Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

badania

0 views
Skip to first unread message

BB

unread,
Feb 13, 2005, 6:04:55 PM2/13/05
to
yo późną wieczorową porą...

czy są na grupie badacze?

uwielbiam języki a szczególnie gramatyki.
mam w domu gramatyki chyba (nie pamiętam, musze odkurzyć) wszystkich języków
europejskich.
uwielbiam porównywać, badać, doszukiwać się analogi, reguł, wyciągać
wnioski.

mam biblię (służy mi jedynie jako materiał) w prawie 50 jezykach - wersja
elektroniczna.

chciałbym móc podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi "badaczami".
wiem, że może to nie ta grupa (z gory przepraszam) ale nie doszukałem się
nigdzie grupy traktującej w sposób jawny o lingwistyce (po naszemu
"jezykoznawstwie").

tak więc jeżeli ktoś chętny to zapraszam do wymiany poglądów: mejle, GG
1054840.

pozdr
BB


Wiktor S.

unread,
Feb 13, 2005, 7:16:06 PM2/13/05
to
> uwielbiam języki a szczególnie gramatyki.
> mam w domu gramatyki chyba (nie pamiętam, musze odkurzyć) wszystkich
> języków europejskich.
> uwielbiam porównywać, badać, doszukiwać się analogi, reguł, wyciągać
> wnioski.

To proponuję "wyjść na świat", bo jedna rodzina to trochę małe pole do
porównań...

--
Azarien

wswiktor&poczta,fm

Gromek

unread,
Feb 13, 2005, 8:52:51 PM2/13/05
to
"BB" <zi...@wp.pl> wrote in message news:cuomms$fhu$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> yo późną wieczorową porą...
>
> czy są na grupie badacze?
>
> uwielbiam języki a szczególnie gramatyki.
> mam w domu gramatyki chyba (nie pamiętam, musze odkurzyć) wszystkich
języków
> europejskich.
> uwielbiam porównywać, badać, doszukiwać się analogi, reguł, wyciągać
> wnioski.
>
> mam biblię (służy mi jedynie jako materiał) w prawie 50 jezykach - wersja
> elektroniczna.
>

to zastanawiające... i co uszyłeś do tej pory z tego materiału? Chciałbym
wyciągnąć jakieś wnioski...

>
> pozdr
> BB
>

Gromek - piorun nie trafia dwa razy w to samo miejsce


piotrpanek

unread,
Feb 14, 2005, 4:47:54 AM2/14/05
to
Wiktor S. napisał(a):

Jak to jedna rodzina??? :
- indoeuropejska (większość)
- ugrofińska
- turecka
- mongolska (kałmucki)
- semicka (maltański)
- baskijska

Ja przyjmuję granicę kubańską, ale są tacy, którzy zaliczyliby jeszcze:
- kaukaska

pzdr
piotrek

Eneuel Leszek

unread,
Feb 14, 2005, 1:51:23 PM2/14/05
to

"BB" cuomms$fhu$1...@nemesis.news.tpi.pl

> mam biblię (służy mi jedynie jako materiał) w prawie 50 jezykach - wersja
> elektroniczna.

Z ciekawości: Ile ta biblia zajmuje miejsca? :)

Swego czasu tłumaczenie biblii na języki narodowe było zabronione,
choć pierwsi apostołowie otrzymali od Chrystusa dar zwany darem
języków -- coś na kształt obecnego papieża, który jest poliglotą, :)
a sam Chrystus nakazał głoszenie ewangelii po całym świecie. :)


--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' eneuel@@ascii.art.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~' o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....


Wiktor S.

unread,
Feb 17, 2005, 7:03:16 PM2/17/05
to
>> mam biblię (służy mi jedynie jako materiał) w prawie 50 jezykach -
>> wersja elektroniczna.
>
> Z ciekawości: Ile ta biblia zajmuje miejsca? :)

Biblia zajmuje około 4 megabajty. Pamiętam, że spakowana nie mieściła mi się
na jednej dyskietce (choć niewiele brakowało).

--
Azarien

wswiktor&poczta,fm

Jarosław Sokołowski

unread,
Feb 17, 2005, 7:33:12 PM2/17/05
to
Pan Wiktor S. napisał:

> Biblia zajmuje około 4 megabajty. Pamiętam, że spakowana nie
> mieściła mi się na jednej dyskietce (choć niewiele brakowało).

Tego nie pamiętam, ale właśnie sprawdziłem -- 4,2MB. Jako plik
zip ma 1,6MB i rzeczywiście zmieścić się nie mogła. Ale gdy
zastosować nową kompresją bzip2, to już wychodzi mniej niż 1,2MB,
zmieści się nawet na starej dyskietce 5,25 cala.

--
Jarek

Eneuel Leszek Ciszewski

unread,
Feb 18, 2005, 7:17:55 AM2/18/05
to

"Jarosław Sokołowski" slrnd1adu9...@falcon.lasek.waw.pl

W 50 językach? :)
A mogę liczyć na podesłanie mi m@ilem? :)

AdamS

unread,
Feb 18, 2005, 8:09:21 AM2/18/05
to
Eneuel Leszek:

> W 50 językach? :)
> A mogę liczyć na podesłanie mi m@ilem? :)

Na razie może wystarczy to:
http://www.bible.com/bible_read.html

AdamS


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Eneuel Leszek Ciszewski

unread,
Feb 18, 2005, 2:28:13 PM2/18/05
to

"AdamS" 3ed3.00000c...@newsgate.onet.pl

> > W 50 językach? :)
> > A mogę liczyć na podesłanie mi m@ilem? :)

> Na razie może wystarczy to:
> http://www.bible.com/bible_read.html

(;

Jestem wstrząśnięty...

More Bibles in 140 Languages

Pozwolić takiemu jednemu z Wartburga na wbicie gwoździa w drzwi, a ten...

I pomyśleć tylko, że z powodu tego Diabła... Nie... Jak on się nazywał...?
Luter! Luter! Z powodu tego całego Lutra tyle hektolitrów krwi się lało...
A może i więcej niż hektolitrów...

A teraz to się nie tylko tłumaczy, ale nawet udostępnia przez -- no... Jak
to się nazywa...? Coś z internatem... A! Przez internet! [TS]


;)

Damian Sobota

unread,
Feb 18, 2005, 2:49:02 PM2/18/05
to
Eneuel Leszek Ciszewski napisał(a):

>
> Jestem wstrząśnięty...
>
> More Bibles in 140 Languages
>
> Pozwolić takiemu jednemu z Wartburga na wbicie gwoździa w drzwi, a ten...
^^^^^^^^^^^^

Ke?!

A to nie była Wittenbergia!?

--
Pozdrawiam,
Damian Sobota.

Eneuel Leszek Ciszewski

unread,
Feb 18, 2005, 4:37:19 PM2/18/05
to

"Damian Sobota" cv5h41$92f$1...@nemesis.news.tpi.pl

> > Jestem wstrząśnięty...

> > More Bibles in 140 Languages

> > Pozwolić takiemu jednemu z Wartburga na wbicie gwoździa w drzwi, a ten...
> ^^^^^^^^^^^^

> Ke?!

> A to nie była Wittenbergia!?

A to zależy. :) To jak Eneuel z Arkedocji, który przebywa jednak w Pueruanii. :)
I jak Chrystus z Nazaretu, który jednak urodził się w Betlejem. :)

Skoro jestem przy Żydach:

-- Proszę pani. Ja wiem, kto to jest. On mieszka teraz w Brukseli,
ale to amerykański Żyd polskiego pochodzenia -- z Ukrainy; syn
Francuzki i Anglika!

