Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Pytanie do posiadaczy biblioteki fontów Telefont 2.7

34 views
Skip to first unread message

Robert Oles

unread,
May 20, 2005, 5:37:29 AM5/20/05
to
Czy w wersji 2.7 firmy pakietów Telefont została poprawiona forma zapisu
odmian poszczególnych rodzin fontów.

Innymi słowy czy np.

Humnst777BlkCnEU Normal z wersji 2.5
jest już Humnst777EU BlackCondensed w wersji 2.7

I czy rodzina Humnst777 widziany jest przez InDesigna z kompletem dostępnych
15 odmian, czy zostało to po staremu, jak wersji 2.5?

Niestety nie potrafią mi odpowiedzić w Telefonice twierdząc, że nie mają
InDesigna :>

R


Zbyszek Czapnik

unread,
May 20, 2005, 7:12:56 AM5/20/05
to
Użytkownik "Robert Oles" <k...@wie.to.wie> napisał w wiadomości
news:d6kbe2$fmo$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Czy w wersji 2.7 firmy pakietów Telefont została poprawiona forma zapisu
> odmian poszczególnych rodzin fontów.
Nie jestem posiadaczem ale firma z którą współpracuję jest w posiadaniu.
Telefonicznie powiedziano mi, że w ID widziane jest kilka różnych rodzin...
Ale imm ktoś (nie wiedzą kto) powiedział, że to dlatego że inaczej pliki
utworzone z użyciem wcześniejszych wersji fontu by sie nie czytały
prawidłowo. Dla mnie to jakaś lipa...

Zbyszek Czapnik


Adam Twardoch

unread,
May 23, 2005, 8:20:08 AM5/23/05
to
"Zbyszek Czapnik" <zczapnik...@wp.pl> wrote in message
news:d6kgek$nkm$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Ale imm ktoś (nie wiedzą kto) powiedział, że to dlatego że inaczej pliki
> utworzone z użyciem wcześniejszych wersji fontu by sie nie czytały
> prawidłowo. Dla mnie to jakaś lipa...

Nie lipa. Telefont ma rację. Tatarkiewicz ma rację.

W fontach OpenType można umieścić jeden schemat rodzinowania lub dwa osobne
schematy. Pierwszy i obowiązkowy schemat rodzinowania to taki, że każda
rodzina ma najwyżej 4 odmiany (Regular/Normal, Italic, Bold, Bold Italic).
Pisma z wieloma odmianami dzielone są na takie "krótkie rodziny". Drugi,
opcjonalny schemat rodzinowania, to taki, że wszystkie odmiany skupione są w
jedną, "długą rodzinę".

Programy korzystające z systemowego zarządzania fontami Windows (np. Word,
PageMaker pod Windows) radzą sobie wyłącznie z rodzinowaniem krótkim.
Programy Adobe i programy makowe radzą sobie z rodzinowaniem krótkim albo
też, jeżeli takowe jest obecne, z rodzinowaniem długim. Problem polega
jednak na tym, że jeżeli użyjemy fontów w których dostępne jest rodzinowanie
długie (czyli de facto obecne są w fontach oba schematy), utrudnia to
wymianę dokumentów między programami korzystającymi z różnych schematów.
Dzieje się tak dlatego, że Word czy PageMaker pod Windows są w stanie
odczytać i zapisać dokumenty jedynie z informacją, że użyty został font
"Humnst777BlkCnEU Normal", podczas gdy InDesign czy PageMaker lub Quark na
maku importując dany dokument w systemie widzi font "Humnst777EU
BlackCondensed". Jeżeli mamy szczęście, producent programu zadbał o to, że
program będzie też szukał po nazwach "krótkich". W przypadku InDesigna tak
się pewnie stanie, w przypadku innych programów (szczególnie tych nie
wiedzących niczego o OpenType, np. Quark) już niekoniecznie.

Istnieją też problemy jeszcze większe. Pewne programy z niewiadomych
względów w ogóle nie widzą niektórych odmian pism, w których obecne jest
rodzinowanie długie (czyli porodzinowanych podwójnie). Na przykład we
wszystkich wersjach Corel Draw włącznie z 12 nie widać wielu odmian Semibold
fontów porodzinowanych podwójnie. Nic nie da się z tym zrobić, po prostu
tych fontów w tym programie użyć się nie da -- wystarczy popróbować
niektórych rodzin adobowskich fontów OpenType z serii "Pro".

Rodzinowanie podwójne fontów OpenType jest więc nadal zabiegiem nieco
eksperymentalnym. Pakiety Telefont przygotowane są dla użytkowników
programów różnorakich -- biurowych, edytorskich, graficznych. Szczerze
mówiąc, ja przyjąłem z ulgą, że Kuba Tatarkiewicz umieścił w fontach
Telefont jedynie rodziny krótkie -- notabene tak samo zresztą jak
oryginalnie zrobił to Bitstream. Na fontach praktycznie wszystkich
producentów, w tym i Telefont, można pewnie wieszać psy z różnych względów.
Ale akurat nie z tego.

