Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Grob Tamerlana

1,656 views
Skip to first unread message

Kaczor

unread,
Oct 30, 2000, 6:49:40 AM10/30/00
to
Hej,
na wstepie chcialbym powiedziec, ze jezyk polski to nie jest moja mocna
strona. A pani profesor zadala prace pt: Interpretacja wiersza "Grob
Tamerlana" W. Broniewskiego. Nic z tego wiersza nie rozumiem. Jestem raczej
dobry z przedmiotow scislych, a nie z polskiego. Pomozcie.
Z jakiej strony moglbym cos na temat tego wiersza uzyskac (wskazowki itp.)
Moze ktos napisze kilka slow o tym utworze.
Za wszystkie informacje, zdania, notatki bede bardzo wdzieczny.
Moj adres: m...@poczta.fm
Przepraszam za zasmiecanie listy.
--
Lukasz Zurek
m...@poczta.fm
du...@kki.net.pl
http://lyrics.pl


Anna Pawłowska-Pojawa

unread,
Oct 31, 2000, 12:45:51 AM10/31/00
to
A jakbyś zacytował wierszyk. Nie znam na pamięć.
Dobrze by było z datą powstania - to może pomóc.
Kiedyś byłam niezła w interpretacjach, ale nie chwilowo nie mam w domu
żadnej poezji poza Różewiczem.
Anka

--
Archiwum grupy dyskusyjnej pl.hum.polszczyzna
http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna

Kaczor

unread,
Nov 1, 2000, 8:52:06 AM11/1/00
to
Grób Tamerlana

Człowiek jest dobry, mądry, spokojny,
ufny w swój rozum, w myśl niepodległą,
głodu, powietrza, ognia i wojny
nie chce i stawia cegłę za cegłą.

Jakże są piękne stare mozaiki
na tym grobowcu władcy i pana!
Z więzień i tęsknot, z prawdy i z bajki
oto wstąpilem w grób Tamerlana...

Pędzą przez Persję konie kirgiskie,
wali się w gruzy pałac i meczet.
Jakież dalekie, ach! jakież bliskie -
ogniem i mieczem... ogniem i mieczem...

Jakiż jest zasięg strzały mongolskiej?
Bagdad strzaskają, w Moskwę uderzą,
przez Ukrainę dojdą do Polski -
ogniem i mieczem, łuną i rzezią.

Potem marmurem czarnym grobowca
pyszni się władca, pyszni się sprawca.
Kroczy historia, coraz surowsza.
Życie się sprawdza. Śmierć się nie sprawdza.

Groby murszeją. Giną religie.
Armie topnieją. Mrą ich wodzowie.
Krew do podglebia wsiąka i stygnie -
drzewo porasta nowym listowiem!

Człowiek jest dobry, mądry, spokojny,
pola chce orać piękne i żyzne,
głodu, powietrza, ognia i wojny
nie chce i w siebie wierzy: w Ojczyznę.

Władysław Broniewski


-

Użytkownik Anna Pawłowska-Pojawa <A.Paw...@pap.com.pl> w wiadomości do
grup dyskusyjnych napisał:015501c04306$61f2c9e0$d4dd...@pap.com.pl...

Anna Pawłowska-Pojawa

unread,
Nov 1, 2000, 10:36:57 AM11/1/00
to
Grób Tamerlana

Władysław Broniewski


No, to bardzo pięknie. Zupełnie mi ten wiersz wywietrzał z głowy. A jaka
harmonia z niego bije.

Po pierwsze człowiek - dobry, mądry spokojny, który chce orać pole (mieć pod
dostatkiem jedzenia), stawia dom, czyli tworzy swoje miejsce na ziemi, gdzie
żyć w spokoju. Nie chce wojny, która mogłaby zakócić ten spokój i harmonię,
wytrącić go z jego świata, pchnąć w nieznane, niepewne w stan zagrożenia.
Taki jest człowiek przez całą historię. Zwróć uwagę na czas teraźniejszy w
pierwszej i ostatniej zwrotce.