Na zamku w Wartburgu przekładał Nowy Testament na zakazany język,
a w Wittenberdze Stary Testament. Ale Wartburg jest właśnie słynny
z jego powodu i łatwiej się pisze, i w Polsce :) jest słowem/nazwą
łatwiejszym/łatwiejszą do zapamiętania i zapisania niż Wittenberga
czy Wittenberg. :)


I to chyba jest Wittenberga, nie Wittenbergia. :)
(chodzi o 'i')

Vilar

unread,
Feb 21, 2005, 6:57:16 AM2/21/05
to
Hmm, to nie tak z tymi językami.

Cóż począć kiedy język polski nie pozwala na rozróżnienie.

W angielskim, istnieją dwa określenia:
- languages - jako języki (angielski, niemiecki itd.)
- tongues - w rozumieniu 'mówić językami' w sensie biblijnym (speak in
tongues). Dar języków otrzymany przez Apostołów nie był darem posługiwania
się we wszystkich językach, ale darem 'mówienia językami' (których nota bene
mówiący może nie rozumieć). Ale w tej kwestii proszę odwołać się do
znajomych Zielonoświątkowców.

Pozdrawiam, Monika

PS. I jak kodowanie?

Eneuel Leszek

unread,
Feb 21, 2005, 2:18:52 PM2/21/05
to

"Vilar" cvcift$4jj$1...@nemesis.news.tpi.pl

> tongues). Dar języków otrzymany przez Apostołów nie był darem posługiwania
> się we wszystkich językach, ale darem 'mówienia językami' (których nota bene
> mówiący może nie rozumieć). Ale w tej kwestii proszę odwołać się do
> znajomych Zielonoświątkowców.

Akurat ja znam przypadki, gdy mówiący nie rozumie tego, co mówi. ;)
'notabene' -- po polsku jeden wyraz

Vilar

unread,
Feb 21, 2005, 3:10:55 PM2/21/05
to
Hah, też prawda. (Czy to znaczy, że nasz naród jest taki...świątobliwy?)


Eneuel Leszek

unread,
Feb 21, 2005, 6:38:39 PM2/21/05
to

"Vilar" cvdfdv$4cq$1...@nemesis.news.tpi.pl

> Hah, też prawda. (Czy to znaczy, że nasz naród jest taki...świątobliwy?)

.-----------------------------------------------------.
|.----------------------------------------------------.|
|| ||
|| Może to nadmierne zaufanie do Ducha Świętego. :) ||
|| Ja (od jakiegoś czasu) proponuję ludziom, :) aby ||
|| używali rozumu. :) Zaczęło się od samoobrony, :) ||
|| gdy musiałem tłumaczyć, iż coś, co u mnie nazywa ||
|| się czuciem modlitewnym -- zwodzi. :) Później to ||
|| już jakoś zostało z rozpędu. :) (inercja?) I już ||
|| wiem, że całe masy ludzi posługują się czymś, co ||
|| można nazwać ,,natchnieniami ducha", tyle że nie ||
|| każdy wie, jaki go duch na... No właśnie -- taki ||
|| duch przecież nie natycha? ;) No nic... ||
|| ||
|| Moim zdaniem Duch Święty istnieje naprawdę, lecz ||
|| Jego działanie nie :) sprowadza się do przejęcia ||
|| kontroli nad swoją ofiarą, ;) która dzięki Niemu ||
|| potrafi na przykład mówić i nie mieć świadomości ||
|| tego, co mówi... (nie może mówić bez rozumienia) ||
|| ||
|| Wypadło mi 'w' w 'Święty' :) i musiałem wszystko ||
|| przełamać raz jeszcze. To strasznie ;) straszne. ||
|| ||
|| Raczej widzę takie udzielenie daru jako zdolność ||
|| do szybkiego i łatwego uczenia się języków, bądź ||
|| spotkanie stosownych ludzi itd. :) Obecny papież ||
|| otrzymał (według mnie) taki właśnie dar języków. ||
|| ||
|| Co do świątobliwości narodu -- panująca w Polsce ||
|| straszliwa nędza materialna :( wskazuje na takie ||
|| właśnie podejście do spraw wiary w ogóle i Boga: ||
|| ||
|| -- Róbta co chceta i módlcie się, a Duch Święty ||
|| was poprowadzi. ||
|| ||
|| A Duch Święty (moim zdaniem) jeżeli prowadzi, to ||
|| prowadzi poprzez rozmyślania itp., czyli poprzez ||
|| coś, co się nazywa w skrócie rozumem. Na dodatek ||
|| ów Duch nas doskonale rozumie i przemawia do nas ||
|| w taki sposób, abyśmy byli w stanie Go rozumieć, ||
|| więc innych ,,słów" użyje w rozmowie z lekarzem, ||
|| a innych -- ,,przemawiając" do dygnitarza, :) bo ||
|| ów Duch nie jest ani głupi, ani złośliwy i jeśli ||
|| już przemawia -- to tak, żeby być zrozumianym :) ||
|| przez Jego adresata/odbiorcę. :) (innych ,,słów" ||
|| używa, aby powiedzieć różnym ludziom to samo) :) ||
|| ||
|| Problem jednak w tym, że czasami ludzie nie mają ||
|| wcale ochoty na to, aby tego Ducha ,,słuchać" :) ||
|| i przeczą wówczas prawdom dla nich oczywistym... ||
|| ||
|'----------------------------------------------------'|
'------------------------------------------------------'

--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' eneuel@@ascii.art.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~' o.`.,

o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. .,;\|/...

Postscriptum: I wówczas ten Duch -- potrafi ,,wziąć" to,
co mówi czy pisze, w ramki, ażeby osiągnąć
jakiś, zamierzony przez siebie, cel. :) Ja niestety celu
nie mam żadnego (poza okazaniem próżności) w obramowaniu
tego, co wyżej spisałem. :) Po prostu nudziło mi się. :)

Vilar

unread,
Feb 22, 2005, 3:49:22 AM2/22/05
to
Pozwolę sobie odpowiedzieć całkiem prywatnie, ponieważ wydaje mi się, że
grupa 'polszczyzna' nie jest stworzona do tego typu dociekań.

Ale zostawię sobie ten list na później, żeby go móc spokojnie przemyśleć....

Pozdrawiam, Monika

Wiktor S.

unread,
Feb 22, 2005, 5:52:15 AM2/22/05
to
> W angielskim, istnieją dwa określenia:
> - languages - jako języki (angielski, niemiecki itd.)
> - tongues - w rozumieniu 'mówić językami' w sensie biblijnym (speak in
> tongues).

A na czym polega tu różnica?

--
Azarien

wswiktor&poczta,fm

Damian Sobota

unread,
Feb 22, 2005, 8:13:59 AM2/22/05
to
Wiktor S. napisał(a):

>> W angielskim, istnieją dwa określenia:
>> - languages - jako języki (angielski, niemiecki itd.)
>> - tongues - w rozumieniu 'mówić językami' w sensie biblijnym (speak in
>> tongues).
>
>
> A na czym polega tu różnica?
>

Słownik Oxford Dictionary Of English jako wyjaśnienie "language" podaje
(skracam trochę):

1) the method of human communication (ie. non-verbal method of
expression or communication: body language)
2) a system of communication used by a particular country or community
(ie. a system of symbols and rules for writing programs or algorithms)
3) the style of a piece of writing or speech.

Słowo pochodzi ze słowa średnioangielskiego, które zostało zaadaptowane
ze starofrancuskiego "langage", bazującego na łacińskim "lingua".

