W dzisiejszej 'Gazecie Wyborczej', w dziale 'The Wall Street..."
artykulik "Rodzina domowych gadżetów Sony". I pod koniec tekstu zdanko
(wyróżnienie moje):
"Wszystko zależy od tego, czy koncern będzie umiał wykorzystać KONTENT,
którego jest właścicielem - muzykę i filmy - aby odróżniĆ swoje
produkty..."
Czy to słowo jako rzeczownik już egzystuje w polszczyźnie?
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
Niestety tak, zwłaszcza w branży reklamowej :-(
Uwe
A tu cytacik z innej gazetki:
*A co najdziwniejsze, stanie się tak wcale nie na skutek wyroku sądowego,
czy kłopotów finansowych tych serwisów. Operatorzy bowiem od dłuższego czasu
blokowali adres IP firmy dostarczającej taki KONTENT. Sprawa dotyczy dosyć
wielu osób.*
Marysia, Lowczyni Nowotworow
> "Wszystko zależy od tego, czy koncern będzie umiał wykorzystać KONTENT,
> którego jest właścicielem - muzykę i filmy - aby odróżniĆ swoje
> produkty..."
>
> Czy to słowo jako rzeczownik już egzystuje w polszczyźnie?
Spojrzałam na temat wątku i pomyślałam: "to jasne, kontent to przecież
zadowolony, uszczęśliwiony".
Przeczytałam cytat z gazety i... oniemiałam. Nie wiem, nic już nie wiem,
głupia jestem. Ludzie!!! Co znaczy "kontent"?
Przepraszam, że piszę, nie wnosząc nic nowego, a tylko prezentując swoją
konsternację, ale tak mnie trochę poniosło.
Pozdrawiam
Bogna
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Miałem podobnie. Ale wymyśliłem, że zapewne jest to spolszczony
angielski rzeczownik 'content'. W końcu to dość powszechny niestety
zabieg stosowany ostatnimi czasy w języku polskim. Wkrótce bedzięmy
wysyłali sobie 'mesydże', pili z 'dżiusy' a do kin i teatrów będzie
sie kupowało 'tikety' :/
--
Pietrek
>
> --
> Pietrek
Tak, to "content". A dlatego ograniczyłem się do stwierdzenia, że to słowo
już zostało przyjęte, nie tłumacząc znaczenia. Po prostu są ludzie, którzy
tak nie tylko piszą, ale chyba nawet gadają! A więcej kontentu do tego wątku
chyba już nie dostarczę :-(
Pozdrawiam
malkontent
+++Uwe Kirmse+++
email: "spam" zmien --> na "mail"
http://www.polnisch-uebersetzer.de
dajmond-szejpt sziip-cziiz
A co, ty jeszcze mówisz "oscypka"???
--
Adam Podstawczynski
Linukslownik: http://slownik.7thguard.net
Jak mam okazje to mowie *oscypka* ale ja aktualnie z innego kregu jezykowego
i nic z wyjatkiem *oscypque* nie przychodzi mi do glowy. Mowie tez *gouda*.
Ale juz miesiac sie zastanawiam jak mam mowic na *raclette*, na *pot
pourri*czy *papier mâché* i na *anorak* (podobno pochodzenia eskimoskiego).
Bladze czasami po sieci jak ta zagubiona pajeczyca Tekla i odkrywam ziemie
nieznane, ziemie nieobiecane...Gdyby nie Janek z *kontentem* to nie
smialabym glosno wyrazic watpliwosci. Duzo mam tych watpliwosci, oj duzo.
Przypominaja mi sie anegdoty jak to narod polski *szlafroka* jak ta Wanda
Niemca nie chcial i ogloszono konkurs; wygrala *podomka* ale sie nie
przyjela owa podomka w znaczeniu szlafroka i egzystuja sobie razem w dobrej,
wydaje mi sie, komitywie, kazde z odrebnym *desygnatem* (no wlasnie).
Kontent wyraznie mi sie jednak nie podoba, chyba, ze u Fredry.
Dla ciekawostki, na nalesnika mowie do dziecka *krepek*, na portki
*pantalony*. *Chcesz krepka Jacuszko? *, *No dali go, jalla (to jalla to z
Sienkiewicza) wkladaj pantalony!* Ale to w domu, w zamknietym kregu Alchemii
Slowa. Rozpisalam sie. Przepraszam ale gadatliwa sie staje.
Pozdrawiam,
Marysia
P.S. Czy Ty Adamie jestes z miasta Lodzi?
(...)
> P.S. Czy Ty Adamie jestes z miasta Lodzi?
