Wczoraj żona wysłała mnie po jarzywa i warzyny :) i zaobserwowałem powtarzającą
się sytuację. Klienci zamiast pora proszą porę. Czyżby nastała pora na porę?
Coraz częściej to słyszę. Ha. Widocznie por kojarzony jest wyłącznie z
otworkiem na skórze. Kto wie czy ta niewłaściwość, nie zostanie nam narzucona?
Druga rzecz to informacja o towarze - też nagminnie się powtarzająca. Otóż nie
ma już winogron. Jest winogron (!). Zamiast pisać *winogrona*, pisze się
*winogron*. Widzę to prawie w każdym sklepie owocowo-warzywnym.
P.S.
Jeden z klientów poprosił o średnio wykształconą marchewkę. No - to jest
zrozumiałe. Marchewka po wyższych studiach z pewnością jest znacznie droższa.
al
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
>Drogutcy Wszyściutcy,
>
>Wczoraj żona wysłała mnie po jarzywa i warzyny :) i zaobserwowałem powtarzającą
>się sytuację. Klienci zamiast pora proszą porę. Czyżby nastała pora na porę?
>Coraz częściej to słyszę. Ha. Widocznie por kojarzony jest wyłącznie z
>otworkiem na skórze. Kto wie czy ta niewłaściwość, nie zostanie nam narzucona?
>
>
Nie zauważyłem.
>Druga rzecz to informacja o towarze - też nagminnie się powtarzająca. Otóż nie
>ma już winogron. Jest winogron (!). Zamiast pisać *winogrona*, pisze się
>*winogron*. Widzę to prawie w każdym sklepie owocowo-warzywnym.
>
>
Dzisiaj widziałem na bazarze taki produkt: "brokół".
>P.S.
>Jeden z klientów poprosił o średnio wykształconą marchewkę. No - to jest
>zrozumiałe. Marchewka po wyższych studiach z pewnością jest znacznie droższa.
>
>
To akurat jest poprawne, acz wywołuje śmieszne skojarzenie.
- Szwejk
> Drogutcy Wszyściutcy,
>
> Wczoraj żona wysłała mnie po jarzywa i warzyny :) i zaobserwowałem powtarzającą
> się sytuację. Klienci zamiast pora proszą porę. Czyżby nastała pora na porę?
> Coraz częściej to słyszę. Ha. Widocznie por kojarzony jest wyłącznie z
> otworkiem na skórze. Kto wie czy ta niewłaściwość, nie zostanie nam narzucona?
>
> Druga rzecz to informacja o towarze - też nagminnie się powtarzająca. Otóż nie
> ma już winogron. Jest winogron (!). Zamiast pisać *winogrona*, pisze się
> *winogron*. Widzę to prawie w każdym sklepie owocowo-warzywnym.
Nie spotkałam się z tym.
Pzdr
Jagoda
Bywa też wspomniany brokuł, ale również brokół. Często widuję nie tylko por,
ale też pomarańcz i grapefrut.
Ósma plaga, czy też potstawófka po reformie?
waldek
===
> P.S.
> Jeden z klientów poprosił o średnio wykształconą marchewkę. No - to jest
> zrozumiałe. Marchewka po wyższych studiach z pewnością jest znacznie droższa.
Droższa jak droższa, ale zapewne bardziej
zarozumiała, albo i pyskata jakaś...
A do wszystkiego[, co tu było napisane]: (przepraszam) Głupi, kto się
uczy języka polskiego na straganach. :) Żyjemy w kraju, w którym nie
mądrzy mają dużo do powiedzenia (w sensie decydowania) ale bogaci,
choćby i (przepraszam) głupi. :)
E. :)
Ja sie ucze na straganach, w sklepach, podsluchujac ludzi w autobusach,
sluchajac polskiego radia itp. Podreczniki wszystkiego nie daja.
Ludek
Nie, tańsza bo trudniejsza do gryzienia :)
{...}
>
> A do wszystkiego[, co tu było napisane]: (przepraszam)
Głupi, kto się
> uczy języka polskiego na straganach. :) Żyjemy w kraju, w
którym nie
> mądrzy mają dużo do powiedzenia (w sensie decydowania) ale
bogaci,
> choćby i (przepraszam) głupi. :)
>
...a może już czas rozdzielić język polski od polszczyzny
klasycznej (jak grekę od greckiego) i tę drugą zostawić
filologom - niech ją "męczą". ;)
Pozdrawiam
Biedny, bo głupi, ale za to sprawny umysłowo ;) Nicky4
> ...a może już czas rozdzielić język polski od polszczyzny
> klasycznej (jak grekę od greckiego) i tę drugą zostawić
> filologom - niech ją "męczą". ;)
Otrzymałbyś wówczas całą masę polskich. :)
I polski_straganowy_jakiśtam byłby niezrozumiały dla kogoś,
kto używa polskiego_straganowego_jakiegośtam_innego. :)
E. :)
> Ja sie ucze na straganach, w sklepach, podsluchujac ludzi w autobusach,
> sluchajac polskiego radia itp. Podreczniki wszystkiego nie daja.
Ja się kiedyś uczyłem polskiego z radia i z TV, i co uważniejsi pytali
mnie, czy wychowywałem się w Białymstoku, bo miałem niebiałostocki ,,akcent".
Wolę raczej język podręcznikowy. :)
E. :)
>>Ja sie ucze na straganach, w sklepach, podsluchujac ludzi w autobusach,
>>sluchajac polskiego radia itp. Podreczniki wszystkiego nie daja.
> Wolę raczej język podręcznikowy. :)
Powtarzam, ze w podrecznikach wszystkiego nie znajdziesz. Np. tryb
rozkazujacy. W jednym polskim podreczniku wydanym w Polsce bylo
napisane, ze kiedy rdzen slowa konczy sie grupa spolglosek, to w 2
osobie liczby pojedynczej dodaje sie koncowka "-ij". Zamknac-zamknij,
spac-spij. Kiedy te regule zaczalem stosowac, okazalo sie, ze problem
wcale nie jest taki prosty: myslij, modlij... Lektorka (faktycznie
polonistka) mi potem powiedziala, ze ona by tej reguly do ksiazki nie
napisala.
