Pewien maniak z php wpadł do mnie z rańca,
obudził połowę mojego mózgu
i kazał jej zapodać jakiś Subject na grupę,
żebyśta kulturalnie i po ludzku mogli
wrzucać do wątku swoje wiersze
ze spotkania. No to już.
Dobranoc.
LdV.
--
Newsy przez www ? Sprawdz http://www.newsgate.pl
>wiersze ze spotkania. No to już.
> Dobranoc.
Dzień dobry... no to ja pierwszy, bo byłem pierwszy ;)
rozwój zagłady
zero.
eliptyczne.
nagie.
pośrodku rozpierzchłych myśli.
rośnie,
wzbiera,
pączkuje,
mnoży wycinki koła,
do czoła,
do czoła, do czoła,
a na czole - baba goła.
a na czele
ziele.
zieje.
zieję.
a.
>wiersze ze spotkania.
kolejka
wysmuklone
wysoko rozwiniętym poczuciem
nadzwyczajnego przeznaczenia
śliskie postacie
o zapachu korzennym
przylegały bezwiednie
do siebie
i do lepkiej poręczy
wskazującej wektorem
właściwy kierunek
w bezdrgnieniu
i bladości wyczekiwania
gdzieniegdzie
żywy rumieniec
plamił monochromatykę obrazu
zwłaszcza tam
gdzie wódka bezczelnym płomieniem
wypalała podszewki kieszeni
szafirowe drzwi
z klamką o kształcie obłoczka
łuszczyły się wielowarstwowo
pod natręctwem wklęsłych soczewek
jednak nadal
jak wieko grobowca
tamowały dostęp do tajemnicy
której przeniknięcie
hipnotyzowało
zastygły konwój
w pokornej gotowości
ruszenia na przód
myślami przeczesywał wersy
indywidualnie opracowanych przepustek
podobnych do tej
którą teraz czytam
tylko trochę
inaczej zwersyfikowanych
KasiaKam
- Przepowiednia -
Urodzisz się i będziesz żyć
aż do ostatniego tchnienia.
Dzieciństwo mieć będziesz szczęśliwe
a młodość trudną. To zwykła kolej rzeczy.
Pewnego razu obejrzysz się za siebie
i zobaczysz, że tamta to już nie ty.
Będzie to znaczyło, że osiągnęłaś wiek
swojej matki, gdy byłaś dziewczyną.
Masz wtedy dwie drogi do wyboru:
Łapać śmiech w siatkę ze zmarszczek,
lub ryć smutek w bruzdach koło ust.
Jeżeli wybierzesz śmiech, zobaczysz
w odbiciu mieniące się pawie oczy.
Jeżeli smutek, spojrzysz głęboko
w oczy przeznaczeniu. Wybór jest twój.
Jednym spojrzeniem uwolnisz Prawdę
z siatki po drugiej stronie źrenic.
ellu bi-s
- Komin -
Szeleszczę
drobinki odrywanej skóry
gonią się przy każdym wydechu w strugach
zniesmaczonych spojrzeń
Przy każdym wdechu
zaciągam się aż do końca
świata
dymem przesilenia
Łukasz Orzechowski
Mój syn jest adoptowany
To nic złego ale też i dobrego nic
Urodził się jako kurczak
i musiał być opiekany na specjalnym rożnie
inkubatora Może dlatego jest teraz brązowy
a wszystkie te opowieści o Afrykańskim ojcu
to zwykła bajka
Na razie jest obiektem zachwytów pań
i dzieci na podwórku Jaki śliczny Jaki ładny
Jaki opalony Za kilkanaście lat te same panie
będą zgryźliwymi babami wytykającymi go palcami
Dzieci wyrostkami o charakterystycznych dłoniach
kijów baseballowych
Przyznam że trochę mnie to martwi
Postanowiłem więc wpajać mu umiłowanie poezji
żeby znał piękno i dobro i miał nadzieję choćby małą
żeby go zły los nie skruszył
Będę mu mówił
to jeszcze nie to
zły rytm
nie oddaje harmonii maszyny
jeszcze nie tak
słowa gubią się zbyt
wyskakują z prozy jak z procy
wprost w nieskończoność
daj spokój chłopie
to nie wiersz
menu baru mlecznego raczej
Aż któregoś dnia znajdę zwiniętą serwetkę
spękaną jak ziemia krwistą jak zło gdy dopada antylopę
prawdziwą jak tajemnica
O tym
że gdzieś kiedyś
ktoś go nie chciał
że nie mógł poznać własnej siostry
chwilowo małej dziewczynki
że nigdy nie będzie całością jednego świata
że zawsze będzie samotny
choć tak się staramy
Tomej vel Jlp
Co myślę kiedy mówisz: to już koniec
Pięści w kieszeni nikt nie pogładzi
nikt nie przyjmuje ciosów łatwo
tylko odrzuca kosmyk z czoła
który przysłonił dumy światło
Wielkich słów trwanie i mijanie
siedzę tak z twarzą podpartą smutkiem
nie dam się unieść przerażeniu
że już nie będzie innych razów
Anna pa, pa
>wrzucać do wątku swoje wiersze ze spotkania. No to już.
Tajest !
__Historie zasłyszane 3__
Zawsze ubolewałem nad tym,
że przelatujące myśli w mojej głowie
robią to za szybko
i nigdy nie nadążam z ich zapisywaniem.
Postanowiłem kupić sobie dyktafon.
Od momentu gdy kupiłem sobie dyktafon
odnoszę wrażenie,
że nie mam nic do powiedzenia.
Zastanawiające jest to
gdzie podziały się te wszystkie słowa,
które do tej pory przelatywały przez moją głowę ?
Może mając świadomość tego,
że czas na takiej jednej kasetce jest ograniczony,
zacząłem bardziej ważyć myśli ?
...
Od momentu gdy kupiłem sobie dyktafon,
zachowuję się jak mały konspirator.
Wychodząc z domu pod osłoną nocy,
rozglądam się czy ktoś mnie nie obserwuje.
Szukam ustronnych miejsc,
w których się zaszywam.
Włączam czerwony guzik i zaczynam mówić.
Na jakikolwiek szmer podrywam się wyłączając dyktafon.
Poprawiam odzież, tak jakby nigdy nic się nie stało
i idę...
...w jakimkolwiek kierunku.
Wydaje mi się wtedy, że nie stwarzam żadnych podejrzeń
i nikt nie może mnie o cokolwiek posądzić.
Z trwogą myślę o momencie
kiedy zostanę przyłapany na gorącym uczynku.
Przecież taka kasetka to nie kawałek papieru.
Nie można jej zmiąć, pogryźć, nie mówiąc już o połknięciu.
A nawet gdyby...
...to i tak, niezależnie od wagi utrwalonych myśli,
jest ona ciężkostrawna.
--
Maciej Stankiewicz
(jest w "oryginale" - ale myślę o jedne zmianie.
no i oczywiście uwagi mile widziane)
> wrzucać do wątku swoje wiersze
> ze spotkania. No to już.
Dramat nader męski
O KURDYJSKIM SZCZERBATYM MAHARADŻY
Gdzie morgi kardamonu,
gdzie zadziorne piargi
bronią wrogom ubrdanym
wedrzeć się przez progi
żył maharadża Roman
(grube jego wargi
skrywały nieprzebrany
skarb stomatologii)
Rzekł raz magnat-chryzostom:
"Furda narodowa
tradycja! Furda pardon!
Furda protokoły!
Grunt to gry i podróże!
Serce z ożebrowań
rwie się (jak rzecze żargon)
poza ostrokoły!"
Rozkazał więc rydwany,
dywan, artefakty,
oraz inne drobiazgi
zabrać swym gwardzistom
i w te dyrdy wyruszył
poprzez katarakty
na nord-west, krzesząc drzazgi
(i drąc się nieczysto)
Kiedy bramy Kordoby
rozkrwawiał poranek
Roman wrąbał po drodze
paczkę wiśni "Cherry",
grudę chałwy, burgunda,
grog i obwarzanek
po czym zagrzmiał "trzy słodzę!
albo lepiej cztery!"
Nagle ryk gromowładny -
graf Roman z karety
swą żuchwę dzierżąc w grabach
wypada na trawnik
i rzęzi w paroksyzmach
(Co rzęzi? Niestety
przy szkrabach tudzież babach
zabronił mi prawnik)
To rejwach! To tragedia!
Zaraz sprowadzono
draba drwala, doktora,
padre karmelitę
by grafa górną trójkę
pro publico bono
wyrwać bo dziura spora
(i nie zatkasz kitem)
Roman po tym rodeo
zarżał czując szczerbę
radośnie jak źrebaczek
i drąc się "Wystarczy!"
drużynę swych wybawców
obdarował herbem,
dał order, szal "Versace"
i kupon do karczmy.
Od tej pory trybunał,
hardość halabardy,
pogrom i groza ostrzy
trwoży kraj ten wdzięczny
Nie sypia Roman z ręką
w nocniku musztardy
bo wie Roman - najsroższy
bywa wróg wewnętrzny.
-----------------
Pozdrowionka
Heniu
http://www.heniu.z.pl
ranek.
wiele naszkicowanych na skórze.
poranek
przytulony do ciała, poranek na nie namalowanej
buzi, poranek jeszcze niezmyty pod pachami,
poranek klejący palce, powieki, usta, język.
poranek nad każdym kościołem i nad każdym
domem i nad każdym ---
w ten sam zakurzony mgiełką sposób.
a jasne echa w jej włosach.
