> No więc pytam. Czyli podstawowe funkcje byłyby w wersji otwartejj, a
> bardziej zaawansowane już w zamkniętej?
Nie, raczej skłaniałbym się do modelu CentOSa, z opóźnionymi poprawkami.
> A jaki problem, żebym skompilował własną binarkę? No chyba że nie dają
> źródeł dla Windows, a portowanie jest skomplikowane.
Proszę bardzo. Myślę, że nie miałbyś problemu z kompilacją własnej binarki. W przypadku X-chata 60zł, które chcą za binarkę i możliwość upgrade-u dożywotniego przewyższa czas, jaki potrzebujesz na skompilowanie każdej nowej wersji i narzędzia do tego potrzebne. Może to się da skompilować w cygwinie, ale pakiet Microsoftu do kompilacji jest dość drogi.
> Owszem, taka technika może być. Musicie rozważyć, na ile wasza klientela
> tak chce płacić...
Z tego co wiem, to ten model jest bieżącym modelem. Tzn. konsultant współpracujący z klientem określa koszt swojego wsparcia (dla klienta) i odprowadza procent od kwoty do firmy celem zaspokojenia kosztów utrzymania softu.
>> Chcę powiedzieć, że licencja otwarta wcale nie oznacza końca przychodów firmy. Zmienia tylko model biznesu.
>
> O ile będzie on skuteczny. Bo niestety niewielu na takim modelu potrafi
> jechać. RedHat to jeden z nielicznych wyjątków.
Mylisz się. RedHat jest największy, ale definitywnie nie jest wyjątkiem. Każdy większy soft spod skrzydeł jednej firmy ma za zadanie tę firmę utrzymać. Z mojej działki: automatyzacja serwerowni - CFEngine, Puppet, Chef; monitoring - Nagios, Zenoss, Zabbix; backup - Bacula, Zmanda/Amanda; Linux - RedHat, SUSE, Ubuntu. Na stronie każdego z tych produktów znajdziesz wsparcie albo edycję Enterprise, ofertę komercyjnego wsparcia, a czasem dedykowane urządzenia z tym softem.
>> Co niestety nie oznacza, że mam z tego jakiekolwiek pieniądze, jak już wspomniałem wcześniej. Jeżeli znajdzie się rynek i chętni na wersję Linuksową, to pewnie i pieniądze się znajdą.
>
> No i przeciwko takiemu myśleniu protestuję. Bo z tym znajdowaniem się
> pieniędzy, to już wielu popłynęło.
A ja protestuję przeciwko pesymizmowi, tumiwisizmowi i rezygnowaniu na starcie, bo "już wielu popłynęło".
Uważam, że idea open-source jest ideą, którą trzeba wspierać. Wychodzę z założenia, że "popłynę", tzn. nie zarobię na tym. Jeżeli firma nie zdecyduje się na udostępnienie kodów źródłowych, zajmę się innym przedsięwzięciem.
Moje początkowe pytanie o rynek nie wynikało z chęci utrzymania się z tego softu, tylko wybadanie, czy moje wysiłki znajdą odbiorców. Nawet jeżeli mieliby mi nie płacić.
Pozdrawiam,
Ballock
----------------------------------------------------------------------
> Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych,
> ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba,
> aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają. (Ef 4,29)
"Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wiele jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znają." (Mt 7,13-14)