Pozdrawiam Andy
> Jak przedstawia się sprawa z nieczytelną naklejką licencyjna
> podczas kontroli legalności oprogramowania?
Normalnie - przedstawia się dowód w postaci zdjęcia komputera z naklejoną
czytelną jeszcze wówczas naklejką.
> Czy nieczytelna naklejka wiąże się z tym że system przestaje być
> legalny
Nie.
JoteR
> "Andrzej" napisał:
>
>> Jak przedstawia się sprawa z nieczytelną naklejką licencyjna
>> podczas kontroli legalności oprogramowania?
>
> Normalnie - przedstawia się dowód w postaci zdjęcia komputera z naklejoną
> czytelną jeszcze wówczas naklejką.
Dodam, ze na zdjeciu musi jeszcze znajdowac sie twarz sprzedawcy,
kupujacego oraz obraz dysku w wykonaniu Matejki:P
Jeśli używany komputer został zakupiony jedynie z naklejką, to już wtedy nie
posiadał ważnej licencji na Windows. Aby licencja użytkownika zachowała
ważność po odsprzedaży komputera, oprogramowanie musi zostać przekazane w
komplecie:
- sprzęt z naklejką COA
- oryginalna partycja lub płyta recovery lub instalacyjna
- instrukcje i wszelkie inne książeczki
Oryginalny dowód zakupu jest zalecany ale nie wymagany.
(tak, kupiłeś pan lewiznę na tym allegrze).
>>> Jak przedstawia się sprawa z nieczytelną naklejką licencyjna
>>> podczas kontroli legalności oprogramowania?
>>
>> Normalnie - przedstawia się dowód w postaci zdjęcia komputera
>> z naklejoną czytelną jeszcze wówczas naklejką.
>
> Dodam, ze na zdjeciu musi jeszcze znajdowac sie twarz sprzedawcy,
> kupujacego oraz obraz dysku w wykonaniu Matejki:P
Czyli mówisz, że w 2 dekadzie XXI w. nadal pracowicie przepisujesz numer z
naklejki na kartkę papieru? Naprawdę nie ma się czym tak chwalić publicznie.
JoteR
http://windows.microsoft.com/pl-PL/windows/genuine/what-to-look-for
--
Piotr Palusiński [Microsoft MVP - Windows Desktop Experience]
https://mvp.support.microsoft.com/profile/Piotr.Palusinski
http://answers.microsoft.com/pl-pl/default.aspx
Nigdy nie kłóć się z głupcem, bo ludzie mogą nie dostrzec różnicy
Wspolczuje Twojemu pojmowania tekstu.
Ale...
Jak Ty radzisz sobie z nalepka?
To pewnie nie tylko mnie ciekawi...
> Andrzej <adraj...@gmail.com> wrote:
>> Witam
>> Jak przedstawia się sprawa z nieczytelną naklejką licencyjna podczas
>> kontroli legalności oprogramowania?
>> Czy nieczytelna naklejka wiąże się z tym że system przestaje być
>> legalny jeśli nie posiadamy oryginalnej płyty i dokumentu zakupu bo
>> komputer był kupiony tylko z naklejką ?
>
> Jeśli używany komputer został zakupiony jedynie z naklejką, to już wtedy nie
> posiadał ważnej licencji na Windows.
Kto Tobie to powiedzial lub gdzie to wyczytales?
Prosze o linki.
>Aby licencja użytkownika zachowała
> ważność po odsprzedaży komputera, oprogramowanie musi zostać przekazane w
> komplecie:
> - sprzęt z naklejką COA
> - oryginalna partycja lub płyta recovery lub instalacyjna
> - instrukcje i wszelkie inne książeczki
Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
> Oryginalny dowód zakupu jest zalecany ale nie wymagany.
:))) To, co moze mowic (Twoimi slowami) o ORYGINALNOSCI zakupu, czyli
paragon/faktura, mowisz, ze nie jest wymagane:)
> (tak, kupiłeś pan lewiznę na tym allegrze).
A kto tutaj mowi o Allegro?
Czytaj...
Mozna kupic laptopa, pouzywac ze 2 lata na kolanie i naklejka sie sciera.
P.S. Kolejny czlowiek objety psychoza licencjonowanie MS Windows...
> Je�li u�ywany komputer zosta� zakupiony jedynie z naklejk�, to ju� wtedy nie
> posiada� wa�nej licencji na Windows. Aby licencja u�ytkownika zachowa�a
> wa�no�� po odsprzeda�y komputera, oprogramowanie musi zosta� przekazane w
> komplecie:
> - sprz�t z naklejk� COA
> - oryginalna partycja lub p�yta recovery lub instalacyjna
> - instrukcje i wszelkie inne ksi��eczki
> Oryginalny dow�d zakupu jest zalecany ale nie wymagany.
O�wie� mnie jeszcze, prosz� - czy nowy u�ytkownik mo�e sobie zgubi� �w
"oryginalny dow�d zakupu" ("nie wymagany"), sformatowa� oryginaln�
partycj� recovery i w jej miejsce wgra� Linuksa, p�yt� wykorzysta� jako
freesbie do zabawy z psem, a makulatur� napali� w kominku? Czy w�wczas
jego komputer z certyfikatem autentyczno�ci Windowsa nie posiada wa�nej
licencji na Windows? A gdyby wszystkie te niecne czynno�ci wykona�
pierwszy w�a�ciciel, to w kt�rym momencie przesta�by by� u�ytkownikiem
licencjonowanej kopii Windows? Chyba, o nawiedzeni badacze licencji
Windows musicie wprowadziďż˝ jakieďż˝ wszczepy albo modyfikacje genetyczne
legalnych u�ytkownik�w, inaczej �adn� miar� nie b�dziecie mogli
sprawdzi� czy legalny u�ytkownik jest pierwszym legalnym u�ytkownikiem,
czy kolejnym...
>>> Dodam, ze na zdjeciu musi jeszcze znajdowac sie twarz sprzedawcy,
>>> kupujacego oraz obraz dysku w wykonaniu Matejki:P
> Jak Ty radzisz sobie z nalepka?
> To pewnie nie tylko mnie ciekawi...
Poczytaj archiwa windzianych grup.
Natomiast mnie co prawda to niespecjalnie ciekawi, ale może kogoś z
czytelników to zainteresuje: jak ty zabezpieczasz "product key", tak aby w
razie konieczności ponownej instalacji systemu móc go odczytać mimo
zniszczonej nalepki? Metodami Matejki? Serio?
JoteR
Jak Matejko zapisuję wodoodpornym flamastrem numer na płycie CD.
--
marfi
> http://windows.microsoft.com/pl-PL/windows/genuine/what-to-look-for
"Certyfikat Autentyczności zawiera zazwyczaj 25-znakowy klucz produktu"
Zazwyczaj? A wyjątki nie zazwyczaj?
"Hologram pokrywający cały dysk."
O jaki dyk chodzi? I jaki hologram pokrywający go w całości? Poziom tego
opracowania budzi wątpliwości.
Remek
> Jak Matejko zapisuję wodoodpornym flamastrem numer na płycie CD.
A ja robię fotkę i umieszczam na serwerze, co nie wiadomo czemu budzi tu
takie zdumienie.
BTW: Wątkotwórca nie ma płyty CD z systemem - "komputer był kupiony tylko z
naklejką", poza tym ciąg tajemniczych znaków nabazgranych na płytce jest
dość słabym dowodem na posiadanie COA.
JoteR
Pewnie CD lub DVD, tyle, że naprawdę ciężko w obecnych czasach kupić
laptopa z taką płytą.
Ludzie, pamiętajcie, to nie wy musicie udowodnić, że nie jesteście
jeleniami, tylko wam muszą udowodnić, że nimi jesteście.
Bez paranoi proszę.
A gdzie wyczytałeś, że resellerom wolno dostarczyć użytkownikowi końcowemu
samo COA i zafakturować go za pełnoprawną licencję OEM? Proszę o linki.
Petent wyraźnie napisał, że kupił komputer jeno z naklejką. Czyli dał sobie
wcisnąć lewiznę, jeśli sprzedawca go okłamał, że sprzedaje mu komputer z
ważną licencją OEM.
>> Aby licencja użytkownika zachowała
>> ważność po odsprzedaży komputera, oprogramowanie musi zostać
>> przekazane w komplecie:
>> - sprzęt z naklejką COA
>> - oryginalna partycja lub płyta recovery lub instalacyjna
>> - instrukcje i wszelkie inne książeczki
> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania OEM. Tylko tyle
i aż tyle.
>> Oryginalny dowód zakupu jest zalecany ale nie wymagany.
> :))) To, co moze mowic (Twoimi slowami) o ORYGINALNOSCI zakupu, czyli
> paragon/faktura, mowisz, ze nie jest wymagane:)
A co to jest oryginalność zakupu? Ja mówię o warunkach legalnej odsprzedaży.
Takowe określa umowa System Buildera oraz EULA nabywcy (w przypadku
wtórnej).
>> (tak, kupiłeś pan lewiznę na tym allegrze).
>
> A kto tutaj mowi o Allegro?
> Czytaj...
> Mozna kupic laptopa, pouzywac ze 2 lata na kolanie i naklejka sie
> sciera.
I niech się ściera. Nie kojarzę, żeby EULA mówiła, że masz zachować jej
czytelność. Wyraźnie natomiast mówi, jakie "elementy" oprogramowania należy
przekazać nowemu nabywcy.
> P.S. Kolejny czlowiek objety psychoza licencjonowanie MS Windows...
Sam jesteś psychoza, sprzedawco lewych Windowsów.
> Sam jesteś psychoza, sprzedawco lewych Windowsów.
Z tym, to przegiales...
Podaj przepis, który tego zabrania.
>> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
>Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania OEM. Tylko tyle
>i aż tyle.
Bzdura. Kwestie legalnego rozpowszechniania reguluje przede wszystkim
obowiązujące prawo.
--
\------------------------/
| Kr...@epsilon.eu.org |
| http://epsilon.eu.org/ |
/------------------------\
Sam zaczałęś:
>>>P.S. Kolejny czlowiek objety psychoza licencjonowanie MS Windows...
Więc teraz niewiniątka nie udawaj.
podkreślam: _po_.
>> oprogramowanie musi zostać przekazane w komplecie:
>> - sprzęt z naklejką COA
>> - oryginalna partycja lub płyta recovery lub instalacyjna
>> - instrukcje i wszelkie inne książeczki
>> Oryginalny dowód zakupu jest zalecany ale nie wymagany.
>
> Oświeć mnie jeszcze, proszę - czy nowy użytkownik może sobie zgubić ów
> "oryginalny dowód zakupu" ("nie wymagany"),
Może.
> sformatować oryginalną
> partycję recovery i w jej miejsce wgrać Linuksa,
Może.
> płytę wykorzystać
> jako freesbie do zabawy z psem, a makulaturą napalić w kominku?
Może.
