--
careful with this axe Eugene!
>Bardzo drazni mnie forma 'włef'
A cóż to takiego?
--
Rafal "Negrin" Lisowski neg...@rpg.pl http://rockmetal.pl
> Gdy datą było Wed, 03 Apr 2002 12:37:55 +0200, gazebo
> <ga...@kki.net.pl> oznajmił(a) światu:
>
> >Bardzo drazni mnie forma 'włef'
>
> A cóż to takiego?
>
Jakos tak w okolicach polowy lat siedemdziesiatych byl to bardzo
rozpowszechniony skrot od przedmiotu wych. fizyczne, moze to gwarowe i
bardzo niepoprawne ale pamietam, ze pisalo sie go wlasnie 'wuef', ta
forma pisana, z ktora sie spotkalem wczoraj (włew) okropnie mnie razi i
nie wiem czy slusznie. Stad bylbym wdzieczny za jakakolwiek uwage w
temacie.
> Jakos tak w okolicach polowy lat siedemdziesiatych byl to bardzo
> rozpowszechniony skrot od przedmiotu wych. fizyczne, moze to gwarowe i
> bardzo niepoprawne ale pamietam, ze pisalo sie go wlasnie 'wuef', ta
> forma pisana, z ktora sie spotkalem wczoraj (włew) okropnie mnie razi i
> nie wiem czy slusznie. Stad bylbym wdzieczny za jakakolwiek uwage w
> temacie.
Jedyna forma pisana, z którą ja się spotkałem, to WF. Nie mieści mi się w
głowie, że można pisać "wuef" czy "włef".
Pozdrawiam,
--
MACiek - japonista
japo...@idzik.pl
+48--608-632-223
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna
A mieści Ci się "pekaes" i "giees"?
> ... czy "włef".
Fujjjj...! Masz rację, TO się nie mieści. Nigdzie...
Maciek
>> Jedyna forma pisana, z którą ja się spotkałem, to WF.
>> Nie mieści mi się w głowie, że można pisać "wuef"
>
> A mieści Ci się "pekaes"
Tak. Tak samo, jak Cepelia.
> i "giees"?
To już nie.
a wuefista? (jak czekista ;-) ).
Magda
--
************************************************
In the world without fences who needs Gates?
************************************************
>>>> Jedyna forma pisana, z którą ja się spotkałem, to WF.
>>>> Nie mieści mi się w głowie, że można pisać "wuef"
>
> a wuefista? (jak czekista ;-) ).
...albo jak japonista? ;-)
Też mi się nie mieści.
Pozdrawiam,
>Jedyna forma pisana, z którą ja się spotkałem, to WF. Nie mieści mi się w
>głowie, że można pisać "wuef"
To, z całym szacunkiem, bardzo mało Ci się mieści.
wuef się mówi, nie włef. Bynajmniej.
MZ ta druga forma to prostu kolejny objaw 'ergonomizacji' języka
(jedna sylaba (czy półtora ??) zamiast dwóch).
:))
--
Zowisia < mailto:zow...@poczta.onet.pl >
>> Jedyna forma pisana, z którą ja się spotkałem, to WF. Nie mieści mi się w
>> głowie, że można pisać "wuef"
>
> To, z całym szacunkiem, bardzo mało Ci się mieści.
Jeśli coś piszesz bez szacunku, to nie używaj zwrotu "z całym szacunkiem".
Dziekuje wszystkim.
I w latach sześćdziesiątych, i pięćdziesiątych, gdy uczęszczałem do szkół,
owszem, mówiło się "wuef", ale pisało W.F. O ile dobrze pamiętam...
Stasinek
Tak, tak. Tu prostuję mój poprzedni post. Nie W.F., a WF.
>a wuefista? (jak czekista ;-) ).
A co znaczy fizruk?
Wiem.
To samo, tylko w wojsku.
Ale skąd wziął się ten fizruk?
Podejrzewam, że z rosyjskiego, jak politruk.
Skąd jednak to -ruk w obu słowach?
Od rukowoditiel?
Stasinek
Stanislaw de Toleaux wrote:
>
[...]
> > --
>
> I w latach sześćdziesiątych, i pięćdziesiątych, gdy uczęszczałem do szkół,
> owszem, mówiło się "wuef", ale pisało W.F. O ile dobrze pamiętam...
I w siedemdziesiątych takoż. I nawet dziś _mówi_ się WUEF, natomiast w
żadnym wypadku nie WŁEF. Nawet próbowałem to wyartykułować na głos, ale
mi nie wyszło - jakoś strasznie niewygodne.
