Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Dziwna klasyfikacja języków

38 views
Skip to first unread message

medea

unread,
May 16, 2008, 11:49:47 AM5/16/08
to
Zupełnie przypadkiem wpadła mi do rąk jakaś niemiecka gramatyka.
Przypadkiem, bo tego języka nie znam ni w ząb. No i - na jednej z
pierwszych stron jest podana ogólna klasyfikacja języków europejskich.
Na czele, czyli na szczycie drzewa rodziny języków, jest język zwany
"Indogermanisch". Pod nim natomiast są języki germańskie (Germanisch),
romańskie (Lateinisch) i słowiańskie (Slawisch). Czy to jest normalne?
Mnie zawsze się wydawało, że ten prajęzyk to był (pra)indoeuropejski.
Ciekawe...

Pozdrawiam
Ewa

42nat

unread,
May 16, 2008, 2:52:32 PM5/16/08
to
medea pisze:

Możliwe, że autor klasyfikacji zaliczał się do rasy nadludzi, więc i
język musiał mieć odpowiednie pochodzenie ;)
Możesz podać rok wydania i autora, ew. wydawnictwo?

--
pozdrawiam
___> 42nat <___

Van den Budenmayer

unread,
May 16, 2008, 3:21:38 PM5/16/08
to
42nat pisze:
Schleicher może?

vdb

--
LANGUAGE, n. The music with which we charm the serpents guarding another's
treasure. (Bierce)

medea

unread,
May 16, 2008, 3:35:58 PM5/16/08
to
42nat pisze:

> Możliwe, że autor klasyfikacji zaliczał się do rasy nadludzi, więc i
> język musiał mieć odpowiednie pochodzenie ;)
> Możesz podać rok wydania i autora, ew. wydawnictwo?
>

Der kleine Duden Deutsche Grammatik, 2004
Von Rudolf und Ursula Hoberg

www.duden.de

Pozdrawiam
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
May 16, 2008, 4:03:54 PM5/16/08
to
Pani Ewa napisała:

>> Możliwe, że autor klasyfikacji zaliczał się do rasy nadludzi,
>> więc i język musiał mieć odpowiednie pochodzenie ;)
>> Możesz podać rok wydania i autora, ew. wydawnictwo?
>
> Der kleine Duden Deutsche Grammatik, 2004
> Von Rudolf und Ursula Hoberg

Też najpierw podążyłem tą drogą. Sądziłem, że aby taki termin
wymyśleć, to trzeba wykazać się nadludzkim wysiłkiem. Miałem też
pytać o kolor okładki książki, bo podejrzewałem jakiś brunatny.
Ale wpisałem do wyszukiwarki Wikipedii (z której czasem korzystam
jak ze Słownika Języków Różnych) hasło "języki indoeuropejskie".
Później już normalnie, kliknąłem "w innych językach" na "Deutsch".
No i ukazał się tytuł "Indogermanische Sprachen". Sam nie wiem co
o tym myśleć. Czy to jest to słynne niemieckie poczucie humoru?

--
Jarek

Ludek Vasta

unread,
May 16, 2008, 4:20:14 PM5/16/08
to
Jarosław Sokołowski wrote:
> Ale wpisałem do wyszukiwarki Wikipedii (z której czasem korzystam
> jak ze Słownika Języków Różnych) hasło "języki indoeuropejskie".
> Później już normalnie, kliknąłem "w innych językach" na "Deutsch".
> No i ukazał się tytuł "Indogermanische Sprachen".

I co tam pisza na stronie dyskusji? Bo ja niemieckiego nie umiem, ale
omawiaja tam ten problem w rozdzialu drugim dyskusji:
http://de.wikipedia.org/wiki/Diskussion:Indogermanische_Sprachen

Ludek

42nat

unread,
May 16, 2008, 4:37:41 PM5/16/08
to
medea pisze:

Może chodzi tu o proste utożsamienie 'indogermańskiego' z
'praindoeuropejskim', albo odcięcie w klasyfikacji najwyższego szczebla,
po to, żeby indogermański w ten sposób "awansował". Taka mała manipulacja ;)

Don Gavreone

unread,
May 16, 2008, 4:53:39 PM5/16/08
to
medea<e.fi...@poczta.fm>
news:g0kah0$c3s$1...@atlantis.news.neostrada.pl

[...]