> Czy
> wówczas jego komputer z certyfikatem autentyczności Windowsa nie
> posiada ważnej licencji na Windows?
Nie wolno go formalnie sprzedawać jako komputer z Windows. Wymaga taka
licencja wtedy autoryzowanego refurbishowania.
> A gdyby wszystkie te niecne
> czynności wykonał pierwszy właściciel, to w którym momencie
> przestałby być użytkownikiem licencjonowanej kopii Windows?
Nie, bo już raz EULĘ z producentem komputera zawarł. Pozbawił się tylko
formalnej możliwości przekazania takiej licencji, z czego nikt nie będzie
robił dramatów w przypadku osób fizycznych nie prowadzących działalności
gospodarczej. A i naprawić takie ubytki w przypadku laptopów łatwo, bo
wystarczy skontaktować się ze wsparciem producenta i podać part number i
serial number.
A przypadki wymiany przez producenta COA na niewytarte być może też
występują w przyrodzie (nie interesowałem się aż tak). Ale do niczego ci to
nie jest potrzebne, laptopy wyprodukowane bez Windowsa mają inny part
number, więc nie musisz się ze swoim ukrywać przed milicją, nie bój żaby.
> Chyba, o
> nawiedzeni badacze licencji Windows musicie wprowadzić jakieś
> wszczepy albo modyfikacje genetyczne legalnych użytkowników, inaczej
> żadną miarą nie będziecie mogli sprawdzić czy legalny użytkownik jest
> pierwszym legalnym użytkownikiem, czy kolejnym...
Nie ma takiej potrzeby. Wystarczy zamiast się podniecać spokojnie poczytać i
pomysleć by zrozumieć, że te reguły nie służą utrudnianiu życia użytkonikowi
końcowym, tylko ich ochronie przed nieuczciwymi sprzedawcami lewizny. EULA w
licencjonowaniu OEM jest umową między nabywcą komputera a jego producentem.
Po to się przypisuje licencję OEM do sprzętu i zabrania jej przenosić, żeby
producent miał psi obowiązek Windowsa na tej maszynie wspierać. Żeby ludzie
nie zostawali na lodzie bez wsparcia a producent nie dokładał do cudzego
interesu, bo ktoś naklejkię przekleił. O to się firmie MS rozchodzi,
polaczku-biedaczku przyzwyczajony do lewizny.
Ale znowu - jesteś w stanie pokazać przepis w polskim prawie, który
zabrania obrotu egzemplarzem dzieła wprowadzonym do tegoż obrotu?
--
Kruk@ -\ |
}-> epsilon.eu.org |
http:// -/ |
|
Użytkownik "Mariusz Kruk" <Marius...@epsilon.eu.org> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnimn75d.gj...@epsilon.rdc.pl...
> epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "Skrypëk"
>>A gdzie wyczytałeś, że resellerom wolno dostarczyć użytkownikowi końcowemu
>>samo COA i zafakturować go za pełnoprawną licencję OEM? Proszę o linki.
>
> Podaj przepis, który tego zabrania.
>
>>> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
>>Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania OEM. Tylko tyle
>>i aż tyle.
>
> Bzdura. Kwestie legalnego rozpowszechniania reguluje przede wszystkim
> obowiązujące prawo.
Właśnie miałem pisać, że przyjdzie adwokat Kruk i wszystkich skasuje...
Brakuje jeszcze tylko tekstu, że MS nie stanowi w Polsce prawa.
Piciu
Nie ma w Kodeksie Cywilnym żadnego przepisu zabraniającego dostarczenia
towaru innego niż się zaoferowało i zafakturowało?
Komputer tylko z COA to jest tylko komputer z COA a nie komputer z ważną
licencją na Windows. I o to się rozchodzi. O te składaki z ósmej ręki
niewiadomego pochodzenia (czy nawet nie kradzione) z poszarpanymi COA
przeklejonymi z piątego komputera z obudowy przełożonej z siódmego. A nie o
laptopy z przetartą naklejeczką z powodu trzymania na kolankach.
>>> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
>> Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania OEM.
>> Tylko tyle i aż tyle.
>
> Bzdura. Kwestie legalnego rozpowszechniania reguluje przede wszystkim
> obowiązujące prawo.
A co mówi prawo na temat przekazania uprawnień do użytkowania oprogramowania
OEM?
Och, och. Ale poza jakimiś gówniarskimi wtrętami ad personam jesteś w
stanie coś napisać? Najlepiej z sensem i na temat?
--
/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\
\ Kr...@epsilon.eu.org /
/ http://epsilon.eu.org/ \
\/-/\/-/\/-/\/-/\/-/\/-/\/
Może sz.p.mec. Kruk sobie dyplom od kogoś odkupił jako "egzemplarz dzieła"?
Ale zdajesz sobie sprawę, że licencja jest umową. I nie można w ogóle
sprzedać licencji?
>>>> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
>>> Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania OEM.
>>> Tylko tyle i aż tyle.
>> Bzdura. Kwestie legalnego rozpowszechniania reguluje przede wszystkim
>> obowiązujące prawo.
>A co mówi prawo na temat przekazania uprawnień do użytkowania oprogramowania
>OEM?
Niewiele.
Co nie zmienia faktu, że sprzedaż egzemplarza dzieła (tu istotna uwaga -
należy zwrócić uwagę żeby to nie było nielegalne rozpowszechnianie;
prawdopodobnie czym innym będzie odsprzedanie całego komputera z OEM-em,
a czym innym ewentualne późniejsze obracanie pozostałą płytą) nie jest
w żaden sposób nielegalna.
--
[------------------------]
[ Kr...@epsilon.eu.org ]
[ http://epsilon.eu.org/ ]
[------------------------]
A jesteś w stanie wykazać, że licencja na użytkowanie oprogramowania to
swobodnie zbywalny egzemplarz dzieła wprowadzonego do obrotu?
W tej umowie opisane są warunki możliwości przekazania jej innej osobie.
>>>>> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
>>>> Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania OEM.
>>>> Tylko tyle i aż tyle.
>>> Bzdura. Kwestie legalnego rozpowszechniania reguluje przede
>>> wszystkim obowiązujące prawo.
>> A co mówi prawo na temat przekazania uprawnień do użytkowania
>> oprogramowania OEM?
>
> Niewiele.
> Co nie zmienia faktu, że sprzedaż egzemplarza dzieła (tu istotna
> uwaga - należy zwrócić uwagę żeby to nie było nielegalne
> rozpowszechnianie; prawdopodobnie czym innym będzie odsprzedanie
> całego komputera z OEM-em, a czym innym ewentualne późniejsze
> obracanie pozostałą płytą) nie jest w żaden sposób nielegalna.
Co nie zmienia faktu, że rozmawiamy o licencjonowaniu oprogramowania a nie o
egzemplarzach dzieła, słowa "nielegalne" używamy czasami w znaczniu
"niezgodne z licencją", natomiast sprzedawanie komputera z samym COA jako
komputer z licencją na Windows jest oszukiwaniem nabywcy, a to jest w
świetle prawa nielegalne dosłownie (danie się oszukać nielegalne nie jest).
Jezusmariajózefieświęty! Poczytaj może coś o podstawach, bo bredzisz
straszliwie. Licencja to umowa. Można ją zawrzeć, można przenieść na
kogoś swoje prawa/obowiązki z niej wynikające (o ile można), ale nie
można sprzedać umowy. Taka operacja po prostu nie istnieje.
--
d'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'`'Yb
`b Kr...@epsilon.eu.org d'
d' http://epsilon.eu.org/ Yb
`b,-,.,-,.,-,.,-,.,-,.,-,.d'
^^^^ :))) ^^^^
>> A jesteś w stanie wykazać, że licencja na użytkowanie oprogramowania
>> to swobodnie zbywalny egzemplarz dzieła wprowadzonego do obrotu?
>
> Jezusmariajózefieświęty! Poczytaj może coś o podstawach, bo bredzisz
> straszliwie. Licencja to umowa. Można ją zawrzeć, można przenieść na
> kogoś swoje prawa/obowiązki z niej wynikające (o ile można), ale nie
> można sprzedać umowy. Taka operacja po prostu nie istnieje.
No i co w związku z tym? Czy to wg ciebie daje ci prawo sprzedawać komputery
z samym COA jako komputery z licencją na Windows? Czy wręcz przeciwnie?
Chyba się sam ze sobą pokłóciłeś teraz.
Jeszcze zacznij pisać o przekazywaniu umowy o pracę.
>>>>>> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
>>>>> Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania OEM.
>>>>> Tylko tyle i aż tyle.
>>>> Bzdura. Kwestie legalnego rozpowszechniania reguluje przede
>>>> wszystkim obowiązujące prawo.
>>> A co mówi prawo na temat przekazania uprawnień do użytkowania
>>> oprogramowania OEM?
>> Niewiele.
>> Co nie zmienia faktu, że sprzedaż egzemplarza dzieła (tu istotna
>> uwaga - należy zwrócić uwagę żeby to nie było nielegalne
>> rozpowszechnianie; prawdopodobnie czym innym będzie odsprzedanie
>> całego komputera z OEM-em, a czym innym ewentualne późniejsze
>> obracanie pozostałą płytą) nie jest w żaden sposób nielegalna.
>Co nie zmienia faktu, że rozmawiamy o licencjonowaniu oprogramowania a nie o
>egzemplarzach dzieła,
Przy czym ta kwestia nie jest taka oczywista. Skoro można (explicite
prawo zezwala i czyni nieważnym zapisy ograniczające taką możliwość)
obracać egzemplarzem programu, należałoby uznać zapisy ograniczające
możliwosć korzystania z takiego programu za rażąco niekorzystne dla
konsumenta. (aczkolwiek na razie jeszcze nikt tego nie testował
w UOKiK-u).
Dodatkowo, nawet jeśli założymy przez chwilę, że dostajemy (przypominam
- w sposób jak najbardziej legalny!) egzemplarz dzieła, którego jednak
licencja zabroni nam używać, to jeśli będziemy go używać, wciąz nie
będziemy robić niczego nielegalnego, a co najwyżej możemy odpowiadać
cywilnie przed dysponentem praw autorskich.
>słowa "nielegalne" używamy czasami w znaczniu
>"niezgodne z licencją",
Jak dla mnie możesz sobie używać słowa "mikroskop" w znaczeniu "młotek",
ale nie dawaj ludziom porad żeby wbijali gwoździe mikroskopem.
>natomiast sprzedawanie komputera z samym COA jako
>komputer z licencją na Windows jest oszukiwaniem nabywcy, a to jest w
>świetle prawa nielegalne dosłownie
Ale potrafisz pokazać jakieś orzecznictwo w tej kwestii?
To, że nie rozumiesz podstawowych pojęć prawnych, a usiłujesz się
mądrzyć bazując na materiałach propagandowych wiadomej firmy.
--
\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\
.\.Kr...@epsilon.eu.org.\.\.
