### spiski i plotki 036

2 wyświetlenia
Przejdź do pierwszej nieodczytanej wiadomości

Telik

nieprzeczytany,
29 maj 2004, 09:02:1929.05.2004
do
Zbigniew Herbert powraca jak bumerang, a to za sprawą kolejnych moich
lektur. Bez wątpienia Barthes miał rację, gdy pisał: "ci, którzy nie czytają
ponownie, zmuszeni są czytać wszędzie to samo" (bodajże "S/Z"). Pozwolę więc
sobie przywołać bardzo znany wiersz Herberta i zachęcić do powtórnej
lektury. Bo to jeden z tych utworów, które powinno się od czasu do czasu
przypominać - żeby nie zapomnieć.

----------------------------------------

U wrót doliny

Po deszczu gwiazd
na łące popiołów
zebrali się wszyscy pod strażą aniołów

z ocalałego wzgórza
można objąć wzrokiem
całe beczące stado dwunogów

naprawdę jest ich niewielu
doliczając nawet tych którzy przyjdą
z kronik bajek i żywotów świętych

ale dość tych rozważań
przenieśmy się wzrokiem
do gardła doliny
z którego dobywa się krzyk

po świście eksplozji
po świście ciszy
ten głos bije jak źródło żywej wody

jest to jak nam wyjaśniają
krzyk matek od których odłączają dzieci
gdyż jak się okazuje
będziemy zbawieni pojedynczo

aniołowie stróże są bezwzględni
i trzeba przyznać mają ciężką robotę

ona prosi
-schowaj mnie w oku
w dłoni w ramionach
zawsze byliśmy razem
nie możesz mnie teraz opuścić
kiedy umarłam i potrzebuję czułości

starszy anioł
z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie

staruszka niesie
zwłoki kanarka
(wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej)
był taki miły - mówi z płaczem
wszystko rozumiał
kiedy powiedziałam -
głos jej ginie wśród ogólnego wrzasku

nawet drwal
którego trudno posądzać o takie rzeczy
stare zgarbione chłopisko
przyciska siekierę do piersi
- całe życie była moja
teraz też będzie moja
żywiła mnie tam
wyżywi tu
nikt nie ma prawa
- powiada -
nie oddam

ci którzy jak się zdaje
bez bólu poddali się rozkazom
idą spuściwszy głowy na znak pojednania
ale w zaciśniętych pięściach chowają
strzępy listów wstążki włosy ucięte
i fotografie
które jak sądzą naiwnie
nie zostaną im odebrane

tak to oni wyglądają
na moment
przed ostatecznym podziałem
na zgrzytających zębami
i śpiewających psalmy

----------------------------------------

Mała księgarnia, a w niej jeszcze mniejszy antykwariat. Nic szczególnego:
kilkanaście starych, zniszczonych książek. Większość z okresu kiepskiego
papieru i klejonych brzegów. Ale była tam rzecz, której Mano pragnął jak nie
wiem co. Mapa. Bodajże z XVII wieku wykonana ręcznie przez jakiegoś
znudzonego studencinę na zajęciach łaciny. Poprzecierana w wielu miejscach,
poplamiona cieczami, których nazw lepiej nie dociekać. Na dodatek - dałbym
głowę - że to kopia kopii wykonana przez znudzonego studencinę na zajęciach
przysposobienia do życia w rodzinie. Było jednak w niej, właściwie na niej,
coś, co pozwalało nie dostrzegać wszelkich mankamentów. W prawym górnym
rogu, ale nie na samej górze, tylko nieco niżej, ktoś bezceremonialnie
wybazgrolił zniszczoną stalówką: "Kraina smoków" i obwiódł ten napis sporym
obszarem ziemi Bogu ducha winnych ludzi.

"Teraz albo nigdy" pomyślał Mano, jedną ręką szarpiąc za klamkę szklanych
drzwi, drugą ściskając w kieszeni odliczone co do grosza pieniądze. Po
chwili stał w tym samym miejscu - z mapą.

Czas płynął leniwie starając się jak największym łukiem omijać pewną
wersalkę. Cichutki szelest papieru unosił resztki dnia gdzieś na północny
wschód. Hiszpania tuliła do snu drobniutką Portugalię. Mano chrapał.

