W artykule <52de222e$0$2369$
6578...@news.neostrada.pl>
Ariusz napisał(a):
> To pewne uproszczenie, bo tradycja mówi co innego, a norma co innego i
> choć nie wiadomo co było pierwsze jajko czy kura (sposób postrzegania
> czy praktyka wydawnicza) to pewne jest, że długo posługiwano się
> porządkiem ?lewoskrętnym". Na tyle długo iż psychologowie uzasadniają
> większą łatwość w czytaniu takich grzbietów gdy czytającemu przychodzi
> pochylić głowę w lewo.
Znam tę regułę, i faktycznie, jak patrzę na półkę z wieloma tomami
stojącymi pionowo, to łatwiej (szybciej) odczytuję te, które pisane są
od dołu do góry - co zapewne wynika z naszej "wdrukowanej" tradycji
czytania od lewej do prawej, zatem patrząc na tekst obrócony o 90
stopni, odruchowo obracamy głowę w lewo.
Zauważyć też można, że jeśli składamy np. nagłówki tabeli, które
trzeba obrócić (bo kolumny wąskie), to chętniej wybieramy wariant
pisania ich z dołu do góry, a nie odwrotnie - tak, by kolejne nagłówki
wyglądały "normalnie, gdy obrócimy tabelę.
> W ?Podręczniku dla zecerów" przez Władysława Danielewicza Podstarszego
> Zrom. Drukarzy Warszawskich, Drukiem S. Lewentala, Warszawa 1892,
> czytamy ?Tytuł na grzbiecie składa się cokolwiek węższy od grubości
> grzbietu. Jeśli jest dość szeroki, tytuł składać można w poprzecznych
> wierszach(?). Gdy grzbiet jest zbyt wąski, tytuł umieszcza się w jednym
> podłużnym wierszu tak, aby mógł być czytany od dołu do góry książki,
> pismo powinno być zwrócone sygnaturą do pierwszej kolumny okładki".
To ta sama zasada. Ale...
> Obecnie tę kwestię reguluje stosowna norma PN-78/N-01222/08 Kompozycja
> wydawnicza książki. Okładka i obwoluta
> W punkcie 3.1 czytamy: ?Umiejscowienie nazwy autora i tytułu książki.
> Nazwę autora(ów) i tytuł książki należy podawać na grzbiecie okładki i
> obwoluty; elementy te powinny biec w poprzek grzbietu (w formie tzw.
> szyldzika) lub wzdłuż grzbietu od górnego do dolnego brzegu książki".
Czyli norma narzuca jednak pisanie od góry do dołu. Tak, aby przy
stosie książek leżących "jedna na drugiej" stroną tytułową do góry,
tytuły były proste, a nie "do góry nogami". Tytuł książki nie jest
nagłówkiem tabeli. I projektując okładkę, trzeba przewidzieć różne
pozycje, jakie zajmie książka. To, że będzie leżała płasko stroną
tytułową do góry, jest znacznie bardziej prawdopodobne, niż to, że
ktoś położy taki stos "twarzą w dół". I dlatego preferuję wariant
"z góry na dół". W dodatku, jak sam piszesz, zgodny z normą... :P
> Tyle norma, w praktyce bywa rozmaicie choć ja wolę tę ?tradycyjną"
> powiedziałbym ?przedwojenną" formę.
> Więc nie jest to tak całkiem dowolne.
Właśnie napisałeś, że są dwie wzajemnie sprzeczne wskazówki. Zatem co
rozumiesz przez "nie całkiem dowolne"? Skoro są dwa przepisy wzajemnie
sprzeczne, to znoszą się nawzajem.
To prawda, norma nie jest nakazem prawnym. Jest wskazówką, niczym
więcej. To nie inżynieria, gdzie projekt niezgodny z normą może
spowodować np. katastrofę budowlaną...