A po co jest botanika? Co to - kwiaty bez botaniki nie będą kwitły? Po co
jest medycyna? Ludzie i tak będą umierać. Po co jest historia? I tak już nie
zmienimy tego co było. W sumie po co komplikować sobie życie, skoro wszystko
może być taaaaakie proste....:)
jpiw (skomplikowany)
>> niech ktos mi wytlumaczy dlaczego jest cos takiego jak ortografia ?
>A po co jest botanika? Co to - kwiaty bez botaniki nie będą kwitły? Po co
>jest medycyna? Ludzie i tak będą umierać. Po co jest historia? I tak już nie
>zmienimy tego co było.
Czy ortografia to badająca coś nauka?
--
Rafal "Negrin" Lisowski neg...@rpg.pl http://www.rockmetal.pl
jpiw
>> >> niech ktos mi wytlumaczy dlaczego jest cos takiego jak ortografia ?
>> >A po co jest botanika? Co to - kwiaty bez botaniki nie będą kwitły? Po co
>> >jest medycyna? Ludzie i tak będą umierać. Po co jest historia? I tak już
>> >nie zmienimy tego co było.
>> Czy ortografia to badająca coś nauka?
>Tak! Według SJP ortografia to nauka pisowni, a żeby czegoś nauczać, to
>trzeba najpierw zbadać. Nieprawdaż?
"Nauka"? Niezłe, niezłe... No dobrze, ale niezależnie od PWN-owskiej
gafy, ortografia to nie nauka, ale po prostu zasady, reguły.
Rozmowa z Tobą o ortografii, to jak opowiadanie slepemu o kolorach.
Trzeba się z tym pogodzić, że rodzą się daltoniści, niewidomi, głusi,
dyslektycy, itd...
Tak jak trudno wytłumaczyć głuchemu subtelności brzmieniowe
kwartetu skrzypcowego, tak Tobie trudno wytłumaczyć,
że oczy moje męczy czytanie Twoich postów.
Pozdrawiam.
pozdrawiam
jpiw
Wiesz - jesli tak do tego podchodzic to i matematyka jest religia, gdyz
posiada swoj zbior regul , zasad i wierzen (aksjomaty).
pozdrawiam
Merlin
--
Tomasz 'Merlin' Kolinko
"Fear kills more people than death."
gen. George Patton
A.. i jesli masz zamiar pisac wciaz bez uznawania ogolnoprzyjetych zasad -
powiedz teraz, zebym od razu mogl dodac Cie do k-f.
kamil386 wrote:
(...)
> zgoda jakies regoly musza byc...
> po pierwsze uwarzam ze podstawa jezyka jako takiego jest mowa i posmo
> powinno dostosowywac sie do niej,
(...)
Niezły tekścik. Lepszy widzałem tylko u mojej starszej
znajomej, ściślej jest to znajoma mojej prababki.
Mieszkając na zapadłej wsi nie chodziła do żadnych szkół,
czytać i pisać nauczyła się od znajomych, w ramach
sąsiedzkiej pomocy. Ale gdzieś umknęły jej wszelkie reguły.
Pisze tak jak Ty, tylko bardziej konsekwentnie, też bez
żadnych znaków przestankowych, ale używa wszystkich
polskich liter, z wszelkimi ogonkami włącznie. To dopiero
jest rarytas polonistyczny! Poćwicz jeszcze trochę, może
jej dorównasz.
Jan
kamil386 wrote:
(...)
zgoda jakies regoly musza byc...
po pierwsze uwarzam ze podstawa jezyka jako takiego jest mowa i posmo
powinno dostosowywac sie do niej,
(...)
Niezły tekścik. Lepszy widziałem tylko u mojej starszej
pozdrawiam
jpiw
Pogubilem sie, ale logike mam dopiero na drugim semestrze, wiec za pol roku
wroce do tego posta (postu?) :)
może bez dylematu i po naszemu: listu
Listy to e-mail, posty sa na grupach dyskusyjnych. Juz bardziej odpowiednim
byloby "wiadomosc", ale to z kolei jest "message" i "wiesc, nowina" (slownik
jezyka polskiego).
>> >> Czy ortografia to badająca coś nauka?
>> >Tak! Według SJP ortografia to nauka pisowni, a żeby czegoś nauczać, to
>> >trzeba najpierw zbadać. Nieprawdaż?
>> "Nauka"? Niezłe, niezłe... No dobrze, ale niezależnie od PWN-owskiej
>> gafy, ortografia to nie nauka, ale po prostu zasady, reguły.
>A która nauka Twoim zdaniem opracowała te zasady?
Językoznawstwo. A w jego obrębie -- wiedza (i wyciągane z niej --
słusznie lub niesłusznie; pozostawiam tę kwestię poza tematem --
wnioski) z zakresu fonetyki, fonologii, historii języka, a także,
szczególnie w przypadku ortografii w nieco szerszym pojęciu (jak np.
pisownia łączna i rozdzielna), morfologii i składni. Plus, oczywiście,
np. opinia i gust preskryptywistów opracowujących te zasady, czyli
czynniki nie wynikające z "wiedzy naukowej" (cokolwiek rozumiemy pod
tym pojęciem).
>Myślę, że jest pewna analogia pomiędzy pojęciami "ortografia" i "religia".
Nie jestem pewien, czy jest to szczególnie dobra analogia, niemniej
jestem nawet gotów ją "roboczo" przyjąć.
>Religię też można traktować jako zbiór reguł, zasad, wierzeń, ale to chyba
>zbyt zawężona definicja.
Niezbyt (jeśli w ogóle) zawężona. Religia jest z grubsza właśnie tym,
co wymieniłeś. (Oczywiście można ten opis ciągnąć i rozwijać, dodając
-- w zależności od przekonań -- że jest jeszcze np. sposobem na życie
itp.). Quasinauką (dla potrzeb analogii: nauką), która "tworzy"
religię jest teologia.
>>>wroce do tego posta (postu?) :)
>mo?e bez dylematu i po naszemu: listu
To nie są listy. Ale nie zaczynajmy znów nudnej, wielokrotnie już
prowadzonej, dyskusji.
kamil386 wrote:
(...)
> oczywiśnie na tyle (...)
Oczy jak wiśnie, i to na tyle? A co z przodu?
Nie mogę się doczekać.
Poeta z Ciebie wychodzi, niespodziewanie dość.
Gratuluję!
Jan
A ja nie słyszę, nie mam problemów z ortografią i bolą mnie oczy przy
czytaniu Twoich postów.
Lucy
Ale wtedy można nie rozumieć, co piszesz. Zwlaszcza ktoś, kto słabo zna
polski, nie będzie nic rozumiał.
Po to są jednolite zasady pisowni, by ludzie się dobrze rozumieli. Język
mówiony żądzi się innymi zasadami niż pisany.
Lucy
> Po to są jednolite zasady pisowni, by ludzie się dobrze rozumieli. Język
> mówiony _żądzi_ się innymi zasadami niż pisany.
To chyba jest zaraźliwe ;)
Pzdr
Yarek
Masz rację! :-)
Lucy
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Użytkownik "kamil386" <kami...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:5f3j4v4gci0gp3h3u...@4ax.com...
> zgadza sie, dlatego ja nie fprowadze do tego wszystkiego czego
> muglbym, a tylko zmiany najbardziej niezbendne
> ja sie zreszta nie mencze, muwie sobie w glowie to co mam powiedziec
> i zapisuje to w miare fonetycznie
> a bledy wychodza bo mam manualne pszyzwyczajenia do niekturyh regul
Pisze list.
