Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Język oficjalny

463 views
Skip to first unread message

stasinek...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 13, 2001, 1:13:38 AM11/13/01
to
Nie bardzo rozumiem pojęcie "język oficjalny" pojawiające się w kilku wątkach.
Czy to pojęcie tożsame z językiem literackim, czy też to coś innego?
Czy mógłbym prosić o rozwianie mych wątpliwości?
Stasinek

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Michał Wasiak

unread,
Nov 13, 2001, 4:55:31 AM11/13/01
to
On 13 Nov 2001 07:13:38 +0100, stasinek...@poczta.onet.pl
<stasinek...@poczta.onet.pl> wrote:

> Nie bardzo rozumiem pojęcie "język oficjalny" pojawiające się
> w kilku wątkach. Czy to pojęcie tożsame z językiem literackim,
> czy też to coś innego?

W języku oficjalnym nie ma miejsca na takie określenia jak
np. ,,do bani''. Trzeba powiedzieć ,,niedobre'', albo coś w tym stylu.

Wydaje mi się oczywiste, że inaczej trzeba się porozumiewać na codzień,
inaczej te same mysli trzeba by wygłosić na obiedzie u prezydenta,
jeszcze inaczej w przemówieniu.

> Czy mógłbym prosić o rozwianie mych wątpliwości?

Druga rzecz to to, że wielu osobom język oficjalny myli się z urzędniczym
bełkotem.

--
Michał Wasiak

stefan

unread,
Nov 13, 2001, 9:30:46 AM11/13/01
to
Stasinek

> Nie bardzo rozumiem pojęcie "język oficjalny" pojawiające się w kilku

> wątkach.Czy to pojęcie tożsame z językiem literackim, czy też to coś
> innego?Czy mógłbym prosić o rozwianie mych wątpliwości?

Pytasz oficjalnie czy prywatnie? Odpowiem ci oficjalnie, tzn po polsku.:-)
Oficjalnym językiem RP jest język polski. Ukraiński, niemiecki, litewski,
białoruski itp są językami mniejszości narodowych zamieszkałych na terenie
RP. Oficjalnym językiem Irlandii jest irlandzki, ale wszyscy i tak mówią po
angielsku. Kanada ma dwa oficjalne języki: angielski i francuski. etc etc.

Mówimy językiem polskim: potocznie, gwarowo, poprawnie, niegramatycznie,
wulgarnie, wytwornie, urzędowo, żargonem, bełkotem, pompatycznie, mądrze,
głupio itd ale wszyscy mówimy językiem oficjalnym. Po polsku.

Piszemy po polsku: prozą, lirycznie, z błędami ortograficznymi, koślawo,
kaligraficznie, używając słów z polotem lierackim lub poniewierając je
po grafomańsku; ale wszyscy piszemy językiem oficjalnym Polaków czyli
polszczyzną. Ludzie mówią i piszą lepszą lub gorszą polszczyzną, ale
język jest kształtowany przez środowisko, rodzinę. szkołę, studia wyższe,
grupę zawodową i społeczną, środki masowego przekazu itd. Ta olbrzymia
rozmaitość sił kształtujących nasz język gwarantuje jego żywotność.

A o tym co jest poprawną polszczyzną decydujemt MY - mówiący i piszący
po polsku. To co przyjmuje większość użytkowników polszczyzny staje się
normą. Dlatego słowniki, profesorowie czy RJP mogą tylko - na podstawie
znajomości słoworóbstwa polskiego i badań praktycznych - opiniować o tym
*wydaje się* być statystycznie poprawną polszczyzną w obecnym stanie
naszej wiedzy (jutro już może wziąć górę inna moda językowa).

Stefan

deto...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 3:56:55 AM11/14/01
to
Stefanie, to wszystko jest oczywiste. I potwierdza moje podejrzenie,
że w niektórych listach w tej grupie nastąpiła zamiana:
zamiast "język literacki" niektórzy używają "język oficjalny".
Bo jaka jest różnica między językiem oficjalnym, a językiem potocznym?
Potoczny też jest oficjalnym, choć nie zawsze literackim, prawda?
Czy nie zgodzisz się?

pe...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 5:14:13 AM11/14/01
to
Stasinek:

> [...] że w niektórych listach w tej grupie nastąpiła zamiana:

> zamiast "język literacki" niektórzy używają "język oficjalny".

Wydaje mi się, że "język oficjalny" ma być tutaj określeniem języka
urzędowego.
Ale jak ma być język urzędowy sensowny, kiedy np. studenci prawa
mają teraz np. logikę tylko przez jeden semestr, i to wykładoćwiczenia,
czyli tylko dwie godziny tygodniowo zamiast czterech (wykład plus
ćwiczenia). To też chyba ma jakiś (może pośredni) wpływ na formułowanie
myśli.

> Bo jaka jest różnica między językiem oficjalnym, a językiem potocznym?
> Potoczny też jest oficjalnym, choć nie zawsze literackim, prawda?

No właśnie. W Polsce językiem oficjalnym jest jezyk polski.
Są kraje, gdzie są dwa języki oficjalne (nie pamiętam teraz, gdzie,
a nie mam czasu pomyśleć, bo piszę w pracy).

penna

Marcin 'Qrczak' Kowalczyk

unread,
Nov 14, 2001, 7:17:48 AM11/14/01
to
14 Nov 2001 09:56:55 +0100, <deto...@poczta.onet.pl> <deto...@poczta.onet.pl> pisze:

> Bo jaka jest różnica między językiem oficjalnym, a językiem potocznym?

Def. Język oficjalny = język zaakceptowany przez Mirnala.

--
__("< Marcin Kowalczyk * qrc...@knm.org.pl http://qrczak.ids.net.pl/
\__/
^^
QRCZAK

stefan

unread,
Nov 14, 2001, 7:40:05 AM11/14/01
to
Stasinek

> Stefanie, to wszystko jest oczywiste. I potwierdza moje podejrzenie,
> że w niektórych listach w tej grupie nastąpiła zamiana:
> zamiast "język literacki" niektórzy używają "język oficjalny".

> Bo jaka jest różnica między językiem oficjalnym, a językiem potocznym?
> Potoczny też jest oficjalnym, choć nie zawsze literackim, prawda?
> Czy nie zgodzisz się?

Tak. Językoznawcy mówią nawet, że język literacki jest po prostu
odmianą gwary, a gwara języka potocznego. Ks. Tischner pisał
swoje zabawne felietony w gwarze podhalańskiej, ale były one
równocześnie utworami literackimi. Granice między tymi "językami"
są bardzo płynne. To co czytamy lub słyszymy w mediach nie zawsze
jest - i nie musi być - językiem literackim.

W tym temacie polecam wszystkim dyskutantom świetny artykuł
prof.S.Grzybowskiego w lipcowym numerze Konspektu pt "Byje, byjesz,byje -
czyli normatywna forma języka." Jeden cytat z jego artykułu, który mnie
trochę zastanowił:

"Wśród polonistów najwięcej hałasu robią tropiciele wyjątków, które
należy potępić i odrzucić w imię świętości normy językowej". Hmm :-)

http://www.wsp.krakow.pl/Pl-asc/konspekt/konspekt7/grzybowski.html

Pozdrawiam

Stefan


pe...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 7:48:37 AM11/14/01
to
penna, czyli ja:

> Stasinek:
>
> > [...] że w niektórych listach w tej grupie nastąpiła zamiana:
> > zamiast "język literacki" niektórzy używają "język oficjalny".
>
> Wydaje mi się, że "język oficjalny" ma być tutaj określeniem języka
> urzędowego.

> [...]

> > Bo jaka jest różnica między językiem oficjalnym, a językiem potocznym?
> > Potoczny też jest oficjalnym, choć nie zawsze literackim, prawda?
>
> No właśnie. W Polsce językiem oficjalnym jest jezyk polski.
> Są kraje, gdzie są dwa języki oficjalne (nie pamiętam teraz, gdzie,
> a nie mam czasu pomyśleć, bo piszę w pracy).

Coś mi się pokopało z tym językiem oficjalnym i urzędowym.
Np. w Afganistanie (Encyklopedia WIEM, tylko do niej mam teraz
dostęp) są dwa języki _urzędowe_, a nie oficjalne, jak chciałam
ja i chyba jeszcze ktoś, z kim się cicho zgodziłam.
Polski jest u nas językiem _urzędowym_.
Zatem może jednak rzeczywiście "oficjalny" jako język pism
urzędowych, przepisów? Nie bardzo mi to "leży", ale nie przychodzi
mi na myśl żadne lepsze jednowyrazowe określenie na język, w którym
pojawia się np. "przedmiotowa sprawa" i inne, niekoniecznie
z tej dziedziny. Prawniczy? To za wąsko, bo chodzi też o język
pism urzędowych.

