Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Shantaram, G.D. Roberts

166 views
Skip to first unread message

jacek

unread,
Jul 18, 2010, 7:04:49 PM7/18/10
to

Probaker odgrywał rolę Wergiliusza. Jego łagodny głos szemrał
nieustannie,
wyjaśniał wszystko, co widzieliśmy i co sam widział. Powiedział, że te
dzieci
by umarły, gdyby nie zdołały dotrzeć do ludzkiego rynku. Zawodowi
poszu-
kiwacze, znani jako łowcy talentów, podróżowali od jednej katastrofy
do drugiej,
od suszy do trzesięnia ziemi i powodzi. Głodujący rodzice, którzy już
widzieli
choroby i śmierć innych swoich dzieci, błogosławili poszukiwaczy,
klękali przed
nimi. Błagali, by zechcieli kupić syna lub córkę, by przynajmniej to
jedno dziecko
przeżyło.
Cłopcy byli sprzedawani na dżokejów wielbłądów w państwach Zatoki.
Niektórzy zostaną okaleczeni podczas wyścigów, które dostarczą
popołudniowej rozrywki bogatym szejkom, powiedział Probaker.
Niektórzy umrą. Ci, którzy przeżyją, w końcu staną się za wysocy,
by dalej jeździć, wówczas często wylądują na bruku i będą musieli
radzić sobie sami. Dziewczynki kupowane są do pracy w gospodarstwach
na całym Środkowym Wschodzie. Niektóre bębą wykorzyatywane.
ale przeżyją, powiedział Probaker; ci chłopcy i dziewczynki mają
szczęście.
Bona każde dziecko, które przechodzi przez rynek ludzi, przypada sto
innych -
lub więcej - które umierają z głodu w niewyobrażalnym cierpieniu.

- Wiesz, co to jest próba borsalina?
- pewnie to samo, co lis nieba.

pozdrawiam,
jacek

jacek

unread,
Jul 18, 2010, 8:24:59 PM7/18/10
to

- wiesz, co to jest próba borsalina.
- czego?
- dlaczego to napisałeś?
- bo nie lubię bzdur utytłanych w ciuszki nadawania uczoności
zwykłym zwrotom, znanym prawie wszystkim.
- więc dlatego lis nieba ciebie tak razi?
- to też. bo choć nieraz przecież zastanawiałem się
nad tym, czy słońce nie chce ukraść choćby mnie dla nieba,
to jednak bardzo często budzi mnie życiem tak serdecznym,
że tak naprawdę nie umiem wybrać między nim, miłością nieba,
ukojeniem księżyca, a niebem aniłów. to dowód koronny.
ale nie o to.
- więc o co?
- przepraszam, że prowadzę ten dialog tylko sobą.
tak na wstępie.
popatrz, weźmy choćby urywek:
ci, którzy przeżyją, w końcu staną się za wysocy.
teraz: ci, którzy przeżyją, w końcu staną.
tu już mamy trzy stania; że staną (zatrzymają się, zrozumieją),
że w końcu staną (na własne nogi), że w końcu staną
(czyli i tak kiedyś umrą) , że w końcu staną
(tu w znaczeniu: na koniec kolejki) i że kiedyś staną przed Bogiem
(tu znów parę znaczeń, bo pomijając te chełpliwe przed, które mogłoby
zaświtać, znaczy dokładnie, że życie duchowe jest bardziej obszerne
niż zwykła ludzka dobrotliwość mówiąca: lepiej być niepewnym
swego losu niewolnikiem, niż niepewnym życia człowiekiem
<tu znów3 dwa znaczenia, więc chyba na tym skończę>)
- wyliczyłeś cztery, lub pięć. jak na to patrzeć?
- najlepiej przez palce. mogę znów zadać pytanie u odpowiedzieć?
- te u to niechcący?
- całkiem możliwe, do i podobne.
- oki, co z dalszym ciagiem?
- to, że staną się za wysocy.
- czy ma to jakieś znaczenie?
- tak, by mogli w waszym świecie przeżyć.
bezzmian.
- oni nie wiedzą, co znaczy bez:)
- ciekawy kwiat; całkiem jak powiew. no prawie:)
- więc tylko o to?
- może. bo proszę popatrz: ile znaczeń ma naukowe
nazwanie zwykłych skojarzeń, a ile zwykłe słowa
czytane przez zwykłych ludzi, kiedy przy odrobince Boga.
pisane i czytane.

