On 2012-11-21, Baranosiu <
ra...@wp.pl> wrote:
> Dnia 21.11.2012 PK <
P...@nospam.com> napisał/a:
> [...]
>> Miliony ludzi na świecie wróciło dziś z pracy po dniu spędzomy na
>> klepaniu kodu (w tym ja, choć nie jestem zawodowym programistą).
>> To chyba jednak ktoś się tą informatyką zajmuje, nie?
>
> Absolutnie nie "podbijam" tu do Ciebie, ale jasna granica nie
> istnieje. Czy ktoś, kto pisze procedurę do Excela w VB jest programistą
> czy nie? Czy ktoś kto pisze skrypt w LUA pod Renoise (program
Przy takim podejściu rzeczywiście nic się nie da ustalić, bo wielu
"nie programistów" klepie kod, a wiele osób zatrudnionych przy
produkcji software nie koduje ani trochę.
Jak dla mnie najlepszym rozróżnieniem jest stanowisko (lista
obowiązków). W moich nie ma słowa o programowaniu/kodowaniu,
moje stanowisko nie ma w nazwie słowa "programista" czy czegokolwiek
podobnego. Dlatego nie jestem zawodowym programistą, choć
programuję zawodowo :).
> jak też i wyraża się to rozwiązanie w języku maszyny). Na Zachodzie jest
> dużo wyraźniejszy podział między developerem i programmerem, w Polsce
> jest (moim zdaniem) mniej wyraźna i wszystkich wrzuca się do jednego worka.
W Polsce też jest bardzo wyraźny. Po prostu mówiąc "zachód" masz na
myśli duże korporacje (bo o nich wiesz). Mówiąc "Polska" masz na
myśli oferty pracy, które przeglądasz oraz znajomych opowieści
od znajomych programistów. Czyli widzisz także rynek małych firm,
gdzie 3 osoby robią cały projekt :).
Nie mniej przyznaję, że jest to zjawisko dosyć nowe. Kiedy jeszcze
myślałem, że zostanę zawodowym programistą (powiedzmy: połowa
zeszłej dekady), coś takiego jak "developer" czy "projektant
aplikacji" w polskich ofertach pracy AFAIR prawie nie istniało.
> Jest wiele fajnych dziedzin w których można się "odnaleźć", na
> przykład aplikacje biznesowe (które z programistycznego punktu
> widzenia są tylko bardziej lub mniej złożonymi interfejsami do baz
> danych ale odwzorowanie obiegu informacji dużej firmy w systemie i
No moja branża :), choć ja jestem akurat od tej strony analitycznej,
tzn. wymyślam dla zespołu software (złożonego z analityków, klepaczy
i testerów, więc bardzo "koszernie" :)).
> A ja bym w ogóle nie patrzył w "cenzurkę" i kto z czego jest
> magistrem, papier to tylko papier i sam papier programu nie napisze
> (no i przypomina mi się słynne "jak sobie przypomnę jak niektórzy
> skończyli studia, to aż się boję pójść do lekarza" :D). Przykłady kodu
Ale we wstępnej segregacji CV wybrałbym powiedzmy 10 ze 100 i byliby
to inżynierowie, fizycy i osoby wybijające się doświadczeniem. I pewnie
któryś z nich spełniałby moje wymagania. Jeśli nie, to szukałbym dalej
i może w końcu zatrudniłbym świetnego programistę po pedagogice - to
trudno przewidzieć :).
Za to akurat nie należę do osób wierzących w tezę, że rozmowa czy
fragment kodu mówi o człowieku więcej niż wyniki 5 lat studiów czy
kilkanaście punktów w CV. Człowiek na rozmowie o pracę może się
zdenerwować i spalić, może go boleć głowa, może mieć atak sraczki.
Ale jeśli skończył trudny wydział (najlepiej znany mi osobiście),
to znaczy, że w horyzoncie kilku lat umie spiąć pośladki i wytrzymać
duże obciążenie. Za to nie przywiązywałbym aż takiej uwagi do ocen,
bo są bardzo niemiarodajne. Patrzę na swój dyplom i wiem, że połowa
ocen była mocno losowa. Część w górę (bo nanielubianym przedmiocie
trafiłem na łatwe pytania), ale większość niestety w dół (bo pracowałem,
chorowałem, byłem w górach lub dorwałem się do TES:Oblivion :)).
pozdrawiam,
PK