Wyjaśnienie słowa "tongue":

1) fleshy muscular organ in the mouth... (resztę pomijam)
2) [in sing.] used in reference to a person's style or manner of
speaking (ie. "tge girls are singing in their native tongue")
3) a thing resembling or likened to a tongue

Słowo pochodzi ze staroangielskiego "tunge" (które z kolei ma germańskie
pochodzenie), związane z duńskim "tong", niemieckim "Zunge" oraz
łacińskim "lingua".


Z tego wszystkiego wynika, ze "language" i "tongue" mają te same
korzenie. Kiedyś było to jedno słowo. Dzisiaj słowo "tongue" można
uznać, że znaczy tyle, co polska "mowa" (bo główne znaczenie to "jezyk
jako organ służacy (m.in.) do mówienia"). Stąd różnica między "language"
i "tongue" to tyle co różnica między "język" i "mowa".

--
Pozdrawiam,
Damian Sobota.

Vilar

unread,
Feb 22, 2005, 9:43:50 AM2/22/05
to
Nie tak (okrutnie w biegu, więc przepraszam za udział w dyskusji bardziej
przypominający rzucanie kamyków pod nogi)

tongue to tyle co ozór, mięsień.
a language - język (mówiony, ciała itd.)

I tym wlasnie tłumaczy sie "speak in tongues". Mowic ozorem - czyli jakby
bez udzialu mozgu.

(możemy to oczywiscie pięknie wszystko wypaczyć i przetłumaczyc na
'chlapanie ozorem').

Pozdrawiam nieustannie, Monika

Ps. z ostatniego fragmentu wynika, że rożróżnienie pomiędzy językiem
ozorkowym i językiem mówionym było dość powszechne. Jak to się stało, że w
języku polskim mamy jedno skromne określenie?

Ps. Ciekawa jestem, jak to było w grece. Sprobuję pogrzebać. (tylko nie
dziś....)

Damian Sobota

unread,
Feb 22, 2005, 9:58:31 AM2/22/05
to
Vilar napisał(a):

> Nie tak (okrutnie w biegu, więc przepraszam za udział w dyskusji bardziej
> przypominający rzucanie kamyków pod nogi)
>
> tongue to tyle co ozór, mięsień.
> a language - język (mówiony, ciała itd.)
>

Przeczytaj jeszcze raz moj post (od poczatku do konca).

--
Pozdrawiam,
Damian Sobota.

Marcin 'Qrczak' Kowalczyk

unread,
Feb 22, 2005, 11:20:59 AM2/22/05
to
"Vilar" <vi...@op.pl> writes:

> Nie tak (okrutnie w biegu, więc przepraszam za udział w dyskusji bardziej
> przypominający rzucanie kamyków pod nogi)
>
> tongue to tyle co ozór, mięsień.
> a language - język (mówiony, ciała itd.)

Jak więc wyjaśnisz "mother tongue" jako "język ojczysty"?

--
__("< Marcin Kowalczyk
\__/ qrc...@knm.org.pl
^^ http://qrnik.knm.org.pl/~qrczak/

Artur Jachacy

unread,
Feb 22, 2005, 12:11:16 PM2/22/05
to
On Tue, 22 Feb 2005 15:43:50 +0100, Vilar wrote:
> Nie tak (okrutnie w biegu, więc przepraszam za udział w dyskusji bardziej
> przypominający rzucanie kamyków pod nogi)
>
> tongue to tyle co ozór, mięsień.
> a language - język (mówiony, ciała itd.)
>
> I tym wlasnie tłumaczy sie "speak in tongues". Mowic ozorem - czyli jakby
> bez udzialu mozgu.

Z Oxford English Dictionary, hasło "tongue":

8. a. The speech or language of a people or race; also, that of a
particular class or locality, a dialect.
b. the tongues , foreign languages; often spec. the classical or learned
languages; the three tongues, Hebrew, Greek, and Latin.
c. The knowledge or use of a language. Esp. in phrases gift of tongues, to
speak with a tongue (tongues), in reference to the Pentecostal miracle and
the miraculous gift in the early Church; also simply tongues (pl. in
collect. sense).
9. transf. in biblical use: A people or nation having a language of their
own. Usually in plural: all tongues, people of every tongue.

--
http://www.uacomic.com/

Vilar

unread,
Feb 22, 2005, 1:12:35 PM2/22/05
to
Szanowni Panowie odbiegają od przedmiotu dyskusji w imię bijatyki o lepszą
sprawę (jakież to męskie).

Może więc wyjaśnię, nie bawiąc się w dywagacje zupełnie niepotrzebne. Tak
się dziwnie stało, że mówię językami w rozumieniu tongues i posługuję się
językami languages.

Kwestia pierwsza jest całkiem prywatna i wynika z faktu ochrzczenia Duchem
Świętym w pewnym momencie mojego życia. I proszę mi wierzyć, nie ma to nic
wspolnego ze znajomością języków - jest to dar, przydatny w modlitwie i
opisany np. w Liście do Koryntian (proszę sobie zajrzeć do Biblii). I proszę
mi też wybaczyć, że nie będę się tu nad tym rozwodzić (szczególnie w
atmosferze kłotni i udowadniania sobie czegoś), ale traktuję to jakos sprawę
czysto prywatną i nie zamierzam wyciągać tego na forum poza nielicznymi
wyjątkami.

Co do languages sprawa ma się zupełnie inaczej. Ich znajomość wymagała i
wymaga ode mnie sporego nakładu pracy. Któremu zresztą się nie sprzeciwiam.

Co do 'mothers tongue'. Aż się się uśmiechnełam do tego określenia. Bo
sugeruje ono nabycie umiejętności posługiwania się językiem w sposób
całkowicie mechaniczny, poza wolą jego posiadacza. Czyż języki i lingwistyka
nie są wspaniałą rzeczą? Nic tylko się uczyć.

Pozdrawiam Panów, Monika

PS. Nie liczcie na bijatykę. Na dyskusję owszem :-)))). (chociaż to dziwne
nieco miejsce do tego typu dyskusji, ale OK, pogodzę się z tą
niespodzianką).


Eneuel Leszek

unread,
Feb 22, 2005, 1:59:37 PM2/22/05
to

"Vilar" cverrl$ef8$1...@nemesis.news.tpi.pl

> Pozwolę sobie odpowiedzieć całkiem prywatnie, ponieważ wydaje mi się, że
> grupa 'polszczyzna' nie jest stworzona do tego typu dociekań.

Nie jest. :) Ale od czasu do czasu można. :)

> Ale zostawię sobie ten list na później, żeby go móc spokojnie przemyśleć....

Ja miałem dużo czasu do myślenia, bo przez kilka miesięcy nie miałem
sił praktycznie na nic, poza myśleniem i stukaniem w klawiaturę.
(i poza marzeniami o tym, aby wrócić do życia) :)

Później miałem siły, ale nie miałem pieniędzy, więc nadal
dosłownie siedziałem :) i myślałem. :):)

No i teraz mogę o tym pisać bez trudu. :) (i mówić też)

> Pozdrawiam, Monika

Ja także. :)

--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' eneuel@@ascii.art.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~' o.`.,

o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....

