Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Potyczki

289 views
Skip to first unread message

bartekltg

unread,
Nov 20, 2012, 7:03:01 AM11/20/12
to
Wystartował niedawno wspominany konkursik z pogranicza
programowania i matematyki.

http://potyczki.mimuw.edu.pl/

Na razie są zadania typu 'punkty za darmo',
ale się rozkręci.

pzdr
bartekltg

kenobi

unread,
Nov 20, 2012, 7:20:30 AM11/20/12
to
nie moje pole zainteresowan, nie mam sily uczyc sie wszystkiego na raz, bardziej kwalifikowal bym sie na potyczki w kategorii
najlepsza gierka do 64 kb size - ale to tez
nie tak latwo :O

slawek

unread,
Nov 20, 2012, 12:23:44 PM11/20/12
to

Użytkownik "bartekltg" <bart...@gmail.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:k8frhm$5pg$1...@node1.news.atman.pl...
> Na razie są zadania typu 'punkty za darmo',


Znowu zadanie, które nie jest "z informatyki" - tzn. aby je rozwiązać
wystarczy umieć dzielić modulo (oraz ewentualnie sprawdzić "czy stoliczek
nie jest mniejszy niż jeden taborecik" itp.)

Zażartowałbym "że nie wiem dlaczego" takie zadania - zakamuflowane zadania z
matematyki, fizyki, rysunku technicznego a nawet języka polskiego itd. - w
każdym takim konkursie są dawane w nadmiarze.

Aby nie być posądzanym o niekonstruktywną krytykę zapodam przykład (ktoś
chciał informatycznych wyzwań, żeby coś ciekawego było itd.) - to takie
zadanko:

"Dany jest plik długości 2 gigabajtów (tj. 2*1024*1024*1024). Wśród
wszystkich możliwych podciągów 16-bajtowych (których jest 2**31 - 2^4 + 1,
bo wybieramy kolejne bajty) znaleźć taki, który najczęściej występuje w tym
pliku. Uwaga: dane w pliku /mogą/ być zupełnie przypadkowe, może też cały
plik być wypełniony zerami itd. itp. - wszystkie złośliwe przypadki
dozwolone - tzn. nie wolno zgadywać, trzeba sprawdzić. Premiowane będą
rozwiązania szybkie i oszczędzające pamięć (zakładamy że mamy tylko 512 MB
RAM do dyspozycji)."


PK

unread,
Nov 20, 2012, 1:27:18 PM11/20/12
to
On 2012-11-20, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> Znowu zadanie, które nie jest "z informatyki" - tzn. aby je rozwiązać
> wystarczy umieć dzielić modulo (oraz ewentualnie sprawdzić "czy stoliczek
> nie jest mniejszy niż jeden taborecik" itp.)

Abstrahując od tego, że Twoje rozumienie słowa "informatyka" jest
trochę węższe niż to powszechnie przyjęte, to mam dla Ciebie mały
hint:
Potyczki ALGORYTMICZNE
vs
Potyczki INFORMATYCZNE

Widzisz subtelną różnicę?

pozdrawiam,
PK

bartekltg

unread,
Nov 20, 2012, 1:57:02 PM11/20/12
to
W dniu 2012-11-20 19:27, PK pisze:
Trochę racji ma. Przegięli z łatwością zadanek na początek.
Spokojnie, nadrobią:)

A, były dyskusje, czy takie programowanie ma sens, czy nie
uczy złych nawyków (te koszmarki w niektórych kodach,
makro REP, brr).
Ale dzięki niedawnej tu dyskusji znalazłem podbudowę
ideologiczną. To takie wprawki do test-driven_development,
a przynajmniej do 2 pierwszych kroków;)

pzdr
bartekltg




PK

unread,
Nov 20, 2012, 4:40:01 PM11/20/12
to
On 2012-11-20, bartekltg <bart...@gmail.com> wrote:
> Trochę racji ma. Przegięli z łatwością zadanek na początek.
> Spokojnie, nadrobią:)

Ależ ja nie piszę nic o poziomie zadań (nawet nie mam czasu na nie
spojrzeć).

> Ale dzięki niedawnej tu dyskusji znalazłem podbudowę
> ideologiczną. To takie wprawki do test-driven_development,
> a przynajmniej do 2 pierwszych kroków;)

Wykładowcy na MIM w ogóle nie ukrywają faktu, że nie kształcą stricte
klepaczy kodu.
Jedno z pierwszych zdań wykładowcy, który tradycyjnie wita nowych
studentów na wykładzie "Wstęp do programowania" brzmiało mniej więcej
tak: "Po tym wydziale nie będziecie dobrymi koderami - najlepsi koderzy
jakich znam skończyli fizykę po drugiej stronie ulicy."

Nie ukrywają też (są wręcz dumni), że stosunkowo mała część absolwentów
ląduje na stanowiskach programistów. Oraz że uczą niedzisiejszych
języków (to się chyba zmienia) i nieefektywnego pisania kodu (to się nie
zmienia). Potyczki algorytmiczne nigdy nie były, nie są i raczej nie
będą przeznaczone dla zawodowych programistów :). W ogóle nie rozumiem
Waszego niezrozumienia :).

Uszanujcie to, że są ludzie, których cieszą tego typu zadanka :). Jakby
nie patrzeć: to ich konkurs i mogą z nim robić co chcą :).

pozdrawiam,
PK

bartekltg

unread,
Nov 20, 2012, 4:55:44 PM11/20/12
to
W dniu 2012-11-20 22:40, PK pisze:

>
> Wykładowcy na MIM w ogóle nie ukrywają faktu, że nie kształcą stricte
> klepaczy kodu.

To akurat dobrze.

> Jedno z pierwszych zdań wykładowcy, który tradycyjnie wita nowych
> studentów na wykładzie "Wstęp do programowania" brzmiało mniej więcej
> tak: "Po tym wydziale nie będziecie dobrymi koderami - najlepsi koderzy
> jakich znam skończyli fizykę po drugiej stronie ulicy."

Dziwne to. Studiowałem po obu stronach ulicy Pastera
i z taką pinią po żadnej ze stron się nie spotkałem.

>
> Nie ukrywają też (są wręcz dumni), że stosunkowo mała część absolwentów
> ląduje na stanowiskach programistów. Oraz że uczą niedzisiejszych
> języków (to się chyba zmienia) i nieefektywnego pisania kodu (to się nie
> zmienia).

A tu przesadzasz, albo zmyślasz.
:)


pzdr
bartekltg

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 20, 2012, 5:26:32 PM11/20/12
to PK
W dniu wtorek, 20 listopada 2012 16:40:09 UTC-5 użytkownik PK napisał:
> On 2012-11-20, bartekltg <bart...@gmail.com> wrote:

> > Ale dzięki niedawnej tu dyskusji znalazłem podbudowę
> > ideologiczną. To takie wprawki do test-driven_development,
> > a przynajmniej do 2 pierwszych kroków;)

> Wykładowcy na MIM w ogóle nie ukrywają faktu, że nie kształcą stricte
> klepaczy kodu.

Dla mnie twierdzenie, ze ucza programistow nie "stricte pisania kodu"
sa zawsze lekko tracace dziwna kokieteria.

> Jedno z pierwszych zdań wykładowcy, który tradycyjnie wita nowych
> studentów na wykładzie "Wstęp do programowania" brzmiało mniej więcej
> tak: "Po tym wydziale nie będziecie dobrymi koderami - najlepsi koderzy
> jakich znam skończyli fizykę po drugiej stronie ulicy."

To juz jest strzelaniem sobie w stope, o ile po "drugiej stronie ulicy"
nie ma czegos mocno specyficznego.

> Nie ukrywają też (są wręcz dumni), że stosunkowo mała część absolwentów
> ląduje na stanowiskach programistów. Oraz że uczą niedzisiejszych
> języków (to się chyba zmienia) i nieefektywnego pisania kodu (to się nie
> zmienia). Potyczki algorytmiczne nigdy nie były, nie są i raczej nie
> będą przeznaczone dla zawodowych programistów :). W ogóle nie rozumiem
> Waszego niezrozumienia :).

Sa szkoly znane z tego, ze ucza na niesamowitym poziomie studentow
stosujac wlasnie nietypowe metody pisania kodu, stare jezyki itd.

Ale ta mimikra jest bezcelowa: porzadna nauka nie bierze sie z
uzywania niemodnych jezykow, tylko z czego innego. Nie ma najmniejszego
sensu byc dumnym ze zlych rzeczy, bo niektorym lepszym w te klocki
te zle rzeczy uchodza. To nie jest tak, ze prom przeplywa rzeke
bokiem to ja bede plynal kraulem boczkiem, oni przeplyneli to ja tez.

> Uszanujcie to, że są ludzie, których cieszą tego typu zadanka :). Jakby
> nie patrzeć: to ich konkurs i mogą z nim robić co chcą :).

Ja sam musialbym przelamac wiele barier, zeby robic te zadanka, ale
konkursy ogolnie sa pozytywne i popieram pomysl, tu sie zgodze.

--
Edek

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 20, 2012, 5:45:53 PM11/20/12
to PK
Czesc ludzi ma pewne uprzedzenia do slowa "informatyk", pewnie z tego powodu,
ze kojarzy sie ze stanowiskiem w naszych publicznych urzedach (ePUAP
bylby dobrym przykladem), ktore opiera sie na wymianie tonera w drukarce.

W ramach przelamywania stereotypow oczywiscie, ja o sobie mowie
Informatyk. W odroznieniu od Klepacz, Koder, Konwerter UMLa Na Jezyk
Maszynowy, Implementator Specyfikacji, i innych takich, chce sie
czyms wyrozniac ;), taka mam potrzebe.

Co do samych konkursow, mam podobne wrazenie jak Slawek po obejrzeniu
jakiegos linka do historycznych zadan, link byl na grupie,
one sa trudne w podobny sposob do zadan z olimpiad, przede wszystkim
mi podchodza pod "trudne przez usilne zagmatwanie". Powiedzmy
tak: mnie nie prowokuja do myslenia.

--
Edek

kenobi

unread,
Nov 21, 2012, 2:20:04 AM11/21/12
to PK
W dniu wtorek, 20 listopada 2012 22:40:09 UTC+1 użytkownik PK napisał:
> On 2012-11-20, bartekltg <bart...@gmail.com> wrote:
>
> > Trochę racji ma. Przegięli z łatwością zadanek na początek.
>
> > Spokojnie, nadrobią:)
>
>
>
> Ależ ja nie piszę nic o poziomie zadań (nawet nie mam czasu na nie
>
> spojrzeć).
>
>
>
> > Ale dzięki niedawnej tu dyskusji znalazłem podbudowę
>
> > ideologiczną. To takie wprawki do test-driven_development,
>
> > a przynajmniej do 2 pierwszych kroków;)
>
>
>
> Wykładowcy na MIM w ogóle nie ukrywają faktu, że nie kształcą stricte
>
> klepaczy kodu.
>
> Jedno z pierwszych zdań wykładowcy, który tradycyjnie wita nowych
>
> studentów na wykładzie "Wstęp do programowania" brzmiało mniej więcej
>
> tak: "Po tym wydziale nie będziecie dobrymi koderami - najlepsi koderzy
>
> jakich znam skończyli fizykę po drugiej stronie ulicy."
>
>
>
> Nie ukrywają też (są wręcz dumni), że stosunkowo mała część absolwentów
>
> ląduje na stanowiskach programistów. Oraz że uczą niedzisiejszych
>
> języków (to się chyba zmienia) i nieefektywnego pisania kodu (to się nie
>

w jakim sensie 'nieefektywnego pisani kodu'?

slawek

unread,
Nov 21, 2012, 3:58:14 AM11/21/12
to

Użytkownik "PK" <P...@nospam.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnkani...@notb-dante.notb-home...
> Abstrahując od tego, że Twoje rozumienie słowa "informatyka" jest
> trochę węższe niż to powszechnie przyjęte, to mam dla Ciebie mały

Czy zgadzamy się, że algorytmika jest jedną z dyscyplin informatyki? Jeżeli
też tak uważasz, to dlaczego twierdzisz, że cokolwiek "zawężam"?

Co do zadań... Za "matematyczne" (ew. "fizyczne", "historyczne",
"geograficzne" itd.) uważam takie zadania, do rozwiązania których nie jest
potrzebny ani prawdziwy, działający, komputer, ani też choćby wiedza o tym
jak takie komputery działają. Np. równanie x*x - x - 1 = 0 można rozwiązać
bez jakiegokolwiek komputera, podobnie jest z problemem "krzesełkowym" (tj.
z zadaniem z "Potyczek").

Natomiast efektywne znalezienie najczęściej pojawiającego się podciągu
bajtów (liczb?) w konkretnych danych "ważących" dziesiątki GB... o, to jest
"informatyczne" w tym sensie, że bez użycia "prawdziwego komputera" (tj.
czegoś co działa, nie zaś konceptu w rodzaju
"teoretyczna-hipotetyczna-maszyna") po prostu nie uzyskamy odpowiedzi. A
dodatkowo: bez _dobrego_ algorytmu nie uda nam się osiągnąć rozwiązania w
sensownym czasie (tj. niewiele dłuższym niż zajmuje samo czytanie danych).


slawek

unread,
Nov 21, 2012, 4:11:53 AM11/21/12
to

Użytkownik "PK" <P...@nospam.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnkanu...@notb-dante.notb-home...
> tak: "Po tym wydziale nie będziecie dobrymi koderami - najlepsi koderzy
> jakich znam skończyli fizykę po drugiej stronie ulicy."

Niby że osiąga się taki poziom profesjonalizmu, iż to czym zajmują się
zwykli pracownicy (w konkretnym przypadku "koderzy") staje się nieistotne a
nawet zbędne. ROTFL

> Uszanujcie to, że są ludzie, których cieszą tego typu zadanka :). Jakby

Oczywiście. Fajnie. Super. Cieszy. No no...

Ale chciałoby się, aby czasami ktoś zajmował się właśnie Informatyką - a nie
tylko zadaniami w rodzaju "szynka traci po ugotowaniu" (tzn. zadaniami "z
treścią" całkiem jakby wyjętymi ze starych podręczników do matematyki dla
szkół podstawowych).

slawek

unread,
Nov 21, 2012, 4:21:23 AM11/21/12
to

Użytkownik "kenobi" <profes...@gmail.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:dbef1d12-bbf8-4f02...@googlegroups.com...
> w jakim sensie 'nieefektywnego pisani kodu'?

Me too...

Dołączam się do pytania. Co oznacza "nieefektywne pisanie kodu?"

Czy chodzi o "kod, który nie jest efektywny"? Czy też raczej o "metodykę,
która jest nieefektywna"? A może o "pisanie długopisem po szybie, które -
jak łatwo zauważyć - nie jest efektywne?"

I czy obejmuje to także "pisanie kodu implementującego nieefektywne
algorytmy"? (Ogólnie ciekawe pytanie: czy algorytm może być nieefektywny?)

PK

unread,
Nov 21, 2012, 2:38:38 PM11/21/12
to
On 2012-11-20, bartekltg <bart...@gmail.com> wrote:
> Dziwne to. Studiowałem po obu stronach ulicy Pastera
> i z taką pinią po żadnej ze stron się nie spotkałem.

No to tak jak ja. Autor opinii: dr Chrząstowski-Wachtel.

>> Nie ukrywają też (są wręcz dumni), że stosunkowo mała część absolwentów
>> ląduje na stanowiskach programistów. Oraz że uczą niedzisiejszych
>> języków (to się chyba zmienia) i nieefektywnego pisania kodu (to się nie
>> zmienia).
> A tu przesadzasz, albo zmyślasz.
>:)

Po co miałbym zmyślać?
Co do przesadzania: w której części? Bo jeśli w całości, to z całą
pewnością nie.

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Nov 21, 2012, 2:45:58 PM11/21/12
to
On 2012-11-21, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> Czy zgadzamy się, że algorytmika jest jedną z dyscyplin informatyki? Jeżeli
> też tak uważasz, to dlaczego twierdzisz, że cokolwiek "zawężam"?

Problem polega na tym, że informatyka ludziom kojarzy się z komputerami
i programowaniem. Algorytmika nie potrzebuje komputerów tak samo, jak
sztuka gotowania nie potrzebuje elektrycznych maszynek do mięsa. Inaczej
mówiąc: algorytmika jest częscią informatyki w szerokim sensie (nauki
o informacji), a nie informatyki w wąskim sensie (computer science).

> Co do zadań... Za "matematyczne" (ew. "fizyczne", "historyczne",
> "geograficzne" itd.) uważam takie zadania, do rozwiązania których nie jest
> potrzebny ani prawdziwy, działający, komputer, ani też choćby wiedza o tym
> jak takie komputery działają. Np. równanie x*x - x - 1 = 0 można rozwiązać
> bez jakiegokolwiek komputera, podobnie jest z problemem "krzesełkowym" (tj.
> z zadaniem z "Potyczek").

