Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Ile płacą w Microsofcie i Google w Polsce?

4,201 views
Skip to first unread message

Piotrek

unread,
Nov 18, 2011, 7:36:47 AM11/18/11
to
Czy ktoś z Was pracuje albo zna kogoś, kto pracuje w polskim oddziale jednej
z tych firm i mógłby orientacyjnie określić jak kształtują się tam zarobki
na stanowisku programisty? Nie wybieram się tam (za wysokie progi), pytam z
czystej ciekawości. Wiem, że teraz wszędzie obowiązują te śmieszne klauzule
tajności (człowiek, który jest moim dobrym znajomym od 5 lat, nie chce
powiedzieć ile mu płacą tam, gdzie pracuje), ale może chociaż umielibyście
określić widełki?


A.L.

unread,
Nov 18, 2011, 9:12:48 AM11/18/11
to
On Fri, 18 Nov 2011 13:36:47 +0100, "Piotrek" <pil...@poczta.onet.pl>
wrote:
W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
milisekunde. Tak jest napsiane w kontrakcie i takei sa zwyczaje

A.L.

Szyk

unread,
Nov 18, 2011, 9:24:59 AM11/18/11
to
To można ustalić na drodze prostej analizy. Wystarczy odpowiedzieć sobie
na pytanie: Po co firma zakłada oddział/filie w Polsce?
a) bo potrzebuje genialnych Polaków? - nie, bo tych sobie wyłowią w
konkursach i ściągną do USA za przeciętną amerykańską pensję (która we
wszystkich innych krajach wygląda na bajońską sumę)
b) bo tnie koszty i chce zatrudnić jak najtaniej ludzi do pracy
specyficznej dla polskiego obszaru językowo-kulturowego? - tak
c) bo tnie koszty i chce trzeciorzędne prace wykonać jak najtaniej - tak
d) ? - jakiś pomysł po co jeszcze mieli by otwierać filie w RP?

Tak więc z mojego punktu widzenia otwierają lokalne filie by ciąć koszty
bez rezygnowania z danego rynku, czy trzeciorzędnego rozwiązania. Więc
ja bym się nie spodziewał pensji dużo wyższych niż w innych firmach o
systematycznym podejściu do wytwarzania (z menadżerami, planami,
testerami, a nie samymi programistami). To że pensje mogą być trochę
wyższe niż w innych polskich firmach może wynikać z tego, że chcą
ograniczyć "rotację" personelu.

Aby myśl tej wiadomości uwydatnić: Kapitalizm jest systemem do
maksymalizacji zysków właścicieli, natomiast pensja człowieka na
stanowisku roboczym to koszt który trzeba na wszelkie sposoby
ograniczać. Więc gdyby się dało to w kapitalizmie zatrudnialiby za tyle
by starczyło jedynie na przejazd, jedzenie i ubranie robocze - takie
niewolnictwo jest faktycznym celem kapitalizmu i jest to jeden z
głównych kierunków zmian na świecie.

Oczywiście są "magicy" których zatrudnienie było by celowe ze względu na
nadanie firmy "innowacyjnego" charakteru (co może decydować o sensie
istnienia firmy). Jednak na dobrą sprawę wystarczy 1 (słownie: jeden)
taki człowiek na każdy produkt. Dodatkowo z punktu widzenia strategi
zarządzania i odpowiedzialności najlepsze właśnie jest jedno osobowe
zawiadywanie projektem przez kogoś kto ma pełny (inżynierski) obraz tego
jak on ma wyglądać, co jest do zrobienia i w jakiej kolejności. Tacy
ludzie wydawaniem poleceń raczej się nie zadowalają i aktywnie biorą
udział w pracach nad produktem (w przeciwieństwie do absolwentów szkółek
zarządzania). No i ile takim magikom mogą płacić? 3x wysokość wysokiej
pensji? No i co z tego? jak tacy ludzie nadają sens istnieniu firmy i
generują zysk przewyższający wszystkie pozostałe koszty...

Maciej Sobczak

unread,
Nov 18, 2011, 9:45:11 AM11/18/11
to
On Nov 18, 3:12 pm, A.L. <lewa...@aol.com> wrote:

> W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
> milisekunde.

Uwielbiam te Twoje reportaże ze świata.
Zawsze lubię się czegoś wiarygodnego dowiedzieć.

http://www.salary.com/mysalary.asp
http://www.salaryexpert.com/
http://www.worldsalaries.org/usa.shtml

Nie chce mi się wklejać dalej, to są pierwsze 3 linki z gugla dla
hasła "USA salaries".

--
Maciej Sobczak * http://www.msobczak.com * http://www.inspirel.com

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 18, 2011, 9:53:39 AM11/18/11
to
Szyk <szy...@o2.pl> napisał(a):

> To moĹźna ustaliÄ na drodze prostej analizy. Wystarczy odpowiedzieÄ sobie
> na pytanie: Po co firma zakĹ ada oddziaĹ /filie w Polsce?
> a) bo potrzebuje genialnych PolakĂłw? - nie, bo tych sobie wyĹ owiÄ w
> konkursach i Ĺ ciÄ gnÄ do USA za przeciÄ tnÄ amerykaĹ skÄ pensjÄ (ktĂłra we
>
> wszystkich innych krajach wyglÄ da na bajoĹ skÄ sumÄ )
> b) bo tnie koszty i chce zatrudniÄ jak najtaniej ludzi do pracy
> specyficznej dla polskiego obszaru jÄ zykowo-kulturowego? - tak
> c) bo tnie koszty i chce trzeciorzÄ dne prace wykonaÄ jak najtaniej - tak
> d) ? - jakiĹ pomysĹ po co jeszcze mieli by otwieraÄ filie w RP?
>
> Tak wiÄ c z mojego punktu widzenia otwierajÄ lokalne filie by ciÄ Ä koszty
> bez rezygnowania z danego rynku, czy trzeciorzÄ dnego rozwiÄ zania. WiÄ c
> ja bym siÄ nie spodziewaĹ pensji duĹźo wyĹźszych niĹź w innych firmach o
> systematycznym podejĹ ciu do wytwarzania (z menadĹźerami, planami,
> testerami, a nie samymi programistami). To Ĺźe pensje mogÄ byÄ trochÄ
> wyĹźsze niĹź w innych polskich firmach moĹźe wynikaÄ z tego, Ĺźe chcÄ
> ograniczyÄ "rotacjÄ " personelu.
>
> Aby myĹ l tej wiadomoĹ ci uwydatniÄ : Kapitalizm jest systemem do
> maksymalizacji zyskĂłw wĹ aĹ cicieli, natomiast pensja czĹ owieka na
> stanowisku roboczym to koszt ktĂłry trzeba na wszelkie sposoby
> ograniczaÄ . WiÄ c gdyby siÄ daĹ o to w kapitalizmie zatrudnialiby za tyle
> by starczyĹ o jedynie na przejazd, jedzenie i ubranie robocze - takie
> niewolnictwo jest faktycznym celem kapitalizmu i jest to jeden z
> gĹ Ăłwnych kierunkĂłw zmian na Ĺ wiecie.
>
> OczywiĹ cie sÄ "magicy" ktĂłrych zatrudnienie byĹ o by celowe ze wzglÄ du na
> nadanie firmy "innowacyjnego" charakteru (co moĹźe decydowaÄ o sensie
> istnienia firmy). Jednak na dobrÄ sprawÄ wystarczy 1 (sĹ ownie: jeden)
> taki czĹ owiek na kaĹźdy produkt. Dodatkowo z punktu widzenia strategi
> zarzÄ dzania i odpowiedzialnoĹ ci najlepsze wĹ aĹ nie jest jedno osobowe
> zawiadywanie projektem przez kogoĹ kto ma peĹ ny (inĹźynierski) obraz tego
> jak on ma wyglÄ daÄ , co jest do zrobienia i w jakiej kolejnoĹ ci. Tacy
> ludzie wydawaniem poleceĹ raczej siÄ nie zadowalajÄ i aktywnie biorÄ
> udziaĹ w pracach nad produktem (w przeciwieĹ stwie do absolwentĂłw
szkóŠek
> zarzÄ dzania). No i ile takim magikom mogÄ pĹ aciÄ ? 3x wysokoĹ Ä wysokiej
> pensji? No i co z tego? jak tacy ludzie nadajÄ sens istnieniu firmy i
> generujÄ zysk przewyĹźszajÄ cy wszystkie pozostaĹ e koszty...