Ludek
> > Wolę raczej język podręcznikowy. :)
> Powtarzam, ze w podrecznikach wszystkiego nie znajdziesz. Np. tryb
> rozkazujacy. W jednym polskim podreczniku wydanym w Polsce bylo
> napisane, ze kiedy rdzen slowa konczy sie grupa spolglosek, to w 2
> osobie liczby pojedynczej dodaje sie koncowka "-ij". Zamknac-zamknij,
> spac-spij. Kiedy te regule zaczalem stosowac, okazalo sie, ze problem
> wcale nie jest taki prosty: myslij, modlij... Lektorka (faktycznie
> polonistka) mi potem powiedziala, ze ona by tej reguly do ksiazki nie
> napisala.
Może są wyjątki?
modlić się ndk VIa, ~lę się, ~lisz się, módl się, ~lił się
_________________________________________^^^^^^^^^
odmawiać, czytać modlitwę
Modlić się o coś, za kogoś.
Modli się pod figurą, a diabła ma za skórą
Powyższe nie z książki, ale z ,,elektronicznego" słownika PWN. :)
-=-
Wracając do '-ij':
Jakiś czas temu pewna Micha zakwestionowała 'rozumiej'. :)
Najpierw napisałem 'rozum', ale rzuciłem okiem do słownika
i poprawiłem.
"Micha" clotdj$2ki$1...@news.dialog.net.pl
E. :)
>> ...a może już czas rozdzielić język polski od polszczyzny
>> klasycznej (jak grekę od greckiego) i tę drugą zostawić
>> filologom - niech ją "męczą". ;)
>
> Otrzymałbyś wówczas całą masę polskich. :)
> I polski_straganowy_jakiśtam byłby niezrozumiały dla
kogoś,
> kto używa polskiego_straganowego_jakiegośtam_innego. :)
>
Przecież tak właśnie jest. Istnieje mnóstwo zawodowych,
specjalistycznych czy specjalizowanych żargonów. Sam
rozmawiam ze swoimi współpracownikami używając języka raczej
niezrozumiałego dla przeciętnego Polaka. Nawet czytając to
forum muszę czasem do słownika zajrzeć, bo nie rozumiem o co
chodzi ;) (a przecież to też po polsku). Słynna "małpa" w
adresach imejlowych jest niczym innym, jak transferem
żargonowego słowa do ogólnego języka (bo było "potrzebne") i
myślę, że wiele takich przykładów by się znalazło.
Język "straganowy" jest może nie najlepszym przykładem, bo
już "emocjonalnie" może kojarzyć się z -- delikatnie
mówiąc -- "nieoczytaniem", ale od kiedy pamietam (a pamiętam
już kilku Pierwszych Sekretarzy ;) ), to bardzo dużo Polaków
(w moim mniemaniu, zdecydowana większość) mówiło na
pomarańczę (l.p.r.ż.) - pomarańcz (l.p.r.m.). Mnie też
oduczyła nauczycielka w szkole. Skoro taka forma istnieje w
jezyku milionów ludzi od dziesiątek lat, to dlaczego ma być
niepoprawna?
Wracając do zaproponowanego przeze mnie "podziału" języka
) - mam wrażenie, że człowiek inteligentny, kulturalny,
oczytany (więcej niż 1/2 książki bez obrazków na rok) i
używający (w miarę) prawidłowo języka ojczystego, staje się
powoli "dziwolągiem" w naszym kraju, :( ale gdyby ktoś teraz
mówił w Rzymie po łacinie... ;)
Pozdrawiam
Nicky4
> >> ...a może już czas rozdzielić język polski od polszczyzny
> >> klasycznej (jak grekę od greckiego) i tę drugą zostawić
> >> filologom - niech ją "męczą". ;)
> >
> > Otrzymałbyś wówczas całą masę polskich. :)
> > I polski_straganowy_jakiśtam byłby niezrozumiały dla
> kogoś,
> > kto używa polskiego_straganowego_jakiegośtam_innego. :)
> >
> Przecież tak właśnie jest. Istnieje mnóstwo zawodowych,
> specjalistycznych czy specjalizowanych żargonów. Sam
> rozmawiam ze swoimi współpracownikami używając języka raczej
> niezrozumiałego dla przeciętnego Polaka. Nawet czytając to
> forum muszę czasem do słownika zajrzeć, bo nie rozumiem o co
> chodzi ;) (a przecież to też po polsku). Słynna "małpa" w
> adresach imejlowych jest niczym innym, jak transferem
> żargonowego słowa do ogólnego języka (bo było "potrzebne") i
> myślę, że wiele takich przykładów by się znalazło.
Ja akurat słownika nie muszę używać, aby zrozumieć to,
co inni piszą w Usnecie. A co do małpy -- to aż ciśnie
się na usta stwierdzenie typu:
-- Sam/a jesteś małpa.
U mnie to się inaczej nazywa.
> Język "straganowy" jest może nie najlepszym przykładem, bo
> już "emocjonalnie" może kojarzyć się z -- delikatnie
> mówiąc -- "nieoczytaniem", ale od kiedy pamietam (a pamiętam
> już kilku Pierwszych Sekretarzy ;) ), to bardzo dużo Polaków
Najlepszy był Rakowski? Bo zarazem był i pierwszy, i ostatni? ;)
> (w moim mniemaniu, zdecydowana większość) mówiło na
> pomarańczę (l.p.r.ż.) - pomarańcz (l.p.r.m.). Mnie też
> oduczyła nauczycielka w szkole. Skoro taka forma istnieje w
> jezyku milionów ludzi od dziesiątek lat, to dlaczego ma być
> niepoprawna?
Która forma? Pomarańcza czy pomarańcz?
Ja wolę pomarańczę. :) Z wielu powodów. :)
> Wracając do zaproponowanego przeze mnie "podziału" języka
> ) - mam wrażenie, że człowiek inteligentny, kulturalny,
> oczytany (więcej niż 1/2 książki bez obrazków na rok)
A zdjęcie autora na okładce książki -- to obrazek? :)
> i używający (w miarę) prawidłowo języka ojczystego, staje się
> powoli "dziwolągiem" w naszym kraju, :( ale gdyby ktoś teraz
> mówił w Rzymie po łacinie... ;)
Rozumiem.
