Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Łysienie

2 views
Skip to first unread message

Jarosław Sokołowski

unread,
Mar 30, 2008, 7:09:34 AM3/30/08
to
Kupowałem w sklepie szampon do włosów. Trudno wybrać, co jeden
to lepszy, a każdy ma inne własności i przeznaczenie. Na jednym
z opakowań przeczytałem "włosy rzadkie, cienkie, z tendencją do
utraty gęstości". Czy ja dobrze pamiętam, że "tendencja do utraty
gęstości" to się kiedyś łysieniem nazywała?

--
Jarek

Everard Took

unread,
Mar 30, 2008, 5:03:25 PM3/30/08
to
Jarosław Sokołowski napisał(a):
Ot, poprawność polityczna w czystej postaci.

EvT
--
http://qck.pl/Rc

Stefan Sokolowski

unread,
Mar 30, 2008, 5:43:45 PM3/30/08
to
Jarosław Sokołowski:

> "włosy rzadkie, cienkie, z tendencją do utraty gęstości". Czy ja
> dobrze pamiętam, że "tendencja do utraty gęstości" to się kiedyś
> łysieniem nazywała?

W starszych zwojach mózgowych też mi się coś takiego kołacze. Z tym,
że to nie mogą być ,,włosy z tendencją do łysienia'', jako że włosy
nie bywają łyse, tylko raczej ,,głowa z tendencją do łysienia''.

- Stefan

--
Stefan Sokolowski, Gdansk
http://www.ipipan.gda.pl/~stefan/oswiadczenie_antylustracyjne.html

Jacek Ostaszewski

unread,
Mar 31, 2008, 2:29:00 AM3/31/08
to
Stefan Sokolowski pisze:

> Jarosław Sokołowski:
>> "włosy rzadkie, cienkie, z tendencją do utraty gęstości". Czy ja
>> dobrze pamiętam, że "tendencja do utraty gęstości" to się kiedyś
>> łysieniem nazywała?

Ja, jako łysy, odróżniam rzednięcie czupryny od łysienia. Łysienie - dla
mnie - to posuwanie się gołej skóry od - czoła, powiedzmy, do tyłu, albo
rozszerzanie "tonsurki", podczas gdy reszta głowy otoczona względnie
gęstym lub gęstym "listowiem". Rzednięcie - częstsze: na dużej
powierzchni wypada co któryś włos, na tym samym placku skóry występuje
nie 199 włosów a 112, a potem i mniej, aż do zera.
Taka jest moja wykładnia w temacie ;-)

--
JackOss - po kiego mi sygnaturka?!!

Nemo2

unread,
Mar 31, 2008, 3:47:14 AM3/31/08
to

A czy nie zauważyli Państwo, że szampony już nie są "do włosów", czy
ostatecznie "do skóry głowy"? Przeprowadziłem badania rynkowe i moje
statYstyki mówią, że jakieś 131,015% ;-) szamponów na polskim rynku ma
opis wg następującego schematu:

"Szampon
superhiper 18 w 1
włosy suche"

Ale co "włosy suche"...? Zostawia, zaprasza, preferuje, czy one progną
tegoż szamponu? Ewidentnie widać, że marketingowcy odpowiedzialni za
etykietki (i nie tylko za nie) jak ognia boją się innych przypadków
gramatycznych niż mianownik. Jakby "do włosów suchych" miało
zaszkodzić sprzedaży, czy wizerunkowi rynkowemu (jedno drugiego nie
wyklucza). Nie wspominając o nagminnym używaniu anglojęzycznych
określeń cech towaru i potem muszę pewnemu emerytowi tłumaczyć, że
"Lady Speed Stick" to "szybki patyk dla pań", dlatego pachnie tak
intensywnie... ;-)

Nemo

Jedrzej Dudkiewicz

unread,
Mar 31, 2008, 5:08:03 AM3/31/08
to
Nemo2 wrote:
> "Lady Speed Stick" to "szybki patyk dla pań",

Raczej "Pani Szybki Patyk" ("Pani Szybki-Patykowa"?).