przypomina sie swietny cytat z ksiazki azzerada:

Odpowiedzia Nirvany bylo nasilenie agresywnego rozwalania
instrumentow, i to nie tylko dlatego, ze teraz mogli sobie
na to pozwolic. Czulismy sie bardzo dziwnie, bo nagle zaczeto
nas traktowac jak krolow - mowil Kurt - musielismy zniszczyc
to wszystko. Bylem obrzydliwy (..) a przewaznie bylem pijany
- ciągnał dalej. Mówiłem im: "No dobra studenciaki. Idzta sobie
posluchac bratniackiego rocka. Popatrzta na swoje głupie,
korporacyjne ryje!"




--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

A.L.

unread,
Nov 18, 2011, 9:59:28 AM11/18/11
to
On Fri, 18 Nov 2011 06:45:11 -0800 (PST), Maciej Sobczak
<see.my....@gmail.com> wrote:

>On Nov 18, 3:12 pm, A.L. <lewa...@aol.com> wrote:
>
>> W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
>> milisekunde.
>
>Uwielbiam te Twoje reportaże ze świata.
>Zawsze lubię się czegoś wiarygodnego dowiedzieć.
>
>http://www.salary.com/mysalary.asp
>http://www.salaryexpert.com/
>http://www.worldsalaries.org/usa.shtml
>
>Nie chce mi się wklejać dalej, to są pierwsze 3 linki z gugla dla
>hasła "USA salaries".

Doceniam Panske amerykansie dowiadczenia. Jak wynika z Panskiego CV,
spoedzil Pan tam wiele lat i pracowal dla wielu korporacji. Poprosze
jeszcze o jakies rewelacje. Mzoe sie okazac ze ja spedzilem ostatnie
25 lat w gorszej Ameryce niz Pan.

A tak w ogole, nie mozna zdradzic wysokosci zarobkow w kontekscie
ktory umozliwialby zidentyfikowanie ozoby zdradzajacej. Wiec ludzie
pisza anonimowo do "salaray reviev Information Week". Natomiast
prywatnie, na party, gdy poruszy Pan problem zarobkow, zostanei Pan
uznany za nieokrzesanego chama nie umiejeacego sie zachowac w
towarzystwie i wiecej zapraszany nei bedzie. W odroznieniu od Polski,
gdzie piewsze pytanie znajomych ktorych nei widzialem od 20 lat to
"ile ty tam zarabiasz". Podobne klopoty dla obu stron wynikna gdy
Brown pojdzie do HR i poprosi o podwyzke "bo Smith zarabia tyle a
tyle" A "widelki" sa tylko dla prac federalnych i stanowych. Firmy nie
podaja zadnych "widelek"
'
Jeszcze raz gratuluje "american experience" i podziwiam. Podziwiam bez
ustanku, ze wszystko wie Pan lepiej.

A.L.

TomWi

unread,
Nov 18, 2011, 10:00:12 AM11/18/11
to
W dniu 2011-11-18 13:36, Piotrek pisze:
W tego typu firmach dwoch rownorzednych pracownikow mzoe zarabiac
odpowiednio 2kzl i 20kzl. Wszystko zalezy od tego jak mu sie uda
*indywidualnie* dogadac i czy pracodawca podobnie oszacuje wartosc
pracownika jak on sam siebie.

A.L.

unread,
Nov 18, 2011, 10:12:04 AM11/18/11
to
On Fri, 18 Nov 2011 06:45:11 -0800 (PST), Maciej Sobczak
<see.my....@gmail.com> wrote:

>On Nov 18, 3:12 pm, A.L. <lewa...@aol.com> wrote:
>
>> W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
>> milisekunde.
>
>Uwielbiam te Twoje reportaże ze świata.
>Zawsze lubię się czegoś wiarygodnego dowiedzieć.
>
>http://www.salary.com/mysalary.asp
>http://www.salaryexpert.com/
>http://www.worldsalaries.org/usa.shtml
>
>Nie chce mi się wklejać dalej, to są pierwsze 3 linki z gugla dla
>hasła "USA salaries".

Jeszcze raz wysylam bo cos nei poszlo

Doceniam Panske amerykansie dowiadczenia. Jak wynika z Panskiego CV,
spoedzil Pan tam wiele lat i pracowal dla wielu korporacji. Poprosze
jeszcze o jakies rewelacje. Mzoe sie okazac ze ja spedzilem ostatnie
25 lat w gorszej Ameryce niz Pan.

A tak w ogole, nie mozna zdradzic wysokosci zarobkow w kontekscie
ktory umozliwialby zidentyfikowanie ozoby zdradzajacej lub/i firmy.