No to , kurna, tego -- wywalam posta i idE sobie!!!
Co ja mam jakis nie tego byc? Dziwolong jakis mam byc?
No, to spadam!!!
-=-
Wolę jednak pozostać tym dziwolągiem. :)
A pewne wzorce (zapisane w słownikach czy tablicach matematycznych)
są właśnie po to, aby ludzie nie tracili gruntu pod nogami
i kontaktu ze sobą. :)
Swego czasu zakwestionowałem określenie cala jako _w przybliżeniu_ 25.4 mm.
Po długich i namiętnych pertraktacjach stanęło na tym, że autor postanowił
przeprowadzić głosowanie i tą metodą ustalić, czy cal ma dokładnie tyle,
czy w przybliżeniu. :)
Moim zdaniem (; referendalizm ;) jest dobry, ale tylko w wysoko
rozwiniętych kulturach. :) W pewnych zaś okolicznościach trzeba
uznawać autorytety czy postanowienia stosownych władz, urzędów,
dopasowywać się do standardów itd. :)
I dlatego chyba język straganowy nie powinien być pielęgnowany,
kultywowany itd. :) Niestety -- o czym już pisałem -- nie mądrym
przyznaje się rację, ale bogatym, lub po prostu silnym. :)
(przecinek zamierzony)
Zjawisko to zauważyłem dość dawno, gdy sam byłem bogaty
i uznałem je za niepokojące, choć akurat przynosiło ono
dla mnie pozorne korzyści. Zapytałem wówczas, co by się
stało, gdybym mocno zubożał i otrzymałem odpowiedź.
E. :)
{...}
>> forum muszę czasem do słownika zajrzeć, bo nie rozumiem o
co
>> chodzi ;) (a przecież to też po polsku). Słynna "małpa" w
>> adresach imejlowych jest niczym innym, jak transferem
{...}
>
> Ja akurat słownika nie muszę używać, aby zrozumieć to,
> co inni piszą w Usnecie. A co do małpy -- to aż ciśnie
> się na usta stwierdzenie typu:
>
> -- Sam/a jesteś małpa.
>
> U mnie to się inaczej nazywa.
>
Małpy, wcześniej głupki... Podziwiam lekkość z jaką nadajesz
epitety sporej (bądź co bądź) grupie ludzi mających nieco
odmienne zdanie od Twojego choć nie bardzo mi się to podoba.
Ja mówię "małpa". Mówiłem tak nawet w czasach, kiedy
niewielu wiedziało czym jest e-mail. To był żargon.
{...}
>> już kilku Pierwszych Sekretarzy ;) ), to bardzo dużo
Polaków
>
> Najlepszy był Rakowski? Bo zarazem był i pierwszy, i
ostatni? ;)
>
LOL
>> (w moim mniemaniu, zdecydowana większość) mówiło na
>> pomarańczę (l.p.r.ż.) - pomarańcz (l.p.r.m.). Mnie też
>> oduczyła nauczycielka w szkole. Skoro taka forma istnieje
w
>> jezyku milionów ludzi od dziesiątek lat, to dlaczego ma
być
>> niepoprawna?
>
> Która forma? Pomarańcza czy pomarańcz?
> Ja wolę pomarańczę. :) Z wielu powodów. :)
>
Wielu woli "ten pomarańcz" - z jednego, wiadomego powodu ;)
{...}
>> i używający (w miarę) prawidłowo języka ojczystego, staje
się
>> powoli "dziwolągiem" w naszym kraju, :( ale gdyby ktoś
teraz
>> mówił w Rzymie po łacinie... ;)
>
> Rozumiem.
>
> No to , kurna, tego -- wywalam posta i idE sobie!!!
> Co ja mam jakis nie tego byc? Dziwolong jakis mam byc?
> No, to spadam!!!
>
> -=-
>
> Wolę jednak pozostać tym dziwolągiem. :)
> A pewne wzorce (zapisane w słownikach czy tablicach
matematycznych)
> są właśnie po to, aby ludzie nie tracili gruntu pod
nogami
> i kontaktu ze sobą. :)
>
Nie pisałem o gwarach młodzieżowych, które są, co by tu nie
mówić, dość "tymczasowe" i mają na celu wyróżnianie się
raczej niż jakieś drastyczne językowe zmiany.
Chodzi mi bardziej o różnice (moim zdaniem pogłębiające się)
między językiem "tablicowym" i "użytkowym", a jeszcze
bardziej o dopuszczenie do niejakiego "rozmycia" granicy
między nimi. Dawniej język kształtował się sam więc może
dajmy mu szansę i teraz. Co innego ewidentne błędy językowe,
propagowane przez niedouczonych dziennikarzy, prezenterów,
nauczycieli itd... a co innego "mocno zakorzenione" formy,
które moża już uznać choćby za "dopuszczalne".
{...}
> Moim zdaniem (; referendalizm ;) jest dobry, ale tylko w
wysoko
> rozwiniętych kulturach. :) W pewnych zaś okolicznościach
trzeba
> uznawać autorytety czy postanowienia stosownych władz,
urzędów,
> dopasowywać się do standardów itd. :)
>
W pewnych okolicznościach, tak, tylko kto zdecyduje, które
będą właściwe? ;)
Referendalizm, jak go nazywasz, daje jednak mniejsze szanse
korupcji lub poglądom radykalnym. Historia pokazuje, że to,
o czym piszesz, często prowadzi do nadużyć.
Ale to już temat na inne forum...
Nicky4
> > Ja akurat słownika nie muszę używać, aby zrozumieć to,
> > co inni piszą w Usnecie. A co do małpy -- to aż ciśnie
> > się na usta stwierdzenie typu:
> > -- Sam/a jesteś małpa.
> >
> > U mnie to się inaczej nazywa.
> Małpy, wcześniej głupki... Podziwiam lekkość z jaką nadajesz
> epitety sporej (bądź co bądź) grupie ludzi mających nieco
> odmienne zdanie od Twojego choć nie bardzo mi się to podoba.