JD

Stefan Sokolowski

unread,
Mar 31, 2008, 5:07:20 AM3/31/08
to
Nemo2:

> A czy nie zauważyli Państwo, że szampony już nie są "do włosów", czy
> ostatecznie "do skóry głowy"? Przeprowadziłem badania rynkowe i moje
> statYstyki mówią, że jakieś 131,015% ;-) szamponów na polskim rynku
> ma opis wg następującego schematu:
>
> "Szampon
> superhiper 18 w 1
> włosy suche"
>
> Ale co "włosy suche"...?

Nie tylko szampony...

Idę do sklepu po jogurt i nie znajduję jogurtu tylko pudełko z wielkim
napisem ,,BAKODANONE'', pod tym ,,ŻYWE KULTURY BAKTERII'', z boku
fantazyjnym skośnym pismem ,,JAK CHCIAŁA NATURA!'' -- a jak mam
szczęście, to słowo ,,jogurt'' znajdę po drugiej stronie pudełka w
opisie produktu sporządzonym w 17 językach obcych, fontem 4-punktowym,
kolorem granatowym na niebieskim tle.

Taka teraz moda nastała na ukrywanie tożsamości produktu. Masz
wiedzieć, kto zrobił i że to jest wspaniałe, a nie musisz wiedzieć,
co. Jak na zapieczętowanej plastykowej buteleczce z nieokreślonym
płynem napisali ,,czystość niczym nieskażona'', to masz kupić, a
dopiero w domu sprawdzać, czy to mydło do rąk, czy żrący środek do
przetykania kanalizacji, czy woda święcona.

Takie podejście znacznie zwiększa szanse firmy w razie reklamacji
klienta, że w butelce znalazł nie to, co obiecywała etykietka.
Dlatego zapewne będzie się szerzyło.

Jarosław Sokołowski

unread,
Mar 31, 2008, 5:39:16 AM3/31/08
to
Pan Jacek Ostaszewski napisał:

>>> "włosy rzadkie, cienkie, z tendencją do utraty gęstości". Czy ja
>>> dobrze pamiętam, że "tendencja do utraty gęstości" to się kiedyś
>>> łysieniem nazywała?
>
> Ja, jako łysy, odróżniam rzednięcie czupryny od łysienia. Łysienie - dla
> mnie - to posuwanie się gołej skóry od - czoła, powiedzmy, do tyłu, albo
> rozszerzanie "tonsurki", podczas gdy reszta głowy otoczona względnie
> gęstym lub gęstym "listowiem". Rzednięcie - częstsze: na dużej
> powierzchni wypada co któryś włos, na tym samym placku skóry występuje
> nie 199 włosów a 112, a potem i mniej, aż do zera.
> Taka jest moja wykładnia w temacie ;-)

Czyli według tej wykładni można stać się łysym w inny sposób niż przez
wyłysienie? Jak nazwać tego, któremu z tych 199 włosów zostanie 112,
później 63, aż w końcu wypadnie i ten jeden jedyny, który trzymał się
najdłużej. Czy taki łysy różni sie od kogoś, kto wyłysiał przez postępujące
podnoszenie się czoła? Coś mi ta Pańska teoria zdaje się być mocno
naciąganą i nie zgadza się z moim pojmowaniem rzeczy. Zresztą słownik
języka polskiego również podaje taką definicję łysienia:

1. "tracić włosy na głowie"
2. "o zwierzętach: tracić sierść"
3. pot. "stawać się pozbawionym roślinności"

Nie ma tu nic na temat porządku tracenia włosów.

Jarek

--
Twarz mi blednie, włos mi rzednie, psują mi się zęby przednie,
a prócz wymienionych cech, skręca mnie upiorny śmiech.