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 18, 2011, 11:08:38 AM11/18/11
to
A.L. <lew...@aol.com> napisał(a):
mysle ze za nieokrzesanego chama mozna uznac z
latwoscia kazdego (wystarczy sie umowic)

ale mz trudno by bylo wytlumaczyc np dziecku
czemu ten pan nie moze powiedziec ile zarabia,
(inzczej niz po prostu mowiac 'nie interesuj sie idz sie pobawic',
albo wprost 'morda w kubel' (ew towarzystwo moze
uznac to dziecko za niokrzesanego chama)

ma to zreszta swoj aspekt komediowy, po prawdzie
zresztą A.L. ty z tymi swoimi ekscytacjami nt
zwalniania ludzi w milisekunde tez nawet na
przecietnie inteligentnego w tym momencie raczej
nie wygladasz - wiem ze moze mi sie skrupic za
tą amlutką uwagę ale mam zly humor
[[a wlasnie tego rodzaju boje z chamskimi lekarzami czy
urzedolami debilami (ktorzy nieustannie nie potrafią
pojąć albo udają prostych spraw) nadszarpnely moje nerwy
w powazny sposob a to nie koniec klopotow bo jak pisze
nizej zyjemy w realnosci wielkiego ch]]

akurat mz takie proste zakazy przes swoj prosty
(niedysputywny) charakter są W OCZYWISTY sposob
chamskie* - to co jest niedysputywne jest chamskie
- nasze zycie spoleczne przesycone jest
chchchchaaaamstwemmmm do szpiku rusztowań, wszystko
stoi na tych przeplatajacych sie 'ch'

* mz trudno by ktos nie widzial ze taki zakaz wlasnie
jest 'chamski' w dosc bezposredni sposob i dlatego czesto
szokuje

Grzegorz Niemirowski

unread,
Nov 18, 2011, 11:16:15 AM11/18/11
to
A.L. <lew...@aol.com> napisał(a):
> W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
> milisekunde. Tak jest napsiane w kontrakcie i takei sa zwyczaje
> A.L.

Gdzie w pytaniu MK widzisz coś o USA? Kogo to obchodzi?

--
Grzegorz Niemirowski
http://www.grzegorz.net/
OE PowerTool i Outlook Express: http://www.grzegorz.net/oe/
Uptime: 3 days, 17 hours, 28 minutes and 13 seconds

Piotrek

unread,
Nov 18, 2011, 11:22:43 AM11/18/11
to
> W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
> milisekunde. Tak jest napsiane w kontrakcie i takei sa zwyczaje

Ale chyba zgodzi się Pan ze mną, że tu też wypadałoby dopuścić do głosu
zdrowy rozsądek. Łatwo mi zrozumieć, że pracownicy jednej firmy nie powinni
rozmawiać między sobą o swoich zarobkach. Co się jednak stanie jeśli ktoś
dopuści się "zbrodni" podania swojej pensji znajomemu, który nie ma nic
wspólnego z firmą albo nawet branżą, o której jest mowa? Kto i jak dowie się
o tym "przestępstwie"? Czysto teoretycznie: swojej żonie też by Pan nie
zdradził pensji tłumacząc to firmowym zakazem?


f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 18, 2011, 11:27:10 AM11/18/11
to
Grzegorz Niemirowski <gnthe...@poczta.onet.pl> napisał(a):

> A.L. <lew...@aol.com> napisał(a):
> > W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
> > milisekunde. Tak jest napsiane w kontrakcie i takei sa zwyczaje
> > A.L.
>
> Gdzie w pytaniu MK widzisz coś o USA? Kogo to obchodzi?
>
dla mnie to co mowi grupowicz A.L. jest czesto dosyc ciekawe,
natomiast osobiscie bardzo nisko oceniam wlasnie takie "kogo to
obchodzi?" agresywne (i bez watpienia chamowate) wypowiedzi

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 18, 2011, 11:36:55 AM11/18/11
to
Piotrek <pil...@poczta.onet.pl> napisał(a):
kiedys byla tu dyskusja z ktorej o ile pamietam
wyniknelo ze (przynajmniej w Polsce) nie jest to
legalne (funkcjonuje na zasadzie czystego picu
z malym nalotem koszmaru i spora doza odgórnej chamówy) -
oczywiste jest ze jest to absurdalne i sprzeczne z
podstawowymi wolnosciami obywatelskimi itp
(nie znam zrodla i nie wiem nawet czy tak jest
ale jasne jest ze tak powinno byc, firma moze wymagac
nieujawniania niektorych faktow dotyczacych firmy
ale nie moze ingerowac w prywatne prawa czlowieka
- a pensja przynalezy i tu i tu: ile firma placi nie mozesz
powiedzmy powiedziec ale informacja ile ty zarabiasz
to juz twoja wlasnosc - tak przynajmniej powinno byc mz)

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 18, 2011, 1:18:04 PM11/18/11
to
> - nasze zycie spoleczne przesycone jest
> chchchchaaaamstwemmmm do szpiku rusztowań, wszystko
> stoi na tych przeplatajacych sie 'ch'
>

(nie chce urazic grupowicza A.L. tylko akurat
osobiscie nie lubie takich prostych zakazow i
nakazow, sa chamskie, mz to raczje niepodwazalne)

mz w przyszlosci bedzie lepiej, mz sprawy beda
traktowane z wiekszym humorem i swobodą (np gdy
zatrzyma cie policjant na autostradzie to bedzie
mala szansa ze to ponury niedysputywny skonczony-cwok-
debil jak dziś (a podobno w ameryce jest jeszcze
gorzej, rzucaja obywatelami o glebe albo o sciane
i skacza po nich nieomalze) - i same te zakazy
jak mowie beda traktowane z wiekszym humorem
jedyna mozliwosc rozwoju cywilizacji mz - tym
sie pocieszam, z tego powodu zaluje ze nie zyje
w przyszlosci bo mz osobiscie nie pasuje za bardzo
do dzisiejszych cięzkich chamowatych czasow nudze
sie i ledwie pikam na tym padole

A.L.

unread,
Nov 18, 2011, 1:36:40 PM11/18/11
to
On Fri, 18 Nov 2011 17:22:43 +0100, "Piotrek" <pil...@poczta.onet.pl>
wrote:
Zonie powiem. Ale wie Pan, tutaj w USA sa inne zwyczaje. Towarzyskie.
Mzoe Pan pojsc na party i podjac jakis temat ktory gdzie indziej by
zamurowal: na przyklad, jaka jest najlepsza pozycja do uprawiania
seksu po wypiciu 20 piw. Dyskusja zostanie z entuzjazmem podjeta,
przez osoby obu plci i roznego wieku, Pan zostanei ogloszony "dusza
towarzystwa", osobnikiem ktoiry sie zawsze umie znalezc i bedzie
zawsze chetnei zapraszany.

Jezeli na party dyskusje skieruje Pan na sprawy "kto ile zarabia", czy
"kto ile ma", zostanie Pan oceniony jako ordynarny cham, nei umiejecy
sie zachowac, byc moze zostanie wyproszony, a na pewno nie bedzie Pan
zaproszony nigdy wiecej. Albowiem sprawy finansowe traktowane sa tu
jako scisle prywatne, i jako absolutne tabu.

Na dodatek, jest tu taki zwyczaj, ze w odrozneiniu od Polski gdzie
przwo i pzrepisy to rzecz do olania, tutaj prawo i pzrepisy to rzecz
do pzrestzregania. W Polsce, taki osobnik ktory prawo i przepisy
olewa, to bohater, a olewanie ich to powod do dumy. Tutaj raczej nie.

