Benq - Wycofuje sie z Polski?

1 wyświetlenie
Przejdź do pierwszej nieodczytanej wiadomości

MJ 23

nieprzeczytany,
18 sty 2007, 19:05:1718.01.2007
do
Czy to jest prawda ?
Wszedzie braki ich towarów
Albo ogromne promocje
Ktos cos Wie ???


FunkNetz

nieprzeczytany,
18 sty 2007, 19:46:2318.01.2007
do
Firma Krzak mowilem o tym 3 lata temu poajiwli sie nagle i nagle znikna!

Adramelech

nieprzeczytany,
18 sty 2007, 20:26:1218.01.2007
do
"MJ 23" <ki...@interia.pl> Odpowiedz na
news:eoocue$4iq$1...@atlantis.news.tpi.pl:

Że niby co? Ja widze dość spory wybór Benqa. Nawszet ich mysz można kupić. O
monitorach nie bede wspominać.
Brak tylko jednego modelu. FP91GP. Jak tylko się gdzieś pojawi to od razu
wszystkie wypują;)

Pozdrawiam!
--
Piotr Sobolewski
"My jsme Borg. Odpor je marny, budete asimilovani..."
http://adramel.prv.pl - artykuł o zgrywaniu przez karty TV.

KZ

nieprzeczytany,
18 sty 2007, 20:37:0418.01.2007
do
Adramelech wrote:

> Że niby co? Ja widze dość spory wybór Benqa. Nawszet ich mysz można
> kupić. O monitorach nie bede wspominać.
> Brak tylko jednego modelu. FP91GP. Jak tylko się gdzieś pojawi to od
> razu wszystkie wypują;)

Bzdura, przedwczoraj kupiłem w agito.pl bez żadnego problemu, kolega z pracy
przy okazji też.

KZ

MadMan

nieprzeczytany,
18 sty 2007, 21:19:0118.01.2007
do
Dnia Thu, 18 Jan 2007 19:46:23 +0100, FunkNetz napisał(a):

> Firma Krzak mowilem o tym 3 lata temu poajiwli sie nagle i nagle znikna!

Podobnie jak Plextor, w końcu w dużej ilości Plextorów są bebechy od
BenQ.

--
| Damian Karwot | AsRock 939Dual-VSTA +Athlon64-X2 3800+ @2,4 GHz |
| 2 GB RAM KingMax PC3200 +Samsung SyncMaster 755DF +WD80GB |
| Toshiba SD-M1712 +NEC ND-3500AG +Tagan 330W +APC SmartUPS 700 |
| MSI GeForce 7800GS 450/1440 JabberID: madman(at)jabber.aster.pl |

Wolvier

nieprzeczytany,
18 sty 2007, 23:18:0818.01.2007
do
Benq komórki zbankrutowały i tym samym Benq-Siemens.
Jest problem z oryginalnym serwisem.
Reszta Benq trzyma się dobrze (podobno...)


Adramelech

nieprzeczytany,
19 sty 2007, 08:58:1419.01.2007
do
"KZ" <zielinsk...@usunto.warszawa.home.pl> Odpowiedz na
news:45afcc5c$1...@news.home.net.pl:

Waw... Kosmiczna cena. Tak w grudniu mieli paredziesiąt sztuk w jednej z
hutrowni z katowic, za 913zł brutto. Zniknęły w kilka dni.

Jacek R

nieprzeczytany,
19 sty 2007, 13:10:5219.01.2007
do
Wolvier napisał(a):

> Benq komórki zbankrutowały i tym samym Benq-Siemens.
> Jest problem z oryginalnym serwisem.
> Reszta Benq trzyma się dobrze (podobno...)
>
>
odkąd mam wypalarke benq a nie firmy L... skonczyly sie problemy
Nie wspomne ile moich nagrywarek L... odwiedzilo serwis w celu wymiany
na nowe, szkoda czasu
Benq jest ok

Z

nieprzeczytany,
19 sty 2007, 12:47:0919.01.2007
do

Odpada, czy nie odpada ? who cares ? BENQ to kiepściutka firma, jedna z
gorszych. Chyba nawet LG, Belinea i Samsung s ą lepsze, a też przecież nie
grzeszą ani techniką, ani jakością.

Ja słyszałem, że Samsung zwija się z Niemiec, Austrii z dyskami twardymi (w
przypadku niektórych modeli 40-45% dysków wraca do serwisu na gwarancji, wiele w
pierwszych tygodniach, miesiącach) i z napędami optycznymi (również duże kłopoty
jakościowe). Po akcji serwisowej w USA i Kanadzie na niektóre LCD Samsunga,
firma coraz częściej ma kłopoty jakościowe.

Zi

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

KZ

nieprzeczytany,
19 sty 2007, 15:25:4919.01.2007
do
Adramelech wrote:

>> Bzdura, przedwczoraj kupiłem w agito.pl bez żadnego problemu, kolega
>> z pracy przy okazji też.
>
> Waw... Kosmiczna cena. Tak w grudniu mieli paredziesiąt sztuk w
> jednej z hutrowni z katowic, za 913zł brutto. Zniknęły w kilka dni.

874 zł to kosmiczna cena ?

KZ

Adramelech

nieprzeczytany,
19 sty 2007, 15:41:5519.01.2007
do
"KZ" <zielinsk...@usunto.warszawa.home.pl> Odpowiedz na
news:45b0d4e9$1...@news.home.net.pl:


>> Waw... Kosmiczna cena. Tak w grudniu mieli paredziesiąt sztuk w
>> jednej z hutrowni z katowic, za 913zł brutto. Zniknęły w kilka dni.
>
> 874 zł to kosmiczna cena ?

I to jeszcze jak! Grubo poniżej ceny zakupu w hurtowni.

lech...@gmail.com

nieprzeczytany,
22 sty 2007, 20:49:3722.01.2007
do

A ja własnie dzisiaj kupiłem monitor Benq FP91GP i kiszka jakich
mało.
Od samego początku miał uszkodzone poświetlanie - robiła się
jakaś szara tęcza na 25 %powierzchni monitora.

A po około 2 godzinach w takiej męczari (miałem nadzieję że mu
przejdzie), pojawił się pierwszy bad piksel.

Po czym odłączyłem to padło i jutro wraca do sklepu.

Nie polecam tego czegoś - bo monitor to na pewno nie jest.

Adramelech

nieprzeczytany,
22 sty 2007, 21:00:0722.01.2007
do
lech...@gmail.com Odpowiedz na
news:1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com:

>
> A ja własnie dzisiaj kupiłem monitor Benq FP91GP i kiszka jakich
> mało.

Dobry monitor tylko ty wylosowałeś kiepski egzemplarz. FP91GP to udany
monitor. Oczywiście sprawny.

> Od samego początku miał uszkodzone poświetlanie - robiła się
> jakaś szara tęcza na 25 %powierzchni monitora.

Widziały gały co brały;)



> A po około 2 godzinach w takiej męczari (miałem nadzieję że mu
> przejdzie), pojawił się pierwszy bad piksel.

Liczyłeś na cud że sam się naprawi?
;)))



> Po czym odłączyłem to padło i jutro wraca do sklepu.

> Nie polecam tego czegoś - bo monitor to na pewno nie jest.

I po co kupowałeś uszkodzony? Nie lepiej było dobry...
A ustaliłeś ze sprzedawcą możliwość zwrotu? Bo jeżeli sklep nie przewiduje
zwrotu to pozostaje ci tylko wysłać monitor do serwisu.

Eneuel Leszek

nieprzeczytany,
22 sty 2007, 21:15:3422.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C0D59F2F6...@127.0.0.1

> A ustaliłeś ze sprzedawcą możliwość zwrotu? Bo jeżeli sklep nie przewiduje
> zwrotu to pozostaje ci tylko wysłać monitor do serwisu.

Jeśli jesteś konsumentem:

http://bap-psp.lex.pl/serwis/du/2002/1176.htm
http://www.leszekc.w.tkb.pl/toshiba/ReadMePlease.htm

Możesz zażądać wymiany na nowy (nie na ,,odświeżony'') albo naprawy.
Jeśli się nie powiedzie -- możesz żądać zwrotu pieniędzy.

Żyjąc w tym państwie automagicznie ,,ustaliłeś'' ze sprzedawcą co i jak.

Możesz skorzystać z pomocy Rzecznika Konsumenta. Płacisz za to podatkami.
(jak za policjanta, księdza, nauczyciela w ,,bezpłatnej'' szkole czy uczelni itp.)

Ale musisz skierować się:

-- do sprzedawcy (nie serwisu, gwaranta itp.)
-- i na piśmie.

--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....

Adramelech

nieprzeczytany,
23 sty 2007, 08:49:1023.01.2007
do
"Eneuel Leszek" <pro...@czytac.fontem.lucida.console9> Odpowiedz na
news:ep361v$fad$1...@news.task.gda.pl:

>
> "Adramelech" Xns98C0D59F2F6...@127.0.0.1
>
>> A ustaliłeś ze sprzedawcą możliwość zwrotu? Bo jeżeli sklep nie
>> przewiduje zwrotu to pozostaje ci tylko wysłać monitor do serwisu.
>
> Jeśli jesteś konsumentem:
>
> http://bap-psp.lex.pl/serwis/du/2002/1176.htm
> http://www.leszekc.w.tkb.pl/toshiba/ReadMePlease.htm
>
> Możesz zażądać wymiany na nowy (nie na ,,odświeżony'') albo naprawy.
> Jeśli się nie powiedzie -- możesz żądać zwrotu pieniędzy.

ALBO. A pan sprzedawca powie:
- Oczywiście. Naprawimy. Prosze zostawić to wyslemy do serwisu Benq.
Oczywiście jak pan sam wyśle bedzie to trwało szybciej bo u nas za kare
poleży przez tydzień albo dwa na zapleczu;)))

> Żyjąc w tym państwie automagicznie ,,ustaliłeś'' ze sprzedawcą co i jak.

Ech naiwniak;))


> --

Popraw delimitera bo nie działa.

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
23 sty 2007, 13:51:4523.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C159B0ACB...@127.0.0.1

> ALBO. A pan sprzedawca powie:
> - Oczywiście. Naprawimy. Prosze zostawić to wyslemy do serwisu Benq.

Ustawodawca daje prawo wyboru konsumentowi.

> Oczywiście jak pan sam wyśle bedzie to trwało szybciej bo u nas za kare
> poleży przez tydzień albo dwa na zapleczu;)))

Dlatego wyjaśniam temu komuś: lech...@gmail.com
z postu o midzie 1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com
co i jak. :) Ustawę warto przeczytać w całości.

> > Żyjąc w tym państwie automagicznie ,,ustaliłeś'' ze sprzedawcą co i jak.

> Ech naiwniak;))

Naiwni są raczej niektórzy sprzedawcy, którym się wydaje, że stoją ponad prawem.

> > --

> Popraw delimitera bo nie działa.

Co nie działa?

Adramelech

nieprzeczytany,
23 sty 2007, 19:27:2723.01.2007
do
Dnia 23 sty 2007, naskrobałes(as) pl.comp.pecet:

>
> "Adramelech" Xns98C159B0ACB...@127.0.0.1
>
>> ALBO. A pan sprzedawca powie:
>> - Oczywiście. Naprawimy. Prosze zostawić to wyslemy do serwisu Benq.
>
> Ustawodawca daje prawo wyboru konsumentowi.

Prawo wyboru, ale to sprzedawca decyduje. Może oddać pieniądze, a może też
naprawić. Oczywiście sprzedawca naprawi, bo niby czemu ma być w plecy kase.

>> Oczywiście jak pan sam wyśle bedzie to trwało szybciej bo u nas za kare
>> poleży przez tydzień albo dwa na zapleczu;)))
>
> Dlatego wyjaśniam temu komuś: lech...@gmail.com
> z postu o midzie 1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com
> co i jak. :) Ustawę warto przeczytać w całości.

A jakiś link? Bo nie wiem jak użyć tego co padałeś.
Czasem sprzeda

>> > Żyjąc w tym państwie automagicznie ,,ustaliłeś'' ze sprzedawcą co i
>> > jak.
>
>> Ech naiwniak;))
>
> Naiwni są raczej niektórzy sprzedawcy, którym się wydaje, że stoją ponad
> prawem.

Prawo jest jakie jest. Sprzedwcy też je przestrzegają.
Gdy to konsument mógł sobie wybierać co on chce, to wszystkie sklepy
sprzedające na niskich marżach, czyli komputerowe poszły by z torbami.

>> Popraw delimitera bo nie działa.
>
> Co nie działa?
>
> --

Właśnie to. Dwie kreski i spacja. A u ciebie pewnie nie ma spacji.

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
23 sty 2007, 20:06:1023.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C1C5EEFA9...@127.0.0.1

> Prawo wyboru, ale to sprzedawca decyduje. Może oddać pieniądze, a może też
> naprawić. Oczywiście sprzedawca naprawi, bo niby czemu ma być w plecy kase.

Przeczytaj uważnie ustawę, zanim się wypowiesz. :)


> A jakiś link? Bo nie wiem jak użyć tego co padałeś.

A co chcesz użyć? Chcesz namiary na ustawę? Proszę:

http://bap-psp.lex.pl/serwis/du/2002/1176.htm
http://www.leszekc.w.tkb.pl/toshiba/ReadMePlease.htm

> Prawo jest jakie jest. Sprzedwcy też je przestrzegają.
> Gdy to konsument mógł sobie wybierać co on chce, to wszystkie sklepy
> sprzedające na niskich marżach, czyli komputerowe poszły by z torbami.

A to dlaczego? Wystarczy, jeśli zatrudnieni tam ludzie -- będą znali się na
rzeczy. I co do tego mają marże? To ustawa antybublowa, nie antymarżowa. :)

> Właśnie to. Dwie kreski i spacja. A u ciebie pewnie nie ma spacji.

Pewnie nie ma, ale pytam o cos innego. :)

slawek_xl

nieprzeczytany,
23 sty 2007, 20:30:2223.01.2007
do
On 07-01-18 19:46, FunkNetz wrote:
> Firma Krzak mowilem o tym 3 lata temu poajiwli sie nagle i nagle znikna!
>
23 lata na rynku komputerowych peryferiów.
Jak na firmę krzak całkiem przyzwoity wynik.
Osobiście kupowałem w Polsce ich monitory 13 lat temu.
Wtedy nazywali się "Acer Peripherals"
S.