Przygotowywanie fontów cyfrowych to naprawdę nie jest zabawa typu splunął.

--
Adam Twardoch
Śmierć frajerom: http://turbonetykieta.evil.pl/

Robert Oles

unread,
May 23, 2005, 9:52:18 AM5/23/05
to

Użytkownik "Adam Twardoch" <list...@twardoch.com> napisał w wiadomości
news:d6shup$36r$1...@vulkan.euv-frankfurt-o.de...

> "Zbyszek Czapnik" <zczapnik...@wp.pl> wrote in message
> news:d6kgek$nkm$1...@nemesis.news.tpi.pl...
>
> Rodzinowanie podwójne fontów OpenType jest więc nadal zabiegiem nieco
> eksperymentalnym. Pakiety Telefont przygotowane s± dla użytkowników
> programów różnorakich -- biurowych, edytorskich, graficznych. Szczerze
> mówi±c, ja przyj±łem z ulg±, że Kuba Tatarkiewicz umie¶cił w fontach
> Telefont jedynie rodziny krótkie -- notabene tak samo zreszt± jak
> oryginalnie zrobił to Bitstream. Na fontach praktycznie wszystkich
> producentów, w tym i Telefont, można pewnie wieszać psy z różnych
> względów. Ale akurat nie z tego.

Adamie nie będę komentował całej twojej wypowiedzi, ale zupełnie się z Tobą
nie zgadzam. Bitstream zrobił taki zapis w 95 roku, lub nawet wcześniej!
Bitstream obecnie robi fonty OpenType np. Charter Pro, w których
rodzinowanie jest już zrobione wg. nowej metody. Jakoś sobie z tym
poradzili.

Poza tym na płycie jest wystarczająco dużo miejsca aby zapisać font w dwóch
formatach. Lub wydać dwa CD Wszystko się da zrobić, to kwestia dobrego
marketingu.

Telefont sprzedaje fonty OpenType, tak je reklamuje, a tak na prawde to cały
czas jest to jakaś wersja przejściwa aby zadowoliś po trochu wszystkich.
Telefont powienien się liczyć z odbiorcą z górnej półki, również. Dla
pozostałych którzy pracują na Win95 zawsze jest możliwośc sprzedania
starszej wersji fontu, w pakiecie czy na sztuki. Lub sprzedania nowej wersji
a dołożenia starszej gratis.

Obecnie wchodzą komputery i system 64 bitowy a fonty Telefontu i pod
względem zapisu nazw i pod względem rodzinowania zapisane są jakby były
przeznaczone dla C/PMu czy DOSa.

Dla legalnego użytkownika fontu, mającego kolejne upgrady, to na prawde nie
jest problem wrócić do wersji 2.2 czy 2.5, czy nawet do Thety jak potrzeba.
Po co więc ciągnąć stare błędy w nowych wersjach. Jaki jest cel tak
powolnego robienia zmian przy kolejnych upgradach.

> Przygotowywanie fontów cyfrowych to naprawdę nie jest zabawa typu splun±ł.

No właśnie.

R


Adam Twardoch

unread,
May 23, 2005, 10:52:16 AM5/23/05
to
"Robert Oles" <k...@wie.to.wie> wrote

> Bitstream obecnie robi fonty OpenType np. Charter Pro, w których
> rodzinowanie jest już zrobione wg. nowej metody. Jakoś sobie z tym
> poradzili.

Ale oni sprzedaj± swoje fonty nie tylko w formacie OpenType. Zawsze możesz
kupić fonty Mac Type 1, Mac TrueType, Windows Type 1, Windows TrueType. Poza
tym Bitstream od lat sprzedaje fonty na sztuki, po dwadzie¶cia parę dolarów
za font. Mog± sobie pozwolić na przygotowanie i QA fontów w pięciu różnych
formatach. Pomysł na płytę Telefont jest zupełnie inny: w zasadzie jeden
produkt (w trzech edycjach, ale to jeden pakiet). Dzięki temu fonty te
kosztuj± tyle ile kosztuj±.

> Telefont sprzedaje fonty OpenType

Bo to s± fonty OpenType. Nie zamierzam wracać do dyskusji, któr± tu toczyłem
z Markiem Włodarzem kilka tygodni temu. Jeżeli Ty odbierasz temat OpenType
tylko i wył±cznie przez pryzmat piętnastu rodzin Adobe "Pro", proszę bardzo.
Ale to tak, jakby¶ oczekiwał że jak kto¶ pisze "font Unicode", to ten font
musi mieć 60,000 znaków.

> Telefont powienien się liczyć z odbiorcą z górnej półki, również.

No wła¶nie się liczy. Stara się, żeby ten sam font działał analogicznie we
wszystkich systemach i programach. Dlatego niedawno wypu¶cili już drugi z
rzędu, o ile mi wiadomo, darmowy update całej płyty, usuwaj±c różne błędy i
niedogodno¶ci.