Wiec sie z sasiadami ani z nikim spraw finansowych nie dyskutuje.
Ponadto, plotka rozchodzi sie z szybkoscia swiatla, i jezeli dzis
jasiowi w tajemnicy powiem ile zarabiam, to jutro moze pol miasta
bedzie wiedzialo. Byc moze HR mojej firmy. Wiec sie nie mowi. Rowneiz
z tego powodu ze Jasio, bazujac na mojej szczerosci Jasio moze pojsc
do mojej firmy i powiedziec: "Iksinski to zarabia tyle, co mi sam
powiedzial, ja wam zrobie to samo za 20% mniej". Albowiem przyjazn i
biznes to woda i ogien.

Wiec sie nie mowi.

Oczywiscie, mowi zoie zone, bankowi gdy sie aplikuje o kredyt, innej
firmie gdy sie zmienia prace - ale to w warunkach gdy ma sie pewnosc
ze osoba informowana bedzie to trzymala w tajemnicy.

Wiec, jeszcze raz: sie nei mowi. Taki tu jest zwyczaj. Taki zwyczaj
jak w Polsce gdzie glownym tematem na zebraniach towarzyskich jest
"Ile zarabiasz?" I "pokaz mi komorke"


A juz w szczegolnosci NICZEGO nei mowi sie Polakom.

A.L.

P.S. Oczywicie Pewien Uczestnik Dyskusji powie Panu ze wyguglowal co
innego. Proponuje sie nie przejmowac. On wszystko gugluje

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 18, 2011, 1:44:02 PM11/18/11
to
Piotrek <pil...@poczta.onet.pl> napisał(a):
wysokie progi w jakim sensie? poziomu intelektualnego?
technicznego? ilosci zapieprzu? snobizmu? praktycznych
umiejatnosci?

nie wiem czy mikrosoft to takie wysokie progi (acz ja sie
nie znam nie mam doswiadczenia i tylko dlubie po swojemu)
wiekszosc technologi mikrosoftu laduje na smietniku
(nawet niejako przez samych chyba mikrosoftowcow jest
tam wrzucana) jak ostatnio przegladalem msdn to to co kiedys
bylo wielce reklamowane teraz jest juz na smietniku
i mz sa powody przypuszczac ze tak samo bedzie z ich
nowszymi przedmiotami obacnej rekalamy - byc moze winapi
ocaleje stosunkowo najduzlej (nie wiem po prawdzie ale
akurat chcialbym, bo winapi stosunkowo jeszcze moge
uzywac ) Co do google to nie wiem.
Wysokie progi mz to by bylo np rozwijanie OpenGl'a
albo np pewnie stare srodowisko unixa to tez byly wysokie
progi, wogole jakas bardziej naukowa i specjalistyczna
robota.

Andrzej Jarzabek

unread,
Nov 18, 2011, 1:57:29 PM11/18/11
to
On 18/11/2011 18:36, A.L. wrote:
>
> Wiec, jeszcze raz: sie nei mowi. Taki tu jest zwyczaj. Taki zwyczaj
> jak w Polsce gdzie glownym tematem na zebraniach towarzyskich jest
> "Ile zarabiasz?" I "pokaz mi komorke"

Chyba zależy w jakich kręgach kto się obraca. Ja na zebraniach
towarzystkich z moimi znajomymi się z tematem "ile zarabiasz" raczej nie
spotkałem.

M.M.

unread,
Nov 18, 2011, 2:07:30 PM11/18/11
to
Piotrek <pil...@poczta.onet.pl> napisał(a):

> > W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
> > milisekunde. Tak jest napsiane w kontrakcie i takei sa zwyczaje
>
> Ale chyba zgodzi się Pan ze mną, że tu też wypadałoby dopuścić do głosu
> zdrowy rozsądek.
Wszedzie i zawsze nalezy zachowac zdrowy rozadek, a rzadko kto wie czym
on w konkretnej sytuacji jest. Bardzo rozsadne wydaje sie zawarcie umowy w
ktorej zgadzamy sie na nie udzielanie informacji o zarobkach, a potem
paplanie o nich w kolo ;-)


> Łatwo mi zrozumieć, że pracownicy jednej firmy nie powinni
> rozmawiać między sobą o swoich zarobkach.
Dlaczego latwo? Mnie zrozumienie tego nawet nie przychodzi z ciezkim
trudem. Pelna informacja jest jedna z kilku niezbednych cech teoretycznego
modelu gospodarki wolnokonkurencyjnej, a taka z kolei umozliwia najszybszy
wzrost gospodarczy. Moze wprowadzenie przepisu zakazujacego pracodawcy
zastrzegania sobie prawa o ktorym mowa by sie przyczynilo dla dobra ogolu?

> Co się jednak stanie jeśli ktoś dopuści się "zbrodni" podania swojej
> pensji znajomemu, który nie ma nic wspólnego z firmą albo nawet branżą, o
> której jest mowa?
W Polsce wielokrotnie obserwowalem dziwna sytuacje, wlasnie taka, ze kazdy
w umowie zgadzal sie milczec na temat swoich zarobkow, a potem dyskusja o
nich ciagnela sie calymi godzinami. Skoro tylu ludzi o nich chce dyskutowac
to moze prawo jest zle, ze pozwala pracodawcy na cos takiego? W koncu
prace czesto podejmuje sie nie dobrowolnie(!), ale z musu.


> o tym "przestępstwie"? Czysto teoretycznie: swojej żonie też by Pan nie
> zdradził pensji tłumacząc to firmowym zakazem?
Moja kobieta nie wiedziala ani ile zarabiam, ani dla kogo pracuje, ani co
dokladnie robie - na takie warunki sie dobrowolnie(!) zgodzilem no i bylem
konsekwentny. Miala zakaz interesowania sie tym.

Co do pierwszego pytania, ile tam zarabiaja, to nie wiem, ale mysle ze malo.
Takim wielkim korporacjom chyba bez trudu udaje sie pozyskac dobrych
pracownikow za stosunkowo malo pieniadze. Im sie bardziej oplaca przekupic
"wyborcza" ze "Polak zdobyl prace w googlach" i polowa polakow mysli co
to musi byc za niezwykla firma te google. Mysle ze regularny programiasta
w tych firmach zarabia stosunkowo malo.