> Mnie zawsze się wydawało, że ten prajęzyk to był (pra)indoeuropejski.
> Ciekawe...

Kiedyś nazywano je również indogermańskimi :). W niemieckiej literaturze
przedmiotu jak widać spotyka się tę nazwę do dzisiaj.
I nie chodziło tu o niemiecką manię wyższości, tylko o ludy od indyjskich na
wschodzie po germańskie na zachodzie.
http://de.wikipedia.org/wiki/Indogermanisch

DG

medea

unread,
May 16, 2008, 4:57:03 PM5/16/08
to
42nat pisze:

> Może chodzi tu o proste utożsamienie 'indogermańskiego' z
> 'praindoeuropejskim',

Raczej myślę, że to.

> albo odcięcie w klasyfikacji najwyższego szczebla,
> po to, żeby indogermański w ten sposób "awansował". Taka mała
> manipulacja ;)

To raczej niemożliwe, bo skąd wziąłby się tam ten słowiański?

Ewa

Don Gavreone

unread,
May 16, 2008, 4:58:41 PM5/16/08
to
medea<e.fi...@poczta.fm>
news:g0ksrf$k6h$1...@nemesis.news.neostrada.pl

[...]


> To raczej niemożliwe, bo skąd wziąłby się tam ten słowiański?

indogermańskie = indoeuropejskie

dg

Jarosław Sokołowski

unread,
May 16, 2008, 5:02:19 PM5/16/08
to
Don Gavreone napisał:

> Kiedyś nazywano je również indogermańskimi :). W niemieckiej
> literaturze przedmiotu jak widać spotyka się tę nazwę do dzisiaj.
> I nie chodziło tu o niemiecką manię wyższości, tylko o ludy
> od indyjskich na wschodzie po germańskie na zachodzie.

A portugalski do jakiej grupy zaliczono?

--
Jarek

Don Gavreone

unread,
May 16, 2008, 5:05:12 PM5/16/08
to
Jarosław Sokołowski<ja...@lasek.waw.pl>
news:slrng2rtiq...@falcon.lasek.waw.pl

A jak myślisz?

Przyjrzyj się definicji pod linkiem, który podałem.

Island = Islandia.

DG

medea

unread,
May 16, 2008, 5:06:36 PM5/16/08
to
Don Gavreone pisze:

> indogermańskie = indoeuropejskie

Tak, ale fortunat podał przypuszczenie, że sytuacja powstała z
zafałszowania drzewa. Na tej samej zasadzie, co niektóre chwyty
marketingowe powstają - są podawane jakieś niby badania i pokazują tylko
czubek tabeli, wskazujący na to, że jakaś firma przewyższa np.
dwukrotnie inną pod jakimś tam względem. A to by było w tym wypadku
niemożliwe, bo słowiańskie nijak nie chcą być pod germańskimi.

Skoro jednak powiadasz, że taką nazwę na indoeuropejskie języki się
stosowało - indogermańskie - to pewnie masz rację. Ja się szczerze
mówiąc spotykam z tym pierwszy raz w życiu, i nie tylko ja jak widać
(nawet mi słownik podkreślił). Pewnie dlatego, że nigdy się niemieckiego
nie uczyłam.
:-)

Pozdrawiam
Ewa

Don Gavreone

unread,
May 16, 2008, 5:10:57 PM5/16/08
to
medea<e.fi...@poczta.fm>
news:g0ktdc$l3v$1...@nemesis.news.neostrada.pl

[...]