Historia - poznajemy ją z pomników. Pomniki stawiano władcom. I to nie
wszystkim. Pomniki czy grobowce budowano władcom potężnym, zwycięskim
wodzom, rzadko natomiast tym, którzy doprowadzili kraj do rozkwitu
gospodarczego, którzy dbali o to, by ludziom żyło się dostatnio i
spokojnie.Grobowce - jak piramidy czy katakumby - skrywają w sobie legendy,
u źródła których leży ziarnko prawdy, a które potem ludzie spowili w bajkę,
pamiętając władcy jego bohaterstwo i zapominając jego okrucieństwo.

Tamerlan był legendarnym wodzem mongolskim (nie mam przy sobie źródeł
historycznych, ale warto może z jakiejś encyklopedii napisać o nim kilka
zdań. Kiedy podmiot liryczny wspomina czyny Tamerlana, jego język nabiera
dynamiki i wyrazu. Czas przyszły nadaje grozy, bo zapowiada coś co
nieuchronnie nadejdzie. Czasowniki "pędzi", "wali się", "strzaskają",
"uderzy" potęgują to wrażenie. Tym bardziej, że "wali się pałac i meczet" -
pod naporem najeźdźcy upada władza świecka i religijna. Całkowitą zagładę
zapowiadają słowa "ogniem i mieczem, łuną i rzezią".

A zwycięski wódz jest bohaterem i ludzie oddają mu hołdy, stawiają pomniki,
grobowce. Dopiero potem historia oceni, że jego krwawe panowanie więcej
uczyniło złego niż dobrego. Ważny jest język tych dwóch przedostatnich
zwrotek - podniosły, dostojny ("historia kroczy", "pyszni się władca").
Ważna jest także metafora drzewa - jak drzewo porasta nowym listowiem, tak
naród zapomina o wojnie, o okrucieństwach, o zbrodniach. Bo człowiek jest
mądry - nie chce wojny. Chce sobie zapewnić dostatnie spokojne życie. Ale
nie za wszelką cenę. Jest bowiem wartość, którą ceni najbardziej - Ojczyzna.

Bardzo ciekawa jest ramowa (paraboliczna? poloniści, pomóżcie!) kompozycja
wiersza: pierwsza i ostatnia zwrotka mówią o człowieku. Tchną spokojem,
harmonią i codziennością. Druga, piąta i szósta dotyczą historii - są
podniosłe, uroczyste. Trzecia i czwarta - to wspomnienie mongolskich
najazdów - dynamiczne, tchnące grozą i nieuchronnością.

Dla interpretacji dobrze by było znać datę powstania wiersza. Może dałoby
się go umiejscowić w kontekście wojny - tuż przed nią albo zaraz po. Wtdy
wymowa utworu byłaby znacznie bardziej przekonująca i możnaby było parę zdań
jeszcze napisać.Pozdrawiam,
Anka

Kaczor

unread,
Nov 1, 2000, 1:11:19 PM11/1/00
to

Serdeczne dzieki

Anna Pawłowska-Pojawa

unread,
Nov 1, 2000, 1:15:10 PM11/1/00
to

Serdeczne dzieki

Przyda się? No, to fajnie. Od sześciu lat nie robiłam nic takiego... Ciężko
szło przypominanie sobie. Ale sama nie chciałam być polonistką...
Pozdrawiam

Paweł Pollak

unread,
Nov 1, 2000, 4:42:00 PM11/1/00
to
Anna Pawłowska-Pojawa napisał(a) w wiadomości: >

>Przyda się? No, to fajnie. Od sześciu lat nie robiłam nic takiego... Ciężko
>szło przypominanie sobie. Ale sama nie chciałam być polonistką...
>Pozdrawiam
>Anka

Czy uwazasz, ze taka forma pomocy tj. napisanie uczniowi gotowca
jest wlasciwa? Czy dlatego, ze nie zostalas nauczycielka polskiego,
postanowilas utrudniac tym ludziom prace? Jak sadzisz, czy nauczyciel
woli otrzymac od ucznia idealny gotowiec, czy jednak mniej inteligentna
interpretacje, a oparta za to na wlasnych przemysleniach?

Paweł

PS. Badz laskawa wycinac zbedne cytaty.