Pozdrawiam

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 18, 2011, 2:12:07 PM11/18/11
to
A.L. <lew...@aol.com> napisał(a):
moj komentarz:

takie rzeczy szczerze mowiac zaleza bardziej
od konkretnego towarzystwa a wydaje mi sie malo
prawdopodobne by towarzystwo 'w branzy' w ameryce
bylo wszedzie takei same albo nawet podobne

(dla mnie obraz przedstawionego towarzystwa ktore
'nie zaprosi' kogos kto chcial pogadac o zarobkach
jest raczej przerazajacy, toz tochyba jacys s-syni
doslownie, prawde mowil Kurt)

w Polsce towarzystwo tez jest rozne, towarzystwo wogole
potrafi byc na maksa rozne
(osobiscie ostatnimi czasy troche mi brakuje towarzystwa
wogole, ostatnio poznani ludzie byli dosyc dretwi,
zreszta sam sie tez troche byc moze zmienilem i nie
wsiakam w towarzystwo tak latwo)

Kiedys mialem pare cudownych miesiecy w zyciu gdy mieszkalem
na 4tym pietrze w kamienicy na jerzycach w poznaniu
(az przyszedl wlasciciel i brutalnie (i troche bezprawnie )
zmusil mnie do przeprowadzenia do gorszego pokoju nizej
rozdzielajac ze znajomymi - kolejnyprzyklad kolesia dla
ktorego nie licza sie sentymenty tylko 200zl miesiecznie
wiecej - a to byl tak straszny czyn ze az szkoda gadac,
jak z dickensa) i odbywaly sie tam fajne imprezki na 50
osob w towarzystwie tamtejszych studentow prawa z 5go
roku - calkiem fajne, pamietam dwie pannice ktore teatralnie
palily papierosy (troche jak z cybulskiego) gdy probowalem
z nimi rozmawiac przez halas muzyki, generalnie innymi momentami
byl to szal szczescia, nazwijmy to 'krolestwem pomarańczy'
a gdy chodzilem zimą (2005) po Poznaniu (np z jezyc do empiku
i z powrotem) to czulem sie jak w nowym jorku

Dla mnie dobrym towarzystwem bylby taki beck (hansen)
piosenkarz z ameryki - swietny koles, zreszta jak nieraz
wspominalem uwazam sie za spadkobierce kultury grunge

w dobrym towarzystwie w moim pojeciu tego slowa) rozmawia sie
'o wszystkim'

Przemek O

unread,
Nov 18, 2011, 2:17:12 PM11/18/11
to
W dniu 2011-11-18 15:12, A.L. pisze:
A rozumiesz co to znaczy "w polskim oddziale"?
Guzik nas obchodzi co tam masz w hameryce. Zwyczaje macie jedne z
najgorszych. Przytulenie płaczącego dziecka w przedszkolu przez
wychowawcę = skazanie za molestowanie. Debilizm goni debilizm. Zresztą,
co to za kraj który mieni się obrońcą wolności, jak sam rdzennych
mieszkańców powsadzał do rezerwatów :/

pozdrawiam,
Przemek O.

A.L.

unread,
Nov 18, 2011, 2:29:28 PM11/18/11
to
Prawdopodbnie. "Generation gap"...

A.L.

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 18, 2011, 2:36:43 PM11/18/11
to
M.M. <mari...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał(a):
dyrektorzy czy ktos tam, za to duzo zarabiają,
kiedyś słyszałem, sto tysiecy czy milion, nie pamietam
szczegolow ale gdzies ktos cos takiego mowil w tv czy
gdzies - wspominam jako ciekawostke

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 18, 2011, 2:51:36 PM11/18/11
to
A.L. <lew...@aol.com> napisał(a):
ja mowie i pytalem dobrych kumpli ile mw zarabiają w calym
szeregu podobnych tematow, ('z' nie chcial powiedziec ale
wytlumaczyl dlaczego, ok) dlatego ze jestem zainteresowany
co u nich - tajemnice sa troche w poprzek regul przyzwoitego
kumplostwa

TomWi

unread,
Nov 18, 2011, 2:58:09 PM11/18/11
to
W dniu 2011-11-18 20:17, Przemek O pisze:
> Przytulenie płaczącego dziecka w przedszkolu przez wychowawcę = skazanie
> za molestowanie

a w polsce jest inaczej?
przeciez w polsce nawet ojciec nie mzoe corki wziac na kolana w parku i
po glowie poglaskac... juz nie wspominajac o klapsie

Roman W

unread,
Nov 18, 2011, 3:23:13 PM11/18/11
to
Normalni ludzie nie bija dzieci.

RW

Roman W

unread,
Nov 18, 2011, 3:22:41 PM11/18/11
to
NB, z kolei w UK od chyba roku obowiazuje przepis, ze firmom nie wolno
karac pracownikow za dzielenie sie informacjami o zarobkach w celu
ustalenia, czy sa sprawiedliwie (whatever it means) wynagradzani.

http://www.hrmagazine.co.uk/hro/features/1018162/pay-secrecy-policies-close-scrutiny-equality-act-2010-comes-force

RW

A.L.

unread,
Nov 18, 2011, 3:55:06 PM11/18/11
to
W Norwegii wszystkie zarobki sa jawne i mozne je znalezc na
Internecie. I to firm prywatnych a nei rzadowych.

Tylko co z tego?

A.L.

A.L.

unread,
Nov 18, 2011, 3:56:42 PM11/18/11
to
Za to w Polsce manager moze publicznia poklepac pracownice po, pardon,
tylku i jest to uwazane za dowod "meskosci"

A.L.

R.e.m.e.K

unread,
Nov 18, 2011, 4:01:24 PM11/18/11
to
Dnia Fri, 18 Nov 2011 12:36:40 -0600, A.L. napisał(a):

> Zonie powiem. Ale wie Pan, tutaj w USA sa inne zwyczaje. Towarzyskie.
> Mzoe Pan pojsc na party i podjac jakis temat ktory gdzie indziej by
> zamurowal: na przyklad, jaka jest najlepsza pozycja do uprawiania
> seksu po wypiciu 20 piw. Dyskusja zostanie z entuzjazmem podjeta,
> przez osoby obu plci i roznego wieku, Pan zostanei ogloszony "dusza
> towarzystwa", osobnikiem ktoiry sie zawsze umie znalezc i bedzie
> zawsze chetnei zapraszany.

Wyobraz sobie, ze w PL rozmowy o sexie takze sa calkiem normalne, nie wiem
czemu podales to jako przyklad jakiejs ektrawagancji czy ultra polotu. Tutaj
sie o tym zwyczajnie gada - no chyba ze sie jest na spotkaniu kolka
rozancowego - wtedy sie gada o pozycjach proboszcza.

> Jezeli na party dyskusje skieruje Pan na sprawy "kto ile zarabia", czy
> "kto ile ma", zostanie Pan oceniony jako ordynarny cham, nei umiejecy
> sie zachowac, byc moze zostanie wyproszony, a na pewno nie bedzie Pan
> zaproszony nigdy wiecej. Albowiem sprawy finansowe traktowane sa tu
> jako scisle prywatne, i jako absolutne tabu.