> Skoro jednak powiadasz, że taką nazwę na indoeuropejskie języki się
> stosowało - indogermańskie - to pewnie masz rację. Ja się szczerze
> mówiąc spotykam z tym pierwszy raz w życiu, i nie tylko ja jak widać
> (nawet mi słownik podkreślił). Pewnie dlatego, że nigdy się
> niemieckiego nie uczyłam.
> :-)

http://www.britannica.com/eb/topic-286368/Indo-European-languages

DG

medea

unread,
May 16, 2008, 5:24:40 PM5/16/08
to
Don Gavreone pisze:
>
> http://www.britannica.com/eb/topic-286368/Indo-European-languages
>
> DG

Ależ ja Ci wierzę, miszczu!
Co nie zmienia faktu, że spotykam się z tą nazwą po raz pierwszy. :-)

Pozdrawiam
Ewa

Jarosław Sokołowski

unread,
May 16, 2008, 5:38:28 PM5/16/08
to
Don Gavreone napisał:

>>> Kiedyś nazywano je również indogermańskimi :). W niemieckiej
>>> literaturze przedmiotu jak widać spotyka się tę nazwę do dzisiaj.
>>> I nie chodziło tu o niemiecką manię wyższości, tylko o ludy
>>> od indyjskich na wschodzie po germańskie na zachodzie.
>>
>> A portugalski do jakiej grupy zaliczono?
>
> A jak myślisz?

Trudno mi podążać tym tokiem myślenia.

> Przyjrzyj się definicji pod linkiem, który podałem.

Definicja pod linkiem jest różna od tej cytowanej, wschodnio-zachodniej?

> Island = Islandia.

Zasiedlona przez Skandynawów jakieś dziesięć wieków temu. To dobry
materiał do badań nad ewolucją współczesnych języków, fakt. Ale żeby
tak w oparciu o położenie geograficzne Islandii tworzyć nazwę dla grupy
języków, które zdążyły się zróżnicować zanim zaistnieli Islandczycy?
A co z Azorami -- obecnie portugalskie, może trochę krócej niż Islandia
germańska, ale to też zawsze parę wieków? A Nowa Zelandia, językowo
germańska obecnie, jest na wschód czy na zachód od Portugalii?

--
Jarek

Raf :-)

unread,
May 16, 2008, 7:22:16 PM5/16/08
to
Dnia Fri, 16 May 2008 20:03:54 +0000 (UTC), Jarosław Sokołowski napisał(a):

>>> Możliwe, że autor klasyfikacji zaliczał się do rasy nadludzi,

>[...]


>
> Też najpierw podążyłem tą drogą. Sądziłem, że aby taki termin
> wymyśleć, to trzeba wykazać się nadludzkim wysiłkiem.

[...]


> Ale wpisałem do wyszukiwarki Wikipedii (z której czasem korzystam
> jak ze Słownika Języków Różnych) hasło "języki indoeuropejskie".
> Później już normalnie, kliknąłem "w innych językach" na "Deutsch".
> No i ukazał się tytuł "Indogermanische Sprachen". Sam nie wiem co
> o tym myśleć. Czy to jest to słynne niemieckie poczucie humoru?

Eee tam, nie przesadzałbym.
"Italiano" to po polsku "język włoski". A na mojej własnej wizytówce po
polsku jest napisane "Tłumacz języka angielskiego", a po angielsku: "Polish
language interpreter and translator".
Morze Bałtyckie to po niemiecku jest Ostsee czyli jakieś morze wschodnie
(nie znam niemieckiego), a Kanał La Manche to po angielsku "English
Channel". Mongolizm ma dokładnie tyle z Mongolią wspólnego co histeria z
macicą.

Dla jednych ich własnym zaściankiem jest Europa, to mają języki
indoeuropejskie, a dla innych Germania, to mają indogermańskie. Taki na
przykład język farsi (perski) jest równie europejski, co germański, a i tak
do grupy indoeropejskich się zalicza.

To tylko kwestia nazewnictwa - często z powodu zaszłości historycznych w
języku utrwalają się jakieś terminy i już tam pozostają na dobre, nawet
jeśli nazwa według dzisiejszych kryteriów jest błędna.

Raf :-)
--
Powiedzenia polskie: Z próżnego kozy skaczą.

Jarosław Sokołowski

unread,
May 16, 2008, 8:57:52 PM5/16/08
to
Pan Raf :-) napisał:

>> No i ukazał się tytuł "Indogermanische Sprachen". Sam nie wiem co
>> o tym myśleć. Czy to jest to słynne niemieckie poczucie humoru?
>
> Eee tam, nie przesadzałbym.
> "Italiano" to po polsku "język włoski".

Jest Pan pewien? "Język włoski" to będzie po włosku "italiano". Ale
włoskie "italiano" ma po polsku chyba sporo znaczeń innych od podanego.

