W dniu 2017-04-09 o 21:05, Sebastian Biały pisze:
>>>> Serio, to za takie pieniądze chodzi? 8-O
>>> Niecały rok temu sprzedała się karta 060 za 3kzł wiec cena już nie
>>> szokuje.
>>> Inna sprawa że poza wątpliwym kolekcjonerstwem zakup nie ma chyba
>>> żadnego sensu.
>> To jest to co zabiło Amigę, czyli poje...ne ceny.
>
> W okolicy 2000 roku o mały włos nie kupiłem 040 za 50zł na allegro.
> Uznałem wtedy że troche drogo. Człowiek głupi był.
Ja zaczynałem od A500 , A600 bardzo krótko, bo to była jakaś taka
niedoróbka :)
Później: A500HD , A1200HD , A1200HD + Blizzard 1260
Niestety okazało się, że jednak Blizzard 1260 sprawia wiele problemów z
programami, których używałem. Zamieniłem go na wersję 1240
Ten jednak też sprawiał problemy i w końcu zamieniłem go na 1230 50MHz,
który nareszcie przestał być problematyczny. Ten sprzęt mam jeszcze do
dnia dzisiejszego, wsadzony do przemysłowej obudowy typu Rack, którą
specjalnie adaptowałem do tego sprzętu. Wszystko śmiga na CF zamiast HD.
Poza tym sprzętem mam jeszcze chyba 2 czy 3 sztuki A1200 z CF i z
dodatkowym RAM.
Sprzęt ten mi służył do celów estradowych i tworzenia muzyki. Do dnia
dzisiejszego trudno mi znaleźć sprzęt PC, który mógłby zastąpić te Amigi :)
Wszystko za sprawą wyjątkowo sprawnej obsługi portów szeregowych, które
potrafiły łączyć kilka strumieni danych z kilku programów i przesłać je
jednym portem szeregowym. W tym samym czasie odbywała się transmisja
MIDI, z innych programów dołączone były komunikaty do sterownia
parametrami instrumentów muzycznych, modułów brzmieniowych, procesorów
wokalowych oraz oświetlenia. Ponadto w tym samym czasie Amiga odbierała
sygnały zdalnego sterownia i zamieniała na odpowiednie komunikaty MIDI
sterując procesorami wokalowymi lub uruchamiające całe sekwencje MIDI.
Wszystko odbywało się bez najmniejszych zacięć czy czkawki lub opóźnień,
tak jak dzieje się to w przypadku komputerów PC.
Obsługę zdalnego sterowani i konwersję na standard MIDI zrobiłem pod
ARexx-em, a całość zarządzana z poziomu Directory Opus.
Tego do dnia dzisiejszego nie można zrealizować tak płynnie na PC.
>
> Amige 1200 zabił brak możliwości wsadzenia taniej pamięci wprost na
> płyte. Maja +4MB wiecej ten komputer mógłby śmiało konkurować z
> pecetami pod względem zastosowań domowych. A koszt to pewno $2 więcej
> na podstawki pod simmy czyli niewielki.
Jak sobie przypomnę ile kasy wydałem na ten sprzęt to głowa mała.
Choć z drugiej strony zarabiał na siebie :)
>> Dla przykładu stacja dyskietek uniwersalna, która pasowała do PC jak i
>> Amigi w zależności od konfiguracji zworek.
>
> Kiedy projektowano A500 stacje dysków w PC to były głównie 5.25 i nie
> było pewne czy 3.5 się przyjmie. Dziękuj więc że nie wybrali jak Amstrad.
Ale niepotrzebnie weszli w inny standard zapisu 880/1760kB gdzie w PC
było 720/1440kB.
Z tego powodu trudno było przenosić jakiekolwiek dane czy to z
komputerów PC czy też instrumentów muzycznych, które bazowały na
stacjach dyskietek z systemem zapisu PC 720/1440kB
>> Do PC można było kupić ją za 30-40zł w prawie każdym sklepie
>> komputerowym, a do Amigi w sklepie amigowym za przełączenie zworek i
>> zdjęcie przedniego panelu już sobie życzyli 250-300zł. Przy czym ten
>> zdjęty, plastikowy panel sprzedawany był oddzielnie za 60-70zł w wersji
>> do Amigi w wersji Tower :)
>
> To nieistotny glitch. IMHO Amigę (pod względem technicznym) pod koniec
> zabiły 2 rzeczy: brak slotów pamięci i brak chunky pixel. Ewentualnie
> z małym dodatkiem braku poprawnego wyjścia VGA.
>
Z tym wyjściem VGA też były jaja. O ile udawało się uzyskać odpowiednie
rozdzielczości to był problem z częstotliwościami odchylania.
Kiedy zaczęło brakować monitorów typowo amigowych, a jakość TV była
niewystarczająca, a tylko 1 na 100 monitorów PC obsługiwał zakres
odchylań amigowych to sobie musiałem radzić przerabiając elektronikę
monitorów PC. Później pojawiało się coraz więcej monitorów PC, które
obsługiwały tryby amigowe, a jeżeli już chodzi o LCD to raczej większość.
Samo uruchamianie rozdzielczości i trybów PC też było upierdliwe.
Co do hunky pixel to i tak dla mnie to nie było istotne, bo ja Amig
używałem tylko i wyłącznie do pracy i nie grałem w gierki ;)
Choć skłamał bym. Lemmings wciągnęły mnie na 3 miesiące i udało się
całość przejść. Jednak później zająłem się projektowaniem elektroniki i
automatyki i na gierki po prostu nie było czasu, a i ochoty też :)
Zamiast wędrować do zakładu, szefostwo dawało mi kilka płatnych dni
wolnego i robotę odwalałem w domu o wiele szybciej, bo w ciągu kilku
godzin na Amidze, a później odpoczywałem kilka dniówek :)
Niestety w pracy jeszcze królowały DOS i później Win 3.11 :)