Przykro mi, ze mieszkasz w chorym kraju. A wiesz, ze w takiej np. Norwegii
publikowane sa na stronach urzedow dane podatkowe - kto jaki mial dochod,
ile zaplacil podatku w skali roku, etc.? Zdziwiony? Co za chamski narod!

> Na dodatek, jest tu taki zwyczaj, ze w odrozneiniu od Polski gdzie
> przwo i pzrepisy to rzecz do olania, tutaj prawo i pzrepisy to rzecz
> do pzrestzregania. W Polsce, taki osobnik ktory prawo i przepisy
> olewa, to bohater, a olewanie ich to powod do dumy. Tutaj raczej nie.

W PL za lamanie prawa takze idzie sie siedziec.

> Wiec sie z sasiadami ani z nikim spraw finansowych nie dyskutuje.
> Ponadto, plotka rozchodzi sie z szybkoscia swiatla, i jezeli dzis
> jasiowi w tajemnicy powiem ile zarabiam, to jutro moze pol miasta
> bedzie wiedzialo. Byc moze HR mojej firmy. Wiec sie nie mowi. Rowneiz
> z tego powodu ze Jasio, bazujac na mojej szczerosci Jasio moze pojsc
> do mojej firmy i powiedziec: "Iksinski to zarabia tyle, co mi sam
> powiedzial, ja wam zrobie to samo za 20% mniej". Albowiem przyjazn i
> biznes to woda i ogien.
> Wiec sie nie mowi.

A w ogole tam w tej Waszej Ameryce istnieje Przyjazn? Specjalnie pisze przez
duze P, zebys nie pomylil z Wasza "friendship".

> Oczywiscie, mowi zoie zone, bankowi gdy sie aplikuje o kredyt, innej
> firmie gdy sie zmienia prace - ale to w warunkach gdy ma sie pewnosc
> ze osoba informowana bedzie to trzymala w tajemnicy.

Oh, co za tajemniczy narod, ciekawe czy zona tez trzyma tajemnice przed
kochankiem.

> Wiec, jeszcze raz: sie nei mowi. Taki tu jest zwyczaj. Taki zwyczaj
> jak w Polsce gdzie glownym tematem na zebraniach towarzyskich jest
> "Ile zarabiasz?" I "pokaz mi komorke"

Nie wiem na jakie spotkania w PL chodziles, ale po tematyce wnosze, ze bylo
to cos a'la urodziny 11 latki? U mojej corki tez wtedy o komorkach szla
dyskusja. Moze pojdz na jakies normalne spotkanie dla doroslych, he?

> A juz w szczegolnosci NICZEGO nei mowi sie Polakom.

To skad to wszystko wiesz?

> A.L.
>
> P.S. Oczywicie Pewien Uczestnik Dyskusji powie Panu ze wyguglowal co
> innego. Proponuje sie nie przejmowac. On wszystko gugluje

A w googla wpisuje tajniacy z ...hameryki :-)

--
pozdro
R.e.m.e.K

TomWi

unread,
Nov 18, 2011, 5:01:10 PM11/18/11
to
W dniu 2011-11-18 21:23, Roman W pisze:
> Normalni ludzie nie bija dzieci.

Na ten temat wchodzil nie bede, jednak sam jestem ciekaw co wyrosnie z
bezstresowo wychowywanego pokolenia, nie mowie tu ze beda zli czy dobrzy
tylko jestem ciekaw bo tego nikt nie wie.

M.M.

unread,
Nov 18, 2011, 5:04:26 PM11/18/11
to
A.L. <lew...@aol.com> napisał(a):

> Zonie powiem. Ale wie Pan, tutaj w USA sa inne zwyczaje. Towarzyskie.
> Mzoe Pan pojsc na party i podjac jakis temat ktory gdzie indziej by
> zamurowal: na przyklad, jaka jest najlepsza pozycja do uprawiania
> seksu po wypiciu 20 piw.
Az po 20tu? To jedynie pozycja "na wieloryba" - lezysz na plecach i
sikasz do gory.

A.L.

unread,
Nov 18, 2011, 5:11:33 PM11/18/11
to
On Fri, 18 Nov 2011 22:01:24 +0100, "R.e.m.e.K" <g...@dev.null> wrote:

>
>
>A w ogole tam w tej Waszej Ameryce istnieje Przyjazn? Specjalnie pisze przez
>duze P, zebys nie pomylil z Wasza "friendship".
>

Jakiej "Waszej"?.. Komplesy jakies masz?

A.L.

P.S I co to w ogole ma swpolnego z tematyka grupy?

Andrzej Jarzabek

unread,
Nov 18, 2011, 6:10:17 PM11/18/11
to
Nicnie wyrośnie, bo nie ma takich ludzi.

Natomiast jeśli chodzi o pokolenie wychowane w sytuacji ochrony prawnej
przed biciem, to w Szwecji ludzie urodzeni w momencie wprowadzenia
zakazu są już po trzydziestce.

Andrzej Jarzabek

unread,
Nov 18, 2011, 6:19:58 PM11/18/11
to
On 18/11/2011 20:55, A.L. wrote:
>
> W Norwegii wszystkie zarobki sa jawne i mozne je znalezc na
> Internecie. I to firm prywatnych a nei rzadowych.

Nie chodzi ci przypadkiem o jawność dochodów?

> Tylko co z tego?

Tak w ogóle to dobry zwyczaj i ze wszech miar godny naśladowania.

Andrzej Jarzabek

unread,
Nov 18, 2011, 6:42:48 PM11/18/11
to
On 18/11/2011 19:29, A.L. wrote:
> On Fri, 18 Nov 2011 18:57:29 +0000, Andrzej Jarzabek
>>
>> Chyba zależy w jakich kręgach kto się obraca. Ja na zebraniach
>> towarzystkich z moimi znajomymi się z tematem "ile zarabiasz" raczej nie
>> spotkałem.
>
> Prawdopodbnie. "Generation gap"...

To może jakieś cykliczne te zmiany pokoleniowe, bo fir podobno o tym
rozmawia. Ale ja bym jednak podejrzewał, że to raczej kwestia,
powiedzmy, klasowa.

Andrzej Jarzabek

unread,
Nov 18, 2011, 7:19:22 PM11/18/11
to
On 18/11/2011 14:24, Szyk wrote:
> To można ustalić na drodze prostej analizy. Wystarczy odpowiedzieć sobie
> na pytanie: Po co firma zakłada oddział/filie w Polsce?
> a) bo potrzebuje genialnych Polaków? - nie, bo tych sobie wyłowią w
> konkursach i ściągną do USA za przeciętną amerykańską pensję (która we
> wszystkich innych krajach wygląda na bajońską sumę)

Gratuluję - w jednym krótkim zdaniu walnąłeś tyle bzdur, że nawet nie
wiadomo od czego zacząć.