> Stasinek
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
>>> Jedyna forma pisana, z którą ja się spotkałem, to WF. Nie mieści mi się w
>>> głowie, że można pisać "wuef"
>> To, z całym szacunkiem, bardzo mało Ci się mieści.
>Jeśli coś piszesz bez szacunku, to nie używaj zwrotu "z całym szacunkiem".
Jeśli coś czytasz, nie interpretuj słów przeciwnie to ich znaczenia.
Pewnie moglibyśmy się takimi sentencjami przerzucać w nieskończoność.
Chodzi zaś jedynie o to, że *wuef* - podobnie jak *pekaes*, *cekaem*
itp. itd. - naprawdę dość częste jest i absolutnie "zwykłe".
> I w siedemdziesiątych takoż. I nawet dziś _mówi_ się WUEF, natomiast w
>żadnym wypadku nie WŁEF. Nawet próbowałem to wyartykułować na głos, ale
>mi nie wyszło - jakoś strasznie niewygodne.
Nie wyszło wyartykułowanie? Spróbuj szybko powiedzieć *wuef* - i voila
:)
>> > I w siedemdziesiątych takoż. I nawet dziś _mówi_ się WUEF, natomiast w
>> >żadnym wypadku nie WŁEF. Nawet próbowałem to wyartykułować na głos, ale
>> >mi nie wyszło - jakoś strasznie niewygodne.
>> Nie wyszło wyartykułowanie? Spróbuj szybko powiedzieć *wuef* - i voila
>No, to się robi coś na kształt [vuwef], n'est-ce pas?
Spróbuj jeszcze szybciej, s'il vous plaît :)
Jako znak życia posyłam drobną korektę, kochany Rafale:
> Spróbuj jeszcze szybciej, s'il vous plaît :)
Spróbuj jeszcze szybciej, s'il te plaît :)
Hi-hi, pozdrawiam
Marta
To dostanę czkawki od zwarcia krtaniowego ;-). A w ogóle, to jak można
nie kochać glajdów epentetycznych??? :-))
MD
>> >> Nie wyszło wyartykułowanie? Spróbuj szybko powiedzieć *wuef* - i voila
>> >No, to się robi coś na kształt [vuwef], n'est-ce pas?
>> Spróbuj jeszcze szybciej, s'il vous plaît :)
>To dostanę czkawki od zwarcia krtaniowego ;-).
Czasem trzeba się poświęcić ;)
>A w ogóle, to jak można nie kochać glajdów epentetycznych??? :-))
Cóż, jak Ci to powiedzieć... Gustuję raczej w kobietach ;))
Uprzejmie informuję, że glajd żeński nazywa się jota. :-))
>> >A w ogóle, to jak można nie kochać glajdów epentetycznych??? :-))
>> Cóż, jak Ci to powiedzieć... Gustuję raczej w kobietach ;))
>Uprzejmie informuję, że glajd żeński nazywa się jota. :-))
Zabiłaś mnie :)
No ale ale! To kiedy ona ma wolne? ;)
Dość rzadko, bo ludzie ciągle gadają. :-)
Szczerze wyznaję, żę fonologiczne coup de foudre zrobiło na mnie
piorunujące wrażenie. :-)
To dostanę czkawki od zwarcia krtaniowego ;-). A w ogóle, to jak można
nie kochać glajdów epentetycznych??? :-))
Glajdę epentetyczną, kimkolwiek ona jest, kocham nad życie. :-)
Ale nie każ mi kochać glajda, proszę! ;-)
I uważaj na czkawkę. To z jej powodu zmarł był Władysław IV.
Stasinek
PS. A co to są te glajdy?
St.
Uprzejmie informuję, że glajd żeński nazywa się jota. :-))
To chyba Jota jest glajdą, a nie glajdem, prawda? :-)
A "glajda" tak ładnie brzmi...
Stasinek
>PS. A co to są te glajdy?
Półsamogłoski. Czyli [j] jak w *jęk* i [w] jak w *łomot* :)
> i [w] jak w *łomot* :)
Niektórzy mogą nie mieć ;-)
--
Artur Jachacy
art...@skrzynka.pl
ar...@tomshardware.com
>> i [w] jak w *łomot* :)
>Niektórzy mogą nie mieć ;-)
Ale przynejmniej będą wiedzieli, że ja mam ;)