Nawet nie tylko w staropolskim, spójrz:
Księga Trenów rozdział 1:
16 Przetoż ja płaczę; z oczów moich, z oczów moich, mówię, wody cieką,
że jest daleko ode mnie pocieszyciel, któryby ochłodził duszę moję,
synowie moi wytraceni są, przeto, iż wziął górę nieprzyjaciel.
Juliusz Słowacki
W Szwajcarii
I utopiły oczów błyskawice
W kochanki mojej błękitne źrennice;
I długo patrząc, nieruchome obie,
Głowy promienne pokładły na sobie.
Rzekłem: „One się zakochały w tobie!”
Rzekłem — i za to z ust zamkniętych skromnie
Najpierwszy uśmiech jej przyleciał do mnie,
Przyleciał szybko i wrócił z podróży
Do swego gniazda, do pereł i róży;
A gdy zobaczył, że oczów nie mrużę,
Całą jej białą twarz zamienił w różę.
Kornel Makuszyński, "Szatan z siódmej klasy":
Nie otwieraj oczów tak szeroko, bo mnie onieśmielasz... Tak jest drogi
chłopcze! Potrzeba mi gwałtownie twojej pomocy... Znalazłem się w
srogich tarapatach... Nie tyle ja osobiście, co moja rodzina.
(...)
Gromy z jasnego nieba są zjawiskiem dość rzadkim, w tej chwili zaś nie
ulegało wątpliwości, że siarczysty piorun strzelił z fiołkowych oczów
wprost w serce Adasia i wywołał w nim przedziwne kataklizmy.
(...)
Najcięższy wróg (gdyby Adaś miał wrogów) nie mógł mu odmówić zgoła
niepowszedniej inteligencji, tryskającej jasnym strumieniem z jego
oczów, a oto po chwili oszołomionego zdumienia na miłej gębie
nieszczęsnego Adama ukazał się wyraz, jaki zwykł przybierać ciemny
kmiotek na widok czegoś ponad ludzkie pojęcie cudownego
I "Szaleństwa panny Ewy":
... Dziwne! Kobieta, choćby pędrak, ma tyle oczów co mucha. ... wołała z
zapałem panienka, z której oczów można było zrobić tort orzechowy. ...
Zygmunt Miłkowski [Teodor Tomasz Jeż]
Narzeczona Harambaszy:
Za odpowiedź tę wyłupił car budowniczemu oczy i tak do niego przemówił:
– Idź-że teraz, Dżuro budowniczy, bez oczów po białym świecie, kiedyś
mnie posłuchać nie chciał. (...)
Poszedł Dżuro w świat bez oczów, trzy jeszcze cerkwie piękniejsze
pobudował, a czwartej fundamenta założył, bez oczów.
Zobacz też u Reymonta, Kraszewskiego, wielu, wielu innych, których teraz
mi sie nie chce szukać :)
--
pa, Basia
Przepraszam bardzo za krzaki, zaraz przywołam mozillę do porządku!
--
pa, Basia
BasiaBjk:
> Nawet nie tylko w staropolskim, [...]
To ja mam odwrotne pytanie: skąd wzięła się dziwaczna forma ,,oczu''?
Ze szczątków liczby podwójnej? Kiedy to się stało? Czy jest więcej
przypadków wyparcia zwykłego dop. l.mn. przez taki atawizm?
- Stefan
--
Stefan Sokolowski, IPI PAN Gdansk
> Nawet nie tylko w staropolskim, spĂłjrz:
>
> Ksi�ga Trenów rozdzia� 1:
> 16 Przetoş ja p�acz�;
(ciach krzaki)
Co sie dzieje? Mialam jak zwykle kodowanie srodkowoeuropejskie
ISO-8859-2 i wyszlo jakies horrendum?
--
pa, Basia
> Co sie dzieje? Mialam jak zwykle kodowanie srodkowoeuropejskie
> ISO-8859-2 i wyszlo jakies horrendum?
Wyszło UTF-8, zapewne z powodu cudzysłowów. Ale to było bardzo ładne
UTF-8 i opisane w nagłówku. Mój czytnik zrozumiał.