> Dla pozostałych którzy pracują na Win95 zawsze jest możliwośc sprzedania >
> starszej wersji fontu, w pakiecie czy na sztuki. Lub sprzedania nowej
> wersji a dołożenia starszej gratis.

A wymiana dokumentów to pies? Masz dokumenty InDesigna złożone 2 lata temu,
aktualizujesz instalację płyty z fontami, otwierasz dokument i masz
komunikat, że trzeba ręcznie wszystkie fonty podmieniać. Całkiem bez sensu.

> Obecnie wchodzą komputery i system 64 bitowy a fonty Telefontu i pod
> względem zapisu nazw i pod względem rodzinowania zapisane są jakby były
> przeznaczone dla C/PMu czy DOSa.

To pogadaj z Microsoftem dlaczego *wszystkie* (dokładnie wszystkie) ich
programy radz± sobie *wył±cznie* z fontami porodzinowanymi w ten sposób.
Pogadaj też z Quarkiem, Macromedi± i Corelem, dlaczego ich produkty pod
Windows zachowuj± się tak samo. I dlaczego w Corelu nie da się użyć 1/4
fontów podwójnie rodzinowanych.

> Po co więc ciągnąć stare błędy w nowych wersjach.

To nie s± błędy. To jest czę¶ć specyfikacji.

>> Przygotowywanie fontów cyfrowych to naprawdę
> nie jest zabawa typu splun±ł.
>
> No właśnie.

Robercie, poczytaj sobie dyskusję w w±tku:
http://groups.msn.com/fontlab/tipsandtricks.msnw?action=get_message&mview=0&ID_Message=2843

Jak na razie tylko kilku klientów zlecało mi analizy dotycz±ce spraw
kompatybilno¶ci różnych aspektów specyfikacji OpenType i jej implementacji w
różnych systemach i programach. Ci klienci to Adobe, Apple, Bitstream,
Linotype, Microsoft, Monotype, Porchez Typofonderie, Winsoft i Tiro
Typeworks.

Widać jednak, że oni wszyscy się myl±. Nie ma potrzeby zastanawiania się nad
takimi sprawami, bo najważniesze jest to, żeby na komputerze Roberta O.
wszystkie Humanisty pojawiły się w jednym menu.

:>

--
Adam Twardoch
¦mierć frajerom: http://turbonetykieta.evil.pl/


Robert Oles

unread,
May 23, 2005, 12:24:47 PM5/23/05
to
> No właśnie się liczy. Stara się, żeby ten sam font działał analogicznie we
> wszystkich systemach i programach. Dlatego niedawno wypuścili już drugi z
> rzędu, o ile mi wiadomo, darmowy update całej płyty, usuwając różne błędy
> i niedogodności.

No nie wiem, czy 50 zł + zwrot starej płyty to dla Ciebie darmowy :>

> Jak na razie tylko kilku klientów zlecało mi analizy dotyczące spraw
> kompatybilności różnych aspektów specyfikacji OpenType i jej implementacji

> w różnych systemach i programach. Ci klienci to Adobe, Apple, Bitstream,
> Linotype, Microsoft, Monotype, Porchez Typofonderie, Winsoft i Tiro
> Typeworks.
>

> Widać jednak, że oni wszyscy się mylą. Nie ma potrzeby zastanawiania się

> nad takimi sprawami, bo najważniesze jest to, żeby na komputerze Roberta
> O. wszystkie Humanisty pojawiły się w jednym menu.

No i co z tego wynika, że oni Ci to zlecili, chcesz się nam publicznie
pochwalić, przy tej okazji, swoimi zawodowymi osišgnięciami. Przecież
większo ć tych firm robi OpenType od dawna z długimi nazwami i
wielorodzinowe. Przecież to nie Adam T. wymy lił OpenType i długie nazwy i
wielorodzinowo ć. I nie Adam T. sprawi, że na komputerze Robert O. pojawiš
się Humanisty w jednym menu.


R

Adam Twardoch

unread,
May 23, 2005, 1:03:40 PM5/23/05
to

"Robert Oles" <k...@wie.to.wie> wrote in message
news:d6t0e3$4og$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> No nie wiem, czy 50 zł + zwrot starej płyty to dla Ciebie darmowy :>

A, to sorry. Nie wiedziałem.

> No i co z tego wynika, że oni Ci to zlecili, chcesz się nam publicznie

> pochwalić, przy tej okazji, swoimi zawodowymi osiągnięciami.

Nie. To nie o to chodzi. Ale Twoje wypowiedzi sugeruj±, jakbym rozpowiadał
tu jakie¶ odizolowane rzeczy wzięte z sufitu.

> Przecież większość tych firm robi OpenType od dawna z długimi nazwami i
> wielorodzinowe.

1. Która większo¶ć? Przykłady proszę.
2. Ile z tych firm robi *tylko* fonty OpenType, przeznaczone do pracy z
możliwie różnorodnymi programami?