Michal Jankowski

unread,
Mar 31, 2008, 6:59:37 AM3/31/08
to
Stefan Sokolowski <ste...@iisDELETE-THIS-ANTISPAM-JUNK.pwsz.elblag.pl> writes:

> Taka teraz moda nastała na ukrywanie tożsamości produktu. Masz
> wiedzieć, kto zrobił i że to jest wspaniałe, a nie musisz wiedzieć,
> co.

Czasem to można zrozumieć - np. te wszystkie wyroby masłopodobne lubią
udawać prawdziwe masło, więc mają podobną etykietę i napis
"Mazowieckie". Co mazowieckie - nie wiadomo. Albo "Dobre".

Ale tożsamości wielu produktów ukrywa się chyba dla wprawy 8-).

MJ

Jarosław Sokołowski

unread,
Mar 31, 2008, 9:12:05 AM3/31/08
to
Pan Michal Jankowski napisał:

>> Taka teraz moda nastała na ukrywanie tożsamości produktu. Masz
>> wiedzieć, kto zrobił i że to jest wspaniałe, a nie musisz wiedzieć,
>> co.
>
> Czasem to można zrozumieć - np. te wszystkie wyroby masłopodobne
> lubią udawać prawdziwe masło, więc mają podobną etykietę i napis
> "Mazowieckie". Co mazowieckie - nie wiadomo. Albo "Dobre".

Nie tyle lubią, co muszą. Bo przepis taki. Rzecz dotyczy przede
wszystkim masła z kilkuprocentowymi dodatkami czegoś innego. Te
dodatki powodują, że nie może się to nazywać masłem. A kiedyś się
nazywało, ludzie kojarzyli wygląd opakowania, więc tylko wycięto
z niego słowo "masło".

> Ale tożsamości wielu produktów ukrywa się chyba dla wprawy 8-).

Albo z przezorności. Nie wiadomo czy na przykład nie zabronią kiedyś
wody z dodatkiem soli mineralnych nazywać wodą.

--
Jarek

Jarosław Sokołowski

unread,
Mar 31, 2008, 9:14:26 AM3/31/08
to
Pani Basia napisała:

>> Czyli według tej wykładni można stać się łysym w inny sposób
>> niż przez wyłysienie?
>

> "Tak mi źle, tak mi źle, tak mi łyso.
> Szary jest kot i pies, szare dni są".
>
> Jak tutaj wygląda proces wyłysienia?

W określeniu "proces wyłysienia" coś mi zgrzyta. Wyłysienie jest
tym, co następuje po zakończeniu procesu łysienia. Można o kimś
powiedzieć, że jest wyłysiały, zwłaszcza wtedy, gdy proces łysienia
dopieo co się zakończył. Ale nie każdy łysy jest wyłysiały. Łyse
może być też niemowlę, a ono nigdy włosów nie miało.

> Basia, teoretycznie
> http://bajarka.fotolog.pl/

Jedno z ostatnio zamieszczonych tam zdjęć przedstawia coś, co na
pierwszy rzut oka przypomina mi wczesne stadium rozwoju kwiatów
lepiężnika wyłysiałego (Petasites kablikianus). Nie wiem czy dobrze
zielsko rozpoznałem. Z lepiężnikami jest tak, że one za młodu
wszystkie mają meszek. Taki na przykład lepiężnik biały zachowuje
go gdy z małego lepiężnika staje się dużym lepiężnikiem. Z tym
wyłysiałym jest inaczej -- w procesie łysienia staje się łysy gdy
osiąga wiek dojrzały. Tak więc nazwę wybrano mu adekwatną.

-- Jarek

PS
Coś się od wczoraj łyso porobiło na serwerach Usenetu. Zwałaszcza
news.gazeta.pl zdaje się odstawać od reszty. Ani nie pokazuje tego
co maja inne serwery, ani nie przekazuje im tego, co sam się dowiedział.
Wystarczy porównać zawartość pl.hum.polszczyzna na tym serwerze i na
przykład na news.task.gda.pl -- każdy ma co innego. Ja na wszelki wypadek
wysyłam na oba.