> b) bo tnie koszty i chce zatrudnić jak najtaniej ludzi do pracy
> specyficznej dla polskiego obszaru językowo-kulturowego? - tak

Ale w jaki sposób praca w oddziale inżynierii jest specyficzna dla
polskiego obszaru językowo-kluturowego? Programują tam w językach
używających polskiej notacji?

> c) bo tnie koszty i chce trzeciorzędne prace wykonać jak najtaniej - tak
> d) ? - jakiś pomysł po co jeszcze mieli by otwierać filie w RP?

To proste: żeby produkować tam produkty zarabiające kasę. Inżynierów
oprogramowania jest zawsze za mało w stosunku do ilości pracy, którą by
można zrobić przy developmencie i zarobić na tym kasę.

Z drugiej strony takie firmy jak Google czy Microsoft żyją z realizacji
pomysłów, na które teoretycznie każda inteligentna osoba może wpaść. Nie
każdy może wymyślić nowy sposób na zarabianie na papierach
wartościowych, ale do wymyślenia takiego Google Maps albo Kinnect nie
potrzeba specjalistycznej wiedzy. W interesie Google czy Microsoftu jest
to, żeby następny koleś, który coś takiego wymyśli, był zatrudniony
właśnie przez nich.

> Aby myśl tej wiadomości uwydatnić: Kapitalizm jest systemem do
> maksymalizacji zysków właścicieli, natomiast pensja człowieka na
> stanowisku roboczym to koszt który trzeba na wszelkie sposoby
> ograniczać. Więc gdyby się dało to w kapitalizmie zatrudnialiby za tyle
> by starczyło jedynie na przejazd, jedzenie i ubranie robocze - takie
> niewolnictwo jest faktycznym celem kapitalizmu i jest to jeden z
> głównych kierunków zmian na świecie.

Ale głupie te korporacje, że w ogóle kogokolwiek zatrudniają. Jakby
zlikwidowały wszystkie stanowiska pracy i zamknęły biura, to by dopiero
zredukowały koszta.

Poważnie jednak: jak taka firma za mało zapłaci pracownikowi, to on
powie adios muchachos i pójdzie pracować gdzie indziej - a to jest
poważna strata dla firmy. Czasem lepiej zapłacić więcej, żeby takiego
scenariusza uniknąć.

Stachu 'Dozzie' K.

unread,
Nov 18, 2011, 8:39:19 PM11/18/11
to
Normalni ludzie pozwalają dziecku się sparzyć samemu, żeby nabrać
doświadczenia. Gdy dziecko chce wleźć na ruchliwą ulicę, pozwala się na
to. Jeśli dziecko wyliże się z potrącenia, będzie miało nauczkę na całe
życie.

To bardzo łatwe używać kwantyfikatora ogólnego. Dużo trudniej obronić
ten kwantyfikator.

--
Secunia non olet.
Stanislaw Klekot

Andrzej Jarzabek

unread,
Nov 18, 2011, 8:44:50 PM11/18/11
to
Podobnie jak nie mógłbym przechodząc obok ciebie w parku powiedzieć ci
dzień dobry... już nie wspominając o przyjacielskim strzeleniu ci w pysk.

Mateusz Loskot

unread,
Nov 18, 2011, 10:07:44 PM11/18/11
to
On Nov 18, 12:36 pm, "Piotrek" <pil...@poczta.onet.pl> wrote:
> Czy ktoś z Was pracuje albo zna kogoś, kto pracuje w polskim oddziale jednej
> z tych firm i mógłby orientacyjnie określić jak kształtują się tam zarobki
> na stanowisku programisty?

Zarobki w Google kształtują się tak, aby pracownicy pozostawali
w permanentnym w stanie FLOW ;)

http://www.wynagrodzenia.pl/artykul.php/wpis.1604/

Pozdrawiam
--
Mateusz Loskot, http://mateusz.loskot.net
pl.comp.lang.c FAQ: http://pl.cpp.wikia.com/wiki/FAQ
C++ FAQ: http://parashift.com/c++-faq-lite

Jacek

unread,
Nov 19, 2011, 1:07:33 AM11/19/11
to
Wydawalo mi sie, ze to sfera seksu jest moja prywatna i intymna sprawa, a
nie moje zarobki, czy cena paliwa na najblizszej mi stacji...

Andrzej Jarzabek

unread,
Nov 19, 2011, 5:28:37 AM11/19/11
to
Łatwiej jest bronić twierdzenia, że skutecznym sposobem ochrony dziecka
przed poparzeniem albo wyjściem na jezdnię jest bicie go?

Bronek Kozicki

unread,
Nov 19, 2011, 5:40:53 AM11/19/11
to A.L.
On 18/11/2011 14:59, A.L. wrote:
> On Fri, 18 Nov 2011 06:45:11 -0800 (PST), Maciej Sobczak
> <see.my....@gmail.com> wrote:
>
>> On Nov 18, 3:12 pm, A.L.<lewa...@aol.com> wrote:
>>
>>> W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
>>> milisekunde.
>>
>> Uwielbiam te Twoje reportaże ze świata.
>> Zawsze lubię się czegoś wiarygodnego dowiedzieć.
>>
>> http://www.salary.com/mysalary.asp
>> http://www.salaryexpert.com/
>> http://www.worldsalaries.org/usa.shtml
>>
>> Nie chce mi się wklejać dalej, to są pierwsze 3 linki z gugla dla
>> hasła "USA salaries".
>
> Doceniam Panske amerykansie dowiadczenia. Jak wynika z Panskiego CV,
> spoedzil Pan tam wiele lat i pracowal dla wielu korporacji. Poprosze
> jeszcze o jakies rewelacje. Mzoe sie okazac ze ja spedzilem ostatnie
> 25 lat w gorszej Ameryce niz Pan.


to może opowiedż jak wyglądają negocjacje o wysokość wynagordzenia,
najpierw przez headhuntera a potem bezpośrednio z przyszłym pracodawcą?
Bo coś mi się wydaje, że wysokość obecnego wynagrodzenia jest jednak
wspominana. Oraz że agent ma zwykle bardzo dobre pojęcie ile należy
zasugerować firmie, żeby zająć stanowisko.

To prawda że zarobki są tabu jeszcze większym niż polityka, życie
seksualne czy religia (a w Anglii sport), ale od wszystkiego są
specjaliści z których usług się jednak, czasami, korzysta - np. przy
zmienianiu pracy.


B.

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 19, 2011, 7:40:57 AM11/19/11
to
'towarzystwo' to wogole ciekawy temat, czy ktos moglby
powiedziec jak wyglada znane mu towarzystwo programistow
lub ludzi z tej roboty?

Piotr Dembiński

unread,
Nov 19, 2011, 8:07:58 AM11/19/11
to
On Fri, 18 Nov 2011 19:36:40 +0100, A.L. <lew...@aol.com> wrote:

[...]

