>A jak sie nazywa osoba, ktora budzi. **Rozbudzacz**, **pobudzacz**?; nie w
>sensie metaforycznym ale doslownym. Spie czy drzemie a ktos delikatnie mnie
>budzi....(Nie ksiaze z bajki)
Najlepiej z rosyjskiego "budit'iel" ;)
Hm, coś mi się kołacze po głowie, że odczasownikowe nazwy wykonawców
czynności nie dają się tworzyć od czynności dotyczących sfery (jak bym
to określił) osobistej człowieka. Na przykład "czesać", "spać",
"kichać", "puścić" nie łączą się z formantem -acz w "czesacz", "spacz"
itp.
> odczasownikowe nazwy wykonawców
> czynności nie dają się tworzyć od czynności dotyczących sfery (jak bym
> to określił) osobistej człowieka. Na przykład "czesać", "spać",
> "kichać", "puścić" nie łączą się z formantem -acz w "czesacz", "spacz"
> itp.
To wyjaśnienie podoba mi się, tylko, zauważ,"ten który budzi" nie działa
wewnątrz mojej strefy (sfery?) osobistej, lecz na nią. Jak golibroda ;-)
Nie śmiem wyciągać dalszych wniosków...
Marta
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>> odczasownikowe nazwy wykonawców
>> czynności nie dają się tworzyć od czynności dotyczących sfery (jak bym
>> to określił) osobistej człowieka.
>
>To wyjaśnienie podoba mi się, tylko, zauważ,"ten który budzi" nie działa
>wewnątrz mojej strefy (sfery?) osobistej, lecz na nią.
Hm... Tak, ale nadal jest to działanie w ramach tej, jak to
określiliśmy, "sfery", tyle, że z zewnątrz. I tak jak wskazanie nazwy
przdmiotu-wykonawcy czynności nie nastręcza problemów ("budzik"), tak
próby określenia osobowego działacza chyba skazane są na
niepowodzenie, ewentualnie zaprowadzą nas na pole neologizmu lub
"dziwactwa" językowego :-)
>Jak golibroda ;-)
Kiedyś funkcjonowała chyba nawet forma "golarz". Jest to pewnie jeden
z tych przypadków, gdzie zwyczajowy fakt wykonania czynności przez
osobę drugą zaowocował powstaniem i usankcjonowaniem nowej jednostki
leksykalnej
>Nie śmiem wyciągać dalszych wniosków...
Moje powyższe refleksje opierają się w głównej mierze na osobistym
wyczuciu uzusu; nie potrafię w tej chwili przytoczyć odpowiedniej
reguły (jeśli takowa istnieje), więc idę w Twoje ślady-pas...;-)
Pozdrowienia
Tomek Kochański
> A jak sie nazywa osoba, ktora budzi. **Rozbudzacz**, **pobudzacz**?; nie
w
> sensie metaforycznym ale doslownym.
> A ktos, kto wzniecilby wygasly wulkan?
> Chodzi mi o jedno slowo, w formie rzeczownika.
Taka osoba nazywa sie "budzik". Mozesz dodac "mój zywy budzik",
aby odróznic go od tego mechanicznego. Mozesz takze uzyc duzej
litery, aby wyodrebnic go od malego budzinka. Nie widze potrzeby
tworzenia nowoslówek, które rzadko odnosza zamierzony skutek.
Jest to jednak tylko moja prywatna opinia.
Ktos kto wznieca wygasle wulkany nazywa sie Wezuwiusz Redivivus.:-)
Jesli kobieta to Etna Rediviva.
Podejrzewam, ze jestes poetka.
:-)
Stefan
maria-zofia bobrowska wrote:
>
> A jak sie nazywa osoba, ktora budzi. **Rozbudzacz**, **pobudzacz**?; nie w
> sensie metaforycznym ale doslownym. Spie czy drzemie a ktos delikatnie mnie
> budzi....(Nie ksiaze z bajki)
Proponuję zajrzeć do polskiego przekładu "Podróży Guliwera". Na
latającej wyspie Lapucie występowali ludzie, których zawodem było
właśnie budzenie. Warto w takich przypadkach wzorować się na już
istniejących określeniach!
Nie pamiętam, jak ten zawód został przełożony na polski, a nie mam pod
ręką egzemplarza, więc nie mogę pomóc bezpośrednio.
_Wydaje_ mi się, że to był "budziciel", ale jako się rzekło, nie
pamiętam.
> Marysia
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Tomek Kochanski <um...@poczta.onet.pl> napisał:
>Hm, coś mi się kołacze po głowie, że odczasownikowe nazwy wykonawców
>czynności nie dają się tworzyć od czynności dotyczących sfery (jak bym
>to określił) osobistej człowieka. Na przykład "czesać", "spać",
>"kichać", "puścić" nie łączą się z formantem -acz w "czesacz", "spacz"
Pasowałoby niby... Czyli "budziciel" nie byłby zły... :-))) Nawet mi
się podoba...
Co do powyższego, kiedyś na zdjęciu pamiątkowym kolega podpisał mi
się: "WSPÓŁSPACZ z pokoju". Co Wy na to? :-)
--
Pozdrawiam!