Postscriptum:

|| każdy wie, jaki go duch na... No właśnie -- taki ||
|| duch przecież nie natycha? ;) No nic... ||

|| każdy wie, jaki go duch na... No właśnie -- taki ||

|| duch przecież nie natycha? ;) A więc co On robi? ||

Początkowo miało być bez ramek, a nawet bez justowania. :)
Skoro jednak wyjustowałem i obramiłem ;) -- to i dokończę. :)

Z tym, co jest wyżej -- nie ma problemu, gorzej z tym, co jest niżej:

|| -- Róbta co chceta i módlcie się, a Duch Święty ||
|| was poprowadzi. ||

|| -- Róbta co chceta i módlcie się, a Duch Święty ||

|| was poprowadzi zgodnie z waszymi modlitwami. ||

To sarkazm wymierzony w tych, którzy nadmiernie wierzą/ufają
Miłosierdziu Bożemu i przeczą oczywistym prawdom, sądząc iż
ich modlitwy potrafią odmienić losy świata, :) czyli sarkazm
wymierzony w katolickich księży (czy katolickich duchownych
w ogóle), którym się wydaje, że mnie nakłonią do robienia
pieniędzy. Moim zdaniem -- powinniście zająć się głoszeniem
oficjalnej katolickiej nauki oraz odprawianiem mszy świętych
i udzielaniem sakramentów świętych, do czego jesteście powołani,
zamiast zajmować się ,,dobroczynnością", która domaga się według
was masy pieniędzy, które to pieniądze chcecie pozyskiwać kosztem
najbiedniejszych, czyli tych, którym zapewne zechcecie czynić owo
dobro w swej ,,dobroczynnej" działalności.

Eneuel Leszek

unread,
Feb 22, 2005, 3:59:10 PM2/22/05
to

"Damian Sobota" cvfbg1$npc$1...@nemesis.news.tpi.pl

> Z tego wszystkiego wynika, ze "language" i "tongue" mają te same
> korzenie. Kiedyś było to jedno słowo. Dzisiaj słowo "tongue" można
> uznać, że znaczy tyle, co polska "mowa" (bo główne znaczenie to "jezyk
> jako organ służacy (m.in.) do mówienia"). Stąd różnica między "language"
> i "tongue" to tyle co różnica między "język" i "mowa".

Czyli chodzi w jednym przypadku o dar przemawiania w ogóle,
zaś w drugim o dar korzystania (mówienia, pisania, czytania
ze zrozumieniem) w konkretnym języku?

Damian Sobota

unread,
Feb 22, 2005, 4:24:32 PM2/22/05
to
Eneuel Leszek napisał(a):

> "Damian Sobota" cvfbg1$npc$1...@nemesis.news.tpi.pl
>
>
>>Z tego wszystkiego wynika, ze "language" i "tongue" mają te same
>>korzenie. Kiedyś było to jedno słowo. Dzisiaj słowo "tongue" można
>>uznać, że znaczy tyle, co polska "mowa" (bo główne znaczenie to "jezyk
>>jako organ służacy (m.in.) do mówienia"). Stąd różnica między "language"
>>i "tongue" to tyle co różnica między "język" i "mowa".
>
>
> Czyli chodzi w jednym przypadku o dar przemawiania w ogóle,
> zaś w drugim o dar korzystania (mówienia, pisania, czytania
> ze zrozumieniem) w konkretnym języku?
>

Niezupełnie. Spróbuje bardziej objasnic.

Słowo "language" odnosi się do języka jako systemu komunikacyjnego. Ot,
gramatyka+leksyka (nie wnikam w szczególy).

Słowo "tongue" odnosi się do mowy. Mowę można właśnie rozumieć jako
umiejętność mówienia czyli posługiwania się jezykiem ("language") - po
prostu umiejetnosc komunikacji. Zeby mogła nastapic komunikacja,
potrzebny jest srodek, i tym srodkiem komunikacji w tym przypadku jest
wlasnie jezyka jako "language".

--
Pozdrawiam,
Damian Sobota.

Eneuel Leszek

unread,
Feb 22, 2005, 6:00:44 PM2/22/05
to

"Damian Sobota" cvg80a$8l6$1...@atlantis.news.tpi.pl

> Niezupełnie. Spróbuje bardziej objasnic.

Nie tyle niezupełnie, co (; zupełnie ;) inaczej :)
bądź tylko inaczej. :)
(choć nadal nie rozumiem) :)

Hanna Burdon

unread,
Feb 22, 2005, 6:56:35 PM2/22/05
to
In news:cvg80a$8l6$1...@atlantis.news.tpi.pl, Damian Sobota wrote:
> Słowo "language" odnosi się do języka jako systemu komunikacyjnego.
> Ot, gramatyka+leksyka (nie wnikam w szczególy).
>
> Słowo "tongue" odnosi się do mowy. Mowę można właśnie rozumieć jako
> umiejętność mówienia czyli posługiwania się jezykiem ("language") - po
> prostu umiejetnosc komunikacji. Zeby mogła nastapic komunikacja,
> potrzebny jest srodek, i tym srodkiem komunikacji w tym przypadku jest
> wlasnie jezyka jako "language".

Można też powiedzieć, że "language" jest pojęciem szerszym, obejmującym
wszystkie rodzaje języka, a "tongue" odnosi się wyłącznie do języków
ludzkich (ale nie np. komputerowych). Albo że "tongue" odnosi się do
języka mówionego. Można sobie różnicę między "language" a "tongue"
definiować na wiele różnych sposobów, co nie zmieni faktu, że są to bardzo
bliskie synonimy, w angielskim często używane wymiennie.

Skoro jednak dyskusja zaczęła się od Biblii i wersetu o "mówieniu
językami", to jaki jest sens odwoływania się do angielszczyzny? W
oryginale (greckim) nie ma, zdaje mi się, takiego rozróżnienia, podobnie
jak nie ma go po polsku.

Hania

piotrpanek

unread,
Feb 23, 2005, 4:33:00 AM2/23/05
to
Vilar napisał(a):

> Szanowni Panowie odbiegają od przedmiotu dyskusji w imię bijatyki o lepszą
> sprawę (jakież to męskie).
>
> Może więc wyjaśnię, nie bawiąc się w dywagacje zupełnie niepotrzebne. Tak
> się dziwnie stało, że mówię językami w rozumieniu tongues i posługuję się
> językami languages.

Gratuluję, choć wg św. Pawła to najmniejszy z darów... Swoją drogą -
Zielonoświątkowcy, czy katolicka Odnowa w Duchu Świętym?
Okej, to NTG...

> Co do 'mothers tongue'. Aż się się uśmiechnełam do tego określenia. Bo
> sugeruje ono nabycie umiejętności posługiwania się językiem w sposób
> całkowicie mechaniczny, poza wolą jego posiadacza.

Sugerujesz, że do niedawna (czym jest odległość do Szekspira w
porównaniu z historią ludzkości :-) ) Anglicy uważali, że wszystkie
języki są darem? W każdym razie, przez parę stuleci language i tongue
były synonimami, podobnie jak heaven i sky. O ile jednak, heaven i sky
przestały być synonimami (może poza archaizowaną poezją), o tyle tongue
nadal ma w wielu wypadkach to samo znaczenia, co language. Owszem,
Merriam-Webster i Bartleby zaznaczają, że "tongue", a raczej "tongues"
miewa konotacje z ekstazą religijną, ale wcale nie twierdzi, że to
jedyna możliwość użycia "tongue" w znaczeniu "language". Słownik
Cambridge np. w ogóle nie wspomina o tym, że "tongue" odnosi się do
glosolalii, tylko do zwykłego, ludzkiego "language". W słownikach
zresztą pojawia się fraza "foreign tongue", więc ten "mother t." nie
jest specjalnie wyjątkowy. Któryś słownik (nie pamiętam szczegółów)
twierdzi, że "tongue" odnosi się tylko do mowy, w przeciwieństwie do
"language", który może oznaczać też język komputerowy.
Podsumowując - obecnie dominuje słowo "language". Zdaje się, że
synonimiczne użycie "tongue" jest niewłaściwe w stosunku do języków
komputerowych, ale do wszystkich języków "ludzi i aniołów" (nie wiem, co
z migowym) można go użyć. W przypadku języka zwykłego będzie to użycie
lekko archaiczne, w przypadku glosolalii zaś najwłaściwsze. Nie można
jednak stwierdzić kategorycznie, że istnieje wyraźne rozgraniczenie
semantyczne na linii języki ludzkie = languages - języki natchnione =
tongues. Chyba, że słowniki są przestarzałe...