Rozumiem, że gdybym nadał tego rodzaju epitet komuś
odosobnionemu -- spodobałoby Ci się mocniej. :) Jest
to ciekawe podejście do otaczającego nas świata:
-- Jeżeli większość uzna, że 2+2=5 -- to tak
twierdzących za przygłupów brać nie należy.
To jak z tym calem, o którym pisałem -- większość grupowiczów
ma zdecydować, czy to jest dokładnie 25.4 mm, czy około 25.4 mm. :)
-- Jeżeli większość uzna, że mleko rośnie w kartonach
na trawie -- to należy ten pogląd uszanować.
(być może nawet poddać resocjalizacji tych,
którzy twierdzą, że wprawdzie mleko ma coś
wspólnego z trawą, ale jednak w kartonach
nie rośnie)
Kościół katolicki ,,dziś" wynosi na ołtarze niejaką
Dziewicę Orleańską, którą pół tysiąca lat wcześniej
spalono na stosie z powodu niestosownych poglądów. :)
I wówczas ,,większość" uznała, że Joanna d'Arc jest winna. :)
Jak widać -- większość nie musi mieć racji i czasami
warto odwołać się do pewnych ogólnych praw.
(na przykład do piątego przykazania Boskiego,
które palenia na stosie zabraniało już ;) wówczas)
BTW: Jestem prawie pewny, że poczynania obecnego
ojca świętego zostaną przez któregoś z jego
następców uznane za niedopuszczalne. :)
> Ja mówię "małpa". Mówiłem tak nawet w czasach, kiedy
> niewielu wiedziało czym jest e-mail. To był żargon.
Zanim był e-mail -- ten znaczek już istniał i miał swoją nazwę.
> {...}
> >> już kilku Pierwszych Sekretarzy ;) ), to bardzo dużo
> Polaków
> > Najlepszy był Rakowski? Bo zarazem był i pierwszy, i
> ostatni? ;)
> LOL
To akurat nie jest mój dowcip, ale mi się spodobał. :)
> >> (w moim mniemaniu, zdecydowana większość) mówiło na
> >> pomarańczę (l.p.r.ż.) - pomarańcz (l.p.r.m.). Mnie też
> >> oduczyła nauczycielka w szkole. Skoro taka forma istnieje
> w
> >> jezyku milionów ludzi od dziesiątek lat, to dlaczego ma
> być
> >> niepoprawna?
> >
> > Która forma? Pomarańcza czy pomarańcz?
> > Ja wolę pomarańczę. :) Z wielu powodów. :)
> Wielu woli "ten pomarańcz" - z jednego, wiadomego powodu ;)
Nie chcą iść na łatwiznę, a 'tę pomarańczę' łatwiej
odmieniać niż 'tego pomarańcza'?
> > Rozumiem.
Może przykład?
> {...}
> > Moim zdaniem (; referendalizm ;) jest dobry, ale tylko w
> wysoko
> > rozwiniętych kulturach. :) W pewnych zaś okolicznościach
> trzeba
> > uznawać autorytety czy postanowienia stosownych władz,
> urzędów,
> > dopasowywać się do standardów itd. :)
(jak w przypadku Dekalogu i kanonizowanej ,,oblubienicy diabła")
> W pewnych okolicznościach, tak, tylko kto zdecyduje, które
> będą właściwe? ;)
Jak już pisałem -- warto pozwolić mądrym, aby rządzili. :)
> Referendalizm, jak go nazywasz, daje jednak mniejsze szanse
> korupcji lub poglądom radykalnym. Historia pokazuje, że to,
Historia Hitlera na przykład, który doszedł do władzy dzięki
demokracji i utrzymywał tę władzę dzięki woli ogłupianej większości. :)
Mniejsze szanse korupcji -- daje jedynie stosowne wychowanie,
nie zaś jakikolwiek system polityczny czy gospodarczy.
> o czym piszesz, często prowadzi do nadużyć.
Co prowadzi do nadużyć? Trzymanie się standardów, norm, praw itd.?
> Ale to już temat na inne forum...
A na jakie forum powinna iść 'małpa'
i używanie oficjalnego języka polskiego?
E. :)
> -- Jeżeli większość uzna, że 2+2=5 -- to tak
> twierdzących za przygłupów brać nie należy.
Język polski to nie matematyka. Nie czas już spoważnieć?
> Jak widać -- większość nie musi mieć racji i czasami
> warto odwołać się do pewnych ogólnych praw.
> (na przykład do piątego przykazania Boskiego,
> które palenia na stosie zabraniało już ;) wówczas)
Zajrzysz do Biblii?
> Co prowadzi do nadużyć? Trzymanie się standardów, norm, praw itd.?
Tak. Bierze się bowiem literę, a nie ducha owego prawa. Znakomita
większość psychopatów jest aż do bólu logiczna, tylko co z tego...
Pzdr
Paweł
Rzadko zaglądam do supermarketów, bo nienawidzę takich miejsc. Na straganach nie
ma potrzeby podpisywać pomidora, czy marchewki i najczęściej spotykam cenę,
ewentualnie nazwę odmiany. I najbardziej mnie interesuje, co z tego straganu
wybiorę, tzn. czy warzywko będzie świeże, duże/małe, bez plam itp.
Pzdr
Jagoda
Mam nadzieję, że nie brałeś sobie tej nauki zbyt do serca... Jakiś miesiąc temu
widziałam w TV program dla dzieci o jeżach. Wyszedł niejaki pan Tenorek i zaczął
śpiewać o jeżach w jeżynach. W dodatku trzymał w dłoniach jeża. Najlepsze było to,
że bez żadnego wytłumaczenia ów pan miał na bluzie napis JERZYK. Specjalnie
obejrzałam powtórkę i ani razu nie było mowy o żadnym Jerzyku (zdrobnienie od
Jerzy) lub o ptaku jerzyku.
Albo ktoś się nieźle pomylił, albo ja czegoś nie zrozumiałam.
Pzdr
Jagoda
> Rzadko zaglądam do supermarketów, bo nienawidzę takich miejsc. Na straganach nie
> ma potrzeby podpisywać pomidora, czy marchewki i najczęściej spotykam cenę,
> ewentualnie nazwę odmiany. I najbardziej mnie interesuje, co z tego straganu
> wybiorę, tzn. czy warzywko będzie świeże, duże/małe, bez plam itp.