jacek

unread,
Jul 18, 2010, 8:59:05 PM7/18/10
to

- dokąd? dokąd sięgają?
- może do tego?
Bo na każde dziecko, które przechodzi przez rynek ludzi,

przypada sto innych - lub więcej
- ty tylko słowa
- faktycznie. od maleńkości zastanawiałem się, co się dzieje
z tymi, które nigdy się nie urodzą
- przecież ich nie ma
- może. widać my mieliśmy szczęście
- doprawdy?
- przecież wiem, że niekoniecznie, skoro mówisz
kiedy cię nie ma. problem w tym, że z każdym niedopuszczonym
oddechem świat byłby inny. chyba nawet lepszy.
- ile masz dzieci?
- tylko troje. a ty?
- mam miliony
- nie mówiłem o duchowych

pozdrawiam,
jacek

jacek

unread,
Jul 18, 2010, 11:09:28 PM7/18/10
to
- Zwyczajny kapelusz? O nie, przyjacielu! Biorsalino to coś więcej
niż zwyczajny kapelusz. Borsalino to dzieło sztuki! Przed
sprzedaniem szczotkuje się je dziesięć tysięcy razy - ręcznie,
Od lat jest dowodem pierwszorzędnego gustu, wyróżniającym
francuskich i włoskich gang,stereów w Medio lanianie i Mars
ylli. Sama nazwa wskazuje dzikich młodzieńców z półświatka.
To były czasy! Gang,sterzy mieli wtedy styl. Rozumieli,
że kto żyje ma obowiązek prezentować się elegancko.
Czy nie tak?
- Mogliby mieć choć tyle przyzwoitości - zgodziłem się z ustmiechem.
- Oczywiście! teraz, niestety, wszędzie pełno pozy, a stylu nie ma.
To znak czasów, w których żyjemy - styl stał się pozą, zamiast płoza
stylem.
Dał mi chwilę na docenienie tego zwrotu.
- A to - ciągnął dalej - test na prawdziwe borsalino: należy je
zrolować,
bardzo mocno,
i przewlec przez obrączkę. Jeśli przejdzie ten test
bez trwałych zagnieceń i odzyska pierwotny kształt,
jest to prawdziwe borsalino.

- A to - odpowiedział człowiek - był test na autentyczność,
tak dobrze mi znany jak ta trzecia niewiadoma, o której
mówiłeś przez proroków, że nigdy jej nie odkryję.
przecież od dawna wiem, że to poza A I linia Słońca.
prawda czy pradwa, Jahwe?

pozdrawiam,
jacek

jacek

unread,
Jul 19, 2010, 12:17:36 AM7/19/10
to

tu, można choćby napisać senning:
życie knota - dla kenningów,
którzy już chyba czują różnicę,
co jest płomieniem, tak obrazowym

można też inny, jak: płomień życia,
co też znaczenie całkiem podobne,
i proszę tylko, prócz wszystkich znaczeń,
by zobaczyli, chociaż przez chwilkę,
że czasem wstydzić można się za siebie

bo cóż senningi albo kenningi;
są tylko knotem
gdy wymagają
by zwykły człowiek
rozumiał wówczas
gdy się wyuczy
by o nich widzieć

a że niekiedy ludzie tak podle coś dostarczają,
co wszystkich burzy?
to osobliwe i bardzo pi ękne. proszę przeczytać:


Rosyjski naukowiec rozwiązał jedną z największych
zagadek matematyki, odmówił jednak przyjęcia nagrody
w wysokości miliona dolarów. Grigorij Perelman dalej
mieszka z matką w skromnym mieszkaniu, unika publicznych
wystąpień, a swoje prace publikuje po prostu w internecie.

Trzy miesiące temu Instytut Matematyczny Claya przyznał
Grigorijowi Perelmanowi nagrodę w wysokości miliona dolarów
za rozwiązanie jednej z siedmiu zagadek zaliczanych do tzw.
problemów milenijnych. Rosyjski matematyk, który ledwo wiąże
koniec z końcem, udowodnił hipotezę Poincarégo, skomplikowane
zagadnienie z dziedziny geometrii trójwymiarowej.
Nad jej rozwikłaniem najtęższe umysły świata głowiły się
od 1904 roku. Niepowodzenia naukowców w starciu z tą teorią
przysporzyły jej miana Mount Everestu matematyki.

serdecznie,
jacek

0 new messages