Jak ustalisz, kto pisze? Ja (pisze) czy on (pisze). To juz prowadzi do
nieporozumien.
Widzialem kiedys znak drogowy: Uwaga piesi. Ktos zmazal "i". Powstalo: Uwaga
pies. Nie ma róznicy?
Znasz dowcip o jezu i jego dalszy ciag?
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Uzytkownik "kamil386" <kami...@poczta.onet.pl> napisal w wiadomosci
news:vj3j4vk0qerl060p9...@4ax.com...
> On Tue, 11 Feb 2003 10:40:18 +0100, "Tomasz 'Merlin' Kolinko"
> <t...@px.qs.pl> wrote:
>
> >[CIACH]
> >Kamilu, gdy dojdziesz do bodajze 4-tej klasy szkoly sredniej to uslyszysz
o
> >futurystach, ktorzy dzialali na poczatku 20wieku, jednym z ich punktow
> >programowych bylo wlasnie ignorowanie zasad ortografii, czy cos w tym
stylu.
>
> ja nie muwie o ignorowaniu, i postawieniu sfiata na glowie, tylko o
> alternatywnyh zasadah kture moga byc stosowane, a stosowal to bedzie
> i tak kto bedzie hcial
>
> >Co ciekawe - z tego co pamietam, mimo, ze napisali duzo na ten temat to w
> >swojej tworczosci pisali zazwyczaj bez bledow ortograficznych.
>
> f czyjej ortografi ?
>
> >Poczytaj troche o nich w internecie - moze dojdziesz do tego czemu ich
> >pomysl nie przyjal sie.
>
> jakies adresik ?
>
> >A.. i jesli masz zamiar pisac wciaz bez uznawania ogolnoprzyjetych
zasad -
> >powiedz teraz, zebym od razu mogl dodac Cie do k-f.
>
> co to znaczy, ogulnopszyjetyh, czy ja jestem zobowiazany, to czy
> pisze wedlug zasat, tyh a nie innyh to tylko kfestia mojej dobrej
> woli
> ale co nie znaczy odrazu rze musze sie ustawiac na "nie" i specjalnie
> nie pszestszegac tylko dlatego rze moge
Tak sądzisz? Patrz niżej. Ja napisałbym zasieje. Dlaczego? Ponieważ "z"
znajduje się między dwoma spółgłoskami dźwięcznymi i nie ma powodu, żeby
wymawiać je bezdźwięcznie jako "s". Czy Ty mówisz sasieje? Bo ja mówię
zasieje. A przecież Twoim dążeniem jest jednolitość.
> poznasz, narazie nie fszystko pszemyslalem
Dlaczego narazie łącznie, a nie rozdzielnie?
>a gdyby sie zlorzolo ze nasz jenzyk nie ma takich
> skomplikowanyh regul to tesz by byli biedniejsi ?
Tu masz rację. Błędy ortograficzne pojawiają się, ponieważ jest możliwość
wyboru form. Gdyby nie było możliwości zapisu góra i gura, nie byłoby
błędów.
Obawiam się jednak, że skręcamy w problemy filozoficzne - dlaczego ludzie
chcą dzielić się na lepszych i gorszych.
Czy zauważyłeś, że w całej tej dyskusji, którą wywołałeś, wiele ataków jest
personalnych, a nie merytorycznych? Przecież nikt z nas tu dyskutujących nie
ma zielonego pojęcia, kim, jaki jesteś, a mimo to niektórzy są gotowi na
podstawie Twojego pisma wręcz określić Cię jako idiotę, z którym nie warto
dyskutować.
Nie wiem, czy wiesz, że nie jesteś pierwszym i jedynym, który opowiada się
za wprowadzeniem pisma fonetycznego. Pamiętaj jednak, że ortografia jest
najbardziej konserwatywnym elementem języka.
Myślę, że pewne zmiany przyniesie samo życie (patrz: nie z imiesłowami
przymiotnikowymi).
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Nie do końca bym się zgodził. Czy drukarze byli językoznawcami? A przecież
ich wkład w naszą ortografię jest znaczny. Językoznawcy, opisując
ortografię, stworzyli zasady i reguły. Językoznawca nie tworzy świata, lecz
go opisuje. Świat (czyt. język) istnieje niezależnie od tego, czy są na nim
językoznawcy. Ortografię, podobnie jak język, tworzą ludzie.
Ponadto w komisji, która przyjmuje zmiany w naszej ortografii, o ile mi
wiadomo, jest więcej nie-językoznawców.
> A w jego obrębie -- wiedza (i wyciągane z niej --
> słusznie lub niesłusznie; pozostawiam tę kwestię poza tematem --
> wnioski) z zakresu fonetyki, fonologii, historii języka, a także,
> szczególnie w przypadku ortografii w nieco szerszym pojęciu (jak np.
> pisownia łączna i rozdzielna), morfologii i składni. Plus, oczywiście,
> np. opinia i gust preskryptywistów opracowujących te zasady, czyli
> czynniki nie wynikające z "wiedzy naukowej" (cokolwiek rozumiemy pod
> tym pojęciem).
Wszystko pięknie, tylko dlaczego ortografia jest zewnętrzna wobec języka,
tzn. język istnieje niezależnie od ortografii (jak uważa większość
językoznawców - z czym nie do końca się zgadzam, bo np. biernik rodz.
żeńskiego rozpoznaje się poprzez pisownię, a nie wymowę)?
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
???
Tzn., jeśli wymawiam np. "pisownie", "wymowe" itp., nie rozpoznaje się
biernika? W przypadku pisowni jest może jeszcze dwuznaczność (przy wymowie
już nie), ale wymowa + kontekst też pozwalają na identyfikację przypadku bez
pisania.
Z tezą jako taką - że w pewnym stopniu ortografia jednak oddziaływuje na
język - zgodzę się natomiast, choć przykład w tej chwili na razie nasuwa mi
się z j. niemieckiego. Przy ostatniej reformie ortografii zmieniono dość
arbitralnie w niektórych słowach samogłoskę "e" na "ä". Ludzie, którzy
posługują się tą nową ortografią, rzeczywiście już zaczynają tak mówić.
--
+++Uwe Kirmse+++
email: "spam" zmien --> na "mail"
http://www.polnisch-uebersetzer.de
Nie zawsze.
pisownie (w wymowie) może być formą B. l. poj. lub M. l. mn. Dopiero
kontekst pozwala Ci określić przypadek.
W ortografii widzisz różnicę od razu:
pisownie - liczba mnoga, M.
pisownię - liczba pojedyncza, B.
> W przypadku pisowni jest może jeszcze dwuznaczność (przy wymowie
> już nie)
Myślę, że jest odwrotnie.
Wymowa: lut.
Pisownia: lud, lód, lut (do lutowania).
Wymowa: masz lut? (dwuznaczność)
Pisownia: Masz lód? Masz lut? (brak dwuznaczności).
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Przecież miało nie być ogonków, kresek i kropek.
> >Znasz dowcip o jezu i jego dalszy ciag?
>
> nie
Spotkał niedźwiedź jeża, który coś jadł.
Co jesz? - spytał.
Co niedźwiedź? - odpowiedział jeż.