> Przecież to nie Adam T. wymyślił OpenType i długie nazwy i
> wielorodzinowość

Nie, ale to wła¶nie Adam T. zbadał cał± sprawę, opisał w detalach w ksi±żce
"Learn FontLab fast" i na fontlabowym forum w jaki sposób projektanci pism
*praktycznie* mog± realizować to, co *teoretycznie* w specyfikacji OpenType
powpisywali faceci od marketingu Adobe chc±cy polepszyć sprzedaż InDesigna.
To Adam T. zajmuje się opisywaniem i dokumentowaniem zasad i problemów we
współdziałaniu różnych technologii fontowych i przekształcaniem
fragmentarycznych i teoretycznych zapisów specyfikacji w logiczne procesy
produkcyjne i w praktyczne wskazówki dla projektantów fontów. To o takim
wła¶nie opracowaniu Adama T. napisał kiedy¶ Thomas W. Phinney, Program
Manager Fonts & Core Technologies z Adobe Systems: "That is a truly
outstanding summary of this situation. I've had to deal with it and explain
it a lot over the years, and from now on I will just refer people to your
posting."

> I nie Adam T. sprawi, że na komputerze Robert O. pojawią się Humanisty w
> jednym menu.

Nie twierdzę, że stosowane podwójnego rodzinowania grozi zagład±
wszech¶wiata. S± zastosowania, gdzie ma ono sens. Gdy tworzy się zupełnie
nowe rodziny pism w formacie OpenType, z zupełnie nowym schematem
nazewnictwa, bez potrzeby martwienia się o kompatybilno¶ć w tył (przykład
fontów Adobe "Pro" czy nawet "Std"), a przy okazji, gdy jest się
jednocze¶nie producentem fontów i programów, z których te fonty korzystaj±,
to kwestie kompatybilo¶ci ma się w największym poważaniu. Gdy jest się
producentem niezależnym, dla których wła¶nie fonty to podstawowe Ľródło
przychodu, to nie rzuca się człowiek na wszelkie nowinki techniczne nie
zważaj±c na konsekwencje.

Robercie, Ty piszesz o wyimaginowanej sytuacji, jak by to fajnie było gdyby
co¶ tam działało tak i tak. W tym jednym konkretnym programie, którego
używasz. Ja odpowiadam Ci, podaj±c konkretne argumenty i sytuacje, w których
to, co chcesz osi±gn±ć, grozi poważnymi, na dzi¶ dzień jeszcze nie
rozwi±zanymi problemami technicznymi. Na to Twoja odpowiedĽ jest "jaki
problem zrobić dwie wersje płyty". Otóż wierz mi: jest problem i to wielki.
Moje "osi±gnięcia zawodowe" od pięciu lat to wła¶nie, między innymi,
rozwi±zywanie takich problemów technicznych. Można by powiedzieć z pewn±
doz± przesady, że gdyby było tak, że Ty masz rację ("jaki problem"), to ja
byłbym bezrobotny (a w każdym razie nie robiłbym tego, co robię).

Prosty przykład: w folderze C:\Program Files\Common
Files\Adobe\TypeSpt\FntNames.db jest plik z nazwami fontów *firmy Adobe*
umożliwiaj±cy InDesignowi i innym programom Adobe automatycznie mapować
nazwy fontów pomiędzy starymi i nowymi fontami tego producenta lub przy
imporcie dokumentów np. z Worda. Ten plik zawiera *nazwy fontów firmy
Adobe*, czyli ten mechanizm działa tylko z fontami Adobe. Jeżeli jeste¶
producentem niezależnym jak np. Linotype, Bitstream czy Telefont, to
oczywi¶cie Twoich nazw fontów w tym pliku tam nie ma. InDesign może więc
przy imporcie np. tekstów z Worda "zgłupieć". Jeżeli sprzedajesz swoje fonty
po 25 USD sztuka, to pewnie nawet stać Cię na to, żeby tworzysz swoje fonty
w pięciu różnych formatach i sprzedawać je w różnych wersjach w zależno¶ci
od tego, jakiego softu używa klient. Powiem więcej -- niektórzy robi± to z
premedytacj±, by wyci±gn±ć od klienta kasę kilka razy (za font Type 1,
TrueType i OpenType).

Kuba Tatarkiewicz przygotował pakiet niedrogi, z wykorzystaniem jednej z
największych zalet formatu OpenType TT i kodowania Unicode, tj. wysokiej
wymienno¶ci dokumentów stworzonych tymi fontami między programami i
platformami. Nie jest to pewnie wymienno¶ć kompletna, ale faktem jest że
dzięki uniknięcia podwójnego rodzinowania każdy program zawsze będzie szukał
tych samych nazw fontów dla tych samych krojów. Wi±że się to, owszem, z
pewnego rodzaju estetyczn± niedogodno¶ci± (organizacja odmian w menu). Ale
szczerze mówi±c, gdyby było odwrotnie (tj. fonty byłyby podwójnie
rodzinowane), to jęki na tej grupie byłyby z pewno¶ci± dużo większe.