>
> Pozdrawiam Panów, Monika

pzdr
piotrek
--
Trol to też stworzenie boże
że inaczej żyć nie może,
że cię czasem w zadek utnie -
nie postępuj z nim okrutnie

Vilar

unread,
Feb 23, 2005, 6:37:02 AM2/23/05
to
Nie twierdzę :-))))). Nie motywowałam swojego skojarzenia w żaden przyzwoity
sposób (zwykły brak czasu i chyba potrzeby w przypadku ot takiego
skojarzonka i żarciku).

Wyjaśnienie ciekawe i rzetelne - tylko podziękować za chęć naskrobania.

Pozdrawiam, M.


Vilar

unread,
Feb 23, 2005, 6:37:56 AM2/23/05
to
Właśnie ta graka Pani Hanno. Spróbuję coś wygrzebać, bo w sumie ciekawa
jestem. Jak wygrzebię, to się podzielę.

Pozdrawiam, M.


Vilar

unread,
Feb 23, 2005, 6:39:09 AM2/23/05
to
Aaaa, odwołanie się do angielskiego było ot takie sobie. Ale, na Boga, czyż
wszystko musi być umotywowane i dostarczone w pięciu egzemplarzach? Uśmiechu
życzę. Monika


Vilar

unread,
Feb 23, 2005, 6:40:30 AM2/23/05
to
Bardzo, ale to bardzo, jestem ciekawa, co wymyśliłeś (skoro pozwalalmy sobie
już na tak luźne dywagacje, mające się nijak do tematu grupy).

Monika


Eneuel Leszek

unread,
Feb 23, 2005, 10:12:26 PM2/23/05
to

"Vilar" cvhq97$chq$1...@nemesis.news.tpi.pl

> Bardzo, ale to bardzo, jestem ciekawa, co wymyśliłeś (skoro pozwalalmy sobie
> już na tak luźne dywagacje, mające się nijak do tematu grupy).

Wypraszam sobie!!! ;) Nie 'pozwalamy sobie', ale 'pozwolono nam'. :)

Jeśli jesteś ciekawa: Pytaj. :)
Chętnie odpowiem. :)
Możesz też zapoznać się z moją ,,spuścizną",
którą umieściłem na serwerach NNTP. :)
Głównie na pl.rec.ascii-art -- bo ja nie
potrafię rysować, ;) a tam się rysuje. ;)

Eneuel Leszek

unread,
Feb 23, 2005, 10:15:50 PM2/23/05
to

"Hanna Burdon" cvggn1$k5f$1...@inews.gazeta.pl

> Można też powiedzieć, że "language" jest pojęciem szerszym, obejmującym
> wszystkie rodzaje języka, a "tongue" odnosi się wyłącznie do języków
> ludzkich (ale nie np. komputerowych).

A jakież to są te języki nieludzkie?

Vilar

unread,
Feb 24, 2005, 8:04:02 AM2/24/05
to
Te, na ktore nieludzcy ludzie nas biorą :-)


Wiktor S.

unread,
Feb 24, 2005, 12:23:58 PM2/24/05
to
> Aaaa, odwołanie się do angielskiego było ot takie sobie.
> Ale, na Boga, czyż wszystko musi być umotywowane
> i dostarczone w pięciu egzemplarzach? Uśmiechu życzę. Monika


A propos motywacji, dziś mnie aż ręka świerzbiła, by podanie do dziekana
zakończyć słowami ,,bo tak mi się zachciało''.


;-)

--
Azarien

wswiktor&poczta,fm

Eneuel Leszek

unread,
Feb 24, 2005, 12:14:50 PM2/24/05
to

"Vilar" cvkjia$ak6$1...@nemesis.news.tpi.pl

> Te, na ktore nieludzcy ludzie nas biorą :-)

Chodzi Ci o Cyklopów na przykład? ;)

Hanna Burdon

unread,
Feb 24, 2005, 4:04:56 PM2/24/05
to
In news:cvjgt9$e8n$1...@korweta.task.gda.pl, Eneuel Leszek wrote:
>> Można też powiedzieć, że "language" jest pojęciem szerszym,
>> obejmującym wszystkie rodzaje języka, a "tongue" odnosi się
>> wyłącznie do języków ludzkich (ale nie np. komputerowych).
>
> A jakież to są te języki nieludzkie?

Np. komputerowe. Deja vu?

Hania

Eneuel Leszek Ciszewski

unread,
Feb 24, 2005, 4:42:48 PM2/24/05
to

"Hanna Burdon" cvlfd6$nq5$1...@inews.gazeta.pl

> >> Można też powiedzieć, że "language" jest pojęciem szerszym,
> >> obejmującym wszystkie rodzaje języka, a "tongue" odnosi się
> >> wyłącznie do języków ludzkich (ale nie np. komputerowych).

____________________________________^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


> > A jakież to są te języki nieludzkie?

> Np. komputerowe. Deja vu?

Pytanie pozostaje otwarte. :)

> Hania

Imię Hanna kojarzy mi się nierozłącznie ze sprzedawczynią
(menagerką?) Polkomtelu -- Hanią Niepsuj, :) która mi
sprzedała przed kilku laty moją pierwsza komórkę. :)

Rozumiem, że jest jeszcze język Boga i są języki aniołów, :)
ale chyba nie o te języki chodzi. :)

Artur Jachacy

unread,
Feb 24, 2005, 10:54:13 PM2/24/05
to
On Thu, 24 Feb 2005 22:42:48 +0100, Eneuel Leszek Ciszewski wrote:
>> >> Można też powiedzieć, że "language" jest pojęciem szerszym,
>> >> obejmującym wszystkie rodzaje języka, a "tongue" odnosi się
>> >> wyłącznie do języków ludzkich (ale nie np. komputerowych).
> ____________________________________^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
>> > A jakież to są te języki nieludzkie?
>
>> Np. komputerowe. Deja vu?
>
> Pytanie pozostaje otwarte. :)

Hania napisała: "[...] >>tongue<< odnosi się wyłącznie do języków
ludzkich (ale nie np. komputerowych)". Mamy zatem języki ludzkie, do
których "tongue" się odnosi, oraz nieludzkie (np. komputerowe), do
których się nie odnosi.

--
http://www.uacomic.com/

Eneuel Leszek Ciszewski

unread,
Feb 25, 2005, 3:40:15 PM2/25/05
to

"Artur Jachacy" pan.2005.02.25...@sammo.poprostu.net

> >> Np. komputerowe. Deja vu?