Ciąg dalszy:
Niedźwiedź zorientował się w dwuznaczości wypowiedzi, więc się poprawił:
Co jesz, jeżyku?
Co niedźwiedziu, misiu? - odpowiedział jeż.
No tak, takie coś wychodzi, kiedy nie pisze się w sposób jednoznaczny. Nie
było też najlepszym pomysłem brać za przykłady akurat słowa "pisownia" i
"wymowa". Więc poprawiam:
W przypadku słowa "pisownia" jest może jeszcze dwuznaczność (przy słowie
"wymowa" już nie).
Chodziło mi więc dokładnie o to, co wyżej opisałeś - dwuznaczność
"pisownie - pisownię" (w wymowie), ale jednoznaczność w wymowie słowa
"wymowę".
> Wymowa: lut.
> Pisownia: lud, lód, lut (do lutowania).
> Wymowa: masz lut? (dwuznaczność)
> Pisownia: Masz lód? Masz lut? (brak dwuznaczności).
Jasne, to też jeden z moich ulubionych przykładów. Tłumaczę często teksty z
hydrologii, a kiedy zamiast "lód spiętrzony" tłumaczę "lud spiętrzony",
wychodzi dość fajnie :-)
Uwe
>> >> ortografia to nie nauka, ale po prostu zasady, regu?y.
>> >A która nauka Twoim zdaniem opracowa?a te zasady?
>> J?zykoznawstwo.
>Nie do ko?ca bym si? zgodzi?.
Nie powiedziane, że ja sam się ze sobą do końca zgodzę ;) Zobaczmy...
>Czy drukarze byli j?zykoznawcami? A przecie? ich wk?ad w nasz? ortografi?
>jest znaczny.
Nie mówiłem o _wkładzie_ w ortografię, a o opracowaniu ortograficznych
_reguł_. Sądzę, że badanie wkładu drukarzy w pisownię należy do
wspomnianej przeze mnie historii języka.
>J?zykoznawcy, opisuj?c ortografi?, stworzyli zasady i regu?y.
I to właśnie miałem na myśli. Mnie naprawdę o niewiele chodziło:
jedynie o to, że _ortografia_ to (1) pisownia, (2) zbiór reguł tejże
dotyczących -- ale nie ma nauki pt. ortografia. Przeczytaj wymianę
zdań w cytacie rozpoczynającym ten post, a konkretniej pytanie, na
które odpowiedziałem: "Językoznawstwo". Ty teraz moją odpowiedź
powtórzyłeś, więc wszystko jest w porządku; nie ma o co się spierać :)
>J?zykoznawca nie tworzy ?wiata, lecz go opisuje. ?wiat (czyt. j?zyk)
>istnieje niezale?nie od tego, czy s? na nim j?zykoznawcy.
Naprawdę nie musisz mi tego tłumaczyć :) Wiem o tym dobrze i będą już
dwa lata, jak próbuję o tym przekonać co poniektórych grupowiczów ;)
>Ortografi?, podobnie jak j?zyk, tworz? ludzie.
Chyba drobne nieporozumienie wynikło z tego, że ja cały czas miałem
znaczenie nazwy _ortografia_, które powyżej oznaczyłem jako (2), a Ty
częściej (np. powyżej) -- (1).
>Ponadto w komisji, która przyjmuje zmiany w naszej ortografii, o ile mi
>wiadomo, jest wi?cej nie-j?zykoznawców.
RJP składa się z językoznawców niemal dokładnie w połowie. Co nie
zmienia faktu, że inni członkowie -- specjaliści w dziedzinach np.
medycyny, teologii czy fizyki -- nie zajmują się _badaniem_ pisowni,
prawda?
>> A w jego obr?bie -- wiedza (i wyci?gane z niej --
>> s?usznie lub nies?usznie; pozostawiam t? kwesti? poza tematem --
>> wnioski) z zakresu fonetyki, fonologii, historii j?zyka, a tak?e,
>> szczególnie w przypadku ortografii w nieco szerszym poj?ciu (jak np.
>> pisownia ??czna i rozdzielna), morfologii i sk?adni. Plus, oczywi?cie,
>> np. opinia i gust preskryptywistów opracowuj?cych te zasady, czyli
>> czynniki nie wynikaj?ce z "wiedzy naukowej" (cokolwiek rozumiemy pod
>> tym poj?ciem).
>Wszystko pi?knie, tylko dlaczego ortografia jest zewn?trzna wobec j?zyka,
>tzn. j?zyk istnieje niezale?nie od ortografii [...]?
Brak zależności działa tylko w jedną stronę: język istnieje
niezależnie od ortografii[1], ale to nie znaczy, że ortografia
istnieje niezależnie od języka. Ortografia ma (mniej lub bardziej
dokładnie) _odzwierciedlać_ język. O co pytałeś?
[1] MZ z pewnymi wyjątkami, ale bliższymi temu, co napisał Uwe, niż
temu, co napisałeś Ty; ale to tylko dygresja.
PS. Postanowiłem konsekwentnie wypominać brak informacji o kodowaniu w
nagłówku postu -- więc wypominam :) Prosze, skonfiguruj poprawnie
czytnik, bo krzaczy.
> no to co, dlatego fszyscy maja urzywac ?
> bo ty nie masz problemuf ?
Dlaczego wszyscy mają zaniechać używania?
Bo Ty masz problemy?
--
HQ
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Użytkownik "kamil386" <kami...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:t3id4vo6hoqtvl0k0...@4ax.com...
> niech ktos mi wytlumaczy dlaczego jest cos takiego jak ortografia ?
> nie chodzi mi tu o zbior regol jako taki ale o to dlaczego takie a
> nie inne geguly dlaczego nie sa jasne, tworzone sa jakies wyjatki
> odstepstwa, regoly itp...
> zgoda jakies regoly musza byc...
> po pierwsze uwarzam ze podstawa jezyka jako takiego jest mowa i posmo
> powinno dostosowywac sie do niej,
> co oczywiscie nie jest do konca mozliwe poniewaz liczba znakow jakie
> by nalerzalo zastosowac przy tej okazji byla by niewygodnie durza
> poza tym alfabet lacinski jest jakims standardem obecnym na calym
> swiecie, wiec aflafet fonetyczny (jak mi tu ktos kiedys wytknol)
> przydatny jest tylko moim z daniem w specjalistycznych zastosowaniach
> dzwieki ktore wypowiadamy powinny byc wiec zapisywane za pomoca
> kombinacji liter, w ten sposob, na ile to mozliwe aby slowo mowione
> mialo jednoznaczny przeklad na pisane i odwrotnie
>
> ale z tego cozauwazylem to ludzie wysmiewaja kogos kto chocby przez
> nieuwage napisze cos nie tak jak wszyscy, i kto byl na tyle myślący i
> nie dal sobie wdrukowac przez wszystkie lata nauki myślenia "bo tak"
> jak i miłości do mowy polskiej, ktora moim zdaniem potrwa sobie
> jeszcze ze 60-70 lat, a potem wszystko utonie w morzu englishowania
>
> tak to juz jest jezyki upadaja, najpierw byly gwary, juz nie wielu
> ludzi sie nimi posluguje z kazdym pokoleniem, potem na jezyki, jak to
> sie stalo z kaszubskim, ktorego polknela polszczyzna, a i przyjdzie
> czas kiedy i English polknie polski, i Polske, hahahaha.........
>
> (a tak w ogole wuwazam ze English tez jest do d...., ale i tak jest
> ok, ze to nie chinski......)
