W dniu 2012-02-17 16:24, Gabriel Zastawnik pisze:
>
> Użytkownik "Cezary Tomczyk" <
ctomc...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
> news:jhljtf$ea2$1...@inews.gazeta.pl...
>> Od czasu do czas kliknę sobie w link sponsorowany (reklamy Google-a) i
>> trafiłem na taką oto stronę:
>>
http://goo.gl/4wtEh
>
> Tamat w zasadzie na pl.comp.www, ale.. w sumie.. przeciez to grupa
> dyskusyjna:)
> Czasem przyda się dobry OT:)
Zwłaszcza, że to niby www.nowe-strony. A ja trafiłem na nową w sensie
takim, że jej nie widziałem ;-)
>> Przewinąłem stronę do samego dołu a tam... "Innowacyjna gospodarka".
>> Masakra. Ja wiem, że masa projektów w sieci z hasłem "Innowacyjna
>> gospodarka" to jedna wielka ściema, ale niektóre są tak tandetne, że
>> nawet nie włożono minimum wysiłku by to wyglądało przyzwoicie. Do tego
>> stopnia, że odżałowano parę procent całego budżetu na porządnego grafika.
>
> Poszukaj dobrze - jest ogloszenie na stronie w sprawie zatrudnienia
> grafika:) I nie tylko.
> Tyle ze u mnie gdzies w kosmos odsyla po kliknieciu na link:)
Czyli albo link jest "dla picu" (byleby spełnić formalność), albo ktoś
nie sprawdził w ogóle działania linku.
>> W stopce jest "Copryright 2010", ale jak klikniesz na "Artykuły" w
>> menu to dostaje się informację "Ta strona jest jeszcze pusta. Już
>> niedługo rozpoczniemy tu publikację ciekawych materiałów.". Ekhm, mamy
>> 2012 r. i nie widać artykułów do dziś.
>
> I pewnie nie bedzie. No.. do momentu pewnie az bedzie kontrola z
> instytucji nadzorujacej. Wtedy wpisy się pewnie pojawią.
Możliwe.
>> "E-szkoła rodzenia" - full wypas flash. Maksymalna minimalizacja
>> roboty: "E, Jurek... daj no tu jakąś karuzelę fleszową. Będzie
>> dobrze.". Ręce opadają.
>
> No ale czego ty w zasadzie chcesz?:P Strona jest? Jest. Dziala? W
> zasadzie dziala.
> A to ze niezgodnie ze standardami, ze nie dba o należytą czytelnosc, ze
> nie dba o osoby z uposledzonym wzrokiem, ze ma błędy. No coz? Nie za
> wiele wymagasz?:P
Ah tam zaraz za dużo :P Po prostu jak ktoś bierze solidną kasę na to, to
powinno być to zrobione znacznie lepiej. Widać wyraźnie, że w projekcie
brakuje takiego koordynatora - zawodowca, który nie tylko zna się na
programowaniu, ale wie, jak poprowadzić projekt.
> To oczywiscie ironia z mojej strony:/ A podany przez ciebie przyklad, to
> przyklad zmarnowanych pieniedzy podatnikow. Tyle tylko, ze w tym
> przypadku chyba nie do konca chodzilo o rzeczywistą realizację projektu,
> a o otrzymanie dotacji.
Można tak przypuszczać. Sam brałem udział w pewnym projekcie, który od
strony idei był nie najgorszy, ale, niestety, przygotowany był od strony
wdrożenia "od dupy strony". Dlatego padł :-( A szkoda.
> Pewnie - mogę nie miec racji i moze byc tak, ze projekt po prostu się
> nie udał i zginął smiercią naturalną. Nie kazdy startup musi się
> powiesc. Ale z drugiej strony na to patrząc, to gdyby tak bylo, to ktos
> probowal by załatać niedorobki na stronie, uzupelniac tresc. Walczyc o
> rozwoj strony. A tu tego nie widac. To przyklad stworzonej strony, ktora
> ani razu nie byla uzupelniona.
"Nie kazdy startup musi się powiesc" - ej no. Przecież ktoś przed
wzięciem dotacji opracował wszelkiej maści analizy, które mniej lub
więcej dają odpowiedź czy w ogóle warto z tym startować. Ale ja to
rozumiem tak, że skoro można "wyciągnąć" unijną kasę, to w zasadzie
każdy projekt może być wysokiego ryzyka. A że się nie uda? Trudno.
Wszyscy się na to złożą.
Jasne, że nie każdy startup musi się powieść, ale za kasę podatników
można by bardziej "przetrzepać" projekty. Tyle, że do "trzepania"
dokumentacji projektu też trzeba mieć coś w głowie. A oceniający w
zasadzie słabo się znają (z tego, co ja doświadczyłem). Byle by wniosek
spełniał formalnie wszystkie rubryczki. Nawet najdrobniejsza pomyłka
(np. na początku tekstu piszesz, że zatrudnisz X osób, a potem gdzieś w
treści, że X + 1, czyli o jedno za dużo, z punktu widzenia urzędniczego
projekt jest zawalony; w normalnych negocjacjach biznesowych tego typu
niuanse po prostu się wyjaśnia i już) może spowodować odrzucenie projektu.
W ten sposób "przechodzą" projekty, które od strony urzędniczo -
formalnej zgadzają się. Merytoryczna zawartość to kwestia wtórna.
> Tak chodzę sobie po tym projekcie i kilka udanych pomyslow lub początków
> na pomysl widze. Ale jakies to takie wszystko.. nie współgra ze sobą.
Bo od początku brakuje kogoś w projekcie, kto jest w stanie im to
poukładać. Pewnie odpalili za dużo funkcji na raz, zadławili się i teraz
nie ma kto tego rozwinąć. Zapewne też nakłady marketingowe są słabe, bo
sama reklama w Google-u (płatna) to zdecydowanie za mało. Jakiś buzz
przydałoby się wokół projektu wywołać.
> Z drugiej strony nie mozna demonizowac. Widzialem sporo projektow, ktore
> byly tworzone z pasji i dzieki udzialowi srodkow unijnych udalo się z
> nich zrobic cos naprawde fajnego. Więc trzeba wierzyć, ze to jeden z
> nielicznych wypadkow przy pracy:) (chociaz.. kogo ja probuje oszukac ze
> jeden z nielicznych).
Oczywiście, że są projekty, które rokują duże szanse. Pod warunkiem, że
Ci, co się przyłączą, są cierpliwi i mają jakiś sensowny plan projektu.
Bo tego najczęściej brakuje. Oczekiwanie sukcesu po 3 miesiącach jest
niemożliwe praktycznie.