> A na mojej własnej wizytówce po polsku jest napisane "Tłumacz
> języka angielskiego", a po angielsku: "Polish language interpreter
> and translator".

Dopiero bym się zdziwił, gdyby tam było "translator, interpreter,
compiler and debugger". Właściwie to tak dla szpasu może Pan kazać
sobie takie wydrukować.

> Dla jednych ich własnym zaściankiem jest Europa, to mają języki
> indoeuropejskie, a dla innych Germania, to mają indogermańskie.

Ale zdaje się, że poza "Indogermanische" mają też "Indoeuropäische".
O ile na myśl o pierwszej hipotezie pochodzenia tego określenia robiło
się straszno, to po dalszych wyjaśnieniach już tylko śmieszno. A więc
intuicję miałem dobrą, co kol. Gavreone do końca potwierdził. Oczywiście
wszyscy wierzymy w to, że "nie chodziło tu o niemiecką manię wyższości",
to wszystko ze skromności i przez szacunek dla faktów geograficznych.
Tak samo jak ktoś używa terminu "dialekty uralsko-pamirsko-ałtajskie",
to też wierzymy, że to dla naukowej ścisłości opisu zjawiska, a nie
dlatego, że mu się skrót spodobał.

--
Jarek

Raf :-)

unread,
May 17, 2008, 7:10:58 PM5/17/08
to
Dnia Sat, 17 May 2008 00:57:52 +0000 (UTC), Jarosław Sokołowski napisał(a):


>>
>> Eee tam, nie przesadzałbym.
>> "Italiano" to po polsku "język włoski".
>
> Jest Pan pewien? "Język włoski" to będzie po włosku "italiano". Ale
> włoskie "italiano" ma po polsku chyba sporo znaczeń innych od podanego.
>
>> A na mojej własnej wizytówce po polsku jest napisane "Tłumacz
>> języka angielskiego", a po angielsku: "Polish language interpreter
>> and translator".
>
> Dopiero bym się zdziwił, gdyby tam było "translator, interpreter,
> compiler and debugger". Właściwie to tak dla szpasu może Pan kazać
> sobie takie wydrukować.

Pewnie gdybym był programem komputerowym, to tak bym sobie kazał wydrukować
dla szpasu, a może nawet dla szpanu.

Muszę natomiast popracować nad jasnością wypowiedzi, bo widzę, że trudno
mnie zrozumieć. W powyższym zdaniu (podobnie jak w reszcie mojego postu)
chciałem przekazać, że w różnych językach na różne rzeczy kładzie się
nacisk.
W tym konkretnym fragmencie winienem w jaśniejszy sposób pokazać
kontrast pomiędzy "języka angielskiego" a "Polish" w komunikacie niosącym
tę samą treść w dwóch językach. Bardzo przepraszam wszystkich, którzy
pogubili się w moich mętnych wywodach.

Raf :-)


--
Przysłowia polskie: Konia kują a kozy skaczą.

Jarosław Sokołowski

unread,
May 17, 2008, 7:54:56 PM5/17/08
to
Pan Raf :-) napisał:

>>> A na mojej własnej wizytówce po polsku jest napisane "Tłumacz
>>> języka angielskiego", a po angielsku: "Polish language interpreter
>>> and translator".
>>
>> Dopiero bym się zdziwił, gdyby tam było "translator, interpreter,
>> compiler and debugger". Właściwie to tak dla szpasu może Pan kazać
>> sobie takie wydrukować.
>
> Pewnie gdybym był programem komputerowym, to tak bym sobie kazał wydrukować
> dla szpasu, a może nawet dla szpanu.
>
> Muszę natomiast popracować nad jasnością wypowiedzi, bo widzę, że trudno
> mnie zrozumieć. W powyższym zdaniu (podobnie jak w reszcie mojego postu)
> chciałem przekazać, że w różnych językach na różne rzeczy kładzie się
> nacisk.
> W tym konkretnym fragmencie winienem w jaśniejszy sposób pokazać
> kontrast pomiędzy "języka angielskiego" a "Polish" w komunikacie niosącym
> tę samą treść w dwóch językach. Bardzo przepraszam wszystkich, którzy
> pogubili się w moich mętnych wywodach.