Ci, co czytaj± tę grupę i mnie znaj±, wiedz±, że sam czasem nie szczędzę
Kubie Tatarkiewiczowi i jego produktom krytyki. Ale tutaj akurat Telefont ma
rację i stoj± za tak± a nie inn± decyzj± bardzo istotne powody.

Na szczę¶cie Robercie dostępne s± edytory fontów takie jak FontLab
(komercyjne) czy FontForge (darmowe). Jeżeli Robert chce koniecznie mieć
wszystkie Humanisty w jednym podmenu, to może je sobie zrobić przy użyciu
takiego edytora.

Przecież to żaden problem.

A.

Robert Oles

unread,
May 23, 2005, 7:11:29 PM5/23/05
to

>> No nie wiem, czy 50 zł + zwrot starej płyty to dla Ciebie darmowy :>
>
> A, to sorry. Nie wiedziałem.

Nie wiedziałeś, bo nie musisz płacić za kolejny upgrade. Widocznie nie
jesteś użytkownikiem tego pakietu, albo dostajesz gratisy. Ja nie jestem
takim szczęściarzem. Moje pytanie było do użytkowników, którzy już wymienili
fonty z wersji 2.5 na 2.7. Jak na razie żaden z legalnych użytkowników się
nie znalazł na tej liście. Dziwnie nie! Czyżby, był jedynym legalnym
posiadaczem pakietu Telefontu na tym forum.

Winien jestem tutaj wyjaśnienie. Wysłałem proste pytanie od użytkowników, bo
w firmie Telefont nie byli mi w stanie takiej odpowiedzi udzilić. Dostałem
ją dopiero o wysłaniu posta na grupę. Widocznie taka musi być w naszych
realiach kolej rzeczy.

A co do OpenType, nie neguje ani twojej wiedzy i zasług w tej dziedzinie,
lecz denerwuje mnie forma w jakiej informujesz mnie o rzeczach, o których
dobrze i dawno już wiem. Przecież nie raz wymianiamy maile. Wiedz, że śledzę
twoje poczyniania na różnych forum dyskusyjnych, twoje odpowiedzi na
typophile.com czy w fontlabie. I jestem pełen podziwu.

Obydwaj dobrze wiemy, że pakiet Telefontu jest pakietem dobrym i gdyby tylko
odbiorca był bardziej wymagający i zainteresowny tematem to byłby to pakiet
jeszcze lepszy. Dlatego chce mi się jeszcze pytać, konsultować i doradzać i
uwierz mi nie robię tego za kasę lecz w dobrej wierze. Może po prostu za
tanio sprzedaje swoją wiedzę. Fontami i typografią zajmuję się długo, bo
jestem naście lat starszy od ciebie. Nie żyję z projektowania fontów i nigdy
z tego nie będę żył, lecz dzięki fontom dobrej jakości mogę robić to co
robię, czyli zajmować się projektowaniem typograicznym. Nie są to może tak
dobre pieniądze jak konsutacje dla Adobe, czy Linotype, dlatego przed każdym
kolejnym zakupem fontów muszę wiedzieć, że nie kupie kota w worku.

> Ci, co czytaj± tę grupę i mnie znaj±, wiedz±, że sam czasem nie szczędzę
> Kubie Tatarkiewiczowi i jego produktom krytyki. Ale tutaj akurat Telefont
> ma rację i stoj± za tak± a nie inn± decyzj± bardzo istotne powody.

Zdaję sobie sprawę, że autor fontów ma związane ręce umowami licencyjnymi i
możliwościami finansowymi i nie może wiele, ale prawda jest też taka, że
RYNEK wymusza jakość towaru. Bez wymagającego odbiorcy nie ma dobrej jakości
towaru. A co do racji czas pokaże, co przyniosą kolejne wersje pakietu.

Ja również pisałem swego czasu do autora i ponoć wiele poprawek w wersji 2.7
jest zrobione przez pana Kubę Tatarkiewicza "tylko i wyłącznie dla mnie" --
tak twierdzi dystrybutor :). Cieszy mnie to ogromnie, choć z wymianą na
wersję 2.7 jeszcze się wstrzymam.

> Na szczę¶cie Robercie dostępne s± edytory fontów takie jak FontLab
> (komercyjne) czy FontForge (darmowe). Jeżeli Robert chce koniecznie mieć
> wszystkie Humanisty w jednym podmenu, to może je sobie zrobić przy użyciu
> > takiego edytora.
>
> Przecież to żaden problem.

No, może dla Ciebie, ja już na to za stary jestem, wolę zapłacić i kupić
towar który mi odpowiada :).