Anna Pawłowska-Pojawa

unread,
Nov 2, 2000, 12:01:16 AM11/2/00
to

Paweł


Dzięki za pouczenie. To nie był gotowiec. To był punkt wyjścia do napisania
interpretacji, która powinna być przynajmniej trzy razy bardziej obszerna.
Wolałabym, żebyś się odniósł do zawartości, a nie idei. Poza tym ja nie
utrudniam polonistom - to oni mają kretyński zwyczaj zadawania uczniom ni z
tego ni z owego interpretacji (najlepiej z analizą) wiersza, nie tłumacząc,
co to za diabeł i jak się to robi. Zresztą połowa tzw. pań od polskiego nie
ma o tym pojęcia.
A nauczycielką od polskiego nigday nie zamierzałam zostać. Napisałam tylko,
że nie studiuje polonistyki. Tylko dlatego, że mam troche więcej
zainteresowań.
I ciekawe, że nikt nawet złamanej wskazówki nie dał osobie, która zwyczajnie
zapytała, o co chodzi w interpretacji.
Tyle.
Nawet nie pozdrawiam

Paweł Pollak

unread,
Nov 2, 2000, 3:47:59 PM11/2/00
to
Anna Pawłowska-Pojawa napisał(a) w wiadomości:
>Dzięki za pouczenie. To nie był gotowiec. To był punkt wyjścia do napisania
>interpretacji, która powinna być przynajmniej trzy razy bardziej obszerna.

Smiem twierdzic, ze slaby uczen zadowoli sie napisana przez Ciebie
interpretacja i otrzyma za nia satysfakcjonujaca go ocene, czyli wyzsza
od jedynki.

>Wolałabym, żebyś się odniósł do zawartości, a nie idei. Poza tym ja nie
>utrudniam polonistom - to oni mają kretyński zwyczaj zadawania uczniom ni z
>tego ni z owego interpretacji (najlepiej z analizą) wiersza, nie tłumacząc,
>co to za diabeł i jak się to robi. Zresztą połowa tzw. pań od polskiego nie
>ma o tym pojęcia.

Uczniowi w trzeciej czy czwartej klasie liceum (Broniewski chyba
dopiero wtedy jest w programie) nauczyciel ma objasniac, jak sie
interpretuje wiersz? Przeciez na pewno niejednokrotnie robili to
na lekcjach. Zreszta Lukasz nie skarzyl sie, ze nauczycielka nie
powiedziala im, jak sie do tego zabrac, nie napisal, ze jest to pierwszy
wiersz w zyciu, jaki dostal do interpretacji, tylko przyznal sie, ze w ogole
tego wiersza nie rozumie.

Czy to, ze polowa pan od polskiego nie umie interpretowac wierszy
(przy okazji: podaj wyniki badan, rocznik statystyczny itp., z ktorych
zaczerpnelas te dane), ma byc argumentem za tym, zeby odrabiac
zadania domowe za wszystkich leniwych i inteligentnych inaczej uczniow,
jesli tylko poprosza o to na grupie?

>I ciekawe, że nikt nawet złamanej wskazówki nie dał osobie, która
zwyczajnie
>zapytała, o co chodzi w interpretacji.

Tak? A moglabys wskazac odnosne zdanie w poscie Lukasza,
w ktorym pyta, jak zabrac sie za interpretacje wiersza? Poza tym,
kto Ci bronil udzielic tych wskazowek, _jak_ zinterpretowac wiersz,
zamiast pisac gotowa interpretacje?

>Tyle.
>Nawet nie pozdrawiam

Czy zawsze w tak hm... elegancki sposob reagujesz
na krytyke swoich poczynan?

Paweł


Kaczor

unread,
Nov 3, 2000, 3:00:00 AM11/3/00
to
> Smiem twierdzic, ze slaby uczen zadowoli sie napisana przez Ciebie
> interpretacja i otrzyma za nia satysfakcjonujaca go ocene, czyli wyzsza
> od jedynki.
Slabym uczniem raczej nie jestem. Z pomocy skorzystalem. Nie przepisalem
durnie tego co pani Anna napisala, lecz dzieki tym wnioskom moglem
sformulowac moja prace.

> nauczyciel ma objasniac, jak sie interpretuje wiersz?

Nie objasnil.


Jan

unread,
Nov 3, 2000, 3:44:28 AM11/3/00
to

Anna Pawłowska-Pojawa napisał:
(...)