Maciek

unread,
Nov 14, 2001, 8:02:43 AM11/14/01
to

Użytkownik <pe...@poczta.onet.pl> napisał
w wiadomości news:2f60.000001...@newsgate.onet.pl...
> >
> > > [...]

> >
>
> Coś mi się pokopało z tym językiem oficjalnym i urzędowym.
> (...)

> Polski jest u nas językiem _urzędowym_.
> Zatem może jednak rzeczywiście "oficjalny" jako język pism
> urzędowych, przepisów? Nie bardzo mi to "leży", ale nie przychodzi
> mi na myśl żadne lepsze jednowyrazowe określenie na język, w którym
> pojawia się np. "przedmiotowa sprawa" (...)

"Język głupio napuszony".
A jeśli już musi być określenie jednowyrazowe, to proponuję "bełkot".

Maciek

stasinek...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 8:23:53 AM11/14/01
to
penna:
[...]

> Ale jak ma być język urzędowy sensowny, kiedy np. studenci prawa
> mają teraz np. logikę tylko przez jeden semestr, i to wykładoćwiczenia,
> czyli tylko dwie godziny tygodniowo zamiast czterech (wykład plus
> ćwiczenia).
[...]

Poważnie? No, ale wówczas gdy były dwa semetry logiki, po prawie wekslowym
choćby można było prześlizgnąc się w pięć minut... Teraz na to trzeba
zdecydowanie więcej.
Z kolei nikt już się nie uczy o czterech typach spółdzielni produkcyjnych
(prawo rolne).
Stasinek ;)

stasinek...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 8:29:23 AM11/14/01
to
Owszem, ale popatrz na pojęcia niekiedy w php używane.
Wydaje mi się, że pojęcie "język literacki" zastąpiono pojęciem "język
oficjalny" niekiedy. I o to mi tu chodzi.
Czy z tym skłonna byłabyś się zgodzić? Wówczas nie zachodziłaby potrzeba
definiowania pojecia "język oficjalny".
Stasinek

stasinek...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 8:53:10 AM11/14/01
to
Stefan:
[...]

>
> W tym temacie polecam wszystkim dyskutantom świetny artykuł
> prof.S.Grzybowskiego w lipcowym numerze Konspektu pt "Byje, byjesz,byje -
> czyli normatywna forma języka." Jeden cytat z jego artykułu, który mnie
> trochę zastanowił:
>
> "Wśród polonistów najwięcej hałasu robią tropiciele wyjątków, które
> należy potępić i odrzucić w imię świętości normy językowej". Hmm :-)
>
> http://www.wsp.krakow.pl/Pl-asc/konspekt/konspekt7/grzybowski.html
>

Nie tylko w tym temacie. Ileż to kwestii poruszył prof. Grzybowski,
kwestii przewijających się przez tę grupę!
Dziękuję Ci, Stefanie, że to podpowiedziałeś.
To trzeba koniecznie przeczytać!
I jak to napisane! Aż chce się czytać.
Stara szkoła, Grzybowski...

Maciek

unread,
Nov 14, 2001, 9:22:00 AM11/14/01
to

Użytkownik "stefan" <ste...@stefan.homechoice.co.uk>
napisał w wiadomości news:3bf26663$1...@news1.homechoice.co.uk...
>
> (....)

>
> świetny artykuł prof.S.Grzybowskiego w lipcowym numerze Konspektu
> pt "Byje, byjesz,byje - czyli normatywna forma języka."
> Jeden cytat z jego artykułu, który mnie trochę zastanowił:
>
> "Wśród polonistów najwięcej hałasu robią tropiciele wyjątków, które
> należy potępić i odrzucić w imię świętości normy językowej". Hmm :-)
>
> http://www.wsp.krakow.pl/Pl-asc/konspekt/konspekt7/grzybowski.html
>

Jeszcze lepszy jest adres bez tego 'Pl-asc' w środku:
http://www.wsp.krakow.pl/konspekt/konspekt7/grzybowski.html

Maciek


gr...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 12:26:18 PM11/14/01
to
> Nie bardzo rozumiem pojęcie "język oficjalny" pojawiające się w kilku wątkach.
> Czy to pojęcie tożsame z językiem literackim, czy też to coś innego?
> Czy mógłbym prosić o rozwianie mych wątpliwości?
> Stasinek
>
Język oficjalny używany jest, jak sama nazwa wskazuje, w sytuacjach
oficjalnych, cechuje go (powinna cechować) poprawność językowa (zgodność z
normami poprawności). Różni się od języka ogólnego, bardziej swobodnego, czasem
utożsamianego z językiem potocznym. Język literacki, to język literatury do
okresu przedwojennego, gdzie język potoczny wprowadzany był tylko w celach
stylizacyjnych.
Kategoryzacja odmian języka polskiego nie jest jednolita - są różne koncepcje i
różne kryteria podziału.
Pozdrawiam
Grażyna

gr...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 12:32:29 PM11/14/01
to
penna:

> Coś mi się pokopało z tym językiem oficjalnym i urzędowym.
> Np. w Afganistanie (Encyklopedia WIEM, tylko do niej mam teraz
> dostęp) są dwa języki _urzędowe_, a nie oficjalne, jak chciałam
> ja i chyba jeszcze ktoś, z kim się cicho zgodziłam.
> Polski jest u nas językiem _urzędowym_.
> Zatem może jednak rzeczywiście "oficjalny" jako język pism
> urzędowych, przepisów? Nie bardzo mi to "leży", ale nie przychodzi
> mi na myśl żadne lepsze jednowyrazowe określenie na język, w którym
> pojawia się np. "przedmiotowa sprawa" i inne, niekoniecznie
> z tej dziedziny. Prawniczy? To za wąsko, bo chodzi też o język
> pism urzędowych.
>
Języka urzędowego nie można utożsamiać z oficjalnym, np. oficjalnie mówimy: Czy
pan profesor pozwoli, że wyjaśnię..., a nie: Czy obywatel Kowalski pozwoli...
Grażyna

Mirnal

unread,
Nov 14, 2001, 1:05:38 PM11/14/01
to

Użytkownik "Michał Wasiak" <mic...@michal.p.lodz.pl> napisał w wiadomości
news:slrn9v1rgm...@michal.p.lodz.pl...

Język literacki zależy od twórcy. Wielki poeta zastosuje nowe słowo
(wymyślone przez Mirnala lub przez Was byłoby wyśmiane) i po latach cytuje
sie jego w poradnikach. Mamy archaiczny j. lit. i współczesmy. J. urzędowy
stosowany współcześnie zapewne idzie o krok za lit. wsp., ponieważ pewne
słowa zaproponowane przez pisarzy mogą dojrzewać do wejścia do słownika j.
urz.
W kupionych parę lat temu słownikach nijak nie widzę słowa "euro", choć jest
"dolar". Rozumuję tak - "euro" zaproponowano kilkanaście lat temu (może
niecałe 10?), a wsześniej nazywano tę walutę "ecu". Od kilku lat przyjęto
jednak nazwę "euro". Można historycznie prześledzić, jak powstawało to
słowo.
Pod. "grill, casting, developerzy, bypass". Prawdopodobnie w j. urzędowym
nie napiszą "by-pass", ale po polsku i opisowo (kilka słów), ale juz za parę
lat pewnie beż żenady napiszą "bypass" lub "bajpas"...
Mirnal


pe...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 2:43:37 PM11/14/01
to
Stasinek:

> Owszem, ale popatrz na pojęcia niekiedy w php używane.
> Wydaje mi się, że pojęcie "język literacki" zastąpiono pojęciem "język
> oficjalny" niekiedy. I o to mi tu chodzi.
> Czy z tym skłonna byłabyś się zgodzić? Wówczas nie zachodziłaby potrzeba
> definiowania pojecia "język oficjalny".
> Stasinek

Język oficjalny w rozumieniu Mirnala to wcale nie literacki.
Trafiła w to, chociaż podała tylko jeden przykład, Grażyna.
To język podań, zawiadomień, życiorysów, przemówień
i... bo ja wiem co jeszcze? To wcale nie musi być bełkot,
a jednak jest to język nieco inny od potocznego i literackiego
(chociaż teraz trudno rozgraniczać między tymi ostatnimi).

penna

"Rafał \"Negrin\" Lisowski"

unread,
Nov 14, 2001, 3:00:23 PM11/14/01
to
Gdy datą było 14 Nov 2001 14:53:10 +0100,
<stasinek...@poczta.onet.pl> oznajmił(a) światu:

>Nie tylko w tym temacie. Ileż to kwestii poruszył prof. Grzybowski,
>kwestii przewijających się przez tę grupę!
>Dziękuję Ci, Stefanie, że to podpowiedziałeś.
>To trzeba koniecznie przeczytać!
>I jak to napisane! Aż chce się czytać.
>Stara szkoła, Grzybowski...