Michal Jankowski

unread,
Mar 31, 2008, 9:28:27 AM3/31/08
to
Jarosław Sokołowski <ja...@lasek.waw.pl> writes:

>> Czasem to można zrozumieć - np. te wszystkie wyroby masłopodobne
>> lubią udawać prawdziwe masło, więc mają podobną etykietę i napis
>> "Mazowieckie". Co mazowieckie - nie wiadomo. Albo "Dobre".
>
> Nie tyle lubią, co muszą. Bo przepis taki. Rzecz dotyczy przede

Nic nie muszą. Nie wolno im kłamać, że to jest masło, ale co to jest
naprawdę, to przecież mogą napisać...

> wszystkim masła z kilkuprocentowymi dodatkami czegoś innego. Te

Kilku? Oj bo się zdziwisz.

MJ
PS. A "masło roślinne" jest jak było.

Jarosław Sokołowski

unread,
Mar 31, 2008, 11:00:18 AM3/31/08
to
Pan Michal Jankowski napisał:

>>> Czasem to można zrozumieć - np. te wszystkie wyroby masłopodobne
>>> lubią udawać prawdziwe masło, więc mają podobną etykietę i napis
>>> "Mazowieckie". Co mazowieckie - nie wiadomo. Albo "Dobre".
>>
>> Nie tyle lubią, co muszą. Bo przepis taki. Rzecz dotyczy przede
>
> Nic nie muszą. Nie wolno im kłamać, że to jest masło, ale co to jest
> naprawdę, to przecież mogą napisać...
>
>> wszystkim masła z kilkuprocentowymi dodatkami czegoś innego. Te
>
> Kilku? Oj bo się zdziwisz.

Kilkunastu i kilkudziesięciu też. Ale mi chodziło o te z kilkoma.
Kiedyś pisali "MASŁO", a pod spodem (trochę drobniejszym drukiem),
że z dodatkiem 3,14% olejów roślinnych. Teraz -- przynajmnie ja
taką wersję słyszałem -- słowo "masło" zostało zastrzeżone dla
masła właśnie. Wyłącznie w czystej postaci. Znakiem tego odpadają
też masła koperkowe, szczypiorkowe czy inne ziołowe. Solone chyba
również. Można się cieszyć, że nas urzędnicy wychowują w Umiłowaniu
Prawdy. Ale należy wtedy pogodzić sie również z brakiem jugurtu
w sklepie. Jak się do jogurtu ponawrzuca jakichś owoców czy ziarenek,
to przecież będzie najwyżej jakaś Owocowa Rozkosz a nie jogurt.

> MJ
> PS. A "masło roślinne" jest jak było.

Może podpada pod Departament Produktów Roślinnych albo jakąś inną
komórkę, zupełnie niezwiązaną z tymi od Przetworów Mlecznych?

--
Jarek

Jacek Ostaszewski

unread,
Mar 31, 2008, 1:13:51 PM3/31/08
to
Jarosław Sokołowski pisze:

> Czyli według tej wykładni można stać się łysym w inny sposób niż przez
> wyłysienie? ...
> Jarek
>

A co tam wykładnia wie o łysieniu?!! Ja wiem swoje. Może to tylko moje,
ale i łysienie było moje, i włosy - wcześniej - też...

Ludek Vasta

unread,
Mar 31, 2008, 1:46:20 PM3/31/08
to
Jarosław Sokołowski wrote:
> Prawdy. Ale należy wtedy pogodzić sie również z brakiem jugurtu
> w sklepie. Jak się do jogurtu ponawrzuca jakichś owoców czy ziarenek,
> to przecież będzie najwyżej jakaś Owocowa Rozkosz a nie jogurt.

