Wieloletnia firma wydawnicza z branży mulimediów, poszukuje operatora
składu/projektanta layoutów do macierzystego działu DTP.
Forma zatrudnienia dowolna (VAT, UOD, etat). Praca w siedzibie firmy
(Warszawa-Raszyn, ok. MediaMarktu w Al. Krakowskiej).
Nazwa firmy nie jest tajemnicą: Cenega Poland Sp. z o.o.
(http://www.cenega.pl/firma)
Platforma Mac (10.4.11). Wyłącznie Mac.
Soft: A-CS3 & QXP Pass (7).
Skład publikacji, w tym opakowań, broszur, materiałów reklamowych & POS.
Docenimy kreatywność.
Pracujemy w zgranej ekipie, o minimalnej rotacji personalnej. Vacat powstał
na skutek nagłych zawirowań losowych i w zasadzie pracujemy w stałym
składzie. Jeśli jesteś pracowity i wydajny - masz szansę na dobrą, stałą
posadę w nietuzinkowej branży, za godziwą kaskę. Dział DTP to zaledwie 3
osoby w 50 osobowym zespole.
Zainteresowanych proszę o kontakt mailowy: d...@cenega.pl
Mile widziane CV (PDF).
Cezary T. Kietliński
Czy widełki płacowe stanowią tajemnicę?
Pozdrawiam
--
Maciej "Bocian" Przepióra
Dnia 3/3/08 8:40 PM, w temacie
4001fcb5-0982-4b71...@u69g2000hse.googlegroups.com,
"PanBocian" <panB...@gmail.com> odpowiedział:
>
> Czy widełki płacowe stanowią tajemnicę?
>
> --
> Maciej "Bocian" Przepióra
Wychodzimy z podstawy 2.5/3K net. Firma bazuje na narzuconym przez
zagranicznego właścieciela budżecie. Budżetna DTP nie jest presadnie ciasny
(stąd nie piszę więcej) ale nie jest też rozpieszczający... Poza wszystkim
wychodząc poza pewien pułap, zaczynamy rozpatrywać outsource'ing.
CzareK
On 3.3.2008 21:08, in article C3F2194C.2843%cezar...@gazeta.pl, "Cezary
Kietliński" <cezar...@gazeta.pl> wrote:
cóż troche to chyba mało jak na Wafkę ... Tyle się dostaje w dużym mieście
ale nie WW
popróbuję sobie wyobrazić outsource'ing ... Czeka mnie chyba długi wieczór
;]
>
> CzareK
>
>
> cóż troche to chyba mało jak na Wafkę ... Tyle się dostaje w dużym mieście
> ale nie WW
to ile wy zarabiacie w stolycy i co robicie?
On 4.3.2008 19:29, in article slrnfsr4...@localhost.onet.pl, "Filipek"
<s...@localhost.onet.pl> wrote:
> Dnia 04.03.2008 bodie kotas <news...@gazeta.pl> napisa“/a:
>
>> có¿ troche to chyba ma“o jak na Wafkê ... Tyle siê dostaje w du¿ym mie¶cie
>> ale nie WW
>
> to ile wy zarabiacie w stolycy i co robicie?
Nie wiem jak jest w stolicy ale ta kwota jest typowa dla miasta w którym
mieszkam - poniżej 1mln mieszkańców
Mili Państwo, dyskusja przybiera formę dywagacji na temat 'ile powinien
kosztować czerwony samochód'.
Równie dobrze można toczyć dysputy ile (i gdzie) kosztuje strzyżenie męskie
czy dwudaniowy obiad... Licząc na IQ forumowiczów, nie muszę chyba rozwijąć
wątku.
Post nie zawierał pytania co poszczególni (nie)zaintersowani sądzą o
zamieszczonej ofercie. Komentarze w stylu 'za mało', 'słabo' czy 'kpisz
stary' mogą mieć miejsce na etapie rozmowy kwalifikacyjnej kiedy OBIE STRONY
pokażą swoje blaski. Ale w tym wątku raczej spowodują, że inni oferujący
pracę nigdy nie podadzą tu podobnych informacji.
