Wydaje mi sie że może byc trudno........
michał
Znam stronę niemiecką, gdzie są wiersze Polaka po niemiecku i po polsku, ale
on mieszka w Niemczech :) Bogdan P. powinien Cię pokierować, jeśli owe www
nadal istnieje, a on ma ochotę upowszechnić się z pierwszą, radosną
twórczością :)
Druga sprawa, że kiedyś mi mignęło tłumaczenie Marty
Jermaczek -Rainera Maria Rilke'go - odsylam do wyszukiwarki, bo cudowne wiersze.
Za to ja mogę posłużyć dwoma utworami Maxa Herrmanna-Neisse w wersji
niemieckiej i z tłumaczeniem Marty Klubowicz (aktorki, poetki i tłumaczki):
Max Herrmann-Neiβe
EINGESTÄNDNIS
Jede Stunde ist ein Scheiden,
jedes Wort ein Abschiedswort,
zwischen den entlaubten Weiden
flieβt des Lebens Lauge fort.
Jedes Weinen wird zur Fratze,
jedes Lachen grinst verzerrt:
zu des Herzens tiefstern Schatze
bleibt die Pforte stets versperrt.
Die Erfüllungen enttäuschen,
Unerfülltes plagt und plagt,
Nach den Festen, nach den Räuschen
ekelgrau der Morgen tagt.
Kannst du dich noch selbst betrügen?
Hoffst du doch? – Du bist bur Feig!
Die gemeinster Lebenslügen
Schmückt ein weiβer Blütenzweig.
Denn des Herzens letzte Pforte
Bleibt in Ewigkeit versperrt.
Liebe, Glaube sind nur Worte,
die der Sterbensschreek verzerrt.
Max Herrmann-Neisse
WYZNANIE
Każda chwila jest rozstaniem
każde słowo pożegnaniem
między palce wierzb bezlistnych
płynie życia wartki prąd
Każdy płacz żałosną miną,
uśmiech wykrzywieniem ust:
do głębokich skarbów serca,
ciężkie drzwi zamyka klucz.
Co spełnione nas zawodzi,
niespełnione nas przygniata.
A po świętach i pijaństwach
- obrzydliwa szarość świata.
Dalej jeszcze się okłamuj!
Masz nadzieję, mały tchórzu?
Najpodlejsze swoje kłamstwa,
ustrój wdzięcznie w białe róże.
Bo do serc ostatnia brama,
wiecznie jest zaryglowana.
Miłość, wiara – słowa puste
lęk przed śmiercią krzywi w lustrze.
tłum. Marta Klubowicz
Max Herrmann-Neiβe
EIN DEUTSCHER DICHTER BIN ICH EINST GEWESEN
Ein deutscher Dichter bin ich einst gewesen,
die Heimat klang in meiner Melodie,
ihr Leben war in meinem Leid zu lesen,
das mit ihr welkte und mit ihr gedieh.
Die Heimat hat mir Treue nicht nicht gehalten,
sie gab sich ganz den bösen Trieben hin,
so kann ich nur ihr Traumbild noch gestalten,
der ich ihr trotzdem treu geblieben bin.
In ferner Fremde mal ich ihre Züge
zärtlich gedenkend mir mit Worten nah,
die Abendgiebel und die Schwalbenflüge
und alles Glück, das einst mir dort geschah.
Doch hier wird niemand meine Verse lesen,
ist nichts, was meiner Seele Sprache spricht;
ein deutscher Dichter bin ich einst gewesen,
jetzt ist mein Leben Spuk wie mein Gedicht.
Max Herrmann-Neiβe
BYŁEM JA KIEDYŚ NIEMIECKIM POETĄ
Byłem ja kiedyś poetą niemieckim,
W mojej muzyce brzmiał rodzinny świat,
a jego życie czytać mogłeś z pieśni,
która z nim rosła i więdła jak kwiat.
Moja ojczyzna zdradziła mnie jednak,
Diabelska siła poniosła ją gdzieś,
Dziś mogę tylko śnić o niej boleśnie,
Bo mimo wszystko jestem wierny jej.
W dalekim kraju maluję jej obraz
czułością słowa, jak jaskółki lot
wracam pod dachy o zachodzie słońca,
odnosząc szczęście, które dał mi dom.