> Wolałabym, żebyś się odniósł do zawartości, a nie idei. Poza tym ja nie
> utrudniam polonistom - to oni mają kretyński zwyczaj zadawania uczniom ni z
> tego ni z owego interpretacji (najlepiej z analizą) wiersza, nie tłumacząc,
> co to za diabeł i jak się to robi. Zresztą połowa tzw. pań od polskiego nie
> ma o tym pojęcia.

W tym cię popieram, bo znam dzisiejsze opłakane
warunki edukacji. Mój syn, licealista też z kl.IV,
ma (wraz z całą swoją klasą) zaległości w przerabianiu
programu z polskiego takie około roczne co najmniej.
Już ze szkoły podstawowej więcej wyniósł.
Tam jednak w porę dostrzegłem zagrożenie i byłem
jednym z inicjatorów zmiany nauczycielki na lepszą.
Oczywiście naraziłem się, ale skutek był w sumie
pozytywny.
W odróżnieniu od Kaczora syn nie ma jednak odwagi
publicznego pytania, żeby nie ujawniać swojej niewiedzy,
też mu to szkoła wyperswadowała. A przyczyny tego opóźnienia?
Oczywiście "złożone". Na ten temat mógłbym długo.


> I ciekawe, że nikt nawet złamanej wskazówki nie dał osobie,
> która zwyczajnie zapytała, o co chodzi w interpretacji.

To wynika z niechęci do zwyczajnych naciągaczy, od których się
tu kiedyś roiło. Ale też i z tego, że mało komu
chce się wgłębiać aż tak w cudze problemy, niestety.
Ja zmęczony jestem już pomaganiem swoim dzieciakom
- licealistom, a pomoc moja jest im potrzebna głównie
z powodu kiepskich nauczycieli właśnie.

Córka np. została pouczona ostatnio przez anglistkę,
żeby lepiej wzięła sobie korepetycje. To dla mnie ważna
wiadomość. Córka jest w klasie z rozszerzonym angielskim.
Ma 5 godzin tygodniowo tego języka, i to z podziałem na
grupy. Zdała specjalny wcześniejszy egzamin z angielskiego
do tej klasy i jako jedna z najlepszych została przyjęta.
Jeżeli nauczyciel nie potrafi nauczyć ucznia zdolnego
i pilnego przez 5 godzin w tygodniu, to jest to MENDA SPOŁECZNA,
lub d. wołowa, a nie fachowiec. Już zapomniał, że
szkoła ma przede wszystkim UCZYĆ, a nie tylko odpytywać.

Pozdrawiam serdecznie Siłaczkę Internetową,

Jan

Anna Pawłowska-Pojawa

unread,
Nov 3, 2000, 3:54:36 AM11/3/00
to

----- Original Message -----
From: Jan <jan...@polbox.com>
To: <pl-hum-po...@newsgate.pl>
Sent: Friday, November 03, 2000 8:44 AM
Subject: Re: Grob Tamerlana

Pozdrawiam serdecznie Siłaczkę Internetową,

Jan

Dzięki za słowa wsparcia. Ja wiem o szkole już tylko tyle, co od młodszej
siostry - III kl LO. Też nie bardzo wie, co to interpretacja wiersza.
Mój polonista w podstawówce najpierw stawiał nam pytania do wiersza -
początkowo zadowalała go odpowiedź w punktach, a potem coraz szersza i
szersza. I tak się nauczyłam.
A jeżeli chodzi o szkołe - no cóż, na studia pedagogiczne z mojej klasy
poszły głównie dziewczyny które miały średnie 3 z polskiego (i wszystkiego
innego), ale chciały iść na jakieś studia... Zero pasji, a tylko przykry
obowiązek. Dlatego cieszą mnie Twoje słowa
Anka

PS. A na liście jestem od niedawna i nie wiedziałam o naciągaczach. Poza tym
zrobiłam to z przyjemnością - dla odmiany od czytania definicji i wydumanych
definicji słownikowych oraz tego, co się komu wydaje w tej sprawie. To był
rodzaj wyzwania...

Jan

unread,
Nov 3, 2000, 5:01:32 AM11/3/00
to

Anna Pawłowska-Pojawa napisała:
(...)