Napewno część z miłych rozmówców prowadzi własną działalność i otarła się o
dyskomfort rekrutacji. Wiecie zatem zapewne, że CZĘSTO apetyty starających
się o pracę nie okazują się proporcjonalne do posiadanych umięjętności w
zawodzie, a wymogi jakie pojawiły się w zamieszczonym przeze mnie anonsie
(ómówmy się) to nie Parnas DTP. Rzekłbym - podstawa.
Oferowana w anonsie kwota jest wobblerem na dzień dobry. Górny pułap nie
jest z przyczyn oczywistych ujawniany. To przecież oczywiste - nie mylić z
'oczywistą oczywistością' ;)
I w zupełnym oderwaniu od topicu: nie wierzcie w te mity o
zarobakach/stawkach w W-wie...
Pozdrawiam serdecznie,
Cezary
Ps. Przepraszam jeśli 'niekoszernie' cytuję...
No taaaaak... :)
wciąż się głowię, co to ten "zarobak" warszawski :)
On 4.3.2008 20:56, in article C3F367E3.2A2D%cezar...@gazeta.pl, "Cezary
Kietliński" <cezar...@gazeta.pl> wrote:
Czarek - nie akceptuję tego knebla który próbujesz mi zaaplikować
Nie twierdzę że nie masz prawa do odmiennego zdania ale trochę przesadzasz
próbując odebrać innym prawo do wyrażania opinii niewygodnych dla oferenta
Newsy to strefa publiczna - jak ktoś zabiera głos musi się liczyć z reakcją
niekoniecznie miłą
Generalnie te wszystkie gadki których nie akceptujesz mają jeden plus -
sprawiają że rynek trochę mniej się psuje ... Mam nadzieję że taki cel ma
większość z nas
pozdro
E tam
Jeden z najgłosniej krzyczących o niepsuciu rynku z tej sympatycznej grupy
ostatnimi czasy popełnił logo z milionem poprawek za mniej niz 1k.
Czyli - psy szczekają a karawana chyłkiem - dalej swoje:-)
Pozdr
AP
--
Butik Kreatywny QLL
www.qll.pl
A tak swoja droga - ile bierzecie za 20-stronicowy katalog A4?
Jakies 500 zdjec (polowa mniej wiecej robiona wlasnorecznie, reszta od
producentow via email), oprocz zdjec 'dymki' z cenami czasami jakis opis
i kilka zmian koncepcji klienta. Ogolnie tydzien roboty.
> ostatnimi czasy popełnił logo z milionem poprawek za mniej niz 1k.
Ostatnimi czasy popełniłem dwa projekty za zero złotych.
Klientami były OPP.
Czy to w jakikolwiek sposób usprawiedliwia niskie płace
w DTP?
pozdrawiam
grav
Średnia, to taka mała oszustka jest ;-)
Ty masz 9000, ktoś ma 1000, ze średniej wychodzi że obydwaj dobrze
zarabiacie ;-)
Jak się patrzy na takie cyferki, to człowiek zastanawia się 'co ja tu
jeszcze q... robię?' 8-(
...i zaczyna zbierać na bilet do wa-wy ;-)
--
"Grzeczne dziewczęta idą do nieba, niegrzeczne idą tam gdzie chcą."
> ...i zaczyna zbierać na bilet do wa-wy ;-)
bez przesady.
Można mieszkać w normalnym mieście i dla Wawy robić.
pozdrawiam
grav
> Równie dobrze można toczyć dysputy ile (i gdzie) kosztuje strzyżenie
> męskie
> czy dwudaniowy obiad... Licząc na IQ forumowiczów, nie muszę chyba
> rozwijąć
> wątku.
Proponuje żeby każdy, łącznie z Panem zrobił sobie test na IQ
http://www.iq-test.pl/?d=4779 i wtedy wszystko sie wyjaśni. Proponuje
podawać swoje wyniki pod tym postem, to rozwieje wszelkie wątpliwości.