--
__("< Marcin Kowalczyk
\__/ qrc...@knm.org.pl
^^ http://qrnik.knm.org.pl/~qrczak/
> Przepraszam bardzo za krzaki, zaraz przywołam
> mozillę do porządku!
Z tej strony wszystko w porządku, żadnych krzaków, a kodowanie w nagłówku
masz.
--
azarien
e-mail: wswiktor&poczta,fm
Przy okazji: jakoś dziwnie napisało mi się drugie zdanie.
Patrzę już z trzy chyba minuty na to, co między myślnikami i nie wiem jak to
prawidłowo zapisać.
Nie pasuje z przecinkiem, źle wygląda bez, no i w ogóle.
Po Twoim pytaniu zastanowiłem się ponownie i POWAŻNIE nie potrafię
znaleźć innych rzeczowników rodz. nijakiego tworzących dop.l.mn. w
podobny sposób. Za wzór powinienem pewnie brać coś takiego jak:
pole -- pola -- pól
płuco -- płuca -- płuc
biodro -- biodra -- bioder
oko -- oka -- ok (w sieci)
A więc mian.l.mn. ma na końcu ,,-a'', natomiast dop.l.mn. to goły
temat; ew. z jakimiś przegłosami ,,o -> ó'' czy czymś podobnym. Nawet
odmiana tak dziwnego rzeczownika rodz. nijakiego jak ,,dziewczę'' w
zasadzie stosuje się do tej zasady. Wyjątkiem jest np.
dziecko -- dzieci -- dzieci (a nie: dziecko -- dziecka -- dziecek)
ale to się od biedy da wyjaśnić jakimś pomyleniem rodzajów: liczba
mnoga jest taka jak dla ,,nici''. W końcu słowa tak często używane
jak ,,dziecko'' mają prawo do własnych fochów. Natomiast
oko -- oczy -- oczu
ucho -- uszy -- uszu
wyglądają mi na jakieś rarogi. Znasz inny przykład, żeby dop.l.mn.
rzeczownika kończył się na ,,-u''? Kiedyś tak było z liczebnikiem
xxx -- dwa -- dwu (obecnie: xxx -- dwa -- dwóch)
Ale czy znasz podobny rzeczownik?
Więc chyba nie masz już wątpliwości, że pytanie jest poważnie, choć
być może naiwne (nie jestem polonistą). Teraz oczekuję na poważną
odpowiedź.
{...}
> oko -- oczy -- oczu
> ucho -- uszy -- uszu
>
> wyglądają mi na jakieś rarogi. Znasz inny przykład, żeby
dop.l.mn.
{...}
A co powiesz na formę "ócz". Sam spotkałem się
niejednokrotnie z powiedzeniem "zejdź z moich ócz". To
pewnie jakieś ludowe "wymysły", ale skądś się one jednak
biorą.
Zasięgnąłem rad góglowej "wyroczni" i znalazłem parę
przykładów:
St.Wyspiański " Noc listopadowa"
...
Powiedzie mnie Orkus w noc,
w świat ciemny wichrów, burz;
nie zaznam słońca już,
nie zaznam twoich ust, twych *ócz*;
o matko, żegnaj dziecię.
...
Tu przystanęła zapłoniona,
z objęć się matki uchyli;
przejrzysta kryje ją zasłona,
a w zadumanej jej postawie
widać, ze łzami mówi prawie;
a z *ócz* i czoła to zgadywać,
że jakąś tajemnicę sili,
którą kazano jej ukrywać.
Łzy te, co jej do *ócz* się cisną,
dziwnym weselnym blaskiem błysną.
Na ustach palec położyła
i tak do matki swej mówiła:
...
"Marzenie Filistra" (mel. ludowa)
...
5. Dzielnie kroczy hoża młódź pełna ognia, siły. Iskry im
się sypią z *ócz*, ognie, płoną żyły. I gdzie tylko zjawią
się, budzą wnet zachwyty, dziewcząt rój za nimi śle tęsknych
*ócz* błękity.
...
M.Lermontow "Pożegnanie" (przełożyła A. Kamieńska)
...
Wierz mi, ojczyzna tam, gdzie i kochanie.