Tekst rzeczywiście dobry i słuszny (w paru miejscach mógłbym
podyskutować, ale wobec ogólnego wydźwięku artykułu nie warto szukać
dziury w całym). Ale w jednym się Grzybowski nowomowy, którą w całym
tekscie krytykuje nie ustrzegł. Otóż ostrzega, że jest Krakowianinem
przez duże "K". I przez to umknęło mu, że tak naprawdę - jeśli jest
"ideowcem" w tej kwestii - powinien czuć się Krakowiakiem :)

--
Rafał "Negrin" Lisowski neg...@rpg.pl neg...@rockmetal.pl
http://rockmetal.pl http://www.inwestprojekt.com.pl

tol...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 3:16:02 PM11/14/01
to
Negrin:

>
> Tekst rzeczywiście dobry i słuszny (w paru miejscach mógłbym
> podyskutować, ale wobec ogólnego wydźwięku artykułu nie warto szukać
> dziury w całym).

Jeśli miałbym dyskutować, to dotyczyłoby imponderabiliów.
Dlatego o tym nawet nie wspominałem.
Stasinek

stefan

unread,
Nov 14, 2001, 3:33:36 PM11/14/01
to

"Rafał "Negrin" Lisowski"

> >I jak to napisane! Aż chce się czytać.
> >Stara szkoła, Grzybowski...

> Tekst rzeczywiście dobry i słuszny (w paru miejscach mógłbym
> podyskutować, ale wobec ogólnego wydźwięku artykułu nie warto szukać
> dziury w całym). Ale w jednym się Grzybowski nowomowy, którą w całym
> tekscie krytykuje nie ustrzegł. Otóż ostrzega, że jest Krakowianinem
> przez duże "K". I przez to umknęło mu, że tak naprawdę - jeśli jest
> "ideowcem" w tej kwestii - powinien czuć się Krakowiakiem :)

Chyba jest nieco za stary na tańczenie krakowiaka? :-) Słowniki nie mogą
zdecydować się czy mieszkaniec Krakowa to krakowiak czy krakowianin
(od małej litery). Natomiast mieszkaniec Krakowskiego to Krakowiak od
wielkiej litery. Mężczyzna ubrany w strój krakowski - też krakowiak.

Na tej zasadzie - Warszawiak, Lubliniak, Wrocławiak, Zgierzak? Baaaardzo
giętki język, co pan profesor może właśnie próbował dowieść.

Stefan
Lublinianin

tol...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 3:36:51 PM11/14/01
to

>
> Język oficjalny w rozumieniu Mirnala to wcale nie literacki.
> Trafiła w to, chociaż podała tylko jeden przykład, Grażyna.
> To język podań, zawiadomień, życiorysów, przemówień
> i... bo ja wiem co jeszcze? To wcale nie musi być bełkot,
> a jednak jest to język nieco inny od potocznego i literackiego
> (chociaż teraz trudno rozgraniczać między tymi ostatnimi).
>
> penna
>
Nie chodzi mi bynajmniej o wypowiedzi konkretnego użytkownika.
Nieużywanie (albo śladowe używanie) pojęcia "język literacki"
w grupie, a nader częste używanie pojęcia "język oficjalny"
(bez precyzyjnego zdefiniowania), jest pewnym zjawiskiem.
I to zjawisko jest przedmiotem mojego zainteresowania.
Stasinek

"Rafał \"Negrin\" Lisowski"

unread,
Nov 14, 2001, 3:47:34 PM11/14/01
to
Gdy datą było 14 Nov 2001 20:43:37 +0100, <pe...@poczta.onet.pl>
oznajmił(a) światu:

>Język oficjalny w rozumieniu Mirnala to wcale nie literacki.
>Trafiła w to, chociaż podała tylko jeden przykład, Grażyna.
>To język podań, zawiadomień, życiorysów, przemówień
>i... bo ja wiem co jeszcze? To wcale nie musi być bełkot,
>a jednak jest to język nieco inny od potocznego i literackiego
>(chociaż teraz trudno rozgraniczać między tymi ostatnimi).

Owszem, nie musi. (Choć zwykle jest...). Problem Mirnala polega jednak
na tym (i mam nadzieję, że nie uznasz tego, penno, za czepianie się
Mirnala - bo nie o to mi chodzi), że ma niewłaściwą "hierarchię
wartości". Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że ów język oficjalny
jest dla niego czymś niesłychanie ważnym (jeśli nie najważniejszym),
podczas gdy w istocie nie warto mu (językowi oficjalnemu, nie
Mirnalowi) poświęcać aż tak wiele uwagi.

Całą sprawę komplikuje do tego wszystkiego jeszcze fakt, iż (na
przykład) ostatnio przykładem języka oficjalnego nazwał Mirnal planszę
informacyjną w telewizji...

pen...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 4:19:42 PM11/14/01
to
Rafał:

> Problem Mirnala polega jednak
> na tym [...], że ma niewłaściwą "hierarchię


> wartości". Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że ów język oficjalny
> jest dla niego czymś niesłychanie ważnym (jeśli nie najważniejszym),
> podczas gdy w istocie nie warto mu (językowi oficjalnemu, nie
> Mirnalowi) poświęcać aż tak wiele uwagi.

I znowu robię za obrończynię. Mirnal skoncentrował się akurat
na języku oficjalnym, to jego konik. Często jest tak, ze zajmujemy
się wycinkiem jakiejś dziedziny, za to dogłębnie i z pasją.
Sama znam ludzi, którzy poza jakąś dziedziną świata nie widzą
i innym też chcą go tą dziedziną przesłonić.

A że wybrał język urzędowy? Są badacze wulgaryzmów, są różne zawody
i specjalności np. medyczne (nie, nie, co innego: np. patomorfolodzy,
ktorych życie zawodowe upływa przy sekcjach; sama znam profesora tej
specjalności).
Byłabym ostrożna z wyciąganiem wniosku, że pewnie mają jakieś dziwne
skłonnosci, skoro wybrali te specjalności.
W każdym razie _tylko_ na tej podstawie.

penna

"Rafał \"Negrin\" Lisowski"

unread,
Nov 14, 2001, 4:28:40 PM11/14/01
to
Gdy datą było Wed, 14 Nov 2001 20:33:36 -0000, "stefan"
<ste...@stefan.homechoice.co.uk> oznajmił(a) światu:

>> Tekst rzeczywiście dobry i słuszny (w paru miejscach mógłbym
>> podyskutować, ale wobec ogólnego wydźwięku artykułu nie warto szukać
>> dziury w całym). Ale w jednym się Grzybowski nowomowy, którą w całym
>> tekscie krytykuje nie ustrzegł. Otóż ostrzega, że jest Krakowianinem
>> przez duże "K". I przez to umknęło mu, że tak naprawdę - jeśli jest
>> "ideowcem" w tej kwestii - powinien czuć się Krakowiakiem :)
>Chyba jest nieco za stary na tańczenie krakowiaka? :-)

To nie od wieku ciała, ino od wieku ducha zależne :)

>Słowniki nie mogą
>zdecydować się czy mieszkaniec Krakowa to krakowiak czy krakowianin

Słowniki, słowniki. A co mnie obchodzą słowniki?! :) "Krakowianin" to
dziś forma "właściwa", bo ustandardyzowana. Obawiam się jedynie, że
polecając felieton, nie pojąłeś do końca jego intencji.

>(od małej litery).

To zaś utwierdza mnie w tej obawie. Prof. Grzybowski pisze przecież
dlaczego on się pisze przez duże "K" oraz skąd wzięła się pisownia
małoliterowa. Ty zaś jak gdyby nigdy nic stwierdzasz, że "słowniki" i
że "od małej litery" :(

>Na tej zasadzie - Warszawiak, Lubliniak, Wrocławiak, Zgierzak? Baaaardzo
>giętki język, co pan profesor może właśnie próbował dowieść.

Nie wiem jak Lubliniak, Wrocławiak, Zgierzak. Nie jestem z Lublina,
ani z Wrocławia, ani ze Zgierza. Jestem z Warszawy. I kilkakrotnie już
na tej grupie (chyba przed Twoim przybyciem) oznajmiałem w sposób
podobny, jak uczynił to profesor, że ja jestem Warszawiakiem. I jako
Warszawiak, za nazwanie mnie "Warszawianinem" czy też "warszawianinem"
nawet (już mi takiej różnica ta wielkość litery nie robi :) ), mogę
palnąć w pysk ;) Oczywiście tym różnię się od profesora, który - jako
reprezentant Galicji - wysyła sekundantów. Warszawiak (albo może wręcz
Warsiawiak) załatwia sprawę od ręki ;)

A teraz już trochę poważniej. Jedną z najważniejszych MZ tez w
artykule prof. Grzybowskiego jest to, by szanować wyjątki wynikające
m.in. z jakiejś regionalnej tradycji. ZTCW zaś zgodnie zaś z tradycją
mieszkaniec Krakowa to Krakowiak, Warszawy - Warszawiak, a Lwowa -
Lwowiak.