Adramelech

nieprzeczytany,
24 sty 2007, 08:48:2324.01.2007
do
"Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console> Odpowiedz
na news:ep5mmq$6vr$1...@flis.man.torun.pl:

>
> "Adramelech" Xns98C1C5EEFA9...@127.0.0.1
>
>> Prawo wyboru, ale to sprzedawca decyduje. Może oddać pieniądze, a może
>> też naprawić. Oczywiście sprzedawca naprawi, bo niby czemu ma być w
>> plecy kase.
>
> Przeczytaj uważnie ustawę, zanim się wypowiesz. :)

Sprzedawca ma 14 dni na ustosunkowanie się do reklamacji. I to sprzedawca
decyduje. Wymiana czy naprawa.


>> A jakiś link? Bo nie wiem jak użyć tego co padałeś.
>
> A co chcesz użyć? Chcesz namiary na ustawę? Proszę:

Spokojnie, nie gorączkuj się. Pisałeś o

Jak to przeczytać?

>> Prawo jest jakie jest. Sprzedwcy też je przestrzegają.
>> Gdy to konsument mógł sobie wybierać co on chce, to wszystkie sklepy
>> sprzedające na niskich marżach, czyli komputerowe poszły by z torbami.
>
> A to dlaczego? Wystarczy, jeśli zatrudnieni tam ludzie -- będą znali się
> na rzeczy. I co do tego mają marże? To ustawa antybublowa, nie
> antymarżowa. :)

Możesz to rozwinąć? Znaczy, gdy sprzedawca jest fachowcem, to nie sprzedaje
uszkodzonych rzeczy? A źli sprzedawcy to zamawiają tylko uszkodzone? Nie
rozumiem cię za grosz.


>> Właśnie to. Dwie kreski i spacja. A u ciebie pewnie nie ma spacji.
>
> Pewnie nie ma, ale pytam o cos innego. :)
>
> --

Nie masz. Popraw, lub po prostu nie używaj sygnaturki.

Eneuel Leszek

nieprzeczytany,
24 sty 2007, 15:56:2824.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C25994A75...@127.0.0.1

> Sprzedawca ma 14 dni na ustosunkowanie się do reklamacji. I to sprzedawca
> decyduje. Wymiana czy naprawa.

Konsument. Ale forsowanie stanowiska dąży donikąd. :)

> Spokojnie, nie gorączkuj się. Pisałeś o
> > z postu o midzie 1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com

> Jak to przeczytać?

Na przykład tak:

http://groups.google.pl/
-- Zaawansowane przeszukiwanie grup

-- ID wiadomości Szukaj wiadomości o ID wiadomości
wstawiasz w poletko po prawej stronie, po czym stukasz
-- Wyszukaj wiadomość


> > A to dlaczego? Wystarczy, jeśli zatrudnieni tam ludzie -- będą znali się
> > na rzeczy. I co do tego mają marże? To ustawa antybublowa, nie
> > antymarżowa. :)

> Możesz to rozwinąć? Znaczy, gdy sprzedawca jest fachowcem, to nie sprzedaje
> uszkodzonych rzeczy? A źli sprzedawcy to zamawiają tylko uszkodzone? Nie
> rozumiem cię za grosz.

Co to za rzecz, która nie wytrzyma dwuletniej eksploatacji?

> Nie masz. Popraw, lub po prostu nie używaj sygnaturki.

Mogę w ogóle nie pisać. :)

Adramelech

nieprzeczytany,
24 sty 2007, 20:53:5824.01.2007
do
"Eneuel Leszek" <pro...@czytac.fontem.lucida.console9> Odpowiedz na
news:ep7s39$h77$2...@news.task.gda.pl:

>
> "Adramelech" Xns98C25994A75...@127.0.0.1
>
>> Sprzedawca ma 14 dni na ustosunkowanie się do reklamacji. I to
>> sprzedawca decyduje. Wymiana czy naprawa.
>
> Konsument. Ale forsowanie stanowiska dąży donikąd. :)

Tym bardziej, że w ogóle nie masz racji. Gdyby było tak jak piszesz, każdy
konsument zamiast cierpiliwie czekać aż serwis by naprawi, rządł wymiany na
nowy sprzęt. I wszystkie sklepy by zbankrutowały.

Napisz lepiej jak twoja reklamacja monitora? Wymienili od ręki?

>> Spokojnie, nie gorączkuj się. Pisałeś o
>> > z postu o midzie
>> > 1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com
>
>> Jak to przeczytać?
>
> Na przykład tak:
>
> http://groups.google.pl/
> -- Zaawansowane przeszukiwanie grup
>
> -- ID wiadomości Szukaj wiadomości o ID wiadomości
> wstawiasz w poletko po prawej stronie, po czym stukasz
> -- Wyszukaj wiadomość

Ale co tam wstawić? Ani całość, ani żadne z członów nie daje żadnych
rezultatów.

>
>> > A to dlaczego? Wystarczy, jeśli zatrudnieni tam ludzie -- będą znali
>> > się na rzeczy. I co do tego mają marże? To ustawa antybublowa, nie
>> > antymarżowa. :)
>
>> Możesz to rozwinąć? Znaczy, gdy sprzedawca jest fachowcem, to nie
>> sprzedaje uszkodzonych rzeczy? A źli sprzedawcy to zamawiają tylko
>> uszkodzone? Nie rozumiem cię za grosz.
>
> Co to za rzecz, która nie wytrzyma dwuletniej eksploatacji?

Jak to jaka? Nie wszyscy żyją w idealnym świecie. Rzeczy się psują. Wszystko
się zespuje, prędzej czy później. Część psuje się przed upływem 2 letniej
gwarancji, rękojmi.
I co niby ma do tego fachowiec sprzedawca? Od fachowca się nie pusją?;)

>> Nie masz. Popraw, lub po prostu nie używaj sygnaturki.
>
> Mogę w ogóle nie pisać. :)

Nie umiesz stosować syganturki to po prostu nie używaj jej.

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
24 sty 2007, 21:28:5724.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C2D498DFC...@127.0.0.1

> > Konsument. Ale forsowanie stanowiska dąży donikąd. :)

> Tym bardziej, że w ogóle nie masz racji. Gdyby było tak jak piszesz, każdy
> konsument zamiast cierpiliwie czekać aż serwis by naprawi, rządł wymiany na
> nowy sprzęt. I wszystkie sklepy by zbankrutowały.

0. Nie wszystkie, ale sprzedające barachło.
1. To problem sklepów.
2. Sprzedawcy też nie są bezsilni i czasami/zazwyczaj mogą dochodzić swoich praw.
3. rządzić i żądać
4. Na wymianę sklep też musi dostać trochę czasu.

> Napisz lepiej jak twoja reklamacja monitora? Wymienili od ręki?

Nie reklamowałem monitora, ale nagrywarkę. Dziś mija ultimatum,
po którym kieruję sprawę do sądu.

Ciekawa była reakcja pracowniczki przyjmującej moje żądanie:
Przyjęła bez słowa i bez czytania, ale gdy poprosiłem, aby
podpisała się czytelnie -- przeczytała. :) (zadając tym
samym kłam twierdzeniu, jakoby pracujące tam osoby były
analfabetami)

> >> Spokojnie, nie gorączkuj się. Pisałeś o
> >> > z postu o midzie
> >> > 1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com
> >
> >> Jak to przeczytać?
> >
> > Na przykład tak:
> >
> > http://groups.google.pl/
> > -- Zaawansowane przeszukiwanie grup
> >
> > -- ID wiadomości Szukaj wiadomości o ID wiadomości
> > wstawiasz w poletko po prawej stronie, po czym stukasz
> > -- Wyszukaj wiadomość

> Ale co tam wstawić? Ani całość, ani żadne z członów nie daje żadnych rezultatów.

MID wstawić. :) To, co w poniższej linijce:

1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com

Albo klinknąć poniższe:

news:1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com

Może uda się. :) U mnie się udało. (przed chwilą)

> Jak to jaka? Nie wszyscy żyją w idealnym świecie. Rzeczy się psują.

U mnie się nie psują. :) I nie dbam jakoś szczególnie o to, co mam.
Oczywiście paliwo w samochodzie się wyczerpuje/zużywa, opony, klocki
hamulcowe itp. także, ale to nie awarie, a normalne zużywanie się.

Nic wiecznego nie ma, ale na jakiś czas musi starczyć. No i raczej
monitor się kupuje nie na tydzień czy miesiąc, ale na kilka lat.
Moim zdaniem dobry monitor można kupić i na 10/dziesięć lat.

> Wszystko się zespuje, prędzej czy później.

To znaczy co? Mam żelazko (prasuję codziennie, poza drobnymi wyjątkami) od
chyba 14/czternastu lat, komputer ponad 6/sześć lat, buty zimowe starsze
od komputera (jeden jest **lekko** przetarty wewnątrz) samochód niemal
ćwierćwieczny... Co tu ma się psuć? Mnie się popsuł (kilkakrotnie) dysk
IBMa DTLA (i psuły się te dyski wszystkim ludziom na całym świecie)
i nagrywarka Toshiby. W komputerze padła na gwarancji płyta główna.
Oczywiście klawiatura jest mocno przetarta, ale nic jej nie dolega
(poza małym zasięgiem -- to klawiatura radiowa). W żelazku wymieniłem
przewód zasilający, samochód serwisuję, ale czym innym są awarie (na
dodatek występujące tuż po kupnie) a czym innym normalne zużywanie się.

Ja (z zasady) kupuję wszystko ,,na zawsze'' -- liczę na to, że mi się
przeje/znudzi, ale nie zepsuje.

> Część psuje się przed upływem 2 letniej gwarancji, rękojmi.
> I co niby ma do tego fachowiec sprzedawca? Od fachowca się nie pusją?;)

Sprzedawca powinien mieć rozeznanie w tym, czym handluje. Jak Ci
zamiast masła sprzeda materiał wybuchowy -- też będzie niewinny? :)

W porządnych sklepach, gdy zgłosisz reklamację -- wszystko za
Ciebie załatwią i Tobie jedynie podadzą do podpisania stosowny
papier z reklamacją, aby postanowieniom ustawy stało się zadość.
Kiedyś ode mnie przyjęto reklamację, choć nie miałem już paragonu.
Przyjęto, załatwiono wszystko za mnie i przeproszono za utrudnienia. :)

> Nie umiesz stosować syganturki to po prostu nie używaj jej.

A jeśli będę używał? :)

Adramelech

nieprzeczytany,
24 sty 2007, 23:08:5824.01.2007
do
"Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console> Odpowiedz
na news:ep8g73$8ub$2...@flis.man.torun.pl:

>
> "Adramelech" Xns98C2D498DFC...@127.0.0.1
>
>> > Konsument. Ale forsowanie stanowiska dąży donikąd. :)
>
>> Tym bardziej, że w ogóle nie masz racji. Gdyby było tak jak piszesz,
>> każdy konsument zamiast cierpiliwie czekać aż serwis by naprawi, rządł
>> wymiany na nowy sprzęt. I wszystkie sklepy by zbankrutowały.
>
> 0. Nie wszystkie, ale sprzedające barachło.

Wszystkie sklepy sprzedają to samo. Procesory Intela są procesorami marki
Intel. Amd to amd itp itp itp.

> 1. To problem sklepów.

Egoistyczne podejście;))

> 2. Sprzedawcy też nie są bezsilni i czasami/zazwyczaj mogą dochodzić
> swoich praw.

Sprzedawca, jako firma nie może dochodzić swoich praw z tytułu niezgodności
towaru z umową. Może tylko wadliwy towar wysłać do serwisu. Chyba, że towar
przyszedł od razu wadliwy, wtedy takie coś sprzedawca ma wymieniane od ręki,
jeżeli w ciągu trzech-piąciu dni od wystawienia faktury odeśle towar do
dostawcy. Nie dotyczy to produktów posiadających zewnętrzną gwarancje np
monitorów. Ale ogólnie sprzedawca ma dużo gorsze warunki niż klient.
Klient ma dwa lata gwarancji, a sprzedwca często dostaje tylko rok od
dystrybutora. No i gdy towar padnie po roku czasu sprzedawca jest ostro w
plecy.

> 3. rządzić i żądać

Wiem... Pisałem na szybkiego przed wyjściem z domu i wyprodukowałem takiego
babola. Wstyd!

> 4. Na wymianę sklep też musi dostać trochę czasu.

Przynajmniej tyle no;)))

>> Napisz lepiej jak twoja reklamacja monitora? Wymienili od ręki?
>
> Nie reklamowałem monitora, ale nagrywarkę. Dziś mija ultimatum,
> po którym kieruję sprawę do sądu.

A nagrywarka pewnie z zewnętrzną gwarancją co?v



> Ciekawa była reakcja pracowniczki przyjmującej moje żądanie:
> Przyjęła bez słowa i bez czytania, ale gdy poprosiłem, aby

Bo pewnie takie pisemka trafiają do magazyny Fellowes;)
Jeżeli napęd trochę ci pochodził to nie masz co się wygłupiać z tym sądem.
Nie wygrasz. Bo to sprzedawca podejmuje dycyzje. Czy naprawa, wymiana, czy
też zwrot kasy.

> news:1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com

Tak działa;)



> Może uda się. :) U mnie się udało. (przed chwilą)

Ale przecież to odnośnik do postu który rozpoczął wątek. A gość przewnie
kupił wysyłkowo. Takie rzeczy można w ciągu 10 dni oddać bez podania
przyczyny.



>> Część psuje się przed upływem 2 letniej gwarancji, rękojmi.
>> I co niby ma do tego fachowiec sprzedawca? Od fachowca się nie pusją?;)
>
> Sprzedawca powinien mieć rozeznanie w tym, czym handluje. Jak Ci
> zamiast masła sprzeda materiał wybuchowy -- też będzie niewinny? :)

To nic nie da. Zawsze jakiś odsetek się psuje. Padają procesory Intela,
padają AMD. Padają dyski samsunga, seagate itp. Wszystko. Nie ma na świecie
produktu produkowanego seryjnie którego żadne egzemplarz nigdy się nie
zepsół.