>
Tak. I od zawsze mówię "migawka", "wejdziesz?" oraz "krańcówka". :)
... a na bułkę paryską: angielka. :-)))
Maciek
> maria-zofia bobrowska wrote:
>
>> P.S. Czy Ty Adamie jestes z miasta Lodzi?
>
> Tak. I od zawsze mówię "migawka", "wejdziesz?" oraz "krańcówka". :)
Nie rozumiem. Czy "wejdziesz?" ma w Łodzi jakieś inne znaczenie
niż powszechne?
--
HQ
Chodzi o użycie w sensie "wpadniesz do mnie na chwilę?", "odwiedzisz mnie"?
Kiedyś zwróciła mi na to uwagę osoba z innego miasta, gdy spytałem "Czy
do mnie wejdzie" (spotkało się to z wybuchem śmiechu)... od tej pory
jakoś zawsze postrzegam to wyrażenie bardzo lokalnie, ale może się mylę?
I **Kiedy slysze: Czy Pan schodzi?
To juz wiem, ze jestem w Lodzi.**
Ja tez z miasta Lodzi Adamie.
Marysia
> W.Kotwica wrote:
> > Nie rozumiem. Czy "wejdziesz?" ma w Łodzi jakieś inne znaczenie
> > niż powszechne?
>
> Chodzi o użycie w sensie "wpadniesz do mnie na chwilę?", "odwiedzisz
> mnie"?
Aha, "wstąpisz do mnie?"?
Interpunkcja zamierzona :-)
--
HQ
Otóż to! Kurczę, nie znam tego wiersza... co to jest? Pachnie Tuwimem.
> Ja tez z miasta Lodzi Adamie.
Ha! Więc pozdrawiam tym bardziej :).
Adam z Bałut
>Juz sobie wysylamy mesydze, na razie uprawiamy recykling (niuzzz z wczoraj)
>ale juz jutro bedzimy *recyklowac* itepe, itede a jak ktos powie
>*przetworstwo* czy *zawartosc* to sie go zapytaja jaka on gwara zasuwa
Drobny hint (hehe): przetwórstwo to _naprawdę_ nie jest to samo co
recykling.
--
Rafal "Negrin" Lisowski neg...@rpg.pl http://rockmetal.pl
>A co, ty jeszcze mówisz "oscypka"???
Przepraszam, bo to dla mnie nowość: "ta osycypka"?
:>Juz sobie wysylamy mesydze, na razie uprawiamy recykling (niuzzz z wczoraj)
:>ale juz jutro bedzimy *recyklowac* itepe, itede a jak ktos powie
:>*przetworstwo* czy *zawartosc* to sie go zapytaja jaka on gwara zasuwa
: Drobny hint (hehe): przetwórstwo to _naprawdę_ nie jest to samo co
: recykling.
No chyba, że jest to przetwórstwo odpadów i innych śmieci ;)
A tak na marginesie, macie jakieś dobre zamienniki dla recyklingu i
wyrazów pochodnych. Szczególnie nie podoba mi się recyklowanie (jakoś tak
motocyklem zalatuje) ale ponowny przerób czy też przetwarzanie wtórne są
takie sobie.
Pozdrowienia
r.
A dla mnie: osyCypka? ;-) Ale serio, dobrze, że górale mazurzą, gdyż w
UE moglibyśmy mieć kłopot z przepchnięciem tego oszczypka, choćby ze
względu na kłopoty z wymową. ;-)
Ela
Pudło. Jemu SIĘ ROZCHODZIŁO o rodzaj. Ma rację, męski powinien być.
Oj, co ten Marysia wymyślił. I jeszcze udaje, że nie widzi.
Pzdr
Yarek
> Cześć wszystkim
> W dzisiejszej 'Gazecie Wyborczej', w dziale 'The Wall Street..."
> artykulik "Rodzina domowych gadżetów Sony". I pod koniec tekstu zdanko
> (wyróżnienie moje):
> "Wszystko zależy od tego, czy koncern będzie umiał wykorzystać KONTENT,
> którego jest właścicielem - muzykę i filmy - aby odróżniĆ swoje
> produkty..."
> Czy to słowo jako rzeczownik już egzystuje w polszczyźnie?
W bełkocie marketingowym (tym gorszym od bełkotu informatycznego, że
w tym drugim często trudniej dobrać polski odpowiednik) funkcjonują
już różne takie potworki. Chociażby kontent (pula informacji, jaką
dysponuje lub może dysponować źródło), czy target (grupa docelowa).
--
tomasz k. jarzynka / 601 706 601 / tomee (at) cpi (dot) pl
"Ten cię kocha, przez kogo płaczesz.
-- Miquel Cervantes"