Nie{?}modyfikowane genetycznie... ;)
E. :)
Gdy ja zaczynałem naukę w ogólniaku -- rozpoczynał się stan wojenny,
dlatego ten akurat Jerzyk mi nie mógł zagrozić. A oglądałem filmy
,,starego kina" oraz co rozsądniejsze filmy wówczas wyświetlane,
Sondę (popularno-naukowy program z przewagą tego pierwszego) i temu
podobne programy edukacyjne -- przyrodnicze lub historyczne, w których
się raczej starano traktować poważnie odbiorców. :) W radiu :) też
starałem się słuchać nie wszystkiego, jak leciało, ;) ale wybiórczo. :)
Choć byłem dzieckiem, prowadziłem wówczas bardzo stateczny (ustabilizowany?)
tryb życia, dlatego mogłem sobie na to pozwolić. :)
Inna sprawa, że po książkach, radiu i TV -- zostawało
mało czasu na odrabianie lekcji. :):):) (i na przykład
na rysowanie marginesów w zeszytach, czy stosownym
okładaniu tychże zeszytów w papierowe bądź plastikowe
okładki)
Inna sprawa, że historia w wydaniu oficjalnym była
podawana z politycznymi ,,filtrami", ale to akurat
można było kompensować ;) literaturą i opowieściami
ludzi ,,starej daty". :)
Natomiast wymowa (pomijając oczywiście głupkowatych
aktywistów) czy ortografia nie budziła zastrzeżeń. :)
E. :)
> > -- Jeżeli większość uzna, że 2+2=5 -- to tak
> > twierdzących za przygłupów brać nie należy.
> Język polski to nie matematyka. Nie czas już spoważnieć?
> > Jak widać -- większość nie musi mieć racji i czasami
> > warto odwołać się do pewnych ogólnych praw.
> > (na przykład do piątego przykazania Boskiego,
> > które palenia na stosie zabraniało już ;) wówczas)
> Zajrzysz do Biblii?
> > Co prowadzi do nadużyć? Trzymanie się standardów, norm, praw itd.?
> Tak. Bierze się bowiem literę, a nie ducha owego prawa. Znakomita
> większość psychopatów jest aż do bólu logiczna, tylko co z tego...
-=-
Z Tobą już kiedyś ,,dyskutowałem" i doszedłem do
wniosku, że nie warto z Tobą wdawać się w dyskusje. :)
E. :)
Rozpoznasz? Czyżby po wyglądzie?
--
HQ
> Z Tobą już kiedyś ,,dyskutowałem" i doszedłem do
> wniosku, że nie warto z Tobą wdawać się w dyskusje. :)
Nieuprawniony wniosek. Trzeba było dyskutować zamiast "dyskutować".
--
HQ
> Drogutcy Wszyściutcy,
To może i podpisać się powinieneś był "Wasz szczerze" :)
> Klienci zamiast pora proszą porę.
A czy mylenie porów z selerami śród klienteli też się u was zdarza? Mnie
kiedyś nagminnie :)
Pozdrawiam
Jazzek
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> "Nicky4" cmlmqv$38v$1...@nemesis.news.tpi.pl
>
{...}
>> Małpy, wcześniej głupki... Podziwiam lekkość z jaką
nadajesz
>> epitety sporej (bądź co bądź) grupie ludzi mających nieco
>> odmienne zdanie od Twojego choć nie bardzo mi się to
podoba.
>
> Rozumiem, że gdybym nadał tego rodzaju epitet komuś
> odosobnionemu -- spodobałoby Ci się mocniej. :) Jest
Nie spodobałoby mi się. Nie toleruję publicznego nazywania
ludzi głupkami, tym bardziej przez kogoś, kto deklaruje
przywiązanie do tradycji i dobrego wychowania. Sam nie
jestem zwolennikiem owijania gówna w papierek, ale w tym
wypadku wspomniane epitety są nie na miejscu (IMO).
> to ciekawe podejście do otaczającego nas świata:
>
> -- Jeżeli większość uzna, że 2+2=5 -- to tak
> twierdzących za przygłupów brać nie należy.
>
Od razu zakładasz, że większość jest głupia. Otóż, większość
nie uzna, że 2+2=5, bo to nie prawda w żadnym systemie
liczbowym. Owszem, może uznać, że 2+2=11 lub 2+2=10, bo to
będzie prawdą. Ja bałbym się raczej dogmatycznego
ustawodawcy, nienawidzącego referendalizmu, który
(ustawodawca) będzie znał tylko system dziesiętny i tylko
taki uznawał.
{...}
>
> Kościół katolicki ,,dziś" wynosi na ołtarze niejaką
> Dziewicę Orleańską, którą pół tysiąca lat wcześniej
> spalono na stosie z powodu niestosownych poglądów. :)
>
> I wówczas ,,większość" uznała, że Joanna d'Arc jest winna.
:)
>
Większość? Ja powiedziałbym, że radykalna mniejszość
właśnie.
{...}
> BTW: Jestem prawie pewny, że poczynania obecnego
> ojca świętego zostaną przez któregoś z jego
> następców uznane za niedopuszczalne. :)
>
O którego świętego ojcu piszesz? ;)
No dobrze, jeśli chodzi o papieża, to wcale bym się nie
zdziwił (jedni mogą go uznawać, inni wyznawać, a jeszcze
inni wręcz przeciwnie). To tylko człowiek, duchowny,
polityk, "prezez" całkiem bogatej "firmy" ;)
>> Ja mówię "małpa". Mówiłem tak nawet w czasach, kiedy
>> niewielu wiedziało czym jest e-mail. To był żargon.
>
> Zanim był e-mail -- ten znaczek już istniał i miał swoją
nazwę.
>
Informatycy nazywali go "małpą", co przeszło później do
języka powszechnego. Widocznie są jeszcze Polacy z poczuciem
humoru. :)
{...}
>> Wielu woli "ten pomarańcz" - z jednego, wiadomego powodu
;)
>
> Nie chcą iść na łatwiznę, a 'tę pomarańczę' łatwiej
> odmieniać niż 'tego pomarańcza'?