No i zgoda. Właśnie dlatego ten konkurs nazywa się "Potyczki
algorytmiczne", a nie "komputerowe" czy "informatyczne".

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Nov 21, 2012, 3:05:11 PM11/21/12
to
On 2012-11-21, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> Ale chciałoby się, aby czasami ktoś zajmował się właśnie Informatyką - a nie
> tylko zadaniami w rodzaju "szynka traci po ugotowaniu" (tzn. zadaniami "z
> treścią" całkiem jakby wyjętymi ze starych podręczników do matematyki dla
> szkół podstawowych).

Miliony ludzi na świecie wróciło dziś z pracy po dniu spędzomy na
klepaniu kodu (w tym ja, choć nie jestem zawodowym programistą).
To chyba jednak ktoś się tą informatyką zajmuje, nie?

Generalnie rzecz polega na tym, że poza garstką szczęśliwców,
większość programistów robi rzeczy błache i prymitywne. Praktyczne
programowanie to ani nie zadania z PA ani nie "bardziej informatyczne"
szukanie podciągów ze słowem "bajt" w treści zadania. Praktyczne
programowanie to pisanie głupawych gier, GUI, setek stron dokumentacji,
debugowanie, testowanie i klepanie sterowników.
Dla ogromnej części programistów najbardziej wymagającym "umysłowo"
(matematycznie, koncepcyjnie, algorytmicznie itp itd) zadaniem
w życiu zawodowym będzie implementacja prostego algorytmu dostępnego
na wikipedii.

Władze MIMUW chciały stworzyć studia (i ich "przedłużenie" w postaci
PA), które zmuszą studentów do myślenia i zachęcą do nauki.
Statystycznego studenta MIMUW łatwiej jest zachęcić zadaniem
"ciekawostką" niż jakimiś stricte technicznymi problemami. Tym
Ci studenci (którzy w sporej części studiują równolegle matmę,
a na studia dostali się, bo byli laureatami olimpiady z matmy lub
fizyki) różnią się od choćby studentów informatyki na politechnikach.

Poza tym akurat absolwenci tego wydziału często lądują w różnych
consultingach, bankach, Gemiusach itp. I mam wrażenie, że radzą sobie
tam znacznie lepiej niż konkurenci z (także bardzo dobrej) informatyki
na Politechnice Warszawskiej. Może właśnie dlatego, że mieli na
studiach zadania bez słowa "bajt"? :)

Za to gdybym chciał zatrudnić człowieka do sumiennego rzeźbienia
w GTK, testowania i dokumentowania, to bez wątpienia wybrałbym
inżyniera lub fizyka.

pozdrawiam,
PK

Baranosiu

unread,
Nov 21, 2012, 3:50:38 PM11/21/12
to
Dnia 21.11.2012 PK <P...@nospam.com> napisaďż˝/a:
[...]
> Miliony ludzi na �wiecie wr�ci�o dzi� z pracy po dniu sp�dzomy na
> klepaniu kodu (w tym ja, choďż˝ nie jestem zawodowym programistďż˝).
> To chyba jednak ktoďż˝ siďż˝ tďż˝ informatykďż˝ zajmuje, nie?

Absolutnie nie "podbijam" tu do Ciebie, ale jasna granica nie
istnieje. Czy ktoďż˝, kto pisze procedurďż˝ do Excela w VB jest programistďż˝
czy nie? Czy ktoďż˝ kto pisze skrypt w LUA pod Renoise (program
muzyczny) jest programistďż˝ czy nie? A ktoďż˝ kto robi makro w
Photoshopie (nawet nie widzi kodu!) to programista czy nie? Nie ma
twardego podzia�u, jednak zrobi�bym rozr�nienie mi�dzy informatykiem
(kt�ry na dobr� spraw� nie potrzebuje nawet komputera do pracy, bo
zajmuje si� szukaniem rozwi�za� w postaci algorytmu) a programist�
(kim�, kto "t�umaczy" maszynie jak ma dzia�a�), oczywi�cie w praktyce
jest si� zar�wno jednym jak i drugim (czyli zar�wno szuka rozwi�zania
jak te� i wyra�a si� to rozwi�zanie w j�zyku maszyny). Na Zachodzie jest
du�o wyra�niejszy podzia� mi�dzy developerem i programmerem, w Polsce
jest (moim zdaniem) mniej wyra�na i wszystkich wrzuca si� do jednego worka.

> Generalnie rzecz polega na tym, �e poza garstk� szcz�liwc�w,
> wi�kszo�� programist�w robi rzeczy b�ache i prymitywne. Praktyczne
> programowanie to ani nie zadania z PA ani nie "bardziej informatyczne"
> szukanie podci�g�w ze s�owem "bajt" w tre�ci zadania. Praktyczne
> programowanie to pisanie g�upawych gier, GUI, setek stron dokumentacji,
> debugowanie, testowanie i klepanie sterownik�w.

Jest wiele fajnych dziedzin w kt�rych mo�na si� "odnale��", na
przyk�ad aplikacje biznesowe (kt�re z programistycznego punktu
widzenia s� tylko bardziej lub mniej z�o�onymi interfejsami do baz
danych ale odwzorowanie obiegu informacji du�ej firmy w systemie i
zautomatyzowanie proces�w decyzyjnych wcze�niej wykonywanych "r�cznie"
to juďż˝ nie jest banalna sprawa - no i pracuje siďż˝ z "nieinformatykami"
:D), jest teďż˝ automatyzacja (pisanie oprogramowania do
maszyn-robot�w) itd. Je�li nudzi Ci� pisanie "kolejnego tetrisa na
kom�rk�" to poszukaj czego� innego - jest w czym wybiera� :D

> Dla ogromnej cz�ci programist�w najbardziej wymagaj�cym "umys�owo"
> (matematycznie, koncepcyjnie, algorytmicznie itp itd) zadaniem
> w �yciu zawodowym b�dzie implementacja prostego algorytmu dost�pnego
> na wikipedii.

Dla programist�w tak, bo moim zdaniem programista nie jest od tego aby
*wymy�la�* takie rzeczy (od tego jest projektant, analityk i paru
innych), programista siada do pracy jak juďż˝ wiadomo co i jak trzeba
zrobi� i tylko trzeba to wyrazi� w j�zyku maszyny. Oczywi�cie w
praktyce programista zajmuje si� tak�e zadaniami spoza swojego
podw�rka :D

[...]
> Za to gdybym chcia� zatrudni� cz�owieka do sumiennego rze�bienia
> w GTK, testowania i dokumentowania, to bez w�tpienia wybra�bym
> in�yniera lub fizyka.

A ja bym w og�le nie patrzy� w "cenzurk�" i kto z czego jest
magistrem, papier to tylko papier i sam papier programu nie napisze
(no i przypomina mi si� s�ynne "jak sobie przypomn� jak niekt�rzy
sko�czyli studia, to a� si� boj� p�j�� do lekarza" :D). Przyk�ady kodu
i bezpo�rednia rozmowa powiedz� wi�cej ni� kierunek studi�w. Czasami
potrzeba kogo�, kto b�dzie wymy�la� rozwi�zania, a czasem potrzebny
jest tylko "pianista" do wklepania kodu (i bywa, �e czym mniej
"wymy�la" tym lepiej :D).

PK

unread,
Nov 21, 2012, 4:20:11 PM11/21/12
to
On 2012-11-21, Baranosiu <ra...@wp.pl> wrote:
> Dnia 21.11.2012 PK <P...@nospam.com> napisał/a:
> [...]
>> Miliony ludzi na świecie wróciło dziś z pracy po dniu spędzomy na
>> klepaniu kodu (w tym ja, choć nie jestem zawodowym programistą).
>> To chyba jednak ktoś się tą informatyką zajmuje, nie?
>
> Absolutnie nie "podbijam" tu do Ciebie, ale jasna granica nie
> istnieje. Czy ktoś, kto pisze procedurę do Excela w VB jest programistą
> czy nie? Czy ktoś kto pisze skrypt w LUA pod Renoise (program

Przy takim podejściu rzeczywiście nic się nie da ustalić, bo wielu
"nie programistów" klepie kod, a wiele osób zatrudnionych przy
produkcji software nie koduje ani trochę.

Jak dla mnie najlepszym rozróżnieniem jest stanowisko (lista
obowiązków). W moich nie ma słowa o programowaniu/kodowaniu,
moje stanowisko nie ma w nazwie słowa "programista" czy czegokolwiek
podobnego. Dlatego nie jestem zawodowym programistą, choć
programuję zawodowo :).

> jak też i wyraża się to rozwiązanie w języku maszyny). Na Zachodzie jest
> dużo wyraźniejszy podział między developerem i programmerem, w Polsce
> jest (moim zdaniem) mniej wyraźna i wszystkich wrzuca się do jednego worka.

W Polsce też jest bardzo wyraźny. Po prostu mówiąc "zachód" masz na
myśli duże korporacje (bo o nich wiesz). Mówiąc "Polska" masz na
myśli oferty pracy, które przeglądasz oraz znajomych opowieści
od znajomych programistów. Czyli widzisz także rynek małych firm,
gdzie 3 osoby robią cały projekt :).

Nie mniej przyznaję, że jest to zjawisko dosyć nowe. Kiedy jeszcze
myślałem, że zostanę zawodowym programistą (powiedzmy: połowa
zeszłej dekady), coś takiego jak "developer" czy "projektant
aplikacji" w polskich ofertach pracy AFAIR prawie nie istniało.

> Jest wiele fajnych dziedzin w których można się "odnaleźć", na
> przykład aplikacje biznesowe (które z programistycznego punktu
> widzenia są tylko bardziej lub mniej złożonymi interfejsami do baz
> danych ale odwzorowanie obiegu informacji dużej firmy w systemie i

No moja branża :), choć ja jestem akurat od tej strony analitycznej,
tzn. wymyślam dla zespołu software (złożonego z analityków, klepaczy
i testerów, więc bardzo "koszernie" :)).

> A ja bym w ogóle nie patrzył w "cenzurkę" i kto z czego jest
> magistrem, papier to tylko papier i sam papier programu nie napisze
> (no i przypomina mi się słynne "jak sobie przypomnę jak niektórzy
> skończyli studia, to aż się boję pójść do lekarza" :D). Przykłady kodu

Ale we wstępnej segregacji CV wybrałbym powiedzmy 10 ze 100 i byliby
to inżynierowie, fizycy i osoby wybijające się doświadczeniem. I pewnie
któryś z nich spełniałby moje wymagania. Jeśli nie, to szukałbym dalej
i może w końcu zatrudniłbym świetnego programistę po pedagogice - to
trudno przewidzieć :).

Za to akurat nie należę do osób wierzących w tezę, że rozmowa czy
fragment kodu mówi o człowieku więcej niż wyniki 5 lat studiów czy
kilkanaście punktów w CV. Człowiek na rozmowie o pracę może się
zdenerwować i spalić, może go boleć głowa, może mieć atak sraczki.
Ale jeśli skończył trudny wydział (najlepiej znany mi osobiście),
to znaczy, że w horyzoncie kilku lat umie spiąć pośladki i wytrzymać
duże obciążenie. Za to nie przywiązywałbym aż takiej uwagi do ocen,
bo są bardzo niemiarodajne. Patrzę na swój dyplom i wiem, że połowa
ocen była mocno losowa. Część w górę (bo nanielubianym przedmiocie
trafiłem na łatwe pytania), ale większość niestety w dół (bo pracowałem,
chorowałem, byłem w górach lub dorwałem się do TES:Oblivion :)).

pozdrawiam,
PK

slawek

unread,
Nov 21, 2012, 5:20:38 PM11/21/12
to

Użytkownik "PK" <P...@nospam.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnkaqb...@notb-dante.notb-home...
> Problem polega na tym, że informatyka ludziom kojarzy się z komputerami
> i programowaniem. Algorytmika nie potrzebuje komputerów tak samo, jak

1. Nie wiem "z czym się ludziom kojarzy informatyka", ale wiem jaka jest
definicja informatyki.

2. Algorytmika potrzebuje komputerów aby nie być "mniemanologią". Tzn.
/można/ nie mieć komputera - ale trzeba wiedzieć, co /może/ zrobić
komputer - a czego zrobić /nie/ /może/. Inaczej "algorytmika" sprowadzałaby
się do "naciśnij guzik i wypowiedz życzenie" (bo komputer powinien sam się
zaprogramować, ot co...)

> sztuka gotowania nie potrzebuje elektrycznych maszynek do mięsa. Inaczej
> mówiąc: algorytmika jest częscią informatyki w szerokim sensie (nauki
> o informacji), a nie informatyki w wąskim sensie (computer science).

3. Moim zdaniem computer science to raczej "technologia obliczeniowa" - tzn.
w tym przypadku "computer" to coś co robi "computing". Co ciekawe, w USA są
wydziały informatyki. Co do "gotowania"... w oryginalnym dowcipie
(Dijkstra?) było o "teleskopach" - tj. że informatyka to tyle ma wspólnego z
komputerami, co astronomia z budową teleskopu. Dowcip był jednak dość
kiepski, bo astronomia rozwinęła się znacząco właśnie dlatego, że powstały
teleskopy (i radioteleskopy) - bez nich bylibyśmy zdanie na metody
staroegipskie...


Baranosiu

unread,
Nov 21, 2012, 5:46:07 PM11/21/12
to
Dnia 21.11.2012 PK <P...@nospam.com> napisaďż˝/a:
[...]
> W Polsce te� jest bardzo wyra�ny. Po prostu m�wi�c "zach�d" masz na
> my�li du�e korporacje (bo o nich wiesz). M�wi�c "Polska" masz na
> my�li oferty pracy, kt�re przegl�dasz oraz znajomych opowie�ci
> od znajomych programist�w. Czyli widzisz tak�e rynek ma�ych firm,
> gdzie 3 osoby robi� ca�y projekt :).

By�em te� 2 lata w UK (2006-2008) ale zgoda, z "zachodnim" rynkiem
mia�em do czyniena tylko w kontek�cie du�ych firm.

[...]
> Ale we wst�pnej segregacji CV wybra�bym powiedzmy 10 ze 100 i byliby
> to in�ynierowie, fizycy i osoby wybijaj�ce si� do�wiadczeniem. I pewnie
> kt�ry� z nich spe�nia�by moje wymagania. Je�li nie, to szuka�bym dalej
> i mo�e w ko�cu zatrudni�bym �wietnego programist� po pedagogice - to
> trudno przewidzieďż˝ :).

We wst�pnej segregacji bra�bym pod uwag� histori� zawodow�.

> Za to akurat nie nale�� do os�b wierz�cych w tez�, �e rozmowa czy
> fragment kodu m�wi o cz�owieku wi�cej ni� wyniki 5 lat studi�w czy
> kilkana�cie punkt�w w CV. Cz�owiek na rozmowie o prac� mo�e si�
> zdenerwowa� i spali�, mo�e go bole� g�owa, mo�e mie� atak sraczki.
> Ale je�li sko�czy� trudny wydzia� (najlepiej znany mi osobi�cie),
> to znaczy, �e w horyzoncie kilku lat umie spi�� po�ladki i wytrzyma�
> du�e obci��enie.

Kwestia przeprowadzenia rozmowy. Jak ktoďż˝ siďż˝ spala "z zasady" to teďż˝
i nie do ko�ca nadaje si� do wsp�pracy w wieloosobowym zespole, gdzie
komunikacja jest jednym z podstawowych element�w. Poza tym dla mnie
akurat bardziej miarodajne jest, �e kto� "spi�� po�lady" i ma na swoim
koncie kilka projekt�w ni� kilka zaliczonych egzamin�w :D
Apropos casting�w, to s�ysza�em o takim podej�ciu, �e "egzaminowany"
dostawa� nierozwi�zywalny problem i badane by�o jak b�dzie "walczy�",
czy po 10 sekundach "my�lenia" (wyczerpaniu rutynowych podej��) powie
"nie wiem" czy te� b�dzie pr�bowa� dalej, oraz czy spr�buje dyskutowa�
o zadaniu z egzaminatorem, czy te� "podda si�" i uzna, �e to nie jego
liga - m�wi�c pro�ciej pod pretekstem zadania zawodowego (to nie by�a
informatyka) tak na prawdďż˝ robiono test psychologiczny :D

Baranosiu

unread,
Nov 21, 2012, 5:55:58 PM11/21/12
to
Dnia 21.11.2012 slawek <sla...@host.pl> napisaďż˝/a:
[...]
> Co do "gotowania"... w oryginalnym dowcipie
> (Dijkstra?) by�o o "teleskopach" - tj. �e informatyka to tyle ma wsp�lnego z
> komputerami, co astronomia z budow� teleskopu. Dowcip by� jednak do��
> kiepski, bo astronomia rozwin�a si� znacz�co w�a�nie dlatego, �e powsta�y
> teleskopy (i radioteleskopy) - bez nich byliby�my zdanie na metody
> staroegipskie...