>
>
> aaa...trolem nie jestem, tez mi to ktos wytknol...
> a tak w ogoole to jak sie z tego bybronic, bycie trollem to tak jak
> bycie oskarzonym przez Stalina o odchylenie trockistowskie, czy jakos
> tak
Przecież on nie ma problemów. Tak konsekwentnie pisze błędnie, że widać, że
wie, jak jest poprawnie. Więc po co karmić trolla? Ciekawe jednak, że w
ramach tego wątku powstało parę niezłych dyskusji.
U.K.
O to, że kamil386 ma w pewnym sensie rację. Ortografia to tylko rodzaj umowy
społecznej. Jego ortografia jest równie dobra jak nasza.
> PS. Postanowiłem konsekwentnie wypominać brak informacji o kodowaniu w
> nagłówku postu -- więc wypominam :) Prosze, skonfiguruj poprawnie
> czytnik, bo krzaczy.
Przepraszam, ale proszę o informację, co mam zrobić (brak doświadczenia).
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Outlook Express, wersja 6:
Menu: Narzędzia -> Opcje
Zakładka: Wysyłanie
Klawisz: Ustawienia międzynarodowe
Kodowanie domyślne: Europa Środkowa (ISO)
Maciek
Przepraszam, że się wtrącam, ale ja miałem tak ustawione i byłem spokojny, dopóki mnie Rafał L nie wyprowadził z błędu.
Dorzuciłem MIME (Quoted printable) i podobno sie poprawiło. Natomiast łamanie mam ustawione na 76, a RNL nadal narzeka. Jedyną osobą, która doniosła, że widzi mnie poprawnie był ...kto? Nasz Reformator Kamil -). Nie odzywałbym się, ale zrugany, odbyłem ostatnio przyspieszony kurs "krzaków". Wyniki poszukiwań są częściowo sprzeczne - sposób kodowania MIME, nie /zezwalać na 8 bitowe nagłówki. A w ogóle OE jest do dupy i polskojęzyczni użytkownicy innych (lepszych) OS twierdzą, że nie da się go poprawnie skonfigurować. Ponadto, podobno niektóre anglojęzyczne grupy nie tolerują MIME. Nic, tylko się obwiesić.
Pzdr
Yarek
> kamil386 ma w pewnym sensie rację. [...]
> Jego ortografia jest równie dobra jak nasza.
Potencjalnie. Nie jest kamila386 (Intel? ;)) ortografia równie dobra,
co oficjalna. Ani gorsza. Bo wcale jej nie ma. Na razie ani żadnych
własnych zasad pisowni ("swojej ortografii") nie przedstawił, ani
z jego listów nie wynika, żeby takie zasady już wymyślił. Tych paru
ad hoc rzuconych i niespójnych postulatów nie sposób nazwać ortografią -
sam niezbyt poważnie je chyba traktuje, skoro nie stara się do nich
stosować w swoich listach.
--
HQ
Użytkownik "Maciek" <mac...@elkomtech.com.pl.nospam> napisał w wiadomości
news:b2ihtt$1cm$1...@szmaragd.futuro.pl...
>
> Użytkownik "Maciek" <mac...@elkomtech.com.pl.nospam> napisał
>>
>> Outlook Express, wersja 6:
>>
>> Menu: Narzędzia -> Opcje
>> Zakładka: Wysyłanie
>> Klawisz: Ustawienia międzynarodowe
>> Kodowanie domyślne: Europa Środkowa (ISO)
>
> Przepraszam, że się wtrącam, ale ja miałem tak ustawione i byłem spokojny,
> dopóki mnie Rafał L nie wyprowadził z błędu.
> Dorzuciłem MIME (Quoted printable) i podobno sie poprawiło.
Polimeryzowałbym.
> Natomiast łamanie mam ustawione na 76
Wątpię, wysyłasz każy akapit jako jeden długaśny wiersz.
> Jedyną osobą, która doniosła, że widzi mnie poprawnie był ...kto?
> Nasz Reformator Kamil -)
Hmmm...
[o problemach z czytnikami, w szczególności z OE]
> Nic, tylko się obwiesić.
Zajrzyj do FAQ grupy pl.news.czytniki, jest wystawione na WWW:
http://czytniki.zamiast.net/
--
HQ
Użytkownik "Yarek" <us...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:b2iked$8r3$1...@nemesis.news.tpi.pl...
RS wrote:
>
[...]
> /zezwalać na 8 bitowe nagłówki. A w ogóle OE jest do dupy i polskojęzyczni
> użytkownicy innych (lepszych) OS twierdzą, że nie da się go poprawnie
> skonfigurować. Ponadto, podobno niektóre anglojęzyczne grupy nie tolerują
> MIME. Nic, tylko się obwiesić.
Nie tak szybko...
http://psi.proinfo.pl/ustawienia_oe.html
>
> Pzdr
> Yarek
--
Pozdrowienia
Janek http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...
>>[...] O co pyta?e??
>O to, ?e kamil386 ma w pewnym sensie racj?. Ortografia to tylko rodzaj umowy
>spo?ecznej. Jego ortografia jest równie dobra jak nasza.
No widzisz, i problem jest w tym, że nie czytasz wystarczająco
dokładnie dyskusji, a potem nie wiesz, z czym polemizujesz :) Ja nie
odpowiadałem kamilowi, tylko jwpw, a chodziło o to, że rzekomo
ortografia to taka nauka. Rozumiem, że EOT :)
>Ja wszystkich widz? poprawnie, chocia? nie "grzeba?em" nic w ustawieniach.
>To mo?e lepiej nie "grzeba?"?
>Ja R.L. czytam, a R.L. mnie nie czyta.
Ty mnie czytasz dlatego, że w moich nagłówkach jest informacja o
sposobie kodowania -- Twój OE ją rozpoznaje i dostosowuje się.
Jednocześnie, ponieważ Ty nie grzebałeś, w Twoich nagłówkach tej
informacji nie ma. OE domyślnie jest ustawiony tylko do...
odczytywania w OE. Stąd też Ty czytasz poprawnie wszystkich -- bo albo
mają dobrze skonfigurowane nagłówki, albo źle, ale OE-owo :) Co nie
znaczy jednakże, że OE z tego powodu (bo widać wszystko poprawnie)
jest lepszy ;)
>[...] Więc po co karmić trolla? Ciekawe jednak, że w ramach tego
>wątku powstało parę niezłych dyskusji.
Właśnie -- i jak tu z czystym sumieniem zwalczać trolle? ;)
>Z troch? innej beczki. Ortografia polska bez ogonków i kresek ju? istnieje i
>funkcjonuje chyba bez wi?kszych problemów.
>
>Roman Starz
>http://republika.pl/ortografia
>
>
>U?ytkownik "kamil386" <kami...@poczta.onet.pl> napisa? w wiadomo?ci
>news:t3id4vo6hoqtvl0k0...@4ax.com...
>> niech ktos mi wytlumaczy dlaczego jest cos takiego jak ortografia ?
>> nie chodzi mi tu o zbior regol jako taki ale o to dlaczego takie a
[...]
Proszę odpowiadaj pod postem i tnij cytaty.
Było pod postem, a dotyczyło całej wypowiedzi kamil386.
Z innej beczki, bo kamil proponuje pisownię fonetyczną, a ja mówię, że
funkcjonuje już pisownia bez znaków diakrytycznych (przynajmniej części).