Moim zdaniem obie formy odmienia się równie łatwo.
{...}
> (jak w przypadku Dekalogu i kanonizowanej ,,oblubienicy
diabła")
>
>> W pewnych okolicznościach, tak, tylko kto zdecyduje,
które
>> będą właściwe? ;)
>
> Jak już pisałem -- warto pozwolić mądrym, aby rządzili. :)
>
Jak już pisałem, najpierw trzeba wyznaczyć innych mądrych,
którzy będą decydować, kto jest wystarczająco mądry do
rządzenia, ale kto wyznaczy tych pierwszych? Może jeszcze
mądrzejsi?... ;) a może nasz ukochany Dżordż Dablju?... ;)
Nie czujesz tu posmaku paradoksu? Demokracja może jest i do
niczego, ale na razie nikt nie wymyślił nic lepszego (dla
wszystkich).
{...}
>
> Mniejsze szanse korupcji -- daje jedynie stosowne
wychowanie,
> nie zaś jakikolwiek system polityczny czy gospodarczy.
>
Święte słowa, panie, święte słowa... ;)
Jakoś tak niepostrzeżenie "wąż" złapał zębami swój ogon więc
pozwólmy mu się zjeść w spokoju. ;)
Pozdrawiam
--
Nicky4
Ale "trzymająca władzę".
--
a_rien
e-mail: wswiktor&poczta,fm
A oglądałem filmy
> ,,starego kina" oraz co rozsądniejsze filmy wówczas wyświetlane,
> Sondę (popularno-naukowy program z przewagą tego pierwszego) i temu
> podobne programy edukacyjne -- przyrodnicze lub historyczne, w których
> się raczej starano traktować poważnie odbiorców. :)
Ja dopiero kilka lat temu doceniłam wartość starego kina. Sonda - popieram :)
> Inna sprawa, że po książkach, radiu i TV -- zostawało
> mało czasu na odrabianie lekcji. :):):) (i na przykład
> na rysowanie marginesów w zeszytach, czy stosownym
> okładaniu tychże zeszytów w papierowe bądź plastikowe
> okładki)
A ja się jakoś wyrabiałam, aż przegięłam z książkami :P
> Natomiast wymowa (pomijając oczywiście głupkowatych
> aktywistów) czy ortografia nie budziła zastrzeżeń. :)
Teraz niestety w mediach ludzie pojawiają się najczęściej po znajomości. Ale
ucieszyłam się, jak ostatnio usłyszałam w PR Bis głos znajomego, który
przeprowadził się do Wawy. Facet po dziennikarstwie, a jego słownictwo nigdy nie
budziło moich zastrzeżeń. Szkoda, że mało jest takich osób :(
Pzdr
Jagoda
> > Nie{?}modyfikowane genetycznie... ;)
>
> Rozpoznasz? Czyżby po wyglądzie?
Po napisach.
E.
> > Z Tobą już kiedyś ,,dyskutowałem" i doszedłem do
> > wniosku, że nie warto z Tobą wdawać się w dyskusje. :)
> Nieuprawniony wniosek. Trzeba było dyskutować zamiast "dyskutować".
Może byłoby lepiej, gdybyś najpierw zaznajomił
się z tamtą ,,dyskusją".
E.
> >> Małpy, wcześniej głupki... Podziwiam lekkość z jaką
> nadajesz
> >> epitety sporej (bądź co bądź) grupie ludzi mających nieco
> >> odmienne zdanie od Twojego choć nie bardzo mi się to
> podoba.
> > Rozumiem, że gdybym nadał tego rodzaju epitet komuś
> > odosobnionemu -- spodobałoby Ci się mocniej. :) Jest
> Nie spodobałoby mi się. Nie toleruję publicznego nazywania
> ludzi głupkami, tym bardziej przez kogoś, kto deklaruje
> przywiązanie do tradycji i dobrego wychowania. Sam nie
> jestem zwolennikiem owijania gówna w papierek, ale w tym
> wypadku wspomniane epitety są nie na miejscu (IMO).
Pisałeś o grupie ludzi, dlatego chciałem się dowiedzieć,
czy w przypadku jednej osoby byłoby inaczej. Innymi słowy,
czy dlatego nie można obdarzyć epitetem ,,małpa", że to
epitet nieładny, czy dlatego, że obdarzonych nim ma być
dużo osób?
> > to ciekawe podejście do otaczającego nas świata:
> >
> > -- Jeżeli większość uzna, że 2+2=5 -- to tak
> > twierdzących za przygłupów brać nie należy.
> >
> Od razu zakładasz, że większość jest głupia.
Nie. Ani od razu, ani później
> Otóż, większość
> nie uzna, że 2+2=5, bo to nie prawda w żadnym systemie
> liczbowym. Owszem, może uznać, że 2+2=11 lub 2+2=10, bo to
> będzie prawdą. Ja bałbym się raczej dogmatycznego
> ustawodawcy, nienawidzącego referendalizmu, który
> (ustawodawca) będzie znał tylko system dziesiętny i tylko
> taki uznawał.
Co do większości -- to wielokrotnie tak bywało, że większość
się myliła i przychodził jeden, który głosił poglądy odmienne
do obowiązujących, które z czasem stawały się obowiązującymi.
Co do ustawodawcy nieznającego innych systemów niż dziesiętny -- to
chyba aktualnie te pierwsze klasy podstawówki każdy (o ile jest
w stosownym wieku, bo nie o niemowlętach mówimy) ma za sobą. :)
> > Kościół katolicki ,,dziś" wynosi na ołtarze niejaką
> > Dziewicę Orleańską, którą pół tysiąca lat wcześniej
> > spalono na stosie z powodu niestosownych poglądów. :)
> > I wówczas ,,większość" uznała, że Joanna d'Arc jest winna.
> Większość? Ja powiedziałbym, że radykalna mniejszość właśnie.
Większość spośród grupy ludzi ją sądzących.