Ale astronom nie musi si� zna� na budowie i konstruowaniu teleskop�w,
mo�e ich u�ywa� jako narz�dzia (tak jak kucharz nie musi by�
metalurgiem i wykuwa� no�y). Te� uwa�am, �e informatyka to nie to samo
co "komputeroznawstwo" ale to tylko m�j osobisty punkt widzenia :D

slawek

unread,
Nov 21, 2012, 5:59:36 PM11/21/12
to

Użytkownik "PK" <P...@nospam.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnkaqd...@notb-dante.notb-home...
> Dla ogromnej części programistów najbardziej wymagającym "umysłowo"
> (matematycznie, koncepcyjnie, algorytmicznie itp itd) zadaniem
> w życiu zawodowym będzie implementacja prostego algorytmu dostępnego
> na wikipedii.

Możliwe. Ale /ktoś/ pisze te hasła w Wikipedii. A i - zmartwię cię? - jedną
z podstawowych umiejętności jest wiedzieć kiedy i dlaczego nie używać
Wikipedii.

> Statystycznego studenta MIMUW łatwiej jest zachęcić zadaniem
> "ciekawostką" niż jakimiś stricte technicznymi problemami. Tym

Możliwe. Ale w ten sposób produkuje się miłośników "ciekawostek" - a nie
specjalistów od rozwiązywania de facto stricte technicznych problemów (jakie
napotkają w pracy).

> consultingach, bankach, Gemiusach itp. I mam wrażenie, że radzą sobie
> tam znacznie lepiej niż konkurenci z (także bardzo dobrej) informatyki
> na Politechnice Warszawskiej. Może właśnie dlatego, że mieli na
> studiach zadania bez słowa "bajt"? :)

Możliwe. Ale możliwe, że bardziej istotne są: "raw IQ", zamożność rodziców,
kontakty towarzyskie itd. itp. W tym także poczucie "bycia elitą", bo "nie
rozwiązywało się zadań ze słowem bajt".


slawek

unread,
Nov 21, 2012, 6:15:14 PM11/21/12
to

Użytkownik "Baranosiu" <ra...@wp.pl> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:k8jm5t$qae$1...@news.task.gda.pl...
> Ale astronom nie musi się znać na budowie i konstruowaniu teleskopów,
> może ich używać jako narzędzia (tak jak kucharz nie musi być

Astronom MUSI się znać na budowie teleskopów. A dlaczego musi? Zapytaj
astronoma.


PK

unread,
Nov 21, 2012, 8:02:07 PM11/21/12
to
On 2012-11-21, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> 1. Nie wiem "z czym się ludziom kojarzy informatyka", ale wiem jaka jest
> definicja informatyki.

I jaka jest według Ciebie definicja informatyki?

> 2. Algorytmika potrzebuje komputerów aby nie być "mniemanologią". Tzn.
> /można/ nie mieć komputera - ale trzeba wiedzieć, co /może/ zrobić
> komputer - a czego zrobić /nie/ /może/. Inaczej "algorytmika" sprowadzałaby
> się do "naciśnij guzik i wypowiedz życzenie" (bo komputer powinien sam się
> zaprogramować, ot co...)

Oczywiście nie. Algorytm (sposób wykonania czegoś) nie musi dotyczyć
programu! Może opisywać proces wykonywany przez ludzi lub inne maszyny.
Komputer jest tylko narzędziem, które zastępuje człowieka w części
lub całości operacji.

Uważasz, że algorytmika i informatyka to dziedziny stworzone dla (dzięki
istnieniu) komputerów, a przecież jest zupełnie odwrotnie. Komputery
stworzono, bo stawiane problemy (i rozwiązujące je algorytmy) zaczęły
przerastać możliwości człowieka.

Chyba że zgodzisz się na mocne rozszerzenie komputerów (do "human
computer"), ale w to akurat wątpię.

> w tym przypadku "computer" to coś co robi "computing". Co ciekawe, w USA są
> wydziały informatyki. Co do "gotowania"... w oryginalnym dowcipie
> (Dijkstra?) było o "teleskopach" - tj. że informatyka to tyle ma wspólnego z
> komputerami, co astronomia z budową teleskopu. Dowcip był jednak dość
> kiepski, bo astronomia rozwinęła się znacząco właśnie dlatego, że powstały
> teleskopy (i radioteleskopy) - bez nich bylibyśmy zdanie na metody
> staroegipskie...

Dowcip był genialny jak autor (jeśli był to Dijkstra, bo nic mi o tym
nie wiadomo). Mam wrażenie, że go nie rozumiesz (sugeruje to Twój
komentarz o rozwoju astronomii).

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Nov 21, 2012, 8:02:57 PM11/21/12
to
On 2012-11-21, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> Astronom MUSI się znać na budowie teleskopów. A dlaczego musi? Zapytaj
> astronoma.

Nie musi :).

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Nov 21, 2012, 8:13:21 PM11/21/12
to
On 2012-11-21, Baranosiu <ra...@wp.pl> wrote:
> We wstępnej segregacji brałbym pod uwagę historię zawodową.

A w przypadku "nowych"?

> Kwestia przeprowadzenia rozmowy. Jak ktoś się spala "z zasady" to też
> i nie do końca nadaje się do współpracy w wieloosobowym zespole, gdzie

Bywa różnie. Rozmowa u pierwszego potencjalnego pracodawcy jest
stresująca dla prawie każdego (szczególnie informatyków - zazwyczaj
bardziej introwertycznych niż np. koledzy z ekonomii). Większość
dobrych rekruterów wie, że z informatykami (matematykami, fizykami)
trzeba się obchodzić delikatnie. Może pierwszy raz mają na sobie
krawat? :).

Ja pół roku temu szedłem na rozmowę do wspomnianego Gemiusa (badania
ruchu w internecie, marketing zwany spamem itp). Po drodze wpadł na
mnie rowerzysta, spadł ze sprzęciora na krzak, obił się okrutnie.
Niedaleko (Warszawa, Pasteura/Banacha) jest szpital, więc go tam
dopchnąłem. Potem autobus, korek, drugi autobus. Spóźniłem się z 5 minut
na tę rozmowę i byłem naprawdę mocno rozklepany :).

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Nov 21, 2012, 8:32:52 PM11/21/12
to
On 2012-11-21, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> Możliwe. Ale /ktoś/ pisze te hasła w Wikipedii. A i - zmartwię cię? - jedną
> z podstawowych umiejętności jest wiedzieć kiedy i dlaczego nie używać
> Wikipedii.

Zazwyczaj pracownicy naukowi i studenci.
Ile znasz osób tworzących (choćby tłumaczących) hasła na wiki, którzy
pracują na etacie w jakiejś normalnej, prywatnej firmie? A ilu znasz
w sumie?

Ja powiem zupełnie szczerze. Wiem może o 30 osóbach, które cokolwiek
tam dodały. W tym gronie są 4 osoby nie pracujące i nie studiujące
na uczelni. 3 z nich to młodzi absolwenci, którym aktualnie brakuje na
taką aktywność czasu.

Tekst "jedną z podstawowych umiejętności jest wiedzieć kiedy i dlaczego
nie używać wikipedii" to taka typowa mądrość ludowa przekazywana przez
studentów II roku studentom I roku. Nie wiem czy wypada Ci pisać takie
rzeczy publicznie, bo chyba już masz II rok za sobą...

> Możliwe. Ale w ten sposób produkuje się miłośników "ciekawostek" - a nie
> specjalistów od rozwiązywania de facto stricte technicznych problemów (jakie
> napotkają w pracy).

W większości nie napotkają, bo nie będą klepaczami (przynajmniej
docelowo). Klepacze w Warszawie po prostu słabo zarabiają. Będą za to
ludźmi od ciekawostek. Ludzie od ciekawostek zarabiają dużo lepiej
i moim zdaniem mają ciekawszą pracę.

> Możliwe. Ale możliwe, że bardziej istotne są: "raw IQ", zamożność rodziców,
> kontakty towarzyskie itd. itp. W tym także poczucie "bycia elitą", bo "nie
> rozwiązywało się zadań ze słowem bajt".

"Raw IQ" - raczej tak.

Zamożność rodziców - wpływ wątpliwy i niepewny. Za to oczywiście
istnieją korelacje i prawdą jest, że osoby z bogatych rodzin zazwyczaj
znajdują dobrą pracę. Jeszcze silniejsze związki są w przypadku osób
biednych.

Kontakty towarzyskie - z całą pewnością.

Teksty o poczuciu "bycia elitą" nie rozumiem, choć tak: studenci dobrych
wydziałów mają zazwyczaj poczucie "elitarności" (nie bez powodu).

pozdrawiam,
PK

slawek

unread,
Nov 22, 2012, 5:34:40 AM11/22/12
to
Użytkownik "PK" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnkaqu...@notb-dante.notb-home...

>I jaka jest według Ciebie definicja informatyki?

Informatyka jest dyscypliną naukową.

>Oczywiście nie. Algorytm (sposób wykonania czegoś) nie musi dotyczyć
>programu! Może opisywać proces wykonywany przez ludzi lub inne maszyny.

Człowiek, komputer, pies, gołąb czy mysz - jednak "coś" (ew. "ktoś") musi
ten algorytm wykonać.

>Uważasz, że algorytmika i informatyka to dziedziny stworzone dla (dzięki
>istnieniu) komputerów, a przecież jest zupełnie odwrotnie. Komputery

I dlatego informatyka najlepiej rozwija się w państwach w których jest
najmniej komputerów na głowę mieszkańca? Ciekawe!

>nie wiadomo). Mam wrażenie, że go nie rozumiesz (sugeruje to Twój
>komentarz o rozwoju astronomii).

Teleskopy (zwykle, służące za "celowniczki", radioteleskopy, z optyką
aktywną i syntezą apretury etc.) są podstawowym narzędziem pracy astronoma.
Astronom nie musi znać się na wszystkich detalach (choć wielu miłośników
astronomii samodzielnie szlifuje zwierciadła), ale musi np. wiedzieć co to
jest montaż paralaktyczny, refrakcja atmosferyczna, czy choćby taka soczewka
Barlowa. Obowiązkowo musi wiedzieć co to jest okno atmosferyczne i jaki
zakres fal przechodzi przez "jego" teleskop. Całkiem sporo. Pamiętaj:
astronomia to nauka oparta o obserwacje.

Natomiast filozof... o, to już coś zupełnie innego. Filozof "spamujący" na
tematy kosmologiczne nie musi wiedzieć co to jest teleskop. Filozofia opiera
się na logice (takiej lub innej), nie na faktach - bo nie jest nauką
doświadczalną, ba!, nie jest nauką jako taką (to na początek może być za
trudne dla ciebie, ale część filozofów lubi to podkreślać).

Chcesz być "filozofem informatyki"? Proszę bardzo: nie musisz wiedzieć co to
jest komputer, ani jak działa np. komputer kwantowy. Chcesz być
informatykiem (science)? To musisz wiedzieć co to jest komputer przynajmniej
na poziomie "maszyny Turinga" lub innej abstrakcji. Chcesz być informatykiem
(technology)? To musisz wiedzieć o komputerach "wszystko" - bo kto to będzie
wiedział "za ciebie"?!

No dobrze. Jeszcze możesz być "informatykiem od wymiany tonera" - wtedy
wystarczy tylko umiejętność wymiany tonera - i w ten sposób zataczasz
krąg... wiesz na temat komputerów tyle co, wspomniany wcześniej, filozof
musi wiedzieć.

slawek

unread,
Nov 22, 2012, 6:01:56 AM11/22/12
to
Użytkownik "PK" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnkar0...@notb-dante.notb-home...

>Zazwyczaj pracownicy naukowi i studenci.

IMHO nie ma takiego warunku - tj. każdy może - nie trzeba być "uznanym
autorytetem w dziedzinie" itp.

>Tekst "jedną z podstawowych umiejętności jest wiedzieć kiedy i dlaczego
>nie używać wikipedii" to taka typowa mądrość ludowa przekazywana przez
>studentów II roku studentom I roku. Nie wiem czy wypada Ci pisać takie

Zaprzeczysz? Napiszesz że "Wikipedia uber Alles"?!

>W większości nie napotkają, bo nie będą klepaczami (przynajmniej
>docelowo). Klepacze w Warszawie po prostu słabo zarabiają. Będą za to

Kwestia zarobków to ogólnie ciekawy temat - ale to zdecydowanie NTG. Krótko
i treściwie: zarobki nie świadczą o nieomylności, wiedzy i kulturze
osobistej. I skoro konserwator szamb zarabia więcej niż przeciętny
informatyk - to może czas się przekwalifikować?

>ludźmi od ciekawostek. Ludzie od ciekawostek zarabiają dużo lepiej
>i moim zdaniem mają ciekawszą pracę.

Bo reprezentujesz próżniacze podejście do tzw. rzeczywistości: robić tylko
to co ciekawe, praca to takie coś co zaspokajać ma ciekawość, a jesteśmy
tacy wspaniali że nam się należy. Mamy i dobrze zarabiać - i jednocześnie
zaspakajać swoją ciekawość - a ogólnie to nie przepracowywać się. Nic tylko
dodać: "lubię to".

>Zamożność rodziców - wpływ wątpliwy i niepewny. Za to oczywiście
>istnieją korelacje i prawdą jest, że osoby z bogatych rodzin zazwyczaj
>znajdują dobrą pracę. Jeszcze silniejsze związki są w przypadku osób
>biednych.

Zdecyduj się: wątpliwy - czy silny?! LOL

>Teksty o poczuciu "bycia elitą" nie rozumiem, choć tak: studenci dobrych
>wydziałów mają zazwyczaj poczucie "elitarności" (nie bez powodu).

Ot, taki rodzaj narcyzmu - jacy to my, po Szkole Głównej Gotowania Na Gazie
jesteśmy zajefajni. Im bardziej elitarna szkoła (tj. większe czesne, duży
odsiew na wejściu i na wyjściu, co najmniej 500 lat tradycji) tym bardziej
zajefajni.

Sęk w tym, że ich uczucia (w szczególności samozadowolenia z ukończenia
jakiejś szkółki) zwykle mało mają wspólnego z tzw. praktyką. Stąd wypowiedzi
w stylu "nie zatrudniam absolwentów".

Michoo

unread,
Nov 22, 2012, 6:01:44 AM11/22/12
to
On 22.11.2012 11:34, slawek wrote:

> Astronom nie musi znać się na wszystkich detalach (choć wielu
> miłośników astronomii samodzielnie szlifuje zwierciadła), ale musi np.
> wiedzieć co to jest montaż paralaktyczny, refrakcja atmosferyczna, czy
> choćby taka soczewka Barlowa.

Bardziej niż "co to jest" to "jaki to ma wpływ na to co robi".

> Obowiązkowo musi wiedzieć co to jest okno
> atmosferyczne i jaki zakres fal przechodzi przez "jego" teleskop.
> Całkiem sporo. Pamiętaj: astronomia to nauka oparta o obserwacje.

Przenosząc to na grunt informatyki:
programista ma wiedzieć jaka jest złożoność O algorytmów z biblioteki
standardowej, jakie są rzędy czasu dostępu do dysków/pamięci/sieci i jak
obsługiwać błędy. Wiedza o tym, że ethernet ma transformatory a w
procesorze rejestry to tak naprawdę bloki static-ram jest równie zbędna
jak dla astronoma to jak ciekły metal jest formowany w zwierciadło.



--
Pozdrawiam
Michoo

Roman W

unread,
Nov 22, 2012, 7:40:39 AM11/22/12
to PK
W dniu środa, 21 listopada 2012 20:05:44 UTC użytkownik PK napisał:
> Poza tym akurat absolwenci tego wydziału często lądują w różnych
> consultingach, bankach, Gemiusach itp. I mam wrażenie, że radzą sobie
> tam znacznie lepiej niż konkurenci z (także bardzo dobrej) informatyki
> na Politechnice Warszawskiej. Może właśnie dlatego, że mieli na
> studiach zadania bez słowa "bajt"? :)

Czesc zadan dla kandydatow do pracy na stanowisku programisty w banku
inwestycyjnym czy hedge fund wyglada bardzo podobnie do tych z "Potyczek".
Celem tych zadan jest wlasnie sprawdzenie, czy kandydat poradzi sobie w sytuacji
kiedy nie bardzo wiadomo, do jakiej kategorii technicznej trzeba dany problem
zakwalifikowac, a moze nawet taka kategoria nie istnieje.

Sa oczywiscie stanowiska ktore takich umiejetnosci nie wymagaja, ale jezeli
ktos nie radzi sobie z takimi "algorytmicznymi" a nie czysto "informatycznymi"
zadaniami, to po prostu traci dostep do stanowisk pracy placacych DUZO wiecej
niz pensja zwyklego klepacza kodu od Serwerowych Fasolek w Javie.