\.http://epsilon.eu.org/\.\
.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.
Ale pytał się ciebie ktoś o coś? Co kogo obchodzą twoje opinie na temat
obrotu dziełami rozpowszechnionymi? Wątek jest o zasadach licencjonowania
OEM. Nic kompletnie do niego nie wniosłeś, niczego nie potwierdziłeś ani
niczemu nie zaprzeczyłeś.
Nie zmieniaj tematu.
>>>>>>> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
>>>>>> Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania OEM.
>>>>>> Tylko tyle i aż tyle.
>>>>> Bzdura. Kwestie legalnego rozpowszechniania reguluje przede
>>>>> wszystkim obowiązujące prawo.
>>>> A co mówi prawo na temat przekazania uprawnień do użytkowania
>>>> oprogramowania OEM?
>>> Niewiele.
>>> Co nie zmienia faktu, że sprzedaż egzemplarza dzieła (tu istotna
>>> uwaga - należy zwrócić uwagę żeby to nie było nielegalne
>>> rozpowszechnianie; prawdopodobnie czym innym będzie odsprzedanie
>>> całego komputera z OEM-em, a czym innym ewentualne późniejsze
>>> obracanie pozostałą płytą) nie jest w żaden sposób nielegalna.
>> Co nie zmienia faktu, że rozmawiamy o licencjonowaniu oprogramowania
>> a nie o egzemplarzach dzieła,
>
> Przy czym ta kwestia nie jest taka oczywista. Skoro można (explicite
> prawo zezwala i czyni nieważnym zapisy ograniczające taką możliwość)
> obracać egzemplarzem programu, należałoby uznać zapisy ograniczające
> możliwosć korzystania z takiego programu
EULA nie ogranicza możliwości korzystania tylko odsprzedaży.
> za rażąco niekorzystne dla
> konsumenta. (aczkolwiek na razie jeszcze nikt tego nie testował
> w UOKiK-u).
Nie miał czego testować, bo jest to kompletna bzdura. Zasady licencjonowania
OEM nie są niekorzystne dla konsumenta.
> Dodatkowo, nawet jeśli założymy przez chwilę, że dostajemy
> (przypominam - w sposób jak najbardziej legalny!) egzemplarz dzieła,
> którego jednak licencja zabroni nam używać, to jeśli będziemy go
> używać, wciąz nie będziemy robić niczego nielegalnego, a co najwyżej
> możemy odpowiadać cywilnie przed dysponentem praw autorskich.
>
>> słowa "nielegalne" używamy czasami w znaczniu
>> "niezgodne z licencją",
>
> Jak dla mnie możesz sobie używać słowa "mikroskop" w znaczeniu
> "młotek", ale nie dawaj ludziom porad żeby wbijali gwoździe
> mikroskopem.
Ja ludziom daję poradę jak się ustrzec przed sprzedawcami lewizny, ty
pogońco karetek ty.
>> natomiast sprzedawanie komputera z samym COA jako
>> komputer z licencją na Windows jest oszukiwaniem nabywcy, a to jest w
>> świetle prawa nielegalne dosłownie
>
> Ale potrafisz pokazać jakieś orzecznictwo w tej kwestii?
A może mam uwierzyć, że nigdy sąd nie przyznał oszukanemu klientowi racji?
Ale dlaczego traktujesz licencję jako umowę cały czas?
To, co się powszechnie nazywa "licencją" to w zasadzie
prawo do wykorzystania oprogramowania. A prawo do czegoś
można przekazywać lub odsprzedawać. Teraz jedynie pozosta-
je kwestia, czy producent może w zgodzie z prawem zakazywać
przekazywania/odsprzedawania tego prawa. W USA na przykład
może, czego przykładem jest ostatnia wygrana Autodesku
w sądzie, który stwierdził, że producent może zakazać
użytkownikowi oprogramowania sprzedania go komuś innemu
(jedyną alternatywą dla wiecznego posiadania jest znisz-
czenie nośników i dokumentów potwierdzających posiadanie
prawa do użytkowania) i potwierdził, że posiadaczem praw
do programu jest producent, a użytkownikowi jedynie "użycza
się" prawa do korzystania z niego pod pewnymi, określonymi
w EULA obostrzeniami.
--
|""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""|
| Radosław Sokół | http://www.grush.one.pl/ |
| | Politechnika Śląska |
\........................................................../
Bo to jest umowa.
>To, co się powszechnie nazywa "licencją" to w zasadzie
>prawo do wykorzystania oprogramowania.
Nie moja wina, że "się powszechnie" tak nazywa. Prawo do korzystania z
oprogramowania wynika m.in. z licencji. Nie jest nią.
>A prawo do czegoś
>można przekazywać lub odsprzedawać. Teraz jedynie pozosta-
>je kwestia, czy producent może w zgodzie z prawem zakazywać
>przekazywania/odsprzedawania tego prawa.
http://www.rp.pl/artykul/4,576551.html
>W USA na przykład
>może, czego przykładem jest ostatnia wygrana Autodesku
>w sądzie, który stwierdził, że producent może zakazać
>użytkownikowi oprogramowania sprzedania go komuś innemu
>(jedyną alternatywą dla wiecznego posiadania jest znisz-
>czenie nośników i dokumentów potwierdzających posiadanie
>prawa do użytkowania) i potwierdził, że posiadaczem praw
>do programu jest producent, a użytkownikowi jedynie "użycza
>się" prawa do korzystania z niego pod pewnymi, określonymi
>w EULA obostrzeniami.
Wiesz, USA to dziki kraj ;-)
Nie zmieniam. Chcesz przekazywać umowę. Wprawdzie nie wiem po co, ale to
już twój problem co chcesz robić z cudzą umową..
>>>>>>>> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
>>>>>>> Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania OEM.
>>>>>>> Tylko tyle i aż tyle.
>>>>>> Bzdura. Kwestie legalnego rozpowszechniania reguluje przede
>>>>>> wszystkim obowiązujące prawo.
>>>>> A co mówi prawo na temat przekazania uprawnień do użytkowania
>>>>> oprogramowania OEM?
>>>> Niewiele.
>>>> Co nie zmienia faktu, że sprzedaż egzemplarza dzieła (tu istotna
>>>> uwaga - należy zwrócić uwagę żeby to nie było nielegalne
>>>> rozpowszechnianie; prawdopodobnie czym innym będzie odsprzedanie
>>>> całego komputera z OEM-em, a czym innym ewentualne późniejsze
>>>> obracanie pozostałą płytą) nie jest w żaden sposób nielegalna.
>>> Co nie zmienia faktu, że rozmawiamy o licencjonowaniu oprogramowania
>>> a nie o egzemplarzach dzieła,
>> Przy czym ta kwestia nie jest taka oczywista. Skoro można (explicite
>> prawo zezwala i czyni nieważnym zapisy ograniczające taką możliwość)
>> obracać egzemplarzem programu, należałoby uznać zapisy ograniczające
>> możliwosć korzystania z takiego programu
>EULA nie ogranicza możliwości korzystania tylko odsprzedaży.
Czego w świetle obowiązującego prawa zrobić nie może.
>> za rażąco niekorzystne dla
>> konsumenta. (aczkolwiek na razie jeszcze nikt tego nie testował
>> w UOKiK-u).
>Nie miał czego testować, bo jest to kompletna bzdura. Zasady licencjonowania
>OEM nie są niekorzystne dla konsumenta.
Ciekawe, że np. niemiecki sąd uważał zupełnie inaczej. I to już przeszło
10 lat temu.
>>> słowa "nielegalne" używamy czasami w znaczniu
>>> "niezgodne z licencją",
>> Jak dla mnie możesz sobie używać słowa "mikroskop" w znaczeniu
>> "młotek", ale nie dawaj ludziom porad żeby wbijali gwoździe
>> mikroskopem.
>Ja ludziom daję poradę jak się ustrzec przed sprzedawcami lewizny,
Bzdura.
>ty
>pogońco karetek ty.
Ę?
>>> natomiast sprzedawanie komputera z samym COA jako
>>> komputer z licencją na Windows jest oszukiwaniem nabywcy, a to jest w
>>> świetle prawa nielegalne dosłownie
>> Ale potrafisz pokazać jakieś orzecznictwo w tej kwestii?
>A może mam uwierzyć, że nigdy sąd nie przyznał oszukanemu klientowi racji?
Potrafisz pokazać orzecznictwo mówiące, że sprzedawanie komputera z COA
jest oszukiwaniem nabywcy?
Ostatnio widać, że aktywni są zwłaszcza zwolennicy kreowania w/w
"przekonania".
--
marfi
Użytkownik "Mariusz Kruk" <Marius...@epsilon.eu.org> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnimn9fo.gj...@epsilon.rdc.pl...
> epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "Piotr Krzyżański"
>>Właśnie miałem pisać, że przyjdzie adwokat Kruk i wszystkich skasuje...
>>Brakuje jeszcze tylko tekstu, że MS nie stanowi w Polsce prawa.
>
> Och, och. Ale poza jakimiś gówniarskimi wtrętami ad personam jesteś w
> stanie coś napisać? Najlepiej z sensem i na temat?
Znudziło mi się, po prostu nie chce mi się z tobą gadać.
Pisałem Ci już wielokrotnie, że masz prawnicze inklinacje, wiec spadaj
na odpowiednie grupy ku temu.
Piciu
Użytkownik "Mariusz Kruk" <Marius...@epsilon.eu.org> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnimne7d.gj...@epsilon.rdc.pl...
> Ciekawe, że np. niemiecki sąd uważał zupełnie inaczej. I to już przeszło
> 10 lat temu.
Masz - wyprzedziłeś mnie, bo miałem jeszcze niemiecki sąd przypomnieć...
Po raz _kolejny_ zapytam - będziesz moim prawnikiem i poniesiesz koszty
swoich mądrości, jeśli trafię przed sąd i tenże sąd mnie skaże na odszkodowanie
za kupno nielegalnego oprogramowania?
Czy też może zaprzestaniesz wypisywania bzdur, bo nic innego nie masz do roboty?
Piciu
> nabywcą komputera a jego producentem. Po to się przypisuje licencję OEM
> do sprzętu i zabrania jej przenosić, żeby producent miał psi obowiązek
> Windowsa na tej maszynie wspierać. Żeby ludzie nie zostawali na lodzie
> bez wsparcia a producent nie dokładał do cudzego interesu, bo ktoś
> naklejkię przekleił. O to się firmie MS rozchodzi, polaczku-biedaczku
> przyzwyczajony do lewizny.
Aaa, to po to...
A ja się tyle lat zastanawiałem!
Ludzki pan z tego producenta.
Radek
> Ludzie, pamiętajcie, to nie wy musicie udowodnić, że nie jesteście
> jeleniami, tylko wam muszą udowodnić, że nimi jesteście.
> Bez paranoi proszę.