Nie jest tak różowo, ja znam tutaj w Wa-wie osoby które robią za 2000-2500
na rękę i cieszą się, że tyle mają.
Do agencji nie dostaniesz się bez znajomości, lub dużego stażu na miejscu
(czyli też znajomości).
Pewna koleżnka określiła to tak: "to takie zamknięte środowisko" i wyjechała
do Anglii. ;-)
Pzdr
J
Dnia 3/8/08 7:23 PM, w temacie 47d2d9a7$1...@news.home.net.pl, "Jacek M"
<jacekkropkamalikmalpawp> odpowiedział:
Dodam, że agencje w większości przypadków dość często i regularnie 'wietrzą
stołki' w poszukiwaniu nowych pomysłów/zawodników i zatrzymują albo
wyjątkowych kiziorów albo super-tanie-acz-pracowite myszki...
Najlepsze warunki (z tego co do mnie dociera) mają 'dobrzy grajkowie' na
etatach w dobrych, rozbudowanych drukarniach ale... tam doba czasem trwa
dłużej niż 24h, a tydzień pracy nie kończy się na piątku o 17-stej.
Potwierdzając zatem przytoczone przez Jacka M statystyki, praca na etacie
DTP-wca w pozostałych sektorach (gazety, wydawnictwa, działy DTP stworzone
na potrzeby wewn. firm) jest wynagradzana na poziomie 2,5K net. Stanowiska
zaróżowione w stylu 'menedżer'... 'szef garfików', 'szef działu'...
wyciągają odczuwalnie lepiej ale bez fajerwerków pozwalających na frywolność
kredytową :-)
Zamknięte środowsko? Hm... :-) Może... Ale spróbujcie założyć projektowe
studio DTP np. w L.A. to dopiero wtedy doświadczycie co to jest... zamknięte
środowisko ;)
Uzdrawiam,
CzareK
Włączając się do dyskusji - 2,5k na ręke w branży reklamowej - jako grafik -
to ABSOLUTNE minimum. Mam osobisty kontakt z wieloma agencjami reklamowymi w
Warszawie - i znam realia płacowe grafików - 4.000 - 5.000 - to ich średnie
zarobki.
Jeżeli chcemy przyjąć do pracy - grafika - osobę z umiejętnościami, osobę z
której chcemy być zadowoleni - to bądźmy poważni i zapłaćmy jej normalne
pieniądze. Ja pracując jako grafik-projektant w Bydgoszczy mam z premią i
różnymi dodatkami 3.400 na rękę. Za 2.500 w Warszawie to można zatrudnić
chłopaka ze średnimi umiejętnościami który wciąż poznaje software...
Pozdrawiam, Patryk
Użytkownik "Cezary Kietliński" <cezar...@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:C3F8B13C.3105%cezar...@gazeta.pl...
> Do agencji nie dostaniesz się bez znajomości, lub dużego stażu na
> miejscu (czyli też znajomości).
Bzdura.
--
Pozdrawiam
de Fresz
> Dodam, że agencje w większości przypadków dość często i regularnie 'wietrzą
> stołki' w poszukiwaniu nowych pomysłów/zawodników i zatrzymują albo
> wyjątkowych kiziorów albo super-tanie-acz-pracowite myszki...
Wiesz ze dzwonia, ale nie wiesz ze to cerkiew, a nie kosciol...
--
Pozdrawiam
de Fresz
Tam gdzie ja pracowałem, najpierw pytano czy ktoś nie zna kogoś dobrego -
nie chciano brać ludzi z ulicy. Później ewentualnie jeśli nie było chętnych
dawało się ogłoszenie. Z wielu chętnych wybierało się dwie, trzy i
testowało. Zostawała jedna.
Sugerujesz, że idziesz do dowolnej agencji składasz CV i pracujesz... bzdura
do kwadratu.