RW

RW

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 9:15:40 AM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 07:40:39 UTC-5 użytkownik Roman W napisał:
> W dniu środa, 21 listopada 2012 20:05:44 UTC użytkownik PK napisał:
> > Poza tym akurat absolwenci tego wydziału często lądują w różnych
> > consultingach, bankach, Gemiusach itp. I mam wrażenie, że radzą sobie
> > tam znacznie lepiej niż konkurenci z (także bardzo dobrej) informatyk
> > na Politechnice Warszawskiej. Może właśnie dlatego, że mieli na
> > studiach zadania bez słowa "bajt"? :)

> Czesc zadan dla kandydatow do pracy na stanowisku programisty w banku
> inwestycyjnym czy hedge fund wyglada bardzo podobnie do tych z "Potyczek".
> Celem tych zadan jest wlasnie sprawdzenie, czy kandydat poradzi sobie w sytuacji
> kiedy nie bardzo wiadomo, do jakiej kategorii technicznej trzeba dany problem
> zakwalifikowac, a moze nawet taka kategoria nie istnieje.
>

> Sa oczywiscie stanowiska ktore takich umiejetnosci nie wymagaja, ale jezeli
> ktos nie radzi sobie z takimi "algorytmicznymi" a nie czysto "informatycznymi"
> zadaniami, to po prostu traci dostep do stanowisk pracy placacych DUZO wiecej
> niz pensja zwyklego klepacza kodu od Serwerowych Fasolek w Javie.
>

Ogolnie zgoda, ale jest wiele zagadnien, ktore nie maja nic wspolnego z
Fasolkami (dobre...) czy innej banalnej realizacji kiepsko skleconych
projektow, ani z algorytmika, a mieszcza sie w informatyce
jak najbardziej.

Z mojej obserwacji wynika, ze z algorytmika nie mamy problemu, rozne
TopCodery i inne Potyczki sa niezle przez Polakow obsadzone. Ale to
naprawde jest niewielka czesc informatyki, u nas to tylko albo "Fasolki
i zarzadzanie przez agile" albo algorytmika, cala reszta prawie nie
istnieje.

--
Edek

slawek

unread,
Nov 22, 2012, 12:23:48 PM11/22/12
to

Użytkownik "Michoo" <micho...@vp.pl> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:k8l12c$oos$1...@mx1.internetia.pl...
> Bardziej niż "co to jest" to "jaki to ma wpływ na to co robi".

Czyli sam stwierdzasz, że nie wystarcza "wiedza o tym co to jest teleskop"
(level 1) - bo potrzebna jest "umiejętność oceny wpływu teleskopu w
zagadnieniu problemowym" (level 4)?

> programista ma wiedzieć jaka jest złożoność O algorytmów z biblioteki
> standardowej, jakie są rzędy czasu dostępu do dysków/pamięci/sieci i jak

Zgoda!

> obsługiwać błędy. Wiedza o tym, że ethernet ma transformatory a w
> procesorze rejestry to tak naprawdę bloki static-ram jest równie zbędna

A czy to naprawdę ZAWSZE są/były static-ram?!

> jak dla astronoma to jak ciekły metal jest formowany w zwierciadło.

?!?

Zwierciadła - do teleskopów astronomicznych - robi się ze szkła (lub czegoś
podobnego). Potem na to nakłada się cienką warstwę metalu jako lustro
pierwszego odbicia.


slawek

unread,
Nov 22, 2012, 12:50:46 PM11/22/12
to

U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci
grup dyskusyjnych:48c54ee1-461c-46ed...@googlegroups.com...
> Sa oczywiscie stanowiska ktore takich umiejetnosci nie wymagaja, ale
> jezeli
> ktos nie radzi sobie z takimi "algorytmicznymi" a nie czysto
> "informatycznymi"
> zadaniami, to po prostu traci dostep do stanowisk pracy placacych DUZO
> wiecej
> niz pensja zwyklego klepacza kodu od Serwerowych Fasolek w Javie.

Ju� raz ustalili�my: algorytmika jest ga��zi� informatyki, tzn. informatyka
(dyscyplina nauki) zawiera w sobie m.i. algorytmikďż˝.

Dlatego zadanie "algorytmiczne" jest zadaniem "informatycznym". Dlatego
zadanie "informatyczne" nie musi byďż˝ zadaniem "algorytmicznym". Ale dlatego
te� ograniczanie si� do zada� wy��cznie "algorytmicznych" (i to w bardzo
specyficznym sensie) jest niereprezentatywne dla informatyki.

To raz.

Dwa - aby "utraci� dost�p do stanowisk pracy p�ac�cych DU�O wi�cej" (nota
bene, to nie stanowiska p�ac�, ale p�aca na tych stanowiskach jest
wi�ksza) - to trzeba ten dost�p cho�by potencjalnie mie�. Nie udawajmy -
dost�p do intratnych stanowisk jest w Polsce (i na ca�ym �wiecie)
ograniczony. 99% "klepaczy kodu" nigdy nie mia�a i nie b�dzie mia�a nawet
potencjalnych mo�liwo�ci w tym kierunku (niezale�nie od IQ i nagromadzonych
dyplom�w oraz wy�mienitych CV).

Trzy - ci�gle czekam na rozwi�zanie tego problemu z bajtami - nikt jako� nie
pokusi� si� - a podobno taki prosty i nawet nie-algorytmiczny. Czy�by
problem byďż˝ za trudny?

(Podpowiem - funkcja skr�tu si� nie przyda, bo wystarczy spreparowa�
odpowiedni ci�g aby... Podobnie pr�ba np. wyszukiwania po pierwszym bajcie -
wystarczy �e pierwsze bajty b�d� r�wnie prawdopodobne...)

Jeszcze raz zadanko, jakby kto� zapomnia�: dany jest d�ugi ci�g N bajtowy
(np. kilka-kilkana�cie GB), nale�y znale�� w nim najcz�ciej wyst�puj�cy
podci�g kolejnych M bajt�w (gdzie M jest np. 16), a dane mog� by� dowolnie
z�o�liwie "spreparowane" (i to przez kogo�, kto b�dzie zna� nasz algorytm
szukania). Podci�g�w M-bajtowych jest na tyle du�o, aby nie op�aca�o si�
przechowywanie w pami�ci jaki� licznik�w czy czego� tam. Ci�g N bajtowy jest
dostatecznie d�ugi, aby chcie� go czyta� tylko jeden raz (i nie mie� w
ca�o�ci w RAM).

P.S.

Oczywi�cie miszcz�w z "odpowiedniej strony ulicy" obowi�zuje znalezienie
takiego ci�gu wy��cznie z u�yciem kartki papieru (1 kartka A4) i o��wka z
gumkďż˝.


Michoo

unread,
Nov 22, 2012, 3:41:51 PM11/22/12
to
On 22.11.2012 18:23, slawek wrote:
>
> Użytkownik "Michoo" <micho...@vp.pl> napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:k8l12c$oos$1...@mx1.internetia.pl...
>> Bardziej niż "co to jest" to "jaki to ma wpływ na to co robi".
>
> Czyli sam stwierdzasz, że nie wystarcza "wiedza o tym co to jest
> teleskop" (level 1) - bo potrzebna jest "umiejętność oceny wpływu
> teleskopu w zagadnieniu problemowym" (level 4)?

Ni. Musi wiedzieć czego się spodziewać po użytym teleskopie a nie co on
ma w środku. Tak jak kierowca ma wiedzieć jak kierować samochodem i co
oznaczają kontrolki a nie jak działa w środku samochód

>
>> programista ma wiedzieć jaka jest złożoność O algorytmów z biblioteki
>> standardowej, jakie są rzędy czasu dostępu do dysków/pamięci/sieci i jak
>
> Zgoda!
>
>> obsługiwać błędy. Wiedza o tym, że ethernet ma transformatory a w
>> procesorze rejestry to tak naprawdę bloki static-ram jest równie zbędna
>
> A czy to naprawdę ZAWSZE są/były static-ram?!

W zasadzie tak. Nawet pojedynczy flip-flop (również na lampach) to
pamięć statyczna.

>
>> jak dla astronoma to jak ciekły metal jest formowany w zwierciadło.
>
> ?!?

Gotcha ;)

>
> Zwierciadła - do teleskopów astronomicznych - robi się ze szkła (lub
> czegoś podobnego).

Albo z rtęci ;)


> Potem na to nakłada się cienką warstwę metalu jako
> lustro pierwszego odbicia.

Potem się talerz na którym znajduje rozpędza do odpowiedniej prędkości
obrotowej i uzyskuje gładkie zwierciadło o zmiennej ogniskowej. Zobacz
sobie LZT jako przykład.


--
Pozdrawiam
Michoo

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 4:47:00 PM11/22/12
to
No ale, to wciaz szklo (najczesciej). Z tego co mowil znajomy z Corninga,
chociaz akurat tym sie nie zajmowal, to jest i tak specyficzne
szklo, po takiej obrobce czesto jednak wygladzane (tak jakby papierem
sciernym wygladzac szpachle nieidealnie nalozona).

Nie znam na tyle materialoznawstwa, zebvy wiedziec co najlepiej opisuje
odpowiedni material. Plastic? Szklo z domieszkami? Juz metal?

Fakt ze obrot daje wlasnie taka krzywa jest tak na marginesie ciekawym
"przypadkiem" w fizyce.

--
Edek

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 4:53:34 PM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 12:50:56 UTC-5 użytkownik slawek napisał:
> U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci
>
> grup dyskusyjnych:48c54ee1-461c-46ed...@googlegroups.com...

> Oczywi�cie miszcz�w z "odpowiedniej strony ulicy" obowi�zuje znalezienie
> takiego ci�gu wy��cznie z u�yciem kartki papieru (1 kartka A4) i o��wka z
> gumkďż˝.

Jako ze jestem zawsze na nieodpowiedniej stronie ulicy, osmiele sie odpowiedziec.

U mnie zawsze jest tak, ze jak "dziala" na kartce, to chocby miesiac pozniej,
ale bedzie dzialac w realu "elektronowego mozgu" (jak ktos mial ta ciezka
zabawke, to wie o czym mowie).

A, wole dlugopis od olowka, to nie szkic.

--
Edek

Michoo

unread,
Nov 22, 2012, 5:00:46 PM11/22/12
to
On 22.11.2012 22:47, edek.pi...@gmail.com wrote:
>
> Fakt ze obrot daje wlasnie taka krzywa jest tak na marginesie ciekawym
> "przypadkiem" w fizyce.
>
W sumie jak si� chwil� zastanowi� to jest to ca�kiem naturalne - in
dalej od �rodka tym mniejsza pr�dko�� liniowa, wi�c ciecz d��y do
ucieczki jak najdalej od niego. Poniewa� jednak si�y mi�dzycz�steczkowe
trzymaj� j� razem (w ko�cu jest ciecz�) to dochodzi do "pocienienia"
warstwy na �rodku.

--
Pozdrawiam
Michoo

slawek

unread,
Nov 22, 2012, 5:09:11 PM11/22/12
to

Użytkownik "Michoo" <micho...@vp.pl> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:k8m322$ng5$1...@mx1.internetia.pl...
> Ni. Musi wiedzieć czego się spodziewać po użytym teleskopie a nie co on ma
> w środku. Tak jak kierowca ma wiedzieć jak kierować samochodem i co
> oznaczają kontrolki a nie jak działa w środku samochód

To jest twój pogląd i masz prawo mieć swoje poglądy.

"Kierowca" (czyli informatyk), który nie wie co jest w środku "samochodu"
(czyli jak działa komputer), niewiele różni się od wytresowanej małpki.
Działa odruchowo, wytresowany że jak się zapali czerwona lampka to ma
pociągnąć za żółtą dźwignię. I wtedy wyskoczy banan.

> Albo z rtęci ;)

Bajki. Niby że ruch wirowy itd. utworzy idealne zwierciadło. Po co rtęć,
skoro można nanieść tanie i bezpieczne aluminium? Zapewnienie stabilności
wirowania to dodatkowa niedogodność. Podobnie drgania, siła Coriolisa,
powiewy wiatru i takie tam. Nie da się tego ustawić inaczej niż "pionowo".
Nie da się np. w orbitującym satelicie. Czyli pomysł akurat na poziomie
"policzymy teraz siłę odśrodkową".

BTW, odradzam spline'y z Numerical Recipes - wygląda na to, że przez złe
"end-points" (albo coś innego) leci dokładność obliczeń. Te ze SLATEC są ok.
Podobnie jak te z Octave.





edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 5:26:30 PM11/22/12
to
<odpal begin>
Ludki jakies napisaly prace pod spiskowa teorie dziejow taka, ze nasz
wszechswiat jest symulowany przez kosmitow. To znaczy wszystkie nasze
eksperymenty, LHC, badanie tla, rozszerzanie wszechswiata itp.
jest zgodnie z nasza aktualna informatyczna wiedza symulowany,
jestesmy jako wszechswiat jedna wielka emulacja (to byloby tak
na marginesie czyms wiecej nie rozwiniecie username'a fir
do Induced Finite Response, czym fir sie niedawno pochwalil).
</odlot>

Goscie naprawde sie zastanawiali na tyle, ze to opublikowali, i niestety
nie ma pewnego rezultatu. Precyzyjniej: im wyszlo, ze jezeli kosmici
nas wszystkich symuluja, to ich "grid" (nasze aktualne zrozumienie
symulacji molekularnych itp.) musialby miec mniejsza granulacje
nie 1e-X, gdzie X to bylo bardzo malo :). Bo gdyby ten ich grid
mial wieksza granulacje, to porownujac drobne nalecialosci takich
symulacji na nasza znajomosc fizyki czastek bylibysmy to w stanie
wykryc.

Zastrzegli, ze probowali symulowac bardzo nikly orzeszek wszechswiata,
rzedu "dwa elektrony na krzyz" zeby poznac te mozliwe nalecialosci,
na tyle nasze komputery dzisiaj pozwalaja. Jestem w stanie dojsc
w historii do linka do pracy.

--
Edek

slawek

unread,
Nov 22, 2012, 5:27:42 PM11/22/12
to

U�ytkownik <edek.pi...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci grup
dyskusyjnych:5a510afc-a8a0-4cc0...@googlegroups.com...
> A, wole dlugopis od olowka, to nie szkic.

O��wek jest po to, �e jak pisz�c wzorek zrobisz jaki� drobny b��d (np.
zamiast minus napiszesz plus), to mo�esz go �atwo poprawi� i nadal ca�o��
b�dzie klarowna.


edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 5:32:06 PM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 17:27:41 UTC-5 użytkownik slawek napisał:
> Użytkownik <edek.pi...@gmail.com> napisał w wiadomości grup
>
> dyskusyjnych:5a510afc-a8a0-4cc0...@googlegroups.com...
> > A, wole dlugopis od olowka, to nie szkic.
>
> Ołówek jest po to, że jak pisząc wzorek zrobisz jakiś drobny błąd (np.
> zamiast minus napiszesz plus), to możesz go łatwo poprawić i nadal całość
> będzie klarowna.

Wole gryzc dlugopis, przynajmniej znajomi potem wiedza, ze Myslalem. Po
kolorze jezyka.

--
Edek

slawek

unread,
Nov 22, 2012, 5:35:22 PM11/22/12
to

Użytkownik "Michoo" <micho...@vp.pl> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:k8m7m0$76c$1...@mx1.internetia.pl...
> W sumie jak się chwilę zastanowić to jest to całkiem naturalne - in dalej
> od środka tym mniejsza prędkość liniowa, więc ciecz dąży do ucieczki jak
> najdalej od niego. Ponieważ jednak siły międzycząsteczkowe trzymają ją
> razem (w końcu jest cieczą) to dochodzi do "pocienienia" warstwy na
> środku.

Michoo, może nie będziesz próbował pisać o fizyce? Bo na razie to walisz
takimi głupotami, że możesz zasłużyć na szczytne miano trolla miesiąca.


edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 5:41:16 PM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 12:50:56 UTC-5 użytkownik slawek napisał:
> U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci
>
> grup dyskusyjnych:48c54ee1-461c-46ed...@googlegroups.com...

>
> Jeszcze raz zadanko, jakby kto� zapomnia�: dany jest d�ugi ci�g N bajtowy
> (np. kilka-kilkana�cie GB), nale�y znale�� w nim najcz�ciej wyst�puj�cy
> podci�g kolejnych M bajt�w (gdzie M jest np. 16), a dane mog� by� dowolnie
> z�o�liwie "spreparowane" (i to przez kogo�, kto b�dzie zna� nasz algorytm
> szukania). Podci�g�w M-bajtowych jest na tyle du�o, aby nie op�aca�o si�
> przechowywanie w pami�ci jaki� licznik�w czy czego� tam. Ci�g N bajtowy jest
> dostatecznie d�ugi, aby chcie� go czyta� tylko jeden raz (i nie mie� w
> ca�o�ci w RAM).

Powiedz mi, czy dobrze kombinuje, nie chce mi sie pisac kodu.