> A jeżeli chodzi o szkołe - no cóż, na studia pedagogiczne z mojej klasy
> poszły głównie dziewczyny które miały średnie 3 z polskiego (i wszystkiego
> innego), ale chciały iść na jakieś studia... Zero pasji, a tylko przykry
> obowiązek. Dlatego cieszą mnie Twoje słowa

Ja też się cieszę, że mamy wspólne zdanie na ten
temat. Czyli - że się nie mylę. Ale szkołą się
martwię. Obserwując szkołę dłużej wiem niestety,
że dotyczy to nie tylko polskiego, jak można by
sądzić - bo kiedyś każdy słaby z matematyki
uważał się za "humanistę".

Już w podstawówce (u moich dzieci) zauważyłem
odejście od uczenia, jakiego ja doznałem. Można
by je nazwać "całościowym", w odróżnieniu od
dzisiejszego nauczania "drobiazgowego".
Zdumiało mnie, że każą uczyć się na pamięć
nazw wszystkich kości dłoni, na przykład.
Na lekcji biologii oczywiście. Dla mnie to ewidentne
pójście na łatwiznę. Kiedyś nazywali to nauczyciele
"metodą paznokciową". PT. wiejski pedagog zaznaczał
paznokciem w książce, że trzeba umieć "odtąd - dotąd".
Dziś to powszechne, z dużymi miastami na czele.

W matematyce drobiazgowość przejawia się
w tym, że uczy się setek schematów zadań,
zamiast uczyć, jak rozwiązywać zadania
w ogóle. Ja umiem do dziś rozwiązać każde
z zadań licealnych, choć schematy są mi
obce.

Mam czasem wrażenie, że negatywna selekcja do zawodu
nauczycielskiego dotarła aż na same szczyty
uniwersyteckie. Stąd takie a nie inne programy
nauczania.

Pozdrawiam
bratnią duszę,

Jan

P.S. Aha, piszesz jeszcze:


> PS. A na liście jestem od niedawna i nie wiedziałam o naciągaczach. Poza tym
> zrobiłam to z przyjemnością - dla odmiany od czytania definicji i wydumanych
> definicji słownikowych oraz tego, co się komu wydaje w tej sprawie. To był
> rodzaj wyzwania...

Widzę, że lubisz nowe wyzwania. Ciekawy jestem,
co w końcu wybrałaś jako zawód. Jeszcze się
nie domyśliłem z powyższego. Ale tutaj potrzebne
są bardzo osoby takie jak Ty, bo czasem dyskusje
odbywają się tylko w gronie starych wyjadaczy,
znających się jak łyse konie (i często takimi będących).

Jan

Jan

unread,
Nov 3, 2000, 8:23:39 AM11/3/00
to

Anna Pawłowska-Pojawa napisała:

(...)
> To był rodzaj wyzwania...

Jak widzę z postu-litela osoby o imieniu Basia,
z godz 11:56, dzisiaj oczywiście, zapotrzebowanie
na Twoje interpretacje wierszy szybko wzrośnie.
Ale może to i dobrze - o ile masz czas i siły.
Każdy myślący uczeń na pewno skorzysta na Twoich
wzorcach, o ile będą takie, jak ten dla Kaczora,
czyli nie dające gotowego tekstu, a tylko myśl
przewodnią i porcję określeń.

Pozdrawiam,
Jan

Anna Pawłowska-Pojawa

unread,
Nov 4, 2000, 12:21:44 AM11/4/00
to

Widzę, że lubisz nowe wyzwania. Ciekawy jestem,
co w końcu wybrałaś jako zawód.

Jestem dziennikarzem-redaktorem. A studiuję (jeszcze) stosunki
międzynarodowe i dziennikarstwo.

Anka

Jeszcze się
nie domyśliłem z powyższego. Ale tutaj potrzebne
są bardzo osoby takie jak Ty, bo czasem dyskusje
odbywają się tylko w gronie starych wyjadaczy,
znających się jak łyse konie (i często takimi będących).

Jan

--

Anna Pawłowska-Pojawa

unread,
Nov 4, 2000, 12:20:04 AM11/4/00
to

----- Original Message -----
From: Kaczor <m...@poczta.fm>
To: <pl-hum-po...@newsgate.pl>
Sent: Friday, November 03, 2000 7:22 PM
Subject: Re: Grob Tamerlana


> > Smiem twierdzic, ze slaby uczen zadowoli sie napisana przez Ciebie
> > interpretacja i otrzyma za nia satysfakcjonujaca go ocene, czyli wyzsza
> > od jedynki.