Masz o wiele większe szanse jeśli tam kogoś znasz i jesteś dobry. Jeśli
jesteś dobry a nikogo nie znasz to masz małe szanse aby wogóle wiedzieć o
wolnym miejscu.
Pzdr
J
> Tam gdzie ja pracowałem, najpierw pytano czy ktoś nie zna kogoś dobrego
> - nie chciano brać ludzi z ulicy. Później ewentualnie jeśli nie było
> chętnych dawało się ogłoszenie. Z wielu chętnych wybierało się dwie,
> trzy i testowało. Zostawała jedna.
Mylisz przyczynę ze skutkiem.
U nas też reglarnie przy każdym naborze pada pytanie o osoby które można
z czystym sumieniem _zarekomendować_ do pracy u nas. W najmniejszym
stopniu nie zmienia to ich drogi rekrutacyjnej.
Rzecz nie w szukaniu "kolesiów", a w bezpiecznym i szybkim znalezieniu
osoby, która nada się na stanowisko, bedzie naumiana i godna zaufania.
Niestety zwyczajowo 90% odpowiedzi na ogłoszenia w ogóle nie kwalifikuje
się do wymogów. W przypadku osób poleconych szacowałbym to na poziomie
20-30%. Różnica znaczna - szczególnie dla kogoś kto musi w krótkim czasie
przewalić 200 aplikacji.
> Sugerujesz, że idziesz do dowolnej agencji składasz CV i pracujesz...
Jeśli jesteś wystarczająco dobry, a agencja ma wakat i stać ją na Ciebie
- to oczywiście tak.
Inna sprawa, iż swiat jest tak urządzony, że nie wszyscy graficy
spełniają warunki ("grafików kąputerowych" nie licząc). ;>
--
C
igoR szczurka |'_> FAQ grupy pl.comp.dtp
@ gmail com / | http://dtp.art.pl
| \\
---=============\___DD GG:5239818 / Skype:igor_sz
>> Bzdura.
>
> Tam gdzie ja pracowałem, najpierw pytano czy ktoś nie zna kogoś dobrego
> - nie chciano brać ludzi z ulicy. Później ewentualnie jeśli nie było
> chętnych dawało się ogłoszenie. Z wielu chętnych wybierało się dwie,
> trzy i testowało. Zostawała jedna.
Czyli Twoim zdaniem tak jest w _kazdej_ agencji?
> Sugerujesz, że idziesz do dowolnej agencji składasz CV i pracujesz...
> bzdura do kwadratu.
Nie. Wysylasz CV w odpowiedzi na ogloszenie i po przejsciu kwalifikacji
i dogadaniu sie co do warunkow zaczynasz prace. Zreszta zauwazylem, ze
ostatnio jest tendencja do niezamieszczania ogloszen, nader czesto CV i
tak same splywaja, jest w czym wybierac.
> Masz o wiele większe szanse jeśli tam kogoś znasz i jesteś dobry. Jeśli
> jesteś dobry a nikogo nie znasz to masz małe szanse aby wogóle wiedzieć
> o wolnym miejscu.
No pacz, szkoda ze o tym nie wiedzialem jak wysylalem CV do mojej
obecnej tyrki w odpowiedzi na ogloszenie w Wyborczej. Jakbym wiedzial,
to pewnie bym nie wysylal...
Aha i nie neguje ze bywa tak, ze szuka sie _tylko_ z polecenia, ale
wierutna bzdura jest twierdzenie, ze to zasada.
--
Pozdrawiam
de Fresz
Dnia 3/10/08 1:39 PM, w temacie fr3a69$eu1$1...@inews.gazeta.pl, "de Fresz"
<def...@nospam.o2.pl> odpowiedział:
Mr. De Fresz 'wiem wszystko najlepiej', statystyk nie przeskoczysz nawet
jesli Twoje (inne) doświadczenia podpowiadają Ci, że jest inaczej.