Tu nikt nie będzie czytał moich wierszy,
I nic tu nie ma, co gada jak my;
Byłem ja kiedyś poetą niemieckim,
Dziś upiór niemy – wers z londyńskiej mgły.
tłum. Marta Klubowicz
--
tłumaczenie zostało opublikowane w "Obrzeżach", nr.20/2002 wraz z
przedrukiem publicystyki Karoliny Rakoczy o tej treści:
Karolina Rakoczy
TWARZ LUDZKA – POETA MAX HERRMANN-NEIβE
Ten mały wybór poezji (z obfitego lirycznego i prozatorskiego dzieła) jest
szkicem portretu niezwykłego człowieka. Max Herrmann-Neisse nie lubił
deklaracji. Mówiły i mówią za niego jego wiersze. Są szczerym wyznaniem
tego, co widział i co przeżył. Pozostaje całe życie człowiekiem rozdartym:
najpierw między ciasnotą prowincjonalnej Nysy a jej przytulnością, później w
Berlinie między zwątpieniem w siebie i uznaniem jakie zdobywa, na emigracji
wreszcie pomiędzy bezsilnością poety i zarazem wiarą w moc słowa.
Max Herrmann przychodzi na świat 23 maja 1886 roku. Jest słabowitym
dzieckiem, po niefortunnym upadku pozostaje mu garb. W szkole jego
grzeczność, jak sam pisze, jest traktowana jako zniewieścienie i
tchórzostwo, a jego wiara w dobro jest wyśmiewana jako głupota. Z
upośledzenia rośnie jego moralna siła i wrażliwość na krzywdy słabszych.
Jest krytyczny wobec militarystycznej euforii towarzyszącej I Wojnie
Światowej i później wobec haseł narodowych socjalistów. Wcześnie widzi
niebezpieczeństwo. Krótko po pożarze Reichstagu wraz z żoną opuszcza Niemcy.
Ale najpierw, dużo wcześniej, jest Wrocław. Studiuje tam historię literatury
i sztuki, lecz czuje się bardziej w domu w kabaretach i lokalach. W 1909
przerywa studia, wraca do rodziców i jako pisarz żyje w Nysie. Jest
krytykiem literackim, teatralnym i kabaretowym. W roku 1912 poznaje Leni
Gebek, z którą będzie przez całe swoje życie. Tworzą niezwykłą parę, która
budzi niechęć w prowincjonalnej Nysie. Ona – piekna kobieta, ale z zawodu
aktorka, on – mały, garbaty, na dodatek poeta, czyli nierób. Ich plany, aby
się przeprowadzić do Berlina, krzyżuje wybuch I Wojny Światowej. Wreszcie w
1917 roku w stolicy Niemiec rozpoczynają nowe życie: biorą ślub, a Max
Herrmann dołącza do swojego nazwiska – Neiβe, również dlatego, aby nie być
mylonym z berlińskim literaturoznawcą, Maxem Herrmannem.
Początki w Berlinie są trudne. Pomaga mu bardzo w nawiązywaniu kontaktów
wybitny krytyk i wydawca czasopisma „Pan” Alfred Kerr oraz poeta Oskar
Loerke. Od połowy lat dwudziestych Herrmann-Neiβe należy do znanych
osobistości życia literackiego w Berlinie. Jego przyjaciółmi są Franz
Pfemfert, Carl Hauptmann, George Grosz i Ludwig Meidner. Znajduje uznanie u
Alfreda Döblina, Tomasza i Henryka Manna, Hermanna Hesse i Stefana Zweiga.
Jego literacka kariera kończy się wraz z dojściem do władzy Hitlera. W
latach emigracji nasila się jego poczucie wykorzenienia i osamotnienia. Max
Herrmann-Neiβe umiera na serce 8 kwietnia 1941 roku.
*
Polsko-niemiecka Grupa Autorów „DIALOG” pragnie być nie tylko forum dla
pisarzy współczesnych, zależy jej również na tym, aby przypomninać mniej
znanych, czy tez zapomnianych autorów. Poszczególnie tłumacze usiłowali
znaleźć dla Herrmanna-Neiβe własny idiom w języku polskim. Zademontrowane
możliwości podejścia do sztuki przekładu winny być zachętą dla młodych bądź
początkujących tłumaczy.
Przedruk za zgodą Autorki z tomiku : „Twarz ludzka” Maxa Herrmanna-Neisse,
Oficyna Kontraterni Poetów, Kraków 1999.
--
Pozdrawiam
Krystyna
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
więcej nie mam nic. Mam natomiast spore wątpliwości, czy to, co wysłałam
było czytelne, bo tu jakieś krzaki w cytacie moich słów widzę! Jak ja to
wreszcie wysłałam, że takie dziwadła wyszły? Nie może być, by to było u
mnie, najwyżej kodowanie było do niemieckiego dostosowane, a jak gogo
odpowiedział (a) w naszym iso, to się porobiło, skoro twierdzi (gogo), że
piękne, znaczy odczytała, tak? :)
Krystyna