Może ten kierunek zmian byłby do zaakceptowania, skoro niektórzy go już
zaakceptowali.
Dla krzaczastych:
Bylo pod postem, a dotyczylo calej wypowiedzi kamil386.
Z innej beczki, bo kamil proponuje pisownie fonetyczna, a ja mowie, ze
funkcjonuje juz pisownia bez znakow diakrytycznych (przynajmniej czesci).
Moze ten kierunek zmian bylby do zaakceptowania, skoro niektorzy go juz
zaakceptowali.
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Czy to nie taki sam problem, jak z ortografią kamil386? Problem - kto do
kogo ma się dostosować. Czy kamil do nas, czy my do kamil?
Ortografia to umowa między mną a Tobą, a błąd to odstępstwo od tej umowy.
Ja mam złą konfigurację, czy Ty? Z mojego punktu widzenia Ty, z Twojego -
ja.
Chyba rozumiesz, na czym polega ocena, że coś (ktoś) jest gorsze (gorszy). I
chyba jest to ocena zawsze subiektywna.
>> Prosz? odpowiadaj pod postem i tnij cytaty.
>Bylo pod postem,
Słucham?? W jaki sposób było "pod", skoro było _nad_? A może mamy inne
określenia orientacji w przestrzeni? ;)
>a dotyczylo calej wypowiedzi kamil386.
Tak naprawdę, nie dotyczyło jej wcale, dlatego nie powinieneś był
cytować tego postu _w ogóle_ (a już na pewno nie w całości i nie pod
swoją wypowiedzią). Względnie, mogłeś wybrać jedno-dwa zdania, do
których się odnosisz.
>Z innej beczki, bo kamil proponuje pisownie fonetyczna, a ja mowie, ze
>funkcjonuje juz pisownia bez znakow diakrytycznych (przynajmniej czesci).
>Moze ten kierunek zmian bylby do zaakceptowania, skoro niektorzy go juz
>zaakceptowali.
Nie sądzę, żeby internetową tzw. pisownię polskawą można było
traktować jako poważny kierunek zmian dla całego pisanego języka
polskiego. Podejrzewam, że nawet większość osób wciąż jej w Sieci
używających zgodziłaby się, iż nie stosują ją jako jakiś tam
substytut. Na dłuższą metę, polskawa pisownia może w miarę dobrze
funkcjonować tylko dlatego, że zna się faktyczną pisownię wszystkich
używanych słów. Może to nieco daleko idąca analogia, ale może można to
porównać do niezbyt wyraźnej, mamrotliwej wymowy, którą jednakże
rozumiemy, bo znamy język.
RS wrote:
>
> > Ty mnie czytasz dlatego, że w moich nagłówkach jest informacja o
> > sposobie kodowania
>
> Czy to nie taki sam problem, jak z ortografią kamil386? Problem - kto do
> kogo ma się dostosować. Czy kamil do nas, czy my do kamil?
> Ortografia to umowa między mną a Tobą, a błąd to odstępstwo od tej umowy.
>
> Ja mam złą konfigurację, czy Ty? Z mojego punktu widzenia Ty, z Twojego -
> ja.
Mylisz się. Dobra konfiguracja to taka, w której w nagłówku listu są
zawarte wszystkie informacje, niezbędne aby go poprawnie odczytać.
Jak konkretnie ma być zakodowany, to rzecz do dyskusji i subiektywna.
To, że informacja o sposobie kodowania (ajki by on nie był) ma być jest
cechą obiektywną.
W Twoich listach w nagłówku nie ma tej inforamacji...
Może i nie zwalczać, ale za bardzo karmić to też nie. Na razie nikomu
krzywdy nie wyrządza, ale czasami pojawiają się tu takie dobrze wypasione
egzemplarze tego gatunku, że wtedy sumienie wcale nie dokucza, jak się je
zwalcza.
U.
>> >[...] Więc po co karmić trolla? Ciekawe jednak, że w ramach tego
>> >wątku powstało parę niezłych dyskusji.
>> Właśnie -- i jak tu z czystym sumieniem zwalczać trolle? ;)
>Może i nie zwalczać, ale za bardzo karmić to też nie. Na razie nikomu
>krzywdy nie wyrządza, ale czasami pojawiają się tu takie dobrze wypasione
>egzemplarze tego gatunku, że wtedy sumienie wcale nie dokucza, jak się je
>zwalcza.
Oczywiście, oczywiście. Ja przecież trochę żartowałem, a chodziło mi o
to, że jak nawet narodzi się rasowy troll na grupie, której
użytkownicy -- tak jak na php -- ogólnie reprezentują wysoki poziom i
dyskutują merytorycznie, troll podryfuje najprawdopodobniej we w miarę
interesującym kierunku (zakładając oczywiście, że to, jak
powiedziałem, rasowy troll, a nie flame, rzecz jasna).
Przepraszam. Nieporozumienie. Ja inaczej zrozumiałem pod postem niż Ty.
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
nie stosują jej
> Na dłuższą metę, polskawa pisownia może w miarę dobrze
> funkcjonować tylko dlatego, że zna się faktyczną pisownię wszystkich
> używanych słów. Może to nieco daleko idąca analogia, ale może można to
> porównać do niezbyt wyraźnej, mamrotliwej wymowy, którą jednakże
> rozumiemy, bo znamy język.
Jestem za dopuszczeniem jako poprawnej formy:
wzioł (itd.) obok wziął
Jakie są Twoje argumenty przeciw, jeśli jesteś przeciw.
Mój argument:
- mniej złych ocen w szkole.
Może to ni z gruszki, ni z pietruszki, ale pisownia polskawa (jak ją
nazywasz) powstała, bo była taka potrzeba. Ortografia polska też powstała,
bo była taka potrzeba. Zmiany w ortografii (wolno, bo wolno) nastąpią, bo
będzie taka potrzeba. Jedynym problemem kamil386 jest to, że on chce to
zrobić nagle, a w przypadku ortografii nagle zawsze wywoływało silne
sprzeciwy.
Zgadzam się całkowicie, że pisownię polskawą rozumiemy, bo znamy, z jakiej
ortografii się wywodzi.
RS wrote:
>
[...]
>
> Jestem za dopuszczeniem jako poprawnej formy:
> wzioł (itd.) obok wziął
Tu mam obiektywny argument - z wielu przyczyn lepiej jest, jeśli każde
słowo ma dokładnie jedną pisownię.
> Jakie są Twoje argumenty przeciw, jeśli jesteś przeciw.
> Mój argument:
> - mniej złych ocen w szkole.
>
> Może to ni z gruszki, ni z pietruszki, ale pisownia polskawa (jak ją
> nazywasz) powstała, bo była taka potrzeba.
Owszem była, ale się (prawie) zmyła. Istnieją stosowne standarty
międzynarodowe, a 87.32% komputerów na świecie może - jeśli ich
użytkownicy zechcą - obsługiwać polskie litery w zgodzie z normami.
Podaj przykłady.
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Założę się, że w Twoim dyktandzie znajdę błędy.
Jak chcesz np. rozwiązać problem upodobnień międzywyrazowych? Jeśli będziesz
stosował się do pisma fonetycznego, otrzymasz dwie postacie (postaci)
wyrazów w zależności od sąsiedztwa. A jak uwzględnisz regionalne różnice
wymowy?