> > Pytanie pozostaje otwarte. :)

Czyli jakoś tak jak poniżej:

-- language, czyli wszystkie języki, na przykład
-- ludzkie
-- polski
-- hiszpański
-- portugalski
-- komputerowe
-- Algol
-- Basic
-- C
-- Delphi

-- tongue, czyli tylko ludzkie, na przykład
-- ludzkie
-- polski
-- hiszpański
-- portugalski

czy inaczej? :)

Hanna Burdon

unread,
Feb 25, 2005, 7:21:59 PM2/25/05
to
In news:cvo2gd$jkn$1...@flis.man.torun.pl, Eneuel Leszek Ciszewski wrote:
> Czyli jakoś tak jak poniżej:
>
> -- language, czyli wszystkie języki, na przykład
> -- ludzkie
> -- polski
> -- hiszpański
> -- portugalski
> -- komputerowe
> -- Algol
> -- Basic
> -- C
> -- Delphi
>
> -- tongue, czyli tylko ludzkie, na przykład
> -- ludzkie
> -- polski
> -- hiszpański
> -- portugalski
>
> czy inaczej? :)

Tak jak napisałam w pierwszym poście: można przyjąć taką definicję, jeżeli
komuś tak akurat wygodnie. Któryś słownik tak właśnie różnicę między tymi
słowami określa. Istotnie, o ile język polski można nazwać "tongue", o
tyle Algola nie. Dobrze jednak pamiętać, że w rzeczywistości
rozgraniczenie nie jest tak dokładne. Ktoś (Piotr?) pisał już o tym, że
kiedyś pojęcia "language" i "tongue" były używane w zasadzie wymiennie
(język angielski ze względu na swoją historię w ogóle ma dużą ilość
synonimów). Dziś również w niektórych kontekstach można ich używać
zamiennie, choć "tongue" miewa bardziej literackie zabarwienie (przykład
ze słownika Cambridge: "immigrants struggling to learn a foreign tongue" -
bardziej potocznie byłoby "struggling to learn a foreign language", ale
różnica jest wyłącznie stylistyczna, nie znaczeniowa). Jednocześnie
istnieją pewne wyrażenia, w których zawsze pojawia się "tongue", np.
"mother tongue" - mowa ojczysta - nie mówi się "mother language" (ani
"father language") i nie wydaje mi się, żeby można to było logicznie
uzasadnić. Ot, tak się utarło. Podobnie jest z biblijnym "speaking in
tongues", czyli "mówieniem językami".

Hania

Vilar

unread,
Feb 26, 2005, 7:53:47 AM2/26/05
to
Jednym słowem poucierało nam języki? (skoro tak się utarło?) :-)))), Monika


Eneuel Leszek

unread,
Feb 26, 2005, 8:01:19 AM2/26/05
to

"Hanna Burdon" cvofal$qoq$1...@inews.gazeta.pl

> > Czyli jakoś tak jak poniżej:
> >
> > -- language, czyli wszystkie języki, na przykład
> > -- ludzkie
> > -- polski
> > -- hiszpański
> > -- portugalski
> > -- komputerowe
> > -- Algol
> > -- Basic
> > -- C
> > -- Delphi
> >
> > -- tongue, czyli tylko ludzkie, na przykład
> > -- ludzkie
> > -- polski
> > -- hiszpański
> > -- portugalski
> >
> > czy inaczej? :)

> Tak jak napisałam w pierwszym poście: można przyjąć taką definicję, jeżeli
> komuś tak akurat wygodnie.

Niezupełnie. :) Jeśli słowo 'tongue' istniało sto i więcej lat temu,
i swego znaczenia nie zmieniło -- to raczej nie można, :) chyba że
są i inne nieludzkie języki, a słowo 'tongue' nie tyle zmieniło, co
rozszerzyło swoje znaczenie. :)

> Któryś słownik tak właśnie różnicę między tymi
> słowami określa. Istotnie, o ile język polski można nazwać "tongue",
> o tyle Algola nie. Dobrze jednak pamiętać, że w rzeczywistości
> rozgraniczenie nie jest tak dokładne. Ktoś (Piotr?) pisał już o tym, że
> kiedyś pojęcia "language" i "tongue" były używane w zasadzie wymiennie
> (język angielski ze względu na swoją historię w ogóle ma dużą ilość
> synonimów).

Liczbę? :)

> Dziś również w niektórych kontekstach można ich używać
> zamiennie, choć "tongue" miewa bardziej literackie zabarwienie (przykład
> ze słownika Cambridge: "immigrants struggling to learn a foreign tongue" -
> bardziej potocznie byłoby "struggling to learn a foreign language", ale
> różnica jest wyłącznie stylistyczna, nie znaczeniowa).

Gdyż znaczenie słowa 'language' ograniczone jest tutaj jego kontekstem?

> Jednocześnie
> istnieją pewne wyrażenia, w których zawsze pojawia się "tongue", np.
> "mother tongue" - mowa ojczysta - nie mówi się "mother language" (ani
> "father language") i nie wydaje mi się, żeby można to było logicznie
> uzasadnić. Ot, tak się utarło. Podobnie jest z biblijnym "speaking in
> tongues", czyli "mówieniem językami".

Moim zdaniem pod pojęciem 'mowa ojczysta' kryje się znacznie więcej,
niż tylko umiejętność posługiwania się ojczystym językiem. Można
powiedzieć, że język jest elementem mowy? W każdym razie czym innym
jest umiejętność wyrażania swych myśli w języku, a czym innym znajomość
,,mowy", pod którą to znajomością zawierać się (moim zdaniem) powinna
także znajomość kultury czy historii z tą mową czy z tym językiem
związanej.

I w tym świetle :) do pojęcia 'language' Esperanto byśmy zaliczyli,
ale byśmy tego Esperanto nie zaliczyli do pojęcia 'tongues', bo to
język służący wprawdzie do komunikacji, ale jednak sztuczny, za
którym nie stoi cała reszta, która normalnie stoi za językami
naturalnie tworzonymi.

Dobrze kombinuję? :) Czy źle?

Vilar

unread,
Feb 26, 2005, 8:05:09 AM2/26/05
to
Obejrzałam sobie tą/tę (? - zawsze mam z tym problem, ale chyba nie będę
zamęczać grupy, tylko pogrzebię w jakiejś książce. Chyba że grupa miałaby
ochotę się poznęcać, proszę się nie krępować, chętnie skorzystam) stronę i
powiem szczerze, że nie rozumiem tych rysunków. Znaczy nie rozumiem ich
sensu. Czy tkwi on w wyrównywaniu znaczków? (ale pierwsza lepsza czcionka
nieproporcjonalna kładzie wszystko na łopatki). Hmm uprasza się o
wytłumaczenie.

Pozdrawiam, Monika


Eneuel Leszek Ciszewski

unread,
Feb 26, 2005, 10:30:40 AM2/26/05
to

"Vilar" cvpscc$5i2$1...@nemesis.news.tpi.pl

Dyski (jak słusznie zauważył "Pawel K" cvcpm3$s9m$1...@atlantis.news.tpi.pl)
rozkładałem przy pomocy niejakiego gaussa. Ciebie -- normalnie rozłożę ;)
jak studenta. ;)

(są takie rozkłady w statystyce: gaussa, normalny, studenta)

> Obejrzałam sobie tą/tę (? - zawsze mam z tym problem, ale chyba nie będę
> zamęczać grupy, tylko pogrzebię w jakiejś książce. Chyba że grupa miałaby
> ochotę się poznęcać, proszę się nie krępować, chętnie skorzystam) stronę

> Obejrzałam sobie tą/tę [..] stronę

> Obejrzałam sobie tą/tę [..] grupę

> powiem szczerze, że nie rozumiem tych rysunków.

Hm... Pismo rysunkowe nie należy do skomplikowanych... :)

> Znaczy nie rozumiem ich sensu.

Pochodzą z czasów, gdy nie było wyrafinowanej ;) grafiki
komputerowej, a może nawet i nie było zdjęć srebrowych.
Jakiś człowiek po prostu wystukał coś takiego na maszynie
do pisania i przyjęło się. :) W międzyczasie technika
poszła naprzód, ale sztuka pozostała, gdyż jest ona
wyrazem myśli, czyli Ducha. :) (bo to właśnie dusza
odpowiada za procesy myślowe, o czy, łatwo się przekonać, :)
i co nie jest (z tego co wiem) kwestionowane przez naukę. :)

> Czy tkwi on w wyrównywaniu znaczków? (ale pierwsza lepsza czcionka
> nieproporcjonalna kładzie wszystko na łopatki).