Jeśli na 5 agencji, 3 z nich stosują ww.praktyki (zatrudniania / naboru -
patrz pozostałe posty), to albo matematycznie uznaj to za zasadę albo
szarżuj samotnie na swój wiatrak i bez zbędnego sarkazmu.
Jeśli jesteś zdolnym DTP-wcem, a manifestujesz tu jak nie przymierzając guru
tego zawodu (Ba! Branży!), to:
Pracujesz od lat w tej samej firmie, jako szanowany, uznany i dopieszczony
sianem artysta. Nie szukasz, nie zmienasz, skupiony jesteś na przerobieniu
stosu zleceń i rozwijasz się pędząc swoim komfortowym wypracowanym torem
zasług i nagród. Tym samym masz mgliste pojęcie co dzieje się w innych
firmach i w temacie kryteriów rekrutacji. Czyli sądując tu wyroki - jesteś
niewiarygodny.
albo...
Jesteś grajkiem poniżej przeciętnej i zatykasz skrzynki pocztowe agencji
regularnym dosyłaniem swojego CV, wertując regularnie (przeciętni nie
zagrzewają) ogłoszenia o wiadomej treści. W świetle takich a nie innych
schamatów naboru, przypadkiem łapiesz się jakiejś fuchy i wydaje Ci się, że
sposób w jaki zdobyłeś pracę jest... zasadą, a wtedy siadasz i po kolei
zarzucasz miłym ludziom na grupie, że piszą bzdury. No, ale w świetle
powyższego też... jesteś niewiarygodny.
Odkryj zatem łaskawie i uzasadnij proszę swoje biegunowo odmienne tezy, w
sposób mniej tajemniczy, podpierając się statystykami, stażem,
multidoświadczeniem czy nawet prozą Braci Grimm - czym tam jeszcze możesz
błysnąć.
Chętnie dowiem(y) się czegoś odkrywczego.
Czarek
>>> Dodam, że agencje w większości przypadków dość często i regularnie 'wietrzą
>>> stołki' w poszukiwaniu nowych pomysłów/zawodników i zatrzymują albo
>>> wyjątkowych kiziorów albo super-tanie-acz-pracowite myszki...
>>
>> Wiesz ze dzwonia, ale nie wiesz ze to cerkiew, a nie kosciol...
>
> Mr. De Fresz 'wiem wszystko najlepiej', statystyk nie przeskoczysz nawet
> jesli Twoje (inne) doświadczenia podpowiadają Ci, że jest inaczej.
Znaczy prowadzisz jakies statystyki? Bardzo chetnie zapoznam sie z
wynikami... Pewnie nie ja jeden.
> Jeśli na 5 agencji, 3 z nich stosują ww.praktyki (zatrudniania / naboru -
> patrz pozostałe posty), to albo matematycznie uznaj to za zasadę albo
> szarżuj samotnie na swój wiatrak i bez zbędnego sarkazmu.
To bardzo ciekawy wniosek, ze grupa agencji opisana tutaj jest w
jakikolwiek sposob wiarygodna (tymbardziej ze wiekszosc zamieszczonych
tu wypowiedzi dotyczy jakichstam zaslyszanych legend). Ja tam smiem
twierdzic, ze jest zupelnie na odwrot. I opieram sie na _wlasnym_
doswiadczeniu.
> Jeśli jesteś zdolnym DTP-wcem, a manifestujesz tu jak nie przymierzając guru
> tego zawodu (Ba! Branży!), to:
>
> Pracujesz od lat w tej samej firmie, jako szanowany, uznany i dopieszczony
> sianem artysta.
Nie jestem artysta, jestem detepowcem. Gdybys mial pojecie o pracy w
agencjach reklamowych, wiedzialbys jak kolosalna jest to roznica. I tym
bardziej to co napisles powyzej o "wietrzeniu stolkow" jest wybitnie
dalekie od prawdy.
> Nie szukasz, nie zmienasz, skupiony jesteś na przerobieniu
> stosu zleceń i rozwijasz się pędząc swoim komfortowym wypracowanym torem
> zasług i nagród. Tym samym masz mgliste pojęcie co dzieje się w innych
> firmach i w temacie kryteriów rekrutacji. Czyli sądując tu wyroki - jesteś
> niewiarygodny.