I (hop, przeszkoda)
jestem malutka, ale już dorosła,
z wąską szparką.
tak wąską, że nie zmieściłabym żadnego z tych
zadziornych, obskórnych chłopaków,
których moje koleżanki ciągle biorą w siebie.
II (hop, przeszkoda)
wczoraj pierwszy raz w życiu zasnęłam w autobusie.
jakbym wyszła z ciała i
myślałam że odlecę ale okazało się -
bez tych całych nerek, jajników, wątroby,
głowy jestem taka ciężka i przygnieciona
rozpłaszczona bez całej nie wypłukanej jeszcze siebie,
bez moich baloników.
śniły mi się wyrazy bez nazwy. ściskałam
poręcz a im wydawało się że ją
głaskałam.
obudziłam się a na mnie pełno ich chuchnięć, wydechów
i tym podobne. obudziłam się tuż za moim przystankiem.
III (hop, przeszkoda)
memłam swoje
normalne życie.
z okna patrzę jak chłopcy piją wódkę
i spalają papierosy, to nędzne rekwizyty.
tylko ten mały defekt powoduje że nie mogę
myśleć o niczym innym.
oni wszyscy mnie potajemnie pragną
odczytuję to z charakteru ich splunięć.
wiedzą że patrzę. poprawiają kieszenie.
wiem czemu mnie chcą.
kiedy nocą się cała chowam na prześcieradle
kiedy nocą ono się do mnie całe fałduje
stamtąd wąziutko sączy się światełko.
http://www.lfnetworks.com.pl/sabat/
(ogladac najlepiej w 800x600)
Pozdrowionka
Heniu
----------------------------------------------
* * *
Dlaczego miłość
tak bardzo
boli
jak drzazga
wbita głęboko
w oko
róży
co stoi
nieruchomo
----------------------------------------------
P.S.
Hej Marcinie, ładnie to nazwałeś :-)))
"ludzie wiersze kiszą":-)))
- zmęczonemu ogórki na myśli -
bogowie ześlijcie sen zdrowy
co życzę nie tylko sobie
dobranoc
Jerzy W. z Krakowa.
Peter&SS
Użytkownik Heniu <fa...@zeus.polsl.gliwice.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:86anf2$7fa$1...@zeus.polsl.gliwice.pl...
pozdrowienia
Wojtek
Heniu napisał(a) w wiadomości: <86anf2$7fa$1...@zeus.polsl.gliwice.pl>...
Jak to co? Zapłaciła to wykadrowałem.
Pozdrowionka
Heniu
Niestety to wszystko, co z powodu ogólnie ruchliwej
atmosfery jest w miarę wyraźne (fotograf ze mnie jak z koziej trąba)
Ale, ale:
APEL DO BRACI Z APARATAMI
Bracia z aparatami (fotograficznymi i ortodontycznymi),
jeżeli stosowny Kodak wywołał już wasze zdjęcia to
podzielcie się z ogółem. Wykonajcie skan w jakiejś
sensownej rozdzielczości i wyślijcie na
fa...@zeus.polsl.gliwice.pl
(skrzynka ma 5MB)
W chwilę po otrzymaniu dołącze je do galerii
(mam nadzieję, że będą lepsze niż moje ;-))
Pozdrowionka
Heniu
trans-formacje
________________
chodzę po lesie
depczę głowy szyszek
aż w końcu siadam na obszernym pniaku
by nad bendela rozmyślać historią
wilgotne zamczysko
owinięte welonem mgły
z koroną nietoperzy dyndających na basztach
rozbrzmiewa echem odbitych chichotów
w otwarte oczy wpada promyk światła
widzę jak komar siada na rozgrzanej dłoni
obok powoli pełznie żuk złocisty
w oddali słychać stukanie dzięcioła
bendelon wchodzi do mrocznego wnętrza
stawia kroki delikatnie i miękko
by nie nadepnąć na bezbarwne widmo
lecz nagle oplątuje go lepka macka strachu
podnoszę się ostrożnie
nie chcąc rozerwać cienkiej pajęczyny
i znowu depczę twarde czaszki szyszek
spod nóg mi uciekają małe zwinne żabki
on nieruchomy pozostaje w zamku
w przerażeniu wypluwa zimne kostki czasu
pragnie uciec daleko od ponurych ruin
szaleńczym tańcem los swój odczarować
w upalne popołudnie
leniwie wycieram pot z czoła
odgarniam roje zawziętych komarów
aż dochodzę do rzeczki gęsto pokrytej rzęsami
zamknięty w magicznym kręgu nieszczęsnyny bendelon
zaczerpuje w swoje dłonie niesforne skowronki
które śpiewają cicho pieśń o pięknej eloi
a on wiruje w lewo cofając wskazówki zegara
nad lasem zawisa czerwona misa słońca
kiedy trafiam na szarą betonową płytę
ona staje się wiecznością jak egipskie piramidy-
tam nie ma nigdy i tam nie ma nigdzie
bendelon wraca do swojego domu
bezlitośnie depcze twarde głowy szyszek
jego taniec jest wspaniałą dziękczynną modlitwą
jest uniesieniem lotem drgnieniem wyobraźni
zimne wilgotne zamczysko
owinięte welonem mgły
z koroną nietoperzy dyndających na basztach
wita mnie echem odbitych chichotów
bendelon z eloją trzymają się za ręce
spojrzenia rozpisują na poszczególne frazy oraz instrumenty
aż cała symfonia rozbrzmiewa leniwie i cicho
pełna nieziemskiego piękna i nieskalanej harmonii
gdy wchodzę do wnętrza zamku potrącam o czaszki
nade mną wiszą spróchniałe ludzkie kości
dzieciątko jezus śpi z krzyżem pod głową
śpiew zakonników przenika jak dreszcze
świetlista pełnia wisi nad dachami
księżyc srebrzyście rozsiewa gwiazd nuty
w nocy cykania niecierpliwych świerszczy
budzą dalekie koszmarne wspomnienia
__________________________________
pozdrawiam eszystkich ciepło
i przepraszam, że tak późno
DarekS
PS. Zamieszczę też w głównym wątku,
bo taki długi tekst,
i nie chcę by zaginął w lesie postów ;-)
Mówiłam sobie : nie leź tam, bo ci potem będzie głupio,
że oglądasz, a sama się nie pokażesz.
Ale nie wytrzymałam, polazłam i jest mi głupio:(
Jedyne zeskanowane zdjęcie mam okropnie smutne i oficjalne,
i młodsze ode mnie o rok, ale może byś mnie umieścił jako
obecną duchem? 18 KB - może być?
Grażyna
Dawaj! Dorysuję to i owo i będzie weselsze :-)))
Pozdrowionka
(jesteś w domu czy wychodzisz?)
Heniu
ok, wysyłam licząc na szeroki uśmiech :)
>
>Pozdrowionka
>(jesteś w domu czy wychodzisz?)
za godzinę jestem wywożona na kolejną katorgę rehabilitacyjną :(
G.
>Mówiłam sobie : nie leź tam, bo ci potem będzie głupio,
>że oglądasz, a sama się nie pokażesz.
>Ale nie wytrzymałam, polazłam i jest mi głupio:(
>Jedyne zeskanowane zdjęcie mam okropnie smutne i oficjalne,
>i młodsze ode mnie o rok, ale może byś mnie umieścił jako
>obecną duchem? 18 KB - może być?
>
>Grażyna
No , :>))
"zstąpił duch poezji i odmienił oblicze grupy , tej grupy"
to już nie jest to samo miejsce , co prawie rok temu
kiedym tu przyszedł . Cud sie stał pewnego razu :>)
Alleluja , amen , czesc.
pozdrawiam Biała Damę Krytyki P.H.P. ;
w.
> Bracia z aparatami (fotograficznymi i ortodontycznymi),
> jeżeli stosowny Kodak wywołał już wasze zdjęcia to
> podzielcie się z ogółem.
stosowny Kodak wywołał;
16 zdjęć czeka na zeskanowanie
- powinny być w poniedziałek ok południa na stronie -
http://www.polbox.com/m/mikob/spotkani.htm
zawiadomię
Asasello
http://www.polbox.com/m/mikob
Na jednej z najniższych gałęzi niedorosłego jeszcze cytrynowego drzewa
wygrzewał się na słońcu niewielki okrawek bezkształtnego cienia. Leżał sobie
przykryty podłużnym zielonym liściem, w schronieniu przed wiatrem,
podśpiewywał świszcząco w rytm popołudniowej sjesty. Usta miał czarne, oczy
brunatne, na jednym policzku purpurowe znamię i tylko kontury wyraźne. Nagi,
wpatrując się w otaczającą go ciemność, cieszył się spokojem panującym w
jego skromnym domu, gdzie kołysał się leniwie i beztrosko.
Nagle liść poruszył się, śpiew ustał, ciemność rozpłynęła, a on sam
przekładając się na bok, zamilkł w najgłębszym ze snów. "Czemu jestem tylko
cieniem?", "Dlaczego nikt mnie nie zauważa?", "Pozostaję zawsze w tyle, na
drugim planie bezużyteczny i zapomniany..?" - śnił sobie okrawek cienia gdy
jego oczy brunatne roniły małe żywiczne łzy.