Proporcjonalna. :)

> Hmm uprasza się o wytłumaczenie.

Sens rysunków jest prosty. :)
Jest to grupa poświęcona rysunkom
(czy raczej dziełom sztuki) ASCII.

I w zasadzie nie należy tam słać czegoś innego,
ale jest to grupa szczególna, założona (czy może
zgłoszona do założenia) przez Antoninę Liedtke,
która miała i ma na charakter tej grupy duży
wpływ, :) choć jawnie się teraz nie udziela. :)

http://hell.pl/nina/portret.htm

Rysunki stanowią usprawiedliwienie wysłania
postu o tematyce niezwiązanej z grupą. :)
Są jakby pretekstem, :) czyli usprawiedliwiają
naruszenie prawa, które głosi, iż należy trzymać
się tematyki grupy. :)

Czy świadomie czy nie -- tego nie wiem, Nina i Jej
grupa realizują obronę pewnych zasad, :) których
źródeł szukać można w nieistniejącej już legendzie
krzemu :) -- Digital Equipment Corporation, która
swego czasu zawładnęła środowiskiem akademickim,
wychodząc z założenia, że czym skorupka za młodu
nasiąknie, tym na starość trąci, czyli co polubią
studenci -- tego domagać się będą jako pracownicy.

W latach siedemdziesiątych ścierały się ze sobą
różne idee komputeryzacji, rodziły się obawy
i nadzieje związane ze sztuczną inteligencją
a obok tego wszystkiego rozkwitał biznes...

DEC opanowywał uczelnie, a więc i swoistej
mentalności środowiska ludzi. :)


Jednym z elementów świata pochodzącego z DEC -- była
ogólna życzliwość :) i wynikający stąd stosunek do
,,odbiorców". :) Na przykład w DEC mieliśmy znaki
zachęty, pod RSXem (system operacyjny) były to
standardowo znaki '>', podczas gdy w innych
manualach ;) mieliśmy nie znaki zachęty, ale...
Znaki przynaglenia...

Terminal ze świata DEC zapraszał, nie poganiał, itd...

Wszędzie panowała wesołość, ale nie byłe to głupie
i bezmyślne rechotanie, :) a raczej żartobliwe
podchodzenie do klienta, :) w którym nie {} ponurą
mina, ale kompetencje stanowiły o powadze sytuacji. :)

[ciach epopeja niezdarnie powstająca właśnie teraz w mojej głowie]

Jesienią DEC zostaje wykupiona -- świat kwiatów i radości,
świat pionierów Sieci komputerowych, świat awangardy komputerowej
myśli technicznej idzie pod młotek i zostaje wchłonięty przez
Compaq -- firmę założoną przed laty w kawiarni, niejako przy
okazji... Palny Compaq zostają wówczas spisane na kawiarnianej
serwetce... I nie są to plany zgodne z myślą zawartą w DEC...
Comp -- od komputera, Q -- od jakości, ale brak tam tego, co
znamienne było chyba tylko Digitalowi...

DEC -- jest światem Ducha. Ducha o możliwościach dosłownie nieograniczonych...

A skoro są to możliwości nieograniczone -- ich owocem są także pieniądze,
ściągające do DEC także i tych, którzy nie powinni się w tej firmie znaleźć...

W parę lat po upadku Digitala -- Compaq łączy się z nietypową
i także legendarną firmą komputerową -- z Hewlettem Packardem,
przy bezsilnym sprzeciwie ,,tytułowych" rodzin -- Hewlettów i Packardów...

Firma ta jest o tyle nietypowa, iż chroni się przed ewentualnym
upadkiem i uzależnieniem od ,,racji rynku" pod skrzydła rządu
(a może państwa?) Stanów Zjednoczonych.

-=-

Jednak ślad, który odciśnie DEC, zanim upadnie -- jest niemożliwy do pokonania.
Niemal wszystko ma tam jakieś swoje korzenie... Także Gates, który przed nastu
laty łączy siły M$ z DEC, wypuszczając system operacyjny, który ma podbić świat
i pokonać (także rodzącego się na komputerach i systemach operacyjnych DEC)
UNIXa... Windows NT pokładanych w nim nadziei nie spełnia... Podobnie, choć
z innych powodów, niespełnieniem kończy żywot jeden z najlepszych procesorów
tamtego czasu i tamtego świata -- Alpha Digitala, której żywot niespodziewanie
podtrzymuje właśnie UNIX, z którym DEC zamierzał walczyć przy pomocy spychanego
realiami życia WNT -- opartego o VMS, czyli system z rodziny DEC... Nawet
nazewnictwo jest tutaj nieprzypadkowe i stosowne: WNT -- to kolejne litery po VMS. :)

-=-

Mocny punkt tamtego świata, który do dzisiaj przetrwał i jest
znany także w Polsce -- to dzieło Donalda Ervina Knutha -- TeX.
(od greckiej techniki, więc i 'x' wymawia się nie jako 'iks', ale 'ch')
Zostaje ono podarowane ,,ludzkości" bezpłatnie, ale to nie
jedyna ,,atrakcja". :) TeX **nie zawiera błędów** i korzysta
z wyszukanych mechanizmów: :) Na przykład potrafi bez
,,zmęczenia" dzielić wyrazy, stosując się do naro-
dowych zasad dzielenia/przenoszenia; :) czyni to
z gracją :) i niemal bezbłędnie, a czy wpadłabyś na
ten pomysł, aby zalgorytmizować sensownie tę czynność?

Zapraszam po resztę -- na stronę GUST:

http://www.gust.org.pl/ -- na przykład,

bo TeX jest znany niemal na całym świcie. :)

GUST -- Grono ;) Użytkowników Systemu TeX. :)

BTW -- wisi ;) nade mną post związany z TeXem,
na który odpowiadam ;) od dawna... :)
"Michał Wasiak" csekhh$la5$1...@opal.futuro.pl

-=-

A reszta? Nadzieje DEC? Plany itd.?
Trudno mówić o samostanowieniu, gdy się jest chronionym
pieniędzmi rządu czy państwa i to nie byle jakiego, ale
Stanów Zjednoczonych... Nadzieje DEC -- otwarte systemy,
szkolnictwo czy wszędobylskie, :) egalitarne sieci
komputerowe... Bogactwo Ducha i bogactwo dosłowne?

Cóż -- możesz się rozejrzeć dookoła. :)

HP realizuje inny program, ale to, co oficjalnie głosi
nie pokrywa się z rzeczywistością... Zbiera ludzi, którzy
w pewien sposób ucierpieli i pozwala im u siebie żyć,
wychodząc jakby z założenia, iż Bóg stworzył człowieka,
po czym *dla niego* stworzył pracę, a nie odwrotnie...

Pewnego jednak dnia -- HP pominie kogoś... :)

> Pozdrawiam, Monika

Ja także. :)

Eneuel Leszek

unread,
Feb 26, 2005, 5:47:39 PM2/26/05
to

"piotrpanek" cvhihp$261$1...@inews.gazeta.pl

> --
> Trol to też stworzenie boże
> że inaczej żyć nie może,
> że cię czasem w zadek utnie -
> nie postępuj z nim okrutnie

Przede wszystkim nie oświecaj -- bo skamienieje...