Zalozmy na chwile, ze bajty to DNA - cztery wartosci, 0 1 2 3. Zbudujmy graf,
gdzie wierzcholkami sa mozliwe przejscia kolejnych "bajtow", czyli
ile jest w sumie przejsc od 0 do 1 itd. Idea jest taka, ze najczesciej
spotykana sekwencja ma swoje odwzorowanie w tym grafie.

I teraz mozemy zbudowac taki graf dla par bajtow "DNA", znowu zliczajac
przejscie od jednego wierzcholka do drugiego.

Nie wiem tylko jak z tego wyciagnac na koniec sekwencje ani do jakiej
maksymalnie "podciagow szukanego podciagu" da sie dojsc przy mozliwej pamieci,
ale tak czy inaczej da sie w ten sposob eliminowac rzadziej spotykane
sekwencje.

Dobrze kombinuje?

--
Edek





bartekltg

unread,
Nov 22, 2012, 5:41:19 PM11/22/12
to
W dniu 2012-11-22 23:26, edek.pi...@gmail.com pisze:

> <odpal begin>
> Ludki jakies napisaly prace pod spiskowa teorie dziejow taka, ze nasz
> wszechswiat jest symulowany przez kosmitow. To znaczy wszystkie nasze
> eksperymenty, LHC, badanie tla, rozszerzanie wszechswiata itp.
> jest zgodnie z nasza aktualna informatyczna wiedza symulowany,
> jestesmy jako wszechswiat jedna wielka emulacja (to byloby tak
> na marginesie czyms wiecej nie rozwiniecie username'a fir
> do Induced Finite Response, czym fir sie niedawno pochwalil).
> </odlot>
>
> Goscie naprawde sie zastanawiali na tyle, ze to opublikowali, i niestety
> nie ma pewnego rezultatu. Precyzyjniej: im wyszlo, ze jezeli kosmici
> nas wszystkich symuluja, to ich "grid" (nasze aktualne zrozumienie
> symulacji molekularnych itp.) musialby miec mniejsza granulacje
> nie 1e-X, gdzie X to bylo bardzo malo :). Bo gdyby ten ich grid
> mial wieksza granulacje, to porownujac drobne nalecialosci takich
> symulacji na nasza znajomosc fizyki czastek bylibysmy to w stanie
> wykryc.
>
> Zastrzegli, ze probowali symulowac bardzo nikly orzeszek wszechswiata,
> rzedu "dwa elektrony na krzyz" zeby poznac te mozliwe nalecialosci,
> na tyle nasze komputery dzisiaj pozwalaja. Jestem w stanie dojsc
> w historii do linka do pracy.


http://www.smbc-comics.com/?id=2055


A z rozpędu i to:

http://www.smbc-comics.com/index.php?db=comics&id=2535

:)

pzdr
bartekltg

Michoo

unread,
Nov 22, 2012, 5:43:11 PM11/22/12
to
On 22.11.2012 23:09, slawek wrote:
>
> "Kierowca" (czyli informatyk), który nie wie co jest w środku
> "samochodu" (czyli jak działa komputer), niewiele różni się od
> wytresowanej małpki.

Większość nie wie. Ty wiesz? A wiesz dlaczego elektrony przyspieszają w
polu magnetycznym? Czym jest siła? Jakbyśmy jako ludzkość starali się
wszystko najpierw "zrozumieć" zamiast wykorzystywać obserwacje to
nigdzie byśmy nie doszli.

>
>> Albo z rtęci ;)
>
> Bajki. Niby że ruch wirowy itd. utworzy idealne zwierciadło. Po co rtęć,
> skoro można nanieść tanie i bezpieczne aluminium?

Bo jest kilkadziesiąt razy tańsze niż użycie klasycznego zwierciadła. Bo
ma zdolność zmiany ogniskowej w pewnym zakresie - przypomnij sobie o tym
ile było roboty jak się okazało, ze Hubblowi trzeba na orbitę wysłać monokl.

> Zapewnienie
> stabilności wirowania to dodatkowa niedogodność. Podobnie drgania, siła
> Coriolisa, powiewy wiatru i takie tam.

A na zwykłe zwierciadła to niby nie wpływają ciężarówki jadące ładnych
parę kilometrów dalej?

> Nie da się tego ustawić inaczej
> niż "pionowo".

Poziomo.

> Nie da się np. w orbitującym satelicie.

Dlaczego nie? Jeżeli podłoże będzie dostatecznie dobrze zwilżalne
metalem to nie powinno być problemu. Ewentualnie zamiast grawitacji
wykorzystać elektromagnetyzm.

--
Pozdrawiam
Michoo

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 5:44:09 PM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 17:41:20 UTC-5 użytkownik bartekltg napisał:

> http://www.smbc-comics.com/index.php?db=comics&id=2535

Pierwsze bylo slabe, ale po tym to ja juz na xkcd nie zagladam wiecej.

--
Edek

slawek

unread,
Nov 22, 2012, 5:49:28 PM11/22/12
to

Użytkownik <edek.pi...@gmail.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:27408719-3b96-4e91...@googlegroups.com...
> Wole gryzc dlugopis, przynajmniej znajomi potem wiedza, ze Myslalem. Po
> kolorze jezyka.

Długopisy są wszystkie niemal do niczego (jakość zależy od liczby kanalików
zasilających, jakości wykonania wkładu... a ten jest w zasadzie jednorazowy,
więc kiepski). I nie mają "undo", ani niestety... copy-paste.

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 5:51:59 PM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 17:41:20 UTC-5 użytkownik bartekltg napisał:
> W dniu 2012-11-22 23:26, edek.pi...@gmail.com pisze:

> http://www.smbc-comics.com/index.php?db=comics&id=2535

Tak powazniej, to byl przyklad czegos nawywanego "projekcja", tylko
przeniesiony w skale wszechswiata. Skoro my mamy algorytm Life -
takie pseudozyjace kwadraciki, jak ktos sie nie zetknal z - to rowniez
to samo moga zrobic kosmici. No a mamy wiecej niz symulacje Life,
mamy fluid dynamics, kwantowe itd, i pomyslelismy sobie, ze tak samo
mogliby zrobic kosmici. Przy okazji technologia _nasza_ jest znana,
wiec mozemy wykryc kosmitow stosujacych _nasza_ technologie.

Zaloze sie, ze zadanie Slawka stad sie wzielo: zajmowal sie czyms,
co daje odpowiedz na to zadanie, i teraz szpanuje.

Zreszta wszyscy tak sie zachowujemy. Fir na przyklad probowal pisac
pod swoim nazwiskiem, ale nie spotkalo sie to z bardziej pozytywnym
odzewem, wiec zalewa nas pseudo-programistycznymi tekstami, ktorych
nikt oprocz niego nie rozumie, niech maja - i przy okazji ma
nas swoimi epitetami przekonac, ze nic nie wiemy, bo ktos komus
kiedys powiedzial, ze malo wie, a ma przymus wiedzenia wiecej.

--
Edek

bartekltg

unread,
Nov 22, 2012, 5:54:16 PM11/22/12
to
W dniu 2012-11-22 23:00, Michoo pisze:
> On 22.11.2012 22:47, edek.pi...@gmail.com wrote:
>>
>> Fakt ze obrot daje wlasnie taka krzywa jest tak na marginesie ciekawym
>> "przypadkiem" w fizyce.
>>
> W sumie jak się chwilę zastanowić to jest to całkiem naturalne - in
> dalej od środka tym mniejsza prędkość liniowa, więc ciecz dąży do
> ucieczki jak najdalej od niego.


Jak humaniści;)

Współrzędne r(promień) i z (wysokość).

Siła grawitacji na jednostkę masy to -g.
Siłą odśrodkowa (na jednostkę masy) \omega^2 r

Pierwsza działa w kierunku z, druga w r.
Wektor -> [\omega^2 *r, -g]

Powierzchnia cieczy jest w równowadze, jak lokalnie
jest prostopadła do wektora pola sił (dość logicznie,
jak nie jest, to siła kropelki przesunie:)

[dr, dz] * [\omega^2 *r, -g] = 0 //iloczyn skalarny i prostpadłość

g dz = \omega^2 *r dr
\omega^2 / g *r = dz/dr = z'[r]


A z'[r] = C*r to parabola;)


> Ponieważ jednak siły międzycząsteczkowe
> trzymają ją razem (w końcu jest cieczą) to dochodzi do "pocienienia"
> warstwy na środku.

Nie do końca siły międzycząsteczkowe. One oczywiście
swoje robią, ale za kształt odpowiada tu tez grawitacja.
Ułożenie jest takie, aby suma energii potencjalnej grawitacji
i 'odśrodkowej' była minimalna.

pzdr
bartekltg


edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 5:54:36 PM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 17:49:29 UTC-5 użytkownik slawek napisał:
> U�ytkownik <edek.pi...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci grup
>
> dyskusyjnych:27408719-3b96-4e91...@googlegroups.com...
> > Wole gryzc dlugopis, przynajmniej znajomi potem wiedza, ze Myslalem. Po
> > kolorze jezyka.

> D�ugopisy s� wszystkie niemal do niczego (jako�� zale�y od liczby kanalik�w
> zasilaj�cych, jako�ci wykonania wk�adu... a ten jest w zasadzie jednorazowy,
> wi�c kiepski). I nie maj� "undo", ani niestety... copy-paste.

Mam w sobie slowianska dusze, postepuje ze stara piekna slowianska
madroscia: "you have only one shot for everything in life"

--
Edek

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 6:04:39 PM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 17:54:18 UTC-5 użytkownik bartekltg napisał:
> W dniu 2012-11-22 23:00, Michoo pisze:

>
> > Ponieważ jednak siły międzycząsteczkowe
>
> > trzymają ją razem (w końcu jest cieczą) to dochodzi do "pocienienia"
>
> > warstwy na środku.
>
>
>
> Nie do końca siły międzycząsteczkowe. One oczywiście
>
> swoje robią, ale za kształt odpowiada tu tez grawitacja.
>
> Ułożenie jest takie, aby suma energii potencjalnej grawitacji
>
> i 'odśrodkowej' była minimalna.

Jak to "tez"? Sily miedzyczasteczkowe dopasowuja naprawde krzywa
z +Inf do "prawie +Inf"?

--
Edek

kenobi

unread,
Nov 22, 2012, 6:50:40 PM11/22/12
to
odnosnie nierozumienia i rozmaitych nadinterpretacji (ktorych z kolei ja nie
rozumiem)

bez przesady, nie pisze takich skomplikowanych
rzeczy (zebym uwazal ze to sie ma lapac na
jakies ciezkie nadinterpretacje w skali
kosmosu) - [ ani tez wogole nie mam za specjalnych cięższych ambicji (niz moja aktualnie ulubiona robota tj wymyslanie
poprawek do c);

sam siebie uwazam 'z zawodu' za jako
takiego naukowca jedynie pomniejszej
rangi


bartekltg

unread,
Nov 22, 2012, 6:54:26 PM11/22/12
to
W dniu 2012-11-23 00:04, edek.pi...@gmail.com pisze:
Też, czyli obok energii 'obrotowej' liczy się energia grawitacyjna.
Inaczej patrząc, tak jak na początku, powierzchnia zawsze prostopadła
do wypadkowych sił zewnętrznych.

Siły międzycząsteczkowe powodują, że pomimo niezerowej temperatury
ciecz nam sie nie zamienia w gaz, i na tym ich rola w tym problemie
się kończy.

Nie mam pojęcia co masz na myśli pisząc o tym +Inf.

pzdr
bartekltg


edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 7:09:17 PM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 18:54:28 UTC-5 użytkownik bartekltg napisał:
> W dniu 2012-11-23 00:04, edek.pi...@gmail.com pisze:
> > W dniu czwartek, 22 listopada 2012 17:54:18 UTC-5 użytkownik bartekltg napisał:
> >> W dniu 2012-11-22 23:00, Michoo pisze:

> >> > Ponieważ jednak siły międzycząsteczkowe
> >> > trzymają ją razem (w końcu jest cieczą) to dochodzi do "pocienienia"
> >> > warstwy na środku.

> >> Nie do końca siły międzycząsteczkowe. One oczywiście
> >> swoje robią, ale za kształt odpowiada tu tez grawitacja.
> >> Ułożenie jest takie, aby suma energii potencjalnej grawitacji
> >> i 'odśrodkowej' była minimalna.

> > Jak to "tez"? Sily miedzyczasteczkowe dopasowuja naprawde krzywa
> > z +Inf do "prawie +Inf"?

> Też, czyli obok energii 'obrotowej' liczy się energia grawitacyjna.
> Inaczej patrząc, tak jak na początku, powierzchnia zawsze prostopadła
> do wypadkowych sił zewnętrznych.

Ani grawitacyjna ani "obrotowa" nie zaliczaja sie do miedzyczasteczkowych,
choc te "buduja" ciecz zachowujaca sie niescisliwie itp.

Swoja szosa, to zachowanie musi idealnie skorelowac z zachowaniem ciala
stalego pod wzgledem koncowego ksztaltu.

> Siły międzycząsteczkowe powodują, że pomimo niezerowej temperatury
> ciecz nam sie nie zamienia w gaz, i na tym ich rola w tym problemie
> się kończy.

Aha, ok, zrozumialem tak ze napiecie powierzchniowe daje sie zastosowac do
korekcji plaszczyzny.

> Nie mam pojęcia co masz na myśli pisząc o tym +Inf.

Optyczna ogniskowa, duze teleskopy nie robia portretow, tylko ustawione sa
"+Inf".

--
Edek

bartekltg

unread,
Nov 22, 2012, 7:33:26 PM11/22/12
to
W dniu 2012-11-23 01:09, edek.pi...@gmail.com pisze:

>
> Ani grawitacyjna ani "obrotowa" nie zaliczaja sie do miedzyczasteczkowych,
> choc te "buduja" ciecz zachowujaca sie niescisliwie itp.
>
> Swoja szosa, to zachowanie musi idealnie skorelowac z zachowaniem ciala
> stalego pod wzgledem koncowego ksztaltu.

W głupim lepszym amatorskim teleskopie do postawienia
na balkon wyniesienie go z ciepłego
pomieszczenia na chłodną przestrzeń obserwacyjną
może powodować (nie)ciekawe efekty, zanim się całe lustro
termicznie nie wyrówna.

Ktoś tu już mówił, do budowy porządnego teleskopu potrzeba
optyków, materiałoznawców... elektroników, a nawet programistów:)


>> Siły międzycząsteczkowe powodują, że pomimo niezerowej temperatury
>> ciecz nam sie nie zamienia w gaz, i na tym ich rola w tym problemie
>> się kończy.
>
> Aha, ok, zrozumialem tak ze napiecie powierzchniowe daje sie zastosowac do
> korekcji plaszczyzny.
>
>> Nie mam pojęcia co masz na myśli pisząc o tym +Inf.
>
> Optyczna ogniskowa, duze teleskopy nie robia portretow, tylko ustawione sa
> "+Inf".
>

No tak, racja, napięcie powierzchniowe popsuje nieco
parabolę.


pzdr
bartekltg

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 22, 2012, 7:48:22 PM11/22/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 19:33:28 UTC-5 użytkownik bartekltg napisał:
> W dniu 2012-11-23 01:09, edek.pi...@gmail.com pisze:

> > Ani grawitacyjna ani "obrotowa" nie zaliczaja sie do miedzyczasteczkowych,
> > choc te "buduja" ciecz zachowujaca sie niescisliwie itp.
> > Swoja szosa, to zachowanie musi idealnie skorelowac z zachowaniem ciala
> > stalego pod wzgledem koncowego ksztaltu.
>
> W głupim lepszym amatorskim teleskopie do postawienia
> na balkon wyniesienie go z ciepłego
> pomieszczenia na chłodną przestrzeń obserwacyjną
> może powodować (nie)ciekawe efekty, zanim się całe lustro
> termicznie nie wyrówna.

Sprobuje kiedys z c2h5oh, przetestuje rownosc zakreconego plynu.

> Ktoś tu już mówił, do budowy porządnego teleskopu potrzeba
> optyków, materiałoznawców... elektroników, a nawet programistów:)

Chyba zaczynam rozumiec, dlaczego trzeba cos takiego potem szlifowac.
Zalozmy na chwile, dla uproszczenia, ze ciecz to c2h5oh.

Majac wirujaca ciecz, w idealnym ksztalcie, chcemy ten ksztal zatrzymac
zmieniajac ciecz w cialo stale. Pytanie: jak?

Majac do dyspozycji taka "mikrofalowke chlodzaca" moznaby nagle zalosc zamrozic,
taka jaka w aktualnej chwili jest. Ale, chociaz to moze i ciekawe, efekt
nie bylby idealny z kilku powodow, przede wszystkim naprezen samej
masy substancji. W roznych rejonach naprezenia nie bylyby takie same,
z powodu takeigo szczegolu jak grawitacja, wiec nawet jakby to byla jakas
idealna ciecz ksztalt nie bylby zachowany, nawet jezeli bylaby niescisliwa,
proces krytalizacji w tym wariancie pomijam.