> W porządnych sklepach, gdy zgłosisz reklamację -- wszystko za
> Ciebie załatwią i Tobie jedynie podadzą do podpisania stosowny
> papier z reklamacją, aby postanowieniom ustawy stało się zadość.
> Kiedyś ode mnie przyjęto reklamację, choć nie miałem już paragonu.
> Przyjęto, załatwiono wszystko za mnie i przeproszono za utrudnienia. :)

Tak to zawsze wygląda. W tych nie porządnych też. Oddajesz i czekasz. Ale nie
ma wymiany od ręki. No chyba że sprzęt od chwili kupienia już był uszkodzony.

>> Nie umiesz stosować syganturki to po prostu nie używaj jej.
>
> A jeśli będę używał? :)

Gwałcisz netykiete. I możesz narazić się na plonka od bardziej wrażliwych
osób.

Eneuel Leszek

nieprzeczytany,
24 sty 2007, 23:54:5824.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C2EB7BB91...@127.0.0.1

> > 0. Nie wszystkie, ale sprzedające barachło.

> Wszystkie sklepy sprzedają to samo. Procesory Intela są procesorami marki
> Intel. Amd to amd itp itp itp.

0. Ustawa nie dotyczy w szczególności procesorów.
1. I popsuty CPU sprzedawca powinienm wg Ciebie naprawić?

> > 1. To problem sklepów.

> Egoistyczne podejście;))

Każdy człowiek jest konsumentem. Także sprzedawca procesorów,
albowiem w sklepie z butami staje się konsumentem. (chyba, że
obok procesorów sprzedaje i buty, lecz i wówczas znajdzie się
w sytuacji konsumenta -- na przykład w sklepie z pralkami)

> > 2. Sprzedawcy też nie są bezsilni i czasami/zazwyczaj mogą dochodzić swoich praw.

> Sprzedawca, jako firma nie może dochodzić swoich praw z tytułu niezgodności
> towaru z umową.

Ale ma inne drogi dochodzenia.

> Może tylko wadliwy towar wysłać do serwisu. Chyba, że towar
> przyszedł od razu wadliwy, wtedy takie coś sprzedawca ma wymieniane od ręki,
> jeżeli w ciągu trzech-piąciu dni od wystawienia faktury odeśle towar do
> dostawcy. Nie dotyczy to produktów posiadających zewnętrzną gwarancje np
> monitorów. Ale ogólnie sprzedawca ma dużo gorsze warunki niż klient.
> Klient ma dwa lata gwarancji, a sprzedwca często dostaje tylko rok od
> dystrybutora. No i gdy towar padnie po roku czasu sprzedawca jest ostro
> w plecy.

To problem sprzedawcy. Ustawa jest faktem. Nie stanowimy parlamentu. :)
Ustawa jest faktem i weszła w życie przed kilku laty.

> > 3. rządzić i żądać

> Wiem... Pisałem na szybkiego przed wyjściem z domu i wyprodukowałem takiego
> babola. Wstyd!

Ano wstyd.

> > 4. Na wymianę sklep też musi dostać trochę czasu.

> Przynajmniej tyle no;)))

Ale nie 100 lat.

> >> Napisz lepiej jak twoja reklamacja monitora? Wymienili od ręki?

> > Nie reklamowałem monitora, ale nagrywarkę. Dziś mija ultimatum,
> > po którym kieruję sprawę do sądu.

> A nagrywarka pewnie z zewnętrzną gwarancją co?v

Gwarancja nie ma nic do tego. Jest tylko poświadczeniem dokonywania
napraw gwarancyjnych. BTW -- sprzedawca utrzymuje, że tych napraw
(wpisanych oraz tej, której nie wpisał) nie było. Co więcej: utrzymuje,
że nagrywarka była >>naprawiana przez wymianę<< -- stąd nagrywarka
po kolejnych naprawach otrzymywała inny numer seryjny, co jest
zapisane w karcie gwarancyjnej. Aby było jasne:

-- nagrywarka była >>naprawiana przez wymianę<<
i jednocześnie
-- nagrywarka nie była w ogóle naprawiana, gdyż
dostarczałem ją sprawną i takąż (bez niczego,
poza sprawdzeniem) otrzymywałem, zaś zmiana
numeru seryjnego nie powinna mnie interesować

> > Ciekawa była reakcja pracowniczki przyjmującej moje żądanie:
> > Przyjęła bez słowa i bez czytania, ale gdy poprosiłem, aby

> Bo pewnie takie pisemka trafiają do magazyny Fellowes;)
> Jeżeli napęd trochę ci pochodził to nie masz co się wygłupiać z tym sądem.

Dam Ci szansę -- zapłać za sprzedawcę. ;)

> Nie wygrasz.

Jesteś wróżem czy prorokiem? :)

> Bo to sprzedawca podejmuje dycyzje. Czy naprawa, wymiana, czy też zwrot kasy.

Już nie ma 'naprawa lub wymiana' -- jest żądanie zwrotu pieniędzy.
Za kwadrans mija ultimatum. :)

> > news:1169495377.1...@s34g2000cwa.googlegroups.com

> Tak działa;)

To dobrze.

> > Może uda się. :) U mnie się udało. (przed chwilą)

> Ale przecież to odnośnik do postu który rozpoczął wątek. A gość przewnie
> kupił wysyłkowo. Takie rzeczy można w ciągu 10 dni oddać bez podania
> przyczyny.

Na jakiej podstawie?

> >> Część psuje się przed upływem 2 letniej gwarancji, rękojmi.
> >> I co niby ma do tego fachowiec sprzedawca? Od fachowca się nie pusją?;)

> > Sprzedawca powinien mieć rozeznanie w tym, czym handluje. Jak Ci
> > zamiast masła sprzeda materiał wybuchowy -- też będzie niewinny? :)

> To nic nie da. Zawsze jakiś odsetek się psuje. Padają procesory Intela,
> padają AMD.

I sprzedawca wówczas bierze lutownicę w rękę, wylutowuje
popsuty tranzystor z CPU i wlutowuje w jego miejsce sprawny. ;)

> Padają dyski samsunga, seagate itp.

Dyski mają MTBF od pół miliona godzin do półtora miliona.
I tyle powinny wypracować. Rok ciągłej pracy to ponad
8/osiem tysięcy godzin. (24*365.25=8766)

Popsutych dysków się nie reperuje, chyba że chałupniczo -- w celu odzyskania danych.

> Wszystko. Nie ma na świecie produktu produkowanego
> seryjnie którego żadne egzemplarz nigdy się nie zepsół.

I dlatego właśnie wprowadza się takie ustawy. Gdyby nic się nie psuło -- ustawy by nie było.

> > W porządnych sklepach, gdy zgłosisz reklamację -- wszystko za
> > Ciebie załatwią i Tobie jedynie podadzą do podpisania stosowny
> > papier z reklamacją, aby postanowieniom ustawy stało się zadość.
> > Kiedyś ode mnie przyjęto reklamację, choć nie miałem już paragonu.
> > Przyjęto, załatwiono wszystko za mnie i przeproszono za utrudnienia. :)

> Tak to zawsze wygląda. W tych nie porządnych też. Oddajesz i czekasz. Ale nie
> ma wymiany od ręki. No chyba że sprzęt od chwili kupienia już był uszkodzony.

Moja reklamacja jest rozpatrywana od początku listopada ubr.
Wcześniej (ustnie) żądałem wymiany nagrywarki bodajże w połowie września ubr.

> >> Nie umiesz stosować syganturki to po prostu nie używaj jej.

> > A jeśli będę używał? :)

> Gwałcisz netykiete.

Będą netykietki? Czy może netykieta przerwie ciążę z uwagi na zadany jej gwałt?

> I możesz narazić się na plonka od bardziej wrażliwych osób.

Które to osoby nie mają mi niczego ciekawego do powiedzenia. :)

Eneuel Leszek

nieprzeczytany,
25 sty 2007, 00:40:0925.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C2EB7BB91...@127.0.0.1

> Jeżeli napęd trochę ci pochodził to nie masz co się wygłupiać z tym sądem.

Pochodził -- z około 150/sto_pięćdziesiąt płyt DVDR zmarnował około 130/sto_trzydzieści.
Ponadto zmarnował kilka (może 4/cztery, może trochę więcej) płyt DVDRW -- wszystkie TDKx4.
(kosztowały sporo)

Zanim zmarnował -- nagrywał [napęd], ale nie czytał; natomiast czytał czytnik
Toshiby wpięty w tę samą tasiemkę. Oddałem nagrywarkę do naprawy (sprzedawca
zapewniał, że nagrywarka naprawiana nie była, a numer seryjny zmieniała wówczas
z niewiadomego powodu) i po odbiorze już i nagrywała, i czytała, ale w krótkim
czasie żadna z tych płyt nie dała się ponownie nagrać. Jedna dała się kasować,
innych nawet kasować nie mogę.

Niektóre z tych płyt (DVDR) były tanie (około 50 sztuk) ale ceny części z nich były wysokie.

-=-

Reasumując:

-- zapłaciłem za nagrywarkę 325 złotych, czyli niemal tyle, ile dziś za trzy

-- do tego dorzuciłem co najmniej drugie tyle na zmarnowane płyty

-- 16 razy jeździłem do sprzedawcy (gwarant i sprzedawca to tutaj
jedno) w sprawie tej nagrywarki

-- nie wyłączam komputera bez potrzeby i czasami po prostu nie mogę
go wyłączyć w danej chwili, a nie można podłączać czy odłączać
tego rodzaju urządzeń bez wyłączenia komputera (teraz pracuje
od 15/piętnastu dni i 1/jednej godziny, i czekam na możliwość
przeładowania systemu z uwagi na pewne modyfikacje, które
wprowadziłem kilka dni temu; a owa nagrywarka mi wyłączała
ten komputer chyba 2/dwa*5/pięć razy -- przy wkłądaniu
i przy wyjmowaniu; wyłączenia po kupnie nie liczę)

-=-

Ale mogę dać Ci szansę -- Ty możesz zapłacić za ZETO Białystok,
jeśli u nich jest aż taka nędza, że muszą omijać prawo. :)
Jeśli się zgodzisz -- wpłacisz im, oni mnie i będzie OK. :)

Ja też handlowałem tego rodzaju sprzętem i ani razu nie robiłem ze swego klienta durnia.

Za sobą mam sprawy sądowe z ,,wielkimi'' tego świata.
ZETO nawet nie raczyło odpowiedzieć na moją reklamację i uczyniło to po moim ponagleniu.
Na moje oświadczenie sprzed tygodnia także nie mam odpowiedzi. Żadnej, chyba że telepatyczną. :)

-=-

Wg ZETO -- nagranie 1 GB lub 2.5 GB na płytę DVD-R jest dowodem sprawności nagrywarki.
Ile płyt przy okazji zmarnowano -- jest słodką tajemnica ZETO. :) W mojej obecności
nie nagrano ani kawałka płyty. Nie pozwolono mi na sprawdzenie w ZETO nagrywarki ani
razu, :) choć się tego dopominałem.

I zauważ ,,symetrię'':

-- wg ZETO nagrywarka jest sprawna i nagrywa, tak więc mogli na niej nagrać
setkę płyt na swoje potrzeby, aby wykazać, że nagrywarka nagrywa, ale
z jakiegoś powodu nagrali tylko na jednej 1 GB i na innej 2.5 GB, z czego
ja otrzymałem tę ostatnią, której inna nagrywarka nie jest w stanie przeczytać;
problem z nagrywaniem zazwyczaj występuje w drugiej połowie płyty DVD-R -- tam,
gdzie ZETO nie testowało

-- wg mnie nagrywarka psuje płyty, tak więc dla mnie każda próba jest stratą
kilku złotych (teraz około 2/dwóch)

W swoich pismach do mnie (jedno do mnie, jedno do Inspekcji Handlowej) -- kłamią i drwią ze mnie. :)

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
25 sty 2007, 01:42:0725.01.2007
do

"Eneuel Leszek" ep8qp1$34s$1...@news.task.gda.pl

> -- wg ZETO nagrywarka jest sprawna i nagrywa, tak więc mogli na niej nagrać
> setkę płyt na swoje potrzeby, aby wykazać, że nagrywarka nagrywa, ale
> z jakiegoś powodu nagrali tylko na jednej 1 GB i na innej 2.5 GB, z czego
> ja otrzymałem tę ostatnią, której inna nagrywarka nie jest w stanie przeczytać;
> problem z nagrywaniem zazwyczaj występuje w drugiej połowie płyty DVD-R -- tam,
> gdzie ZETO nie testowało

Nagrywarka chyba lepiej sobie radzi z DVD+R. Chyba, bo testowałem głównie
z DVD-R -- mówiono mi w ZETO, że winne są płyty. No i oczywiście ZETO na
płytę DVD+R nagrało aż 4 GB. Ja za sobą mam około 30 płyt DVD+R, z tego
około 15 VOBIS i 10 Media_Steore, więc trudno cos tu powiedzieć o jakości
nagrywania. Większość płyt w ogóle -- to TDK, po TDK EMTEC, SONY i Verbatim.

Część płyt udało się nagrać, ale po jakimś czasie pojawiły się na nich błędy.
Na kilku pojawiły się po kilku dniach, i to takie błędy, które uniemożliwiły
czytanie płyty. Po odbiorze z napraw (których wg ZETO nie było, choć zmieniał
się numer nagrywarki w trakcie tych niebyłych napraw) nagrywarka nagrywała
lepiej niż przed naprawami. Jedna z napraw dotyczyła wspomnianych płyt DVDRW,
jedna płyty CDRW (przed naprawą płyty nie można było nagrywać, po naprawie
można było) i wszystkie płyt DVD-R. W większości wypadków płytę DVD-R udawało
się nagrać do około połowy -- w TDK x8 do miejsca, w którym nagrywarka zmieniała
szybkość na x8 i można było uniknąć popsucia płyty, ograniczając szybkość
nagrywania do x6, ale po jakimś czasie (około trzech miesiącach) na części
z tych płyt pojawiły się błędy.