A jak wygląda w takim razie legalność kompów poleasingowych z systemem
kupionych choćby tutaj:
Znam przypadek, gdzie w kupionym komputerze był polski Windows XP Pro z
logo SCK, a naklejka była od XP Pro ale angielskiego.
Radek
> Path: news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!newsfeed.straub-nv.de!feeder.news-service.com!xlned.com!feeder3.xlned.com!news.astraweb.com!border5.a.newsrouter.astraweb.com!not-for-mail
> From: Skrypëk < krypëk@pűbliçenëmy.pl>
> Newsgroups: pl.comp.os.ms-windows.winnt
> References: <38c5506b-6b0a-47e1...@c10g2000vbv.googlegroups.com> <4d6a707e$0$1536$c3e8da3$e3f2...@news.astraweb.com> <1j9wn9ftz8lxf.v...@40tude.net> <4d6b9549$0$27830$c3e8da3$33a0...@news.astraweb.com> <40d0kf6u9hmk.i...@40tude.net>
> In-Reply-To: <40d0kf6u9hmk.i...@40tude.net>
> Subject: Re: Nieczytelna naklejka licencyjna, a kontrola czy legalność ?
> Date: Mon, 28 Feb 2011 14:04:20 +0100
> MIME-Version: 1.0
> Content-Type: text/plain; format=flowed; charset="iso-8859-2"; reply-type=original
> Content-Transfer-Encoding: 8bit
> X-Priority: 3
> X-MSMail-Priority: Normal
> X-Newsreader: Microsoft Windows Mail 6.0.6002.18197
> X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.1.7600.16543
> Lines: 11
> Message-ID: <4d6b9d57$0$13848$c3e8da3$c00c...@news.astraweb.com>
> Organization: Unlimited download news at news.astraweb.com
> NNTP-Posting-Host: 2dcd1e72.news.astraweb.com
> X-Trace: DXC=E5^56PZ;l:;R@Y?`:@TCo5L?0kYOcDh@:]a^o0nKT7U6O^;BhVC>@e:MQibbaWeA[>UN<9HiM24P4XYkmR=:jHV7_boFRE=[UO;dgaXoWSDRL;
> Xref: news.gazeta.pl pl.comp.os.ms-windows.winnt:1125839
> X-Antivirus: avast! (VPS 110228-0, 2011-02-28), Inbound message
> X-Antivirus-Status: Clean
Co zaczalem?
Nie obrazilem Ciebie!
Ty jakis psychol jestes i tyle...
Ja nic nie chcę robić z cudzą umową. Nie projektuj na mnie swoich
prawniczych urojeń.
>>>>>>>>> Ksiazeczki potwierdzaja kwestie legalnego oprogramowania???
>>>>>>>> Takie są warunki legalnego rozpowszechniania oprogramowania
>>>>>>>> OEM. Tylko tyle i aż tyle.
>>>>>>> Bzdura. Kwestie legalnego rozpowszechniania reguluje przede
>>>>>>> wszystkim obowiązujące prawo.
>>>>>> A co mówi prawo na temat przekazania uprawnień do użytkowania
>>>>>> oprogramowania OEM?
>>>>> Niewiele.
>>>>> Co nie zmienia faktu, że sprzedaż egzemplarza dzieła (tu istotna
>>>>> uwaga - należy zwrócić uwagę żeby to nie było nielegalne
>>>>> rozpowszechnianie; prawdopodobnie czym innym będzie odsprzedanie
>>>>> całego komputera z OEM-em, a czym innym ewentualne późniejsze
>>>>> obracanie pozostałą płytą) nie jest w żaden sposób nielegalna.
>>>> Co nie zmienia faktu, że rozmawiamy o licencjonowaniu
>>>> oprogramowania a nie o egzemplarzach dzieła,
>>> Przy czym ta kwestia nie jest taka oczywista. Skoro można (explicite
>>> prawo zezwala i czyni nieważnym zapisy ograniczające taką możliwość)
>>> obracać egzemplarzem programu, należałoby uznać zapisy ograniczające
>>> możliwosć korzystania z takiego programu
>> EULA nie ogranicza możliwości korzystania tylko odsprzedaży.
>
> Czego w świetle obowiązującego prawa zrobić nie może.
Ale sprzedawać komputerów z COA nikt ci nie zabrania. Byleś nie kłamał
nabywcom, że daje im to prawo do używania na nich Windowsa bez zakupu nowej
licencji, jeżeli starej im poprawnie nie przekażesz.
>>> za rażąco niekorzystne dla
>>> konsumenta. (aczkolwiek na razie jeszcze nikt tego nie testował
>>> w UOKiK-u).
>> Nie miał czego testować, bo jest to kompletna bzdura. Zasady
>> licencjonowania OEM nie są niekorzystne dla konsumenta.
>
> Ciekawe, że np. niemiecki sąd uważał zupełnie inaczej. I to już
> przeszło 10 lat temu.
Co konkretnie uznał? Że kupić tańszej wersji OEM zamiast pudełkowej się
konsumentowi nie opłaca?
>>>> słowa "nielegalne" używamy czasami w znaczniu
>>>> "niezgodne z licencją",
>>> Jak dla mnie możesz sobie używać słowa "mikroskop" w znaczeniu
>>> "młotek", ale nie dawaj ludziom porad żeby wbijali gwoździe
>>> mikroskopem.
>> Ja ludziom daję poradę jak się ustrzec przed sprzedawcami lewizny,
>
> Bzdura.
Bzdury to ty opowiadasz zupełnie nie na temat.
>> ty
>> pogońco karetek ty.
>
> Ę?
Tak.
>>>> natomiast sprzedawanie komputera z samym COA jako
>>>> komputer z licencją na Windows jest oszukiwaniem nabywcy, a to
>>>> jest w świetle prawa nielegalne dosłownie
>>> Ale potrafisz pokazać jakieś orzecznictwo w tej kwestii?
>> A może mam uwierzyć, że nigdy sąd nie przyznał oszukanemu klientowi
>> racji?
>
> Potrafisz pokazać orzecznictwo mówiące, że sprzedawanie komputera z
> COA jest oszukiwaniem nabywcy?
A przeczytaj całe zdanie ze zrozumieniem.
Gdy brak oryginalnych nośników, to powinna być druga nalepka że
"refurbished", nowy klucz na papierku i nowy nośnik/partycja recovery. Ma
ten reseller logo autoryzowanego refurbishera MS, więc powinien potrafić
takowe dostarczyć.
> Znam przypadek, gdzie w kupionym komputerze był polski Windows XP Pro
> z logo SCK, a naklejka była od XP Pro ale angielskiego.
To jest dokładnie taka lewizna o jakiej mówię. A dawno tak robili? Może już
się nauczyli od tamtego czasu?
A właśnie po to. To nie jest żaden rocket science, to wszystko jest naprawdę
proste.
A może łaskawie wrócisz do tematu wątku? OP nie kupił żadnego "egzemplarza
dzieła" ani żadnej umowy tylko "komputer z naklejką". I potrzebuje się
dowiedzieć, czy mu z tego tytułu przysługują prawa do używania
oprogramowania w świetle zasad licencjonowania. To że petent pod wpływem
kłamliwej medialnej sraczki typu oni-nielegalni.pl użył sformułowania
"legalność" nie oznacza że zamawiał papugę, która będzie pierdzieliła jakieś
swoje farmazony i w niczym nie pomoże a prędzej wpakuje w kłopoty. Bo jak mu
BSA wpadnie do biura, to go pozwą cywilnie za łamanie zasad MS i guzik ich
będzie obchodziła opinia jakiegoś Kruka.
> przykładem jest ostatnia wygrana Autodesku w sądzie ...
Autodesk jest jedną z nielicznych firm zabraniających odsprzedaży swoich
produktów na rynku wtórnym. Póki co w Polsce to ich zastrzeżenie nie jest
prawnie respektowane. Skutkuje to w ten sposób, że wtórny nabywca w świetle
naszego prawa nie jest nielegalny. Traci jednak możliwość wsparcia
technicznego producenta i darmowych, lub promocyjnych aktualizacji. To taka
restrykcja firmy Autodesk. Znając jednak dążenie do ujednolicenia prawa na
gruncie międzynarodowym spodziewać się należy, że niedługo i u nas takie
zapisy będą obowiązywać.
Remek
> Po to się przypisuje licencję OEM do sprzętu i zabrania jej przenosić,
żeby
> producent miał psi obowiązek Windowsa na tej maszynie wspierać. Żeby
ludzie
> nie zostawali na lodzie bez wsparcia a producent nie dokładał do cudzego
> interesu, bo ktoś naklejkię przekleił. O to się firmie MS rozchodzi,
O ile z większością Twoich argumentów można się zgodzić, to w tym przypadku
chodzi chyba o coś innego. Pomijając szczegółowe zasady tego
licencjonowania, zmienne w czasie, zwrócił bym uwagę na zasanicze pytanie -
kto ma z tego korzyć? Licencja OEM jest obecnie chyba dwa razy tańsza od
tzw. pełnej. Czyli w razie wymiany sprzętu trzeba dodatkowo zapłacić. I w
tym cała rzecz się ma. Jak nie wiadomo o co chodzi ... itd.
A wsparcie techniczne masz niezależnie od rodzaju licencji.
Remek
> A jesteś w stanie wykazać, że licencja na użytkowanie oprogramowania to
> swobodnie zbywalny egzemplarz dzieła wprowadzonego do obrotu?
Przestaję Cię rozumieć. Chyba się zakręciłeś. Tak. Licencja na
oprogramowanie jest zgodnie z polskim prawem zbywalna. Mówi o tym ustawa o
prawie autorskim. I przypadkiem jeśli chodzi o Windows zgodna również z
zasadami licencjonowania M$. Warunkiem, który nalezy spełnić aby nowy
nabywca był "legalny" jest przekazanie mu wszystkich atrybutów legqalności
wymaganych licencją. I nie chodzi tu w pełni o polskie prawo, które jest nie
do końca kompatybilne z licencją. Można powiedzieć, że jest w tym zakresie
mniej restrykcyjne, ale jeśli spełnisz warunki licencji to będziesz w pełni
"correct".
Remek
I na tym możemy zakończyć twoje udawanie że wiesz o czym mówisz.
--
[------------------------]
[ Kr...@epsilon.eu.org ]
[ http://epsilon.eu.org/ ]
[------------------------]
Jak rozumiem, to samo będziesz pisać wszystkim udzielającym kłamliwych
"porad" w zakresie "legalności" oprogramowania?
Ależ ja dobrze wiem, że mówię o tym:
news:38c5506b-6b0a-47e1...@c10g2000vbv.googlegroups.com
A ty się rozwodzisz nas słówkiem "legalność" wyrwanym z kontekstu, wiejski
filozofie.
Mówisz o kupowaniu egzemplarza bez kupowania egzemplarza. Tak, tak.