"Tak bardzo chciałbym być kimś innym" - wyobrażał się księciem z
legendarnej przypowieści, w kolorowych szatach, o odważnym spojrzeniu,
dumnie stawiał wszystkim czoła, a słońcu darował swój uśmiech. Gdziekolwiek
się pojawiał, był podziwiany za swą pewność siebie, zgrabną sylwetkę i
wzbudzający pożądanie wdzięk. "To byłoby życie" - gdyby potrafił dosiąść
rasowego wierzchowca, pędzić szybciej od wiatru, pozdrawiać smugi
prześcigniętych granic prędkości, a patrząc z wysoka na bujne łąki,
krzyczałby wieczorem do gwiazd, że to on jest panem tutejszego porządku.
Tak marzył okrawek cienia do kiedy wicher nie powiał silniejszy, liść
odfrunął kłopocząc, a on obudził się zdziwiony, i patrząc prosto przed
siebie ujrzał słońce. Nie dowierzając, otworzył szeroko oczy gdyż widok był
to dla niego nowy, niczemu dotychczas podobny. Marzenie wydawało się
spełnione, i istotnie: okrawek rozdelektował się w najwspanialszym obrazie
natury, w pełni swojego ożywienia i letniego kontrastu. Po raz pierwszy
kosztował dziennego światła, i pomimo duszności jakie go ogarniały, nie
przestawał rozglądać się z zachwytem. Podziwiał cytrynowe sady, kolorowe
ptaki, nie kończące się krajobrazy, drepcząc radośnie po udeptanych
ścieżkach upajał się wonią skoszonej trawy. To był najzwyklejszy z dni, i
tylko dla okrawka przecudny i jedyny. To dzień przeobrażenia, dziś ponownie
urodził się, przyjmując ciało i duszę stał się kimś. Człowiekiem z krwi i
kości. Człowiekiem własnego cienia.
rs
Och, oto dokonałeś odlotowo udanej, długiej i oszałamiającej,
wiodącej potopem męsko grających spółgłosek do omdlenia
próby poezji niemal aliteracyjnej .
kObiecO i słOdkO
Grażyna :)))
(chciałabym ten dramat USŁYSZEĆ - wyrazy współczucia dla lektora )
Świetny wiersz. Z perełkami w dodatku jeszcze.
Na siłę chciałam się przyczepić, więc:
- w tym zacytowanym początku to, co "naszkicowane", za bardzo wygląda na
po prostu błąd drukarski i pominięcie wyrazu;
- w ostatnim wersie to, skąd sączy się światełko, jest zbyt słabo
dookreślone;przy efektownej prostocie całości mogłabym być pewna tego
skąd, zamiast kombinować;
- może te prześcieradła by się fałdowały "ku" a nie "do" ?
Grażyna
PS ogólnozłośliwy: "fenomen kobiecości" , ku któremu "fałdują się
prześcieradła" to ja rozumiem od razu. Mniam.
Jeeeejku, ale urządziliście zabójczy wątek ! Tyle jeszcze dobrych
tekstów,a ja już nie mogę dłużej pisać :( . Potem.
G.
lektor w osobie autora był perfekcyjny!
a.
początkowo raził mnie nadmiar erotyzmu,
jego wyeksponowanie, zagarnięcie pierwszego planu,
w końcu końców jest tylko pretekstem do czegoś więcej
a wiersz nie jest erotykiem - nie bezpośrednio
jest to jeden z najciekawszych ostatnio wierszy
pozdrowienia
r.
pozdrawiam
r.
pozdrawiam
r.
pozdrawiam
r.
pozdrawiam
r.
pozdrawiam
r.
pozdrawiam
r.
pozdrawiam
r.
czyżby zbiorowa świadomość ?
pokora stada posłusznego nieobecnemu "baranowi" ?
całe szczęście, że w takich kolejkach nie stałem zbyt dużo ;-)
pozdrawiam
r.
drugie zieję -> już za dużo "zieje nudą" ;-)
skrócić
zero, szczególnie eliptyczne, powinno skrót zaakceptować
pozdrawiam
r.
ps
złodziej ma _krótkie_ nogi :-)
prawda długie ręce
Kasia w (świetnie) opisanej, raczej koszmarnej
kolejce, ustawiła poetów, a raczej (według
autora) poeci sami stają w kolejce po
nadzwyczajne przeznaczenie, w łapce trzymając pokornie
(w wierszu pokornie) swoje utwory. Wiersz jest na tyle
delikatny, że przynajmniej chętni nie pchają
się drzwiami i oknami, nie popychają, mimo
wódki, nic nie ma o burdach.
----
Ostatnie dwie linijki przelamałbym tak,
by w ostatniej było tylko jedno słowo,
by monotematyczne "tylko trochę inaczej" było
w jednej linijce, by nie rozlewało się na dwie.
----
Przez moment zatrzymałem się przy rozdzielonym
"na przód" i uważam rozdzielenie za udane,
stwarza inny i lepszy obraz niz "naprzód"
----
Wiersz mi się bardzo spodobał.
-- Włodek
PS. Możnaby przy okazji tego wiersza
dyskutować ciekawe aspekty techniki,
ale przy częstych, i często hałaśliwych
opiniach o wierszach na php, nie mających żadnego
sensu, nie ma sensu wchodzic głębiej
w relatywne subtelności. Specyficznie ostatnio
mam na myśli na przykład recenzję, napisaną
przez wojtkaf, wiersza (tryptyku) MC.
Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Before you buy.
jestem posiadaczką
stygmatu ludzkości
kątem oka podpieram
brak uschniętego czasu
tak wiele pozostało
na degustację aktów
w starym segmencie
myśli płoche
szum pod skórą...
i niepotrzebne
wyjaśnienie
Podróże ...,pociągi ma się wtedy czas, nie tylko na sen. A wiersze zupelnie
inaczej dźwięczą
niż usta stworzyciela, muszę się przegryźć, to naprawdę dojrzłe teksty
pozdrawiam raz jeszcze
basia
:-)
Użytkownik Marcin Jaworski <loped...@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:9484556...@gateway.newsgate.pl...
> Cześć i czołem,
>
> Pewien maniak z php wpadł do mnie z rańca,
> obudził połowę mojego mózgu
> i kazał jej zapodać jakiś Subject na grupę,
> żebyśta kulturalnie i po ludzku mogli
> wrzucać do wątku swoje wiersze
> ze spotkania. No to już.
> Dobranoc.
> LdV.
>
>
> --
> Newsy przez www ? Sprawdz http://www.newsgate.pl
>traktat cielesny
>lub
>feminijny tryptyk z prologiem
>
>
>ranek.
>wiele naszkicowanych na skórze.
>
>poranek
>przytulony do ciała, poranek na nie namalowanej
>buzi, poranek jeszcze niezmyty pod pachami,
>poranek klejący palce, powieki, usta, język.
>
>poranek nad każdym kościołem i nad każdym
>domem i nad każdym ---
>w ten sam zakurzony mgiełką sposób.
>a jasne echa w jej włosach.
>
>I (hop, przeszkoda)
>
>jestem malutka, ale już dorosła,
>z wąską szparką.
>
>tak wąską, że nie zmieściłabym żadnego z tych
>zadziornych, obskórnych chłopaków,
>których moje koleżanki ciągle biorą w siebie.
>
>
>II (hop, przeszkoda)
>
>wczoraj pierwszy raz w życiu zasnęłam w autobusie.
>jakbym wyszła z ciała i
>myślałam że odlecę ale okazało się -
>bez tych całych nerek, jajników, wątroby,
>głowy jestem taka ciężka i przygnieciona
>rozpłaszczona bez całej nie wypłukanej jeszcze siebie,
>bez moich baloników.
>
>śniły mi się wyrazy bez nazwy. ściskałam
>poręcz a im wydawało się że ją
>głaskałam.
>
>obudziłam się a na mnie pełno ich chuchnięć, wydechów
>i tym podobne. obudziłam się tuż za moim przystankiem.
>
>III (hop, przeszkoda)
>
>memłam swoje
>normalne życie.
>z okna patrzę jak chłopcy piją wódkę
>i spalają papierosy, to nędzne rekwizyty.
>tylko ten mały defekt powoduje że nie mogę
>myśleć o niczym innym.
>oni wszyscy mnie potajemnie pragną
>odczytuję to z charakteru ich splunięć.
>wiedzą że patrzę. poprawiają kieszenie.
>wiem czemu mnie chcą.
>
>kiedy nocą się cała chowam na prześcieradle
>kiedy nocą ono się do mnie całe fałduje
>stamtąd wąziutko sączy się światełko.
>
(Zastanowiłam się nareszcie.)
Lubię go za kobietę-dziewczynkę mówiącą wierszem
- językiem wariatki. Wierszem, i to z taką wprawą, że nie
ma, niemal nie ma, tu mowy o żadnym aktorstwie,
gadaniu do lustra, udawaniu.
Mówienie o rzeczach stąd, chłopakach, papierosach, tak,
jakby właśnie przyszła na piechotę z innej galaktyki - bez
blichtru wulgaryzmów, tandetnych spojrzeń świętej. Drobna, pogubiona
w tym wszystkim - mężczyźni robią dla niej z rąk łódeczki,
w które ją zabiorą, będą głaskać jak królika. Ona, po zapachu,
rozpozna te same ręce szukające na jej widok Małych Żołnierzyków
po kieszeniach, tyle lubię.