> -- wg mnie nagrywarka psuje płyty, tak więc dla mnie każda próba jest stratą
> kilku złotych (teraz około 2/dwóch)

> W swoich pismach do mnie (jedno do mnie, jedno do Inspekcji Handlowej) -- kłamią i drwią ze mnie. :)

+ W swoich pismach do mnie (jedno bezpośrednio do mnie
a jedno do Inspekcji Handlowej) -- kłamią i drwią ze mnie. :)

Adramelech

nieprzeczytany,
25 sty 2007, 08:51:5325.01.2007
do
"Eneuel Leszek" <pro...@czytac.fontem.lucida.console9> Odpowiedz na
news:ep8o50$t0f$1...@news.task.gda.pl:

>
> "Adramelech" Xns98C2EB7BB91...@127.0.0.1
>
>> > 0. Nie wszystkie, ale sprzedające barachło.
>
>> Wszystkie sklepy sprzedają to samo. Procesory Intela są procesorami
>> marki Intel. Amd to amd itp itp itp.
>
> 0. Ustawa nie dotyczy w szczególności procesorów.

To był przykład byś zaakceptował że wszyscy sprzedają to samo. I dobry i zły
sprzedawca ma taki sam sprzęt w swojej ofercie.

> 1. I popsuty CPU sprzedawca powinienm wg Ciebie naprawić?

Oczywiście. Ale nie on osobiście. Proc leci do dystrybutora, a ten odsyła do
swojego itp. I po jakimś czasie do klienta wraca naprawiony lub wymieniony na
inny sprzęt.

> To problem sprzedawcy. Ustawa jest faktem. Nie stanowimy parlamentu. :)
> Ustawa jest faktem i weszła w życie przed kilku laty.

To było tylko tłumaczenie czemu sprzedwca nie wymienia od ręki uszkodzonego
sprzętu.

> Ano wstyd.

Wim;)



>> > 4. Na wymianę sklep też musi dostać trochę czasu.
>
>> Przynajmniej tyle no;)))
>
> Ale nie 100 lat.

Z tego co pamiętam, to ustawa określa tylko czas na ustosunkowanie się czy
uważa reklamacje za zasadną czy nie. Dalej już nie ma sprecyzownego czasu.
Może naprawiać towar "do bólu", a pojedyncza reklamacja może ciągnąć się i
miesiąć...

>> >> Napisz lepiej jak twoja reklamacja monitora? Wymienili od ręki?
>
>> > Nie reklamowałem monitora, ale nagrywarkę. Dziś mija ultimatum,
>> > po którym kieruję sprawę do sądu.
>
>> A nagrywarka pewnie z zewnętrzną gwarancją co?v
>
> Gwarancja nie ma nic do tego. Jest tylko poświadczeniem dokonywania
> napraw gwarancyjnych.

Nie tylko. Karta gwarancyjna ozancza że producent przejmuje na siebie
serwisowanie sprzętu.

> BTW -- sprzedawca utrzymuje, że tych napraw
> (wpisanych oraz tej, której nie wpisał) nie było. Co więcej: utrzymuje,
> że nagrywarka była >>naprawiana przez wymianę<< -- stąd nagrywarka
> po kolejnych naprawach otrzymywała inny numer seryjny, co jest
> zapisane w karcie gwarancyjnej. Aby było jasne:
>
> -- nagrywarka była >>naprawiana przez wymianę<<
> i jednocześnie
> -- nagrywarka nie była w ogóle naprawiana, gdyż
> dostarczałem ją sprawną i takąż (bez niczego,
> poza sprawdzeniem) otrzymywałem, zaś zmiana
> numeru seryjnego nie powinna mnie interesować

No ewidentna ściema. Pewnie gdybyś skorzystał z serwisu producenta już dawno
problem był by rozwiązany. A co to za producent?

> Dam Ci szansę -- zapłać za sprzedawcę. ;)
>
>> Nie wygrasz.
>
> Jesteś wróżem czy prorokiem? :)

Na podstawie tego co pisałeś wcześniej tak stwierdziłem. Sprawa była jasna.
Ale widze że sprzedawca coś tu kręci, wiec sprawa nie jest już taka jasna...

>> To nic nie da. Zawsze jakiś odsetek się psuje. Padają procesory Intela,
>> padają AMD.
>
> I sprzedawca wówczas bierze lutownicę w rękę, wylutowuje
> popsuty tranzystor z CPU i wlutowuje w jego miejsce sprawny. ;)

Odsyła do dystrybutora i czeka na kuriera z naprawionym/wymienonym sprzetem.



>> Padają dyski samsunga, seagate itp.
>
> Dyski mają MTBF od pół miliona godzin do półtora miliona.
> I tyle powinny wypracować. Rok ciągłej pracy to ponad
> 8/osiem tysięcy godzin. (24*365.25=8766)
>
> Popsutych dysków się nie reperuje, chyba że chałupniczo -- w celu
> odzyskania danych.

Seagate naprawia. Odsyła do dyski z naleką o certyfikowanej naprawie. Inni
pewnie robią tak samo, z tym że nie mają takich nalepek.


>> I możesz narazić się na plonka od bardziej wrażliwych osób.
>
> Które to osoby nie mają mi niczego ciekawego do powiedzenia. :)

Przeważnie netykietą nie przejmują się "dzieci neostrady". Chcesz być w
jednym worze wraz z nimi? Dodanie tej spracji bedzie wielką ujmą na twoim
honorze?;)

Adramelech

nieprzeczytany,
25 sty 2007, 08:53:4525.01.2007
do
"Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console11>
Odpowiedz na news:ep8udc$fp5$1...@achot.icm.edu.pl:

>
> "Eneuel Leszek" ep8qp1$34s$1...@news.task.gda.pl
>
>> -- wg ZETO nagrywarka jest sprawna i nagrywa, tak więc mogli na niej
>> nagrać
>> setkę płyt na swoje potrzeby, aby wykazać, że nagrywarka nagrywa,
>> ale
>> z jakiegoś powodu nagrali tylko na jednej 1 GB i na innej 2.5 GB, z
>> czego ja otrzymałem tę ostatnią, której inna nagrywarka nie jest w
>> stanie przeczytać; problem z nagrywaniem zazwyczaj występuje w drugiej
>> połowie płyty DVD-R -- tam, gdzie ZETO nie testowało
>
> Nagrywarka chyba lepiej sobie radzi z DVD+R. Chyba, bo testowałem
> głównie z DVD-R -- mówiono mi w ZETO, że winne są płyty. No i oczywiście

LiteOn? Ten faktycznie nie posiada zewnętrznej gwarancji. W gdańsku, nie wiem
jak gdzie indziej Lajtona sprzedają teraz tylko na wyraźne rządanie klienta.
Żaden normalny sprzedawca nie chce tego sprzedać bo to tylko koszty
serwisowe;)

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
25 sty 2007, 12:24:0925.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C35A7CCC5...@127.0.0.1

> LiteOn?

Toshiba.

Eneuel Leszek

nieprzeczytany,
25 sty 2007, 15:24:5525.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C35A2B570...@127.0.0.1

> > 0. Ustawa nie dotyczy w szczególności procesorów.

> To był przykład byś zaakceptował że wszyscy sprzedają to samo.
> I dobry i zły sprzedawca ma taki sam sprzęt w swojej ofercie.

Ustawa dotyczy i butów, i samochodów, i ubrań... Poczytaj, czego nie dotyczy.

> > 1. I popsuty CPU sprzedawca powinienm wg Ciebie naprawić?

> Oczywiście. Ale nie on osobiście. Proc leci do dystrybutora, a ten odsyła do
> swojego itp. I po jakimś czasie do klienta wraca naprawiony lub wymieniony na
> inny sprzęt.

Naprawiony -- z wymienionym tranzystorem. ;)

-==-

> Przeważnie netykietą nie przejmują się "dzieci neostrady". Chcesz być
> w jednym worze wraz z nimi? Dodanie tej spracji bedzie wielką ujmą na
> twoim honorze?;)

I jak takie dziecko (czyli nieletni?) neostrady zgwałci
netykietę, to kto za taki gwałt odpowiada? Neostrada ;)
czy gwałcące netykietę dziecko? :) I czy netykieta może
przerwać ciążę powstałą w wyniku takiego gwałtu czy nie
może? ;) A w razie czego (jeśli dziecko się z netykietą
nie ożeni zaś netykieta urodzi i będzie wychowywać) kto
płaci alimenty netykiecie? Noestrada (za swoje dziecko)
czy gwałcące netykietę dziecko? I jak z nazwiskiem tego
poczętego w wyniku gwałtu dziecka? I przynależnością do
Kościoła? Kto ma chrzcić, ;) jak nazwać?... Dużo pytań?
Jak przy gwałtach. Gwałty to poważna sprawa!!!

Cynio

nieprzeczytany,
26 sty 2007, 14:51:2726.01.2007
do
On 23 Sty, 19:27, Adramelech <adr...@tu.nie.ma> wrote:
> > Ustawodawca daje prawo wyboru konsumentowi.

>Prawo wyboru, ale to sprzedawca decyduje. Może oddać pieniądze, a może też
> naprawić. Oczywiście sprzedawca naprawi, bo niby czemu ma być w plecy kase.


Wątek troche mnie zaciekawił wiec zadzwoniłem do UOKiK-u na
bezpłatna infolinię no i konsultant potwierdził wersje Leszka.
To konsument decyduje powołując sie na niegodności towaru z umową
czy ma odbyc sie naprawa czy wymiana. Cytując zapis art. 8-ego

"Art. 8. 1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową,
kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową
przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa
albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów. Przy
ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się wartość towaru
zgodnego z umową oraz rodzaj i stopień stwierdzonej niezgodności, a
także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby
kupującego inny sposób zaspokojenia."

gdy sprzedawca odmówi wymiany to na nim ciąży udowodnienie, że
wymiana jest niemozliwa lub wymaga nadmiernych kosztów. Więc w
przypadku opisywanym raczej nie powinno być problemów z wymianą,
choc oczywiscie moze być sytuacja , że sprzedawca w dlaszym ciągu
nie zgodzi się na wymianę i wtedy pozostaje droga sądowa.

Nalezy również zachowac forme pismena oraz wyraźne zastrzeżenie,
że w reklamacji podnosi sie zarzut niezgodności towaru z umową. W
innym przypadku taka reklamacja może być rozpatrywana pod kątem
warunków gwarancyjnych.

--
Pozdr.
Cynio

Adramelech

nieprzeczytany,
26 sty 2007, 19:33:2426.01.2007
do
"Cynio" <cyni...@piaseczno.com.pl> Odpowiedz na
news:1169819487....@j27g2000cwj.googlegroups.com:

> On 23 Sty, 19:27, Adramelech <adr...@tu.nie.ma> wrote:
>> > Ustawodawca daje prawo wyboru konsumentowi.
>
>>Prawo wyboru, ale to sprzedawca decyduje. Może oddać pieniądze, a może
>>też
>> naprawić. Oczywiście sprzedawca naprawi, bo niby czemu ma być w plecy
>> kase.
>
>
> Wątek troche mnie zaciekawił wiec zadzwoniłem do UOKiK-u na
> bezpłatna infolinię no i konsultant potwierdził wersje Leszka.
> To konsument decyduje powołując sie na niegodności towaru z umową
> czy ma odbyc sie naprawa czy wymiana. Cytując zapis art. 8-ego
>
> "Art. 8. 1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową,
> kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową
> przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa
> albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów. Przy
> ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się wartość towaru
> zgodnego z umową oraz rodzaj i stopień stwierdzonej niezgodności, a
> także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby
> kupującego inny sposób zaspokojenia."

Tu nie ma ani słowa o tym że to kupujący decyduje czy następuje wymiana czy
naprawa. A nawet gdyby, to sprzedawca bez problemu udowodni że z wymianą
wiążą się nadmierne koszty. Kaszty zakupu nowego towaru przez sprzedawce.



> gdy sprzedawca odmówi wymiany to na nim ciąży udowodnienie, że
> wymiana jest niemozliwa lub wymaga nadmiernych kosztów. Więc w

Żeby wieminić musi kupić u dystrybutora nowy przedmiot.

> przypadku opisywanym raczej nie powinno być problemów z wymianą,
> choc oczywiscie moze być sytuacja , że sprzedawca w dlaszym ciągu
> nie zgodzi się na wymianę i wtedy pozostaje droga sądowa.

Ale tak na logikę... Gdyby to była prawda... Czy ktokolwiek przy zdrowych
zmysłach godziłby się czekać przynajmnie dwa tygodnie na naprawe, skoro może
zarządać sobie wymiana na nowy?

Eneuel Leszek

nieprzeczytany,
26 sty 2007, 23:54:2626.01.2007
do

"Cynio" 1169819487....@j27g2000cwj.googlegroups.com

: gdy sprzedawca odmówi wymiany to na nim ciąży udowodnienie, że


: wymiana jest niemozliwa lub wymaga nadmiernych kosztów.

Gdy odmówi wymiany -- możesz żądać zwrotu szmalu!
Ja zażądałem i otrzymałem. :)

: Więc w przypadku opisywanym raczej nie powinno być problemów


: z wymianą, choc oczywiscie moze być sytuacja , że sprzedawca
: w dlaszym ciągu nie zgodzi się na wymianę i wtedy pozostaje
: droga sądowa.

I zazwyczaj wymięka, gdy otrzymuje pozew. :) Zeto Wymiękło
na przysłowiową chwilę przed sporządzeniem pozwu... O 8:10
zbudził mnie telefon. Spałem, gdy rozmawiałem, ale zanotowałem
to i owo, i przeczytałem, gdy się zbudziłem. :) Myślałem, że
ktoś z Usenetu robi mnie w konia, ale zaryzykowałem. :)

Do około 14 wyłączałem komputer. :)

Dzień zapowiadał się lekko, więc byłem niewyspany...
Prawie nic nie widziałem z bliska -- czasami mi się
coś takiego przytrafia, gdy jestem zmęczony.

Około 15 odjeżdżałem sprzed ZETO bez nagrywarki, bez
gwarancji, bez paragonu, ale z kwitem i z pieniędzmi. :)

Dzień wcześniej postanowiłem postawić bardzo dużo w obronie swej racji.
Rozprawy sądowej byłem niemal pewny. I miałem farta, jako że w ostatniej
chwili stało się coś, co miało pozwolić mi na zaangażowanie w ewentualnym
sporze co najmniej dużo w sytuacji, gdyby ZETO zagrało w pokera. :) Głupio
zrobię, jeśli napiszę, że w razie czego mógłbym postawić w słusznym sporze
tyle, że nawet wielkie ZETO mogłoby zostać finansowo zagrożone (przegrany
płaci za proces) ale też głupio zrobiłbym, gdybym o tym nie napisał. :)

Gdy dotarło do mnie, że ZETO wymięka -- z jednej strony czułem ogromną
radość (bo cóż tak cieszy mocno, jak wygrana bez walki) ale z przeciwnej
czułem jakiś niedosyt...