[Telik]

Pozdrawiam, Telik.

R.Kaczmarek

nieprzeczytany,
31 maj 2004, 15:07:4231.05.2004
do

Użytkownik "Telik":

(...)
> U wrót doliny
(...)


> Mała księgarnia, a w niej jeszcze mniejszy antykwariat. Nic szczególnego:
> kilkanaście starych, zniszczonych książek. Większość z okresu kiepskiego
> papieru i klejonych brzegów. Ale była tam rzecz, której Mano pragnął jak
nie
> wiem co. Mapa. Bodajże z XVII wieku wykonana ręcznie przez jakiegoś
> znudzonego studencinę na zajęciach łaciny. Poprzecierana w wielu
miejscach,

(...)


> Czas płynął leniwie starając się jak największym łukiem omijać pewną
> wersalkę. Cichutki szelest papieru unosił resztki dnia gdzieś na północny
> wschód. Hiszpania tuliła do snu drobniutką Portugalię. Mano chrapał.

Mała galeria i antykwariat, i nierozpakowane pudła z książkami.
Z ogromną ilością książek. Wraz z panią Ewą przeglądamy je
pozycja po pozycji, kartkując, wyceniając, układając na półkach.
Oczywiście także czytając...

W ruinach świątyni (z pierwszego wydania tomiku "Gałąź kwitnąca"
L. Staffa 1908 r.)

Czym zbłądził między mojej świątyni kolumny,
Których czołom Czas stary odebrał trud dumny
Dźwigania nad mną pował pod niebo Hellady?
Kto wwiódł mnie tu szyderczo, abym, gniewny, blady,
Na gruzach swej świątyni, padłej w chwastów sploty,
Czuł - zbrudzony - przedwieczną boskość swej istoty,
A stał tak bez wielkości, godnej mieć świątnicę?
Jakie me boskie imię było? Jakie lice?
Nie pomnę już. Zbyt długo musiałem pić z Lety.
I nie wiem, jakie gaje i świętych gór grzbiety
Dźwigały me posągi tam, gdzie dziś przeciwne
Losy niepamięć szczepią i gaje oliwne,
Ni wiem, kto z nieśmiertelnych był mi tajnym wrogiem
Gdym był swych snów pogańskich strąconym dziś bogiem.

A na ostatniej stronie:

Tegoż autora:
Sny o potędze - Poezye
Mistrz Twardowski - Pięć śpiewów o czynie
Dzień duszy - Poezye
Skarb - Tragedya
Ptakom niebieskim - Poezye
Godiwa - Dramat
Gałąź kwitnąca - Poezye
Igrzysko - Dramat

Nakładem Księgarni Polskiej
B. Poł(?? - plama)iego we Lwowie

Czy też inna pozycja - antologia poezji polskiej z roku 1926
(redaktor w słowie wstępnym ogłasza koniec neoromantyzmu
Młodej Polski i początek nowej ery w poezji); literatura rumuńska
z 1924; opasłe tomiska roczników czasopisma "Świat słowiański"
pod redakcją dr. Feliksa Konecznego z lat 1906 - 1914 itd...
Dlaczego o tym piszę? Chyba dlatego, że jest to miejsce
w którym można się zapomnieć, zagubić wśród faktów, nazwisk,
historii, mitów, wierszy i opowieści. Opowieści snutych językiem
przeszłym, dziś jakże zabawnym - choćby list gończy z 1825 roku
obwieszczony przez C.K. urzędników...

Wszyscy oni już dawno minęli `wrota doliny` pozostawiając
w antykwariatach wszystko, czego nie pozwoliły przemycić
służby celne. Cała nadzieja w tym, że i tam istnieje jakaś zielona
granica, i niepokorne anioły z kontrabandą w workach.
A smoki? Gdzież, mogą się kryć przed zgiełkiem naszych dni,
jak nie pomiędzy opasłymi tomiszczami (wtulone w zatarte czcionki
jak Portugalia w Hiszpanię ;-))? Od czego, jak nie od sadzy
z ich oddechów, miałbym czarne dłonie po kilku godzinach
przerzucania czasu w składzie granicznym.