To czego w nim nie lubię - kilku rzeczy wymyślonych, innych upstrzeń:
1. Najpierw te (po)ranki naszkicowane na skórze - kalambur,
który nie chce (na mnie) działać. "wiele" nie lubi początku
wersu. Nie uwierzyłbyś.
2. 'Wyrazów bez nazwy', zresztą mówiłam. Może tylko przez to,
że ja to gdzieś już.
3. Nędznych rekwizytów, podobnie jak "tych wszystkich
potajemnie pragnących... ona już wie czemu". Skojarzenie z moją
"Marią Magdaleną" - i to chyba najgorsze, co się przytrafiło
w tym wierszu.
O sam koniec gotowa jestem zrobić scenę Grażynie - jest
Taki, wprost Taki.
(Od takich końców biegają z pytaniami, mikrofonami,
"I jak pan to robi, panie Cecko?", zachwycone, rezolutne,
tupiące cieńko o dwa kroki za Twoimi butami. (Wprost
fantastycznymi butami.)) K.
> złodziej ma _krótkie_ nogi :-)
> prawda długie ręce
sorry ale nie rozumiem co chciałeś przez to powiedzieć
???
a.
nagi jak stół bez obrusa
czekałem aż przyjdziesz
w końcu znudziło mi się
popijanie francuskiego wina
ruszyłem tropem twych spazmów
na alei spełnienia
rozdreptałem psie gówno
przekopując rynsztoki miasta
rozdziewiczając rynsztoki miasta
zacząłem grzebać
zacząłem kopać
zacząłem szperać w odchodach
zacząłem szperać w zakamarkach
nastroszonym żądłem
wypolerowaną żądzą
igłą do nakłuwania posuwistych muz
igłą do nadziewania elfów i nimf
spenetrowałem rynek
solidnym banknotem
obmacałem okolice dworca
obcesowo zaczepiłem kilka knajp
mimo usilnych starań
i odprasowanej twarzy
nie umiem naciągać
kto się nabierze na takie
pieprzenie poezją
#gorące gorące pozdrowionka :)
#Elefant
basia
Użytkownik Marek Krukowski <kruk...@use.com.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:388864...@use.com.pl...
Scenę? Już kładę deski, będę wdzięczną publicznością, bo :
- kalamburu w ogóle nie zauważyłam, a jak mi pokazałaś, to mnie dopiero
zirytował: ja wierzę kropkom, a kalambur z kropka w środku, "wiele" na
początku wersu i w efekcie szykiem "ranek wiele naszkicowanych"to jest
arabeska, nie porządny kalambur. Ale sam pomysł "naszkicowanych ranek"
bardzo mi się podoba,
szczególnie w połączeniu z prześcieradłem z końca i byłabym za tym, żeby
został, tylko przeformułowany : wydaje mi sie,że już odwrócenie
kolejnosci wersów pomogłoby; ot, treningowo:
na skórze wiele naszkicowanych
ranek.
Dziękuję, Kasiu, bo przegapiłam fajny numer.
- tych biegajacych nie cierpię, więc może stąd niechęć do końca - gdybym
była pewna, że mówisz o fantastycznych butach Marcina, to może jeszcze,
ale jeżeli to te one tupią takimi, to już mnie ogłusza i nic nie słyszę
:)
Poważnie : przeczytałam wiersz ze sto razy,żeby się z czystym sumieniem
pokłócić z Włodkiem; masz rację, zakończenie jest w sam raz.
Przestraszyłam się swoich nadmiernie zwykle erotycznych skojarzeń i
uciekłam od nich akurat w wierszu o obsesji na tym tle- bez sensu;)
Dlatego domagałam się - niepotrzebnie zupełnie - jakiejś seksualnej
kropki nad i na koniec.
Za to ja bym kilkuscenowy akt w obronie "wyrazów bez nazwy"
zaproponowała, hę?
Może dlatego, że ja tego jeszcze nigdy i nigdzie i mnie powaliło
świeżością paradoksu pasującego do tej dziwnej dzieweczki, która odkrywa
nie tylko,
co sie dzieje z nią i wokół niej, ale i metodę mówienia o tym.
Grażyna
oryginalny tekst, wiesz że ja zawsze tak na poczuciach...
pozdrawiam
Asasella
basia
Użytkownik Asasello <marm...@kki.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:869ied$2jg2$1...@news.ipartners.pl...
>
> Marcin Jaworski <loped...@poczta.onet.pl> w wiadomości...
>
> >wiersze ze spotkania. No to już.
> > Dobranoc.
>
> Dzień dobry... no to ja pierwszy, bo byłem pierwszy ;)
>
>
>
> rozwój zagłady
>
>
> zero.
> eliptyczne.
> nagie.
> pośrodku rozpierzchłych myśli.
> rośnie,
> wzbiera,
> pączkuje,
> mnoży wycinki koła,
>
> do czoła,
> do czoła, do czoła,
> a na czole - baba goła.
> a na czele
> ziele.
>
> zieje.
>
> zieję.
>
>
>
> a.
>
>
bardzo mi się podoba !(i ło)
basia
Użytkownik Tawez <ta...@friko6.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:86a6af$hu3$1...@sunsite.icm.edu.pl...
> Marcin Jaworski napisał:
>
> >wrzucać do wątku swoje wiersze ze spotkania. No to już.
>
> Tajest !
>
>
>
> __Historie zasłyszane 3__
>
>
> Zawsze ubolewałem nad tym,
> że przelatujące myśli w mojej głowie
> robią to za szybko
> i nigdy nie nadążam z ich zapisywaniem.
>
> Postanowiłem kupić sobie dyktafon.
>
> Od momentu gdy kupiłem sobie dyktafon
> odnoszę wrażenie,
> że nie mam nic do powiedzenia.
>
> Zastanawiające jest to
> gdzie podziały się te wszystkie słowa,
> które do tej pory przelatywały przez moją głowę ?
> Może mając świadomość tego,
> że czas na takiej jednej kasetce jest ograniczony,
> zacząłem bardziej ważyć myśli ?
>
> ...
>
> Od momentu gdy kupiłem sobie dyktafon,
> zachowuję się jak mały konspirator.
>
> Wychodząc z domu pod osłoną nocy,
> rozglądam się czy ktoś mnie nie obserwuje.
> Szukam ustronnych miejsc,
> w których się zaszywam.
> Włączam czerwony guzik i zaczynam mówić.
>
> Na jakikolwiek szmer podrywam się wyłączając dyktafon.
> Poprawiam odzież, tak jakby nigdy nic się nie stało
> i idę...
> ...w jakimkolwiek kierunku.
> Wydaje mi się wtedy, że nie stwarzam żadnych podejrzeń
> i nikt nie może mnie o cokolwiek posądzić.
>
> Z trwogą myślę o momencie
> kiedy zostanę przyłapany na gorącym uczynku.
> Przecież taka kasetka to nie kawałek papieru.
> Nie można jej zmiąć, pogryźć, nie mówiąc już o połknięciu.
>
> A nawet gdyby...
> ...to i tak, niezależnie od wagi utrwalonych myśli,
> jest ona ciężkostrawna.
>
>
> --
> Maciej Stankiewicz
>
> (jest w "oryginale" - ale myślę o jedne zmianie.
> no i oczywiście uwagi mile widziane)
>
>
>
>kiedy nocą się cała chowam na prześcieradle
>kiedy nocą ono się do mnie całe fałduje
>stamtąd wąziutko sączy się światełko.
a wiesz ze dnia rozpoczetego przemoczonymi stopami (kiedy ty na
dziesieciogodzinnej probie kabaretu)
ja pomiedzy usmiechnietymi w moja strone buddystami dowiedzialam sie o
swietle w srodku, w samym srodku
i wydostajacym sie wszystkimi otworami,
a wiec i szparka
a wiec i waska szparka.
no i wiersz! o cecko! jakze sie zrobil pelen.
ale nie przeczytam go narazie buddystom:)
ma
i byłabym za tym, żeby
>został, tylko przeformułowany : wydaje mi sie,że już odwrócenie
>kolejnosci wersów pomogłoby; ot, treningowo:
>na skórze wiele naszkicowanych
>ranek.
Nie! (Cudnie, idzie na noże.) Zobacz zresztą.
wiele naszkicowanych na skórze.
ranek.
poranek
przytulony do ciała, poranek na nie namalowanej
buzi, poranek...
Ranek wbiega na poranek, (nie dajesz mu chwili, by potrwał,
zanim przyjdzie po-ranek), to raz. Dwa, to rytm (znika taka senna
powtarzalność, coś jak tykanie zegarka).
To jeszcze o samym końcu.
kiedy nocą się cała chowam na prześcieradle
kiedy nocą ono się do mnie całe fałduje
stamtąd wąziutko sączy się światełko.
Nie rozumiem tej skłonnności ku 'ku', o której przeczytałam u Ciebie
wczoraj.
Fałduje DO mnie, to tak jak tuli do mnie, przysuwa całe do mnie, dotyka. Gdy
'ku' jest już zimne, nieczułe.
(Skoro o końcu, pierwszego jego wersu - udaję, że nie widzę.
Niektóre paradoksy, sama nie wiem, jak to robią, są nudne,
i to od pierwszego razu. Chowanie się na prześcieradle -
okropność po prostu. Trzeba się mocno gryźć w język, żeby się nie
wyrwało "młodyjest, wyrobisię".)