(bo (: stosownie :) dobrano te osoby)
> > BTW: Jestem prawie pewny, że poczynania obecnego
> > ojca świętego zostaną przez któregoś z jego
> > następców uznane za niedopuszczalne. :)
> O którego świętego ojcu piszesz? ;)
Ja chyba napisałem poprawnie, więc nie rozumiem Twego uśmieszku. :)
(ze średnikiem, czyli ze zmrużonym okiem)
> No dobrze, jeśli chodzi o papieża, to wcale bym się nie
> zdziwił (jedni mogą go uznawać, inni wyznawać, a jeszcze
> inni wręcz przeciwnie). To tylko człowiek, duchowny,
> polityk, "prezez" całkiem bogatej "firmy" ;)
Owszem -- prezes. To chyba trafne określenie.
Na dodatek budujący potęgę tej firmy kosztem
ludzkiego życia i szczęścia. (oczywiście nie
kosztem swoim czy swoich ,,pracowników", ale
kosztem ludzi spoza grona owych ,,pracowników")
Prezes, który ustanawia (może niedosłownie wprost)
że każdy czynny ksiądz zostanie zbawiony, tak więc
może grzeszyć do woli, co księża (może nie wszyscy)
chętnie wykorzystują w swych poczynaniach, a o czym
miałem niedawno nieprzyjemność się dowiedzieć, gdy
zwróciłem pewnemu księdzu uwagę na to, iż czyni źle.
Na szczęście fakty są smutne dla tej firmy:
Katolicyzm zamiast się rozrastać -- kurczy się. :)
Tu i ówdzie mówi się wprost o tym, że kurczy się
dlatego, iż ,,pracownicy" tego prezesa gardzą
ludźmi biednymi.
Na nieszczęście dla mnie -- owi ,,pracownicy" zachowują się
tak, jakby nie potrafili nic robić, poza wywracaniem życia
innych ludzi i poza budowaniem kościołów itp. budowli, co
jest akurat typowe nie tylko ludziom, ale i większości
zwierząt. (gniazda, nory, zapory wodne, kopce, kokony)
Niestety te budowle dużo kosztują, a ,,pracownicy"
,,prezesa" jakiś czas temu uznali, że ja będę jednym
z tych, którzy życie swoje złożą na ołtarzu ,,darczynności",
rezygnując z własnego życia -- z rodziny, z zainteresowań,
rozwoju duchowego, zwiedzania/podziwiania_świata, przyjaźni itd.
Na ewentualną prośbę mogę wymienić z imienia, nazwiska
i pełnionej funkcji owych ,,pracowników" ,,prezesa". :)
Jeden z inicjatorów mojego nieszczęścia -- niespodziewanie
zmarł, ale zanim uczynił to mądre (w moich oczach) posunięcie
swego życia, narobił wiele złego w moim, rozsyłając o mnie
nieprawdziwe informacje po owej ,,firmie", dzięki czemu
najwyraźniej figurowałem w owej ,,firmie" jako bogaty
biznesmen, tarzający się w pieniądzach, którego należy
stosownie docisnąć, aby płacił ,,dobrowolne składki"
na tę ,,firmę", podczas gdy przed dwoma laty nie
miałem pieniędzy nawet na jedzenie, ale ów ,,pracownik"
nie w Prawdzie żył, ale we własnych urojeniach.
Czynił on w moim życiu tyle zła, że gdyby wówczas nie umarł,
prawdopodobnie ja już bym dzisiaj nie żył. Niestety zmarnowanego
czasu nie sposób odzyskać, a zniszczonego zdrowia tak szybko
się nie ,,reperuje".
Przy okazji pozdrawiam prawosławnych zielarzy, którzy mi
w odzyskiwaniu tego zdrowia pomogli a którzy w modlitwach
domagają się, abym przyniósł im swoje zdjęcie i opisał
chorobę, którą pokonałem dzięki ich ziołom: Zasług waszych
nie umniejszam, ale nie mam pracy i nie zamierzam do was
przybyć tak długo, jak długo będę znajdował się na marginesie
społeczeństwa. :) Podobnie nie umniejszam zasług dziewczynki
nazwanej przeze mnie Azalandzką Królewną. :)
Niezainteresowanych przepraszam, ale nie mam innej możliwości
wypowiedzenia się ,,publicznego", jak poprzez Usnet.
Może nawet bym złożył to swoje życie na tym ołtarzu, ale naprawdę
trudno mi było robić cokolwiek przy tak intensywnym z ich strony
przeszkadzaniu, które mnie w końcu doprowadziło do rewizji moich
poglądów co do owej ,,firmy" i ,,prezesa", którego chyba nigdy
zbyt mocno nie lubiłem, choć do niedawna nie wiedziałem, dlaczego. :)
(teraz już wiem -- bo pogardza biednymi, zwalcza protestantyzm
i głosi jednocześnie poglądu nieprzystające do swoich poczynań)
-=-
Gdyby ów prezes na czas pomyślał (czyli użył rozumu) to zauważyłby,
że raczej nie ma szans na podporządkowanie sobie Prawosławia, na co
przez wiele lat liczył i z czego dopiero całkiem niedawno zrezygnował.
Moim zdaniem to raczej Prawosławie mogłoby pokonać Kościół katolicki,
gdyby było stosownie scentralizowane i równie usilnie dążyło, wzorem
,,prezesa", do hurtowego ;) pozyskania sobie wiernych.
BTW -- nie jestem ani zwolennikiem Prawosławia, ani Katolicyzmu,
ani jakiejkolwiek religii, ale miałem okazję przekonać się, czym
jest ekumenizm, jakie są metody ,,jednania" Chrześcijan i raczej
nie widzę w tych poczynaniach ręki Miłości, ale rękę zysku, władzy
i zwykłej pazerności. :) Nic zresztą dziwnego: Od niepamiętnych
czasów to właśnie konflikty religijne doprowadzały do rozlewu krwi.
> >> Ja mówię "małpa". Mówiłem tak nawet w czasach, kiedy
> >> niewielu wiedziało czym jest e-mail. To był żargon.
> > Zanim był e-mail -- ten znaczek już istniał i miał swoją
> nazwę.