Pozdrawiam - Ryszard

PS. Czasem czuję się jak ostatni gość w barze - wciąż nie dopity,
marudny i nudny. Teliku nie zamykasz jeszcze? :-)

R.

Telik

nieprzeczytany,
1 cze 2004, 09:03:281.06.2004
do
"R.Kaczmarek" napisał w wiadomości news:c9g09s$7gl$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Mała galeria i antykwariat, i nierozpakowane pudła z książkami.
> Z ogromną ilością książek. Wraz z panią Ewą przeglądamy je
> pozycja po pozycji, kartkując, wyceniając, układając na półkach.
> Oczywiście także czytając...

[...]

Co może pełniej i w sposób bardziej przejmujący wyrazić nasze
człowieczeństwo niż stosunek do przedmiotów?

kamyk jest stworzeniem
doskonałym

[...]

czuję ciężki wyrzut
kiedy go trzymam w dłoni
i ciało jego szlachetne
przenika fałszywe ciepło

pisał Herbert w wierszu "Kamyk", chwaląc po chwili komin za to, że nie
oddziela zapachów z kuchni i westchnień pla, tworząc jeden wielki pióropusz
czarnego dymu.

Książki, o których piszesz, to nie tylko litery, słowa, frazy, zdania. To
także przedmioty spoczywające w zaciszu antykwariatów niczym ciała faraonów
w piramidach. Oczywiście, pełnią życia tętnią otwarte i czytane. Ale czasem
wystarczy znaleźć się w ich otoczeniu, dotykając zaledwie wzorkiem grzbietów
z wykaligrafowanymi tytułami, by odczuć więź nie tylko z ich autorami, ale
także z poprzednimi właścicielami.

> Wszyscy oni już dawno minęli `wrota doliny` pozostawiając
> w antykwariatach wszystko, czego nie pozwoliły przemycić
> służby celne. Cała nadzieja w tym, że i tam istnieje jakaś zielona
> granica, i niepokorne anioły z kontrabandą w workach.
> A smoki? Gdzież, mogą się kryć przed zgiełkiem naszych dni,
> jak nie pomiędzy opasłymi tomiszczami (wtulone w zatarte czcionki
> jak Portugalia w Hiszpanię ;-))? Od czego, jak nie od sadzy
> z ich oddechów, miałbym czarne dłonie po kilku godzinach
> przerzucania czasu w składzie granicznym.

A smoki? Herbert kiedyś powiedział: "100 kilometrów od Lwowa nie ma nic, na
starych mapach umieściliby tam napis 'Kraina smoków'; to była granica
cywilizacji, coś trudnego do wyobrażenia, żadnego gotyku, tylko stepy".
Skoro "żadnego gotyku", to co miałyby tam robić smoki?

Pilnować księżniczek.

Księżniczka

Księżniczka najbardziej lubi leżeć twarzą do podłogi. Podłoga pachnie
prochem, woskiem i nie wiadomo - czym. W szparach księżniczka ukrywa swoje
skarby i czerwony koralik, srebrny drucik i jeszcze coś, o czym nie mogę
powiedzieć, bo poprzysiągłem.

[Zbigniew Herbert]

> Pozdrawiam - Ryszard

Pozdrawiam, Telik.

> PS. Czasem czuję się jak ostatni gość w barze - wciąż nie dopity,
> marudny i nudny. Teliku nie zamykasz jeszcze? :-)

Ps. Ta branża jest dość kapryśna i nieprzewidywalna ;-). Ale. Czynsz
niewielki, dobre miejsce i klientela znakomita (choć ostatnimi czasy
nieliczna, praktycznie jednoosobowa :-) ). Jak widzisz, nie znajduję
istotnych powodów, by zamykać.

> R.

deranż

nieprzeczytany,
1 cze 2004, 18:05:141.06.2004
do
Telik:

> Co może pełniej i w sposób bardziej przejmujący wyrazić nasze
> człowieczeństwo niż stosunek do przedmiotów?