>Za to ja bym kilkuscenowy akt w obronie "wyrazów bez nazwy"
>zaproponowała, hę?
>Może dlatego, że ja tego jeszcze nigdy i nigdzie i mnie powaliło
>świeżością paradoksu pasującego do tej dziwnej dzieweczki, która odkrywa
>nie tylko,
>co sie dzieje z nią i wokół niej, ale i metodę mówienia o tym.
Uparłam się może: ona nie potrzebuje nowych wyrazów, ma już swoje,
wszystko jedno, czy dziwnie-brzmiące, ma. Jakie znów wyrazy bez nazwy.
To raczej śliczne Małe Cacko, szklany motylek, przypięty dla ozdoby.
Nie pasuje mi do niej.
powiem tylko tak: wiersz jest rozliczeniem z cielesnością,
to mnie zawsze drażniło i zawsze drażnić będzie; obiecuję jeszcze nie raz
o tym napiszę. i właśnie to bym podpowiedział wojtkfowi, jeśli
chodzi o jego wywód. tego zabrakło.
(a tak w nawiasie dziękuję, bo jeszcze takiej interpretacji nikt mi nie
zafundował )
Włodzimierzu. Może jest w Tobie jakaś przeszkoda.
Ja taką przeszkodę chciałem pokonać i to jest chyba najistotniejszy
dla mnie cel.
Bo trzeba otwierać oczy, a nie kłamać się. Poezja ma być dążeniem
do ideału? A jeśli myślisz, że coś dąży do ideału, to wiesz w którą
stronę to naprawdę idzie? Co Ci w tym pomaga w rozróżnieniu?
Czy wplączemy w to Boga? Chętnie na ten temat się rozszerzę.
dziękuję wszystkim za opinie. wszystkie przeczytałem i mam je w myśli.
dla mnie to są dużo wymaganie które mam nadzieję za kilka utworów odbiją się
pozytywnie.
pozdrawiam
wszystkich
bez wyjątku, bo akurat tego nie trzeba żałować.
marcin cecko
no może cienie poetów, nie sami poeci
ale przecież nawet cienie , skoro to cienie poetów
czyż mogą być pokorne ?
KasiuKam ?
od kiedy to poeta (artycha!) jest pokorny ?
(z wyjątkiem twórców ikon i zupełnie wyjątkowych rodzajów twórczości)
chyba że tak
że pokorny u bram przeznaczenia
z podaniem, prośbą o talent
do jedynego, z którym wadząc się nie
można wygrać
a jednak osobiście nie miałem takiego doświadczenia ;-)
dzięki WH wróciłem do wiersza i odkrywam w nim nie znane mi światy
pozdrawiam
rumczajs :-)))
jest to próba tłumaczenia się (mojego) co do przycinania wiersza,
wiersz przycięty ( pozbawiony ostatniego słowa "zieję") to złodziej,
wiersz pełny i tak jest Twój i tak ( a po części to Ty w nim ziejesz ;-)
i taka jest Prawda
pozdrawiam
rumczajs
> jest to próba tłumaczenia się (mojego) co do przycinania wiersza,
> wiersz przycięty ( pozbawiony ostatniego słowa "zieję") to złodziej,
> wiersz pełny i tak jest Twój i tak ( a po części to Ty w nim ziejesz ;-)
> i taka jest Prawda
to prawda :-)
a.
pozdrawia basia
tysiące uśmiechów, uśmieszków i uścisków
basia
Użytkownik Jerzy Wieczorek <licentia...@poczta.onet.pl> w wiadomości do
grup dyskusyjnych napisał:9484988...@gateway.newsgate.pl...
> Marcin Jaworski loped...@poczta.onet.pl w wiadomości...
> >wiersze ze spotkania.
>
> ----------------------------------------------
>
> * * *
>
> Dlaczego miłość
> tak bardzo
> boli
>
> jak drzazga
> wbita głęboko
> w oko
>
> róży
> co stoi
> nieruchomo
>
> ----------------------------------------------
>
> P.S.
> Hej Marcinie, ładnie to nazwałeś :-)))
> "ludzie wiersze kiszą":-)))
> - zmęczonemu ogórki na myśli -
>
> bogowie ześlijcie sen zdrowy
>
> co życzę nie tylko sobie
>
> dobranoc
>
> Jerzy W. z Krakowa.
> no może cienie poetów, nie sami poeci
> ale przecież nawet cienie , skoro to cienie poetów
> czyż mogą być pokorne ?
> KasiuKam ?
> od kiedy to poeta (artycha!) jest pokorny ?
> (z wyjątkiem twórców ikon i zupełnie wyjątkowych rodzajów twórczości)
> chyba że tak
> że pokorny u bram przeznaczenia
> z podaniem, prośbą o talent
> do jedynego, z którym wadząc się nie
> można wygrać
> a jednak osobiście nie miałem takiego doświadczenia ;-)
> dzięki WH wróciłem do wiersza i odkrywam w nim nie znane mi światy
>
Ja też 'dzięki' WH;-)
I Tobie.
W obliczu dotąd nie zbadanej tajemnicy skrywanej za szafirowymi drzwiami,
każdy jednak zastyga w nabożnym 'oniemieniu':-)
Kartka-talent/wartość jest najlepszym, co zrobiliśmy w życiu, jest naszą
twarzą, którą poddamy ocenie, w imię wiary jakiejkolwiek lub jej braku,
ufając, że coś, do cholery, chyba za tymi drzwiami, skoro od wieki-wieków
istnieje słowo 'raj' i słowa pośrednie, powyżej 'piekło'.
Inspirowało spotkanie u Lopeza'dV: konkretne drzwi, w kierunku których
zamierzaliśmy zmierzać z wierszem w kieszeni (bliźniaczej do tej, w której
picie). I nie wiadomo było tak zupełnie, jak _tam_ jest, za tymi drzwiami,
jak.
Poeci. Idziemy, zdążamy, jeden za drugim i przy drugim; jakiś raj dla nas,
szczęśliwe miejsce, gdzie gniew nie obgryzie wierszy do kości, gdzie
zazdrość, pogarda i wszelkie inne ścierwiaki przemienią się w wino poezji
dla serca.
Te drzwi przed wszystkimi, bez wyjątku. Jak jedno niebo, zmienne, ale jedno.
Każdy ma swój najlepszy 'wiersz':-)
Każdy patrzy w te drzwi nawet wtedy, gdy patrzy zupełnie gdzie indziej.
Przyklejeni do lepkiej poręczy pójdziemy lunatycznie;-)
Pozdrawiam, póki co;-))))
KasiaKam
>traktat cielesny
>lub
>feminijny tryptyk z prologiem
(...)
Znakomite.
Pomiedzy
>stamtąd wąziutko sączy się światełko.
a
>nad każdym kościołem i nad każdym
>domem i nad każdym
fizycznosc, ktora okresla .../przepraszam za wyrazenie!:)/..._dusze_.../jeszcze
raz przepraszam/
Fizycznosci swiata widzianego przez fizycznosc wlasnego ciala, w rezultacie
stajaca sie bardzo glebokim i przekonywujacym opisem psychologicznym.
Jak swiat patrzy.
Jak p.l. widzi swiat.
Czyli wlasnie - jak swiat patrzy.
I znow - jak p.l widzi ...
Bo to jest calosc...jednosc.
To wlasnie jest - moim zdaniem - wyjatkowe w tym wierszu:
- plynne,niezauwazalne, warsztatowo - bez wysilku, opisanie czlowieka i jego
widzenia swiata - przez widzenie _cialem_...
Co jest przeciez trudne... ryzykowne... - spacer po linie!
Konsekwentnie.
Bo przeciez nie mozna inaczej skoro:
>jakbym wyszła z ciała i
>myślałam że odlecę ale okazało się -
>bez tych całych nerek, jajników, wątroby,
>głowy jestem taka ciężka i przygnieciona
>rozpłaszczona
Oczywiscie, ze sie... Nabokov klania, ale, cholera!, Cecko zrobil wcale nie
mniej - w kategoriach absolutnych - kondensujac fenomenalnie...!
Nie moge nie pogratulowac, chociaz nie wiem, czy to w "dobrym tonie"...!
Gratuluje!
A.
*Aphilommen
Aphil...@aol.com
Eee... to już stara epoka :-)
Wczoraj zdeszyfrowano Biblię, gdzie już dawno Ktoś napisał, że
Aphilommen <aphil...@aol.com> w artykule
news:20000124112031...@ng-cq1.aol.com napisze...
To wlasnie jest - moim zdaniem - wyjatkowe w tym wierszu:
- plynne,niezauwazalne, warsztatowo - bez wysilku, opisanie czlowieka i
jego
widzenia swiata - przez widzenie _cialem_...
"Zdecydowana większość badaczy mózgu kierującego ciałem twierdzi,
że w mózgu nie ma homunculusa jaźni"
/Crick/
Jest to tak zwana filozofia nie-jaźni.
Jaźń po prostu nie istnieje.
Nie można powiedzieć "ja widzę kamień" bo "ja" nie istnieje.
Bardziej prawidłowo brzmiałoby "widzieć kamień".
Co dziwne, już niektóre dawne sekty buddyjskie doszły do
tego samego - a i ja niedawno.
Dlatego nie było mnie na sabacie. Nie mam czegoś takiego, jak ciało.
