Da się, ale ta metoda, co stosujesz, jest IMHO najlepsza.
Inna metoda, to cała lista w jednym akapicie, a końce poszczególnych
elementów listy kończysz miękkimi enterami. Zazwyczaj będzie to skład
wyjustowany, więc przed miękki enter daj jeszcze tabulator wcięcia z prawej,
czylli Shift+Tab.
Beno
A bullety ręcznie będziesz formatował? IMHO bez sensu...
Pozdrawiam,
Marek W.
--
FAQ grupy pl.comp.dtp: http://dtp.art.pl/
Lista mirrorów: http://emide.neostrada.pl
"Nie pracuje dobrze ten, kto z zamiarem wykonania łopaty buduje rakietę."
Stanisław Lem.
Hmm... Nie wiem, może ja dziwny jestem, ale wydaje mi się, że to proszenie
się o kłopoty. Wprowadzisz poprawki, wystąpi przeskład, nie zauważysz i na
którejś z rozkładówek tekst akapitu zacznie Ci się wiersz niżej, niż
powinien - właśnie przez ten pusty akapit.
--
[ Przemysław "Maverick" Ryk ICQ: 17634926 GG: 2808132 ]
[ Kobieta nie życzy swojemu wrogowi źle, ale jak najgorzej. ]
[ (znalezione w necie) ]
> Dnia Fri, 14 Jan 2011 04:54:46 -0800 (PST), Dzanas napisał(a):
>
>> A nie prościej wstawić przed wyliczanką i po niej po "pustym"
>> akapicie? Możesz je ostylować i masz odstęp przed i po. Możesz też
>> zrobić dwa style - wtedy np. możesz dać inny odstęp przed wyliczanką a
>> inny po.
>
> Hmm... Nie wiem, może ja dziwny jestem, ale wydaje mi się, że to proszenie
> się o kłopoty. Wprowadzisz poprawki, wystąpi przeskład, nie zauważysz i na
> którejś z rozkładówek tekst akapitu zacznie Ci się wiersz niżej, niż
> powinien - właśnie przez ten pusty akapit.
I to jest główny powód, dla którego w dokumencie w ogóle nie powinno
być ślepych wierszy.
>> W artykule <1ko27ng0...@maverick.przemekryk.no-ip.info>
>> Przemys�aw Ryk napisa�(a):
>> Hmm... Nie wiem, mo�e ja dziwny jestem, ale wydaje mi si�, �e to proszenie
>> si� o k�opoty. Wprowadzisz poprawki, wyst�pi przesk�ad, nie zauwa�ysz i na
>> kt�rej� z rozk�ad�wek tekst akapitu zacznie Ci si� wiersz ni�ej, ni�
>> powinien - w�a�nie przez ten pusty akapit.
>
> I to jest g��wny pow�d, dla kt�rego w dokumencie w og�le nie powinno
> by� �lepych wierszy.
Czyli jednak nie jest ze mn� tak �le, jak zgrzytam z�bami na widok
�r�d�owego dokumentu, w kt�rym autor, dla "wi�kszej czytelno�ci" mi
powstawia� puste wiersze mi�dzy akapitami? Ufff... :)
--
[ Przemys�aw "Maverick" Ryk ICQ: 17634926 GG: 2808132 ]
[ Animal rights? Animals have the right to be tasty. ]
[ (znalezione w necie) ]
> Dnia Fri, 14 Jan 2011 16:03:14 +0000 (UTC), Marek Włodarz napisał(a):
>
>>> W artykule <1ko27ng0...@maverick.przemekryk.no-ip.info>
>>> Przemysław Ryk napisał(a):
>>> Hmm... Nie wiem, może ja dziwny jestem, ale wydaje mi się, że to proszenie
>>> się o kłopoty. Wprowadzisz poprawki, wystąpi przeskład, nie zauważysz i na
>>> którejś z rozkładówek tekst akapitu zacznie Ci się wiersz niżej, niż
>>> powinien - właśnie przez ten pusty akapit.
>>
>> I to jest główny powód, dla którego w dokumencie w ogóle nie powinno
>> być ślepych wierszy.