A dlaczego zastawia Pan "języka angielskiego" z "Polish" a nie z "Polish
language"? Czyżby zamiast tłumaczenia była to (nad)interpretacja?

> Przysłowia polskie: Konia kują a kozy skaczą.

W mętnych wywodach łatwiej ryby łowić.

--
Jarek

JAMAR

unread,
May 18, 2008, 5:05:10 PM5/18/08
to

Użytkownik "Jarosław Sokołowski" <ja...@lasek.waw.pl> napisał w wiadomości
news:slrng2rq59...@falcon.lasek.waw.pl...
(...)

> Też najpierw podążyłem tą drogą. Sądziłem, że aby taki termin
> wymyśleć, to trzeba wykazać się nadludzkim wysiłkiem. (...)

Może _wymyśleć_ to już obecnie norma (?), ale bardziej podoba mi się -
_wymyślić_!

--
Janusz

bepe

unread,
May 19, 2008, 2:18:16 PM5/19/08
to
On 17 Maj, 02:57, Jarosław Sokołowski <ja...@lasek.waw.pl> wrote:

> Ale zdaje się, że poza "Indogermanische" mają też "Indoeuropäische".
> O ile na myśl o pierwszej hipotezie pochodzenia tego określenia robiło
> się straszno, to po dalszych wyjaśnieniach już tylko śmieszno. A więc
> intuicję miałem dobrą, co kol. Gavreone do końca potwierdził. Oczywiście
> wszyscy wierzymy w to, że "nie chodziło tu o niemiecką manię wyższości",
> to wszystko ze skromności i przez szacunek dla faktów geograficznych.

Tak jest, Don Gavreone potwierdził jak jest. Ale rzeczywiście
terminowi "rodzina indogermańska" (przy swych narodzinach niewinnemu)
zaczęto w światowym językoznawstwie zarzucać nacjonalistyczne
zabarwienie. Stąd bardziej politycznie jest mówić "rodzina
indoeuropejska". Ta nazwa obecnie przeważa. No, chyba że jest się
przywiązanym do tradycji Niemcem...

> Tak samo jak ktoś używa terminu "dialekty uralsko-pamirsko-ałtajskie",
> to też wierzymy, że to dla naukowej ścisłości opisu zjawiska, a nie
> dlatego, że mu się skrót spodobał.

A, bo czasami człek bezradnym jest... Nowe fakty naukowe każą tworzyć
nowe rodziny (np. całkiem młoda rodzina jenisejska), stare nazwy
próbuje się zmieniać dla geograficznego dookreślenia zasięgu (np.
termin języki afroazjatyckie w miejsce semito-chamickich). Nie
wszystko się przyjmuje - powodem odrzucania nowych propozycji bywa ich
długość. Próbowano zamienić rodzinę uralską na saamsko - obugrofińską,
ale kto by się tam bawił z tyloma sylabami, pozostano przy uralskiej.
Jeśli jednak nie ma wyboru, to co począć, musi być długie.
NB dlaczego dialekty, a nie języki uralsko-pamirsko-ałtajskie?
Dodatkowo ciekawam, czy nie były one raczej uralo-pamiro-ałtajskie?
Gdyby odnalazło się źródło, byłabym wdzięczna :)

Pozdrawiam
bepe

Van den Budenmayer

unread,
May 19, 2008, 2:25:30 PM5/19/08
to
> NB dlaczego dialekty, a nie języki uralsko-pamirsko-ałtajskie?
> Dodatkowo ciekawam, czy nie były one raczej uralo-pamiro-ałtajskie?

Nie wiem, z czego korzystał odpowiadający, ale jako wstępne popularne
źródło można potraktować Majewicza "Języki świata".

bepe

unread,
May 20, 2008, 5:49:30 AM5/20/08
to
On 19 Maj, 20:25, Van den Budenmayer <vandenbudenma...@upcpoczta.pl>
wrote:

> Nie wiem, z czego korzystał odpowiadający, ale jako wstępne popularne
> źródło można potraktować Majewicza "Języki świata".