A to już autoreklama, Teliku ;-)

W Twoich spiskach, a może jeszcze bardziej plotkach wyczytuję
dużo tkliwości wobec czajników, rondli, obrusów czy innej kuchennej
galanterii,tudzież ciasteczek, że o Hiszpanii i drobiutkiej Portugalii
(na pomiętej mapie) nie wspomnę

pozdrawiam
deranż

ps
Człowiek - epizod w życiu przedmiotów :-(


--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Telik

nieprzeczytany,
2 cze 2004, 11:53:082.06.2004
do
"deranż" napisała w wiadomości
news:0b00.000003...@newsgate.onet.pl...

> > Co może pełniej i w sposób bardziej przejmujący wyrazić nasze
> > człowieczeństwo niż stosunek do przedmiotów?
>
> A to już autoreklama, Teliku ;-)

Wiesz, trzeba sobie jakoś radzić na tym okrutnym świecie ;-).

> W Twoich spiskach, a może jeszcze bardziej plotkach wyczytuję
> dużo tkliwości wobec czajników, rondli, obrusów czy innej kuchennej
> galanterii,tudzież ciasteczek, że o Hiszpanii i drobiutkiej Portugalii
> (na pomiętej mapie) nie wspomnę

Od pewnego czasu zastanawiam się nad tym, czy nie jest to jedynie możliwy
sposób pisania o człowieku. To znaczy: pokazywanie go w momencie kontaktu z
przedmiotami oraz ukazywanie tych przedmiotów niejako ożywionych jego wolą,
wyobraźnią, jego dotykiem. W zetknięciu z pojęciami i zjawiskami
abstrakcyjnymi człowiek staje się albo patetyczny, albo śmieszny.

Z tej perspektywy Mano to także praktyczna próba poznania fenomenu takiego
pisarstwa. Mam nadzieję, że choć w niewielkim stopniu udana.

> pozdrawiam
> deranż

Dzięki, że zajrzałaś. Pozdrawiam, Telik.

> ps
> Człowiek - epizod w życiu przedmiotów :-(

Taki obraz można znaleźć np. w wierszu Wisławy Szymborskiej "Muzeum".

Kajub

nieprzeczytany,
2 cze 2004, 13:21:532.06.2004
do

"Telik"


Przypominaj, przypominaj...

Wiersz jest wielki.
Jego tocząca się "fabuła" tak prawdziwie odtwarza
istniejącą kiedyśigdzieśtam...możliwość...

Bardzo lubię. Poruszył.
Rozważam się w nim.

Kajub(owa)
przywiązana na wiele sposobów. I supełków też.


deranż

nieprzeczytany,
2 cze 2004, 15:31:362.06.2004
do
Telik:

>
> Od pewnego czasu zastanawiam się nad tym, czy nie jest to jedynie możliwy
> sposób pisania o człowieku. To znaczy: pokazywanie go w momencie kontaktu z
> przedmiotami oraz  ukazywanie tych przedmiotów niejako ożywionych jego wolą,
> wyobraźnią, jego dotykiem. W zetknięciu z pojęciami i zjawiskami
> abstrakcyjnymi człowiek staje się albo patetyczny, albo śmieszny.
>
> Z tej perspektywy Mano to także praktyczna próba poznania fenomenu takiego
> pisarstwa. Mam nadzieję, że choć w niewielkim stopniu udana.

Jasne, że udana.
Najpierw autoreklama, teraz kokieteria ;-)

Styl "spisków i plotek" obnaża, niestety, Twoją wirtuozerię słowa :)
i konsekwencję , z jaką kreślisz portret bohatera.
Sprzęty otaczające Mano, stają się, mówiąc zgrzebnie, jego przedłużeniem,
określają go, uwypuklają jego cechy.
Nawet przestrzeń wokół niego jakaś manowata.

pozdrawiam
deranż

>
> > ps
> > Człowiek - epizod w życiu przedmiotów :-(
>
> Taki obraz można znaleźć np. w wierszu Wisławy Szymborskiej "Muzeum".