>
> Czyli jednak nie jest ze mną tak źle, jak zgrzytam zębami na widok
> źródłowego dokumentu, w którym autor, dla "większej czytelności" mi
> powstawiał puste wiersze między akapitami? Ufff... :)
W źródłowym tekście - OK. Bo autor pisze jak pisze i jak mu to pomaga
- niech ma, widzi lepiej, a i nam daje jakiś konkretny sygnał.
To, co należy do nas, to a) wyłuskać takie miejsca i wstawić tam
odpowiedni styl, b) POTEM wykasować zbędne wiersze.
W tej kolejności.
Natomiast wbijanie "martwych" enterów przez detepowca podczas jego
normalnej, podstawowej pracy z tekstem ciągłym dyskwalifikuje go jako
profesjonalistę. Owszem, można wstawiać te entery, jak się robi akcydensy,
można też, jak się robi poprawki za pięć dwunasta, ale przy normalnej pracy
z tekstem zasadniczym w książce czy dłuższym artykule prasowym jest to rzecz
niewybaczalna. Wtedy o takim kimś można powiedzieć tylko jedno - że nie umie
składać. To jest błąd tej samej kategorii, co usuwanie wiszących spójników
miękkimi enterami.
Beno
Moim zdaniem nie. Ja tak właśnie robię, stosuję osobne style na pierwszy
i ostatni wiersz (czasem trzeci do "środkowych", jak jest potrzeba).
To jedyna metoda, która da Ci pewność, że skład się nie sypnie przy
przeredagowaniu.
J.
>> W artykule <zqywfhq0p45o$.d...@maverick.przemekryk.no-ip.info>
>> Przemysław Ryk napisał(a):
>> Czyli jednak nie jest ze mną tak źle, jak zgrzytam zębami na widok
>> źródłowego dokumentu, w którym autor, dla "większej czytelności" mi
>> powstawiał puste wiersze między akapitami? Ufff... :)
>
> W źródłowym tekście - OK. Bo autor pisze jak pisze i jak mu to pomaga
> - niech ma, widzi lepiej, a i nam daje jakiś konkretny sygnał.
Kilku autorom pomogłem na tą "bolączkę" ustawiając odstęp po akapicie w
stylu standardowym w Wordzie. Pomogło. :)
> To, co należy do nas, to a) wyłuskać takie miejsca i wstawić tam
> odpowiedni styl, b) POTEM wykasować zbędne wiersze.
>
> W tej kolejności.
Takie życie - cóż począć. :)
--
[ Przemysław "Maverick" Ryk ICQ: 17634926 GG: 2808132 ]
[ Taka dziewczyna, jak już zacznie coś w kierunku faceta uskuteczniać, to ]
[ on daje się prowadzić jak cielę na rzeź... ]
[ ...I przeważnie to jest rzeź... (Musk) ]
No to mi kolega przygadał... :)
QRT-owi nie odpowiadała - jak zrozumiałem - metoda najbardziej
oczywista, czyli inne style na pierwszy i ostatni punkt wyliczanki;
zmiana całego wypunktowania w jeden akapit też nie wchodziła w grę.
No, ewentualnie jeszcze można ostylować ostatni akapit przed i
pierwszy po wyliczance, ale to już chyba zbyt duża rzeźba. Dlatego
pozwoliłem sobie zaproponować rozwiązanie "pustoakapitowe"
QRT nigdzie nie napisał, że to jest tekst ciągły, więc trudno
stwierdzić też czy nie jest to akcydens (a tu ponoć można
"enterować").
A co do profesjonalizmu: puste entery to pikuś (nie mylić z Panem
Pikusiem) w porównaniu z tym, na co można trafić w niektórych
publikacjach. Bynajmniej nie zamierzam tu sugerować, że skoro ktoś
robi coś "nieprofesjonalnie", to ja też nie muszę się starać.
PJ
PS. A propos. Ostatnio mój szef na sugestię, żeby książkę jednak oddać
do korekty językowej, stwierdził: "Niech się pan nie przejmuje,
słyszał pan co się dzieje w Korei". Na szczęście udało mi się go
przekonać, że
>
> PS. A propos. Ostatnio mój szef na sugestię, żeby książkę jednak oddać
> do korekty językowej, stwierdził: "Niech się pan nie przejmuje,
> słyszał pan co się dzieje w Korei". Na szczęście udało mi się go
> przekonać, że
jednak lepiej będzie, gdy ktoś to przeczyta.
Sorki zamyśliłem się i za wcześnie puściłem
PJ