Mirnal

unread,
Nov 14, 2001, 1:41:58 PM11/14/01
to

Użytkownik "Marcin 'Qrczak' Kowalczyk" <qrc...@knm.org.pl> napisał w
wiadomości news:slrn9v4o7c...@qrnik.zagroda...

> 14 Nov 2001 09:56:55 +0100, <deto...@poczta.onet.pl>
<deto...@poczta.onet.pl> pisze:
>
> > Bo jaka jest różnica między językiem oficjalnym, a językiem potocznym?
>
> Def. Język oficjalny = język zaakceptowany przez Mirnala.
>
> --
> __("< Marcin Kowalczyk

Język urzędowy - j. podawany w encyklopedii dla danego państwa (może być
więcej niż jeden).
Oficjalny - dość napuszony, przynajmniej elegancki i poprawny stylistycznie,
stosowany w przepisach (raczej nie kulinarnych), podręcznikach,
instrukcjach...
Potoczny - na co dzień, poza rządowymi komunikatami, także raczej na naszej
Grupie.
Mirnal

Mirnal

unread,
Nov 14, 2001, 1:44:01 PM11/14/01
to

> No właśnie. W Polsce językiem oficjalnym jest jezyk polski.
> Są kraje, gdzie są dwa języki oficjalne (nie pamiętam teraz, gdzie,
> a nie mam czasu pomyśleć, bo piszę w pracy).
>
> penna

W Polsce j. polski jest j. urzędowym, nie oficjalnym.
Mirnal

"Rafał \"Negrin\" Lisowski"

unread,
Nov 14, 2001, 4:38:11 PM11/14/01
to
Gdy datą było 14 Nov 2001 22:19:42 +0100, <pen...@poczta.onet.pl>
oznajmił(a) światu:

>> Problem Mirnala polega jednak
>> na tym [...], że ma niewłaściwą "hierarchię
>> wartości". Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że ów język oficjalny
>> jest dla niego czymś niesłychanie ważnym (jeśli nie najważniejszym),
>> podczas gdy w istocie nie warto mu (językowi oficjalnemu, nie
>> Mirnalowi) poświęcać aż tak wiele uwagi.
>I znowu robię za obrończynię.

Czyli moje zastrzeżenie nie poskutkowało ;)

>Mirnal skoncentrował się akurat
>na języku oficjalnym, to jego konik. Często jest tak, ze zajmujemy
>się wycinkiem jakiejś dziedziny, za to dogłębnie i z pasją.
>Sama znam ludzi, którzy poza jakąś dziedziną świata nie widzą
>i innym też chcą go tą dziedziną przesłonić.

Niewłaściwie mnie zrozumiałaś. Bo nie o to chodzi, że Mirnal sobie po
prostu wybrał dziedzinę "do badania". On często nie język oficjalny
analizuje, lecz język ogólny - pod kątem "ale w języku oficjalnym
niedopuszczalne". Może źle interpretuję. Może jestem uprzedzony.

"Rafał \"Negrin\" Lisowski"

unread,
Nov 14, 2001, 4:46:21 PM11/14/01
to
Gdy datą było Wed, 14 Nov 2001 19:41:58 +0100, "Mirnal"
<mir...@gdynia.multinet.pl> oznajmił(a) światu:

>Oficjalny - dość napuszony, przynajmniej elegancki i poprawny stylistycznie,
>stosowany w przepisach (raczej nie kulinarnych), podręcznikach,
>instrukcjach...

W podręcznikach - zależy jakich. W różnych podręcznikach różny język.
Raczej nie oficjalny (nie mylić z "nieoficjalny" ;) ).

W instruncjach - również zależy. Ale raczej techniczny, jeśli już.
Oficjalny - wątpię. W jakich?

gr...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 4:43:18 PM11/14/01
to
Rafał:

> Niewłaściwie mnie zrozumiałaś. Bo nie o to chodzi, że Mirnal sobie po
> prostu wybrał dziedzinę "do badania". On często nie język oficjalny
> analizuje, lecz język ogólny - pod kątem "ale w języku oficjalnym
> niedopuszczalne". Może źle interpretuję. Może jestem uprzedzony.
>
Dobrze interpretujesz, ale co to ma wspólnego z uprzedzeniami? Mirnal ma tu po
prostu rację.
Grażyna

gr...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 14, 2001, 4:49:43 PM11/14/01
to
> W Polsce j. polski jest j. urzędowym, nie oficjalnym.
> Mirnal
>
NO CO TY???

baya

unread,
Nov 14, 2001, 5:09:02 PM11/14/01
to
Często spotykam się z określeniem "literacka polszczyzna". Sama używam go,
chcąc podkreślić, że ktoś używa poprawnej polszczyzny, zgodnej z zasadami
gramatyki i ortografii, bez zbędnej frazeologii, z dbałością o dobór słów,
interpunkcję, a nawet intonację. I nie ma to nic wspólnego z tzw. językiem
urzędowym czy oficjalnym, czyli stosowanym w korespondencji między urzędami
czy instytucjami (chociaż określeń tych używa się również odnośnie do (mogę
tak napisać?) języka używanego w danym kraju - w szkołach, urzędach,
mediach, itd. Język stosowany w korespondencji między urzędami nazwałabym
raczej *urzędniczym*, tak jak każda dziedzina nauki ma charakterystyczny
język - medyczny, prawniczy, język mediów też jest odmienny). Nie ma to też
nic wspólnego z językiem literackim, pod tym pojęciem rozumiemy chyba język
klasyków literatury, trudny raczej do stosowania w rozmowie. Natomist to co
ja nazywam literacką polszczyzną jest dla osoby jej używającej i językiem
oficjalnym (w Polsce), i językiem urzędowym, i potocznym (bo nie każdy
przecież używa w potocznym języku słów wulgarnych czy dziwacznych
neologizmów), ktoś posługujący się na co dzień literacką polszczyzną także w
pismach do urzędów nie użyje rażących nas określeń, np. *w przedmiotowej
sprawie*. Język prawniczy jest jeszcze gorszy, dla mnie po prostu koszmarny
i żadna siła nie zmusi mnie do jego stosowania. Kiedy muszę napisać jakieś
pismo do sądu, przeglądam wzory pism, ale tylko po to, aby dowiedzieć się
jakie istotne treści powinno zawierać. Użycie stosowanych tam określeń nie
przeszłoby mi przez pióro i wcale nie uważam, że jest konieczne - to co
piszę jest jasne i zrozumiałe i bez tego, a brzmi o wiele lepiej, po prostu
normalnie (ale to tylko IMHO). Pewnych określeń w pismach urzędowych
(korespondencji oficjalnej, pismach prawniczych, ustawach itd.) nie da się
jednak całkowicie wyeliminować, ale z tym trzeba się chyba pogodzić i nie
tępić tego mianiakalnie.
baya


"Rafał \"Negrin\" Lisowski"

unread,
Nov 14, 2001, 5:11:34 PM11/14/01
to
Gdy datą było 14 Nov 2001 22:43:18 +0100, <gr...@poczta.onet.pl>
oznajmił(a) światu:

>> Niewłaściwie mnie zrozumiałaś. Bo nie o to chodzi, że Mirnal sobie po
>> prostu wybrał dziedzinę "do badania". On często nie język oficjalny
>> analizuje, lecz język ogólny - pod kątem "ale w języku oficjalnym
>> niedopuszczalne". Może źle interpretuję. Może jestem uprzedzony.
>Dobrze interpretujesz, ale co to ma wspólnego z uprzedzeniami? Mirnal ma tu po
>prostu rację.

Może ma rację. Nie odmawiam mu jej. Kłopot w tym, że ciągłe
stwierdzanie (czasem słuszne, czasem nie), że coś tak jest "w języku
oficjalnym niedopuszczalne" nie prowadzi do żadnych głębszych
wniosków. Czasem chce się powiedzieć "No i co z tego?". (I może tu
właśnie w grę wchodzą ewentualne uprzedzenia).

baya

unread,
Nov 14, 2001, 5:22:37 PM11/14/01
to
> Mirnal

> W Polsce j. polski jest j. urzędowym, nie oficjalnym.

Czyli teraz powinniśmy dowiedzieć się, co rozumiemy pod pojęciem
*oficjalny*.
Oficjalny = urzędowy (wg SPP)
ale i to słowo ma dwa znaczenia.
*Oficjalny* znaczy:
1. Ogłoszony, podany do wiadomości urzędowo, odpowiadający ustalonym formom,
regułom, reprezentujący urząd, urzędowy, formalny.
2. Sztywny w obejściu, nienaturalny, wymuszony.
Jaki więc jest ten język polski?
baya


Marta Płońska

unread,
Nov 15, 2001, 2:04:01 AM11/15/01
to
> [mailto:owner-pl-hum...@newsgate.pl]On Behalf Of Mirnal
> Sent: Wednesday, November 14, 2001 7:06 PM

>
> Język literacki zależy od twórcy.