> Slabym uczniem raczej nie jestem. Z pomocy skorzystalem. Nie przepisalem
> durnie tego co pani Anna napisala, lecz dzieki tym wnioskom moglem
> sformulowac moja prace.
>

I o to mi chodziło. Cieszę się, że właśnie tak z tego skorzystałeś. Czasami
wystarczy mała podpowiedź, pokazanie metody. Mnie mój polonista z
podstawówki uczył interpretacji poprzez stawianie pytań do tekstu.

> > nauczyciel ma objasniac, jak sie interpretuje wiersz?

> Nie objasnil.
> Powinien. To nie jest pisanie "co poeta chciał powiedzieć". Co chciał, to
nie wiadomo i nie zapytamy, bo nie żyje. A co napisał, to można przeczytać -
to też wyrażenie polonisty z podstawówki. Ależ ja go nie znosiłam....

Paweł Pollak

unread,
Nov 4, 2000, 3:00:00 AM11/4/00
to
Jan napisał(a) w wiadomości:

>Jak widzę z postu-litela osoby o imieniu Basia,
>z godz 11:56, dzisiaj oczywiście, zapotrzebowanie
>na Twoje interpretacje wierszy szybko wzrośnie.
>Ale może to i dobrze - o ile masz czas i siły.
>Każdy myślący uczeń na pewno skorzysta na Twoich
>wzorcach,

Jaki myslacy? Przeciez dziewuszka nawet nie probuje
owijac w bawelne i prosi o napisanie jej interpretacji.

Paweł

Paweł Pollak

unread,
Nov 4, 2000, 3:00:00 AM11/4/00
to
Jan napisał(a) w wiadomości:

>W tym cię popieram, bo znam dzisiejsze opłakane
>warunki edukacji. Mój syn, licealista też z kl.IV,
>ma (wraz z całą swoją klasą) zaległości w przerabianiu
>programu z polskiego takie około roczne co najmniej.
>Już ze szkoły podstawowej więcej wyniósł.
>Tam jednak w porę dostrzegłem zagrożenie i byłem
>jednym z inicjatorów zmiany nauczycielki na lepszą.
>Oczywiście naraziłem się, ale skutek był w sumie
>pozytywny.
>W odróżnieniu od Kaczora syn nie ma jednak odwagi
>publicznego pytania, żeby nie ujawniać swojej niewiedzy,
>też mu to szkoła wyperswadowała. A przyczyny tego opóźnienia?
>Oczywiście "złożone". Na ten temat mógłbym długo.
[ciach]

>Ja zmęczony jestem już pomaganiem swoim dzieciakom
>- licealistom, a pomoc moja jest im potrzebna głównie
>z powodu kiepskich nauczycieli właśnie.
>
>Córka np. została pouczona ostatnio przez anglistkę,
>żeby lepiej wzięła sobie korepetycje. To dla mnie ważna
>wiadomość. Córka jest w klasie z rozszerzonym angielskim.
>Ma 5 godzin tygodniowo tego języka, i to z podziałem na
>grupy. Zdała specjalny wcześniejszy egzamin z angielskiego
>do tej klasy i jako jedna z najlepszych została przyjęta.
>Jeżeli nauczyciel nie potrafi nauczyć ucznia zdolnego
>i pilnego przez 5 godzin w tygodniu, to jest to MENDA SPOŁECZNA,
>lub d. wołowa, a nie fachowiec. Już zapomniał, że
>szkoła ma przede wszystkim UCZYĆ, a nie tylko odpytywać.

Mam nastepujaca propozycje: skoro szkola panstwowa jest
tak fatalna, to poslij dzieci do spolecznej - od paru lat istnieje
taka mozliwosc.