Ciebie nie spotka, gdy wrócisz w dolinę -
Sam powiedziałeś - miłych *ócz* błyskanie:
Bądź ze mną jeszcze dzień, pół dnia przynajmniej,
...
Jeszcze parę by się znalazło.
--
Pozdrawiam
Nicky4
No, ta forma jest przynajmniej typowa. Dop.l.mn. powinien składać się
z samego tematu (z pustą końcówką), ale w temacie mają prawo zajść
jakieś typowe zmiany; takie jak ,,pola -- pól'' (a nie: ,,pol''). W
przypadku oczu tematem l.mn. jest ,,ocz'', ale ,,ócz'' może być takim
właśnie przegłosem jak w ,,polach''.
Zmiana tematu z ,,ok'' na ,,ocz'' przy przejściu do liczby mnogiej też
mnie nie szokuje. Te dwie spółgłoski często się zamieniają rolami
(,,rok -- roczny'', ,,opak -- opaczny'', itp.).
Ale skąd w dop.l.mn. końcówka ,,-u''? Ja myślałem, ze to jakaś
pozostałość po liczbie podwójnej; tym bardziej że tą właśnie końcówkę
miał kiedyś liczebnik ,,dwu''. Ale zwątpiłem, gdy Kasia poddała w
wątpliwość poważność mojego pytania. Mam nadzieję, że przy jakiejś
okazji zajrzy jeszcze na tą listę i wyjaśni mi jak żołnierz krowie na
granicy, gdzie popełniłem naiwność.
> Ale skąd w dop.l.mn. końcówka ,,-u''? Ja myślałem, ze to jakaś
> pozostałość po liczbie podwójnej; tym bardziej że tą właśnie końcówkę
> miał kiedyś liczebnik ,,dwu''.
Dlaczego "kiedyś"? Dziś też ma.
MJ
PS. Ja bym jednak napisał "tę końcówkę" 8-)
Mamy jednak też rzeczownik "oko", który nazywa w naturalny sposób występującą
w "parzystą" część ciała. Odmiana jego różniła się od oka w sieci. Odmianiał
się bowiem wg innego prasłowiańskiego wzoru deklinacyjnego, innymi słowy oba
rzeczowniki wywodzą się z różnych prasłowiańskich deklinacji (umówmy się, że
do czasów przedsłowiańskich sięgać nie będziemy, choć można). Zatem w
przypadku oka ludzkiego, mieliśmy:
mian.l.poj. ocz (nigdzie nie odnotowane, rekonstrukcja na podstawie
litewskiego: akis) -- mian.l.mn. oczy -- dop.l.mn. oczy (człowieka) --
dop.l.pd. (dwu)oczu
taki sam rodowód ma forma uszu. Do dziś zachowały się tylko te rzeczownikowe
dualne formy dopełniacza w funkcji liczby mnogiej.
> A więc mian.l.mn. ma na końcu ,,-a'', natomiast dop.l.mn. to goły
> temat; ew. z jakimiś przegłosami ,,o -> ó'' czy czymś podobnym.
To nie przegłos, ale efekt zróżnicowania długości głosek
> Nawet odmiana tak dziwnego rzeczownika rodz. nijakiego jak ,,dziewczę'' w
> zasadzie stosuje się do tej zasady. Wyjątkiem jest np.
>
> dziecko -- dzieci -- dzieci (a nie: dziecko -- dziecka -- dziecek)
>
> ale to się od biedy da wyjaśnić jakimś pomyleniem rodzajów: liczba
> mnoga jest taka jak dla ,,nici''. W końcu słowa tak często używane
> jak ,,dziecko'' mają prawo do własnych fochów.
Rezcowniki dziewczę i dziecię (dziecko jest późniejszą formą) należały do
jeszcze innej deklinacji, w ktorej występowało w niektórych przypadkach
fleksyjnych rozszerzenie tematu:
mian.l. poj. dziecię, dop.l.poj. dziecięcia, mian.l.mn. dziecięta (nie
spotkałam w tekstach, ale tak powinno wygladać) -- dop.l.mn. dzieciąt --
dop.l.pd. (dwu)dziecięciu
ze względu na różnice fonetyczne, uproszczono odmianę przenosząc ten
rzeczownik do innej deklinacji i odmieniano dziecko jak jabłko
dziewa najpierw uległa zdrobnieniu do dziewka, a następnie jak każdy
rzeczownik nazywający istotę nidorosłą (chłopię, cielę itd.), była odmieniana
wg schematu (pomijam objaśnienia zmian fonetycznych):
mian.l. poj. dziewczę, dop.l.poj. dziewczęcia, mian.l.mn. dziewczęta --
dop.l.mn. dziewcząt -- dop.l.pd. (dwu)dziewczęciu
mian.l. poj. chłopię, dop.l.poj. chłopięcia, mian.l.mn. chłopięta -- dop.l.mn.