Nie - literacka polszczyzna istnieje niezależnie od twórcy.
(Stosowana jest też przez zwykłych zjadaczy chleba, którzy od tego nie stają
się zaraz twórcami.) Twórca jej użyje, lub nie, bo twórca nie musi tym
utwierdzać swojej artystyczności. Od twórcy zależą zastosowane środki
wyrazu.
Baya bardzo dobrze określiła język literacki. Przytaczam:


<<Często spotykam się z określeniem "literacka polszczyzna". Sama używam go,
chcąc podkreślić, że ktoś używa poprawnej polszczyzny, zgodnej z zasadami
gramatyki i ortografii, bez zbędnej frazeologii, z dbałością o dobór słów,
interpunkcję, a nawet intonację. I nie ma to nic wspólnego z tzw. językiem

urzędowym czy oficjalnym /.../>>

> Wielki poeta zastosuje nowe słowo
> (wymyślone przez Mirnala lub przez Was byłoby wyśmiane)

Niekoniecznie. BYWA ŚMIESZNE.
A wielki poeta nieraz nie wie, jak jest wielki (np. Norwid). To co ma nie
stosować?

> i po latach cytuje
> sie jego w poradnikach. /.../


> W kupionych parę lat temu słownikach nijak nie widzę słowa
> "euro", choć jest
> "dolar".

Czy to jakis znany twórca wymyślił? Może... dolara chyba tak ;-)
(Przy okazji, przepraszam za drobiazgowość:
"i po latach cytuje się GO w...")

> pewnie beż żenady napiszą "bypass" lub "bajpas"...

Już piszą, ale jaki związek z twórczością? A rebours? I dlatego niby
śmieszne?
Wiesz co, zostań przy specjalizacji "język oficjalny", bardziej się znasz,
po tylu badaniach tematu.
A co do literackiego, to - bez urazy, Kolego - ale istnieje faza zbierania
materiałów. Trzeba ją przejść. Potem można sie zapisać...
... u potomności.
Powodzenia
M.

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna

Maciek

unread,
Nov 15, 2001, 6:48:39 AM11/15/01
to

Użytkownik "Mirnal" <mir...@gdynia.multinet.pl> napisał
w wiadomości news:9subtf$q8h$1...@news.tpi.pl...

>
> W kupionych parę lat temu słownikach nijak nie widzę słowa "euro",
> choć jest "dolar". Rozumuję tak - "euro" zaproponowano kilkanaście
> lat temu (może niecałe 10?), a wsześniej nazywano tę walutę "ecu".
> Od kilku lat przyjęto jednak nazwę "euro". Można historycznie
> prześledzić, jak powstawało to słowo.

Związku etymologicznego między ECU i euro nie ma, pod. USD i dolar.
ECU = European Currency Unit - kodowa nazwa jednostki monetarnej,
używanej jako wspólny przelicznik pomiędzy walutami Dwunastki.
Z chwilą przyjęcia nowej waluty ECU stało się zbędne.
Zostało zastąpione przez euro.

Z dolarem odwrotnie: najpierw był nazwany (dolar), potem oznaczony
symbolem ($), a w końcu dostał TLS (USD).

Maciek

kronopio

unread,
Nov 15, 2001, 8:24:41 AM11/15/01
to
Stasinek:
>
> > [...] Bo jaka jest różnica między językiem oficjalnym, a językiem
> > potocznym?

> > Potoczny też jest oficjalnym, choć nie zawsze literackim, prawda?
>
Penna:

> No właśnie. W Polsce językiem oficjalnym jest jezyk polski.
> Są kraje, gdzie są dwa języki oficjalne (nie pamiętam teraz, gdzie,
> a nie mam czasu pomyśleć, bo piszę w pracy).

Dorzucę grosz.

Do niedawna mileiśmy język *państwowy* - tak stanowił dekret z 30
listopada 1945 r. "O języku państwowym i języku urzędowania rządowych
i samorządowych władz administracyjnych". Cytuję (art. 1.):
"Językiem państwowym Rzeczypospolitej Polskiej jest język polski. W
języku państwowym urzędują wszystkie rządowe i samorządowe władze i
urzędy administracyjne."

Ustawa z 1999 roku wprowadziła język *urzędowy*: "Język polski jest
językiem urzędowym... [i tu ustawodawca określa, czyim - są to urzędy,
organy, instytucje]".

Niestety, urzędują owe w języku polskawym.

--
Ukłony,
kronopio


Zbigniew Bagiński

unread,
Nov 15, 2001, 11:27:32 AM11/15/01
to

Użytkownik "stefan" <ste...@stefan.homechoice.co.uk> napisał w wiadomości
news:3bf2d55f$1...@news1.homechoice.co.uk...

> Na tej zasadzie - Warszawiak, Lubliniak, Wrocławiak, Zgierzak? Baaaardzo
> giętki język, co pan profesor może właśnie próbował dowieść.
>
> Stefan
> Lublinianin
>
Donoszę wszystkim, że są też lubelacy, czyli tacy, którzy kochają lubelskie
(od razu zastrzegam, że nie mam na myśli Lubelszczyzny). Lublin - lubelski,
Berlin - berliński, Dęblin - dębliński itd.
Zbig.Bag.>


Zbigniew Bagiński

unread,
Nov 15, 2001, 11:02:58 AM11/15/01
to

Użytkownik "Rafał "Negrin" Lisowski" ciągłe

> stwierdzanie (czasem słuszne, czasem nie), że coś tak jest "w języku
> oficjalnym niedopuszczalne" nie prowadzi do żadnych głębszych
> wniosków. Czasem chce się powiedzieć "No i co z tego?". (I może tu
> właśnie w grę wchodzą ewentualne uprzedzenia).

> Rafał "Negrin" Lisowski

Chyba o to chodzi. Te uwagi o oficjalności lub jej uchybianiu, jakkolwiek
bywają cennymi wskazówkami, w nadmiarze mogą irytować. Ale, jak gdzieś już
napisałem, Mirnal szybuje w nowszych klimatach i jest sympatyczny i
dowcipny.
Zbig.Bag.


Mirnal

unread,
Nov 15, 2001, 4:45:17 PM11/15/01
to

.
>
> Całą sprawę komplikuje do tego wszystkiego jeszcze fakt, iż (na
> przykład) ostatnio przykładem języka oficjalnego nazwał Mirnal planszę
> informacyjną w telewizji...
>
> --
> Rafał "Negrin" Lisowski

Gdybym nie dał przykładu z planszą, sprawa byłaby mniej skomplikowana.
Gdybym nie dał jeszcze innych przykładów i tematów do dyskusji - nie byłoby
żadnej skomplikowanej sprawy...

--
Mirnal

Psy szczekają, karawana jedzie dalej...
Zapraszam do autorskiej witryny
www.kki.net.pl/~mirnal


Mirnal

unread,
Nov 16, 2001, 3:30:36 PM11/16/01
to

Użytkownik "kronopio" <k...@nospam.hoga.pl> napisał w wiadomości
news:3bf3c23d$1...@news.inet.com.pl...

Nie jestem pewien, ale w latach 60-80 widywałem w "Wielkim Atlasie Świata" i
trzynastotomowej Encyklopedii przy opisie państw - "j. urzędowy" (nie
"oficjalny). Nie dam jednak głowy. Możę wróce do starej lektury...
Mirnal

Mirnal

unread,
Nov 16, 2001, 3:53:48 PM11/16/01
to

Użytkownik "Rafał "Negrin" Lisowski" <neg...@rpg.pl> napisał w wiadomości
news:mrq5vts66us0guc32...@4ax.com...

Nie ciągłe! Jest wątek o j. oficjalnym, to piszę na ten temat, nawet jeśli
post dotyczy innego tematu, ale jest ilustracją "przy okazji" tematu
"język". Nie martw się, już niebawem "język of." zejdzie z tapety i nie
będziemy o nim pisać. A to, że będę czepiał się na witrynie, to już zupełnie
inna sprawa - konik.
Mirnal

Mirnal

unread,
Nov 16, 2001, 4:07:39 PM11/16/01
to

Użytkownik <gr...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:5d67.000001...@newsgate.onet.pl...