R


Adam Twardoch

unread,
May 24, 2005, 9:25:29 AM5/24/05
to

Robercie,

w Twoim pierwszym poście w tym wątku napisałeś: "Czy w wersji 2.7 firmy

pakietów Telefont została poprawiona forma zapisu odmian poszczególnych

rodzin fontów." Może źle odczytałem intencję, ale miałem wrażenie, że
sugerujesz, że z rodzinowaniem w wersji 2.5 jest coś nie w porządku. Do tego
dołączył się Zbyszek, pisząc jeszcze ostrzej ("lipa"). Zauważ, że w moim
pierwszym liście odpowiedziałem jemu, a nie Tobie. Ale Ty się dołączyłeś, że
zrobić dwie płyty to niby żaden problem. Starałem się więc odpowiedzieć, że
nie jest to takie proste i że istnieją autentycznie zdroworozsądkowe powody,
by rodzinować fonty tak, jak zrobił to Kuba Tatarkiewicz. A robienie dwóch
kompletów fontów z zupełnie różnymi nazwami więcej rzeczy utrudnia niż
ułatwia. Twoje narzekanie mnie trochę poruszyło, bo akurat od 3-4 lat
właśnie przede wszystkim rozwiązywaniem takich problemów się zajmuję.
Przejście na format OpenType w taki sposób, aby wilk był syty i owca cała to
całkiem nietrywialna sprawa, a co gorsza, producenci systemów i aplikacji
wiele rzeczy robią pod siebie.

Nie wynika to nawet ze złej woli pracujących tam ludzi. Ale faktem jest że
np. wydany w roku 2002 Word xp nie obsługuje polskich liter (ani w ogóle
innych unikodowych znaków) w fontach OpenType PS (.otf) tylko dlatego, że w
Microsofcie *nikt* nie uznał za stosowne przetestować tego programu z jednym
choćby takim fontem. Testowano tylko z OpenType TT (.ttf) i przyjęto, że "te
drugie" będą działać tak samo. Potrzeba było Adama T., żeby ów zgłosił ten
absurdalny, trywialny w swej naturze ale gigantyczny w skutkach błąd. Na
szczęście w Wordzie 2003 to poprawiono, ale reperkusje tego błędu odczuwalne
są do dziś -- krótko mówiąc, z tej właśnie przyczyny format OpenType PS jest
zupełnie nieużywalny w zastosowaniach biurowych.

Kilka tygodni temu Apple wypuścił Mac OS X 10.4, w którym po raz pierwszy
wprowadzono obsługę funkcji zecerskich OpenType na poziomie systemu
operacyjnego. Oznacza to, że programy jak Keynote, Pages, TextEdit i inne
korzystające z systemowego zarządzania fontami (ATSUI) z dnia na dzień
otrzymały dostęp do funkcji zecerskich OpenType w fontach typu Minion Pro
itd. Tyle tylko, że w Apple'u znów ktoś nie bardzo pomyślał i potestował, no
i okazuje się, że pewne fonty wyposażone zarówno w funkcje zecerskie
OpenType jak i funkcje zecerskie AAT nagle przestały poprawne działać -- a
działały w 10.3. I znów okazuje się, że od strony programistycznej była to
kwestia trywialna, ale ktoś rzucił się na nowinkę techniczną bez porządnego
pomyślunku.

Nie wspomnę już o tym, że wszystkie aplikacje Adobe poza InDesign CS Middle
Eastern nie obsługują pewnego konkretnego typu funkcji zecerskich (GSUB
LookupType 2), a to tylko dlatego, że żaden adobowski font ich nie posiada.
"If it's not tested, it's broken." -- to zasada, którą inżynierowie
Microsoftu czy Adobe znają (po raz pierwszy usłyszałem to powiedzonko od
jednego z nich), ale to, że ją znają, nie oznacza, że ją stosują. Oczywiście
często wynika to ze szczupłości zasobów, czasu i pieniędzy. W końcu działy
typograficzne Apple, Adobe czy Microsoftu to zwykle grupy, których członków
można policzyć na palcach obu rąk.

Dodam jeszcze tylko, że oczywiście większość tych sytuacji, opisanych przeze
mnie powyżej, nie jest nigdzie udokumentowana. Do tego trzeba dochodzić
samemu metodą prób i błędów. Przyznam też nieskromnie, że to właśnie Adam T.
znalazł, udokumentował i ogłosił innym producentom fontów największą chyba
liczbę tego typu problemów. Szczerze jednak mówiąc, zamiast ścigać błędy
innych, wolałbym, by energia moja i innych mogła iść w stronę bardziej
kreatywną.

Wobec takiej sytuacji zastanej, tworzenie fontów OpenType (czy to PS czy to
TT) działających we wszystkich istotnych środowiskach jest trudne. I
przyznam szczerze, że akurat pod tym względem biblioteka Telefont naprawdę
prezentuje się całkiem-całkiem. Biorąc pod uwagę kwestie cenowe, wręcz
znakomicie. Wieszanie więc psów na sposobie rodzinowania fontów uważam więc
za całkiem nieuzasadnione i wręcz nie fair. Pamiętać też należy, że dopłata
50 zł za upgrade to równowartość 25% ceny *jednego* fontu Bitstream w
MyFonts.com. Ale to nawet nie o to chodzi. Chodzi głównie o to, że zmiana
rodzinowania ma sens tylko wtedy, gdy robimy zupełnie nowe fonty, albo
całkowicie zmieniamy ich nazewnictwo. A to w przypadku fontów Telefont nie
ma najmniejszego sensu.