Pismo fonetyczne nie jest mniej skomplikowane niż tradycyjna ortografia.
Dyktanda robi się po to, by sprawdzić umiejętność wyboru pomiędzy co
najmniej dwoma możliwościami.
Jedynym lekarstwem na pozbycie się błędów jest doprowadzenie do sytuacji,
gdy nie ma możliwości wyboru (np. mama).
Ale to chyba utopia.
Jak mam czytać? Słownika czy s-u-ownika, złotych czy z-u-otych?
Suwak czy słwak?
Nadal twierdzisz, że nie będzie problemów?
Rada Języka Polskiego
http://www.rjp.pl
> morzna popszes mowę, akcentować Ę w takim spornym pszypatku, gdy z
> logiki wypowiedzi nie wynika o hodzi
Zaczynasz tworzyć wyjątki?
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
>> Podejrzewam, że nawet większość osób wciąż jej w Sieci
>> używających zgodziłaby się, iż nie stosują ją jako jakiś tam
>> substytut.
>nie stosują jej
Hehe, no proszę... ;) Prawdopodobnie wynikło to z jakichś przeróbek
tekstu, ale jeśli nawet nie, to całkiem ciekawie -- nie podejrzewałem
siebie, że ja już także ulegam tym zmianom.
>Jestem za dopuszczeniem jako poprawnej formy:
>wzioł (itd.) obok wziął
>Jakie są Twoje argumenty przeciw, jeśli jesteś przeciw.
Nie mam rzadnych, na dobrą sprawę mi wszystko jedno. Oprócz tego, być
może, ze zbyt silne przyzwyczajenie (moje też) -- i zbyt duża
radykalność chyba, żeby do czegoś takiego w sposób regularny doszło.
>Mój argument:
>- mniej złych ocen w szkole.
No, nie sądzę, żeby to akurat był dobry argument w dyskusji o języku.
Domyślam się jednakże, że można to przetłumaczyć np. na: pisownia nie
odbiegająca od wymowy.
>> Na dłuższą metę, polskawa pisownia może w miarę dobrze
>> funkcjonować tylko dlatego, że zna się faktyczną pisownię wszystkich
>> używanych słów. Może to nieco daleko idąca analogia, ale może można to
>> porównać do niezbyt wyraźnej, mamrotliwej wymowy, którą jednakże
>> rozumiemy, bo znamy język.
>Może to ni z gruszki, ni z pietruszki, ale pisownia polskawa (jak ją
>nazywasz) powstała, bo była taka potrzeba. Ortografia polska też powstała,
>bo była taka potrzeba.
Myślisz, że naprawdę taka analogia jest całkiem na miejscu?
Sczególnie, że potrzeba była, można powiedzieć, czasowa.
>Zmiany w ortografii (wolno, bo wolno) nastąpią, bo
>będzie taka potrzeba.
Nastąpią, nastąpią. Ale bardzo delikatnie, zapewne. A jak komuś
wpadnie do głowy je skodyfikować, to najpewniej głupio, jak zwykle ;)
>Zgadzam się całkowicie, że pisownię polskawą rozumiemy, bo znamy, z jakiej
>ortografii się wywodzi.
Właśnie. Jako taka jest chyba mało uzasadniona, i myślę -- jak
napisałem -- że mało kto obstawałby przy niej do celów "zwykłych".
>Jak mam czytać? [...] Suwak czy słwak?
No, akurat te dwie powyższe pisownie nie różnią się wymową ;)
To, że ludzi robiących błędy ortograficzne się ocenia.
> >Nie wiem, czy wiesz, że nie jesteś pierwszym i jedynym, który opowiada
się
> >za wprowadzeniem pisma fonetycznego.
> morzesz podać jakieś tytuły ciekawyh wontkuf ?
> ja nie suyszalem rzeby ktoś proponowau coś takiego, i z takimi celami
> jak ja
Przeczytaj z J. Tokarski, Traktat o ortografii polskiej, Warszawa 1978
rozdział(?) "Myszy i komary a ortografia (zamiast wstępu)".
Rocławski też pisał o piśmie fonetycznym, ale teraz nie pamiętam, gdzie (a
nie chce mi się szukać).
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
To jest dowcip fonetyczny, ale nie mogę Ci go opowiedzieć.
W Twojej pisowni brzmi tak:
Spotkau niedzwiec jerza, ktury cos jat.
Co jesz? - spytau.
Co niedzwiec? - otpowiedziau jesz.
Niedzwiec zorjentowau sie wdwuznacznosci wypowiedzi, wienc sie poprawiu:
Co jesz, jerzyku?
Co niedzwiedziu, misiu? - otpowiedziau jesz.
Śmieszniejszy?
Nie stosuj u zamiast ł, bo będziesz musiał czytać poprawi-u zamiast
poprawił.
U niezgłoskotwórcze (czyli ł) nie jest równoznaczne z u.
To jestem za wzioł.
> > Może to ni z gruszki, ni z pietruszki, ale pisownia polskawa (jak ją
> > nazywasz) powstała, bo była taka potrzeba.
>
> Owszem była, ale się (prawie) zmyła. Istnieją stosowne standarty
standardy
> międzynarodowe, a 87.32% komputerów na świecie może - jeśli ich
> użytkownicy zechcą - obsługiwać polskie litery w zgodzie z normami.
Ale niektórym czatowiczom, jeśli chcą szybko pisać, wygodniej jest bez
wciskania dwóch klawiszy.
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Na przykład.
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
RS wrote:
>
[...]
> >
> > Owszem była, ale się (prawie) zmyła. Istnieją stosowne standarty
>
> standardy
Było wałkowane na tej grupie.
Gdzieś do końca lat 60. obowiązywała pisownia 'standart' i
'standartowy', po czym ktoś (RJP?) zmienił. Otóz ja się z tą zmianą nie
zgadzam. Wychowałem się ze standartem i taki już zostanę.
>
> > międzynarodowe, a 87.32% komputerów na świecie może - jeśli ich
> > użytkownicy zechcą - obsługiwać polskie litery w zgodzie z normami.
>
> Ale niektórym czatowiczom, jeśli chcą szybko pisać, wygodniej jest bez
> wciskania dwóch klawiszy.
Jasne, z tej samej przyczyny nie używają dużych liter, ale nie można
tego nazwać 'potrzebą'. Ja tam potrafię pisać bardzo szybko z polskimi
literami.
>
> Roman Starz
> http://republika.pl/ortografia
Nie słyszysz różnicy między s-u-ak i słak?
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Podejrzewam nawet, że w momencie zaniku źródła, mogłoby dojść do zmian
znaczeń wyrazów lub zmniejszenia komunikatywności.
Ale mechanizm jest tu ciekawy - pojawiła się z jakiegoś powodu i na ogół nie
powodowała nieporozumień (warunek - znajomość źródła).
Czy wiesz, że w związku z reformami w szkolnictwie dzieci na lekcjach języka
polskiego coraz mniej piszą? Zaczynają wypełniać testy polegające na
zakreślaniu kółkiem, podkreślaniu lub stawianiu ptaszków. Jaki to będzie
miało wpływ na ortografię? Sam jestem ciekawy.
P.S.
Czy teraz mnie widzisz? Zmieniłem ustawienia. Dostosowałem się do Twojej
ortografii ;))).
Rozumiem i szanuję. Spróbuj jednak odpowiedzieć na takie pytanie:
Czy pisanie standart jest błędem ortograficznym?