> Informatycy nazywali go "małpą", co przeszło później do
> języka powszechnego. Widocznie są jeszcze Polacy z poczuciem
> humoru. :)
Nie. :) Oni nazwali go inaczej. I najpierw nazwali, a później
(ze względu na jego nazwę) wykorzystali właśnie do tego.
Oni nazwali go po angielsku 'at'.
Adres 'a...@nazwa.serwera' czytany jako
'ala na nazwa.serwera' ma sens, natomiast
'ala małpa nazwa.serwera' sensu nie ma.
Podobnie jak nie miałoby sensu:
'Ala małpa koniu', choć 'Ala na koniu' bezsensem już nie jest.
> > (jak w przypadku Dekalogu i kanonizowanej ,,oblubienicy diabła")
> >> W pewnych okolicznościach, tak, tylko kto zdecyduje, które będą właściwe? ;)
> > Jak już pisałem -- warto pozwolić mądrym, aby rządzili. :)
> Jak już pisałem, najpierw trzeba wyznaczyć innych mądrych,
> którzy będą decydować, kto jest wystarczająco mądry do
To jest bardzo proste: Niektórzy ,,mądrzy" rządząc, uzyskują
nędzę i dla siebie, i dla innych. Inni ,,mądrzy" mają w tej
materii lepsze wyniki.
Zazwyczaj mądrość (poprzez swoje owoce) jest widoczna gołym okiem,
ale niestety jest coś takiego jak zazdrość, która nakazuje mądrych
odsuwać od władzy, a nawet pozbawiać życia.
,,Pracownicy" ,,prezesa" zazdrość określają mianem nienawiści
do tego co dobre, dlatego iż jest ono dobrem cudzej produkcji.
-- Nienawidzę Cię nie dlatego, że czynisz źle,
ale dlatego, iż czynisz dobrze, podczas gdy
to ja powinienem uchodzić w oczach ludzi za
tego, kto czyni dobrze.
> rządzenia, ale kto wyznaczy tych pierwszych? Może jeszcze
> mądrzejsi?... ;) a może nasz ukochany Dżordż Dablju?... ;)
> Nie czujesz tu posmaku paradoksu? Demokracja może jest i do
> niczego, ale na razie nikt nie wymyślił nic lepszego (dla
> wszystkich).
Nie czuję tu posmaku paradoksu.
Głupi architekt/projektant projektuje dom drogi i nietrwały.
Mądry -- tani i wytrzymały.
I ,,każdy głupi" bez problemu może dokonać stosownej oceny
tychże :) budowli. Nie trzeba nadzwyczajnej mądrości, aby
ocenić, że jeden dom rozpadł się po ulewnym deszczu, zaś
inny nie.
Problem w tym, że głupi architekt/projektant może
dysponować większą siłą niż mądry. (na przykład mieć
więcej pieniędzy i wynająć zbirów, którzy zabiją
mądrzejszego architekta/projektanta)
E.
> >> I wówczas ,,większość" uznała, że Joanna d'Arc jest winna. :)
> > Większość? Ja powiedziałbym, że radykalna mniejszość
> > właśnie.
> Ale "trzymająca władzę".
Biorąc pod uwagę całą ludzkość -- na pewno mniejszość, ale
biorąc pod uwagę jedynie sądzących formalnie -- większość.
(chyba nawet stosownie dobraną)
E.
Czytałem ją. A słowo "dyskusja" to Twoja własna ocena. Trzeba było
dyskutować zamiast "dyskutować".
EOT.
--
HQ
Na straganie???
--
HQ
Z winogronem to się spotykam od lat. Ale wolę rozbeft. Z początku
myślałem, ze urocze panie z "mojego" sklepu na Rakowieckiej się po
prostu pomyliły.
Jednk nie. Rozbeft ściga dopadł mnie w kilku innych sklepach w Wwawie, a
nawet w Kielcach i Łodzi.
Ech, życie...
&
> > Drogutcy Wszyściutcy,
>
> To może i podpisać się powinieneś był "Wasz szczerze" :)
Wystarczy, że szczerzyłęm zęby - gotów pokąsać ekspedientki.
> > Klienci zamiast pora proszą porę.
>
> A czy mylenie porów z selerami śród klienteli też się u was zdarza? Mnie
> kiedyś nagminnie :)
U nas nie mylą.
Ale słyszałem *skorzonerę* wymawianą przez *rz* (fonet. *ż*)
Pozdrowiska
al
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> >> > Nie{?}modyfikowane genetycznie... ;)
> >> Rozpoznasz? Czyżby po wyglądzie?
> > Po napisach.
> Na straganie???
Na opakowaniach. ZTCW -- muszą być stosownie oznakowane/opisane.
BTW: Aby na etykiecie napoju w PETach mogły być namalowane
owoce -- wewnątrz musi być nie mniej niż ileśtam soku
owocowego obok innych ,,substancji". :) Producenci oraz
kontrolerzy to wiedzą, ale klienci niekoniecznie. :)
E.
> Czytałem ją. A słowo "dyskusja" to Twoja własna ocena. Trzeba było
> dyskutować zamiast "dyskutować".
Mam swoje zdanie, może i odmienne, może i niesłuszne.
E.
Oj, znam to z własnych doświadczeń... Dużo czytam (zrobiłam sobie tabelkę, w
której zapisuję autora, tytuł, iloć stron po odjęciu tego, co zajmują
obrazki, dat rozpoczęcia i zakończenia czytania), miesięcznie 9 do 14
książek (przynajmniej w porównaniu do moich koleżanek to jest dużo).
Kamila
{...}
> Oj, znam to z własnych doświadczeń... Dużo czytam
(zrobiłam sobie
> tabelkę, w której zapisuję autora, tytuł, iloć stron po
odjęciu tego,
> co zajmują obrazki, dat rozpoczęcia i zakończenia
czytania),
> miesięcznie 9 do 14 książek (przynajmniej w porównaniu do
moich
> koleżanek to jest dużo).
Pomyśl, jaką przysługę oddajesz tym ponad dwustu osobom,
które nie czytają nic prócz sposobu przyrządzania "gorącego
kubka". Nieubłagana statystyka jasno ukazuje, że czytają
te - wspomniane przeze mnie - pół książki na rok. ;)
Nicky4