Pozdrawiam
niutoN
> __Historie zasłyszane 3__
>
świetny pomysł,
świetna realizacja
- zaskoczenie pełne, wrażenie niezapomniane.
Gratulacje!!!
a.
ps. dla nieobecnych - wiersz(?:-)) został odtworzony z dyktafonu.
prawdziwie choć gorzko wyrażona nadzieja
- przemawia i boli.
a.
nie,
właśnie uczyniłeś jedność - nazywając
a.
żyj tak abyś _mógł_ w każdej chwili umrzeć
a.
> - Przepowiednia -
(...)
ta przepowiednia to kwintesencja spokoju,
to cel.
a.
> Umiem śnić znowu.
> Noc się świeci pierzasto,
> Wracają słowa.
może nie uwierzysz ale słyszałem(!) i rozumiałem ten wiersz przez cały czas
tak:
> Umiem śnić znowu.
> Noc się śni pierzasto,
> Wracają słowa.
a.
ps. na zielono ;)
cóż,
zebrałeś już tyle pochwał,
że moja właściwie nie bedzie miała specjalnego znaczenia
ale mimo to nie odmówię sobie jednak powiedzenia:
niezapomniane, niezapomniane wrażenie robi ten wiersz.
a.
> Poezja
(...)
> kto się nabierze na takie
> pieprzenie poezją
ja! :-)
(z wyjątkiem "wypolerowaną żądzą")
a.
> poranki ścigają oczy
> koła napędzają myśli
> usta posłusznie grzęzną
> w rozstępach chodnika
>
> jestem posiadaczką
> stygmatu ludzkości
> kątem oka podpieram
> brak uschniętego czasu
>
> tak wiele pozostało
> na degustację aktów
> w starym segmencie
>
> myśli płoche
> szum pod skórą...
>
> i niepotrzebne
> wyjaśnienie
niepotrzebne,
te dwa wersy
> kątem oka podpieram
> brak uschniętego czasu
mówią wystarczajaco duzo
a TY na to wkrótce powiesz:
nieprawda. wiem to. widzę.
a.
studiujac to co studiujesz pewnie znasz ten rysunek na którym mozna dojrzeć
albo kobietę albo Freuda :-)
dzięki za oryginalny :)
a.
Świetne.
i czy mnie pamieć myli,
czy zdrobnienia nadmiarowe jednak odeszły? :-)
dzieki.
a.
> trans-formacje
(...)
Ty chyba naprawde jesteś z innego swiata
- bo czyż inaczej wiedziałbyś to wszystko? :-)
a.
ja nie wiem... chyba jeszcze
ale w Twoim tomiku znalazłem jeden z bardziej poruszajacych mnie wierszy:
Przegrane życie
Przegrane życie
trzeba umieć przegrać
ponosząc klęski
i w dzień
i w nocy
upadłym krokiem
brnac
ciagle do tyłu
do smierci przegranej
od poczęcia momentu
/Jerzy Wieczorek/
a.
> Dramat nader męski
> O KURDYJSKIM SZCZERBATYM MAHARADŻY
>
(...)
przede wszystkim g r a t u l u j ę dykcji!!! :-)
i umiejętności wywoływania usmiechu
a.
O, ja bym to chciała z o b a c z y ć !! ;)
Grażyna
To ja Michale dziękuję. Pamięć, oczywiście, cię nie zawodzi. Pomiędzy jednym
miodem a drugim, dotarła do mnie Twoja wskazówka :) Słuszna.
pozdrawiam i biegnę
(mam mało czasu i kupę roboty)
rs
O nie nie nie! ;)
To podpisał niutoN a nie marco - marco jest już zbyt blisko Marka
Lachowskiego :-)
Tak jak Lachowska to tylko nazwisko mojej matki zanim przekształciła się w
mężatkę.
niutoN jest nieprzypadkowym nickiem, nieprzypadkowo kończy - czy raczej
zaczyna się na N /kiedyś muszę to opisać/.
To tarotowy Głupiec na poczatku drogi, a raczej mente captus, skąd
rozchodzą się mentalizowane strumienie, cholera wie, dokąd płynące?
I za którym pójść.
Pozdrawiam
Marek Lachowski, całkiem bliski koszuli
Pozdrowienia,
Tomek vel Jlp
PS. Zapomniałem ;-) nie sądzę, że tym wierszem cokolwiek zmieniłem.
Użytkownik Asasello <marm...@kki.net.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:86i3dp$1kfc$1...@news.ipartners.pl...
Polonika
--
polon...@my-deja.com
sempre semplice
Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Before you buy.
O,o, o, przypomniało mi się, że z Wojtkiemf na s.c.p. pisaliśmy wierszyk
na TT dochodząc daleko!!
I miałam to tu przenieść wierząc w Henia i resztę, a zapomniałam !
Jak mi minie atak endorfinowy to znajdę i zachęcę :))
A Wlodek na pewno jakiś też zna .
G.
A jednak... przenosiłem góry! - przy pomocy wiersza na pewnym egzaminie.
To było coś takiego, już dobrze nie pamiętam /natychmiast kasuję
niepotrzebne/
daj, o pani o boska Meluzyno
pi liczbę zwaną też potocznie ludolfiną
pamięci przekazać tak...
coś dobrze skasowałem :-) a to było do 35 miejsc po przecinku
/tzw. mnemotechnika/.
> Pozdrowienia,
> Tomek vel Jlp
Pozdrawiam
marco
>Heniu :
>>A propos:
>>Krótki fotoreportaż z sabatu na:
>>
>>http://www.lfnetworks.com.pl/sabat/
>
>
>Jedyne zeskanowane zdjęcie mam okropnie smutne i oficjalne,
>i młodsze ode mnie o rok, ale może byś mnie umieścił jako
>obecną duchem? 18 KB - może być?
Proszę jak to się tylnimi drzwiami wciskają.
Mi tam nikt chyba zdjęcia nie zrobił,
i co ja teraz biedny zrobię?
Buuuhuuhuuaaaaaa !!!!!
Heniu, może być takie gdy miałem 4 lata ?
Tawez
I to jest ta Wasza reporterska rzetelność tow. Henryku ???
Następnym razem biorę aparat, drżyjcie !!!
Tawez
--
na zdrowie
Peter & STO SLONI
________________________________
e-mail: sto_...@poczta.onet.pl
www: http://friko6.onet.pl/kr/stosloni/
________________________________
Użytkownik Elefant <zam...@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:86d9lu$5sj$1...@sunsite.icm.edu.pl...
> Poezja
>
>
> nagi jak stół bez obrusa
> czekałem aż przyjdziesz
> w końcu znudziło mi się
> popijanie francuskiego wina
>
> ruszyłem tropem twych spazmów
> na alei spełnienia
> rozdreptałem psie gówno
> przekopując rynsztoki miasta
> rozdziewiczając rynsztoki miasta
> zacząłem grzebać
> zacząłem kopać
> zacząłem szperać w odchodach
> zacząłem szperać w zakamarkach
> nastroszonym żądłem
> wypolerowaną żądzą
> igłą do nakłuwania posuwistych muz
> igłą do nadziewania elfów i nimf
> spenetrowałem rynek
> solidnym banknotem
> obmacałem okolice dworca
> obcesowo zaczepiłem kilka knajp
> mimo usilnych starań
> i odprasowanej twarzy
> nie umiem naciągać
> kto się nabierze na takie
> pieprzenie poezją
>
>
> #gorące gorące pozdrowionka :)
> #Elefant
>
>
Oto dowod na to, co z ludzi robi dobry alkohol wypity w doborowym
towarzystwie ;)))
Mam nadzieje, ze na nastepnym spotkaniu bedzie mi dane Ciebie zobaczyc (???)
:)
--
Od razu "nie !" ! Nie. ( Prapradziadzek flibustier nie na darmo zostawił
w spadku karabelę .) (No i przyda się też, jak nas Autor pogoni na
Dzikie Pola ).
>Zobacz zresztą.
>
>wiele naszkicowanych na skórze.
>ranek.
>
>poranek
>przytulony do ciała, poranek na nie namalowanej
>buzi, poranek...
>
>Ranek wbiega na poranek, (nie dajesz mu chwili, by potrwał,
>zanim przyjdzie po-ranek), to raz. Dwa, to rytm (znika taka senna
>powtarzalność, coś jak tykanie zegarka).
Yhm. Zgadza się,że zgubiłam rytm. To może... jak było, ale bez "wiele" i
bez kropki?
( ranek
naszkicowanych na skórze
poranek
przytulony........)
Patrzę, patrzę : teraz się zrobił "poranek (czego?) ranek " i choć
znaczy to obiecująco , to brzmi ciut infantylnie...choć może przy
"rankach" to i przystoi....i to "przytulanie" też się robi dodatkowo
umotywowane.
Oj, nie potrafię sie rozstać z kalamburem, jak już go zobaczyłam, nie
potrafię !
(...)
>Nie rozumiem tej skłonnności ku 'ku', o której przeczytałam u Ciebie
>wczoraj.
>Fałduje DO mnie, to tak jak tuli do mnie, przysuwa całe do mnie,
dotyka. Gdy
>'ku' jest już zimne, nieczułe.
Yy. To wiem, od razu wiedziałam, skąd ta świadoma skłonność. To od
"mieć się ku sobie" uroczego..... "zimne?! "..."nieczułe??!!" :) Teraz
się zastanawiam, czy toprzypadkiem nie regionalizm zakodowany we
mnie...muszę sprawdzić.