> > W Polsce j. polski jest j. urzędowym, nie oficjalnym.
> > Mirnal
> >
> NO CO TY???
> Grażyna

W Kanadzie mamy dwa języki URZĘDOWE.
U nas oficjalnie mawia się po polsku, kaszubsku , także po angielsku...
Jeśli przyjeżdża np. Putin, to i po rosyjsku mawia się oficjalnie. Językiem
urzędowym w Polsce jest j. polski. Jeśli w Opolu wywalczą Niemcy możliwość
komunikowania się w instytucjach po niemiecku, to j. niemiecki będzie drugim
j. urzędowym. Jeśli Kaszubi wywalczą uznanie j. kaszubskiego, a w urzędach
będzie można pisać i mówić po kaszubsku, to j. kaszubski będzie kolejnym j.
urzędowym w Polsce.
Mirnal

gra...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 16, 2001, 7:21:02 PM11/16/01
to
> Nie jestem pewien, ale w latach 60-80 widywałem w "Wielkim Atlasie Świata" i
> trzynastotomowej Encyklopedii przy opisie państw - "j. urzędowy" (nie
> "oficjalny). Nie dam jednak głowy. Możę wróce do starej lektury...
> Mirnal
>
Mogłeś tak przeczytać, bo język oficjalny bywa utożsamiany z urzędowym, ale
bywa też przez innych utożsamiany z ogólnym. Terminologia nie jest tu
jednoznacznie ustalona. Jest wiele prac na temat klasyfikacji odmian
polszczyzny i żadna je rozwiązuje problemu do końca. Może po zakończeniu tej
dyskusji opracujemy własną? Najlepiej zacząć od przykładów:
j. urzędowy: Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu ...
j. oficjalny: Pan Rektor ...
j. ogólny: Rektor ...
j. potoczny: nasz rektorek ...itp.
slang / żargon: ten stary złamas...

baya

unread,
Nov 16, 2001, 7:59:42 PM11/16/01
to
> Grażyna:

> Mogłeś tak przeczytać, bo język oficjalny bywa utożsamiany z urzędowym,
ale
> bywa też przez innych utożsamiany z ogólnym. Terminologia nie jest tu
> jednoznacznie ustalona. Jest wiele prac na temat klasyfikacji odmian
> polszczyzny i żadna je rozwiązuje problemu do końca. Może po zakończeniu
tej
> dyskusji opracujemy własną? Najlepiej zacząć od przykładów:
> j. urzędowy: Jego Magnificencja Rektor Uniwersytetu ...
> j. oficjalny: Pan Rektor ...
> j. ogólny: Rektor ...
> j. potoczny: nasz rektorek ...itp.
> slang / żargon: ten stary złamas...

To rzeczywiście świetnie oddaje różnice :)
Jeszcze dodałabym:
j. u r z ę d n i c z y: Obywatel Rektor
j. literacki: Jaśnie Wielmożny Pan Rektor
(i może jeszcze to, co nazywa się eufemistycznie j. alternatywnym, a jest
po prostu j. wulgarnym, ale nie śmiem tak nazwać JM Rektora :))
baya

deto...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 17, 2001, 3:55:52 AM11/17/01
to
> Stasinek
>
> > Nie bardzo rozumiem pojęcie "język oficjalny" pojawiające się w kilku
> > wątkach.Czy to pojęcie tożsame z językiem literackim, czy też to coś
> > innego?Czy mógłbym prosić o rozwianie mych wątpliwości?
>
Stefan:
> Pytasz oficjalnie czy prywatnie? Odpowiem ci oficjalnie, tzn po polsku.:-)
> Oficjalnym językiem RP jest język polski. Ukraiński, niemiecki, litewski,
> białoruski itp są językami mniejszości narodowych zamieszkałych na terenie
> RP. Oficjalnym językiem Irlandii jest irlandzki, ale wszyscy i tak mówią po
> angielsku. Kanada ma dwa oficjalne języki: angielski i francuski. etc etc.
>
[...]

Tu, jeśli pozwolisz, uzupełnię. Stosownie do zwyczaju (w prawie międzynarodowym
zwyczaj też jest źródłem prawa) w polskim MSZ w kontaktach międzynarodowych
językiem urzędowym jest język francuski (może cos się zmieniło przez ostatnie
lata). Nie mogę sobie jakos uprzytomnić, czy ten francuski w MSZ nie był
usankcjonowany jakimś starym (tuż po 1918 roku) aktem normatywnym. Może jakąś
konwencją? To juz nie byłby tylko zwyczaj...
Stasinek

stefan

unread,
Nov 17, 2001, 9:29:54 AM11/17/01
to
Stasinek

> Stosownie do zwyczaju (w prawie międzynarodowym
> zwyczaj też jest źródłem prawa) w polskim MSZ w kontaktach
> międzynarodowych językiem urzędowym jest język francuski
> (może cos się zmieniło przez ostatnie
> lata).

Przed wojną - możliwe. Po wojnie? aha, to teraz rozumiem dlaczego
Amerykanie, Chińczycy i reszta świata (poza Francją) tak mało się
orientują w sprawach polskich.

bonsłar :-)

Stefan


Marta Płońska

unread,
Nov 17, 2001, 10:10:07 AM11/17/01
to
> bonsłar :-)
>
> Stefan

Ju-haw-somsing-egeinst-frencz?
M.
:-)

stefan

unread,
Nov 17, 2001, 11:55:17 AM11/17/01
to

"Marta Płońska"

> > bonsłar :-)
> >
> > Stefan
>
> Ju-haw-somsing-egeinst-frencz?
> M.
> :-)

Pa di tu. Aj em łan haf frencz

Pa :-)

PS: nie zapominaj, Marto, że takie hihoty
to klątwa, która niszczy listy dyskusyjne.
Ale może raz na łykend?

Marta Płońska

unread,
Nov 17, 2001, 12:48:14 PM11/17/01
to
Stefanie. Ty zacząłeś i teraz ochrzaniasz? Buuuu :-((((

>
> PS: nie zapominaj, Marto, że takie hihoty
> to klątwa, która niszczy listy dyskusyjne.
> Ale może raz na łykend?
W dodatku to dla mnie technicznie trudne, ale wstydzę się publicznie
przyznać dlaczego...
M

Mirnal

unread,
Nov 17, 2001, 4:56:19 PM11/17/01
to

Użytkownik <gra...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:7f99.000000...@newsgate.onet.pl...

Reasumując - w Kanadzie są dwa j. urzędowe czy oficjalne?
Mirnal


gr...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 17, 2001, 5:08:02 PM11/17/01
to
> Reasumując - w Kanadzie są dwa j. urzędowe czy oficjalne?
> Mirnal
>
Jeśli to pytanie do mnie, to odpowiadam: na pewno są dwa języki oficjalne, a
czy są dwa urzędowe - nie wiem, nie znam kanadyjskiego prawa.
Grażyna

deto...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 17, 2001, 9:07:15 PM11/17/01
to
> Stasinek
>
> > Stosownie do zwyczaju (w prawie międzynarodowym
> > zwyczaj też jest źródłem prawa) w polskim MSZ w kontaktach
> > międzynarodowych  językiem urzędowym jest język francuski
> > (może cos się zmieniło przez ostatnie
> > lata).
>
Stefan:
> Przed wojną - możliwe. Po wojnie? [...]

Tak. Jeszcze w drugiej połowie lat siedmdziesiatych tak było,
choć za dopuszczalne uważano wówczas stosowanie angielskiego i rosyjskiego
(tego - tylko a państwami "zaprzyjażnionymi";
angielski - tylko z anglojęzycznymi).
Chodzi, oczywiście, o język not, bo na reunionach można szwargotać,
jak się chce... ;)
Stasinek

kronopio

unread,
Nov 19, 2001, 10:39:45 AM11/19/01
to
Stasinek:

> Tak. Jeszcze w drugiej połowie lat siedmdziesiatych tak było,
> choć za dopuszczalne uważano wówczas stosowanie angielskiego i
> rosyjskiego
> (tego - tylko a państwami "zaprzyjażnionymi" (...)

Masz na myśli bratnie? (Zgodnie z zasadą, że rodziny się nie wybiera.)
;-)

--
Ukłony,
kronopio


Mirnal

unread,
Nov 19, 2001, 1:57:10 PM11/19/01
to

Użytkownik <gr...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:25d5.000009...@newsgate.onet.pl...