Czy ktoś mógłby wymienić kilka konkretnych
a niekwestionowanych ,,tongues" i kilka
konkretnych a niekwestionowanych ,,languages",
abym mógł rozwiać swoje wątpliwości? :)

Już wiem, że jedno pojęcie jest szersze drugie
precyzyjniejsze, tak więc poproszę o stosownie
dobre przykłady. :)

Wprawdzie nie jest mi to do niczego potrzebne, ale
wolę rozwiać wątpliwości, skoro się to zaczęło. :)

Damian Sobota

unread,
Feb 28, 2005, 7:47:33 AM2/28/05
to
Eneuel Leszek Ciszewski napisał(a):
>
>
> I to chyba jest Wittenberga, nie Wittenbergia. :)
> (chodzi o 'i')
>

Nawet na pewno. Mea culpa. Drobna literówka :).

--
Pozdrawiam,
Damian Sobota.

Eneuel Leszek

unread,
Feb 28, 2005, 6:03:04 PM2/28/05
to

"Damian Sobota" cvv45t$dv5$1...@nemesis.news.tpi.pl

> > I to chyba jest Wittenberga, nie Wittenbergia. :)
> > (chodzi o 'i')

> Nawet na pewno. Mea culpa. Drobna literówka :).

Sprawdzałem to później jeszcze w atlasach. :)
I chyba najlepiej pisać 'Wittenberg'. :)
(aby mieć spokój)
Prawdę mówiąc -- co za różnica dla nas:
Wittenbergia czy Wittenberg, czy Wittenberga? :)

Swoją drogą trzeba chyba mieć straszliwego pecha,
żeby wyklinać mnicha za to, iż chciał tłumaczyć
Pismo Święte na języki narodowe, skoro uczniowie
Chrystusa otrzymali dar języków (bez względu na
to, co ten dar dokładnie oznaczał -- nawiązuję
do jednego z postów, w którym jest i o 'mowie'
i o języku) a sam Chrystus nakazał swym uczniom,
aby szli na cały świat i głosili. :)

To chyba właśnie ten post. :)
,,Odkryłem" to tuż przed wysłaniem, więc
zostawiam jak jest i dodaję ten dopisek. :)
(ten akurat wcięty wycinek)

Katolicy uczą oficjalnie, że inne Kościoły chrześcijańskie
się od nich odłączyły. :) Prawosławni -- to samo. Przynajmniej
tak mi niektórzy z nich tłumaczą i takowe oficjalne rysunki
widziałem, na których jest drzewo z którego wyrasta główny
pień -- Prawosławie, a z tego pnia -- gałęzie, w tym i katolicka. :)

Jednocześnie (że użyję tego słowa) Radio Maryja opowiada o tym,
że istnieje cała masa Kościołów chrześcijańskich (część z nich
podporządkowana jest Watykanowi) które pochodzą w linii prostej
od Chrystusa, w odróżnieniu na przykład od Kościoła katolickiego,
i że papież spotkał się z przywódcami tych kościołów w trakcie
którejśtam swojej pielgrzymki -- pielgrzymki do Ziemi Świętej. :)

Ja przez wiele lat żyłem w zgodzie z katolikami, prawosławnymi, różnej
maści protestantami, wyznawcami religii typu unicka czy grekokatolicka,
z ateistami, buddystami i judaistami. :) I ośmielam się stwierdzić, iż
najgorsi są właśnie katolicy, do których należę niemal od urodzenia. :)
(chyba chrzczono mnie, gdy miałem dokładnie miesiąc, przynajmniej taka
metryka mi kiedyś mignęła przed oczami) Może dlatego, że znam ich
najlepiej i stosunkowo najwięcej. :)

Choć mieszkam w Białymstoku -- nie pamiętam Tatarów, :) choć
słyszałem o nich dużo dobrego. (i nie mogę tego nijak zrozumieć,
gdy oglądam czy czytam Ogniem i Mieczem na przykład)

Islamistów może i pamiętam, choć nie mam pewności.

Eneuel Leszek

unread,
Feb 28, 2005, 7:58:43 PM2/28/05
to

"Eneuel Leszek" d0080b$4n9$1...@korweta.task.gda.pl

> to, co ten dar dokładnie oznaczał -- nawiązuję
> do jednego z postów, w którym jest i o 'mowie'

jednego z wątków

> i o języku) a sam Chrystus nakazał swym uczniom,
> aby szli na cały świat i głosili. :)

> To chyba właśnie ten post. :)

ten wątek :)

> Ja przez wiele lat żyłem w zgodzie z katolikami, prawosławnymi, różnej
> maści protestantami, wyznawcami religii typu unicka czy grekokatolicka,
> z ateistami, buddystami i judaistami. :) I ośmielam się stwierdzić, iż
> najgorsi są właśnie katolicy, do których należę niemal od urodzenia. :)
> (chyba chrzczono mnie, gdy miałem dokładnie miesiąc, przynajmniej taka
> metryka mi kiedyś mignęła przed oczami) Może dlatego, że znam ich
> najlepiej i stosunkowo najwięcej. :)

I wśród osób, które znałem -- stanowią grupę najliczniejszą w stosunku
do reszty :) znanych mi osób. :)

Stanisław Krawczyk

unread,
Mar 1, 2005, 7:51:16 AM3/1/05
to
Vilar:

> Obejrzałam sobie tą/tę (? - zawsze mam z tym problem, ale chyba nie będę
> zamęczać grupy, tylko pogrzebię w jakiejś książce. Chyba że grupa miałaby
> ochotę się poznęcać, proszę się nie krępować, chętnie skorzystam) [...].

Poznęcać? Nie, czemu? ;-)

"Tę książkę" -- poprawniej (do stosowania na piśmie i we wszystkich sytuacjach
oficjalnych).

"Tą" -- potoczniej i niepoprawnie w języku pisanym (doradzam używanie tylko w
nieformalnej mowie, względnie na piśmie w stylu potocznym).

Obie formy są biernikowymi postaciami zaimka "ta".


Serdecznie pozdrawiam
Scobin


PS Prosiłbym o zaznaczanie symbolem [OT] listów, które nie mają związku z
tematyką grupy (tak, Leszku Eneuelu, do Ciebie mówię!). Ja akurat jestem
sztywny, ale ten znacznik będzie korzystny dla modemowców, którzy często
ściągają tylko niektóre wiadomości.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Eneuel Leszek

unread,
Mar 1, 2005, 6:12:30 PM3/1/05
to

"Stanisław Krawczyk" d01og4$t63$1...@inews.gazeta.pl

> "Tę książkę" -- poprawniej (do stosowania na piśmie i we wszystkich sytuacjach
> oficjalnych).

> "Tą" -- potoczniej i niepoprawnie w języku pisanym (doradzam używanie tylko w
> nieformalnej mowie, względnie na piśmie w stylu potocznym).

W jakim celu doradzać coś niepoprawnego?

> Obie formy są biernikowymi postaciami zaimka "ta".

> Serdecznie pozdrawiam
> Scobin

> PS Prosiłbym o zaznaczanie symbolem [OT] listów, które nie mają związku z
> tematyką grupy (tak, Leszku Eneuelu, do Ciebie mówię!). Ja akurat jestem
> sztywny, ale ten znacznik będzie korzystny dla modemowców, którzy często
> ściągają tylko niektóre wiadomości.

0. Wszystko zależy od kryteriów. :)
1. Na tej grupie nie rozpoczynam chyba niczego, co
wykraczałoby poza ramy naznaczone tematyką tej grupy. :)

Adam

unread,
Mar 1, 2005, 8:30:26 PM3/1/05
to
Wed, 2 Mar 2005 00:12:30 +0100, na pl.hum.polszczyzna, Eneuel Leszek
napisał(a):

> 1. Na tej grupie nie rozpoczynam chyba niczego, co
> wykraczałoby poza ramy naznaczone tematyką tej grupy. :)

Jak to powiedział pewien premier: "Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie
po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy" :)

--
Pozdrawiam
Adam

0 new messages