W podtekście - co uznać za normę?
Kamil386 nie zgadza się z obowiązującą pisownią (bo faktycznie nie jest
łatwa). Czy jest możliwy jakiś kompromis?
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
RS wrote:
>
> > Gdzieś do końca lat 60. obowiązywała pisownia 'standart' i
> > 'standartowy', po czym ktoś (RJP?) zmienił. Otóz ja się z tą zmianą nie
> > zgadzam. Wychowałem się ze standartem i taki już zostanę.
>
> Rozumiem i szanuję. Spróbuj jednak odpowiedzieć na takie pytanie:
> Czy pisanie standart jest błędem ortograficznym?
Niestety jest. Ale robię go z pełną świadomością.
> W podtekście - co uznać za normę?
Wyważoną mieszankę historii i uzusu.
> Kamil386 nie zgadza się z obowiązującą pisownią (bo faktycznie nie jest
> łatwa).
Ale nie zaproponował łatwiejszej. Pisownia w pełni fonetyczna jest
mżonką.
Można mieć kiepski słuch, istnieją różnice regionalne w wymowie,
wreszcie przy odmianie zdarza się, że zmienia się w jakimś stopniu
brzmienie niektórych głosek tego samego wyrazu. A jednolitość pisowni
wyrazu i podobieństwo graficzne różnych jest form jest rzeczą, do której
warto dążyć.
>> >Jak mam czytać? [...] Suwak czy słwak?
>> No, akurat te dwie powyższe pisownie nie różnią się wymową ;)
>Nie słyszysz różnicy między s-u-ak i słak?
[suak]? Miał być [suvak]. Chodziło mi o to, że wymowa *[swvak] jest
niemożliwa; między dwiema spółgłoskami [u] musi być sylabiczne,
niezależnie od tego, jak bardzo będzie się człowiek starał :)
Literówka. Miał być [suvak].
> Chodziło mi o to, że wymowa *[swvak] jest
> niemożliwa; między dwiema spółgłoskami [u] musi być sylabiczne,
> niezależnie od tego, jak bardzo będzie się człowiek starał :)
Rzeczywiście. Wyszła mi różnica w wymowie, bo uprościłem grupę słw,
opuszczając w.
I powstał [suak] :))).
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
>Czy wiesz, że w związku z reformami w szkolnictwie dzieci na lekcjach języka
>polskiego coraz mniej piszą? Zaczynają wypełniać testy polegające na
>zakreślaniu kółkiem, podkreślaniu lub stawianiu ptaszków.
Czy oznacza to, że jest więcej testów "wiedzowych", a zanikają testy
z, powiedzmy, analizy?
>Jaki to będzie miało wpływ na ortografię? Sam jestem ciekawy.
Bezpośredniego pewnie żadnego -- co najwyżej więcej "zwykłych" (tj.
tych, co zawsze) błędów, bo mniej praktyki.
>Czy teraz mnie widzisz? Zmieniłem ustawienia. Dostosowałem się do Twojej
>ortografii ;))).
Widzę Cię głośno i wyraźnie :)
Kamilu, zdawanie się na czyjąś w takim wypadku dobrą wolę jest bez sensu.
Bardzo często ludzie piszą niejasno, robią błędy amfibolii (tzn. można
zrozumieć i tak, i tak), albo wręcz aliowokacji (wychodzi, choćby z powodu
przecinka w niewłasciwym miejscu, całkiem co innego niż chcieliby
powiedzieć). I robią to niejednokrotnie ludzie z tytułami naukowymi.
Bo _oni wiedzą, o co chodzi_, i do głowy im nie przyjdzie, że to można
odebrać inaczej.
W swojej pracy zawodowej często mam z tym do czynienia. Jeden autor
chwyta to szybko i szybko poprawia, a są i tacy, którym tłumaczysz,
że wychodzi co innego, a oni ani rusz. Kiedy pytam się, czy aby nie
chcieli powiedzieć czego innego, słyszę: "Oczywiście, przecież tak
napisałem". Ręce wtedy opadają. Na szczęście takich opornych jest
niewielu.
Wracam do Twojej ortografii. Z przewidywaniem niewłasciwego
rozumienia, a co za tym idzie - modyfikowaniem pisowni, i to jeszcze
przez bardzo zwykłych śmiertelników, byłoby jeszcze gorzej. Trzeba by
było przy każdym wyrazie zastanawiać się, czy aby nie można go zrozumieć
inaczej.
Koresponduję po polsku z osobą mieszkającą za granicą, która nie ma
polskich znaków. Wiem, że często muszę zastępować jakieś słowo
synonimem albo zmieniać zdanie, żeby mieć pewność, ze zostanie własciwie
zrozumiane. Ale nie każdy się nad tym zastanowi, jednemu przyjdzie
do głowy, ze można zrozumieć coś inaczej, większości - nie.
Prosta, bezniuansowa pisownia jest dobra do bezniuansowych komunikatów.
W wypadku przekazów bardziej skomplikowanych musi być inaczej, a także
potrzebne są reguły i ich znajomość przez piszącego i czytającego,
aby choćby odejściem od tych reguł też coś wyrazić.
No ale teraz mamy cywilizację obrazkową.
Przy okazji: dzisiaj w przejściu podziemnym na Krakowskim Przedmieściu
zobaczyłam chyba świeży duży napis:
KOCHAM
CIE
MARTA
Zastanawiałam się, czy to ostatnie to podpis, czy wołacz.
Nie mam czasu na dłuższą wymianę zdań, mam naprawdę bardzo pracowite,
ostatnio zwłaszcza, dni, więc pewnie dyskusji nie podejmę, chociaz
wszystko czytam.
penna
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Testy są różne, ale coraz mniej jest pisania, a pisanie to ortografia. Jeśli
nie muszę pisać, nie muszę znać ortografii.
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
>tak, gdysz mam jeszcze wiele problemuf do rozwionzania
>jak pszyjdzie czas to wyśle posta z regułami
>dzieki tym regułom bende mugł napisac np. ogulnopolskie dyktando bez
>rzadnego suownika ortograficznego
O ile wiem, zadrzają się ludzie, którym udaje się to przy zastosowaniu
konwencjonalnej ortografii, zatem - jest to możliwe.
Adam
--
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Prawdopodobnie wynikło to z jakichś przeróbek tekstu, ale jeśli nawet nie,
> to całkiem ciekawie -- nie podejrzewałem siebie, że ja już także ulegam
> tym zmianom.
>[...]
> Nie mam rzadnych
Najwyraźniej, ulegasz :-)
--
HQ
> On Fri, 14 Feb 2003 10:20:30 +0000 (UTC), wkot...@post.pl
> (W.Kotwica) wrote:
>> Dlaczego wszyscy mają zaniechać używania?
>> Bo Ty masz problemy?
>
> nie twierdze tak, dobrze rzeby była to ortografia ruwnolegla do
> obowionzujoncej, tak rze jak np. ktoś bendzie mugł napisać mature
> urzywajonc tej ortografi, wysuać pismo do urzendu itp.
Ach, tak? Ci, którzy oceniają, będą musieli nauczyć się *obu* ortografii?
Piękne ułatwienie, nie ma co.
--
HQ
> Ale niektórym czatowiczom, jeśli chcą szybko pisać, wygodniej jest bez
> wciskania dwóch klawiszy.
ICZT? Wygodniej wycierać nos rękawem niż sięgać po chusteczkę.