Kiedy zaczynałem z nimi spór -- nie miałem niczego poza świadomością swojej racji.
A wczoraj -- byłem już uzbrojony po zęby i gotowy nawet na długotrwały, wyniszczający
psychicznie czy finansowo proces sądowy, w którym nawet latami ciągnęłyby się rozprawy,
powoływani byliby biegli, za których bym musiał płacić, świadkowie (których nie było
naprawdę) itd...

Mam za sobą takie spory.

Fajnym :) był spór z zakładami mięsnymi. Zaczęło się od około 300 złotych.
Skończyło na 7500, a mogło być (jak mnie pouczył sędzia) 9000, zaś wraz
z apelacja 9200. :) W międzyczasie lokalnie :) przegrałem i zostałem nawet
ukarany grzywną. Policjant zauważył, że to niewielka grzywna, i że mogę
zapłacić ją bez płaczu, na co ja mu odparłem, że nie tylko nie zamierzam
płacić ani grosza, ale zamierzam wygrać, a jego doprowadzić do prokuratury
w charakterze oskarżonego. :) Nie doprowadziłem -- i do końca życia ta sprawa
pozostanie dla mnie bolączką, której nic nie uleczy. Jakiś czas później miałem
tego policjanta niemal w garści kolejny raz, ale też mi się wymknął.

Pamiętam krótką ;) rozmowę na kolegium, gdzie odmówiono mi przyjęcia ode mnie
mojego pisma procesowego, tłumacząc mi, iż nie mam prawa do złożenia takowego
pisma. Skierowano mnie do radcy prawnego czy kogoś takiego -- już nie pamiętam.
Wyznałem :) mu prawdę o swoich zamiarach postawienia policjanta przed prokuraturą
i zapytałem, czy także i on (mój rozmówca -- radcy prawnego) chce się tam znaleźć
w roli oskarżonego. W odpowiedzi zadał mi jakieś pytanie, którego treść faktyczna
brzmiała: 'nie chcę'. Jedną rękę wyciągnął w moim kierunku, drugą chwycił pieczątkę
'wpłynęło'... Podałem dwie kartki papieru... Trzask, trzask...

-- Pamięta pan może sygnaturę akt?

Zapisał ją i z wrażenia oddał mi tę kopię, na której zapisał. Oczywiście
wymieniliśmy kopie, tak że sygnatura została na ,,jego'' kopii, nie na mojej. :)

* zakłady mięsne, de facto PZU -- miałem przeciwko sobie policję i kolegium,
i nawet zostałem tymczasowo uznany winnym

* spółdzielnia mieszkaniowa -- wieloletni spór wygrany połowicznie (brak
apelacji, która mogła dokończyć dzieło) ale wygrana nie mogła cieszyć
z powodów niezwiązanych z tym sporem

* Tomasz Purzecki (pseudobiznesman) -- tu była cała seria spraw i choć
je wygrałem, nie dane mi było dokończyć dzieła :)

* Było jeszcze coś, o czym pisać nie chcę. Skasowanie prawomocnego wyroku.

O swoich sprawach pisałem przed laty na grupach, ale nie przedstawiałem
się wówczas jako Eneuel Leszek Ciszewski, a jako Leszek Ciszewski. :)

Spór z ZETO rysował się jak masakra dzieci uzbrojonych w bambusowe kije,
której dokonuje stado nowoczesnych czołgów...

W kilka godzin po telefonie z ZETO miałem jeszcze jeden telefon.
Trochę niespodzianie wygasł (przygasł) inny spór, który też miał
znaleźć swój finał w sądzie.

: Nalezy również zachowac forme pismena

No tak.

: oraz wyraźne zastrzeżenie, że w reklamacji podnosi sie zarzut
: niezgodności towaru z umową.

Wyraźnie trzeba się powołać na wiadomą ustawę. :)

: W innym przypadku taka reklamacja może być rozpatrywana pod kątem
: warunków gwarancyjnych.

Nie może. :)

-=-

Zapraszam do lektury miesięcznika >>Komputer Świat ekspert<<
gdzie na stronie 74 jest opisana procedura reklamacyjna. :)
Tytuł artykułu -- >>Oddaj bubel<<.

-=-

Jeśli ktoś zarzuca mi, że bajeruję w sprawie ZETO i nagrywarki -- proszę,
aby się wypowiedział otwarcie. :) Może postawię wówczas skany pism i skan
kwitu, na którym ZETO koryguje :) wiadomy paragon. (czyli skan papieru,
który pokazuje, że ZETO zwróciło mi dzisiaj pieniądze na nagrywarkę)

-=-

Z powodu pomocy Miejskiego Rzecznika Konsumentów i Inspekcji Handlowej -- czuje
się trochę jak człowiek, który zwyciężył może i uczciwie, ale nieładnie, bo jakby
skopał leżącego. Ale co miałem uczynić? :) Moim zdaniem ZETO powinno było ustąpić
we wrześniu ubr., kiedy stało się jasne dla mnie, że nagrywarka jest bublem. :)

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
26 sty 2007, 23:57:1226.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C4C6ED8ED...@127.0.0.1

> Tu nie ma ani słowa o tym że to kupujący decyduje czy następuje wymiana czy naprawa.

Ale decyduje. :)

> A nawet gdyby, to sprzedawca bez problemu udowodni że z wymianą
> wiążą się nadmierne koszty.

I co sprzedawcy z tego przyjdzie?

> Kaszty zakupu nowego towaru przez sprzedawce.

> > gdy sprzedawca odmówi wymiany to na nim ciąży udowodnienie, że
> > wymiana jest niemozliwa lub wymaga nadmiernych kosztów. Więc w

> Żeby wieminić musi kupić u dystrybutora nowy przedmiot.

Owszem.

> > przypadku opisywanym raczej nie powinno być problemów z wymianą,
> > choc oczywiscie moze być sytuacja , że sprzedawca w dlaszym ciągu
> > nie zgodzi się na wymianę i wtedy pozostaje droga sądowa.

> Ale tak na logikę... Gdyby to była prawda... Czy ktokolwiek przy zdrowych
> zmysłach godziłby się czekać przynajmnie dwa tygodnie na naprawe, skoro może
> zarządać sobie wymiana na nowy?

Wiesz... Na tę wymianę też trzeba dać sprzedawcy trochę czasu. :)

Adramelech

nieprzeczytany,
27 sty 2007, 10:16:1127.01.2007
do
"Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console> Odpowiedz
na news:epe10d$s0b$1...@flis.man.torun.pl:

>
> "Adramelech" Xns98C4C6ED8ED...@127.0.0.1
>
>> Tu nie ma ani słowa o tym że to kupujący decyduje czy następuje wymiana
>> czy naprawa.
>
> Ale decyduje. :)

Upieram się przy tym że nie. Ustawa nie mówi że to klient decyduje.



>> A nawet gdyby, to sprzedawca bez problemu udowodni że z wymianą
>> wiążą się nadmierne koszty.
>
> I co sprzedawcy z tego przyjdzie?

To że nie musi kupować w hurtowni nowej rzeczy, tylko eleganko odsyła do
dystrybutora i dostaje naprawioną rzecz, którą oddaje klientowi. Nie ponosi
dodatkowych kosztów, tylko ewentualny koszt przesyłki do dystrybutora.

>> Ale tak na logikę... Gdyby to była prawda... Czy ktokolwiek przy
>> zdrowych zmysłach godziłby się czekać przynajmnie dwa tygodnie na
>> naprawe, skoro może zarządać sobie wymiana na nowy?
>
> Wiesz... Na tę wymianę też trzeba dać sprzedawcy trochę czasu. :)

Gdy towar zostaje wymieniony na nowy(nie inny)gwarancja biegnie od początku.

Adramelech

nieprzeczytany,
27 sty 2007, 10:18:5627.01.2007
do
"Eneuel Leszek" <pro...@czytac.fontem.lucida.console9> Odpowiedz na
news:epe0rf$dcf$1...@news.task.gda.pl:

>
> "Cynio" 1169819487....@j27g2000cwj.googlegroups.com
>
>: gdy sprzedawca odmówi wymiany to na nim ciąży udowodnienie, że
>: wymiana jest niemozliwa lub wymaga nadmiernych kosztów.
>
> Gdy odmówi wymiany -- możesz żądać zwrotu szmalu!
> Ja zażądałem i otrzymałem. :)

Gdy odmówi wymiany, naprawy to tak. Ale sprzedwca w pierszej kolejności
bedzie naprawiać.

Gratuluje pomyślnego zakończenia sprawy!

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
27 sty 2007, 12:16:4427.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C56873A73...@127.0.0.1

> Upieram się przy tym że nie. Ustawa nie mówi że to klient decyduje.

Ale sądy mówią. :)

> >> A nawet gdyby, to sprzedawca bez problemu udowodni że z wymianą
> >> wiążą się nadmierne koszty.

> > I co sprzedawcy z tego przyjdzie?

> To że nie musi kupować w hurtowni nowej rzeczy, tylko eleganko odsyła do
> dystrybutora i dostaje naprawioną rzecz, którą oddaje klientowi. Nie ponosi
> dodatkowych kosztów, tylko ewentualny koszt przesyłki do dystrybutora.

Ale konsument może zażądać wymiany. Oczywiście tłuczenie głową w ścianę:

E -- może zadać wymiany
? -- nie może

nie ma sensu. Proponuję skierowanie pytań do rzeczników i innych prawników.
I oczywiście nie teraz, na zapas, ale w sytuacji, gdy będzie to istotne.
Teraz warto tylko zapamiętać, że ustawa taka jest.

> >> Ale tak na logikę... Gdyby to była prawda... Czy ktokolwiek przy
> >> zdrowych zmysłach godziłby się czekać przynajmnie dwa tygodnie na
> >> naprawe, skoro może zarządać sobie wymiana na nowy?
> >
> > Wiesz... Na tę wymianę też trzeba dać sprzedawcy trochę czasu. :)

> Gdy towar zostaje wymieniony na nowy(nie inny)gwarancja biegnie od początku.

Tak. Wszystko biegnie od początku. I ochrona ustawowa i gwarancja,
i w ogóle wszystko jest takie jak przy kupnie nowej rzeczy.

Eneuel Leszek

nieprzeczytany,
27 sty 2007, 13:10:4427.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C568EB8B9...@127.0.0.1

> Gdy odmówi wymiany, naprawy to tak. Ale sprzedwca w pierszej kolejności
> bedzie naprawiać.

Już pisałem, że to wyjaśniłem z Rzecznikiem. :)

> Gratuluje pomyślnego zakończenia sprawy!

Dzięki.

Moja nagrywarka (przejścia nagrywarkowe) były pokutą za wystawienie (przeze
mnie) tej nagrywarce dobrych not mimo złych efektów -- początkowo chwaliłem
tę Toshibę, sądząc mylnie, iż wina leży po stronie płyt. Jeśli ktoś zakupił
takową nagrywarkę dzięki moim recenzjom -- mógł ją później reklamować, idąc
moimi śladami nadal. :) Oczywiście ustawa nie obejmuje każdego, więc może
jeszcze kogoś na swym sumieniu mam.

Wydałem dobre opinie, choć widziałem na własne oczy testy tej nagrywarki,
na których wypadła straszliwie źle -- po prostu uznałem, że nie rozumiem
tych testów. Gdy szukałem testów później -- nie znalazłem już ich. Teraz
zamierzam nieco pokorniej podchodzić do różnych recenzji, ale pomyłek na
pewno nie wyeliminuję.

Wydałem dobre opinie, choć psuła płytę po płycie. Zwłaszcza dotyczy to DVD-R,
ale kilka DVD+R też popsuła. Format minus wybrałem dlatego, że był wówczas
czytany przez wszystko, podczas gdy plus przez starsze stacjonarne odtwarzacze
nie był czytany -- niby było to dla mnie obojętne, ale jeśli dwie rzeczy są
niemal identyczne, a jednak coś przemawia na korzyść którejś -- to chyba trzeba
wziąć pod uwagę właśnie to coś. Później się okazało, że na minus mieści się 7 MiB
więcej niż na plus.

I aby było jasne -- plusów nagrałem zbyt mało, aby się o nich wypowiadać,
choć wydaje mi się nie bez powodu, że z plusami radziła sobie lepiej niż
z minusami. Gdyby mi od razu powiedziano, że mam zrezygnować z minusów -- może
bym nie szukał dobrych minusów, ale pozostał przy Piusach, i być może nie marudziłbym.
Na pewno, gdyby mi zaoferowano tuż po zakupie nagrywarki szpulkę :) płyt plus w zamian
za odstąpienie od pretensji okołominusowych -- zgodziłbym się, jako że nie na filmach
mi zależało, a na backupach danych. Nie mam nawet dostępu do odtwarzacza stacjonarnego. :)
Ale nie zaproponowano, a polecono cierpliwe oczekiwanie dobrej jakości płyt. :)
Jak duża :) by miała być taka szpulka? Moim zdaniem 80 sztuk TDK DVDx8 -- ZETO
by za nią zapłaciło około 50 złotych, bo prezent pozostałby nieopodatkowany. :)

Gdy kupowałem nagrywarkę -- spytałem, który format jest lepszy i czym się oba
różnią między sobą. W odpowiedzi (pamiętam tę rozmowę i pamiętam człowieka,
z którym wówczas rozmawiałem) usłyszałem, że praktycznie niczym się nie
różnią, ale powinienem nagrywać na plusach. :) Wówczas nie rozumiałem tej
odpowiedzi i uznałem, że powinienem sam zrozumieć, co oba formaty różni
i który dla mnie jest lepszy. Dopiero później do mnie dotarło (uświadomiłem
sobie), że człowiek ten mógł wiedzieć w dniu zakupu o tym, że nagrywarka nie
radzi sobie z płytami minus.