Aaaa, czyli pracujac w jednym miejscu jest zakaz orientowania sie co
sie dzieje na rynku, poprzez np. starych znajomych tyrajacych u
konkurencji? Gratuluje przenikliwosci :-P
> albo...
>
> Jesteś grajkiem poniżej przeciętnej i zatykasz skrzynki pocztowe agencji
> regularnym dosyłaniem swojego CV, wertując regularnie (przeciętni nie
> zagrzewają) ogłoszenia o wiadomej treści.
Tak, tak, swiat jest czarno-bialy, snij dalej ;-)
> Odkryj zatem łaskawie i uzasadnij proszę swoje biegunowo odmienne tezy, w
> sposób mniej tajemniczy, podpierając się statystykami, stażem,
> multidoświadczeniem czy nawet prozą Braci Grimm - czym tam jeszcze możesz
> błysnąć.
10 lat pracy w/dla sieciowek oraz mniejszych agencji z pierwszej ligi.
Wiekszosc na stale, przez 3 lata jako freelancer. Ostatnie 2,5 roku w
jednym miejscu. Styka? To teraz ja chetnie poslucham o Twoich
osobistych doswiadczeniach z pracy w agencjach reklamowych. Albo
chociaz o relacjach z pierwszej reki, dawaj...
--
Pozdrawiam
de Fresz
> Jeśli na 5 agencji, 3 z nich stosują ww.praktyki (zatrudniania / naboru
> - patrz pozostałe posty),
statystyka, "większość"..."pozostałe posty" czyli Jacka M i ...Twoje?
W moich stronach to sie nazywało megalomania. :)
> Jeśli jesteś zdolnym DTP-wcem, a manifestujesz tu jak nie przymierzając
> guru tego zawodu (Ba! Branży!), to:
>
> Pracujesz od lat w tej samej firmie,
[...]
>- jesteś niewiarygodny.
>
> albo...
>
> Jesteś grajkiem poniżej przeciętnej
[...]
> też... jesteś niewiarygodny.
>
> Odkryj zatem łaskawie i uzasadnij proszę swoje biegunowo odmienne tezy,
> w sposób mniej tajemniczy, podpierając się statystykami, stażem,
> multidoświadczeniem czy nawet prozą Braci Grimm - czym tam jeszcze
> możesz błysnąć.
Rozumiem że Twój świat jest zero-jedynkowy, ale ten 'na zewnątrz" nie
jest.
Bo oprócz dwóch jedynie słusznych rozwiązań - do kompletu jest jeszcze
cała masa innych możliwych wyjaśnień - z których niestety większość
_kompletnie_ nie pasuje do Twoich tez.
Np.: pracodawca/właściciel agencji; albo grafik tak dobry, że regularnie
podkupywany przez konkurencję; albo gość prowadzący nabór do firmy; albo
mający mnóstwo znajomych i wiedzę o rynku; albo freelancer wspólpracujący
blisko z kilkoma różnymi agencjami; albo człowiek tuż po bezproblemowym
zatrudnieniu w nowej firmie; albo dobry, stały pracownik, ale zmuszony do
zmiany pracy z przyczyn osobistych (np przeprowadzka do innego miasta)...
I tak sobie można wymieniać i zgadywać jeszcze długo.
Świat nie jest czarno-biały jakim chciałbyś go widzieć.
> Chętnie dowiem(y) się czegoś odkrywczego.
Taka rada na marginesie: nie pisz w imieniu "rzekomej większości"
szczególnie w sytuacjach gdy może się okazać, że owej rzekomej większości
nie będziesz w stanie precyzyjnie wskazać.