Z klawiatury mi to przechwyciłeś.
A propos perypetii Mano wskazałabym młodszy wiersz:
"Mała dziewczynka ściąga obrus"

R.Kaczmarek

nieprzeczytany,
3 cze 2004, 06:36:263.06.2004
do

Użytkownik "Telik":

>
> > > Co może pełniej i w sposób bardziej przejmujący wyrazić nasze
> > > człowieczeństwo niż stosunek do przedmiotów?
> >
(...)

> Od pewnego czasu zastanawiam się nad tym, czy nie jest to jedynie możliwy
> sposób pisania o człowieku. To znaczy: pokazywanie go w momencie kontaktu
z
> przedmiotami oraz ukazywanie tych przedmiotów niejako ożywionych jego
wolą,
> wyobraźnią, jego dotykiem. W zetknięciu z pojęciami i zjawiskami
> abstrakcyjnymi człowiek staje się albo patetyczny, albo śmieszny.

Przypomniało mi to fragmencik z Cortazara:

"...stary meksykański szewc co parę miesięcy fabrykował meksykańską
monetę ze złotym orłem - po czym wracał do zelowania bucików, i tak
do następnego trymestru. Najpierw dowiedziała się o tym policja, która
z przyczyn obcej mi lokalnej filozofii nie zainteresowała się tą tak
niewielką
kolizją z prawem. Potem dowiedzieli się studenci, którzy stracili już
wszelką
nadzieję, by mieć na komorne i piwo, wobec czego zwrócili się do
naprawiacza obuwia, prosząc, żeby i dla nich zrobił orzełka. Dobrotliwy
staruszek kochający młodzież, dwukrotnie popracował na ich rzecz,
otrzymując w zamian tylko ich szczęśliwy uśmiech. Być może, że Wespazjan
znał prawdę, niemniej tym razem pieniądze tym razem pachniały kwiatami."*

Magia przedmiotów - nawet monet (nomen omen - przy Herbercie w spiskach
i plotkach drugi raz objawiła mi się moneta, poprzednio była to
pięciozłotówka
z rybakiem, pamiętasz Teliku?) istnieje tak poprostu. Tak jak istnieją
smoki.

Pozdrawiam - Ryszard

PS. Wygrzebane w antykwariacie z kosza za złotówkę:

"(...)Wyobraź sobie sobie, że ten kenion jest tysiąc razy większy
(od kenionu Colorado - R.K.). Albo milion. Że jest zrobiony
z czerwonego i różowego złota, prawie zupełnie przezroczystego,
że widać na przestrzał wszystkie warstwy, łęki, siodła geologiczne
jego formacji, że to wszystko jest nieważkie, płynie i jakby się
uśmiechało do ciebie bez twarzy. (...)
Ten kamyk - jest właśnie stamtąd... Arder wziął go na szczęście.
Nosił go zawsze.(...) Potem - jak wróciłem sam, znalazłem go,
leżał pod koją w jego kabinie. Pewno mu wypadł. Olaf, mam
wrażenie, myślał, że to przez to, ale nie śmiał mi tego powiedzieć,
bo to było zbyt głupie... Co mógł jakiś kamyk mieć wspólnego
z tym drucikiem, który zepsuł Arderowi radio?..."( Arder zginął
w przestrzeni kosmicznej - przypisy dla tych co nie znają - R.K.)**

To tyle o kamieniach (choć to temat - rzeka)...

R.

* J. Cortázar - "W osiemdziesiąt światów dookoła dnia"
(przekład Zofia Chądzyńska);
** S. Lem - "Powrót z gwiazd"


R.Kaczmarek

nieprzeczytany,
3 cze 2004, 06:43:403.06.2004
do

Użytkownik "R.Kaczmarek" :


> otrzymując w zamian tylko ich szczęśliwy uśmiech. Być może, że Wespazjan
> znał prawdę, niemniej tym razem pieniądze tym razem pachniały kwiatami."*

Ups, o jedno `tym razem` (to drugie) za dużo. Przepraszam.

Ryszard :-)


Telik

nieprzeczytany,
3 cze 2004, 08:37:023.06.2004
do
"deranż" napisała w wiadomości
news:0b00.000008...@newsgate.onet.pl...