Na początek (prawie na początek) zakupiłem po dwie płyty Vobis -- 2/dwie minus
i 2/dwie plus. Najpierw nagrałem plusy i uznałem, że płyty nie są złe, po czym
dokupiłem po 11/jedenaście (tyle się mieściło w pudełka) sztuk owych Vobisów
(11 minus w jednym pudełku i 11 plus w drugim) i 10 plusów (bo tylko takie były)
Media_Store. (Vobis był produkowany przez Media_Store) Dopiero po wielu miesiącach
uświadomiłem sobie, że plusy z tamtych płyt nagrywały się poprawnie, a minusy nie.
Poprawność (plusów) **nie oznacza** tutaj stuprocentowej poprawności, a niepoprawność
**oznacza** stuprocentową niepoprawność.

Prawie na początek -- bo na początku były dwie płyty zakupione w ZETO.
Obie padły w dniu zakupu. Performance, Espernaza?... Jakoś tak.
Wówczas jeszcze szukałem błędu w samym systemie operacyjnym, który
po prostu przeinstalowałem w kilka dni po zakupie nagrywarki. W tym
starym WXP instalator stale instalował mi nieistniejący napęd optyczny.
Nie mogło to być przyczyna psucia płyt, gdyż dwie powolne (zakupione
w ZETO razem z nagrywarką) płyty DVD+RW nagrywały się bezbłędnie, ale
w ferworze nie pomyślałem o tym. Myśl, że nagrywarka Toshiby jest
wadliwa -- tłumiłem w zarodku!! Poza tym stałe doinsatlowywanie było
dla mnie irytujące i coś trzeba było z tym uczynić, a wszelkie próby
naprawienia WXP spełzły na niczym. Backapu chodzącego WXP nie miałem,
jako że właśnie w tym celu (backupowania) kupiłem nagrywarkę DVD.


-=-

A teraz coś śmiesznego: policzyłem, że do czasu zaniesienia oświadczenia
o odstąpieniu od umowy, odwiedziłem ZETO 16 **razy; oświadczenie było przy
okazji 17 wizyty, a 18 wizytą było odebranie pieniędzy i zwrot nagrywarki.

Innymi słowy: nagrywarka doczekała się upgradu z szesnastokrotnej (x16)
do osiemnastokrotnej (x18) -- co chyba dobrze ;) o niej świadczy. ;)
Można powiedzieć, że jest rozwijana, suportowana?... ;)

**razy -- nie liczę tu wizyty niezwiązanej z nagrywarką :)

-=-

Jeśli kogoś namówiłem na kupno tej nagrywarki -- przepraszam.

Co do płyt Vobis i Media_Store: Być może niesłusznie źle
się wyraziłem o Vobisach, natomiast Media_Store, które
kupiłem, są niewyważone. Żadna nie padła (a nagrałem kilka
z zakupionych 10/dziesięciu) ale przy takim łomocie
(niewyważonych płyt) trudno mówić o dobrej ich jakości.

Pozostaje więc być może sprawa przeproszenia firmy Vobis.
Prawie na pewno pozostaje. :) Przemyślę sposób uczynienia
tego i przeproszę, jeśli znajdę dobre rozwiązanie.

Eneuel Leszek

nieprzeczytany,
27 sty 2007, 13:17:5927.01.2007
do

"Eneuel Leszek" epffgc$qeo$1...@news.task.gda.pl

> Na pewno, gdyby mi zaoferowano tuż po zakupie nagrywarki szpulkę :) płyt plus w zamian

Powiedzmy tuż po zakupie -- 10/dziesięć, a resztę później.
Na początku te płyty były bardzo drogie. Staniały na przełomie lat 2005 i 2006.

> za odstąpienie od pretensji okołominusowych -- zgodziłbym się, jako że nie na filmach
> mi zależało, a na backupach danych. Nie mam nawet dostępu do odtwarzacza stacjonarnego. :)
> Ale nie zaproponowano, a polecono cierpliwe oczekiwanie dobrej jakości płyt. :)
> Jak duża :) by miała być taka szpulka? Moim zdaniem 80 sztuk TDK DVDx8 -- ZETO

+ by za nią zapłaciło około 50 złotych, bo prezent ;) pozostałby nieopodatkowany. :)

Cynio

nieprzeczytany,
29 sty 2007, 12:04:2929.01.2007
do

On 26 Sty, 19:33, Adramelech <adr...@tu.nie.ma> wrote:

>Tu nie ma ani słowa o tym że to kupujący decyduje czy następuje wymiana czy
> naprawa.

Jest - "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową
przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy". skoro kupujący moze
żadać tego lub tego to kupujący decyduje.

> A nawet gdyby, to sprzedawca bez problemu udowodni że z wymianą
> wiążą się nadmierne koszty. Kaszty zakupu nowego towaru przez sprzedawce.

ale w ustawie nie jest mowa jakie koszty rzeczywisćie sprzedaca
poniesie (bezwzględne wartości) ale, że przy okreslaniu tych kosztów
bierze się wartości towaru zgodnego z umową oraz stopień
niezgodności.

> Ale tak na logikę... Gdyby to była prawda... Czy ktokolwiek przy zdrowych
> zmysłach godziłby się czekać przynajmnie dwa tygodnie na naprawe, skoro może
> zarządać sobie wymiana na nowy?

Ale to jest prawda, niestety większość konsumentów o tym nie wie stąd
często sprzedawcy wykorzystują ta niewiedzę i proponuja naprawę i to z
warunków gwarancji która jest duzo niekorzystniejsza niż "niezgodności
towaru z umową"

--
Pozdr.
Cynio

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
29 sty 2007, 17:38:3129.01.2007
do

"Cynio" 1170068669.1...@v45g2000cwv.googlegroups.com

>Tu nie ma ani słowa o tym że to kupujący decyduje czy następuje wymiana czy
> naprawa.

: Jest - "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową
: przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy". skoro kupujący moze
: żadać tego lub tego to kupujący decyduje.

Owszem. Może to albo może tamto. Nie może i tego, i tego, ale może
jedno z dwojga. I napisane jest, że może to konsument, nie sprzedawca.

Weźmy język potoczny:

Proszę pani -- może pani wyjść za mąż za Ziutka albo za Józka.

Jak rozumiemy powyższe zdanie? Dokładnie tak, że owa pani może wybrać
pomiędzy Ziutkiem i Józkiem, ale nie może być żoną i Ziutka, i Józka.

(; I wiadomo dlaczego nie może za obu naraz -- bo by się zapracowała
na śmierć przy prasowaniu koszul dwóm facetom. ;)

Na mojej gwarancji nagrywarki było napisane:

[..] sprzedawca może wymienić sprzęt na wolny od wad lub zwrócić
uiszczoną zapłatę przy zakupie [..]

I tutaj na przykład ,,mój'' sprzedawca nie miał wątpliwości co do
tego, że jego prawo :) (czyli przez owego sprzedawcę ustanowione
na jego potrzeby) pozwala jemu na decydowanie.

Dokładnie tak samo skonstruowana jest alternatywa ustawowa, ale
decyzja powierzona jest tam konsumentowi, nie sprzedawcy. :)

I aby było jasne -- my możemy deliberować do nocy, do rana
i jeszcze jutro, ;) ale ważne są rozstrzygnięcia sądów. :)
I są one dla nas korzystne. No i moim zdaniem zapis w ustawie
jest jasny i jednoznacznie daje konsumentowi prawo do decydowania
co do tego, czy chce reperować, czy od razy wymieniać. I nie jest
to wcale takie absurdalne, bo czasami korzystniejsza z punktu widzenia
konsumenta jest reperacja niż wymiana: Jeśli kupiłeś samochód i go jakoś
podrasowałeś, a w samochodzie odkryłeś defekt, który łatwo usunąć poprzez
reperację samochodu -- może być dla Ciebie niekorzystne wymienienie
samochodu na nowy, bo ten nowy owego upgradu będzie pozbawiony.

Wówczas (gdyby ustawa nie dawała konsumentowi prawa do reperacji)
taki konsument mógłby być niezadowolony z takiej ustawy, jako że
ograniczałaby go. Generalnie jednak ustawa jest **antybublowa**
i dąży do usuwania :) z rynku bubli. Ale usuwać bubli nie może
z pogwałceniem praw konsumenta, którego przecież ma chronić, bo
wówczas by była i antybublowa, i anytkonsumencka, dlatego owa ustawa
pozostawia konsumentowi furtkę reparacyjną na tak zwany wszelki wypadek. :)

Generalnie jednak Ustawodawcy zależało na całkowitej likwidacji bubli z rynku.
(no i jeszcze na czymś, :) ale to chyba widać gołym okiem)

> A nawet gdyby, to sprzedawca bez problemu udowodni że z wymianą
> wiążą się nadmierne koszty. Kaszty zakupu nowego towaru przez sprzedawce.

: ale w ustawie nie jest mowa jakie koszty rzeczywisćie sprzedaca
: poniesie (bezwzględne wartości) ale, że przy okreslaniu tych
: kosztów bierze się wartości towaru zgodnego z umową oraz stopień
: niezgodności.

Dokładnie.

Ustawa daje tutaj furtkę sprzedawcy:

Jeśli upierdliwy :) konsument zażąda reperacji, a ta reperacja
okaże się droższa od wymiany -- sprzedawca może odrzucić żądanie
reperacji i wymienić wadliwy towar na nowy.

Przykład:

K -- Zepsuł mi się procesor... Na podstawie [nazwa ustawy] żądam reperacji!!!
S -- To może wymienimy na nowy?
K -- Nie!! Ma być zreperowany!!! Polubiłem go, dzieci się do niego przywiązały
emocjonalnie, kot lubi obok niego leżeć i miauczy z zadowolenia... Nie
zgadzam się na wymianę!!!
S -- Ale taka naprawa jest zbyt kosztowna...

> Ale tak na logikę... Gdyby to była prawda... Czy ktokolwiek przy zdrowych
> zmysłach godziłby się czekać przynajmnie dwa tygodnie na naprawe, skoro może
> zarządać sobie wymiana na nowy?

: Ale to jest prawda, niestety większość konsumentów o tym nie wie stąd

Bo czasami sprzedawcy lubią robić konsumentów w durnia. :)

Ja, poszukując śladów swej nagrywarki, rozmawiałem z wieloma osobami
i wszędzie dziwiono się twardej postawie ZETO. Wszędzie zauważano, że
ZETO w razie sporu sadowego nie ma szans. (ja wiedziałem, że czasami
sprawy sądowe ciągną się nie miesiącami, ale latami) I tylko rzeczniczka
zauważyła, że czasami ;) sprzedawca wyczekuje ostatniej chwili i gdy owa
chwila następuje -- przystaje na warunki konsumenta. Nawet podała przykład.
I tak też było u mnie -- dziś byłby już pozew w sądzie, gdyby ZETO nie ustąpiło.

: często sprzedawcy wykorzystują ta niewiedzę

Dokładnie.

: i proponuja naprawę i to z warunków gwarancji która jest duzo niekorzystniejsza


: niż "niezgodności towaru z umową"

Zazwyczaj. Czasami gwarancja może być korzystniejsza z punktu widzenia konsumenta
niż owa ustawa, bo może chronić dłużej. I na przykład sreberka Hefry mają gwarancję
siedmioletnią, dyski Seagate (inne pewnie też) pięcioletnią, karoserie samochodów
kilkuletnią...

Reebok po prostu jako gwarancję -- daje namiary na te ustawę. :)
Moim zdaniem -- postawa godna naśladowania. :)

-=-

I aby było jasne:

-- Skorzystanie z gwarancji nie wyklucza możliwości skorzystania z ustawy.
-- Przyjęcie do wiadomości (podpisanie) warunków gwarancji w żaden sposób
nie narusza postanowień ustawy. :)

Cynio

nieprzeczytany,
30 sty 2007, 17:02:5330.01.2007
do

On 29 Sty, 17:38, "Eneuel Leszek Ciszewski" wrote:

> >Jest - "kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową
> >przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy". skoro kupujący moze
> >żadać tego lub tego to kupujący decyduje.
>
> Owszem. Może to albo może tamto. Nie może i tego, i tego, ale może
> jedno z dwojga. I napisane jest, że może to konsument, nie sprzedawca.

dokładnie, dlatego uzyłem spójnika "lub".
Mysle, że przekonalismy Adramelecha co do interpretacji tej ustawy:-))

--
Pozdr.
Cynio


Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
30 sty 2007, 23:39:3030.01.2007
do

"Cynio" 1170172973.3...@m58g2000cwm.googlegroups.com

: Mysle, że przekonalismy Adramelecha co do interpretacji tej ustawy:-))

Oby. :) Oby i jego, i pozostałych. :)

Adramelech

nieprzeczytany,
31 sty 2007, 12:36:5631.01.2007
do
"Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console> Odpowiedz na
news:epoi3t$6u4$2...@flis.man.torun.pl:

>
> "Cynio" 1170172973.3...@m58g2000cwm.googlegroups.com
>
>: Mysle, że przekonalismy Adramelecha co do interpretacji tej ustawy:-))
>
> Oby. :) Oby i jego, i pozostałych. :)

Nie czuje się przekonany. Choć prawo w polsce potrafi bywać absurdalne...
Przykład. Po 23 miesiącach psuje mi się kart graficzna GF6600GT 256MB AGP.
Ide do sprzedawcy i żądam wymiany na nową. No i co niby sprzedawca ma zrobić?
Przecież nie kupi nigdzie takiej karty bo jej nie produkują już od roku
ponad. A klient który naczytał się waszych rewelacji będzie się upierał.
Sprawa skończy się w sądzie. No i jak klient ma wygrać skoro nie ma cienia
możliwości, nawet przy dobrej woli sprzedawcy by wymienić karte na nową.
Pomijam w ogóle fakt, że gdyby udalo się wymienić karte na nową, to
sprzedawca traci pieniądze na zakup nowej karty, a w dodatku zostaje ze starą
używaną kartą, i to po gwarancji. I co, same straty. Zamiast paru
procentowego zysku sklep notuje 100% strate. Prosta droga do wybicia małych
sklepów komputerowych. Pozostaną nam tylko mediamarki.

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
31 sty 2007, 15:35:4931.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C98054718...@127.0.0.1

> Nie czuje się przekonany. Choć prawo w polsce potrafi bywać absurdalne...