Aaaa... mogłam się domyślić, żeby do Majewicza zajrzeć...Dziękuję za
podpowiedź :)

bepe

Jarosław Sokołowski

unread,
May 21, 2008, 9:00:39 PM5/21/08
to
Tajemnicza pani bepe i równie tajemniczy Van den Budenmayer tak razem piszą:

>>>> Tak samo jak ktoś używa terminu "dialekty uralsko-pamirsko-ałtajskie",
>>>> to też wierzymy, że to dla naukowej ścisłości opisu zjawiska, a nie
>>>> dlatego, że mu się skrót spodobał.

[...]


>>> NB dlaczego dialekty, a nie języki uralsko-pamirsko-ałtajskie?
>>> Dodatkowo ciekawam, czy nie były one raczej uralo-pamiro-ałtajskie?

>>> Gdyby odnalazło się źródło, byłabym wdzięczna :)
>>

>> Nie wiem, z czego korzystał odpowiadający, ale jako wstępne popularne
>> źródło można potraktować Majewicza "Języki świata".
>
> Aaaa... mogłam się domyślić, żeby do Majewicza zajrzeć...Dziękuję za
> podpowiedź :)

Umówili się Państwo żeby sobie zakpić ze mnie, prawda? Bo inaczej skąd
podejrzenie, że do dyskusji o dziwnej klasyfikacji języków przygotowuję
się czytając Majewiczów czy inne podobne pozycje?

Tak jak jeden mój imiennik pisując do "Świata zwierząt" wymyślał
nieistniejace, acz bardzo ciekawe zwierzątka, tak ja nawet nie czytając
"Języków świata" wymyśliłem sobie naprędce ten uralsko-pamirsko-ałtajski
(u Majewicza jest "uralo-"? no dobrze, mogę przystać na taką modyfikację).

A dlaczego dialekty, nie języki? To proste -- skrót "jupa" w przekonaniu
autora nie brzmi tak dobrze, jak ten utworzony od dialektów, a nie
języków.

Chyba przekonałem już Państwa jak łatwo jest przemycić różne rzeczy do
tworzonej nomenklatury, więc pozwolę sobie teraz wrócić do naszego
nieszczęsnego "indogermańskiego". Zależało komuś na "germańskości" nazwy
najważniejszej rodziny języków Europy, no to ją tam wsadził. Nieudacznie
i topornie, ale chociaż się starał -- Germanie to na zachodzie, choćby
w takiej Islandii, a na wschodzie jakieś Indie, kto by się tam na nich
wszystkich wyznał. Ale gdyby choć zajrzał do Majewicza, to by wymyślił
nazwę w rodzaju "syngaleskogermański" (może ktoś z Panstwa sprawdzi przy
okazji w "Językach świata", która grupa z naszej rodziny używana jest w Azji
najdalej na wschodzie, bo ten syngaleski to ja znowu sam sobie wymyśliłem).

Pozdrawiam serdecznie
Jarek

PS
Mam nadzieję, że nikt nie wyskoczył z tymi moimi "dialektami uralsko-
-pamirsko-ałtajskimi" na jakimś seminarium czy nie daj Boże konferencji
międzynarodowej. Jeśli tak, to radzę iść w zaparte. Choćby chcieli rzucać
doniczką z paprotką. Należy rozwinąć teorię, że to jest właśnie grupa
dialektów a nie języków. Ludy zamieszkujące nizinne tereny u stóp Uralu,
Pamiru i Ałtaju porozumiewaja się różnymi językami, nic nie stoi za tym,
by zestawić je razem. Ale jeśli porównamy dialekty tych języków używane
przez ludność górską, trudno nie dostrzec podobieństw. I to nie tylko
w słownictwie, ale również w niektórych konstrukcjach składniowych.
Dowodzi to, że wspólne elementy zostały zapożyczone od niezbadnego
jeszcze wędrownego ludu, który przemieszczał się po górach Azji i unikał
terenów położonych poniżej dwóch tysięcy metrów... Uff, jakoś zacząłem.
Dalej proszę radzić sobie samemu. (Tu z kolei ja bym wyszedł od informacji,
że lud ów jest jeszcze nie zbadany, więc potrzeba funduszy).

--
Jeśli myślisz, że wszyscy na świecie działają przeciwko tobie, to
jest normalne. Manią by było, gdybyś uważał, że działają w zmowie.