Dnia 3/10/08 9:36 PM, w temacie fr464b$u3h$1...@news.onet.pl, "igoR szczurka"
<TuWpiszMojeI...@gmail.com> odpowiedział:
> Dnia Mon, 10 Mar 2008 19:38:35 +0100, Cezary Kietliński pisze:
>
>> Jeśli na 5 agencji, 3 z nich stosują ww.praktyki (zatrudniania / naboru
>> - patrz pozostałe posty),
>
> statystyka, "większość"..."pozostałe posty" czyli Jacka M i ...Twoje?
> W moich stronach to sie nazywało megalomania. :)
To już kwestia uroku 'Twoich stron' i... semantyki. :-)
>
>
> Rozumiem że Twój świat jest zero-jedynkowy, ale ten 'na zewnątrz" nie
> jest.
> Bo oprócz dwóch jedynie słusznych rozwiązań - do kompletu jest jeszcze
> cała masa innych możliwych wyjaśnień - z których niestety większość
> _kompletnie_ nie pasuje do Twoich tez.
> Np.: pracodawca/właściciel agencji; albo grafik tak dobry, że regularnie
> podkupywany przez konkurencję; albo gość prowadzący nabór do firmy; albo
> mający mnóstwo znajomych i wiedzę o rynku; albo freelancer wspólpracujący
> blisko z kilkoma różnymi agencjami; albo człowiek tuż po bezproblemowym
> zatrudnieniu w nowej firmie; albo dobry, stały pracownik, ale zmuszony do
> zmiany pracy z przyczyn osobistych (np przeprowadzka do innego miasta)...
> I tak sobie można wymieniać i zgadywać jeszcze długo.
> Świat nie jest czarno-biały jakim chciałbyś go widzieć.
Wszystko co przytoczyłeś to racja i jest dobrym kontrargumentem dla mojego
(OK) zero-jedynkowego podejścia ale... Jest jeszcze jednym (może nawet
lepszym) stosem argumentów dla szafującego 'bzdurami' De Fresza. Bo
wymieniać takich skrajnych przypadków jak powyżej można rzeczywiście w
nieskończoność ale on nie tworzą średniej-realnej (celowo nie używam słowa
statysyk).
>
> Taka rada na marginesie: nie pisz w imieniu "rzekomej większości" (...)
To dobra rada. Dziękuję. Zastosuję się.
C
> 10 lat pracy w/dla sieciowek oraz mniejszych agencji z pierwszej ligi.
> Wiekszosc na stale, przez 3 lata jako freelancer. Ostatnie 2,5 roku w
> jednym miejscu. Styka? To teraz ja chetnie poslucham o Twoich
> osobistych doswiadczeniach z pracy w agencjach reklamowych. Albo
> chociaz o relacjach z pierwszej reki, dawaj...
Krótko, żeby nie zostawić wrażenia nie udzielenia odpowiedzi:
18 lat w DTPie. M.in. 3 lata pracy w dwóch b. dużych agencjach na wygnaniu w
LA, dla klientów których przytaczanie nazw otarłoby się o snobizm. Obecnie
na UoP, w międzynarodowej firmie z branży multimedialnej.
Kontakty prywatne, zrealizowane (liczące się) zlecenia oraz referencje - jak
mnie będziesz zatrudniał :-)
W poscie chodziło mi o to, że łatwo przyklejasz osąd w stylu 'bzdura'
ludziom mającym jakieś-tam zdanie, które mogło wziąć się z ich jakiegoś-tam
doświadzenia a nie z tabloidów.
C
> M.in. 3 lata pracy w dwóch b. dużych agencjach na wygnaniu w
> LA,
To w Mazowieckim? ;-)
> Obecnie na UoP, w międzynarodowej firmie z branży multimedialnej.
Tak, pisales juz o tym. Ale dalej nie napisales nic o wlasnych
doswiadczeniach z pracy w polskich agencjach lub chocby wiarygodnych
relacjach z pierwszej reki. A to, co czytam miedzy wierszami w Twoich
wypowiedziach swiadczy o braku znajomosci tego segmetu.