chłopiąt -- dop.l.pd. (dwu)chłopięciu
Natomiast
>
> oko -- oczy -- oczu
> ucho -- uszy -- uszu
>
> wyglądają mi na jakieś rarogi. Znasz inny przykład, żeby dop.l.mn.
> rzeczownika kończył się na ,,-u''?
Kiedyś było: (dwu) rowu, rodu, aniołu, miesięcu, pokoleniu itd. Ale tylko
formy dop. liczby podwójnej (dwu) oczu, uszu upowszechniły się jako formy dop.
liczby mnogiej
Kiedyś tak było z liczebnikiem
>
> xxx -- dwa -- dwu (obecnie: xxx -- dwa -- dwóch)
>
liczebnik dalej jest używany (zwłaszcza jak ktoś nie wie jakie u/ó napisać:-)
w dwóch), jest też obu
Michal Jankowski:
> Dlaczego "kiedyś"? Dziś też ma.
Muszę powiedzieć, że dawno nie słyszałem ani nie widziałem na piśmie
(z wyjątkiem przed-chwili, kiedy zajrzałem do słownika). Kiedyś
babcia mi mówiła, że jej nauczyciel upierał się przy pisowni ,,dwuch''
(,,u'' zwykłe) na tej właśnie podstawie, że to jest krewny ,,dwu''.
Ale ten argument staje się pomału coraz bardziej nieaktualny w miarę,
jak forma ,,dwu' przeprowadza się z języka żywego do Słowników
Spokojnej Starości.
Michal Jankowski:
> Ja bym jednak napisał "tę końcówkę"
Czy ktoś Ci broni? Wprawdzie forma ,,tę'' budzi we mnie obrzydzenie,
ale uważam, że powinieneś mieć prawo ją praktykować.
Grażyno, czy Ty jesteś nauczycielką? Przepraszam, że w jakimś
poprzednim poście nazwałem Cię Kasią, coś mi się w pamięci przestawiło
a nie sprawdziłem.
Grażyna:
> mian.l.poj. ocz (nigdzie nie odnotowane, rekonstrukcja na podstawie
> litewskiego: akis) -- mian.l.mn. oczy -- dop.l.mn. oczy (człowieka) --
> dop.l.pd. (dwu)oczu
No tak, więc jednak od liczby podwójnej...
Ale piszesz, że dawny dop.l.mn. (w odróżnieniu od podwójnej) brzmiał
,,oczy''. To już i tak jest wyjątek wymagający wyjaśnienia. Zgodnie
z zasadą powinno być ,,ocz'' albo ,,ócz''.
Cały ten wątek zaczął się od rozważań na temat formy ,,oczów''.
Myślę, że to jest dość naturalna odmiana dla kogoś, kto nigdy nie
słyszał o liczbie podwójnej a forma ,,ócz'' nie bardzo mu pasuje.
Wtedy stosuje niepoprawnie końcówkę rodzaju męskiego.
Słyszałem kiedyś dyskusję dwóch (dwu?) pijanych górali o kobietach.
Jeden z nich wszelkie kobiece zachowania tłumaczył stwierdzeniem, że
,,Babie potrza dziecków''. Utworzył dop.l.mn. od ,,dziecko'' w ten
sam sposób, co ,,oczów''. Trudno mu się dziwić -- w braku
jednoznacznie sensownej końcówki zastosował najbliższą w okolicy. W
głowie miał pewną ilość wzorców odmiany i stosując je mógł powiedzieć:
-- albo ,,dzieciąt'' -- regularnie od ,,dziecię''
-- albo ,,dziecek'' -- regularnie od ,,dziecko''
-- albo ,,dzieciów'' -- od ,,dziecię'' narzucając końcówkę rodz.męskiego
-- albo ,,dziecków'' -- od ,,dziecko'' j.w.