Van den Budenmayer

unread,
May 22, 2008, 7:57:23 AM5/22/08
to
>
> Umówili się Państwo żeby sobie zakpić ze mnie, prawda? Bo inaczej skąd

Nie. Bardzo lubimy i Pana posty, i Jego poczucie humoru, a na dobranoc
czytamy sobie bajkę o traktorku (ciągle nie mogąc zrozumieć, dlaczego
nie mógł Pan zachować traktorka i jeździć po przebudowanym
niegdyś-ogrodzie). Złośliwości nie było nijakiej, po prostu niedoczytanie.

> podejrzenie, że do dyskusji o dziwnej klasyfikacji języków przygotowuję
> się czytając Majewiczów czy inne podobne pozycje?

Ale to bardzo zabawna książka i jest tam mnóstwo nazw, których tak łatwo
człowiek by nie wymyślił, a w pisownię niektórych trudno uwierzyć, nawet
kiedy się jest niestrudzonym tropicielem ałtajsko-uralo-pamirskich z
podrodziny dolinnej. Sądzę, że jest to cecha każdej systematyki.

> Tak jak jeden mój imiennik pisując do "Świata zwierząt" wymyślał
> nieistniejace, acz bardzo ciekawe zwierzątka, tak ja nawet nie czytając
> "Języków świata" wymyśliłem sobie naprędce ten uralsko-pamirsko-ałtajski
> (u Majewicza jest "uralo-"? no dobrze, mogę przystać na taką modyfikację).

Hipotez o pokrewieństwie jest wiele, niektóre są wielce egzotyczne, to
jest coś jak z początkiem mowy --- przy odrobinie fantazji każdy może
mieć coś do powiedzenia. Pan na nieszczęście strzelał w miarę spójnie
geograficznie, olmecko-kordofańskie tak łatwo by się nie przemknęły.

> nieszczęsnego "indogermańskiego". Zależało komuś na "germańskości" nazwy
> najważniejszej rodziny języków Europy, no to ją tam wsadził. Nieudacznie

Pierwsze takie klasyfikacje, poważniejsze, związane z badaniem
pokrewieństwa języków, tworzyli Niemcy, m.in. wspomniany Schleicher. Z
całą pewnością posługiwał się on tą nazwą, a pewnie też i Humboldt, i
Grimm. Pojawił się też wątek "lepszości" języków (bardziej
zaawansowanych i świadczących o większym rozwoju cywilizacyjnym), no ale
to było dawno i nastrój epoki też taki trochę ewolucyjny.

> okazji w "Językach świata", która grupa z naszej rodziny używana jest w Azji
> najdalej na wschodzie, bo ten syngaleski to ja znowu sam sobie wymyśliłem).

Dowolna, jeśli brać pod uwagę turystów, marynarzy, stypendystów itp.

> Mam nadzieję, że nikt nie wyskoczył z tymi moimi "dialektami uralsko-
> -pamirsko-ałtajskimi" na jakimś seminarium czy nie daj Boże konferencji
> międzynarodowej. Jeśli tak, to radzę iść w zaparte. Choćby chcieli rzucać

Na dorocznym kongresie Polarnego Towarzystwa Paleolingwistyki
Porównawczej koncepcja zdobyła wielkie uznanie. Następny kongres
odbędzie się na Wyspach Szczurzych (Aleuty), pewnie zaproszą Pana jako
głównego mówcę --- wobec powszechnego entuzjazmu trudno było przemilczeć
autora, nawet jeśli rbyła to tylko rozmowa w kuluarach igloo
kogresowego, a białe niedźwiedzie łakomie patrzyły na gorący tran, który
tradycyjnie podano do kanapek z krylem.
Pewnie ucieszy Pana, że zaproszeni mówcy nie muszą jeść kryla: dostają
kajak, oścień, GPS-a i mogą sobie złowić, co chcą.

bepe

unread,
May 22, 2008, 9:40:14 AM5/22/08
to
On 22 Maj, 03:00, Jarosław Sokołowski <ja...@lasek.waw.pl> wrote:

> Umówili się Państwo żeby sobie zakpić ze mnie, prawda? Bo inaczej skąd
> podejrzenie, że do dyskusji o dziwnej klasyfikacji języków przygotowuję
> się czytając Majewiczów czy inne podobne pozycje?