> Styl "spisków i plotek" obnaża, niestety, Twoją wirtuozerię słowa :)
> i konsekwencję , z jaką kreślisz portret bohatera.
> Sprzęty otaczające Mano, stają się, mówiąc zgrzebnie, jego przedłużeniem,
> określają go, uwypuklają jego cechy.
> Nawet przestrzeń wokół niego jakaś manowata.

Na wiele Twoich komplementów jeszcze nie zasłużyłem. I obawiam się, że nigdy
nie zasłużę. Dziękuję jednak za zauważenie faktu wyciszenia drugiego planu i
stawania się Mano poprzez otaczające go przedmioty.

> pozdrawiam
> deranż

Pozdrawiam, Telik.

Ps. A jeśli chodzi o "małą dziewczynkę" z obrazu Szymborskiej, to -
faktycznie - jestem w stanie wyobrazić sobie ją z Mano przy jednym stole
;-).

Telik

nieprzeczytany,
3 cze 2004, 08:50:123.06.2004
do
"Kajub" napisała w wiadomości news:c9l297$c2r$1...@news.onet.pl...

> Przypominaj, przypominaj...
>
> Wiersz jest wielki.
> Jego tocząca się "fabuła" tak prawdziwie odtwarza
> istniejącą kiedyśigdzieśtam...możliwość...
>
> Bardzo lubię. Poruszył.
> Rozważam się w nim.

Nawet jeśli założyć, że to próba rozmowy z naszymi wyobrażeniami na temat
tego, co po, sposób obrazowania jest naprawdę wstrząsający. I jeszcze
narzucająca się refleksja na temat opozycji: ludzkie - nie_ludzkie.

> Kajub(owa)
> przywiązana na wiele sposobów. I supełków też.

Dziękuję bardzo za odwiedziny i ślad wizyty. Pozdrawiam, Telik.

Telik

nieprzeczytany,
3 cze 2004, 10:10:143.06.2004
do
"R.Kaczmarek" napisał w wiadomości news:c9muvu$llj$1...@news.onet.pl...

> Przypomniało mi to fragmencik z Cortazara:

[...]

> Magia przedmiotów - nawet monet (nomen omen - przy Herbercie w spiskach
> i plotkach drugi raz objawiła mi się moneta, poprzednio była to
> pięciozłotówka
> z rybakiem, pamiętasz Teliku?) istnieje tak poprostu. Tak jak istnieją
> smoki.

Pięciozłotówkę musiałem sobie przypomnieć. Ale już widzę ów rynek, gdzie
dzieje się akcja albo gdzie się zdarza. Tam pięciozłotówka stała się niejako
śladem czegoś poza_materialnego, sama będąc jak najbardziej materialna (w
obu znaczeniach tego słowa). Pisałeś:

"Gdy ją podniosłem, słońce akurat wsunęło się za dachy, pogasły refleksy,
znikły długie cienie i cała magia skupiła się w mocnej dłoni dziadka, i
schowanej w kieszonce aluminiowej monecie".

Masz ją jeszcze?

Wracając na moment do przedmiotów. W jednej z najbardziej popularnych
gramatyk języka polskiego, w tzw. "Gramatyce Bąka" czytamy:

"Rzeczowniki zmysłowe albo konkretne nazywają te przedmioty, które
spostrzegamy w otoczeniu za pomocą różnych zmysłów, a więc wzroku, słuchu,
dotyku, smaku i powonienia. Do tej grupy rzeczowników należą więc wszystkie
nazwy osób, zwierząt i przedmiotów martwych, np. człowiek, zwierzę, roślina,
skała, szum zimno, zapach" [s. 160].

Nazwy przedmiotów martwych... Skoro mamy nazwy przedmiotów martwych, to
muszą być też nazwy przedmiotów żywych oraz ich desygnaty. Przeszukałem
książkę od pierwszej do ostatniej strony, sięgnąłem do innych gramatyk.
Niestety, nic. Sprawa wygląda tak samo podejrzanie jak kwestia "Komedii"
Arystotelesa.

> Pozdrawiam - Ryszard

Pozdrawiam, Telik.

> PS. Wygrzebane w antykwariacie z kosza za złotówkę:
[...]