> W poscie chodziło mi o to, że łatwo przyklejasz osąd w stylu 'bzdura'
> ludziom mającym jakieś-tam zdanie, które mogło wziąć się z ich jakiegoś-tam
> doświadzenia a nie z tabloidów.
Ludziom, ktorzy totalnie uogolniaja i nie podaja wiarygodnych zrodel. I
te uogolnienia sa zupelnie odmienne, od moich osobistych doswiadczen
czy relacji z pierwszej reki, ktore mam od znajomych (czesto bylych
wspolpracownikow). I zupelnym zbiegiem okolicznosci tutejsze opinie sa
jakze zbiezne z popularnymi urban legends krazacymi o agencjch (cpuny,
kumoterstwo, niebotyczna kasa, itede).
Aha, i naprawde nie mam tu na mysli agencyjek pokroju "Zenex
Adwertajzing - lider na rynku reklamy od 5 lat".
--
Pozdrawiam
de Fresz
Dnia 3/10/08 10:30 PM, w temacie fr499j$6pq$1...@inews.gazeta.pl, "de Fresz"
<def...@NOSPAMgazeta.pl> odpowiedział:
> (...) Ale dalej nie napisales nic o wlasnych
> doswiadczeniach z pracy w polskich agencjach lub chocby wiarygodnych
> relacjach z pierwszej reki.
Nie pracowałem nigdy (bezposrednio) dla żadnej agencji w kraju ale
regularnie, że tak powiem współpracuję (często obsługujemy tego samego
klienta). Mam zatem pewien ogląd na charakter współpracy - choć przyznaję,
może być inny od człowieka siedzącego wewnątrz.
Nie wiem też czy to duże stajnie czy 'jednosezonowe explozje' ale ktoś kto
od lat obsluguje 'popularną' stację telewizyjną (sorry, tu nie mogę po
nazwie), czy największego wydawcę gier wideo (też nie mogę... ale... Harry
Potter? :))) to nie jest takaś tam asocjacja przpadków :-)
Nie podzielam podobnie jak Ty tych kwestii o kolesiostwie i (ćpunach? ktoś
tak poejchał?). Z ludźmi z którymi mam okazję zderzyć się w robocie, to
fachowcy i konkretni goście, poukładani - czas i kreska to pieniądz ;) Ale w
dalszym ciągu podtrzumuję opinię o regularnym wietrzeniu i szukanie coraz
świeższej krwi. Z punktu widzenia pracodawcy - jak najbardziej OK, z punktu
widzenia pracownika... IMHO: stresujące.
Peace.
C
> Nie podzielam podobnie jak Ty tych kwestii o kolesiostwie i (ćpunach? ktoś
> tak poejchał?).
Zdarzaja sie takie opinie.
> Ale w
> dalszym ciągu podtrzumuję opinię o regularnym wietrzeniu i szukanie coraz
> świeższej krwi.
Nie w detepie. W kreacji - a i owszem, bywa, choc z doswiadczenia wiem,
ze rzadko kiedy ktos leci za darmo. Czasem przy zmianach na gorze, leci
tez czesc zespolu powolana przez bylego juz dyrektora kreatywnego
(zwlaszcza seniorzy). No i utrata duzego klienta niekiedy konczy sie
cieciami w zespole, czasem po to, by pol roku pozniej, po wygraniu
jakiegos przetargu zatrudniac nowych ludzi. Ot, urok tej brazny.
Ale powtarzam jeszcze raz - nie w detepie, ktory w powaznych firmach
jest dzialem niezaleznym od kreacji. Zreszta od paru lat panuje
tendencja do utrzymywania ograniczonego skladu stalego, a nadmiar
roboty zalatwiany jest freelancerami (na miejscu). I owszem, gdy w
ktoryms momencie ktos na gorze postanowi zwiekszyc stan osobowy, czesto
w pierwszej kolejnosci oferta jest kierowana do freelancerow (o ile sa
zainteresowani), choc tez nie zawsze. Ale tu naprawde nie ma sztywnych
zasad.
--
Pozdrawiam
de Fresz