Praktycznie, moznaby ciecz mrozic od gory, od dolu, po promienu i od srodka
(pretem chlodzacym umieszczonym na srodku).

Tak od dolu, zmrozenie nastepowaloby warstwami, a ciecz ciagle bedaca ciecza
na samej gorze zachowalaby ksztalt, do momentu gdy srodek zostalby
zmrozony i przez to utwardzony, a reszta cieczy jakos by sie krystalizowala.
Lepsze niby niz mrozenie "tak nagle", ale nie widze tego nawet jezeli
lustro byloby mrozone bardzo powoli, bo sily i przez to scisliwosc nadal
nie bylyby jednorodne.

Ten sam eksperyment myslowy moznaby przeprowadzic mrozac od zewnetrznej,
albo wspomnianym "od srodka", ale rowno mi to tez nie wychodzi.

Kuszace moze byc mrozenie od gory, co daje od razu idealny ksztalt,
ale material pod spodem z powodu niejednorodnosci zepsuje dzielo.

Bartku, poradz. ;)

--
Edek

bartekltg

unread,
Nov 22, 2012, 8:20:36 PM11/22/12
to
W dniu 2012-11-23 01:48, edek.pi...@gmail.com pisze:
> W dniu czwartek, 22 listopada 2012 19:33:28 UTC-5 użytkownik bartekltg napisał:
>> W dniu 2012-11-23 01:09, edek.pi...@gmail.com pisze:
>
>>> Ani grawitacyjna ani "obrotowa" nie zaliczaja sie do miedzyczasteczkowych,
>>> choc te "buduja" ciecz zachowujaca sie niescisliwie itp.
>>> Swoja szosa, to zachowanie musi idealnie skorelowac z zachowaniem ciala
>>> stalego pod wzgledem koncowego ksztaltu.
>>
>> W głupim lepszym amatorskim teleskopie do postawienia
>> na balkon wyniesienie go z ciepłego
>> pomieszczenia na chłodną przestrzeń obserwacyjną
>> może powodować (nie)ciekawe efekty, zanim się całe lustro
>> termicznie nie wyrówna.
>
> Sprobuje kiedys z c2h5oh, przetestuje rownosc zakreconego plynu.
>
>> Ktoś tu już mówił, do budowy porządnego teleskopu potrzeba
>> optyków, materiałoznawców... elektroników, a nawet programistów:)
>
> Chyba zaczynam rozumiec, dlaczego trzeba cos takiego potem szlifowac.
> Zalozmy na chwile, dla uproszczenia, ze ciecz to c2h5oh.

A w ogóle produkuje się te lustra powszechnie w ten sposób?


> Majac wirujaca ciecz, w idealnym ksztalcie, chcemy ten ksztal zatrzymac
> zmieniajac ciecz w cialo stale. Pytanie: jak?

Studzić powoli. Jak żeliwo, miesiącami;) A wtedy jaja się
dzieją, bo musimy napędzać nasz wirnik. Zmiany prędkości
-> błąd. Drgania sejsmiczne, tramwaj ulicę obok - błąd.

> Majac do dyspozycji taka "mikrofalowke chlodzaca" moznaby nagle zalosc zamrozic,
> taka jaka w aktualnej chwili jest. Ale, chociaz to moze i ciekawe, efekt
> nie bylby idealny z kilku powodow, przede wszystkim naprezen samej
> masy substancji. W roznych rejonach naprezenia nie bylyby takie same,
> z powodu takeigo szczegolu jak grawitacja, wiec nawet jakby to byla jakas
> idealna ciecz ksztalt nie bylby zachowany, nawet jezeli bylaby niescisliwa,
> proces krytalizacji w tym wariancie pomijam.

Jest projekt (dość odległy, choć do windy kosmicznej mu brakuje)
zrobienia obserwatorium na Księżycu. Wylewamy rtęć, rozkręcamy
i trzymamy kciuki, aby Księżcy nie przypomniał sobie o swojej
szczątkowej sejsmice.

> Praktycznie, moznaby ciecz mrozic od gory, od dolu, po promienu i od srodka
> (pretem chlodzacym umieszczonym na srodku).
>
> Tak od dolu, zmrozenie nastepowaloby warstwami, a ciecz ciagle bedaca ciecza
> na samej gorze zachowalaby ksztalt, do momentu gdy srodek zostalby
> zmrozony i przez to utwardzony, a reszta cieczy jakos by sie krystalizowala.
> Lepsze niby niz mrozenie "tak nagle", ale nie widze tego nawet jezeli
> lustro byloby mrozone bardzo powoli, bo sily i przez to scisliwosc nadal
> nie bylyby jednorodne.
>
> Ten sam eksperyment myslowy moznaby przeprowadzic mrozac od zewnetrznej,
> albo wspomnianym "od srodka", ale rowno mi to tez nie wychodzi.
>
> Kuszace moze byc mrozenie od gory, co daje od razu idealny ksztalt,
> ale material pod spodem z powodu niejednorodnosci zepsuje dzielo.

> Bartku, poradz. ;)

http://astrojawil.pl/foucault.htm
Papiery ścierne różnej ziarnistości, szmatki...
http://www.astrojawil.pl/jazzz.htm

Sporo roboty, ale może odstresowuje, jak szydełkowanie;)

Zagadaj na pl.sci.kosmos
Siedzi tam kilku astronomów i kilku znawców.

Ja bym szlifował. Wielką maszyną CNC;-)

pzdr
bartekltg



Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 2:59:31 AM11/23/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 14:15:40 UTC użytkownik edek.pi...@gmail.com napisał:
> Z mojej obserwacji wynika, ze z algorytmika nie mamy problemu, rozne
> TopCodery i inne Potyczki sa niezle przez Polakow obsadzone. Ale to
> naprawde jest niewielka czesc informatyki, u nas to tylko albo "Fasolki
> i zarzadzanie przez agile" albo algorytmika, cala reszta prawie nie
> istnieje.

Bo nie istnieje ta czesc gospodarki, w ktorej Twoja "cala reszta" bylaby
potrzebna. Tanim montowniom sprzetu na rynek niemiecki wystarczaja Fasolki
wdrazajace ISO-costam-costam.

RW

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 3:01:21 AM11/23/12
to
Odpowiadam sam sobie: nieprawda, mamy przeciez raczkujacy przemysl gier
komputerowych (CD Projekt, Techland, City Interactive). Ale to pewnie malutka
czesc polskiego rynku IT. Zaraz ktos przyjdzie i poda inne kontrprzyklady, jak
znam zycie.

RW

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 3:05:09 AM11/23/12
to
W dniu czwartek, 22 listopada 2012 17:50:56 UTC użytkownik slawek napisał:
> U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci
> grup dyskusyjnych:48c54ee1-461c-46ed...@googlegroups.com...
> Dwa - aby "utraci� dost�p do stanowisk pracy p�ac�cych DU�O wi�cej" (nota
> bene, to nie stanowiska p�ac�, ale p�aca na tych stanowiskach jest
> wi�ksza) - to trzeba ten dost�p cho�by potencjalnie mie�. Nie udawajmy -
> dost�p do intratnych stanowisk jest w Polsce (i na ca�ym �wiecie)
> ograniczony. 99% "klepaczy kodu" nigdy nie mia�a i nie b�dzie mia�a nawet
> potencjalnych mo�liwo�ci w tym kierunku (niezale�nie od IQ i nagromadzonych
> dyplom�w oraz wy�mienitych CV).

Nieprawda. W City pracuje wielu Polakow, Rumunow, Rosjan i innych podejrzanych
typkow z Europy Wschodniej (zart!). Rekrutacja na te stanowiska jest calkiem
merytoryczna, ew. kobiety moglyby narzekac na uprzedzenia, ale nie ludzie z
CEE. Wystarczy tylko miec umiejetnosci, a tutaj niestety sa czesto problemy...

RW

slawek

unread,
Nov 23, 2012, 5:35:31 AM11/23/12
to
U�ytkownik napisa� w wiadomo�ci grup
dyskusyjnych:d02f9063-cae6-40bf...@googlegroups.com...

>Mam w sobie slowianska dusze, postepuje ze stara piekna slowianska
>madroscia: "you have only one shot for everything in life"

A co z ten tego? Te� tylko "raz w �yciu"?!?!

AK

unread,
Nov 23, 2012, 5:57:40 AM11/23/12
to
U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa�:

> Odpowiadam sam sobie: nieprawda, mamy przeciez raczkujacy przemysl gier
> komputerowych (CD Projekt, Techland, City Interactive). Ale to pewnie malutka
> czesc polskiego rynku IT. Zaraz ktos przyjdzie i poda inne kontrprzyklady, jak
> znam zycie.

Oczywiscie, ze poda.
Obaj chyba istniejecie w jakis kompletnych niszach (jeden w fasolkach,
drugi w banku (najbardziej "nadmuchane" "medialnie" - w stosunku do faktycznej
wartosci w sensie algorytmiki i ogolnie inzynierii pogramowania - oprogramowanie
jakie widzialem), a jeszcze inny w innej "surowej algorytmnice":).

W Polsce istnieje naprawde od lat (ba ! dziesiatek lat) dojrzaly
rynek ktory jest o wiele ponad "fasolkowania" czy akademickiego
"algorytmowania".
To rynek niegdys dosc smiesznie dzis zwany:
"numeryczne wspomaganie prac inzynierskich i procesow technologicznych"
slowem wszelkiego rodzaju oprogramowanie inzynierskie.
_Tu_ trzeba ciagle i powaznie inwestowac (bo to wiedza trwala i taka no..
"przy ziemi" czyli realna/namacalna w praktyce), a nie w jakies (nawet najbardziej
topowe) gry czy inne glupoty.

PS: To ze nasz "swiatly" Prezydent o tym nie wie (i pisze jakies glupawe listy
do Doliny Krzemowej) to juz inna sprawa.
Zreszta nasz Premier tez (chodzil z rozdziawiona geba (to cytat z niego
samego:) ostatnio po WSK Mielec).

PS1: Hints: dawne WSK-Rzeszow.Mielec,Swidnik,Okecie, NowaDeba
i wiele wiele innych (czyli glownie stary dobry IIRPowy COP).

AK

slawek

unread,
Nov 23, 2012, 6:00:11 AM11/23/12
to
U�ytkownik "Roman W" napisa� w wiadomo�ci grup
dyskusyjnych:90f08d68-22fe-47aa...@googlegroups.com...

>Nieprawda. W City pracuje wielu Polakow, Rumunow, Rosjan i innych
>podejrzanych

W londy�skim City? Mo�liwe, ale "licz� si� kwalifikacje" - a te kwalifikacje
to jakie� 6000 funt�w za trymestr przez ponad 5 lat plus kwestia za�apania
si� do w�a�ciwej szk�ki. (W zasadzie to o po�ow� mniej, lecz przecie� �ycie
studenckie to nie samo zakuwanie.) Potem ju� jest z g�rki - ka�dy zna
ka�dego - nie trzeba nawet pyta� co kto umie, bo przecie� razem si�
imprezowa�o.

slawek

unread,
Nov 23, 2012, 6:01:20 AM11/23/12
to
U�ytkownik napisa� w wiadomo�ci grup
dyskusyjnych:2fb0853e-3e43-4f81...@googlegroups.com...

>Zaloze sie, ze zadanie Slawka stad sie wzielo: zajmowal sie czyms,
>co daje odpowiedz na to zadanie, i teraz szpanuje.

Przegra�e�: nie znam.


slawek

unread,
Nov 23, 2012, 6:08:21 AM11/23/12
to
Użytkownik "Michoo" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:k8ma5i$fgs$1...@mx1.internetia.pl...

>Większość nie wie. Ty wiesz? A wiesz dlaczego elektrony przyspieszają w
>polu magnetycznym? Czym jest siła? Jakbyśmy jako ludzkość starali się

"Dlaczego?" To już filozofia. Wiem "jak" - i to całkiem nieźle IMO.

>Bo jest kilkadziesiąt razy tańsze niż użycie klasycznego zwierciadła. Bo

Wóz z dyszlem jest tańszy od samochodu.

>ile było roboty jak się okazało, ze Hubblowi trzeba na orbitę wysłać
>monokl.

Bo projektowali go tacy specjaliści, którym wydawało się, że nie muszą znać
się na całej teorii...

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 6:34:18 AM11/23/12
to
W dniu piątek, 23 listopada 2012 11:00:12 UTC użytkownik slawek napisał:

> W londyńskim City? Możliwe, ale "liczą się kwalifikacje" - a te kwalifikacje
> to jakieś 6000 funtów za trymestr przez ponad 5 lat

Tyle sie teraz placi na MIMUW? Nie wiedzialem...

> plus kwestia załapania
> się do właściwej szkółki. (W zasadzie to o połowę mniej, lecz przecież życie
> studenckie to nie samo zakuwanie.) Potem już jest z górki - każdy zna
> każdego - nie trzeba nawet pytać co kto umie, bo przecież razem się
> imprezowało.

Bzdury opowiadasz.

RW

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 6:35:56 AM11/23/12
to
W dniu piątek, 23 listopada 2012 10:57:44 UTC użytkownik AK napisał:
> Użytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisał:
> > Odpowiadam sam sobie: nieprawda, mamy przeciez raczkujacy przemysl gier
> > komputerowych (CD Projekt, Techland, City Interactive). Ale to pewnie malutka
> > czesc polskiego rynku IT. Zaraz ktos przyjdzie i poda inne kontrprzyklady, jak
> > znam zycie.
>
> Oczywiscie, ze poda.
> Obaj chyba istniejecie w jakis kompletnych niszach (jeden w fasolkach,
> drugi w banku (najbardziej "nadmuchane" "medialnie" - w stosunku do faktycznej
> wartosci w sensie algorytmiki i ogolnie inzynierii pogramowania - oprogramowanie
> jakie widzialem), a jeszcze inny w innej "surowej algorytmnice":).

Nie no, jasne ze 95% software w bankach to absolutna tragedia. Wlasnie dlatego
potrzebuja dobrych ludzi, zeby to jakos dzialalo ;-)

Ale pieniadze naprawde sa nadal lepsze niz w innych branzach.

RW

AK

unread,
Nov 23, 2012, 6:36:24 AM11/23/12
to
Użytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisał:

> Wystarczy tylko miec umiejetnosci, a tutaj niestety sa czesto problemy...

Tak ? A jakie ?
Zamierzam nieodwolalnie wybyc z Polski na stare lata.
Posiadam takowe ?

PS: No i jeszcze maly drobiazg.
Na jakie place mozna liczyc (rzad, srednia, tak dla orientacji).

AK

AK

unread,
Nov 23, 2012, 6:55:56 AM11/23/12
to
Użytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisał:

> Nie no, jasne ze 95% software w bankach to absolutna tragedia.
> Wlasnie dlatego potrzebuja dobrych ludzi, zeby to jakos dzialalo ;-)

Alez polecam sie :)
Nie boje sie wyzwan ;) Mam z Asseco praktyke np. w podmianie
bazy danych na > 100 dzialajacych bankach.
Mimo to nie pisze zza krat ;)

A powazniej. nie przesadzaj. Nie mowie ze to jakis szajs, ale
_naprawde_ zbyt nadmuchane toto i do oprogramowania
inzynierskiego ma sie nijak.
No bo wiesz.. hm.. np.obliczenie profilu, rozkladu naprezen,
rozkladu temperatury lopatek wirnika silnika do nawet jakiegos
starego Il-a czy Tu to conieco bardziej skomplikowane a i napewno
nie mniej odpowiedzialne.

> Ale pieniadze naprawde sa nadal lepsze niz w innych branzach.

To prawda.
W moim przypadku (mowie o doswiadczeniu zawodowym) ogolnie mowiac jest
scisla deterministyczna tendencja:)) :
Pieniadze byly prawie _zawsze_ odwrotnie proporcjonalne w stosunkie do ogolnie
pojetej "jakosci"/ciezkosci problemu/ow.
Najlepsze rzeczy robilem na studiach ("rozplatanie" widm rentgenowskich,
optymalizacja (np rozkrojow), algorytmy sumulacji itp itd, naprawde bylo tego sporo
zwlaszac ze.. e.. no chyba juz przedawnienie dziala trzeba bylo z czegos zyc/pi^H^H
(to + obliczenia i rysunki techniczne glownie dla LO-..ukow).
Pozniej w WSK-Rzeszow (obliczenia inzynierskie, CAD/CAM/FEMy/CNNy
itd), a pozniej to juz rowniez zgodnie z ta ogolna tentencja ;),

Wiec nie demonizujmy tych bankow

PS: Za to spokojnie mozemy demonizowac np. fizyke ciala stalego ;).
Zwlaszcza w wydaniu takich ludzi jak M.Zelechower czy _nawet_
A.Zastawny (choc ten ostani to byla rzeznia "niewiniatek":)

AK

AK

unread,
Nov 23, 2012, 7:01:33 AM11/23/12
to
U�ytkownik "slawek" <hu...@site.pl> napisa�:

>>Zaloze sie, ze zadanie Slawka stad sie wzielo: zajmowal sie czyms,
>>co daje odpowiedz na to zadanie, i teraz szpanuje.
>
> Przegra�e�: nie znam.