> To tyle o kamieniach (choć to temat - rzeka)...
>
> R.

Ps. Ostatnio widziałem kolejny odcinek filmu o zbieraczach kamieni: "Amelia"
Jean-Pierre'a Jeuneta.

R.Kaczmarek

nieprzeczytany,
3 cze 2004, 16:04:103.06.2004
do

Użytkownik "Telik":

> Masz ją jeszcze?

Nie, tego ode mnie nie można byłoby wymagać, w końcu wtedy
był to środek płatniczy, a ja miałem mniej niż osiem lat.
Poza tym, to może być dokładnie każda pięciozłotówka z rybakiem,
w końcu nie chodzi o konkretny egzemplarz, a o wspomnienie jakie
wzbudza. Magia rozpostarła się na wszystkie takie monety. :-)

(...)


> Nazwy przedmiotów martwych... Skoro mamy nazwy przedmiotów martwych, to
> muszą być też nazwy przedmiotów żywych oraz ich desygnaty. Przeszukałem
> książkę od pierwszej do ostatniej strony, sięgnąłem do innych gramatyk.
> Niestety, nic. Sprawa wygląda tak samo podejrzanie jak kwestia "Komedii"
> Arystotelesa.

Może powinieneś szukać przedmiotów ożywionych lub zmartwychwstałych.
Takich jak u Herberta:

Guziki
Pamięci kapitana
Edwarda Herberta

Tylko guziki nieugięte
przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
z głębin wychodzą na powierzchnię
jedyny pomnik na ich grobie

są aby świadczyć Bóg policzy
i ulituje się nad nimi lecz
jak zmartwychwstać mają ciałem
kiedy są lepką cząstką ziemi

przeleciał ptak przepływa obłok
upada liść kiełkuje ślaz
i cisza jest na wysokościach
i dymi mgłą smoleński las

tylko guziki nieugięte
potężny głos zamilkłych chórów
tylko guziki nieugięte
guziki z płaszczy i mundurów
----------------------------------

Ale zamykając tą pętlę wolałbym zacytować
inny jego wiersz o przedmiotach. Wiersz, który
zwyczajnie lubię.

Pokój umeblowany
---------------------------------
W tym pokoju są trzy walizki
łóżko nie moje
szafa z pleśnią lustra

kiedy otwieram drzwi
sprzęty nieruchomieją
ogarnia mnie zapach znajomy
pot bezsenność i pościel

jeden obrazek na ścianie
przedstawia Wezuwiusz
z pióropuszem dymu

nie widziałem Wezuwiusza
nie wierzę w czynne wulkany

drugi obraz
to wnętrze holenderskie

z mroku
kobiece ręce

nachylają dzbanek
z którego sączy się warkocz mleka

na stole nóż serweta
chleb ryba pęczek cebuli

idąc za złotym światłem
wchodzimy na trzy schody
przez uchylone drzwi
widać kwadrat ogrodu

liście oddychają światłem
ptaki podtrzymują słodycz dnia

nieprawdziwy świat
ciepły jak chleb
złoty jak jabłko

odrapane tapety
meble nie oswojone
bielma luster na ścianach
to są wnętrza prawdziwe

w pokoju moim
i trzech walizek
dzień się roztapia
w snu kałuży
----------------------------------

Pozdrawiam - Ryszard

Telik

nieprzeczytany,
3 cze 2004, 16:37:513.06.2004
do
"R.Kaczmarek" napisał w wiadomości news:c9o0gl$o7c$1...@atlantis.news.tpi.pl...

> Ale zamykając tą pętlę wolałbym zacytować
> inny jego wiersz o przedmiotach. Wiersz, który
> zwyczajnie lubię.
>
> Pokój umeblowany
> ---------------------------------
> W tym pokoju są trzy walizki
> łóżko nie moje
> szafa z pleśnią lustra
>

[...]

Również należy do moich ulubionych :-). Cytowałem go w kontekście luster.
Jeszcze raz dziękuję za Herbertowanie.

Odpowiedz wszystkim
Odpowiedz autorowi
Przekaż dalej
Nowe wiadomości: 0