Za mało się znamy, dałam się nabrać (mówię za siebie). Por. też
(naj)niżej.

> A dlaczego dialekty, nie języki? To proste -- skrót "jupa" w przekonaniu
> autora nie brzmi tak dobrze, jak ten utworzony od dialektów, a nie
> języków.

Za mało się znamy, ale zaczynam być Pana lubicielką :)

> Mam nadzieję, że nikt nie wyskoczył z tymi moimi "dialektami uralsko-
> -pamirsko-ałtajskimi" na jakimś seminarium czy nie daj Boże konferencji
> międzynarodowej.

Oj, żeby się Pan kiedyś nie zdziwił. Por. też niżej.

> Dowodzi to, że wspólne elementy zostały zapożyczone od niezbadnego
> jeszcze wędrownego ludu, który przemieszczał się po górach Azji i unikał
> terenów położonych poniżej dwóch tysięcy metrów...

Teraz uwaga. Będzie na poważnie.

Od pierwszych wieków n.e. (a może i od wcześniej) szli od okolic
ojczystego Ałtaju na zachód koczownicy tureccy. Niestraszne im były w
tej wędrówce przestrzenie, część z nich pozostawała na nowo zdobytych
terenach, reszta parła dalej. Niestraszne im były góry wysokie,
wynajdywali wygodne przełęcze, nawet wysoko położone. Niestraszna im
była naturalna przeszkoda, Morze Kaspijskie. Omijali ją od południa -
i tak dotarli do Azji Mniejszej. Albo od północy - i tak dotarli do
Europy. W rezultacie, ich dzisiejsi potomkowie rozproszeni są na
olbrzymim obszarze - od Azji Mniejszej, Bałkanów i Europy Wschodniej
do Syberii Wschodniej. A mówią językami nie tylko z tej samej rodziny,
ale i grupy. Są wśród nich np. Baszkirzy u stóp Uralu, Kirgizi w
Pamirze, Ojroci na Ałtaju...

Uff... pociągnęłam wykład. Ale i jestem chyba usprawiedliwiona, bo
wiadomo już, dlaczego połknęłam haczyk :)

Pozdrawiam :)
bepe

Stefan Sokolowski

unread,
May 28, 2008, 5:33:15 AM5/28/08
to
Raf :-)

> Morze Bałtyckie to po niemiecku jest Ostsee czyli jakieś morze
> wschodnie (nie znam niemieckiego)

Oni mają dostęp do dwóch mórz: /Nordsee/ (północne) i /Ostsee/
(wschodnie). Tak je nazwali, żeby im się nie pomyliło, które jest
gdzie. My mamy tylko Bałtyk, więc nam się nie myli i możemy pozwolić
sobie na nazwę nie sugerującą miejsca. A na /Nordsee/ to i my mówimy
,,Morze Północne''.

Raf :-)


> a Kanał La Manche to po angielsku "English Channel".

Jak ktoś sobie sam podbija bębenka, to rozumiem. Ale dlaczego *po*
*polsku* obywatel Stanów Zjednoczonych to ,,Amerykanin'' a nie
,,stanozjednoczończyk''? Meksykanie, Czylijczycy itp. twierdzą, że
/Americanos/ to również oni, a tamci to właśnie /Estadounidenses/.

- Stefan

--
Stefan Sokolowski, Gdansk
http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html

piotrpanek

unread,
Jun 3, 2008, 9:01:35 AM6/3/08
to
Jarosław Sokołowski napisał(a):

> (może ktoś z Panstwa sprawdzi przy
> okazji w "Językach świata", która grupa z naszej rodziny używana jest w Azji
> najdalej na wschodzie, bo ten syngaleski to ja znowu sam sobie wymyśliłem).
>

Rzeczonej książki nie posiadam. Na moje oko, to najdalej na wschodzie z
naszej rodziny języków używany jest rosyjski (pewnie w jakimś tam
kamczacko-czukockim dialekcie).

(Z takich trochę bardziej zadomowionych, to chyba jakieś asamskie albo
bengalskie by były.)

pzdr
piotrek

0 new messages