Obliczania dominanty nie znasz ?
Bo tak na oko to chyba pod to ten problem "pochodzi'.

AK

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 7:02:07 AM11/23/12
to
W dniu piątek, 23 listopada 2012 11:36:29 UTC użytkownik AK napisał:
> U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa�:
>
> > Wystarczy tylko miec umiejetnosci, a tutaj niestety sa czesto problemy...
>
> Tak ? A jakie ?

Przejrzyj sobie te ogloszenia:
http://jobs.efinancialcareers.co.uk/Information_Technology-Development/UK-London.htm

> Zamierzam nieodwolalnie wybyc z Polski na stare lata.
> Posiadam takowe ?

Wyslij mi swoje CV, to Ci cos doradze, ew. polece rekruterow/firmy do bezposrednich aplikacji. Email znajdziesz w postach bez problemu.

>
> PS: No i jeszcze maly drobiazg.
> Na jakie place mozna liczyc (rzad, srednia, tak dla orientacji).

£50k-£150k zaleznie od umiejetnosci, zawzietosci, zdolnosci negocjacyjnych i koniunkcji Marsa z Wenus.

RW

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 7:06:36 AM11/23/12
to
W dniu piątek, 23 listopada 2012 11:56:01 UTC użytkownik AK napisał:
> U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa�:
> > Nie no, jasne ze 95% software w bankach to absolutna tragedia.
> > Wlasnie dlatego potrzebuja dobrych ludzi, zeby to jakos dzialalo ;-)
>
> Alez polecam sie :)
> Nie boje sie wyzwan ;) Mam z Asseco praktyke np. w podmianie
> bazy danych na > 100 dzialajacych bankach.
> Mimo to nie pisze zza krat ;)
>
> A powazniej. nie przesadzaj. Nie mowie ze to jakis szajs, ale
> _naprawde_ zbyt nadmuchane toto i do oprogramowania
> inzynierskiego ma sie nijak.
>
> No bo wiesz.. hm.. np.obliczenie profilu, rozkladu naprezen,
> rozkladu temperatury lopatek wirnika silnika do nawet jakiegos
> starego Il-a czy Tu to conieco bardziej skomplikowane a i napewno
> nie mniej odpowiedzialne.

Jasne ze pisanie software'u ktory moze zabic ludzi jest bardziej odpowiedzialne.
Ale wydaje mi sie, ze Twoje pojecie o "sofcie w bankach" konczy sie na
oprogramowaniu typowym dla retail banking, w ktorym glownie chodzi o przelewanie
kasy z konta na konto. W oprogramowaniu wyceniajacym derywaty (to sie akurat
konczy) czy tez napedzajacym automatyczne strategie gieldowe (to sie jeszcze
rozkreca) jest duzo ciekawych problemow numeryczno/algorytmicznych, od rownan
rozniczkowych czastkowych, poprzez symulacje Monte Carlo do machine learning,
sieci neuronowych, szybkiego przesiewania terabajtow danych, estymacji statystycznej itd.

RW

slawek

unread,
Nov 23, 2012, 7:37:48 AM11/23/12
to
U�ytkownik "AK" napisa� w wiadomo�ci grup
dyskusyjnych:k8noit$q8i$1...@news.task.gda.pl...
>Obliczania dominanty nie znasz ?
>Bo tak na oko to chyba pod to ten problem "pochodzi'.

Podci�gi s� na tyle d�ugie, aby nie op�aca�o si� trzyma� ich w pami�ci -
musia�oby by� 16 GB do tego u�ytych, tj. wiele razy tyle ile wynosi d�ugo��
pliku.


AK

unread,
Nov 23, 2012, 7:39:02 AM11/23/12
to
U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa�:

> jest duzo ciekawych problemow numeryczno/algorytmicznych, od rownan
> rozniczkowych czastkowych, poprzez symulacje Monte Carlo do machine learning,
> sieci neuronowych, szybkiego przesiewania terabajtow danych, estymacji statystycznej itd.

Wiem wiem, tyle tylko ze w "robotkach inzynierskich" takie rownania rozniczkowe
czastkowe to masz wlasciwie _na starcie_ bo ciezko bez ich znajomosci/orientacji
(nie mowie, ze dzis cokolwiek jeszcze pamietam:) siasc na powaznie do jakiegos FEMa.
Zreszta w innych inzynierskich dziedzinach jest podobnie.

PS: Ale wiem rowniez, ze zdawaloby sie glupie obliczenie kapitalu/odsetek
(ale przy zmieniajacej sie stopie kapitallizacji i jej okresie) nie jest tez
takie trywialne typu "podstaw do prostego wzroru gdzie tylko mnozenie
i dzielenie". Oczywiscie numeryka toto nie jest ale..

AK

AK

unread,
Nov 23, 2012, 7:40:22 AM11/23/12
to
Użytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisał:

>> Zamierzam nieodwolalnie wybyc z Polski na stare lata.
>> Posiadam takowe ?

> Wyslij mi swoje CV,

Podam je tu.
"Algorytm": Link uzyskasz, gdy dodasz do nazwiska to co splodzil MS w miejsce COM :)

PS: Spoko, nie przeginam.
Zdecydowana wiekszosc (szczegolnie Ayatollahy C++:) zna mnie w usenecie od
wieeeelu lat jak przyslowiowy zly (prokurator) szelag :).

Adam Karpierz

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 8:00:37 AM11/23/12
to
W dniu piątek, 23 listopada 2012 12:40:26 UTC użytkownik AK napisał:
> Użytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisał:
> >> Zamierzam nieodwolalnie wybyc z Polski na stare lata.
> >> Posiadam takowe ?
> > Wyslij mi swoje CV,
>
> Podam je tu.
> "Algorytm": Link uzyskasz, gdy dodasz do nazwiska to co splodzil MS w miejsce COM :)

Znalazlem je w domenie python.pl. Chcesz odpowiedz na grupie czy na priva?

RW

AK

unread,
Nov 23, 2012, 8:29:16 AM11/23/12
to
U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa�:

> Znalazlem je w domenie python.pl.

Tak. To moja domena.

> Chcesz odpowiedz na grupie czy na priva?

Raczej na priva, choc jesli uznasz ze to pomoze
w czyms innym poencjalnie szukajacym pracy
poza Polska to spokojnie mozesz na grupie
(malo dbam o prywatnosc;)

ale... tak jak ci odpisalem:

"
Czesc Roman
Nie traktuj calkiem powaznie mej checi pracy za granica.
Nieco w tym bylo prowokacji na uzytek dyskusji na grupie.
Owszem, chcialbym znalezc prace poza Poska, ale mysle
ze bariera jest moj wiek i moj slabiutki angielski.
"

AK

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 8:49:49 AM11/23/12
to
W dniu piątek, 23 listopada 2012 13:29:20 UTC użytkownik AK napisał:
> Użytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisał:
> > Znalazlem je w domenie python.pl.
> Tak. To moja domena.
>
> > Chcesz odpowiedz na grupie czy na priva?
>
> Raczej na priva, choc jesli uznasz ze to pomoze
> w czyms innym poencjalnie szukajacym pracy
> poza Polska to spokojnie mozesz na grupie
> (malo dbam o prywatnosc;)

OK. To z uwag publicznych:
1. KURWA KTO TO WYMYSLIL SKLADAC CV CZCIONKA COMIC SANS

Uff. Przeszlo. To juz na spokojnie: w procesie rekrutacji na stanowisko
programisty staramy sie byc konserwatystami (nawet jak prywatnie jestesmy
zwariowanymi anarchistami). Tak wiec:
- czcionka Times, bez szalenstw z formatem
- gajerek i krawacik, chyba ze ktos wyraznie powie, ze to przesada
- zero bizuterii i perfurm (to uwaga dla pan glownie, ale nigdy nie wiadomo)

2. Jak sie jest kandydatem z jakiegos dzikiego kraju w Europie Wschodniej i
sie pisze CV po angielsku, to wypada podac jakie jezyki obce sie zna i w jakim
stopniu (nizej piszesz ze nie znasz dobrze angielskiego, ale moze znasz
rosyjski? niemiecki?).

3. Ludzie czesto maja tendencje do robienia z CV takiej "zupy skrotow", puszczajac dluga serie "C++,JSP,COM,ATL". To jest bardzo dobrze bo upewnia nas,
ze CV wpadnie w odpowiednie filtry, ale kiedy juz dojdzie ono przed oczy zywej
istoty, to bardzo malo mowi o kandydacie. Koniecznie trzeba miec taka sekcje
"Skills" gdzie sie podsumowuje swoje mocne strony na bardziej ogolnym poziomie,
np. "performance optimisation" czy "Monte Carlo simulation". Poziom
granularnosci takiej listy nalezy dopasowac do stanowiska na jakie sie aplikuje
(czyli tak, CV trzeba modyfikowac za kazdym razem, niestety). No i oczywiscie
jak juz sie znajdziemy na rozmowie, to trzeba sie przygotowac na to, ze beda
pytac o to, co sie tam wpisalo...


> ale... tak jak ci odpisalem:
> "
> Czesc Roman
> Nie traktuj calkiem powaznie mej checi pracy za granica.
> Nieco w tym bylo prowokacji na uzytek dyskusji na grupie.

Gdyby nie to ile czasu spedzam na glupotach na tej grupie, to bym sie obruszyl
o marnowanie mojego czasu :)

> Owszem, chcialbym znalezc prace poza Poska, ale mysle
> ze bariera jest moj wiek i moj slabiutki angielski.
> "

Wiekiem bym sie nie przejmowal, widzialem duzo starszych ludzi na takich
stanowiskach. Ale angielski to podstawa, niestety.

RW

AK

unread,
Nov 23, 2012, 9:25:08 AM11/23/12
to
U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa�:

OK. To z uwag publicznych:
> 1. KURWA KTO TO WYMYSLIL SKLADAC CV CZCIONKA COMIC SANS

Powazna korporacja amerykanska :)

AK


AK

unread,
Nov 23, 2012, 9:27:27 AM11/23/12
to
U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa�:

> zwariowanymi anarchistami). Tak wiec:
> - czcionka Times, bez szalenstw z formatem
> - gajerek i krawacik, chyba ze ktos wyraznie powie, ze to przesada
> - zero bizuterii i perfurm (to uwaga dla pan glownie, ale nigdy nie wiadomo)

Co to ma wspolnego z programowaniem i umiejetnosciami ? Hďż˝ :)

AK



Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 9:57:30 AM11/23/12
to
W dniu piątek, 23 listopada 2012 14:27:32 UTC użytkownik AK napisał:
> Użytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisał:
> > zwariowanymi anarchistami). Tak wiec:
> > - czcionka Times, bez szalenstw z formatem
> > - gajerek i krawacik, chyba ze ktos wyraznie powie, ze to przesada
> > - zero bizuterii i perfurm (to uwaga dla pan glownie, ale nigdy nie wiadomo)
>
> Co to ma wspolnego z programowaniem i umiejetnosciami ? Hę :)

Nic, podobnie jak mycie rak po wyjsciu z kibla.

RW

edek.pi...@gmail.com

unread,
Nov 23, 2012, 11:22:16 AM11/23/12
to
Binarna reprezentacja liczby 1337 wytatuowana na szyi dyskwalifikuje?

--
Edek

kenobi

unread,
Nov 23, 2012, 11:23:47 AM11/23/12
to
>
>
> http://www.smbc-comics.com/?id=2055
>
>
>
>
>
> A z rozpędu i to:
>
>
>
> http://www.smbc-comics.com/index.php?db=comics&id=2535
>

dosyc fajne ale nie rozumiem tego pierwszego,
zrozumiale jest ze kosmici wykonali i uproscicili symulacje ze ludzie odnajduja ja
jako teorie strun czy cos takiego, ale nie
rozumiem tej pionowej relacji miedzy obrazkami

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 11:35:24 AM11/23/12
to
Niekoniecznie, poniewaz zostanie prawdopodobnie uznana za "szalenstwo mlodosci"
(ale YMMV, wiec raczej odradzam). Natomiast lamanie norm spolecznych ktorych
spelnienie lezy w zasiegu kandydata na ogol zostanie odebrane negatywnie. Jedna
z takich norm jest formalny ubior podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Tak, wiem
ze pewnie w Google albo Facebook jest inaczej, ale odpowiadalem na pytanie o
szukanie pracy w sektorze finansowym, ktory pod tym wzgledem jest dosc
konserwatywny.

RW

Roman W

unread,
Nov 23, 2012, 11:36:41 AM11/23/12
to
Idea jest taka, ze jestesmy symulacja symulacji symulacji.

RW

PK

unread,
Nov 23, 2012, 1:30:46 PM11/23/12
to
On 2012-11-22, slawek <hu...@site.pl> wrote:
> Informatyka jest dyscypliną naukową.

To jest definicja informatyki, panie doktorze? Massacre.

> Teleskopy (zwykle, służące za "celowniczki", radioteleskopy, z optyką
> aktywną i syntezą apretury etc.) są podstawowym narzędziem pracy astronoma.

Były. Dziś astronomowie nie zajmują się obsługą teleskopów. Są to
urządzenia zautomatyzowane, zazwyczaj kontrolowane zdalnie (i nie
bezpośrednio tylko poprzez ustalanie listy zadań do wykonania).

Podstawowym narzędziem pracy astronoma są: komputer oraz kartka
i długopis. Teleskop jest tylko narzędziem dostarczającym danych.

Za to część astronomów (niewielka) projektuje teleskopy, a czasem
uczestniczy w wytwarzaniu aparatury pomiarowej (bo sprawia im to
radość).

> Astronom nie musi znać się na wszystkich detalach (choć wielu miłośników
> astronomii samodzielnie szlifuje zwierciadła), ale musi np. wiedzieć co to
> jest montaż paralaktyczny, refrakcja atmosferyczna, czy choćby taka soczewka
> Barlowa. Obowiązkowo musi wiedzieć co to jest okno atmosferyczne i jaki
> zakres fal przechodzi przez "jego" teleskop. Całkiem sporo. Pamiętaj:
> astronomia to nauka oparta o obserwacje.

Każda nauka doświadczalna jest oparta o obserwacje, ale astronomia ma
także część stricte teoretyczna (jak każda inna dziedzina fizyki).

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Nov 23, 2012, 1:46:17 PM11/23/12
to
On 2012-11-22, slawek <hu...@site.pl> wrote:
> Użytkownik "PK" napisał w wiadomości grup
> dyskusyjnych:slrnkar0...@notb-dante.notb-home...
>
>>Zazwyczaj pracownicy naukowi i studenci.
>
> IMHO nie ma takiego warunku - tj. każdy może - nie trzeba być "uznanym
> autorytetem w dziedzinie" itp.

Słowo "zazwyczaj" wskazuje na wniosek statystyczny, a nie jakikolwiek
warunek deterministyczny.

>>Tekst "jedną z podstawowych umiejętności jest wiedzieć kiedy i dlaczego
>>nie używać wikipedii" to taka typowa mądrość ludowa przekazywana przez
>>studentów II roku studentom I roku. Nie wiem czy wypada Ci pisać takie
>
> Zaprzeczysz? Napiszesz że "Wikipedia uber Alles"?!

Tego nawet nie skomentuję.

> Bo reprezentujesz próżniacze podejście do tzw. rzeczywistości: robić tylko
> to co ciekawe, praca to takie coś co zaspokajać ma ciekawość, a jesteśmy
> tacy wspaniali że nam się należy. Mamy i dobrze zarabiać - i jednocześnie
> zaspakajać swoją ciekawość - a ogólnie to nie przepracowywać się. Nic tylko
> dodać: "lubię to".

Pomijając, że to co napisałeś jest bzdurą, to mam dla Ciebie ciekawą
obserwację. Z nas dwóch to ja mam normalną pracę, tzn. generuję jakiś
produkt, a w efekcie PKB, czyli realne podatki. Z tych podatków
fundowany jest Twój etat i Twoje badania (miejmy nadzieję: sensowne).

Jeśli zarzucasz mi "próżniacze podejście" oraz twierdzisz, że robię
tylko to, co mnie ciekawi i się nie przepracowuję, to może raczyłbyś
od razu w kilku zdaniach określić, co skłoniło Cię do wybrania kariery
naukowej oraz czy uważasz tę pracę za jakoś szczególnie męczącą.