> > Reasumując - w Kanadzie są dwa j. urzędowe czy oficjalne?
> > Mirnal
> >
> Jeśli to pytanie do mnie, to odpowiadam: na pewno są dwa języki oficjalne,
a
> czy są dwa urzędowe - nie wiem, nie znam kanadyjskiego prawa.
> Grażyna

Nie. Ale skoro już piszesz - nie trzeba znać kanadyjskiego prawa, by ocenić
sprawę z polskiej perspektywy. Encyklopedie nie podają przy każdym państwie
informacji, że w X językiem urzędowym jest x, a w Y j. oficjalnym jest y, a
w Z językiem dominującym jest z.
Myślałem, że ktoś na grupie wie, czy w Polsce, Kanadzie... wymieniane języki
w enc. to urzędowe czy oficjalne...
Mirnal


gra...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 19, 2001, 2:43:15 PM11/19/01
to
> Myślałem, że ktoś na grupie wie, czy w Polsce, Kanadzie... wymieniane języki
> w enc. to urzędowe czy oficjalne...
> Mirnal
>
Język urzędowy, to język stosowany w pismach urzędowych, korespondencji
dyplomatycznej itp. - wyróżnia go specyficzne słownictwo i składnia. Język
oficjalny, to język stosowany w sytacjach oficjalnych - wyróżnia go nasycenie
formami grzecznościowymi i znaczna konwencjonalizacja struktur językowych.
Grażyna

baya

unread,
Nov 20, 2001, 1:58:32 AM11/20/01
to

> Język urzędowy, to język stosowany w pismach urzędowych, korespondencji
> dyplomatycznej itp. - wyróżnia go specyficzne słownictwo i składnia. Język
> oficjalny, to język stosowany w sytacjach oficjalnych - wyróżnia go
nasycenie
> formami grzecznościowymi i znaczna konwencjonalizacja struktur językowych.
> Grażyna

Określenia *język urzędowy* i *język oficjalny* używane są wymiennie w
różnych atlasach politycznych i przewodnikach turystycznych w odniesieniu do
języka jakim posługują się mieszkańcy danego kraju (w urzędach, szkołach,
mediach). Spotkałam się jeszcze z określeniami: *język narodowy* i *język
państwowy* ("język oficjalny, którym posługują się organy państwowe i
administracji publicznej i w którym obywatele powinni się do nich zwracać").
Najbardziej pasowałby do tych atlasów *język państwowy*.
baya

baya

unread,
Nov 20, 2001, 2:24:19 AM11/20/01
to

> Najbardziej pasowałby do tych atlasów *język państwowy*.
> baya

M n i e najbardziej pasowałby...
baya


Mirnal

unread,
Nov 23, 2001, 3:28:33 PM11/23/01
to

Użytkownik "baya" <ba...@wp.pl> napisał w wiadomości
news:3bfa0478$1...@news.vogel.pl...

Masz rację, w końcu w atlasach jest o państwach, nie o urzędach.
Mirnal

tol...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 24, 2001, 12:42:19 AM11/24/01
to
> Rafał:
>
> > Problem Mirnala polega jednak
> > na tym [...], że ma niewłaściwą "hierarchię
> > wartości". Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że ów język oficjalny
> > jest dla niego czymś niesłychanie ważnym (jeśli nie najważniejszym),
> > podczas gdy w istocie nie warto mu (językowi oficjalnemu, nie
> > Mirnalowi) poświęcać aż tak wiele uwagi.
>
> I znowu robię za obrończynię. Mirnal skoncentrował się akurat
> na języku oficjalnym, to jego konik. Często jest tak, ze zajmujemy
> się wycinkiem jakiejś dziedziny, za to dogłębnie i z pasją.
> Sama znam ludzi, którzy poza jakąś dziedziną świata nie widzą
> i innym też chcą go tą dziedziną przesłonić.
>
> A że wybrał język urzędowy? Są badacze wulgaryzmów, są różne zawody
> i specjalności np. medyczne (nie, nie, co innego: np. patomorfolodzy,
> ktorych życie zawodowe upływa przy sekcjach; sama znam profesora tej
> specjalności).
> Byłabym ostrożna z wyciąganiem wniosku, że pewnie mają jakieś dziwne
> skłonnosci, skoro wybrali te specjalności.
> W każdym razie _tylko_ na tej podstawie.
>
> penna
>

penno, cały czas mi chodzi o precyzję pojęć. Piszesz: "skoncentrował się na
języku oficjalnym", a chwilę póxniej "wybrał język urzędowy". Czy jest między
tymi dwoma pojęciami jakaś różnica - i to w dwóch wariantach: po pierwsze przy
używaniu tych pojęć według własnej defunicji, na użytek php, po drugie - czy
jest róznica w rozumieniu tych pojęć poza php, w polszczyźnie?
Z kontekstu wielu postów w php wynika, że pojęcie język oficjalny to nic
innego, jak poprawny polski. Czy posługujemy się tutaj własną terminologią,
językiem php?
Stasinek

gra...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 24, 2001, 3:47:38 AM11/24/01
to
> penno, cały czas mi chodzi o precyzję pojęć. Piszesz: "skoncentrował się na
> języku oficjalnym", a chwilę póxniej "wybrał język urzędowy". Czy jest między
> tymi dwoma pojęciami jakaś różnica - i to w dwóch wariantach: po pierwsze
przy
> używaniu tych pojęć według własnej defunicji, na użytek php, po drugie - czy
> jest róznica w rozumieniu tych pojęć poza php, w polszczyźnie?
> Z kontekstu wielu postów w php wynika, że pojęcie język oficjalny to nic
> innego, jak poprawny polski. Czy posługujemy się tutaj własną terminologią,
> językiem php?
> Stasinek
>
Język oficjalny, to język ogólnopolski, w którym zachowywane sa wszystkie normy
poprawnościowe właściwe starannej polszczyźnie. Język urzędowy jest odmianą
języka oficjalnego, pozbawiona warstwy aksjologicznej (emocji i ocen)
Grażyna

tol...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 24, 2001, 7:12:06 AM11/24/01
to
Dziekuję, wyjaśniłaś.
Wcześniej wyjaśniono, jak nalezy rozumieć język literacki.
Oby się tego trzymano.
Stasinek

Mirnal

unread,
Nov 24, 2001, 11:43:21 AM11/24/01
to

Użytkownik <gra...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:5eda.000007...@newsgate.onet.pl...

Ale w Polsce oficjalnie językiem urzędowym jest j. polski.
Mirnal


pe...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 24, 2001, 1:18:00 PM11/24/01
to
> penno, cały czas mi chodzi o precyzję pojęć. Piszesz: "skoncentrował się na
> języku oficjalnym", a chwilę póxniej "wybrał język urzędowy". Czy jest między
> tymi dwoma pojęciami jakaś różnica - i to w dwóch wariantach: po pierwsze
> przy używaniu tych pojęć według własnej defunicji, na użytek php,
> po drugie - czy jest róznica w rozumieniu tych pojęć poza php,
> w polszczyźnie?
> Z kontekstu wielu postów w php wynika, że pojęcie język oficjalny to nic
> innego, jak poprawny polski. Czy posługujemy się tutaj własną terminologią,
> językiem php?
> Stasinek

Rzeczywiście, pomieszałam pojęcia. Chodziło mi o język regulaminów,
statutów, umów (no, z umowami to już prawniczy), pism oficjalnych.
Wydaje się, że dobrze rzecz usystematyzowała i scharakteryzowała
tuż przede mną Grażyna. Byłby to więc język urzędowy.

penna

baya

unread,
Nov 24, 2001, 6:18:33 PM11/24/01
to

> > Język oficjalny, to język ogólnopolski, w którym zachowywane sa
wszystkie
> normy
> > poprawnościowe właściwe starannej polszczyźnie. Język urzędowy jest
> odmianą
> > języka oficjalnego, pozbawiona warstwy aksjologicznej (emocji i ocen)
> > Grażyna
>
> Ale w Polsce oficjalnie językiem urzędowym jest j. polski.
> Mirnal


Albo urzędowo językiem oficjalnym jest język polski :))
(Swoją drogą, kto mógłby rozwiać w s z e l k i e wątpliwości, co kryje się
pod pojęciami język urzędowy i oficjalny, skoro nie czyni tego nawet
słownik?)
baya

gra...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 24, 2001, 6:23:38 PM11/24/01
to
> (Swoją drogą, kto mógłby rozwiać  w s z e l k i e  wątpliwości, co kryje się
> pod pojęciami język urzędowy i oficjalny, skoro nie czyni tego nawet
> słownik?)
> baya
>
Słownik jest dla maluczkich - musi zawierać mocno uproszczone informacje
Grażyna

baya

unread,
Nov 24, 2001, 6:40:55 PM11/24/01
to

> Słownik jest dla maluczkich - musi zawierać mocno uproszczone informacje
> Grażyna

Dzięki :))
baya

deto...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 25, 2001, 2:44:58 AM11/25/01
to
> > (Swoją drogą, kto mógłby rozwiać  w s z e l k i e  wątpliwości, co kryje się
> > pod pojęciami język urzędowy i oficjalny, skoro nie czyni tego nawet
> > słownik?)
> > baya
> >
> Słownik jest dla maluczkich - musi zawierać mocno uproszczone informacje
> Grażyna
>
>
Nadto jest dzieckiem swojej epoki, a niekiedy - nawet panującej ideologii.
W którymś wątku wspominaliśmy np. o definicji prawa i jej uwarunkowaniach.
Takie uwarunkowania występują zwykle przy definiowaniu pojęć z nauk społecnych.
Matematyki to raczej nie dotyczy. ;)
Stasinek

Mirnal

unread,
Nov 25, 2001, 2:24:12 PM11/25/01
to

Użytkownik <gra...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:2922.000011...@newsgate.onet.pl...