Na świecie też jest takie ,,absurdalne'' prawo. :)

> Przykład. Po 23 miesiącach psuje mi się kart graficzna GF6600GT 256MB AGP.
> Ide do sprzedawcy i żądam wymiany na nową. No i co niby sprzedawca ma zrobić?

Wymienić, a jeśli tego nie zdoła uczynić w jakimś sensownym
terminie -- odstępujesz od umowy i sprzedawca zwraca Ci
wpłacone przez Ciebie pieniądze.

> Przecież nie kupi nigdzie takiej karty bo jej nie produkują już od roku

Ano nie kupi, chyba że używaną, ale ma wymienić na nową. :)

> ponad. A klient który naczytał się waszych rewelacji będzie się upierał.

I słusznie uczyni.

> Sprawa skończy się w sądzie.

Nie. Sprzedawca (znając prawo) nie dopuści do swej przegranej w sądzie.

> No i jak klient ma wygrać skoro nie ma cienia
> możliwości, nawet przy dobrej woli sprzedawcy by wymienić karte na nową.

Może odstąpić od umowy i otrzymać zwrot szmalu. :)

> Pomijam w ogóle fakt, że gdyby udalo się wymienić karte na nową, to
> sprzedawca traci pieniądze na zakup nowej karty, a w dodatku zostaje
> ze starą używaną kartą, i to po gwarancji.

I to po gwarancji czego?
Jeśli sprzedawca zarabia -- masz w tym jakiś udział?
To dlaczego martwisz się jego stratą?

> I co, same straty.

Jeśli handluje samymi bublami -- tak.

> Zamiast paru procentowego zysku sklep notuje 100% strate.
> Prosta droga do wybicia małych sklepów komputerowych.

0. Ustawa nie dotyczy w szczególności sklepów komputerowych,
ale sprzedaży konsumentom w ogóle.
1. Wybija się w ten sposób nie małych,lecz tych, którzy handlują bublami.
I nawet nie wybija, ale nakłania się ich do tego, aby nie kupowali bubli.

Sprzedawca ma zawsze lepsze możliwości w egzekwowaniu sprawiedliwości niż konsument.
Ponadto -- jest to właśnie praca sprzedawcy. W Polsce się rodzi jakiś dziwny mit
sprzedawcy: 'istota z masą pieniędzy, której trzeba służyć', podczas gdy to
właśnie sprzedawca ma służyć kupującym.

> Pozostaną nam tylko mediamarki.

Komu? I dlaczego?

Adramelech

nieprzeczytany,
31 sty 2007, 20:45:1231.01.2007
do
"Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console> Odpowiedz
na news:epq9g9$65d$1...@flis.man.torun.pl:

>
> "Adramelech" Xns98C98054718...@127.0.0.1
>
>> Nie czuje się przekonany. Choć prawo w polsce potrafi bywać
>> absurdalne...
>
> Na świecie też jest takie ,,absurdalne'' prawo. :)
>
>> Przykład. Po 23 miesiącach psuje mi się kart graficzna GF6600GT 256MB
>> AGP. Ide do sprzedawcy i żądam wymiany na nową. No i co niby sprzedawca
>> ma zrobić?
>
> Wymienić, a jeśli tego nie zdoła uczynić w jakimś sensownym
> terminie -- odstępujesz od umowy i sprzedawca zwraca Ci
> wpłacone przez Ciebie pieniądze.

Czyli jest w plecy. Nie dość że stracił zysk z marży, to jeszcze odnotował
strate.



>> Pomijam w ogóle fakt, że gdyby udalo się wymienić karte na nową, to
>> sprzedawca traci pieniądze na zakup nowej karty, a w dodatku zostaje
>> ze starą używaną kartą, i to po gwarancji.
>
> I to po gwarancji czego?

Gwarancji producenta.

> Jeśli sprzedawca zarabia -- masz w tym jakiś udział?
> To dlaczego martwisz się jego stratą?

Typowo polaczkowe spojrzenie. Nic dalej nic kraniec własnej ... cie nie
interesuje.



>> I co, same straty.
>
> Jeśli handluje samymi bublami -- tak.

Wszystko się psuje. Nawet najbardziej markowe i renomowane sprzęty. Zawsze
jakiś odsetek jest walnięty. A przy marży w okolicach 1-2% murowane straty.



>> Zamiast paru procentowego zysku sklep notuje 100% strate.
>> Prosta droga do wybicia małych sklepów komputerowych.
>
> 0. Ustawa nie dotyczy w szczególności sklepów komputerowych,
> ale sprzedaży konsumentom w ogóle.
> 1. Wybija się w ten sposób nie małych,lecz tych, którzy handlują
> bublami.

Przedewszystkim tych którzy sprzedają na niskiej marży. Czyli całą branże
komputerową. A w tym biznesie niektóre rzeczy sprzedaja się nawet poniżej
ceny zakupu. Np. procesory i pamięci.

> I nawet nie wybija, ale nakłania się ich do tego, aby nie kupowali
> bubli.

Nie rozumiesz nic.

> Sprzedawca ma zawsze lepsze możliwości w egzekwowaniu sprawiedliwości
> niż konsument.

Wręcz przeciwnie. Sprzedawca, jako podmiot gospodarczy nie jest chroniony
ustawą. I jest skazany tylko na rękojmie lub gwarancje producenta.

> Ponadto -- jest to właśnie praca sprzedawcy. W Polsce się
> rodzi jakiś dziwny mit sprzedawcy: 'istota z masą pieniędzy, której
> trzeba służyć', podczas gdy to właśnie sprzedawca ma służyć kupującym.
>
>> Pozostaną nam tylko mediamarki.
>
> Komu? I dlaczego?

Klientą. Z ich 20% marżami na towary nie objęte promocją.

Adramelech

nieprzeczytany,
31 sty 2007, 20:47:0731.01.2007
do
"Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console> Odpowiedz
na news:epq9g9$65d$1...@flis.man.torun.pl:

>> I co, same straty.
>
> Jeśli handluje samymi bublami -- tak.

I jeszcze wytłumacz klientowi, że ta sama rzecz w sklepie obok, ale innego
producenta kosztuje o połowe mniej i czemu klient ma zapłacić więcej.
;))

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
31 sty 2007, 21:31:4631.01.2007
do

"Adramelech" Xns98C9D36F23C...@127.0.0.1

> I jeszcze wytłumacz klientowi, że ta sama rzecz w sklepie obok, ale innego
> producenta kosztuje o połowe mniej i czemu klient ma zapłacić więcej.

Są strony sklepów internetowych, na których są porównania cen tych
samych produktów. Czasami rozbieżności cenowe są bardzo duże, a jednak
te sklepy funkcjonują.

-=-


"Adramelech" Xns98C9D31BBD3...@127.0.0.1

> Czyli jest w plecy. Nie dość że stracił zysk z marży, to jeszcze odnotował strate.

Może dochodzić swego u tego, od kogo kupił.
Prawnie i mniej prawnie -- na przykład poprzez politykę typu:

-- Albo odstąpimy od umowy, albo nie będę tu nic kupował.

Podobnie może postąpić dystrybutor. Gorzej z konsumentem, gdyż
ten nie kupuje na co dzień butów, komputerów, zegarków itd. :)

> > I to po gwarancji czego?

> Gwarancji producenta.

Gwarancja producenta na dyski Seagate trwa pięć lat.
Na wiele produktów wysokiej jakości też trwa dłużej niż dwa lata.

> > Jeśli sprzedawca zarabia -- masz w tym jakiś udział?
> > To dlaczego martwisz się jego stratą?

> Typowo polaczkowe spojrzenie. Nic dalej nic kraniec własnej ... cie nie interesuje.

A Ciebie interesuje przenoszenie skutków bublowej produkcji na niewinnych ludzi.

> >> I co, same straty.

> > Jeśli handluje samymi bublami -- tak.

> Wszystko się psuje.

Ciekawe, bo ja mam zdanie odmienne. Powiedziałbym nawet, że
nic się nie psuje poza tym, że niektóre rzeczy się zużywają.
(a inne kupuję od razu zepsute)

> Nawet najbardziej markowe i renomowane sprzęty. Zawsze
> jakiś odsetek jest walnięty. A przy marży w okolicach
> 1-2% murowane straty.

Dlatego też stosuje się wyższe marże. :) Na przykład detaliczna
(enduserowa) cena rynkowa ,,mojej'' nagrywarki była o 10 % niższa
od ceny, jaką ja zapłaciłem. Gdy przed laty handlowałem sprzętem
tego typu, miałem około 16 % od ceny klienta i byłem o około 10 %
tańszy od konkurentów. :) Wnioski chyba są jasne.


> >> Zamiast paru procentowego zysku sklep notuje 100% strate.
> >> Prosta droga do wybicia małych sklepów komputerowych.

> > 0. Ustawa nie dotyczy w szczególności sklepów komputerowych,
> > ale sprzedaży konsumentom w ogóle.
> > 1. Wybija się w ten sposób nie małych,lecz tych, którzy handlują
> > bublami.

> Przedewszystkim tych którzy sprzedają na niskiej marży. Czyli całą branże


> komputerową. A w tym biznesie niektóre rzeczy sprzedaja się nawet poniżej
> ceny zakupu. Np. procesory i pamięci.

Ciekawe więc, z czego żyją. :) Znam masę ludzi, którzy marudzą, że tanio sprzedają,
a jednak się rozwijają. Część z nich ma na dodatek upierdliwe (ponoć to nie jest
wulgarne słowo) dzieci i żony, które im zabierają 123 % ich zarobku. :)

Ja bym takich puszkował profilaktycznie!!!

> > I nawet nie wybija, ale nakłania się ich do tego, aby nie kupowali bubli.

> Nie rozumiesz nic.

Być może. :)

> > Sprzedawca ma zawsze lepsze możliwości w egzekwowaniu sprawiedliwości niż konsument.

> Wręcz przeciwnie. Sprzedawca, jako podmiot gospodarczy nie jest chroniony


> ustawą. I jest skazany tylko na rękojmie lub gwarancje producenta.

Bezpośrednio tą ustawą nie jest chroniony,
ale ma inne możliwości. Choćby perwadowanie.

> > Ponadto -- jest to właśnie praca sprzedawcy. W Polsce się
> > rodzi jakiś dziwny mit sprzedawcy: 'istota z masą pieniędzy, której
> > trzeba służyć', podczas gdy to właśnie sprzedawca ma służyć kupującym.

> >> Pozostaną nam tylko mediamarki.

> > Komu? I dlaczego?

> Klientą. Z ich 20% marżami na towary nie objęte promocją.

A co to znaczy 'Klientą'?

Cynio

nieprzeczytany,
1 lut 2007, 09:04:111.02.2007
do
On 31 Sty, 12:36, Adramelech <adr...@tu.nie.ma> wrote:

> Nie czuje się przekonany.

rozumiem, ja tylko zapytam, jestes sprzedawca części komputerowych?

> Choć prawo w polsce potrafi bywać absurdalne...

Zgadza się

> Przykład. Po 23 miesiącach psuje mi się kart graficzna GF6600GT 256MB AGP.
> Ide do sprzedawcy i żądam wymiany na nową. No i co niby sprzedawca ma zrobić?
> Przecież nie kupi nigdzie takiej karty bo jej nie produkują już od roku
> ponad.

Skoro dany model jest niedostepny wymiana jest niemozliwa. Zgodnie z
tym co podał mi konsultant na infolinii UOKiK-u sprzedawca powinien
wtedy może wymienic na produkt o zbliżonej cenie/parametrach
ewentualnie droższy za dopłatą, ale o tym decyduje konsument.

> A klient który naczytał się waszych rewelacji będzie się upierał.

hmm to nie są "nasze" rewelacje, każdy może skontaktowac sie z UOKiK-
iem lub samemu przeczytać ustawę i otrzyma te same "rewelacje"

> Sprawa skończy się w sądzie. No i jak klient ma wygrać skoro nie ma cienia
> możliwości, nawet przy dobrej woli sprzedawcy by wymienić karte na nową.

juz odpowiedziałem, przeczytaj ustawę, a dokładnie punkt który we
wczesniejszych postach w całości zacytowałem, jest tam info o
ewentualnym braku mozliwosci naprawy lub wymiany

> Pomijam w ogóle fakt, że gdyby udalo się wymienić karte na nową, to
> sprzedawca traci pieniądze na zakup nowej karty, a w dodatku zostaje ze starą
> używaną kartą, i to po gwarancji. I co, same straty.

no tak najlepiej gdy klient skorzysta z gwarancji, sprzedawca tylko
odesle i martwi się producent:-)
Niestety te czasy skonczyły, sprzedawca równeiż odpowiada za
ewentualne buble, które sprzedaje

> Zamiast paru
> procentowego zysku sklep notuje 100% strate. Prosta droga do wybicia małych
> sklepów komputerowych. Pozostaną nam tylko mediamarki.

nie, zostaną sklepy/sprzedawcy dbający o to aby miec jak najmniej
bubli.

--
Pozdr.
Cynio

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
1 lut 2007, 14:23:581.02.2007
do

"Cynio" 1170317051....@v45g2000cwv.googlegroups.com

: hmm to nie są "nasze" rewelacje, każdy może skontaktowac sie z UOKiK-


: iem lub samemu przeczytać ustawę i otrzyma te same "rewelacje"

http://www.leszekc.w.tkb.pl/toshiba/ReadMePlease.htm

Ustawa ta i inne ustawy, czy raczej Dzieniki i Monitory. :)

: no tak najlepiej gdy klient skorzysta z gwarancji, sprzedawca tylko


: odesle i martwi się producent:-)

Ponoć są lepsze rozwiązania -- klient ma grzmotnąć wadliwym urządzeniem o podłogę.
Ponoć nie sprawdziło się [to rozwiązanie] w przypadku butów i zostało wycofane. ;)


: Niestety te czasy skonczyły, sprzedawca równeiż odpowiada za
: ewentualne buble, które sprzedaje

Pwiedziałbym 'na szczęście'. :)

> Zamiast paru
> procentowego zysku sklep notuje 100% strate. Prosta droga do wybicia małych
> sklepów komputerowych. Pozostaną nam tylko mediamarki.