Żeby powiedzieć poprawnie ,,dzieci'', musiałby już odstąpić od swojej
znajomości REGUŁ gramatycznych i zastosować WYJĄTEK od tych reguł.
Ja:
> A więc mian.l.mn. ma na końcu ,,-a'', natomiast dop.l.mn. to goły
> temat; ew. z jakimiś przegłosami ,,o -> ó'' czy czymś podobnym.
Grażyna:
> To nie przegłos, ale efekt zróżnicowania długości głosek
Dziękuję za tą infromację. A która była dłuższa?
Ja:
> Kiedyś tak było z liczebnikiem
>
> xxx -- dwa -- dwu (obecnie: xxx -- dwa -- dwóch)
Grażyna:
> liczebnik dalej jest używany (zwłaszcza jak ktoś nie wie jakie u/ó
> napisać:-) w dwóch), jest też obu
Prawda, na ,,obu'' nie wpadłem.
Dziękuję za obszerne wyjaśnienia.
w deklinacji tzw. -i- tematowej, do której oba rzeczowniki (oczy, uszy)
należały, końcówką było -i (kość - mian.l.mn. kości - torzeczownik żeński, ale
już w prasłowiańszczyźnie w deklinacji -i- nie było rzeczowników rodz.
nijakiego - te dwa tylko pozostały - dlaczego nie pytaj, bo nikt nie wie, a
przynajmniej ja nie wiem, że ktoś wie:-)), a po stwardniałej spółgłosce (tu:
cz) w jęz. pol. przeszło w -y
>
> Cały ten wątek zaczął się od rozważań na temat formy ,,oczów''.
> Myślę, że to jest dość naturalna odmiana dla kogoś, kto nigdy nie
> słyszał o liczbie podwójnej a forma ,,ócz'' nie bardzo mu pasuje.
> Wtedy stosuje niepoprawnie końcówkę rodzaju męskiego.
>
> Słyszałem kiedyś dyskusję dwóch (dwu?) pijanych górali o kobietach.
> Jeden z nich wszelkie kobiece zachowania tłumaczył stwierdzeniem, że
> ,,Babie potrza dziecków''. Utworzył dop.l.mn. od ,,dziecko'' w ten
> sam sposób, co ,,oczów''. Trudno mu się dziwić -- w braku
> jednoznacznie sensownej końcówki zastosował najbliższą w okolicy. W
> głowie miał pewną ilość wzorców odmiany i stosując je mógł powiedzieć:
> -- albo ,,dzieciąt'' -- regularnie od ,,dziecię''
> -- albo ,,dziecek'' -- regularnie od ,,dziecko''
> -- albo ,,dzieciów'' -- od ,,dziecię'' narzucając końcówkę rodz.męskiego
> -- albo ,,dziecków'' -- od ,,dziecko'' j.w.
> Żeby powiedzieć poprawnie ,,dzieci'', musiałby już odstąpić od swojej
> znajomości REGUŁ gramatycznych i zastosować WYJĄTEK od tych reguł.
gwary rządzą się swoimi prawami:-)
>
> Ja:
> > A więc mian.l.mn. ma na końcu ,,-a'', natomiast dop.l.mn. to goły
> > temat; ew. z jakimiś przegłosami ,,o -> ó'' czy czymś podobnym.
> Grażyna:
> > To nie przegłos, ale efekt zróżnicowania długości głosek
>
> Dziękuję za tą infromację. A która była dłuższa?
ó
>
> Ja:
> > Kiedyś tak było z liczebnikiem
> >
> > xxx -- dwa -- dwu (obecnie: xxx -- dwa -- dwóch)
> Grażyna:
> > liczebnik dalej jest używany (zwłaszcza jak ktoś nie wie jakie u/ó
> > napisać:-) w dwóch), jest też obu
>
> Prawda, na ,,obu'' nie wpadłem.
>
> Dziękuję za obszerne wyjaśnienia.
> - Stefan
>
Bardzo proszę
Grażyna