A mozna napisac "jogurt z owocami"? "Jogurt owocowy" juz moze miec
problem, bo u nas zakazano nazwe "Tuzemský rum" (rum krajowy), wiec
przymiotnik moze sie nie spodobac.

Ludek

Waldemar

unread,
Mar 31, 2008, 2:11:19 PM3/31/08
to
Ludek Vasta schrieb:

a to tuzemskeho już nie ma? Co prawda do picia się niezbyt nadawał, ale
do koktajlu lumumby i do herbaty jako dopalacz był całkiem niezły.
Ciekawe dlaczego zakazano. Austriacki Stroh-Rum ma się dobrze, a był
chyba kompatybilny z Tuzemskym

Waldek

Ludek Vasta

unread,
Mar 31, 2008, 2:16:57 PM3/31/08
to
Waldemar wrote:
> a to tuzemskeho już nie ma?

Napoj jest, tylko nie moze nazywac sie "tuzemský rum", wiec teraz na
etykietkach jest "tuzemák" lub "tuzemský".

Ludek

JerzyN

unread,
Mar 31, 2008, 4:22:04 PM3/31/08
to
Ludek Vasta pisze:

Aaa, ścigano go za rum w nazwie.
;-)
Chyba slusznie. Bo do rumu to mu było daleko, ale jako aromat do ciasta
to się nadawał.
;-)
--
pozdr. Jerzy

Waldemar

unread,
Mar 31, 2008, 4:38:13 PM3/31/08
to
JerzyN schrieb:

ano faktycznie. Z ciekawości sprawdziłem też Stroh Rum i tam też zniknął
Rum z nazwy.

Waldek

Jarosław Sokołowski

unread,
Mar 31, 2008, 7:18:36 PM3/31/08
to
Pan Waldemar napisał:

>>>> a to tuzemskeho już nie ma?
>>>
>>> Napoj jest, tylko nie moze nazywac sie "tuzemský rum", wiec
>>> teraz na etykietkach jest "tuzemák" lub "tuzemský".
>>
>> Aaa, ścigano go za rum w nazwie.
>> ;-)
>> Chyba slusznie. Bo do rumu to mu było daleko, ale jako aromat
>> do ciasta to się nadawał.
>> ;-)
>
> ano faktycznie. Z ciekawości sprawdziłem też Stroh Rum i tam też
> zniknął Rum z nazwy.

I co na nim piszą? Słowacki tuzemák ma teraz na etykietce "UM".
A nasz, ten z Polmosu, nazywa się krótko i zwięźle -- "R". Piękny
to przykład, jak można w zgodzie i po bratersku podzielić się rumem.

Jarek

--
Jedine co nevim jestli Startku nebo Spartu
bo bych tam nahoře v nebi nerad trhal partu
na každy pad sebu beru bandasku s rumem
bo rum nemuže uškodit když pije se s rozumem

Rafal Ziobro

unread,
Apr 1, 2008, 2:18:42 AM4/1/08
to
Jarosław Sokołowski <ja...@lasek.waw.pl> wrote:
> Pan Waldemar napisał:

> > ano faktycznie. Z ciekawości sprawdziłem też Stroh Rum i tam też
> > zniknął Rum z nazwy.

> I co na nim piszą? Słowacki tuzemák ma teraz na etykietce "UM".
> A nasz, ten z Polmosu, nazywa się krótko i zwięźle -- "R". Piękny
> to przykład, jak można w zgodzie i po bratersku podzielić się rumem.

Ciekawe tylko, czy można je sprzedawać w zestawach?

r.

Nemo2

unread,
Apr 1, 2008, 3:05:17 AM4/1/08
to

Racja, na pewno by się przyjął dwupak (albo po staropolsku: duopack)
"UMR". ;-)

Nemo

Bbjk

unread,
Mar 31, 2008, 6:23:52 AM3/31/08
to
Jarosław Sokołowski pisze:

> Czyli według tej wykładni można stać się łysym w inny sposób niż przez
> wyłysienie?