>(Skoro o końcu, pierwszego jego wersu - udaję, że nie widzę.
>Niektóre paradoksy, sama nie wiem, jak to robią, są nudne,
>i to od pierwszego razu. Chowanie się na prześcieradle -
>okropność po prostu. Trzeba się mocno gryźć w język, żeby się nie
>wyrwało "młodyjest, wyrobisię".)
Ano :) Ugryzłam się, acz bez odwołania do wieku.
(...)
>Uparłam się może: ona nie potrzebuje nowych wyrazów, ma już swoje,
>wszystko jedno, czy dziwnie-brzmiące, ma. Jakie znów wyrazy bez nazwy.
>To raczej śliczne Małe Cacko, szklany motylek, przypięty dla ozdoby.
>Nie pasuje mi do niej.
Aaaaa...a, czekaj : to może ja jednak akt II sztuki obronnej? Dla mnie
to jej się śnią takie "wyrazy bez nazwy" jak "pragnę cię", które sama
kiedyś powie,ale na razie zupełnie go nie kojarzy z tymi "pragną" i
"chcą" "obskurnych chłopaków". Te "wyrazy bez nazwy" to jej się śnią
przyszłościowo....czy tu się rozmijamy zupełnie?
Wiem,że już Ci się mogło znudzić i wiem, że to trochę sępiarskie
zajęcie, ale bym
jeszcze pokontynuowała - bo wiersz jest dla mnie szalenie intrygujący .
Grażyna
>
> rozwój zagłady
>
> zero.
> eliptyczne.
> nagie.
> pośrodku rozpierzchłych myśli.
> rośnie,
> wzbiera,
> pączkuje,
> mnoży wycinki koła,
>
> do czoła,
> do czoła, do czoła,
> a na czole - baba goła.
> a na czele
> ziele.
>
> zieje.
>
> zieję.
>
> a.
"eliptyczne" jest wyjaśnieniem, że nie chodzi
(tylko) o znaczenie (abstrakcyjne) zera, ale również
o fizyczny symbol, który zero przedstawia. Każde
wyjaśnienie w poezji wprowadza akcent znużenia oraz
jest w tym trochę dublowania, bo w zasadzie wiemy, że
zero jest "eliptyczne". Więc zastanawiam się, czy
nie lepiej to samo uzyskać w bardziej namacalny,
materialny sposób i napisać "czcionka zero" zamiast
"zero / eliptyczne". Wtedy "naga" i "pączkuje" będzie
miało prawdziwy wydźwięk.
Linijka "mnoży wycinki koła," jest nieestetyczna
i także nic nie dajcym gadu-gadu. Nieestetyczna,
bo elipsa-koło" jest jak "kapusta-sałata", za dużo
tego. (Usunąłbym tę linijkę nawet po wprowadzeniu
"czcionki"; zgaduję, że Asasello miał swoje skryte
myśli, ale co z tego).
"Zieje" jest słabe. Niby dowcipne i autoironiczne,
ale zintegrowane z wierszem na siłę. Zrezygnowałbym
z dźwiękowej zbieżności ziele-zieje i zamiast
"zieje / zieję" dałbym, tylko raz, "dymi".
Tak czy inaczej, trudno z idei tego wiersza wiele
wycisnąć, z założenia jest tylko rozrywką (humorem,
satyrą?) odtąd dotąd.
Pozdrawiam,
Włodek
> - Przepowiednia -
>
> Urodzisz się i będziesz żyć
> aż do ostatniego tchnienia.
>
> Dzieciństwo mieć będziesz szczęśliwe
> a młodość trudną. To zwykła kolej rzeczy.
>
> Pewnego razu obejrzysz się za siebie
> i zobaczysz, że tamta to już nie ty.
>
> Będzie to znaczyło, że osiągnęłaś wiek
> swojej matki, gdy byłaś dziewczyną.
>
> Masz wtedy dwie drogi do wyboru:
>
> Łapać śmiech w siatkę ze zmarszczek,
> lub ryć smutek w bruzdach koło ust.
>
> Jeżeli wybierzesz śmiech, zobaczysz
> w odbiciu mieniące się pawie oczy.
>
> Jeżeli smutek, spojrzysz głęboko
> w oczy przeznaczeniu. Wybór jest twój.
>
> Jednym spojrzeniem uwolnisz Prawdę
> z siatki po drugiej stronie źrenic.
>
> ellu bi-s
Utwór zaczyna się dwulinijkową tautologią
wypowiedzianą ustami wróżki, jest to
"wyważanie otwartych drzwi", w stylu
ludzi, którzy muszą improwizować, mówić
bez zatrzymywania się. Dotyczy to nie tylko
wróżki, ale też wędrownych bajdów i poetów.
Bardzo ładnie.
I bardzo ładnie się toczy aż wreszcie
linijki:
Będzie to znaczyło, że osiągnęłaś wiek
swojej matki, gdy byłaś dziewczyną.
są zbyt przegadane gramatycznie-logicznie,
są niezgrabne. W życiu wróżka może tak
nieudolnie językowo sie wyrazić. Ale w wierszu
nalezy tylko oddać głos, wprowadzić symulację,
złudzenie autentycznej wróżby, ale należy
być językowo ponad potoczną, przeciętną prozę.
(Na dodatek znaczenie nie jest pewne, nawet
się zastanawiam, czy nie nastąpiła literówka
lub inna zmyłka).
Rozumiem logikę "ze" w "siatkę ze zmarszczek"
-- mimo to "ze" opuściłbym. Także "Wybór
jest twój" zamieniłbym na bardziej konsekwentnie
pasujące do głosu wróżki: będziesz musiała wybrać
(dałbym to w osobnej linijce, stwarzając wyjątkowo
3-linijkową zwrotkę; a może są lepsze rozwiazania)?
To są jednak detale. Cała ta część wiersza znowu
bardzo mi się podoba. "pawie oczy" mogą być nieco
niezrozumiałe, ale to nie szkodzi -- świetnie pasują
te "pawie oczy" do wróżbiarki-Cyganki!
Zakończenie byłoby świetne też, gdyby nie było
zbyt dokładnie sprecyzowane. Brzmi jakby "Prawda"
była pomiędzy siatkówką a okiem, co mnie nieco
męczy, bo tam za mało miejsca dla Wielkiej Prawdy,
nawet na więzienie dla Wielkiej Prawdy. Gdyby
zrezygnować z przesadnej anatomii, związanej
z wystąpieniem siatki/siatkówki oka, to Cyganka
pozostawiłaby kolejną (miłą poezji) niejasność,
w stylu wróżbitów, nie byłoby wiadomo po której
stronie żrenicy uwięziona Prawda rezyduje (raczej
odczuwałoby się, że w głowie, nie na zewnątrz,
bo od razu określa to celę więzienną).
W sumie wiersz bardzo mi się spodobał.
Dziękuję,
tylko słowa
i zawsze tylko słowa
- czyny są tylko żałosna próbą nadążania za słowami -
nigdy do końca udaną
> Na tym
> chyba zasadza się róznica między romantyzmem a klasycyzmem w poezji.
> Romantycy piszą pierdoły myśląc, że przenoszą nimi góry, a klasycy piszą o
> rzeczach ważnych, zdając sobie sprawę, że niezbyt wiele mogą zrobić.
i jedni i drudzy: nic poza słowami
> Oczywiście to ostatnie zdanie trochę pół-żartem pół-serio, ale chyba tak t
o
> właśnie jest.
ja w tej samej konwencji i...
tak samo zakończę :)
> PS. Zapomniałem ;-) nie sądzę, że tym wierszem cokolwiek zmieniłem.
a ja jakoś nie mam żadnych wątpliwości
- zwłaszcza od kiedy przeczytałem Twoją relację o tym że
przeczytałeś wiersz żonie i o Jej reakcji
a.
>Tawez <ta...@friko6.onet.pl> w wiadomości...
>> __Historie zasłyszane 3__
>>
>
>świetny pomysł,
>świetna realizacja
>- zaskoczenie pełne, wrażenie niezapomniane.
pełne zaskoczenie Waszą żywą reakcją
szczególnie w momencie trzech kropek :-)))))
Bardzo się tego obawiałem (przedsięwzięcia i formy)
ale chyba się udało.
Ciekawe jak bardzo broni się ta treść bez owej formy ?
Nie myślałem nad tym, przyznaję się bez bicia,
ale to dlatego że mam go jeszcze na świeżo w głowie (na dyktafonie ;-)
>Gratulacje!!!
>a.
Dziękuję.
Zaczynam odczuwać presję otoczenia.
Zaczynam poszukiwać nowych form ;-) na następne spotkanie.
Tawez
>po Twoim wystąpieniu podwójnie na żywo ( bo i Ty i dyktafon) na schodach
>mówiliśmy
>o Jarmuschu...
Dyktafon był bardziej na żywo, bo miał świeże baterie ;-)
Qurcze, najciekawsze rozmowy były na schodach....
>teraz jak czytam (Cię) tutaj, to też jest biało-czarno, mimo czerwonego
>guzika ;-)
>lekko neurotycznie, maniacko ( ze wskazaniem na prześladowczą ;)
Chyba pójdę jednak do lekarza...
Filmy pana J zawierają w jakimś (jakim?) stopniu
paradoksy życia codziennego.