Wieszanie psow na nauczycielach jest oczywiscie zajeciem latwym,
wygodnym i przyjemnym, ale moze by tak wniknac w przyczyny.
Nauczyciele jezyka angielskiego nie sa reprezentatywni: rzadko ktory
ma wyksztalcenie kierunkowe, bo po anglistyce latwo o prace
zdecydowanie lepiej platna. Skoro, jako spoleczenstwo, nie chcemy
anglistom zaplacic wiecej, zeby sciagnac ich do szkoly, to do kogo
kierowac tu pretensje? Do tych, ktorzy decyduja sie uczyc, bo nie maja
innej pracy? Czy moze jednak do ministra edukacji?

Paweł

Paweł Pollak

unread,
Nov 4, 2000, 3:00:00 AM11/4/00
to
Anna Pawłowska-Pojawa napisał(a) w wiadomości: >
>Dzięki za słowa wsparcia. Ja wiem o szkole już tylko tyle, co od młodszej
>siostry - III kl LO. Też nie bardzo wie, co to interpretacja wiersza.
>Mój polonista w podstawówce najpierw stawiał nam pytania do wiersza -
>początkowo zadowalała go odpowiedź w punktach, a potem coraz szersza i
>szersza. I tak się nauczyłam.
>A jeżeli chodzi o szkołe - no cóż, na studia pedagogiczne z mojej klasy
>poszły głównie dziewczyny które miały średnie 3 z polskiego (i wszystkiego
>innego), ale chciały iść na jakieś studia... Zero pasji, a tylko przykry
>obowiązek. Dlatego cieszą mnie Twoje słowa
>Anka
>
>PS. A na liście jestem od niedawna i nie wiedziałam o naciągaczach. Poza
tym
>zrobiłam to z przyjemnością - dla odmiany od czytania definicji i
wydumanych
>definicji słownikowych oraz tego, co się komu wydaje w tej sprawie. To był
>rodzaj wyzwania...

Skoro nudza Cie 'definicje i wydumane definicje slownikowe',
to po co w ogole je czytasz? Przeciez nie ma przymusu czytania grupy.

Co do meritum ponawiam pytanie: czy rozwiazaniem problemu zlych
nauczycieli jest odrabianie zadan domowych za uczniow? Ci uczniowie
tez pewnie beda chcieli pojsc na studia, ktore przebrna z pomoca grupy
(byl tu taki jeden student polonistyki, co prosil o gotowce), a potem
moze sami pojda uczyc, a pozniej pani Ania napisze, ze mamy przeciez
zlych nauczycieli.

Czy Twoje kolezanki po pedagogice ucza polskiego w szkole sredniej?
Wydawalo mi sie, ze trafiaja tam glownie absolwenci polonistyki. Poza
tym na jakiej podstawie zakladasz, ze nauczycielka Lukasza jest z tych
niedouczonych i zlych? Przeciez rownie dobrze moze byc pokroju Twojego
polonisty, ktory, jak sama piszesz, potrafil nauczyc interpretowania
wierszy.
I takich nauczycieli jest przeciez wielu. Osobiscie mialem wspanialych
polonistow zarowno w szkole podstawowej, jak i w liceum i takie
generalizowanie, jak uprawiacie Ty i Jan, ze w szkole pracuja sami
nieudacznicy, uwazam za wielce krzywdzace dla calej rzeszy znakomitych
pedagogow, ktorzy ucza mimo skandalicznej pauperyzacji tego zawodu.
Czy nie zastanawilo Cie stwierdzenie Lukasza, ze on nic z tego wiersza
nie rozumie? Nie napisal, ze nie potrafi go zinterpretowac, tylko ze _nic_
z niego nie rozumie. Przeciez tego wiersza nie sposob, chocby czesciowo,
nie zrozumiec. Chyba, ze uczniowi nie chce sie wysilic szarych komorek
i woli sie zaslonic stwierdzeniem, ze jest dobry z przedmiotow scislych,
tak jakby to uzasadnialo polonistyczny analfabetyzm i liczyc na to, ze ktos
to zadanie odrobi za niego.

Paweł

Anna Pawłowska-Pojawa

unread,
Nov 6, 2000, 1:44:22 AM11/6/00
to
Wiesz, niektórzy nie wiedzą, co to jest interpretacja i z góry się tego
słowa boją. Poza tym pisząc studia pedagogiczne - miałam na myśli
polonistykę w Wyższej Szkole Pedagogicznej....W końcu to też polonistyka. I
tam też zdarzają się perły. Ale niewiele, o wiele za mało, żeby wszystkim
starczyło.