> > (Swoją drogą, kto mógłby rozwiać w s z e l k i e wątpliwości, co kryje
się
> > pod pojęciami język urzędowy i oficjalny, skoro nie czyni tego nawet
> > słownik?)
> > baya
> >
> Słownik jest dla maluczkich - musi zawierać mocno uproszczone informacje
> Grażyna

A co jest dla wielkich? Ci nie powinni przyznawać się do posiadania
(mienia?) słowników, a jeśli już mają, to niech się nie przyznają do
korzystania z nich...
Mirnal

kronopio

unread,
Nov 26, 2001, 5:47:57 AM11/26/01
to
> > Język oficjalny, to język ogólnopolski, w którym zachowywane sa
wszystkie
> > normy
> > poprawnościowe właściwe starannej polszczyźnie. Język urzędowy
jest
> > odmianą
> > języka oficjalnego, pozbawiona warstwy aksjologicznej (emocji i
ocen)
> > Grażyna
>
> Ale w Polsce oficjalnie językiem urzędowym jest j. polski.
> Mirnal

Z zastrzeżeniem, że językiem urzędów jest j. polskawy.

PS. Na polskawy mam przykłady, ale nie opracowałom definicji, proszę
mnie więc o nią nie prosić. :-)

--
Ukłony,
kronopio


Wojslaw

unread,
Nov 26, 2001, 7:18:08 AM11/26/01
to
On Mon, 26 Nov 2001 11:47:57 +0100, <k...@nospam.hoga.pl> wrote:

>Z zastrzeżeniem, że językiem urzędów jest j. polskawy.
>PS. Na polskawy mam przykłady, ale nie opracowałom definicji, proszę
>mnie więc o nią nie prosić. :-)

>kronopio

Język urzędniczy (tzw. j. polskawy) 'język biur i urzędów. Swobodnie
mutujący potomek języka poskiego. Występuje w wielu formach, trudnych do
przewidzenia, najczęściej przypomina coś pośredniego między językowym fokstrotem a
lambadą. Często cierpi na przerost ambicji, wybujałą hiperbolę, przeploty
litoty. Nagminnie stosuje anakolut. W grotesce posuwa sie do absurdu.
Groźny, zaraźliwy.'

--
Mad Wizard
"Madness is addictive. It makes you realize, that you are
right and the rest of the world is freakin' WRONG!"

kronopio

unread,
Nov 26, 2001, 7:30:03 AM11/26/01
to
Wojsław:

> Język urzędniczy (tzw. j. polskawy) 'język biur i urzędów. Swobodnie
> mutujący potomek języka poskiego. Występuje w wielu formach,
trudnych do
> przewidzenia, najczęściej przypomina coś pośredniego między
językowym
> fokstrotem a lambadą. Często cierpi na przerost ambicji, wybujałą
hiperbolę,
> przeploty litoty. Nagminnie stosuje anakolut. W grotesce posuwa sie
do
> absurdu.Groźny, zaraźliwy.'

Pięknie.
Nie zgodzę się jednak z "trudnym do przewidzenia" - to by sugerowało
jakąś fantazję, innowacyjność, myślenie. A w to nie śmiem uwierzyć.

--
Ukłony,
kronopio


Zbigniew Bagiński

unread,
Nov 30, 2001, 1:25:21 AM11/30/01
to

Użytkownik "kronopio" <

> Nie zgodzę się jednak z "trudnym do przewidzenia" - to by sugerowało
> jakąś fantazję, innowacyjność, myślenie. A w to nie śmiem uwierzyć.
>
> --
> Ukłony,
> kronopio

Dzisiaj słyszałem pytanie, skierowane do minister. Wobec tego zacząłem
zastanawiać się, co to są ministery, względnie co to jest ministera. W
międzyczasie pojąłem, że ministery są malutkimi sterami.
Pozdrawiam, Zbig.Bag.


GV

unread,
Nov 30, 2001, 4:48:35 AM11/30/01
to
Zbigniew Bagiński

[...]


> W międzyczasie pojąłem, że ministery są malutkimi sterami.

"w miedzyczasie" nalezy unikac.

kronopio

unread,
Nov 30, 2001, 5:37:09 AM11/30/01
to
Użytkownik "GV" <gosta_va...@hotmail.com> napisał w wiadomości
news:TBIN7.120$l93....@newsb.telia.net...

Nie można jednak nikomu zabronić używania tego słowa, bo jest już (o,
tempora...) poprawne. Nie tylko w sporcie.

--
Ukłony,
kronopio


Marta Płońska

unread,
Nov 30, 2001, 7:22:31 AM11/30/01
to
Behalf Of kronopio
Sent: Friday, November 30, 2001 11:37 AM

> > "w miedzyczasie" nalezy unikac.
>
> Nie można jednak nikomu zabronić używania tego słowa, bo jest już (o,
> tempora...) poprawne. Nie tylko w sporcie.
>
> --
> Ukłony,
> kronopio

Dodam, że bardzo malownicze. Zawsze sobie wyobrażałam kiedy to jest? Jakieś
zatrzymanie czasu, jak stop w telegramie? Świetne!
Marta

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.hum.polszczyzna

gra...@poczta.onet.pl

unread,
Nov 30, 2001, 7:48:51 PM11/30/01
to
> Behalf Of kronopio
> Sent: Friday, November 30, 2001 11:37 AM
>
> > > "w miedzyczasie" nalezy unikac.
> >
> > Nie można jednak nikomu zabronić używania tego słowa, bo jest już (o,
> > tempora...) poprawne. Nie tylko w sporcie.
> >
> > --
> > Ukłony,
> > kronopio
>
> Dodam, że bardzo malownicze. Zawsze sobie wyobrażałam kiedy to jest? Jakieś
> zatrzymanie czasu, jak stop w telegramie? Świetne!
> Marta
>
No to jest odniesienie do przeszłości: między jednym czasem a drugim
Grażyna

gra...@poczta.onet.pl

unread,
Dec 2, 2001, 6:36:19 PM12/2/01
to
> > Słownik jest dla maluczkich - musi zawierać mocno uproszczone informacje
> > Grażyna
>
> A co jest dla wielkich? Ci nie powinni przyznawać się do posiadania
> (mienia?) słowników, a jeśli już mają, to niech się nie przyznają do
> korzystania z nich...
> Mirnal
>
Wielcy sami ustanawiają zasady - to żart :) A poważnie, po prostu jest
literatura fachowa, precyzyjna i ujmująca zagadnienie z różnych punktów widzenia

sad...@poczta.onet.pl

unread,
Dec 2, 2001, 10:00:43 PM12/2/01
to
> Coś mi się pokopało z tym językiem oficjalnym i urzędowym.
> Np. w Afganistanie (Encyklopedia WIEM, tylko do niej mam teraz
> dostęp) są dwa języki _urzędowe_, a nie oficjalne, jak chciałam
> ja i chyba jeszcze ktoś, z kim się cicho zgodziłam.
> Polski jest u nas językiem _urzędowym_.


Przepisuję z podręcznika do trzeciej L.O.:

"Wszystkie wypowiedzi publiczne przedtem przygotowane mają najczęściej
regularną budowę składniową i odpowiednio dobrane słownictwo, poprawne formy
fleksyjne i słowotwórcze. Często operuje się w nich słownictwem specjalnym,
czyli terminologią naukową lub społeczno-polityczną. Osoby wygłaszające taki
tekst powinny też odznaczać się wzorową dykcją, czyli wymową. Takie wypowiedzi
zaliczamy do polszczyzny mówionej oficjalnej."
Dalej podręcznik mówi, kto się taką mową posługuje: pracownicy naukowi,
urzędnicy, dziennikarze, politycy.

Jeszcze coś znalazłam: "widzę tą dziewczynkę - dopuszczalna w języku mówionym
potocznym, widzę tę dziewczynkę - norma języka pisanego, oficjalnego,
starannego".


> Zatem może jednak rzeczywiście "oficjalny" jako język pism
> urzędowych, przepisów? Nie bardzo mi to "leży", ale nie przychodzi
> mi na myśl żadne lepsze jednowyrazowe określenie na język, w którym
> pojawia się np. "przedmiotowa sprawa" i inne, niekoniecznie
> z tej dziedziny. Prawniczy? To za wąsko, bo chodzi też o język
> pism urzędowych.

Ja bym to raczej nazwała językiem urzędniczym (padło już tu chyba takie
określenie) niż nie urzędowym (tu chyba encyklopedia ma rację), ale i tak ten
styl wypowiedzi mieści się w definicji języka oficjalnego, więc nie mam po co
wymyślać. Nie mam też pojęcia, jak mi się to wszystko przed maturą ma w głowie
nie poplątać...

> penna

jajeczko

0 new messages