Lub po prostu zastanów się, czy naprawdę chcesz brnąć w tym kierunku,
bo mam wrażenie, że nie doceniłeś dyskutanta i nie przemyślałeś
komentowanej właśnie wypowiedzi. Ja też mogę przejść na argumenty
"osobiste", jeśli bardzo tego pragniesz.

> Zdecyduj się: wątpliwy - czy silny?! LOL

Otwórz książkę do RP i dowiedz się co oznacza korelacja.

Aha. "LOL"

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Nov 23, 2012, 2:19:31 PM11/23/12
to
On 2012-11-22, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> Już raz ustaliliśmy: algorytmika jest gałęzią informatyki, tzn. informatyka
> (dyscyplina nauki) zawiera w sobie m.i. algorytmikę.

Tzn. kto ustalił?

> Dwa - aby "utracić dostęp do stanowisk pracy płacących DUŻO więcej" (nota
> bene, to nie stanowiska płacą, ale płaca na tych stanowiskach jest
> większa) - to trzeba ten dostęp choćby potencjalnie mieć. Nie udawajmy -

Roman użył anglicyzmu (nie chwalę tylko wyjaśniam). W języku angielskim
praca (stanowisko) może "płacić".

> dostęp do intratnych stanowisk jest w Polsce (i na całym świecie)
> ograniczony. 99% "klepaczy kodu" nigdy nie miała i nie będzie miała nawet

To chyba zupełnie oczywiste, że dobrze płatnych stanowisk jest mniej niż
gorzej płatnych. Jeśli mówimy o stanowiskach, jakie Roman ma na myśli
(quants) to ten 1% jest wartością stanowczo zawyżoną.

Co nie zmienia faktu, że nawet odrzucając stanowiska stricte elitarne,
analitycy (wykorzystujący programowanie, często z wykształceniem
informatycznym) zarabiają lepiej niż po prostu klepacze (tzn. osoby
piszące do dokumentacji). Nie tylko w finansach, ale też w
consultingu/audycie, przemyśle i całym szeroko pojętym R&D.

> Jeszcze raz zadanko, jakby ktoś zapomniał: dany jest długi ciąg N bajtowy
> (np. kilka-kilkanaście GB), należy znaleźć w nim najczęściej występujący
> podciąg kolejnych M bajtów (gdzie M jest np. 16), a dane mogą być dowolnie
> złośliwie "spreparowane" (i to przez kogoś, kto będzie znał nasz algorytm
> szukania). Podciągów M-bajtowych jest na tyle dużo, aby nie opłacało się
> przechowywanie w pamięci jakiś liczników czy czegoś tam. Ciąg N bajtowy jest
> dostatecznie długi, aby chcieć go czytać tylko jeden raz (i nie mieć w
> całości w RAM).

Po pierwsze:
Rozumiem że nie chodzi Ci o podciągi tylko o sekwencje (tzn. M bajtów
ze sobą sąsiaduje).
Po drugie:
"M jest np. 16" oznacza, że możliwych kombinacji jest (zawrotne) 256.
Po trzecie:
Napisz jaką dopuszczasz złożoność pamięciową ("nie mieć w całości w RAM"
to naprawdę biedna informacja).

Jeśli dodefiniujesz problem i będę miał chwilę czasu, to pokaże Ci, jak
bardzo deprecjonujesz kartkę i długopis...

pozdrawiam,
PK

slawek

unread,
Nov 23, 2012, 2:41:49 PM11/23/12
to

Użytkownik "bartekltg" <bart...@gmail.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:k8maeq$ngb$1...@node1.news.atman.pl...
> Nie do końca siły międzycząsteczkowe. One oczywiście

Uniemożliwiają kompresję - ciecze są znacznie mniej ściśliwe niż gazy.


slawek

unread,
Nov 23, 2012, 3:04:40 PM11/23/12
to

Użytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisał w wiadomości
grup dyskusyjnych:fd4401cc-4fdd-4b05...@googlegroups.com...
> Tyle sie teraz placi na MIMUW? Nie wiedzialem...

Koszty kształcenia? Nie wiem, może gdy jest tylko kreda-tablica i tania
względnie kadra, duże grupy, słaba biblioteka i brak laboratoriów... może są
nieco niższe w Pcimskiej Szkole Gotowania na Gazie niż Oxbridge.

Ale koszty kształcenia są - tyle że gdzieniegdzie płaci się samemu lub z
pomocą państwa, a u nas z pomocą państwa lub częściowo samemu (ile kosztuje
ta jakaś tam Polsko-Japońska za semestr? dodaj do tego jeszcze utratę
zarobków, bo trzeba się uczyć a nie pracować...)

> Bzdury opowiadasz.

Albo słabo znasz temat, albo celowo wypierasz się wiedzy o tym, że w życiu
liczy się w znacznym stopniu przypadek i znajomości. Najlepiej jak temu
przypadkowi nieco pomóc... i dlatego mieć takich znajomych... jakich warto
mieć.

Dla przykładu - znasz dobrze laureata "Potyczek" - wiesz że kumaty i że
pasuje do zespołu. Czy gdybyś miał zatrudnić kogoś zupełnie "z ulicy" - a z
drugiej strony osobę za którą osobiście możesz poręczyć - bawiłbyś się w
czytanie jakichkolwiek CV ?!


slawek

unread,
Nov 23, 2012, 3:11:36 PM11/23/12
to

U�ytkownik "Roman W" <roman.wer...@gmail.com> napisa� w wiadomo�ci
grup dyskusyjnych:e803bf46-ef6a-4a16...@googlegroups.com...
> (ale YMMV, wiec raczej odradzam). Natomiast lamanie norm spolecznych
> ktorych
> spelnienie lezy w zasiegu kandydata na ogol zostanie odebrane negatywnie.
> Jedna

C�, markowy garnitur zawsze by� wa�niejszy ni� to co ma w g�owie kandydat.


slawek

unread,
Nov 23, 2012, 3:28:28 PM11/23/12
to

Użytkownik "PK" <P...@nospam.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnkavg...@notb-dante.notb-home...
> Podstawowym narzędziem pracy astronoma są: komputer oraz kartka
> i długopis. Teleskop jest tylko narzędziem dostarczającym danych.

Oświeciłeś mnie - to musi być DŁUGOPIS. Ołówek jest nieodpowiedni do
uprawiania nauki. A ja myślałem że umysł. Widocznie wyciągałem błędne
wnioski z rozmów z profesorami astronomii. Nie wiem tylko, jak dawał sobie
radę Heweliusz - robił lunety a nie miał komputera. Ot, zagadka, LOL

> Za to część astronomów (niewielka) projektuje teleskopy, a czasem

I są przez to "mniej astronomami"? LOL

> Każda nauka doświadczalna jest oparta o obserwacje, ale astronomia ma
> także część stricte teoretyczna (jak każda inna dziedzina fizyki).

Po pierwsze, astronomia nie jest nauką doświadczalną. Nie da się
przeprowadzić eksperymentów - a jedynie obserwacje. Po drugie, astronomia
nie jest dziedziną fizyki. Po trzecie, aby nauka była doświadczalna nie
wystarczy by [ta nauka] była oparta o obserwacje.


PK

unread,
Nov 23, 2012, 3:27:48 PM11/23/12
to
On 2012-11-23, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> Koszty kształcenia? Nie wiem, może gdy jest tylko kreda-tablica i tania
> względnie kadra, duże grupy, słaba biblioteka i brak laboratoriów... może są
> nieco niższe w Pcimskiej Szkole Gotowania na Gazie niż Oxbridge.

Kształcenie na MIMUW nie jest szczególnie drogie. Kreda, tablica,
dużo zwyczajnych komputerów biurowych i jakiś mocniejszy lab. Na MIMUW
zapewne najwięcej kosztuje kadra i podstawowa infrastruktura (tzn.
sam budynek, ogrzewanie itp itd). Oczywiście studenci MIMUW mają też
dostęp do superkomputerów i klastrów, ale to jest bezkosztowe (poza
prądem - nie wiem czy są z niego rozliczani), bo są podłaczeni do
ośrodka obliczeniowego uczelni i mają niski priorytet (tzn. w wolnym
czasie).

> Ale koszty kształcenia są - tyle że gdzieniegdzie płaci się samemu lub z
> pomocą państwa, a u nas z pomocą państwa lub częściowo samemu (ile kosztuje
> ta jakaś tam Polsko-Japońska za semestr? dodaj do tego jeszcze utratę
> zarobków, bo trzeba się uczyć a nie pracować...)

"Polsko-Japońska" musi generować zysk, więc kosztuje odpowiednio więcej.
Więcej kosztuje ich ta sama kadra (bo jakoś trzeba skusić profesorka),
więcej płacą za infrastrukturę.

Poza tym koszty są podobne. Kształcenie informatyków jest po prostu
tanie. Podobnie jak kształcenie dziennikarzy, filologów, fotografów
i architektów. Właśnie dlatego jest dużo prywatnych szkół informatyków,
dziennikarzy i architektów, a nie ma prywatnych szkół nanotechnologów
i kardiochirurgów.

Utrata zarobków przez studia to koszt alternatywny i uwzględnianie go
w takim szacunku zupełnie zaciemniłaby obraz.

pozdrawiam,
PK

slawek

unread,
Nov 23, 2012, 3:41:23 PM11/23/12
to

Użytkownik "PK" <P...@nospam.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnkavh...@notb-dante.notb-home...
> Jeśli zarzucasz mi "próżniacze podejście" oraz twierdzisz, że robię
> tylko to, co mnie ciekawi i się nie przepracowuję, to może raczyłbyś

Ciekawe - skąd u ciebie "etos" - że tylko ciężka praca w pocie z czoła czyni
z człowieka wartościową jednostkę społeczeństwa? Zwłaszcza iż większość
wynalazków to zrobili "lenie"...

LOL

PK

unread,
Nov 23, 2012, 3:51:45 PM11/23/12
to
On 2012-11-23, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> Cóż, markowy garnitur zawsze był ważniejszy niż to co ma w głowie kandydat.

Markowy garnitur nie jest ważniejszy. To jest po prostu norma, minimum.
Czy przyjąłbyś do pracy bardzo zdolnego człowieka, który się nie myje?
Który pluje na podłogę? Który klepie koleżanki/kolegów po pupach? Który
wyzywa Cię, gdy każesz mu coś robić?
Czy istnieje jakieś minimum, które postawiłbyś przyjmowanej osobie?

Myślę, że jednak coś by się znalazło. I takie minimum istnieje także
w finansach: jest nim strój biznesowy (niekoniecznie garnitur), dobra
higienia osobista i kultura.

Zresztą akurat nie wiem, skąd ten lęk przed garniturami w bankach.
Przecież to po prostu uniform.
Sprzedawca w supermarkecie też musi dbać o higienę (czasem bardziej
niż prezes korporacji), też musi komunikować się na poziomie i też
musi dbać o swój strój roboczy. Założę się, że niebieski fartuch
nie budzi w Tobie takich wątpliwości jak garniak.

Z kwestii bardziej "miękkich": ta kwestia mówi także wiele o człowieku.
Nie oszukujmy się: garnitur to żadna przyjemność - choćby ze względu na
krawat. Ale praca przy komputerze przez 8h dziennie też nią nie jest.
Tym bardziej praca przez 12h, jeśli to konieczne. Tym bardziej przyjście
w sobotę lub zabranie czegoś na weekend do domu. Tym bardziej męcząca
delegacja. Tym bardziej spotkania z nie zawsze bardzo przyjaznymi
osobami (np. audytorem).

Przypuśćmy zatem, że odpuszczasz temu świetnemu specjaliście garnitur,
bo mówi Ci wprost, że w garniturze pracował u Ciebie nie będzie.
Jest świetny - niech przychodzi choćby i w dresie. Ale jaką masz
gwarancję, że spełni wszystkie inne wymagania? Że do listy "nie będę
pracował, bo..." nie dojdą rzeczy naprawdę istotne dla funkcjonowania
firmy?

pozdrawiam,
PK

PK

unread,
Nov 23, 2012, 4:02:00 PM11/23/12
to
On 2012-11-23, slawek <sla...@host.pl> wrote:
> Ciekawe - skąd u ciebie "etos" - że tylko ciężka praca w pocie z czoła czyni
> z człowieka wartościową jednostkę społeczeństwa? Zwłaszcza iż większość
> wynalazków to zrobili "lenie"...

I skąd wyciągnąłeś ten kolejny, genialny (i sprzeczny z poprzednim)
wniosek?

pozdrawiam,
PK

Stachu 'Dozzie' K.

unread,
Nov 23, 2012, 4:16:35 PM11/23/12
to
On 2012-11-23, PK <P...@nospam.com> wrote:
> Zresztą akurat nie wiem, skąd ten lęk przed garniturami w bankach.
> Przecież to po prostu uniform.
> Sprzedawca w supermarkecie też musi dbać o higienę (czasem bardziej
> niż prezes korporacji), też musi komunikować się na poziomie i też
> musi dbać o swój strój roboczy. Założę się, że niebieski fartuch
> nie budzi w Tobie takich wątpliwości jak garniak.

Z tym, że niebieski fartuch jest strojem ochronnym, a obowiązkowy strój
biznesowy w finansach nie widać żeby był podyktowany względami czysto
pragmatycznymi. Noszenie fartucha w hali produkcyjnej jest naturalne,
a garnitur w biurze to trochę sztuczny wymysł.

> Z kwestii bardziej "miękkich": ta kwestia mówi także wiele o człowieku.
> Nie oszukujmy się: garnitur to żadna przyjemność - choćby ze względu na
> krawat. Ale praca przy komputerze przez 8h dziennie też nią nie jest.
> Tym bardziej praca przez 12h, jeśli to konieczne. Tym bardziej przyjście
> w sobotę lub zabranie czegoś na weekend do domu.

Praca przy komputerze przez 8h dziennie może być przyjemnością, zależy
co się robi. Okazjonalna praca przez 12h czy w weekend też może być (o
ile nie jest nagminna), bo to kwestia podejścia.

--
Secunia non olet.
Stanislaw Klekot

Michoo

unread,
Nov 23, 2012, 4:21:25 PM11/23/12
to
By�em na rozmowie kwalifikacyjnej w pewnej korporacji rodem z Korei
ubrany w boj�wki i koszulk� z logo "nocy naukowc�w". Nie wygl�da�o na
to, �eby to przeszkadza�o. Natomiast z tego co mam w g�owie wypytywali
d�ugo (chyba za du�o rzeczy mia�em wpisane w CV).

--
Pozdrawiam
Michoo

slawek

unread,
Nov 23, 2012, 4:43:38 PM11/23/12
to

Użytkownik "PK" <P...@nospam.com> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnkavj...@notb-dante.notb-home...
> Rozumiem że nie chodzi Ci o podciągi tylko o sekwencje (tzn. M bajtów
> ze sobą sąsiaduje).

Owszem. Jeżeli tak ci łatwiej. (W zasadzie można nawet to sformułować: "mamy
ciąg N liczb naturalnych mniejszych niż K, znajdź liczbę pojawiającą się
najczęściej". Oczywiście N wynosi prawie bilion, K równe jest 2^128 , jedyne
dozwolone operacje to te, które może wykonać maszyna pana T. a liczby
zapisane są binarnie. )

> "M jest np. 16" oznacza, że możliwych kombinacji jest (zawrotne) 256.

Dla 16 bajtów... można mieć tylko 256 różnych liczb 128-bitowych? Ciekawe!
Nie pomyślałem! ;)

> Napisz jaką dopuszczasz złożoność pamięciową ("nie mieć w całości w RAM"
> to naprawdę biedna informacja).

Ok, załóżmy że plik jest 1GB, a RAM mamy 10 razy mniej, czyli 128 MB - i nie
ma że jakaś wirtualna czy coś. Ewentualnie 100 GB plik i 10 GB RAM.

Uwaga: zakładamy że algorytm jest jawnie znany i że dostaniemy możliwie
"złośliwie skomponowany" plik - czyli najgorszy przypadek (jakkolwiek byłby
on małoprawdopodobny).

I chcemy mieć coś fajniejszego niż np. czytanie pliku 16 razy. (Za pierwszym
ustalamy jaki jest pierwszy bajt, za drugim jaki drugi, ...) Powinno wymagać
najwyżej 2-krotnego czytania pliku. Najlepiej 1-krotnego.

> Jeśli dodefiniujesz problem i będę miał chwilę czasu, to pokaże Ci, jak
> bardzo deprecjonujesz kartkę i długopis...

Dodefiniowałem.

Ja nie deprecjonuję kartki - tylko deprecjonuję zwykły długopis. Ołówek jest
lepszy!

Nota bene, jeden z fajniejszych gadgetów, to elektroniczny notes - pisze się
normalnie na zwykłym papierze A4, jednocześnie "w tle" robi się PDF z tym co
napisane (wektorowo). Pamięci (karta SD) ma to na kilkadziesiąt tysięcy
stron, działa bez i z komputerem, a jeszcze może służyć i za zwykły tablet.


It is loading more messages.
0 new messages