--
HQ
>> Prawdopodobnie wynikło to z jakichś przeróbek tekstu, ale jeśli nawet nie,
>> to całkiem ciekawie -- nie podejrzewałem siebie, że ja już także ulegam
>> tym zmianom.
>>[...]
>> Nie mam rzadnych
>Najwyraźniej, ulegasz :-)
Nawyraźniej tak ;) A może by się tak godziną zasłonić...? Nee... ;)
Twoja ortografia zwiększyłaby znacznie (delikatnie powiedziane) tę liczbę.
Czy to nie jest zbyt duże obciążenie dla pamięci?
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Jeśli chcesz żyć w jakieś grupie, masz do wyboru:
-dostosować się do tej grupy (demokracja),
-rządzić tą grupą (dyktatura).
Zarówno demokracja, jak i dyktatura nie muszą mieć sensu.
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
Na przykład.
P.S.
Proszę o źródło skrótów typu ICZT.
>>O ile wiem, zadrzają się ludzie, którym udaje się to przy zastosowaniu
>>konwencjonalnej ortografii, zatem - jest to możliwe.
>
>ale ile czasu w rzyciu stracili na to aby sie tego nauczyć
Nikt nie uczy się ortografii studiując słownik ortograficzny. Jeśli
chodzi o język ojczysty, wystarczy dużo czytać. A tego nie nazwałbym
"straconym czasem".
>pozatym jest to torohe ceha biologoczna człowieka czy jest zdolny to
>fszystko pojonć
Zatem, ze względu na znikomy procent dyslektyków oraz na rzecz
zwykłych leni uznajmy, że ortografia jest "gupia", szkoda na nią czasu
i po prostu piszmy, jak nam wygodniej.
>> ICZT? Wygodniej wycierać nos rękawem niż sięgać po chusteczkę.
>
> Na przykład.
Cóż zatem dziwnego, że tych, którzy nie chcą pisać poprawnie
traktuje się inaczej niż tych, co się do konwencji stosują?
> P.S.
> Proszę o źródło skrótów typu ICZT.
ICZT = i co z tego?
Wpisz po prostu w wyszukiwarce: "akronimy internetowe".
--
HQ
łatwe do wyjaśnienia
> > igua (do szycia, na drzewie),
to jest jeden i ten sam wyraz
> > jenzyk (tongue, language)
w angielskim "tongue" też może mieć znaczenie "language"
> > piłka (do kopania, do rrznieńcia)
Tylko to są "prawdziwe" homonimy.
--
Azarien
Twoja sensu ma mniej.
--
Azarien
> dyslekcja nie wybiera
DyslekSja. Chyba że to według Twojej ortografii ;)
Nie poprawiałabym, ale to częste. Czy na tyle, że uznamy
wyższość uzusu?;)
Drugi człon pochodzi nie od łac. "lectio", czyli "wykład",
"czytanie", ale od gr. "leksis", czyli "słowo" (por. "leksykon").
Nie, nic tam samo nie powstaje. Porównaj: sueski. Jeżeli robić tu reformę,
to raczej w drugą stronę: auto -> ałto.
--
Azarien
Stąpasz po kruchym lodzie - nie wiem czy większość czy mniejszość, ale spora
grupa Polaków wymawia w "poprzez mowę" dźwięczne 'z'.
--
Azarien
Proponuję wtedy umieszczanie nad wyrazem ideogramów
(zapożyczmy z chińskiego, by nie wymyślać od nowa tego co już istnieje).
:-)
--
Azarien
W tym momencie komplikujesz sprawę. Obecnie u rzadko nie jest
zgłoskotwórcze, chcesz tworzyć nowe wyjątki?
--
Azarien
Jeśli tego nie robiłeś, zrób. Będziesz zaskoczony wynikiem. Onet, Google.
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
>> Wpisz po prostu w wyszukiwarce: "akronimy internetowe".
>
> Jeśli tego nie robiłeś, zrób. Będziesz zaskoczony wynikiem. Onet, Google.
Skoro prosisz:
http://www.google.com/search?q=akronimy+internetowe
Nie widzę niczego zaskakującego.
--
HQ
Gdzie są polskie? Bo chyba takich tu używacie?
Roman Starz
http://republika.pl/ortografia
>> Skoro prosisz:
>> http://www.google.com/search?q=akronimy+internetowe
>> Nie widzę niczego zaskakującego.
>
> Gdzie są polskie?
Zajrzałeś na wszystkie 117 stron? ;-)
> Bo chyba takich tu używacie?
Zdarza się, że i angielskich.
P.S.
http://www.artnet.com.pl/lkozicki/faq/wstep-akronimy.html
--
HQ
>On Sun, 16 Feb 2003 20:35:05 +0100, Adam <addz.w...@tenbit.pl>
>wrote:
>
>>Nikt nie uczy się ortografii studiując słownik ortograficzny. Jeśli
>>chodzi o język ojczysty, wystarczy dużo czytać. A tego nie nazwałbym
>>"straconym czasem".
>
>A ja bym nazwau, dlatego rze np. murzyn urodzony na jakimś zadupiu na
>pacyfiku jeśli muwi po angielsku ma wieksze perspektywi nisz ja
>urodzony tutaj i tego angielskiego nie znam, musze sie uczyc to mnie
>kosztuje czas, a i tak psze wiele lat nie bende wszystkiego umiau, a
>taki czlowiek co zna od urodzenia jusz ma lepiej
>a wiec wuaśnie za stracony cza uwarzam wuaśnie to rze musialem caue
>rzycie taplać sie w tym poskim a teras jest to mauo co warte
>
>>Zatem, ze względu na znikomy procent dyslektyków oraz na rzecz
>>zwykłych leni uznajmy, że ortografia jest "gupia", szkoda na nią czasu
>>i po prostu piszmy, jak nam wygodniej.
>
>tak, i to tesz bendzie jakas otrografia, i o to mi hodzi
Drogi Kamilu!
Wydaje mi się, że największym Twoim zmartwieniem jest to, że czegoś
trzeba się nauczyć (a to przecież strata czasu). Niestety, nie dane Ci
było (co zresztą i tak należy do rzadkości) w życiu urodzić się jako
Murzyn na zadupiu na Pacyfiku i - uwierz mi - łączę się z Tobą w bólu.
Ponieważ jednak los obszedł się z Tobą tak okrutnie, od urodzenia
powinieneś znać te ogonki, kropki i dwuznaki.
Jeśli uważasz, że Twój umysł nie jest w stanie opanować zasad
konwencjonalnej ortografii, mam dla Ciebie smutną nowinę: opracowanie
nowego, wewnętrznie spójnego, logicznego, choć uproszczonego systemu
wykracza znacznie poza Twoje możliwości, gdyż wymaga znacznie bardziej
gruntownej wiedzy, niż znajomość pisowni słowa "dupa".
Jeśli jednak się mylę i w końcu podołasz jednak tak ambitnemu zadaniu,
przynajmniej okaż nam odrobinę szacunku - przemyśl wszystko dokładnie,
dopracuj szczegóły, ogłoś swoje dzieło i dopiero wtedy zaprezentuj nam
rezultaty. Myślę, że wiele osób na tej grupie byłoby Ci wdzięcznych,
gdyby nie musiały przedzierać się przez ten bełkot. To spory wysiłek i
w tym wypadku akurat nie potrzebny.
Pozdrawiam,