Pozdrawiam,

Robert Oles

unread,
May 24, 2005, 11:46:44 AM5/24/05
to
> Wobec takiej sytuacji zastanej, tworzenie fontów OpenType (czy to PS czy
> to TT) działających we wszystkich istotnych środowiskach jest trudne. I
> przyznam szczerze, że akurat pod tym względem biblioteka Telefont naprawdę
> prezentuje się całkiem-całkiem. Biorąc pod uwagę kwestie cenowe, wręcz
> znakomicie. Wieszanie więc psów na sposobie rodzinowania fontów uważam
> więc za całkiem nieuzasadnione i wręcz nie fair. Pamiętać też należy, że
> dopłata 50 zł za upgrade to równowartość 25% ceny *jednego* fontu
> Bitstream w MyFonts.com. Ale to nawet nie o to chodzi. Chodzi głównie o
> to, że zmiana rodzinowania ma sens tylko wtedy, gdy robimy zupełnie nowe
> fonty, albo całkowicie zmieniamy ich nazewnictwo. A to w przypadku fontów
> Telefont nie ma najmniejszego sensu.
>

Adamie, nie będę dalej cišgnšł tego wštku, bo moim zdaniem oddala to nas do
problemu.
Moje zadnie jako użytkownika tych fontów jest takie.

Fonty w zapisie OpenType sš jak najbardziej nowymi fontami. Niejako
tworzonymi od nowa i moim zdaniem wła nie w tym momencie jest na to czas aby
zadbać m.in. o rodzinowanie.

Dam Ci taki przykład. Firma Bitstream wypu ciła na rynek w zeszłym roku
Charter BT Pro w formacie OpenType, i pomimo iż jest to praktycznie
przekonwertowany font z istniejšcego Chartera BT, i ma masę błędów o których
ci pisałem w prywatnych mailach, zadbano o to, aby w ID rodzina tego fontu
była wy wietlana jako Roman, Italic, Black, Bold, Bold Italic, Black Italic.
To chyba najbardziej widoczny kontrargument.

A co do dwóch wersji CD, nic nie stoi na przeszkodzie, aby sprzedawać dalej
starszš wersję 2.5, czy 2.2 jak kto takš potrzebuje (tu nie ma żadnych
dodatkowych kosztów), no chyba że licencja na to nie pozwala. Ale to już
problem dystrybutora. Jego zmartwienie i on się powinien wykazywać
inicjatywš, aby zdobywać potencjalnego odbiorcę.

Zdaję sobie sprawę ze wszystkich ograniczeń licencyjnych, ale uważam że
odbiorcy czyli my, powinni my wywierać nacisk na producentach czy
dystrybutorach zwłaszcza polskich, bo oni majš większe pole manewru przy
rozmowach z licencjodawcš niż zwykły zjadacz chleba. I je li tego nie
będziemy robić to nadal będziemy żyli w bagienku na skraju Europy. A na
nasze problemy nadal będš patrzeć tak jak my patrzymy na starocerkiewny, czy
hindi.

Dopóki nie będzie mocnej grupy typografów i producentów w Polsce
współpracujšcych ze sobš i zdecydowanych na tworzenie produktu nowoczesnego
przeznaczonego głównie dla Polaków ale na tyle nowoczesnego aby
zainteresować odbiorcę europejskiego, tak jak to jest np. w Czechach, to nic
się nie zmieni.


R

Adam Twardoch

unread,
May 24, 2005, 1:48:11 PM5/24/05
to
"Robert Oles" <k...@wie.to.wie> wrote in message
news:d6vii9$hek$1...@nemesis.news.tpi.pl...

> Fonty w zapisie OpenType sš jak najbardziej nowymi fontami.

Nieprawda. Cała filozofia OpenType polega na tym, że tylko część fontów robi
się od nowa (głównie w formacie OpenType PS), zaś fonty zwykle w formacie
OpenType TT można oprzeć na istniejących fontach TrueType, dodając nowe
elementy, ale w sposób nie naruszający kompatybilności w tył. Biblioteka
Telefont jest właśnie takim przykładem. Pierwsza wersja była w formacie
TrueType, następnie Kuba Tatarkiewicz dodał podpisy cyfrowe i prosty komplet
funkcji zecerskich. Dzięki temu fonty wzbogacono o nową funkcjonalność, ale
użytkownicy starych programów np. PageMakera czy Quarka mogą ich używać
nadal. OpenType nie jest zupełnie nowym formatem, gdyż przemysł wydawniczy
ani softwarowy nigdy by całkiem nowego formatu nie przyjął. To ewolucja a
nie rewolucja.