----- Original Message -----
From: Paweł Pollak <paw...@magic.ic.com.pl>
To: <pl-hum-po...@newsgate.pl>
Sent: Saturday, November 04, 2000 12:49 PM
Subject: Re: Grob Tamerlana

Anna Pawłowska-Pojawa napisał(a) w wiadomości: >

>Dzięki za słowa wsparcia. Ja wiem o szkole już tylko tyle, co od młodszej
>siostry - III kl LO. Też nie bardzo wie, co to interpretacja wiersza.
>Mój polonista w podstawówce najpierw stawiał nam pytania do wiersza -
>początkowo zadowalała go odpowiedź w punktach, a potem coraz szersza i
>szersza. I tak się nauczyłam.
>A jeżeli chodzi o szkołe - no cóż, na studia pedagogiczne z mojej klasy
>poszły głównie dziewczyny które miały średnie 3 z polskiego (i wszystkiego
>innego), ale chciały iść na jakieś studia... Zero pasji, a tylko przykry
>obowiązek. Dlatego cieszą mnie Twoje słowa
>Anka
>
>PS. A na liście jestem od niedawna i nie wiedziałam o naciągaczach. Poza
tym
>zrobiłam to z przyjemnością - dla odmiany od czytania definicji i
wydumanych
>definicji słownikowych oraz tego, co się komu wydaje w tej sprawie. To był
>rodzaj wyzwania...

Skoro nudza Cie 'definicje i wydumane definicje slownikowe',

Paweł

--

Jan

unread,
Nov 6, 2000, 3:00:00 AM11/6/00
to
"Paweł Pollak" napisał:

> Mam nastepujaca propozycje: skoro szkola panstwowa jest
> tak fatalna, to poslij dzieci do spolecznej - od paru lat istnieje
> taka mozliwosc.

Przecież gdyby mnie było na to stać - zrobiłbym
to dawno, choćby dlatego, że w moim mieście
jest dość duży wybór. My niezamożni jesteśmy jednak
uwiązani, rzekłbym "przypisani" do miejsca.

> Wieszanie psow na nauczycielach jest oczywiscie zajeciem latwym,
> wygodnym i przyjemnym, ale moze by tak wniknac w przyczyny.

Ani nie jest to przyjemne, ani też łatwe - zwłaszcza
wtedy, kiedy nie chcę się ograniczać do zwykłego
utyskiwania. A przyczyny, czy też może praprzyczyny,
były, są i długo jeszcze będą wymieniane, tu i gdzie
tylko spojrzysz. To jest właściwe miejsce, taki rodzaj
Hyde Parku, gdzie można dać upust nagromadzonym emocjom.
Znam dobrych nauczycieli, ale tu wrzeszczymy głośno,
kiedy zaboli nas przydepnięty odcisk. To wyraz poczucia
bezsilności wobec tzw. warunków obiektywnych. O tym, co
się na nie składa, możesz sobie sporo przeczytać tutaj.

Geralnie zaś uważam, że człowiek niezamożny powinien
szukać satysfakcji w dobrej pracy. Wiem z całą pewnością
(na bazie doświadczeń osobistych), że tzw. Elity nie
dadzą nam zarobić - i już. Wiedzą bowiem dobrze, że
jedynym sposobem utrzymania nas w zależności od siebie
jest nasz niski dochód. Oczywiście ma to długą historię,
już od czasów starożytnych fachowcy byli niewolnikami
wojowników. Rzemieślnicy, artyści i - uwaga - nauczyciele
to w wiekszości byli niewolnicy.

Co do tej satysfakcji - wiem, że każdy z nas ma podobny
żołądek, ale nie będę milcząco znosił, kiedy nauczyciel
szuka zarobków naganiając korepetentów sobie lub koledze.
To za duży koszt dla mnie, bo nie tylko finansowy, ale
też znerwicowanie dzieci i wpędzanie ich w schizofrenię
moralną.

Bądźmy biedakami, ale honorowymi i solidarnymi względem
siebie, za to bez litości oskubujmy pyszałkowatych bogaczy
i masonowate elity polityczne.

Pozdrawiam,

Jan

0 new messages