"Tak mi źle, tak mi źle, tak mi łyso.


Szary jest kot i pies, szare dni są".

Jak tutaj wygląda proces wyłysienia?

--
Basia, teoretycznie
http://bajarka.fotolog.pl/

Stefan Sokolowski

unread,
Apr 2, 2008, 5:28:32 AM4/2/08
to
Jarosław Sokołowski:

> Nie tyle lubią, co muszą. Bo przepis taki. Rzecz dotyczy przede
> wszystkim masła z kilkuprocentowymi dodatkami czegoś innego. Te
> dodatki powodują, że nie może się to nazywać masłem. A kiedyś się
> nazywało, ludzie kojarzyli wygląd opakowania, więc tylko wycięto z
> niego słowo "masło".

Przejrzałem zapasy domowe i stwierdziłem, że:

* Nie mam *mydła*, mam tylko trzy kostki opakowane jak mydło:
-- /Skin Care Balancing Honey Cream/,
-- /Naturals Moisture Care/ oraz
-- /Antibacterial with a Blend of Natural Ingredients/.
Zaznaczam, że zakupy robiłem w osiedlowym sklepie na Zaspie a nie
w kraju obcym, ale napisy są takie, jak są. Na niektórych udaje
się w końcu znaleźć małe literki /soap/, ale trzeba dobrze szukać.

* Nie mam *pasty do zębów*, mam tylko dwie tubki:
-- ,, /Sensitive/ Chroni szyjki zębowe przed próchnicą oraz
nadwrażliwością'' oraz
-- 7 /COMPLETE MILD MINT/.

* Nie mam *proszku do prania*, mam tylko /Freshness by Silan Gold/.

* Nie mam *płynu do naczyń*, mam tylko ,,Balsam delikatny dla dłoni
NOWA FORMUŁA''.

* Nie mam *soku pomidorowego*, mam tylko ,,Świeży pomidor 100%
pikantny''. Ale jak się potrząśnie pudełkiem, to chlupie a nie
przesypuje się, widać ten świeży pomidor jest w płynie.

* Nie mam *margaryny*, mam tylko ,, /Classic/ z połączenia 3 olejów
roślinnych''.

* Nie mam *makaronu*, mam tylko /le Claassiche TORTIGLIONI SEMOLA/
/DI GRANO DURO DAL 1930/. Ale opakowanie jest przezroczyste i
widać, że to makaron.

* Nie mam *wody mineralnej*, mam tylko ,,Skarb Życia naturalna
wysokozmineralizowana''. Mam całe półtora litra Skarbu
naturalna.

Co to będzie dalej... Przychodzisz do sklepu i pytasz, gdzie mają
sól, a w odpowiedzi słyszysz, że ,,Soli nie prowadzimy, ale polecamy
,,Zdrowotno-Smakową Niezbędkę do Potraw NaCL /Pure White/ 100% /en/
/poudre/ ''.

Czy myślisz, Jarku, że to wszystko jest sprawą zakazu? Skoro tak, to
należy natychmiast zawiązać organizację konspiracyjną i obalić rząd.
Biurokraci kradną nam rzeczowniki pospolite z języka a my mamy na to
biernie patrzeć?! Ludu! Do powielaczy i sprejów!

Ale druga możliwość jest taka, że to sam napełniacz woreczków
foliowych pośredniczący między krową a moją lodówką uważa rzeczownik
,,MLEKO'' za zbyt prymitywny jak na dostojeństwo swoich produktów i
dlatego każe mi pić ,,Ofiarę Matki /Low Fat/ /Decholesterized/ sama
natura Z LESISTYCH I ŁĄCZASTYCH PŁUC POLSKI''.