> Niejako tworzonymi od nowa i moim zdaniem wła nie w tym momencie jest na
> to czas aby zadbać m.in. o rodzinowanie.

No właśnie. "Niejako" i "Twoim zdaniem". Pozwól więc, że, z całym
szacunkiem, Twoje dywagacje odłożę na półkę "wishful thinking". Zdajesz się
uparcie nie rozumieć ani zasad technicznych ani pryncypiów koncepcyjnych, o
które oparty jest format OpenType -- pomimo tego, że staram się je
przybliżyć już od dłuższego czasu.

> Dam Ci taki przykład. Firma Bitstream wypu ciła na rynek w zeszłym roku
> Charter BT Pro w formacie OpenType, i pomimo iż jest to praktycznie
> przekonwertowany font z istniejšcego Chartera BT, i ma masę błędów o
> których ci pisałem w prywatnych mailach, zadbano o to, aby w ID rodzina
> tego fontu była wy wietlana jako Roman, Italic, Black, Bold, Bold Italic,
> Black Italic. To chyba najbardziej widoczny kontrargument.

To nie jest kontrargument. Po pierwsze, spójrz na cenę. Po drugie, spójrz na
liczbę rodzin "Pro", które do tej pory wyprodukował Bitstream. Po trzecie,
fonty Charter (nie-Pro) dostępne są nadal w czterech starych formatach.
Żaden z tych czynników nie jest w jakikolwiek sposób adekwatny do sytuacji
Telefont.

> A co do dwóch wersji CD, nic nie stoi na przeszkodzie, aby sprzedawać
> dalej starszš wersję 2.5, czy 2.2 jak kto takš potrzebuje (tu nie ma
> żadnych dodatkowych kosztów), no chyba że licencja na to nie pozwala.

Bzdura. *Wiele* stoi na przeszkodzie. Pomysł biblioteki Telefont polega
m.in. na tym, że dokumenty pozostają wymienne między różnymi użytkownikami.
Jeżeli jeden użytkownik będzie miał płytę z fontami porodzinowanymi
pojedynczo a drugi podwójnie, to fonty tych dwóch użytkowników będą się
zachowywały tak samo w Wordzie, ale inaczej w InDesignie. Nakłady na pomoc
techniczną, dokumentację itd. w takich przypadkach rosną wykładniczo. Sam
piszesz, że jesteś użytkownikiem. Więc bardzo proszę, pisz z pozycji
użytkownika. Ale nie zabieraj proszę głosu z punktu widzenia producenta i
przestań gdybać. Ile fontów wypuściłeś na rynek? Jeśli żadnego, to proszę,
nie pisz o "dodatkowych kosztach", bo nie masz o nich pojęcia.

> Zdaję sobie sprawę ze wszystkich ograniczeń licencyjnych, ale uważam że
> odbiorcy czyli my, powinni my wywierać nacisk na producentach czy
> dystrybutorach zwłaszcza polskich, bo oni majš większe pole manewru przy
> rozmowach z licencjodawcš niż zwykły zjadacz chleba. I je li tego nie
> będziemy robić to nadal będziemy żyli w bagienku na skraju Europy.

Bagienko na skraju Europy? O rany. Przesłać Ci nagrodę pocieszenia czy jak?

Kuba Tatarkiewicz wynegocjował z Bitstreamem warunki takie, jakich nie ma
żaden inny kraj na świecie. Nigdzie indziej nie da się kupić fontów
Bitstreamu w cenie poniżej pół dolara za sztukę. Może jedynym wyjątkiem są
fonty dołączane do starszych wersji programu Corel Draw, ale to zupełnie
inna historia.

> Dopóki nie będzie mocnej grupy typografów i producentów w Polsce
> współpracujšcych ze sobš i zdecydowanych na tworzenie produktu
> nowoczesnego przeznaczonego głównie dla Polaków ale na tyle nowoczesnego
> aby zainteresować odbiorcę europejskiego, tak jak to jest np. w Czechach,
> to nic się nie zmieni.

Aha. Wskaż mi proszę tę "mocną grupę czeskich typografów i producentów".
František Štorm i Tomáš Brousil. Dalej? Teraz wskaż mi tych, którzy ze sobą
współpracują. A teraz wskaż mi jeszcze tych, którzy tworzą produkt
przeznaczony głównie na rynek czeski. Jak będę w Pradze następnym razem
(jakoś w październiku), to opowiem to Francie i Tomkowi, niech się pośmieją.

Pozdrawiam,
A.


Robert Oles

unread,
May 24, 2005, 4:00:54 PM5/24/05
to
Adamie, odstawmy więc moje dywagacje, na półkę "wishful thinking" i pośmiej
się ze mnie w październiku w Pradze, z Frankiem i Tomkiem. W końcu śmiech to
zdrowie, czego ci życzę. A czas pokaże kto miał rację. Poczekajmy więc na
nowe wersje Bitstreama czy Telefontu... zobaczmy.

Robert


0 new messages