--
Pozdrawiam
Maciek
> Autodesk jest jedną z nielicznych firm zabraniających odsprzedaży swoich
> produktów na rynku wtórnym. Póki co w Polsce to ich zastrzeżenie nie jest
> prawnie respektowane. Skutkuje to w ten sposób, że wtórny nabywca w świetle
> naszego prawa nie jest nielegalny. Traci jednak możliwość wsparcia
> technicznego producenta i darmowych, lub promocyjnych aktualizacji. To taka
> restrykcja firmy Autodesk. Znając jednak dążenie do ujednolicenia prawa na
> gruncie międzynarodowym spodziewać się należy, że niedługo i u nas takie
> zapisy będą obowiązywać.
I nie będzie można odsprzedać samochodu? Czym się komputer w
samochdozie różni od komputera na biurku?
MJ
Człowiek kupił komputer z naklejką.
Czego nie rozumisz?
To ty nie rozumiesz. Ale się mądrzysz.
Naprawdę, dobrze radzę - idź porozmawiaj z dobrym prawnikiem od prawa
autorskiego zamiast wypowiadać się w tematach o których nie masz
zielonego pojęcia.
--
\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\
.\.Kr...@epsilon.eu.org.\.\.
\.http://epsilon.eu.org/\.\
.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.
Jak leasingowany to nie wolno.
> Czym się komputer w
> samochdozie różni od komputera na biurku?
Ale tu mowa jest o sprzedaży praw do używania oprogramowania, panie kolego.
Och, znowu nie odróżniasz rozporządzania czymś, czego właścicielem nie
jesteś (leasingowany samochód) od czegoś, czego właścicielem jesteś
(egzemplarz programu komputerowego). Nihil novi.
--
Kruk@ -\ |
}-> epsilon.eu.org |
http:// -/ |
|
Nie nie musisz. Masz przekazać wszystko co dostałeś. Powinieneś niby zatem
zachować partycję recovery, żeby nie utracić możliwości przekazania, ale do
laptopa z fabrycznym Windowsem zawsze można zamówić płytkę
recovery/instalacyjną lub pożyczyć od kogoś. A czy to zrobisz sam czy każesz
się nabywcy z tym bujać, to już kwestia twojej przyzwoitości (no widzisz, że
to wszystko w trosce o nabywcę?)
Taką EULĘ powinieneś był zaakceptować przy pierwszym uruchomieniu
zakupionego komputera:
http://download.microsoft.com/Documents/UseTerms/Windows
7_Home%20Premium_Polish_da6e40af-cacb-4279-b16d-3062a26b6172.pdf
"PRZEKAZANIE OSOBIE TRZECIEJ. Licencjobiorca może przekazać oprogramowanie
bezpośrednio osobie trzeciej tylko z licencjonowanym komputerem. Przekazanie
musi obejmować oprogramowanie i etykietę Certyfikatu Autentyczności.
Licencjobiorca nie może zachować żadnych kopii oprogramowania ani
jakichkolwiek wcześniejszych wersji. Przed otrzymaniem oprogramowania
wspomniana osoba trzecia musi wyrazić zgodę na to, że postanowienia
niniejszej umowy mają zastosowanie w przypadku przekazania oprogramowania i
korzystania z niego."
Cała ta heca z refurbishowaniem dotyczy rozklekotanych desktopów
niewiadomego pochodzenia.
Ale po co jaki offtopiczny Autodesk? W programach licnecjonowania zbiorowego
firmy Microsoft (która pamiętajmy nie stanowi prawa w Polsce) od stu lat
kupuje się prawa do używania produktów (wieczyste lub subskrypcyjne) które
są kompletnie niezbywalne. I nikt jakoś do tej formy licencjonowania nie
strzela. Pewnie dlatego, że nie dochodzi przy ich sprzedaży do przekazywania
bezpośrednio żadnych "egzemplarzy" czegokolwiek, więc Kruki i Wrony nie mają
pomysłu jak to dziobać.
A co mówi prawo autorskie na temat zakupionego przez Andrzeja komputera z
naklejką, panie mecenasie?
Egzemplarzy programów to ja mogę mieć w domu pierdylion, jak sobie ściągnę i
nagram. Ba, nawet i z tysiąc bym sobie mógł zainstalować, na upartego na
jednym komputerze fizycznym.
Ale wracając do tematu: petent jest posiadaczem egzmeplarza komputera z
naklejką. Jakie z tego tytułu przysługują mu prawa, panie mecenasie?
No to przecież to samo mówię. Nie jest zbywalna "swobodnie" jak "egzemplarz
dzieła" tylko zgodnie z jej regułami (napisanymi przez firmę MS, która nie
stanowi prawa w Polsce).
Ale nie mogę się zgodzić, że "Prawa do używania produktu" są dziełem
podlegającym prawu autorskiemu. Toć to prędzej podpada pod najwyklejszą
umowę i Kodeks Cywilny. Kopia oprogramowania a prawa do jej używania
określane przez producenta w EULA to dwie sprawy, a rozwodzimy się na tym
drugim właśnie.
(nie wiem jak ciebie, ale temat kopiowania płyt mnie zupełnie nie
interesuje).
> Ale wracając do tematu: petent jest posiadaczem egzmeplarza komputera z
> naklejką. Jakie z tego tytułu przysługują mu prawa, panie mecenasie?
A jeśli jest posiadaczem egzemplarza komputera z zainstalowanym
Windowsem, którego legalność zgodnie z EULA potwierdza naklejony na tym
komputerze certyfikat autentyczności (jedyny wymagany przez EULA dowód
posiadania licencji - nośnikami, rachunkami i pozostałym papierem
użytkownik mógł bez szkody dla licencji zaraz po zakupie napalić w
kominku) to potrafisz, panie sprzedawco nadmiarowych licencji stwierdzić
czy nabył on ów komputer w sklepie czy z drugiej ręki ("naruszając"
dobre rady Cioci Kloci) i na tej podstawie określić jakie ma prawa, a
jakich nie? Bo jeśli nie potrafisz (skoro licencja nie jest przypisana
ani do DNA użytkownika, ani do jego nazwiska, ani nawet do jego adresu
email), to zakładam, że nie potrafisz też (bo jak?) stwierdzić, czy w
tym jego komputerze prócz certyfikatu znajdował się zainstalowany
Windows, czy zainstalował go sobie i legalność instalacji potwierdził u
źródła (aktywując system w DRMie Microsoftu) dopiero po zakupie...
No i właśnie nie do końca. Bo akurat to, w przeciwieństwie do np.
sciągania z WWW plików muzycznych, czy filmów, jest explicite zabronione
przez KK (czy też, precyzyjniej byłoby "może być", a nie "jest";
oczywiście nie będzie to dotyczyć np. programów, których twórca wprost
zezwolił na dowolne rozpowszechnianie).
--
\------------------------/
| Kr...@epsilon.eu.org |
| http://epsilon.eu.org/ |
/------------------------\
Po prostu nie ma nikogo, komu chciałoby się inwestować własne pieniądze
i czas w ciąganie się po sądach z wielomiliardową korporacją.
Smutne, ale tak to działa.
>Pewnie dlatego, że nie dochodzi przy ich sprzedaży do przekazywania
>bezpośrednio żadnych "egzemplarzy" czegokolwiek,
ROTFLMAO. Misiek, to że ty nie rozróżniasz dzieła i jego egzemplarza nie
oznacza, że takiej różnicy nie ma.
>więc Kruki i Wrony nie mają
>pomysłu jak to dziobać.
Jak zwykle - brak argumentów, więc zjeżdża się na gówniarskie żarty
z nazwiska. Ech, usenet.
Dla mnie EOT, bo ta "dyskusja" zeszła poniżej jakiegokolwiek poziomu.
Och �a�, moja subskrypcja MSDN jest niezgodna z prawem RP?
Kyrlje, elejson.
Ta jasne. Pewnie do dzisiaj nawet nie słyszałeś o molpie.
>> Pewnie dlatego, że nie dochodzi przy ich sprzedaży do przekazywania
>> bezpośrednio żadnych "egzemplarzy" czegokolwiek,
>
> ROTFLMAO. Misiek, to że ty nie rozróżniasz dzieła i jego egzemplarza
> nie oznacza, że takiej różnicy nie ma.
Jakiego dzieła egzemplarzem jest komputer z naklejką?
Jakiego dzieła egzemplarzem jest Open Value Subscription?
> Taką EULĘ powinieneś był zaakceptować przy pierwszym uruchomieniu
> zakupionego komputera:
> http://download.microsoft.com/Documents/UseTerms/Windows
> 7_Home%20Premium_Polish_da6e40af-cacb-4279-b16d-3062a26b6172.pdf
> "PRZEKAZANIE OSOBIE TRZECIEJ. Licencjobiorca może przekazać oprogramowanie
> bezpośrednio osobie trzeciej tylko z licencjonowanym komputerem. Przekazanie
> musi obejmować oprogramowanie i etykietę Certyfikatu Autentyczności.
O, wsiąkła gdzieś "oryginalna partycja lub płyta recovery lub
instalacyjna", "instrukcje i wszelkie inne książeczki" i ten "zalecany
ale nie wymagany" (tak jak i poprzednie "wymagania" prawdopodobnie przez
Ciocię Klocię) "oryginalny dowód zakupu", polaczku-biznesmenku,
przyzwyczajony ro dymania swoich klientów na ile się tylko da, na
przykład wciskając im "zapasową" licencję dla tych dodatkowych
kilkudziesięciu złotych marży.
Producent ma korzyść, że tanio może zakupić licencję na zainstalowanie na
komputerze systemu operacyjnego, obrandowanie, dostosowanie i przekazanie go
do użytku na tym sprzęcie nabywcy komputera w w formie gotowej do działania
"Out of the box". To dla OEMa jest nie w kij pierdział, że człowiek przynosi
do domu swojego nowego hapeka lub della, otwiera, akceptuje EULĘ i wpisuje
swoje imię, wybiera tapetę i po pięciu minutach ma piękny nowy komputer z
kupą wodotrysków.
Konsument ma korzyść, że nie musi płacić pełnej ceny za jakieś
oprogramowanie, które będzie musiał sobie sam zainstalować, tylko za pół
darmo dostaje preinstalowane ze wsparciem tego kto preinstalował (i prawo do
używania tegoż na tym sprzęcie).
> Licencja OEM jest obecnie chyba dwa
> razy tańsza od tzw. pełnej.
Tak. Ino OEM to nie jest wersja "niepełna" tylko kompletnie coś innego.
Trzeba w tym całym bałaganie odróznić sprzedaż "licencji OEM" czyli zestawu
preinstalacyjnego od sprzedaży komputerów z preinstalowanym oprogramowaniem
Zrobił się z tym straszny bałagan, ludzie nie wiedzą co kupują,
niekompetetni sprzedawcy ich nie informują, powstają jakieś mity o windowsie
i pececie na jednej fakturze..
"licencja OEM" służy do tego, żeby ją kupił składacz komputerów - daje mu
ona prawo do preinstalowania oprogramowania na jednym komputerze i
przekazania nabywcy prawa do używania tegoż oprogramowania na tymże
komputerze i wspierania go.