Eneuel Leszek

unread,
Apr 2, 2008, 10:57:40 AM4/2/08
to

"Jarosław Sokołowski" slrnfv1ca5...@falcon.lasek.waw.pl

> Coś mi ta Pańska teoria zdaje się być mocno naciąganą i nie zgadza się z moim pojmowaniem rzeczy.

Zwykle nadteoretycy (tu --> owłosieni językoznawcy) nie
zgadzają się z praktykami (tu --> łysymi) jako że człowiek
bywa omylny i niekoniecznie zawsze wszystko potrafi przewidzieć.

IMO Jacek pisze, że łysienie to proces podnoszenia się ,,czoła'',
a rzedniecie to proces obejmujący cała głowę (lub nawet całe ciało).
Podniesione ,,czoło'' tak sobie wpływa na włosy obok tegoż ,,czoła''.

Wracając do tematu ;) -- polecam szampon Nivea. :)
Niestety ;) w różnych sklepach (czasami te sklepu
znajdują się obok siebie) te szampony różnie kosztują, :)
dlatego odradzam kupowanie pośpieszne czy ekspresowe. :)
Zaoszczędzenie w 5 minut 1 złotówki to chyba zarobek netto
(niestety bez dodatków typu ZUS) ;) rzędu 2 tysięcy złotych
miesięczne. ;)

--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....

Eneuel Leszek

unread,
Apr 2, 2008, 11:08:21 AM4/2/08
to

"Nemo2" 08c6a072-4a3d-4737...@s50g2000hsb.googlegroups.com

: [..] Jakby "do włosów suchych" miało zaszkodzić sprzedaży, czy wizerunkowi rynkowemu

Jeszcze nie widziałem szamponu do włosów suchych. Zawsze trzeba je zmoczyć przed umyciem. ;)

-=-

Polska od dawna (może nie w oczach każdego) jest krajem, w którym trzeba
zarabiać za wszelką cenę, w tym i za cenę dobrego imienia i tak zwanego
honoru, dlatego raczej jednoznaczności w opisach szamponowych szukać nie
warto. Szampon ma się sprzedać, a klient ma za każdym razem odkryć wady
tego akurat ;) szamponu, aby go w przyszłości nie kupić. :) Lecz gdy już
jakieś wady zobaczy -- nie może domagać się zwrotu pieniędzy czy innego
odszkodowania. Gdyby na butelce szamponu dokładnie opisywać co i jak, :)
mogłoby dojść do tego, że klient by domagał się odstąpienia od umowy ze
względu na niezgodność towaru z opisem nabutelkowym.

Gdy napisy są polskawe (włosy suche) klient nie może niczego egzekwować;
nie wiadomo bowiem, czy po umyciu włosy mają być suche, czy trzeba je myć
na sucho, ;) czy to szampon do włosów suchych...

Jarosław Sokołowski

unread,
Apr 2, 2008, 7:48:55 PM4/2/08
to
Pan Stefan Sokolowski przejrzał zapasy domowe i stwierdził, że:

> * Nie mam *soku pomidorowego*, mam tylko ,,Świeży pomidor 100%
> pikantny''. Ale jak się potrząśnie pudełkiem, to chlupie a nie
> przesypuje się, widać ten świeży pomidor jest w płynie.

Słowo "sok" jest jednym z tych, które otacza szczególna troska urzędnicza.
W Słowiniku Języka Polskiego o soku napisano, że jest to "płyn wyciśnięty
z rozdrobnionych owoców lub warzyw". Urzędnicy mają zapewene też swoją
definicję, ale chyba jest ona podobna. Tymczasem z pomidorami tak się nie
postępuje -- łże-sok pomidorowy powstaje nie przez wyciskanie, lecz przez
przecieranie (na gorąco). Sam taki kiedyś robiłem, więc wiem. Trzeba zatem
uznać, że coś takiego jak "sok pomidorowy" nie istnieje w przyrodzie.