: nie, zostaną sklepy/sprzedawcy dbający o to aby miec jak najmniej bubli.

Dokładnie tak.

-=-

Quiz (ale tylko dla najinteligentniejszych):

Co jest lepsze:

-- pudełko zapałek, sprzedane jako superkomputer za 10 złotych
czy
-- pudło stojace u każdego grupowicza (grupowiczanek na tej
grupie nie ma) zwane komputerem a sprzedawane znacznie drożej?

Adramelech

nieprzeczytany,
1 lut 2007, 19:38:531.02.2007
do
"Cynio" <cyni...@piaseczno.com.pl> Odpowiedz na
news:1170317051....@v45g2000cwv.googlegroups.com:

> On 31 Sty, 12:36, Adramelech <adr...@tu.nie.ma> wrote:
>
>> Nie czuje się przekonany.
>
> rozumiem, ja tylko zapytam, jestes sprzedawca części komputerowych?

Ja wiem... To było łatwo zgadnąć;)
No taka praca...

>> Zamiast paru
>> procentowego zysku sklep notuje 100% strate. Prosta droga do wybicia
>> małych sklepów komputerowych. Pozostaną nam tylko mediamarki.
>
> nie, zostaną sklepy/sprzedawcy dbający o to aby miec jak najmniej
> bubli.

Jeszcze w życiu nie sprzedał się żaden towar, w ilości większej niż
kilkadziesiąt sztuk, w którym nie trafił by się choć jeden wadliwy
egzemplarz. A przy marżach na poziomie 2-3 procent wymiana klientowi na nowy
lub zwrot pieniędzy naprawdę mocno uderzą w sklep.
Na szczęscie jeszcze nie trafił się ani jeden klient upierający się na
wymiane na nowy.

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
1 lut 2007, 23:05:171.02.2007
do

"Adramelech" Xns98CAC7DC36B...@127.0.0.1

> Jeszcze w życiu nie sprzedał się żaden towar, w ilości większej niż
> kilkadziesiąt sztuk, w którym nie trafił by się choć jeden wadliwy
> egzemplarz. A przy marżach na poziomie 2-3 procent wymiana klientowi
> na nowy lub zwrot pieniędzy naprawdę mocno uderzą w sklep.

> Na szczęscie jeszcze nie trafił się ani jeden klient upierający się na
> wymiane na nowy.

I reperowałem lutownicą wadliwe CPU... ;)

Trzeba marże ustawić nie na 2-3 procenty, ale na 20-30. :)
No i wadliwe urządzenia (czy produkty) odsyłać do producenta
lub dystrybutora, który odeśle je do producenta.

Weźmy taką nagrywarkę -- kosztuje w ProLine 115 złotych.
Twoim zdaniem sprzedawca kupuje ją za 112 złotyc? :)

Jeśli tak -- to mi go po prostu żal, bo przewoźnik weźmie
za ostarczenie tejśce nagrywarki ze 25 złotych, czyli
10/dziesięć razy więcej :) niż ów sprzedawca zarobi.

Ale ProLine sprzedaje także hurtowo. :)
I wg Ciebie za ile wówczas sprzedaje? Za 114 złotych?

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
2 lut 2007, 02:36:352.02.2007
do

"Eneuel Leszek Ciszewski" eptor1$q36$1...@flis.man.torun.pl

> Weźmy taką nagrywarkę -- kosztuje w ProLine 115 złotych.

A w ASBIS jedyne ;) 200. :)


http://www.it4profit.com/ecatalog/userend/shopITProdLite.jsp?LANG=pl&SUPPLIER=703&P1S=1&P3S=1&PATERN=&PT=242&MNF=170107&SDATA=1&VIEW
=0

Na dodatek wg ASBIS -- w języku polskim funkcjonują słowa 'price' itp:

Prices and product descriptions are subject to change without prior notice
Prices are ex works, excluding VAT

-=-

ASBIS i Incom współpracują z NEC. :)

http://www.de.nec.de/wheretobuy.php/id/1102/prodref/R6O31086788645C14/zoom/14
www.asbis.pl i www.incom.pl

Cynio

nieprzeczytany,
2 lut 2007, 08:57:182.02.2007
do
On 1 Lut, 14:23, "Eneuel Leszek Ciszewski"
<pro...@czytac.fontem.lucida.console> wrote:

> : Niestety te czasy skonczyły, sprzedawca równeiż odpowiada za
> : ewentualne buble, które sprzedaje
>
> Pwiedziałbym 'na szczęście'. :)

hehe zabrakło cudzysłowa:-))miało byc "Niestety"

--
Pozdr.
Cynio

Cynio

nieprzeczytany,
2 lut 2007, 09:14:392.02.2007
do
On 1 Lut, 19:38, Adramelech <adr...@tu.nie.ma> wrote:
> > rozumiem, ja tylko zapytam, jestes sprzedawca części komputerowych?
>
> Ja wiem... To było łatwo zgadnąć;)
> No taka praca...

no jakos tak mi przemknelo przez mysl:-)

> > nie, zostaną sklepy/sprzedawcy dbający o to aby miec jak najmniej
> > bubli.
>
> Jeszcze w życiu nie sprzedał się żaden towar, w ilości większej niż
> kilkadziesiąt sztuk, w którym nie trafił by się choć jeden wadliwy
> egzemplarz. A przy marżach na poziomie 2-3 procent wymiana klientowi na nowy
> lub zwrot pieniędzy naprawdę mocno uderzą w sklep.

ja rozumiem, że uderzy itp. ale postaw sie tez w sytuacje konsumenta,
nie zawsze naprawa satysfakcjonuje. Często długo trwa itp. A do
wymiany konsument ma prawo, to nie on zdecydował o takim prawie, a
ustawodawca. Konsument tylko z niego chce korzystać.
Zresztą ustawa daje uliczkę czyli że bierze się stopnień niegodności
towaru z umową.

> Na szczęscie jeszcze nie trafił się ani jeden klient upierający się na
> wymiane na nowy.

jak wspomniałem wczęsniej, świadomość swoich praw i obowiązków wśród
konsumentów jest niska, co gorsze wśród sprzedawców również.

--
Pozdr.
Cynio


Adramelech

nieprzeczytany,
2 lut 2007, 09:23:402.02.2007
do
"Cynio" <cyni...@piaseczno.com.pl> Odpowiedz na
news:1170404079....@a75g2000cwd.googlegroups.com:

>
>> Na szczęscie jeszcze nie trafił się ani jeden klient upierający się na
>> wymiane na nowy.
>
> jak wspomniałem wczęsniej, świadomość swoich praw i obowiązków wśród
> konsumentów jest niska, co gorsze wśród sprzedawców również.

Dzięki temu będę bardziej wiarygodny przekonując klienta że może skorzystać
tylko z gwarancji;)

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
2 lut 2007, 16:27:342.02.2007
do

"Cynio" 1170403038.9...@m58g2000cwm.googlegroups.com

> : Niestety te czasy skonczyły, sprzedawca równeiż odpowiada za
> : ewentualne buble, które sprzedaje

> Pwiedziałbym 'na szczęście'. :)

: hehe zabrakło cudzysłowa:-))miało byc "Niestety"

Chyba że tak. :) BTW -- 'cudzysłów' odmienia się jak 'rów'.
(zabrakło cudzysłowu)

Eneuel Leszek

nieprzeczytany,
2 lut 2007, 16:56:492.02.2007
do

"Cynio" 1170404079....@a75g2000cwd.googlegroups.com

: jak wspomniałem wczęsniej, świadomość swoich praw i obowiązków wśród


: konsumentów jest niska, co gorsze wśród sprzedawców również.

Wśród sprzedawców -- doskonała, a konsumentów możemy pouczać. :)

Tak naprawdę w przypadku zakupu bubla -- w plecy jest przede wszystkim konsument, który:

-- nie ma czegoś, czego potrzebuje (bo zazwyczaj
kupujmy to, czego potrzebujemy)
-- odwiedza sklep nie jeden raz, ale wielokrotnie
-- czasami musi wysłuchiwać bredni sprzedawcy, przez
którego po prostu robiony jest w przysłowiowego konia
-- traci czas.

Konsument ponosi niepomiernie wysokie koszty, bo:

-- buty kosztują 100 złotych, ale zmarnowana (dzięki tym butom)
wycieczka może kosztować kilkadziesiąt razy więcej, a za tę
wycieczkę sprzedawca mu ustawowo nie zwraca

-- nagrywarka kosztuje (mnie kosztowała 325 zł) 120 złotych, ale
popsute przez nią płyty kosztują kilka razy więcej (mnie
popsuła około 130 DVDR i kilka DVDRW, więc mniej więcej tyle,
ile sama kosztowała) ale zawartość płyt może przekraczać
i tysiące razy koszt samej nagrywarki, a przecież sprzedawca
bezpośrednio nie odpowiada za utracone dane

-- dysk kosztuje 300 złotych, ale utracone dane mogą kosztować majątek

-- tak samo jak z dyskiem czy butami na wycieczce -- rzecz się
ma z filmami fotograficznymi, czy aparatem fotograficznym.


Ustawa naucza odpowiedzialności za swoje ,,czyny zawodowe''.

Zauważ, że lekarz odpowiada za swoje fuszerki, podobnie nauczyciel
na wycieczce, któremu zaginie dziecko, którym się miał opiekować,
a projektant odpowiada za budowany wg jego projektu budynek...

Dlaczego sprzedawca ma być ponad prawem i ma nie odpowiadać
za to, co robi i na czym, zarabia?

Konsument ma się znać na butach, ubraniach, domach, samochodach, zapalniczkach,
komputerach (szeroko pojmowanych) kuchenkach gazowych i/czy elektrycznych
i innych AGD, czajnikach czy naczyniach kuchennych w ogóle (w tym i porcelanie,
szkle, sztućcach itd.) itd. a sprzedawca ma jedynie kosić kasę? :)

Czasy socjalizmu mamy za sobą i teraz czas na inną rzeczywistość.
W socjalizmie człowiek/obywatel pracował (chodził do pracy) aby
władza ludowa miała nad nim kontrolę w oczekiwaniu nowej wojny
światowej, ale teraz mamy mieć normalne życie. A jak normalnie
żyć, jeśli coś takiego jak umowa czy odpowiedzialność traci rację bytu?

-=-

Producent, który sprzedaje buble i liczy na to, że kupiec mu
daruje -- staje się żebrakiem. :) Podobnie ze sprzedawcą. No
i zazwyczaj szanujący się producenci nie zrzucają
odpowiedzialności na klientów.

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
2 lut 2007, 17:34:572.02.2007
do

"Adramelech" Xns98CB5F8D056...@127.0.0.1

> Dzięki temu będę bardziej wiarygodny przekonując klienta że może skorzystać
> tylko z gwarancji;)

Ale konsumenci w ciemiona bici nie są i zazwyczaj coś o tej ustawie
słyszeli, ponadto i rozum (zdrowy rozsądek) podpowiada im, że jednak
sprzedawca panem nad panami nie jest, :) i nie może sprzedawać bubli.

Co najwyżej konsument/klient może nie mieć nadziei na szybkie rozwikłanie
sprawy i może przerazić się kosztami procesu -- kosztami finansowymi
i kosztami psychicznymi, że tak to nazwę. :) (tak zwanymi nerwami,
które się ponoć dzięki sprawom sądowym traci)

Na szczęście sprawy sądowe wyglądają inaczej niż ***niektóre*** dywagacje
grupowe, w których ten, komu brakuje argumentów -- po prostu nazywa swego
interlokutora czy adwersarza -- trollem. :) To właśnie w sądzie nie traci
się nerwów, ani niepotrzebnie nie traci się czasu. No i nie ten ma rację,
kto głośniej mówi, czyli nawet cherlawej budowy człowiek może przed sadem
wygrać z basiorkiem. :)

Adramelech

nieprzeczytany,
2 lut 2007, 19:23:232.02.2007
do
"Eneuel Leszek" <pro...@czytac.fontem.lucida.console9> Odpowiedz na
news:epvn8i$ott$1...@news.task.gda.pl:

>
> "Cynio" 1170404079....@a75g2000cwd.googlegroups.com
>
>: jak wspomniałem wczęsniej, świadomość swoich praw i obowiązków wśród
>: konsumentów jest niska, co gorsze wśród sprzedawców również.
>
> Wśród sprzedawców -- doskonała, a konsumentów możemy pouczać. :)

Dziś to opowiedziałem jednemu gości co kupił laptopa i dysk mu się spsół.
Laps to oczywiście Acer. Ale laptop był kupiony u konkurencji, to niech idzie
ich trochę pognębić;))))

Eneuel Leszek Ciszewski

nieprzeczytany,
2 lut 2007, 19:50:132.02.2007
do

"Adramelech" Xns98CBC539CC1...@127.0.0.1

> > Wśród sprzedawców -- doskonała, a konsumentów możemy pouczać. :)

> Dziś to opowiedziałem jednemu gości co kupił laptopa i dysk mu się spsół.
> Laps to oczywiście Acer. Ale laptop był kupiony u konkurencji, to niech idzie
> ich trochę pognębić;))))

No widzisz!!! Mówiłem, że ustawa chroni każdego -- łącznie ze sprzedawcami. :)

I teraz (: chłodnym okiem :) oceń -- jeśli gościu otrzyma sprzęt
nowy w miejsce padniętego, to uznasz, iż miał w życiu farta?

Kupił notebooka (bo laptopów już nie ma) w jakimś celu.
Raczej nie w tym, aby go reklamować. Zamiast zabawy,
pracy, czy ewentualnej przestępczej działalności, :)
którą chciał prowadzić -- musi notebooka odnieść, pogadać,
stracić czas... Jeśli w miejsce tego otrzyma nowego, czy
jest w sytuacji lepszej od tego, kto z zakupem zaczekał?
Oczywiście nie -- po prostu udzielił sprzedawcy
nieoprocentowanego kredytu. :)

Być może na dodatek stracił cenne dane, które umieścił na tym dysku. :)

-=-

Ale po czymś takim -- sprzedawca (i być może inni sprzedawcy) będzie
omijać niepewne sprzęty. (lub te, o których wiadomo, że są wadliwe)

Odpowiedz wszystkim
Odpowiedz autorowi
Przekaż dalej
Nowe wiadomości: 0