Homonimem* znaczy się.
Męka odmienia się tak jak ręka, więc prawdopodobnie potrzebujesz kogoś
mającego ogólne pojęcie o gramatyce historycznej.
O, tu masz coś na zbliżony temat, z poradni językowej PWN:
=========================
Moje pytanie dotyczy dopełniacza liczby mnogiej rzeczownika mięso; w
szkole uczono mnie formy mięs, pojawia się ona we współczesnych
książkach, odnotowują ją jako jedyną nowe słowniki języka polskiego. Ja
natomiast zdecydowanie bardziej przekonany jestem do formy miąs, którą
zamieszcza jeszcze Słownik języka polskiego pod red. W. Doroszewskiego.
Czy mogę zatem w XXI wieku pisać i mówić miąs bez narażania się na
zarzut archaizacji języka?
--------------------------
Jako przestarzałą formę miąs traktuje w wielu miejscach już nieaktualny
Słownik poprawnej polszczyzny pod red. W. Doroszewskiego, a inne jej już
nie umieszczają. Początki oboczności mięs || miąs tkwią w przeszłości, a
uczeni nie są całkowicie zgodni, co zdecydowało o długości samogłoski
(to dawna samogłoska nosowa długa jest w omawianym wyrazie kontynuowana
jako -ą-).
Obok czynników fonetyczno-fleksyjnych (długość często pojawiała się w
odmianie tych rzeczowników, które w dopełniaczu liczby mnogiej miały
końcówkę zerową po spółgłosce bezdźwięcznej: świąt, cieląt, cnót, mąk –
od męka, nądz, rąk, robót, niebiós, sierót) występowały tzw. wyrównania
analogiczne. Siła analogii, tendencja do upraszczania fleksji
spowodowała w odmianie niektórych z tych wyrazów usunięcie oboczności,
np. dziś powiemy tylko nędz, choć nieczęsto tworzymy dopełniacz liczby
mnogiej tego wyrazu. Świąt i cieląt utrzymują się między innymi dzięki
oparciu w formach świątynia, świąteczny, cielątko.
Istniał również rzeczownik zdrobniały miąsko dziś: mięsko, ale przyczyny
trwania miąs upatrywałbym także w działalności szkoły, co nie przeczy
wspomnianej w pytaniu działalności normalizacyjnej. To w szkole czytamy
utwory Mickiewicza i tam z bajki Przyjaciele dowiadujemy się, że
„niedźwiedź Litwin miąs nieświeżych nie je”. Także w Panu Tadeuszu „miąs
wszelakich był wielki dostatek”.
Nie jest dobrze, że współczesne słowniki przemilczają występowanie formy
miąs, wciąż dość częstej w tekstach o tematyce kulinarnej. Używanie jej
to może nie zabieg archaizacyjny, ale tylko lekki tradycjonalizm, żywy
dowód, że zmiany językowe nie muszą zachodzić skokowo i błyskawicznie i
że w tej perspektywie Mickiewicz to niemal nasz współczesny.
========================