populacji.
Są. ;) Na przykład duchowieństwo rzymskokatolickie skutecznie mnie ograniczyło :)
niby bez wojny. Ale na wielką skalę dobre są wojny. :) Najlepiej takie, na których
giną miliony ludzi :) i nie ma niszczenia dobytku materialnego.
> Sądzę, że w przyszłości jednostki agresywne będą wykrywane w testach
> genetycznych po urodzeniu i przymusowo leczone.
Znów -- to żart czy poważne stwierdzenie?
Toż w życiu sprawdzają się tylko agresywni.
Nazywani są energicznymi lub pełnymi energii. ;)
Zamyśleni, refleksyjnie nastawieni do otaczającej rzeczywistości itp. są
uznawani za nieprzydatnych lub wręcz chorych umysłowo, na przykład na depresję. :)
> To będzie możliwe dopiero wtedy, gdy wszystkie kraje wstąpią do Unii ;-)
Piechotą. :) (czyż wstępować można inaczej?)
-=-
Wracając do sypiania z własnymi myślami...
Wysoką cenę zapłaciłem za przyjaźń z pedalskim ,,narodem'',
czyli za przyjaźń z duchownymi Kościoła rzymskokatolickiego...
W pewnym sensie nie pokonali mnie na żadnym polu ,,bitwy'', choć
walczyli nieuczciwie -- nieczysto to co najmniej delikatne określenie.
Jednak mimo tego, że mnie nie złamali, to nabruździli w moim życiu straszliwie!
Boże!! Jak mi brakuje wojowników, :) których nie przestrasza ,,ryk'' ;)
(ryczenie -- chyba lwy ryczą) pedalskich lwiątek. ;) Po latach ów ryk
wydaje się żałosny, płochliwy (żeby nie napisać tchórzliwy) i wręcz śmieszny.
Mocni w gębach, puści w sercach, pozbawieni idei czy celu, nienawidzący i Boga,
i ludzi, dbający jedynie o pełnię ;) brzucha i złudzenie władzy... :) W zasadzie
należna im jest tylko pogarda, nic ponadto. :) Gdyby w ich cielskach (cielskach
w przenośni) ktoś zanurzył najszlachetniejszy miecz czy pikę, wyjąłby przegniłe
resztki -- tak straszne to stwory... :) Żebrzące, przeklinające, żyjące kosztem
innych ludzi! I drżące ze strachu!!! :)
Prawdziwy wojownik nie boi się niczego i nikogo, chyba że siebie samego i swego
buntu wobec Boga -- swojej głupoty i głupoty tych, za których jest odpowiedzialny
i których kocha. Zawsze, w każdej scenerii i w każdej sytuacji powie do Boga: Gdzie
mnie poślesz -- tam pójdę!!! Wezwiesz przed Siebie, na sąd tak zwany, :) na śmierć
-- pobiegnę z radością!!! Pobiegnę, choć (a raczej dlatego, że) kocham to życie
i dobra, którymi mnie otaczasz!!!
-=-
Ale żem się rozpisał... Zaraz mnie rozboli palec... Nie dość, że go nie
wzmocniłem zapałkami na czas stukania po klawiaturze, to na dodatek
potłukłem go (lekko, ale jednak) w czasie wyjmowania prania z pralki...
Na razie niczego nie czuję, ale pewnie za chwilę się zacznie... :)
-=-
Jest słowo takie jak 'ależem'?
> Miejmy nadzieję, że wcześniej wszystka ta unia pieprznie z hukiem. Albo
> że będzie koniec świata. Inaczej nie ujedziemy przy zdrowych zmysłach.
Przeżyliśmy Unię Wolności, przeżyjemy i Unię Europejską. ;)
> Osobiście byłem i jestem przeciwnikiem przyklejania ludziom
> etykietek z okresleniami politycznymi.
> Odnoszę nawet wrazenie, ze linia frontu ideologicznego
> przebiega przez środek różnych partii.
Chyba przez środki.
> Lewica prawicy jest chyba bardziej lewa, niż prawica lewicy ;-)
Czyli partie nakładają (: się na siebie :) jak partie materiału w plisowanej spódnicy. ;)
> Najlepiej skupmy się na faktach i nie wartościujmy ich politycznie.
> Na początek zadam niewygodne dla polonistów pytanie.
> Czy należy tępić mówienie gwarą na codzień, bo jest ona czymś gorszym
> od języka literackiego?
na co dzień
Nie należy tępić.
> Bo moje odpowiedzi nie są seksowne. ;)
> No... I są bierne w łóżku...
> Kobieta powinna mieć temperament, wykazywać inicjatywę!!!
> I jeszcze najgorsze... To ja płodziłem te odpowiedzi, więc są to poniekąd moje
> własne córki... I to chyba nazywa się kazirodztwo... Na dodatek żadna z nich
> nie jest pełnoletnia... A to już pedofilia...
Długo o tym myślałem... Wiem, że brzmi niewiarygodnie... Ale nie kłamię!
Czyli tak:
-- Ja mam swoje myśli (niejako nieletnie moje córki) udostępnić
innym grupowiczom, aby oni mogli z tymi myślami sypiać...
-- Ale w zamian inni grupowicze nie udostępnią mi swoich
córek (niech będą dorosłe) abym ja mógł z nimi sypiać...
To nie jest sprawiedliwe!!! Myśli za córki!!! No... Za młode córki. :)
Powiedzmy... Za młode, ładne, dobre, miłe... Słucham? Moje myśli takie
nie są? :) Mogą być. :) Mogę pisać i myśleć miło, ładnie... Ale coś za
coś, albo raczej ktoś (myśli) za kogoś (córki) -- inaczej to chyba nie
jest fair...
Inaczej to cwaniactwo!! O!!