Na paragonie klient ma mieć "komputer model taki i sraki HDD500 WXP" a nie
komputer i windowsa. Składacza sprawa ile go kosztowały poszczególne
komponenty a ile wziął dla siebie.
Burdel się robi, bo niekompeteni sklepikarze byle taniej sprzedają ludziom
licencje system buildera (a nie żadne "egzemplarze oprogramowania") nie
mówiąc im o tym. A konsument nie czyta co ma napisane na tej czerwonej
nalepce którą musi rozerwać by się do płytki w zestawie OEM dostać.
Niedawno przez chwilę była w tym temacie większa jasność, bo MS na swoich
stronach pisał, że jak entuzjasta kupuje OEMa to zostaje system builderem i
ma sobie radzić sam.
Z jakiejś przyczyny MS ten szczegół postanowił znowu zatajać i zaleca
niesprzedawanie OEMów konsumentom.
> Czyli w razie wymiany sprzętu trzeba
> dodatkowo zapłacić. I w tym cała rzecz się ma. Jak nie wiadomo o co
> chodzi ... itd.
Jak kupujesz nowy komputer, to kupujesz nowy komputer. Preinstalowane
oprogramowanie jest tu chytrze traktowane niczym sprzętowy komponent (acz
niewyciągalny). I nadal się klientowi opłaca, bo ma dwa w pełni funkcjonalne
komputery, jeden może komuś oddać lub sprzedać i nie będzie mu przykro.
Wersja pudełkowa Windowsa opłaca się tylko ekstremistom którzy zmieniają co
rok płytę główną.
(zwłaszcza, że jak wyjdzie nowa wersja, to apgrejd kosztuje tyle samo co
OEM, więc za cenę trzech OEMów masz nadal system tylko na jeden komputer -
na dłuższą brutalną metę wychodzi, że dla największej oszczędności, nowe
laptopy należy kupować raz na trzy/sześć lat zaraz po premierze nowego
Windowsa)
> A wsparcie techniczne masz niezależnie od rodzaju licencji.
Pod warunkiem, że została ci ona przekazana.
Z tą drobną różnicą, że dla oprogramowania preinstalowanego wsparcie należy
ci się u producenta komputera a nie producenta oprogramowania.
Ale ze szkodą dla możliwości odsprzedaży nie budzącej wątpliwości.
> zaraz po zakupie
> napalić w kominku) to potrafisz, panie sprzedawco nadmiarowych
> licencji
Ale ja ci nie chce sprzedać ani nie każę kupować. Wolno ci kupować używane
komputery z windowsami.
> stwierdzić czy nabył on ów komputer w sklepie czy z drugiej
> ręki ("naruszając" dobre rady Cioci Kloci) i na tej podstawie
> określić jakie ma prawa, a jakich nie? Bo jeśli nie potrafisz (skoro
> licencja nie jest przypisana ani do DNA użytkownika, ani do jego
> nazwiska, ani nawet do jego adresu email),
"markowy komputer" ma p/n i s/n z którego można się dowiedzić kto komu gdzie
i z czym w środku go sprzedał.
> to zakładam, że nie
> potrafisz też (bo jak?) stwierdzić, czy w tym jego komputerze prócz
> certyfikatu znajdował się zainstalowany Windows, czy zainstalował go
> sobie i legalność instalacji potwierdził u źródła (aktywując system w
> DRMie Microsoftu) dopiero po zakupie...
Ale to nie ja mam mu coś udowadniać, tylko ty się u takiego sprzedawcy masz
domagać dowodów na to że ci lewizny nie sprzedaje, żebyś potem ty nie miał
problemów.
>> Czym się komputer w
>> samochdozie różni od komputera na biurku?
>
> Ale tu mowa jest o sprzedaży praw do używania oprogramowania, panie kolego.
Uważasz, że komputer w samochodzie działa bez oprogramowania?
MJ
Nie wsiąkła tylko tego masz wymagać od sprzedawcy żeby ci nie wcisnął kitu.
> polaczku-biznesmenku,
> przyzwyczajony ro dymania swoich klientów na ile się tylko da, na
> przykład wciskając im "zapasową" licencję dla tych dodatkowych
> kilkudziesięciu złotych marży.
Jaką zapasową licencję, allegrowy sprzedawczyku kradzionych (niby
poleasingowych) składaków z lewymi windowsami z niemieckiego wysypiska
szrotu?
Nie ma potrzeby dokupywać żadnych zapasowych licencji gdy się uczciwie
odsprzedaje komputery.
O zgrozo, a programator w pralce? Nie akceptowałem żadnej EULI przy
pierwszym uruchomieniu..
Nie wiem, nie obchodzi mnie. Ale jak się silisz na analogię, to posiadanie
kopii samochodu niekoniecznie uprawnia do jeżdżenia nim. Zamiast komputerem
pokłądowym należałoby się martwić obowiązkowym OC.
Użytkownik "Mariusz Kruk" <Marius...@epsilon.eu.org> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnimp84b.gj...@epsilon.rdc.pl...
> epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "Piotr Krzyżański"
>>Pisałem Ci już wielokrotnie, że masz prawnicze inklinacje, wiec spadaj
>>na odpowiednie grupy ku temu.
>
> Jak rozumiem, to samo będziesz pisać wszystkim udzielającym kłamliwych
> "porad" w zakresie "legalności" oprogramowania?
(Na razie tylko Tobie - bo dajesz się zauważyć jako znawca tematu)
Po pierwsze - różni ludzie to czytają i dzięki poradom mecenasa Kruka mogą
odnieść wrażenie, że wszystko z ich softem w porządku. Te Twoje porady odnoszą się
również do osób, które są zdolne, taki Twoim zdaniem legalny soft, używać w firmie.
Co powiesz właścicielowi Tej firmy, jeśli pracownik powoła się na Twoje wypociny, w
przypadku kontroli i stwierdzenia nielegalności softu? Zapewne jego sprawa...
Owszem, to są newsy, więc po prostu przestań kreować się na znawcę zagadnień
prawniczych przy pomocy niemieckiego sądu.
Po drugie - poszukaj moich postów na temat licencji, legalnych, nielegalnych
Windowsów i innego softu - bardzo rzadko, jeśli w ogóle wypowiadam
się w tym temacie - generalnie licencje na soft są tak pokręcone, że tylko wróżka
czasami wie o co w nich chodzi...
To tyle.
Piciu
> Ale ze szkodą dla możliwości odsprzedaży nie budzącej wątpliwości.
Patrz Pan, a jeszcze przed chwilą był "obowiązek" ("aby licencja
zachowała ważność (...) *musi*"). Handlowiec prowadzący zmienił decyzję?
> Ale ja ci nie chce sprzedać ani nie każę kupować. Wolno ci kupować używane
> komputery z windowsami.
Serdecznie dziękuję, nie domyśliłbym się.
> "markowy komputer" ma p/n i s/n z którego można się dowiedzić kto komu gdzie
> i z czym w środku go sprzedał.
A cóż to za cudaczna definicja "markowości"? Markowe jest wszystko, co
ma konkretnego producenta. "Składax" ze sklepiku na rogu, który jest
zarejestrowaną firmą też jest markowy. Często zresztą lepszy od tych
bardziej znanych "marek", bo z rozsądniej dobranych pod zastosowania
elementów, a nie najtańszej chińszczyzny z nie przekładającymi się na
wydajność, za to dobrze wyglądającymi w katalogu, więc jak najwyższymi
liczbami, jak "karta graficzna 1GB".
> Ale to nie ja mam mu coś udowadniać, tylko ty się u takiego sprzedawcy masz
> domagać dowodów na to że ci lewizny nie sprzedaje, żebyś potem ty nie miał
> problemów.
W pierwszej dezinformacji jakiej byłeś łaskaw udzielić w tym wątku
potrafiłeś wywęszyć lewiznę nawet bez patrzenia, czy "naklejka" (w
nomenklaturze Microsoftu zwana znacznie poważniej "certyfikatem
autentyczności") jest podrobiona, czy nie - "kupiłeś pan na
allegrze"=="kupiłeś pan lewiznę". Teraz niewymieniony w EULA śmietnik
przekwalifikowałeś już z "koniecznego" w "pomocniczy", ale wciąż nie
widzisz absurdu w żądaniach, których w żaden sposób żądający nie jest w
stanie wyegzekwować, bo nie jest w stanie ich sprawdzić? Przecież sami
swój DRM wymyślili w ten sposób, że licencja jest przypisana de facto do
certyfikatu, więc jeśli ktoś go (oryginalny==nie podrobiony certyfikat
autentyczności) posiada i system aktywował mu się w DRM Microsoftu (to
drugi wspomniany przez EULA warunek, chyba, że ktoś lubi sobie co 30 dni
przeinstalowywać OS) to dalsze doszukiwanie się *dowodów* "lewizny"
pozostaje w gestii microsoftowych donkiszotów, bo niczego więcej
użytkownik im udowadniać nie musi.
Znaczy - nie przeszkadza ci jak ktoś wprowadza w błąd, a przeszkadza ci
jak ja te błędy prostuję?
>Po pierwsze - różni ludzie to czytają i dzięki poradom mecenasa Kruka
Wiesz, nie każdy kto chociaż trochę rozumie prawo jest adwokatem.
Spróbuj się czegoś nauczyć, to nie boli.
>mogą
>odnieść wrażenie, że wszystko z ich softem w porządku. Te Twoje porady odnoszą się
>również do osób, które są zdolne, taki Twoim zdaniem legalny soft, używać w firmie.
>Co powiesz właścicielowi Tej firmy, jeśli pracownik powoła się na Twoje wypociny, w
>przypadku kontroli i stwierdzenia nielegalności softu?
Przede wszystkim, to jeżeli _pracownik_ używa sobie na służbowym
sprzęcie na własną rękę dowolnego oprogramowania "na konto" pracodawcy,
to jest coś fundamentalnie zepsute w organizacji.
>Owszem, to są newsy, więc po prostu przestań kreować się na znawcę zagadnień
>prawniczych przy pomocy niemieckiego sądu.
Akruat niemiecki sąd jest dobrym przykładem na to, że korporacje
potrafią sobie wpisywać różne bzdury do licencji.
W kwestii różnych innych ciekawych postanowień umownych możesz sobie
zajrzeć do rejestru UOKiK-u. To tak w kwestii ogólniejszej - co się
firmom wydaje, że mogą.
Użytkownik "Mariusz Kruk" <Marius...@epsilon.eu.org> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnimq0ur.gj...@epsilon.rdc.pl...
> epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "Piotr Krzyżański"
>>>>Pisałem Ci już wielokrotnie, że masz prawnicze inklinacje, wiec spadaj
>>>>na odpowiednie grupy ku temu.