I lepiej jest je oglądać w odcieniach szarości
bo wtedy nie jesteśmy oślepiani róznorodnością formy a tylko treścią.
Chyba nie powinienem dodawać,
że mój tekst był pierwszym, jaki nagrałem
na mój nowozakupiony dyktafon ;-)
>bardzo mi się podoba !(i ło)
>basia
dziękuję i pozdrawiam
Tawez
W związku z założeniami toważyszącymi zakupieniu dyktafonu
- odpada
>2. podrzucić go jak najszybciej poecie, który za dużo "gada",
> łącznie z książeczką: "Poradnik hodowców dyktafonów - czyli
historie..."
W związku z zasygnalizowaną wcześniej czynnością zaszywania się
z dala - niewykonalne ;-)
>pozdrawiam
>r.
również
Tawez
>aphil...@aol.com (Aphilommen) wrote:
>> Oczywiscie, ze sie... Nabokov klania, ale, cholera!, Cecko zrobil
>wcale nie
>> mniej - w kategoriach absolutnych - kondensujac fenomenalnie...!
>Aphilommenie,
>Nabokov nie moze sie klaniac w tym miejscu, chocby z tego prostego
>powodu, ze Lolite znamy tylko i wylacznie z relacji profesora Humberta
>Humberta.
>A zatem Humbert pokazuje nam to dziewczatko z pozycji
>doswiadczonego mezczyzny, tak jak doswiadczony mezczyzna chcialby
>dziewczatko widziec. Zasadnicza roznica miedzy pl-em wiersza a
>powiescia Nabokova, nespa?
>Polonika
Hmmmm....
Mysle, ze masz racje, Poloniko, w sprawie zasadniczej roznicy pomiedzy p.l.
wiersza M.C. i narratorem powiesci Nabokova - i jest to racja dosc
przekonywujaca, jak sadze....
I perspektywa widzenia jest inna i jej konsekwencje - tym bardziej.
Jednak w dalszym ciagu upieram sie, ze Nabokov moze sie klaniac, bo przeciez
nie napisalem, ze to _Humbert_ ma klaniac sie _p.l._ wiersza M.C. - tylko, ze
_Nabokov_ ma sie klaniac _M.C._ :
>Nabokov klania, ale, cholera!, Cecko zrobil
>wcale nie
>> mniej
Czyli mowilem o autorach.
Autorzy odnoszacy sie do _zblizonej tematyki_, nawet widzianej z bardzo roznych
perspektyw, a wiec z roznymi p.l. i narratorami, nawet w roznych rodzajach
literackich, moga sie przeciez sobie klaniac nawzajem mijajac, zwlaszcza gdy
zestawiane utwory literackie laczy fikcyjna postac, ktora zdradza powazne
podobienstwa.
*Aphilommen
Aphil...@aol.com
hej
Lukasz
Ha!
Zaskoczenie zupelne, a bylem pewien ze nie moze mi sie
przytrafic wyslanie prywatnego listu na grupe.
A jednak.
t.
Zrobił, zrobił. Jesteś na jednym zdjęciu u Tomaszka.
(co prawda od tyłu ale zawsze ;-))
> Heniu, może być takie gdy miałem 4 lata ?
Dawaj, dawaj!
A propos, jeżeli ktoś ma swoje zdjęcie w wieku dowolnym
to niech mi prześlę. Zrobię osobną galerię :-))
Pozdrowionka
Heniu
Też czasami mam takie wrażenie.
A przynajmniej wydaje mi się, że
przenikam granice, i patrzę z zewnątrz,
jakby z innego świata, a nawet spoza czasu.
Wiem, że to brzmi dziwnie, ale nie mówię tu
o zażywaniu narkotyków, których jak wiesz
nie używam...
Jeśli chodzi o ten, jeden z moich dłuższych utworów
to narastał on we mnie od pół roku, i bałem się
go wyrzucić na zewnątrz, żeby czegoś nie popsuć
(ciekawe czy też czasami masz takie odczucia).
Dzięki spotkaniu zmobilizowałem się i napisałem...
Inspiracją stały się dla mnie dwa dni
przeżyte na początku i końcu lata,
przy czym w drugim przypadku _akcja_
rozgrywa się w Portugalii (a w pierwszym
w podwarszawskim lesie i na podwarszawskim
cmentarzu).
Krótkie notatki jakie zrobiłem w tych dwóch
przypadkach zamieszczam poniżej.
Myślę, że wyjaśni to loli dlaczego tak dużo
czaszek w tym moim baśnio-wierszu
(mam to na zdjęciu i szkoda, że ze sobą
nie wziąłem na spotkanie). Może też wyjaśni parę
innych rzeczy... a przede wszystkim to, że
wiersze moje są mniej abstrakcyjne niż
się wydają.
I jeszcze jedno... Nie są to ścisłe relacje,
jedynie małe impresje rzucane na płótno-
aby nie zapomnieć (ale jak można zapomnieć
o śmierci???)
EPIZOD I (okolice Warszawy)
byłem na cmentarzu.
groby dziadków. babcia 92.
dziadek 90. ładny wiek.
oglądałem swój przyszły grób.
chociaż to tylko szara betonowa płyta -
jednak dziwne uczucie.
potem wycieczka do lasu -
chodzenie po szyszkach -
stukanie dzięcioła -
pełzające żuki -
żabki wyskakujące spod nóg.
rzeczka gęsto zarośnięta rzęsą.
komary - parne powietrze.
wieczorem - film z wycieczki
po egipcie.
piramidy - sfinks
(betonowa płyta zakrywa kawałek ziemi).
z drugiej strony feeria barw -
tańczące fontanny -
różnokolorowe wytryskujące różnorodnymi strumykami -
w rytm płynącej melodii.
muzyka sfer generuje tęcze.
taniec brzucha.
poruszanie się po śladach przeszłości.
tędy chodzili władcy starożytnego egiptu.
dolina królów...
EPIZOD II (Evora-Portugalia)
najpierw biała nitka 15-km-owego mostu.
dojazd do evory. początkwo winnice i dużo
zieleni - potem krajobraz sawanny i drzewa
korkowe. w evorze kościół św Franciszka
i kaplica czaszek (podobno 5 tysięcy!)
oraz nieprzeliczone ilości kości.
na niektórych kościach podpisy turystów:
brasil -andersen, isabell & sebastian 1996.
obok krzyża wiszący kadłub kościotrupa i
małe kości dziecka. przed wejściem napis:
_pamiętaj i ty dołączysz do tych kości,
zwolnij trochę, zastanów się nad sobą i
sensem swojego dotychczasowego życia -
pamiętaj o śmierci_.
w innej części kościoła dzieciątko jezus
śpi na krzyżu. pod krzyżem leży trupia czaszka.
w kościele jasna lazurowa glazura maurów -
ale motywy chrześcijańskie.
głos modlących się śpiewem zakonników -
przenikający cząstki powietrza. zadziwiająca akustyka.
pod podłogą krypta.
po wyjściu wypijam piwo.
wizyta w katedrze. na dachu.
nitka przecinająca świat na pół.
wracamy.
jedziemy żwirową drogą. czuję się
jak na safari i tylko brakuje żyraf i słoni.
obok plantacje drzew korkowych.
dojeżdżamy do kamiennego kręgu.
iskierki przeskakują z kamienia na kamień.
spacerują po koniuszkach włosów.
zespalają z przeszłością.
odjeżdżamy - zostawiając magię w tyle.
___________________
I może na tym skończę.
Myślę, że zbytnio nie nudziłem.
Dziękuję tym co dotarli do końca.
pozdrawiam
DarekS
A mi się podoba ta kolejka.
To przeczesywanie wersów.
Tylko nie wiem jaki kierunek
jest właściwy i nie potrafię zauważyć
wektora. I o tym traktuje chyba spora
ilość moich wierszy.
A najlepszy dowód, że nie zawsze łatwo
znaleźć kierunek, jest to, że _na_pokładzie_
mercedesa z dezorientowanym taksiarzem
krążyłem pół godziny wokół sabatu
jak zdezorientowana czarownica na
miotle z demobilu.
Przepraszam za ten wtręt, ale pisanie o wierszu
który mi się podoba, zawsze sprawia mi trudność.
(zawsze łatwiej ganić i wytykać błędy).
Pięknie (choiaż z lekką ironią)
oddałaś atmosferę... no wiesz czego.
>
> KasiaKam
>
>
>
pozdrawiam
[wciąż krążąc na miotle]
DarekS
[...]
Twoja przepowiednia jest gorzka i dojrzała.
Może trochę za bardzo przewidywalna.
To co mi się w niej podoba to zdolność
spojrzenia z boku na siebie, i to że nie
szukasz dramatów, ale zostajesz z delikatnym
uśmieszkiem, pogodzona z nieuniknionym.
>
>ellu bi-s
>
>
pozdrawiam
DarekS
To szeleszczenie rzeczywiście było wieszcze.
I teraz zawsze ten wiersz będzie mi się kojarzył
z wiklinowym fotelem, chociaż wiem, że jest
o czymś innym.
Ale magia sytuacji, dziwnych, nieprzewidywalnych
ciągów zdarzeń czasami płata nam takie figle.
I za takie momenty możemy dziękować
ślepemu losowi.
pozdrawiam
DarekS
Po tym jak napisałeś
jak to haiku powstawało
jestem pełen podziwu.
pozdrawiam
DarekS