Lubię wypić czasm herbatę z sokiem malinowym. Nie chodzi mi oczywiście
o "płyn wyciśnięty z rozdrobnionych malin", bo takiego kwacha by się
pić nie dało. Tradycja każe nazywać "sokiem malinowym" to, co powstało
przez wyekstrahowanie z wnętrza owoców wszystkiego co dobre metodą osmozy
w obecności cukru. Dla sprawiedliwości dodam, że można na to powiedzieć
jeszcze "syrop malinowy" -- może to i właściwsze określenie, ale wcale
nie bardziej popularne.

Jeśli czegoś nie można nazwać sokiem, trzeba nazwać to jakoś inaczej.
Przeważnie używa się do tego słowa "nektar". Na jego temat urzędnicy
niewiele mają do powiedzenia. Natomiast słownik określa je jako:

1. "gęsty napój z przecieru owocowego"
2. "słodki sok wydzielany przez kwiaty"
3. mit. gr. "napój bogów dający im nieśmiertelność"
4. o bardzo smacznym napoju"

Tyle mogę powiedzieć, że próbowałem taką lurę wypić i jakoś do tej pory
żyję. Zobaczymy jak będzie dalej. Bogowie niech się sami o siebie troszczą.
Słodkiej wydzieliny kwiatów nektary dostępne w handlu detalicznym też
raczej nie przypominają. Może nawet dobrze, bo to chyba dobre jedynie
dla pszczółek. Natomiast pamiętam z dawniejszych czasów nektary jako
"gęsty napój z przecieru owocowego". Morele, brzoskwinie i -- nomen
omen -- nektarynki, to te owoce, które do sporządzaniu nektarów wybornie
się nadają. Ale czemu wolno pospolitym rzeczownikiem "nektar" nazywać
jakąś wodę o smaku identycznym z naturalnym?

> Czy myślisz, Jarku, że to wszystko jest sprawą zakazu? Skoro tak, to
> należy natychmiast zawiązać organizację konspiracyjną i obalić rząd.
> Biurokraci kradną nam rzeczowniki pospolite z języka a my mamy na to
> biernie patrzeć?! Ludu! Do powielaczy i sprejów!

Nie, wcale tak nie myślę. Tak jest tylko w nielicznych przypadkach.
Sok nie będzie sokiem, jeśli owoców przed wyciśnięciem się nie rozdrobni,
a oscypek nie będzie oscypkiem, jeśli uwarzy się go dwa metry poza
granicą powiatu opisanego w przepisach.

Ale nie widzę też, by działa się rzecz aż tak straszna. Nie zawsze
było tak, że na każdym worku mąki pisano "mąka". Jeśli już coś, to
"S. Weissmueller i Synowie Sp. Akc." lub podobne inskrypcje. Myślę,
że okres, w którym obowiązywało pisania oczywistych oczywistości
gdzie się tylko da, nie był w historii zbyt długi. Jak widzę, że
w paczce jest makaron, to nie odczuwam wielkiej potrzeby podpisania
go. Gorzej, gdy napotkam puszkę z napisem "Przysmak Imperatora" --
tu przyznam szczerze, że wolałbym opis z użyciem słów uznanych za
pospolite. Choćby na odbitej na powielaczu etykiecie zastępczej.

Jarek

--
Łatwiej im zbiera się na śmiech,
niźli na chęć do wielkich przemian
bo, spójrzcie sami, jak tu, ech,
stojąc na ziemi krzyczeć "ziemia"!

Piotr Auksztulewicz

unread,
Apr 8, 2008, 5:57:42 AM4/8/08
to
Jarosław Sokołowski <ja...@lasek.waw.pl> wrote:
> go. Gorzej, gdy napotkam puszkę z napisem "Przysmak Imperatora" --

Brzmi jak podła mielonka z resztek mielonki zwanej "Szynką Babuni".

--
Piotr Auksztulewicz im...@nazwisko.net

0 new messages