>>> Jak rozumiem, to samo będziesz pisać wszystkim udzielającym kłamliwych
>>> "porad" w zakresie "legalności" oprogramowania?
>>(Na razie tylko Tobie - bo dajesz się zauważyć jako znawca tematu)
>
> Znaczy - nie przeszkadza ci jak ktoś wprowadza w błąd, a przeszkadza ci
> jak ja te błędy prostuję?
Generalnie pusty śmiech mnie ogarnia, jak czytam Twoje wypociny i
temu podobne. Kupiłem sobie laptopa z allegro - teraz sobie napiszę na newsy
i udowodnie sobie przy pomocy różnej maści mecenasów, że mam wsio legalne...
>>Po pierwsze - różni ludzie to czytają i dzięki poradom mecenasa Kruka
>
> Wiesz, nie każdy kto chociaż trochę rozumie prawo jest adwokatem.
> Spróbuj się czegoś nauczyć, to nie boli.
Przecież pisałem, że masz inklinacje, więc czego mam jeszcze się uczyć?
Prawa nie mam zamiaru sie uczyć, żeby udowadniać niektórym, że
wydaje im, jakoby rozumieli meandry prawa.
> Przede wszystkim, to jeżeli _pracownik_ używa sobie na służbowym
> sprzęcie na własną rękę dowolnego oprogramowania "na konto" pracodawcy,
> to jest coś fundamentalnie zepsute w organizacji.
Tak, spodziewałem się tego - nadal nie chcesz wziąć jakiejkolwiek odpowiedzialności
za bicie piany w swojej pseudo prawniczej wiedzy.
>>Owszem, to są newsy, więc po prostu przestań kreować się na znawcę zagadnień
>>prawniczych przy pomocy niemieckiego sądu.
>
> Akruat niemiecki sąd jest dobrym przykładem na to, że korporacje
> potrafią sobie wpisywać różne bzdury do licencji.
> W kwestii różnych innych ciekawych postanowień umownych możesz sobie
> zajrzeć do rejestru UOKiK-u. To tak w kwestii ogólniejszej - co się
> firmom wydaje, że mogą.
Jasne - i wszyscy święci też się przydadzą, albo może granat, żeby sprawiedliwość
w sądzie była po naszej stronie...
Pamiętaj, że są jeszcze inne instytucje z rejestrami - możesz śmiało się na nie powołać.
Na pohybel korporacjom, firmom - dopisz sobie co chcesz...
Piciu
> Gdy brak oryginalnych nośników, to powinna być druga nalepka że
> "refurbished", nowy klucz na papierku i nowy nośnik/partycja recovery.
> Ma ten reseller logo autoryzowanego refurbishera MS, więc powinien
> potrafić takowe dostarczyć.
>
>> Znam przypadek, gdzie w kupionym komputerze był polski Windows XP Pro
>> z logo SCK, a naklejka była od XP Pro ale angielskiego.
>
> To jest dokładnie taka lewizna o jakiej mówię. A dawno tak robili? Może
> już się nauczyli od tamtego czasu?
Komputer był kupiony przez mojego znajomego pod koniec grudnia. Na
infolinii zapewniali, że wszystko jest OK. Czyli mam rozumieć, że system
jest nielegalny? Czy w razie jakiejś kontroli jest szansa pociągnąć do
odpowiedzialności sprzedawcę czy to mój znajomy będzie miał problem?
Radek
Na dysku polski XP a naklejka od angielskiego XP czyli od innego produktu?
Nie, nie jest to zgodne z licencjonowaniem MS (mimo że klucz pasuje). Jak
system builder chce ci sprzedać komputer z preinstalowanym polskim XP, to ma
sobie kupić (on, nie ty) licencję XP PL OEM i jej na tym komputerze użyć (co
skutkuje trwałym przypisaniem do tego komputera praw do używania na nim XP
PL a na producencie obowiązku wsparcia).
Nie MS cię robi w konia każąc ci płacić za Windowsa, tylko sprzedawca leci w
kulki instalując i nie płacąc MS za licencję na instalowanie i sprzedawanie
(tym jest licencja OEM właśnie). Jeśli sprzedawca zafakturował cię za
komputer z legalnym polskim XP, to oszukał również ciebie.
(a już na pewno nie wolno mu cię zafakturować za komputer i Windows osobno,
bo nie może odsprzedać _użytej_ już licencji OEM, nawet jeśli ją legalnie
nabył - taką można odsprzedawać tylko nierozpakowaną, żebyś mógł sam zostać
system builderem - wtedy ma być osobną pozycją na dowolnej fakturze od
dowolnego sprzedawcy).
> Czy w razie jakiejś kontroli jest szansa
> pociągnąć do odpowiedzialności sprzedawcę czy to mój znajomy będzie
> miał problem?
Za przejazd bez ważnego biletu, lub z podrobionym przez sprzedawcę biletem,
odpowiada niestety pasażer (mimo że regulamin MPK nie stanowi prawa w
Polsce). Lepiej wcześniej to zgłosić do MS, niech ich prawnicy sprzedawcę
pałują.
Ale o co ty się pultasz właściwie? Ja ci mówię, jakie są zasady
licencjonowania oprogramowania OEM w MS. A ty co mi próbujesz udowodnić? Że
potrafisz je łamać nie pozostawiając śladów? I co z tego?
(aktywacja to pic na wodę nie DRM, nie jest dowodem niczego)
To naprawdę nie moja wina, że sobie kupiłeś laptopa z allegro.
A tak bardziej na poważnie - żałosna jest twoja próba schodzenia na
adpersonamy.
>>>Po pierwsze - różni ludzie to czytają i dzięki poradom mecenasa Kruka
>> Wiesz, nie każdy kto chociaż trochę rozumie prawo jest adwokatem.
>> Spróbuj się czegoś nauczyć, to nie boli.
>Przecież pisałem, że masz inklinacje, więc czego mam jeszcze się uczyć?
>Prawa nie mam zamiaru sie uczyć, żeby udowadniać niektórym, że
>wydaje im, jakoby rozumieli meandry prawa.
Za to wolisz bezmyślnie przyklaskiwać bezmózgim piewcom korporacyjnej
propagandy?
>> Przede wszystkim, to jeżeli _pracownik_ używa sobie na służbowym
>> sprzęcie na własną rękę dowolnego oprogramowania "na konto" pracodawcy,
>> to jest coś fundamentalnie zepsute w organizacji.
>Tak, spodziewałem się tego - nadal nie chcesz wziąć jakiejkolwiek odpowiedzialności
>za bicie piany w swojej pseudo prawniczej wiedzy.
To są newsy - tu sobie luźno dywatujemy. Za branie odpowiedzialności to
ja dostaję realne pieniądze w realnej pracy.
I znowu - z braku jakichkolwiek argumentów merytorycznych usiłujesz
uprawiać demagogię. Chcesz podyskutować, naucz się czegoś, przytocz
sensowne argumenty, porozmawiamy. Ale miej jakieś rzeczowe argumenty
będące choć marginalnie związane z tematem dyskusji.
>>>Owszem, to są newsy, więc po prostu przestań kreować się na znawcę zagadnień
>>>prawniczych przy pomocy niemieckiego sądu.
>> Akruat niemiecki sąd jest dobrym przykładem na to, że korporacje
>> potrafią sobie wpisywać różne bzdury do licencji.
>> W kwestii różnych innych ciekawych postanowień umownych możesz sobie
>> zajrzeć do rejestru UOKiK-u. To tak w kwestii ogólniejszej - co się
>> firmom wydaje, że mogą.
>Jasne - i wszyscy święci też się przydadzą, albo może granat, żeby sprawiedliwość
>w sądzie była po naszej stronie...
>Pamiętaj, że są jeszcze inne instytucje z rejestrami - możesz śmiało się na nie powołać.
>Na pohybel korporacjom, firmom - dopisz sobie co chcesz...
OK. To wystarczy jako podsumowanie twojej znajomości tematu.
Z mojej strony EOT dopóki nie przytoczysz jakichś merytorycznych
argumentów.
Oczywiście. Kolega, jak widzę, jest wysokiej klasy specjalistą nie tylko
od prawa autorskiego, ale też i od FK.
>> Czy w razie jakiejś kontroli jest szansa
>> pociągnąć do odpowiedzialności sprzedawcę czy to mój znajomy będzie
>> miał problem?
>Za przejazd bez ważnego biletu, lub z podrobionym przez sprzedawcę biletem,
>odpowiada niestety pasażer (mimo że regulamin MPK nie stanowi prawa w
>Polsce).
Akurat regulaminy przewozowe są dość dobrze umocowane w polskim prawie.
--
\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\
.\.Kr...@epsilon.eu.org.\.\.
\.http://epsilon.eu.org/\.\
.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.\.
Wystarczającej do zrozumienia zasad licencjonowania oprogramowania w kanale
OEM.
>>> Czy w razie jakiejś kontroli jest szansa
>>> pociągnąć do odpowiedzialności sprzedawcę czy to mój znajomy będzie
>>> miał problem?
>> Za przejazd bez ważnego biletu, lub z podrobionym przez sprzedawcę
>> biletem, odpowiada niestety pasażer (mimo że regulamin MPK nie
>> stanowi prawa w Polsce).
>
> Akurat regulaminy przewozowe są dość dobrze umocowane w polskim
> prawie.
Lewe oprogramowanie również. Nawet mocniej, bo w Kodeksie Karnym.
Użytkownik "Mariusz Kruk" <Marius...@epsilon.eu.org> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnims3l1.gj...@epsilon.rdc.pl...
> epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "Piotr Krzyżański"
>>>>>>Pisałem Ci już wielokrotnie, że masz prawnicze inklinacje, wiec spadaj
>>>>>>na odpowiednie grupy ku temu.
>>>>> Jak rozumiem, to samo będziesz pisać wszystkim udzielającym kłamliwych
>>>>> "porad" w zakresie "legalności" oprogramowania?
>>>>(Na razie tylko Tobie - bo dajesz się zauważyć jako znawca tematu)
>>> Znaczy - nie przeszkadza ci jak ktoś wprowadza w błąd, a przeszkadza ci
>>> jak ja te błędy prostuję?
>>Generalnie pusty śmiech mnie ogarnia, jak czytam Twoje wypociny i
>>temu podobne. Kupiłem sobie laptopa z allegro - teraz sobie napiszę na newsy
>>i udowodnie sobie przy pomocy różnej maści mecenasów, że mam wsio legalne...
>
> To naprawdę nie moja wina, że sobie kupiłeś laptopa z allegro.
> A tak bardziej na poważnie - żałosna jest twoja próba schodzenia na
> adpersonamy.
To tylko twoje zdanie panie mecenasie.
>>>>Po pierwsze - różni ludzie to czytają i dzięki poradom mecenasa Kruka
>>> Wiesz, nie każdy kto chociaż trochę rozumie prawo jest adwokatem.
>>> Spróbuj się czegoś nauczyć, to nie boli.