> Jezeli na party dyskusje skieruje Pan na sprawy "kto ile zarabia",czy
> "kto ile ma", zostanie Pan oceniony jako ordynarny cham,

,,To nie ludzie są, to wilki''

Inna skrajność: podobno w takiej Szwecji informacja o wszystkich:
ile ma, ile zapłacił podatku etc. jest dostępna dla każdego.
A w Kanadzie nie zamyka się drzwi wejściowych na klucz.

Jacek

unread,
Nov 19, 2011, 8:59:42 AM11/19/11
to
Nie na darmo istnieje okreslenie "Ameryka, to chory kraj".

f...@gazeta.skasuj-to.pl

unread,
Nov 19, 2011, 11:01:49 AM11/19/11
to
<f...@gazeta.SKASUJ-TO.pl> napisał(a):

> 'towarzystwo' to wogole ciekawy temat, czy ktos moglby
> powiedziec jak wyglada znane mu towarzystwo programistow
> lub ludzi z tej roboty?
>
o fajną paczkę chyba trudniej niż o w miare dobrą
pensję, fajną paczkę mam na mysli ziomkow zdolnych
do odrealnionych włóczęg w gwieździste noce etc,
(i inne tego typu aktywnosci typu rzucanie dymiącym
chlebem z czwartego pietra - czy inne typu 'sylwester
kazdego dnia' - ach szczesliwe czasy)
chwaląc się znane mi są sytuacje gdy wracając po
dniu do pokoju gdzie siedzą nudzacy sie troche znajomi
slyszalem np od kolezanek ze oczekiwanie na moj
powrot zaczelo sie jak cowieczor juz kilkadziesiat
minut temu itd (calkiem to odrebne od tutrjszej 'klasy'
niektorych tutrjszych oglupiajacych osłow)
Nudzę sie i znalazl bym chetnie taką paczkę ale to
dosyc trudne ( a tak to tylko praca, 'uzeranie' sie z
glabami, przyduszenie i bolenie kosci)

Roman W

unread,
Nov 19, 2011, 12:16:16 PM11/19/11
to
On Nov 18, 8:55 pm, A.L. <lewa...@aol.com> wrote:
> On Fri, 18 Nov 2011 12:22:41 -0800 (PST), Roman W
>
>
>
>
>
>
>
>
>
> <roman.werpachow...@gmail.com> wrote:
> >On Nov 18, 2:12 pm, A.L. <lewa...@aol.com> wrote:
> >> On Fri, 18 Nov 2011 13:36:47 +0100, "Piotrek" <pil...@poczta.onet.pl>
> >> wrote:
>
> >> >Czy ktoś z Was pracuje albo zna kogoś, kto pracuje w polskim oddziale jednej
> >> >z tych firm i mógłby orientacyjnie określić jak kształtują się tam zarobki
> >> >na stanowisku programisty? Nie wybieram się tam (za wysokie progi), pytam z
> >> >czystej ciekawości. Wiem, że teraz wszędzie obowiązują te śmieszne klauzule
> >> >tajności (człowiek, który jest moim dobrym znajomym od 5 lat, nie chce
> >> >powiedzieć ile mu płacą tam, gdzie pracuje), ale może chociaż umielibyście
> >> >określić widełki?
>
> >> W amerykanskich firmach za ujawnienie zarobkow wylatuje sie z parcy w
> >> milisekunde. Tak jest napsiane w kontrakcie i takei sa zwyczaje
>
> >NB, z kolei w UK od chyba roku obowiazuje przepis, ze firmom nie wolno
> >karac pracownikow za dzielenie sie informacjami o zarobkach w celu
> >ustalenia, czy sa sprawiedliwie (whatever it means) wynagradzani.
>
> >http://www.hrmagazine.co.uk/hro/features/1018162/pay-secrecy-policies...
>
> >RW
>
> W Norwegii wszystkie zarobki sa jawne i mozne je znalezc na
> Internecie. I to firm prywatnych a nei rzadowych.
>
> Tylko co z tego?

A coz tego, ze w Ameryce jest tak a nie inaczej?

RW

Roman W

unread,
Nov 19, 2011, 12:16:49 PM11/19/11
to
On Nov 18, 8:56 pm, A.L. <lewa...@aol.com> wrote:
> On Fri, 18 Nov 2011 20:58:09 +0100, TomWi <u0n1v2...@o2.pl> wrote:
> >W dniu 2011-11-18 20:17, Przemek O pisze:
> >> Przytulenie płaczącego dziecka w przedszkolu przez wychowawcę = skazanie
> >> za molestowanie
>
> >a w polsce jest inaczej?
> >przeciez w polsce nawet ojciec nie mzoe corki wziac na kolana w parku i
> >po glowie poglaskac... juz nie wspominajac o klapsie
>
> Za to w Polsce manager moze publicznia poklepac pracownice po, pardon,
> tylku i jest to uwazane za dowod "meskosci"

Ba, minister tak mogl zrobic (Iwinski z SLD).

RW

Paweł Kierski

unread,
Nov 21, 2011, 3:19:16 AM11/21/11
to
W dniu 2011-11-18 19:36, A.L. pisze:
[...]
> Oczywiscie, mowi zoie zone, bankowi gdy sie aplikuje o kredyt, innej
> firmie gdy sie zmienia prace - ale to w warunkach gdy ma sie pewnosc
> ze osoba informowana bedzie to trzymala w tajemnicy.

Nie czepiam się, zupełnie serio - w takim razie jak wyglądają te zapisy
umów, że "nie mogę powiedzieć", ale bankowi mówię (zakładam, że nie
jest to bank, w którym mam konto, na które pensja wpada, bo ten wie
sam).

W Polsce mamy "zaświadczenie o zarobkach" wystawiane przez pracodawcę.

--
Paweł Kierski
ne...@pkierski.net

Roman W

unread,
Nov 23, 2011, 12:37:58 PM11/23/11
to
On Nov 21, 8:19 am, Paweł Kierski <n...@pkierski.net> wrote:

> Nie czepiam się, zupełnie serio - w takim razie jak wyglądają te zapisy
> umów, że "nie mogę powiedzieć", ale bankowi mówię (zakładam, że nie
> jest to bank, w którym mam konto, na które pensja wpada, bo ten wie
> sam).

Sa na ogol zapisy, ze nie wolno ujawniac, za wyjatkiem wlasnie takich
sytuacji jak wystepowanie o kredyt w banku or compatible. Watpie zeby
zapis zakazujacy ujawniania wysokosci pensji komukolwiek, gdziekolwiek
i pod zadnym pozorem byl egzekwowalny w sadzie.

>
> W Polsce mamy "zaświadczenie o zarobkach" wystawiane przez pracodawcę.

Jak w UK wynajmowalem mieszkanie, to tez firma od sprawdzania
wiarygodnosci kredytowej wystapila do mojego pracodawcy o
poswiadczenie wysokosci zarobkow.

RW

0 new messages