Grzegorz Wielgoszewski
http://www.greg.w.pl
> kiedyś na zdjęciu pamiątkowym kolega podpisał mi
> się: "WSPÓŁSPACZ z pokoju". Co Wy na to? :-)
Słyszałem nie raz. Ja takie twory akceptuję. Ba, nawet lubię i sam czasami
tworzę. Ale niektórzy reagują na nie alergicznie.
--
Pozdrawiam, MACiek
japo...@poczta.onet.pl
--
Placisz raz - uzywasz caly czas!
http://www.onetmail.onet.pl/oferta
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna
Purpurowego helmu uwienczony chwala,
W ogniu piór, gdzie gra wszystkich odcieni sie przedzie
Gama barw, od zórz switu po nocy krawedzie,
Doglada biegu slonca pod niebios powala.
I czujny jak sumienie Piotrowe noc cala
Spi bacznie, w budziciela strazniczym urzedzie,
By przed brzaskiem otrabic hejnalu oredzie,
Azeby slonce pory wschodu nie przespalo.
Zegar wsi, zwiastun trudu i prorok niepogód,
Haslem nadziei wita ranek pracy kogut,
Gdy z blednacym pomrokiem wczas ma sie do konca.
Stojac na zlotym gnoju, blaskami polyska
Jakby czerwony plomien nocnego ogniska,
Co przygasa w obliczu wschodzacego slonca.
"Jan Rudziński" <jan...@astercity.net> a écrit dans le message news:
3C53E270...@astercity.net...
Budzik?
Maciek
Ale "stacz" jest. Był potrzebny, więc postał.
To jest, znaczy, hm, miałem na myśli: powstał. :-)
Maciek
> Nie pamiętam, jak ten zawód został przełożony na polski, a nie mam pod
> ręką egzemplarza, więc nie mogę pomóc bezpośrednio.
Gdybys kiedys mial to przypomnij sobie o mnie, prosze.
>
> _Wydaje_ mi się, że to był "budziciel", ale jako się rzekło, nie
> pamiętam.
Nie ma pospiechu.
> A jak sie nazywa osoba, ktora budzi. **Rozbudzacz**, **pobudzacz**?;
> nie w sensie metaforycznym ale doslownym. Spie czy drzemie a ktos
> delikatnie mnie budzi....(Nie ksiaze z bajki)
Graczyk?
Teraz to już na pewno zgadniesz brakujące słówko. :-)
PS
Spostrzegłem, że masz w adresie .be, więc kilka słów wyjaśnienia.
Polsat nadaje serial, w którym Graczyk jest slipingowym.
--
Pozdrawiam.
Perła
________________________________________________________________________
Rozpasanie i hulaszczy tryb życia emerytów i rencistów rujnują budżet RP.
(C) Pearl
> Proponuję zajrzeć do polskiego przekładu "Podróży Guliwera". Na
> latającej wyspie Lapucie występowali ludzie, których zawodem było
> właśnie budzenie. Warto w takich przypadkach wzorować się na już
> istniejących określeniach!
> Nie pamiętam, jak ten zawód został przełożony na polski, a nie mam pod
> ręką egzemplarza, więc nie mogę pomóc bezpośrednio.
>
> _Wydaje_ mi się, że to był "budziciel", ale jako się rzekło, nie
> pamiętam.
J.Swift, "Podróże do wielu odległych narodów świata", w tłumaczeniu Macieja
Słomczyńskiego, WL 1982 (wyd.I 1979):
Dostrzegłem tu i ówdzie ludzi w liberiach służby, trzymających nadmuchane
pęcherze uczepione jak cepy do krótkich kijów. Każdy pęcherz zawierał
garść suszonego grochu lub małych kamyków (jak mi później powiedziano).
Pęcherzami tymi od czasu do czau uderzali lekko w usta i uszy stojących
w pobliżu i nie mogłem pojąć znaczenia tej czynności. Jak się wydaje, umysły
tych ludzi tak zagłębione są w gorączkowych rozważaniach, że jeśli nie
pobudzi ich z zewnątrz działanie na narządy mowy i słuchu, nie mogą oni
przemówić ani słuchać tego, co mówią inni; dla tej właśnie przyczyny osoby,
które na to stać, zawsze utrzymują _uderzacza_ (w ich języku _climenole_)
pośród swojej służby domowej i nigdy nie opuszczają domu ani nie idą
w odwiedziny bez niego. Gdy się zejdą dwie lub więcej osób, ma on obowiązek
lekko uderzyć w usta tego, który winien przemówić, a później w prawe ucho
tego, do którego mówiący się zwraca. _Uderzacz_ ma także dawać pilne
baczenie na swego pana podczas przechadzek, gdyż tak bywa on zwykle spowity
w zamyślenie, że opada w jawne niebezpieczeństwo runięcia w przepaść lub
rozbicia głowy o pierwszy napotkany słup, a na ulicy potrącałby innych
lub sam zostałby strącony do rynsztoka.
[cz.III, rozdz.II, kursywa (tu: podkreślenia) - wedle źródła]
Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać przed przytoczeniem tego
smakowitego kąska.
Mi także _wydaje się_, że dawniej czytałem tu o "budzicielach". Zapewne
w tradycyjnym, poprzednim przekładzie (XVIII-wiecznym, po wojnie opracowanym
przez J.Kotta). Niestety, nie znalazłem go na wierzchu.
W oryginale jest "flapper" od "to flap" - lekko uderzyć, trzepnąć.
--
HQ