>>Przecież pisałem, że masz inklinacje, więc czego mam jeszcze się uczyć?
>>Prawa nie mam zamiaru sie uczyć, żeby udowadniać niektórym, że
>>wydaje im, jakoby rozumieli meandry prawa.
>
> Za to wolisz bezmyślnie przyklaskiwać bezmózgim piewcom korporacyjnej
> propagandy?
Po co mam cokolwiek prostować - jest od tego niejaki Kruk, który
na tematach licencjonowania i odpowiedzialności karnej zjadł zęby.
>>> Przede wszystkim, to jeżeli _pracownik_ używa sobie na służbowym
>>> sprzęcie na własną rękę dowolnego oprogramowania "na konto" pracodawcy,
>>> to jest coś fundamentalnie zepsute w organizacji.
>>Tak, spodziewałem się tego - nadal nie chcesz wziąć jakiejkolwiek odpowiedzialności
>>za bicie piany w swojej pseudo prawniczej wiedzy.
>
> To są newsy - tu sobie luźno dywatujemy. Za branie odpowiedzialności to
> ja dostaję realne pieniądze w realnej pracy.
Jasne, czyli głupot pan mecenas może wypisać co niemiara.
> I znowu - z braku jakichkolwiek argumentów merytorycznych usiłujesz
> uprawiać demagogię. Chcesz podyskutować, naucz się czegoś, przytocz
> sensowne argumenty, porozmawiamy. Ale miej jakieś rzeczowe argumenty
> będące choć marginalnie związane z tematem dyskusji.
Czego mam się nauczyć, żeby rozmawiać z takim fachowcem jak ty?
Przecież do Ciebie żadne argumenty nie docierają - korporacje są złe, niemiecki
sąd jest dobry, firmy są złe, a MS nie stanowi prawa w Polsce i tak to w kółko
powtarzasz.
Nudzi mnie to po prostu.
Piciu
Użytkownik "Mariusz Kruk" <Marius...@epsilon.eu.org> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnims3r7.gj...@epsilon.rdc.pl...
> Akurat regulaminy przewozowe są dość dobrze umocowane w polskim prawie.
LOL - czy ty naprawdę wszystko wiesz?
Piciu
Wszystko - nie. Ale interesuję się dość szeroką problematyką. Wiesz,
poza serwerownią też jest życie.
--
/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\-\/\
\ Kr...@epsilon.eu.org /
/ http://epsilon.eu.org/ \
\/-/\/-/\/-/\/-/\/-/\/-/\/
Twoim prywatnym pozaserwerownianym hobby jest namawianie ludzi do
popełniania przestępstw?
(bo powyżej 250zł to już chyba nie wykroczenie a przestępstwo)
Jakich, misiu puszysty. Pokaż kwity.
>(bo powyżej 250zł to już chyba nie wykroczenie a przestępstwo)
Kolejny przejaw "eksperckości".
Użytkownik "Mariusz Kruk" <Marius...@epsilon.eu.org> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnimskds.gj...@epsilon.rdc.pl...
> epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "Piotr Krzyżański"
>>> Akurat regulaminy przewozowe są dość dobrze umocowane w polskim prawie.
>>LOL - czy ty naprawdę wszystko wiesz?
>
> Wszystko - nie. Ale interesuję się dość szeroką problematyką. Wiesz,
> poza serwerownią też jest życie.
Zauważyłeś ile było już zmian w prawie przewozowym od czasu wejścia nowej
ustawy? To przecież najgorszy z możliwych bubli legislacyjnych, potrafią wydać
sprzeczne rozporządzenia z ustawą, a ty piszesz, że jest dość dobrze...
Piciu
Ostatnia "nowa ustawa" jest z roku 1984. Później były "tylko"
nowelizacje.
>To przecież najgorszy z możliwych bubli legislacyjnych, potrafią wydać
>sprzeczne rozporządzenia z ustawą, a ty piszesz, że jest dość dobrze...
Jak dla mnie Art.4 ustawy "Prawo przewozowe" mówi dość wyraźnie, że
"Przewoźnik lub organizator publicznego transportu zbiorowego, o którym mo-
wa w przepisach ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie
zbiorowym (Dz. U. Nr 5 poz. 13), mogą wydawać regulaminy określające wa-
runki obsługi podróżnych, odprawy oraz przewozu osób i rzeczy."
--
[------------------------]
[ Kr...@epsilon.eu.org ]
[ http://epsilon.eu.org/ ]
[------------------------]
Użytkownik "Mariusz Kruk" <Marius...@epsilon.eu.org> napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:slrnimsms4.gj...@epsilon.rdc.pl...
> epsilon$ while read LINE; do echo \>"$LINE"; done < "Piotr Krzyżański"
>>>>> Akurat regulaminy przewozowe są dość dobrze umocowane w polskim prawie.
>>>>LOL - czy ty naprawdę wszystko wiesz?
>>> Wszystko - nie. Ale interesuję się dość szeroką problematyką. Wiesz,
>>> poza serwerownią też jest życie.
>>Zauważyłeś ile było już zmian w prawie przewozowym od czasu wejścia nowej
>>ustawy?
>
> Ostatnia "nowa ustawa" jest z roku 1984. Później były "tylko"
> nowelizacje.
Przepraszam, czy ja pisałem o nowym prawie przewozowym, czy nowej ustawie?
Nie za bardzo rozumiem twój powyższy tekst.
>>To przecież najgorszy z możliwych bubli legislacyjnych, potrafią wydać
>>sprzeczne rozporządzenia z ustawą, a ty piszesz, że jest dość dobrze...
>
> Jak dla mnie Art.4 ustawy "Prawo przewozowe" mówi dość wyraźnie, że
> "Przewoźnik lub organizator publicznego transportu zbiorowego, o którym mo-
> wa w przepisach ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie
> zbiorowym (Dz. U. Nr 5 poz. 13), mogą wydawać regulaminy określające wa-
> runki obsługi podróżnych, odprawy oraz przewozu osób i rzeczy."
Do ustawy potrzebne są rozporządzenia - skoro znalazłeś w google
treść ustawy, to poczytaj o tych rozporządzeniach i sprzecznych regulaminach
z ustawą wydawanych przez przewoźników, bo nie ma rozporządzeń do ustaw.
Akurat potrzebuje do siebie do firmy speca od prawa przewozowego - chcesz
pracę?
Piciu
W takim razie jeśli autor wątku zakupił co zakupił, to w razie czego
odpowiada tylko sprzedawca, a nabywca jest w pełni legalny - jego EULA
nie dotyczy. Tak? :P
Art. 278 KK, panie mecenasie.
>
> LOL - czy ty naprawdę wszystko wiesz?
>
Piciu!!! Toż to przecież Expert (vel Jacek) zmartwychwstał! Jak jeszcze
dorzuci małe co nieco o Echelonie to ja nie mam wątpliwości!
Pozdrawiam
--
Antoni Adamiak
Jeśli sprzedawca nie był uprawniony do dostarczenia na tym komputerze tego
preinstalowanego oprogramowania, to jest paserem, a zakup u takiego jest w
Polsce jest nielegalny. Po to są te wszystkie naklejki i inne duperele,
żebyś mógł poznać, że ktoś ci sprzedaje "kradzione" oprogramowanie.
Nie wiem kto i w jaki sposób to wylobbował, ale wg polskiego Kodeksu Karnego
nieuprawnione używanie oprogramowania traktowane jest jak pospolita
kradzież.
Od czasu wejścia nowej ustawy było niewiele zmian, bo najnowsze poprawki
weszły w życie bodajże przedwczoraj. (m.in. przytaczany przeze mnie
Art.4 w nowym brzmieniu), więc jeśli interpretować "nową ustawę" jako
"najnowszą ustawę zmieniającą ustawę Prawo Przewozowe", to raczej
niewiele. Jeśli rozumieć jako "ustawę Prawo Przewozowe", to ona weszła w
życie dość dawno, więc nie ma się co dziwić, że była nowelizowana
(przynajmniej "nie ma się co dziwić" w sensie polskiego prawa ;->).
>>>To przecież najgorszy z możliwych bubli legislacyjnych, potrafią wydać
>>>sprzeczne rozporządzenia z ustawą, a ty piszesz, że jest dość dobrze...
>> Jak dla mnie Art.4 ustawy "Prawo przewozowe" mówi dość wyraźnie, że
>> "Przewoźnik lub organizator publicznego transportu zbiorowego, o którym mo-
>> wa w przepisach ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie
>> zbiorowym (Dz. U. Nr 5 poz. 13), mogą wydawać regulaminy określające wa-
>> runki obsługi podróżnych, odprawy oraz przewozu osób i rzeczy."
>Do ustawy potrzebne są rozporządzenia - skoro znalazłeś w google
>treść ustawy, to poczytaj o tych rozporządzeniach i sprzecznych regulaminach
>z ustawą wydawanych przez przewoźników, bo nie ma rozporządzeń do ustaw.
A to zupełnie inna bajka.
W szczegóły się nie będę zagłębiać bo to nie moja bajka i po prostu nie
chce mi się. Co nie zmienia faktu, że ustawa explicite mówi o
regulaminach, o czym pseudoanonimowy "ekspert" nie miał zielonego
pojęcia. I tyle.
>Akurat potrzebuje do siebie do firmy speca od prawa przewozowego - chcesz
>pracę?
Jak będę chciał się kiedyś przekwalifikować... ;-)
> Czego mam się nauczyć, żeby rozmawiać z takim fachowcem jak ty?
> Przecież do Ciebie żadne argumenty nie docierają - korporacje są złe,
> niemiecki
> sąd jest dobry, firmy są złe, a MS nie stanowi prawa w Polsce i tak to w
> kółko powtarzasz.
Wybacz Waść, ale MS naprawdę (jeszcze?) nie stanowi prawa w Polsce.
Nawet już co niektóre pismaki zaczęły to zauważać (vide przytaczany
artykuł z Rzepy).
Legalność= zgodność z prawem. Z prawem, nie z postanowieniami
umowy licencyjnej. Wielu myli te pojęcia, nie wiadomo,
czy z niewiedzy, czy celowo wprowadzając ludzi w błąd.
Dlatego moim zdaniem nie ma niczego niezgodnego z prawem
w kupnie krążka OEM z drugiej ręki, ale jakby MS odmówił
aktywacji- też mogą, takie ich zbójeckie prawo :-)
Co prawda, w przypadku braku takowego krążka a samego
komputera IMHO ciężko mówić o nabyciu egzemplarza oprogramowania.
Na tym należałoby się skupić i poszukać ewentualnych
interpretacji (mogłyby być ciekawe). Ale oczywiście zeszło
na pyskówki i obelgi- jak zwykle...
--
Dominik (& kąpany)
"Wszyscy chcą naszego dobra. Nie dajmy go sobie zabrać." (S.J. Lec)
Wyrażam wyłącznie prywatne poglądy zgodnie z Art. 54 Konstytucji RP