Pozdrawiam,
Wojtek
> Oczywi�cie mog� wyeksportowa� ten dokument do pdf'a niemniej nie wiem
> jak p�niej po��czy� oba dokumenty (strona tytulowa + w�a�ciwa praca)
> w jeden dokument tak, aby ca�o�� stanowi�a jednego pdf'a z prawid�ow�
> numeracjďż˝ stron.
Przyjrzyj si� pakietowi 'pdfpages' cho� ja w tym przypadku po��czy�bym
pdf-y jakimkolwiek programem, kt�ry to potrafi (jest tego troch� za
free, np. pdftk, pdftools itp. - w Googlach na pewno coďż˝ znajdziesz),
a w LaTeX pozostaje tylko zadba� o prawid�ow� numeracj� pozosta�ych
stron.
--
Pozdrawiam
Kermit The Frog
> Oczywi�cie
> szablonu nie ma, nie by�o i nie b�dzie.
Niekoniecznie trzeba robiďż˝ szablon. Kiedy w rachubďż˝ wchodzi jedna
strona, najszybszym sposobem mo�e by� zrobienie jej ,,r�cznie'',
ustawiaj�c wielko�� czcionek (np. {Large }) oraz dodaj�c tu i �wdzie
\hskip{xy}mm (linijka mo�e by� przydatna). Je�li nie ma tam jakich�
specyficznych a nieosi�galnych element�w graficznych to (IMVHO) jest
to najszybszy spos�b.
> Wobec tego jestem zmuszony
> wype�ni� ow� stron� tytu�ow� w wordzie i "doklei�" na pocz�tku pracy.
> Oczywi�cie mog� wyeksportowa� ten dokument do pdf'a niemniej nie wiem
> jak p�niej po��czy� oba dokumenty (strona tytulowa + w�a�ciwa praca)
> w jeden dokument tak, aby ca�o�� stanowi�a jednego pdf'a z prawid�ow�
> numeracjďż˝ stron.
Istnieje pakiet pdftk, kt�ry ,,umie'' ��czy� dwa dokumenty pdf. Jednak
w przypadku tego typu zadania, nie ma software'u, kt�ry robi�by to w
100% przypadk�w. Mo�e si� uda� a mo�e okaza� si�, �e si� nie da.
Podobnie mo�na spr�bowa� psmerge, kt�ry robi to samo na poziomie
PostScriptu, jednak to d�u�sza, i z wielu wzgl�d�w bardziej
skomplikowana, droga.
Pozdrawiam
AMX
--
adres w rot13
Nyrxfnaqre Znghfmnx r-...@b2.cy
> Mam nadzieje, ze dam rade jakos to złaczyć :) Chociaz ogolnie bardzo
Złączanie to jednak metoda dla ludzi małej wiary. I, prawdę mówiąc
nie rozumiem, czemu korzystają z LaTeXa a nie Jedynie Słusznego
Oprogramowania :-)
> mnie dziwi fakt, ze nikt na uczelniach nie dba o przygotowanie
> solidnych szablonów w letexu...
Mnie to nie dziwi. No bo tak, Wojtek, w końcu (najprawdopodobniej)
absolwent in spe jakiegoś kierunku informatycznego, piszący pracę
dyplomową, oczekuje, że jego P(ełno) T(ytułów) Dziekan będzie
wiedział coś o LaTeXu :-)
A przecież powinien sam aby tym bardziej udowodnić swoje kompetencje
przysiąść fałd i szablon strony tytułowej zrobić!
Ja zaczynałbym od środowiska titlepage. Jeżeli będą kłopoty
z rozmieszczeniem różnego rozju napisów (czy innych elementów
graficznych) na stronie, to albo można czytać o pudełkach, albo
zastosować pakiet textpos.
W ramach autoreklamy polecam podejrzenie źródeł szablonu strony
tytułowej pracy dyplomowej na Politechnice Wrocławskiej:
http://www.immt.pwr.wroc.pl/logotyp :-)
Pozdrawiam życząc sukcesu (i w ostateczności służąc pomocą)
Wojtek
Panie Doktorze, Pana wklad w promowanie LaTeXa na Politechnice
Wroclawskiej jest ogromy, czego najlepszym przykladem jestem i ja.
Niech jednak i Pan wie, ze niestety Pana strona tytulowa nie jest
powszechnie akceptowana. Aby oddac doktorat na WBLiW albo bede musial ja
lekko przerobic, albo na zywca dodac jako pierwsza strone to co wymaga
Redaktor Naukowy i jest zaprezentowane tutaj:
http://i14odt.iil.pwr.wroc.pl/bryja/
Subtelne roznice jedna wystepuja (promotor, streszczenie, dodanie slow
'na prawach rekopisu', dodanie w odpowiednim miejscu Instytutu).
Oczywiscie w niczym przedstawiona strona nie umniejsza Pana zaslug,
pokazuje jednak, ze nie cala PWr moze korzystac z tego szablonu.
Raz jeszcze dziekuje za wszelka pomoc, ktora udziela Pan poczatkujacym
'TeXnikom'
Piotr Sawinski
Taaa...
Zacznę od off-topiku: Najpierw jest chaos (i wszyscy opowiadają
anegdoty
o tym jak wyglądały wizytówki oficjalnej delegacji Politechniki, i
czemu każda
była inna. Później ktoś powołuje grono specjalistów, które ustala
standard.
Później standard trafia do mas, które go twórczo przetwarzają.
A jeszcze później jest chaos...
A strona tytułowa -- jak to strona tytułowa: Artysta coś sobie
stworzył,
a kłopot ma odtwórca: zaczyna dociekać czemu rameczka w której
zamknięto tytuł o szerokości 11cm zaczyna się 7.7 cm od brzegu, a
rameczka
na słowa kluczowe (o tej samej szerokości) zaczyna się 7.37 od
brzegu,
a rameczka "praca wykonana..." 7.58 od brzegu.
Teraz już rozumiem, czemu majster mocujący szafki do ściany klął jak
szewc
i na długości 1.2m musiał wykombinować 2cm dystans, bo tak się ściana
odchyla :-)
W wolnej chwili (w ramach pokuty za nabijanie się ze wszystkich
budowlańców) zrobię
wersję kompatybilną...
Podsumowując: ciężka jest dola tworzących standady (ku przestrodze
wszystkim,
którzy zechcą się za to brać: z ekipy wprowadzającej logotyp
Politechniki
Wrocławskiej nie ostał się już bodaj nikt). Równie ciężki (choć raczej
nie tak
niebezpieczny) jest los rzemieślnika, który różne pomysły
typograficzne
przerabia do (La)TeXa. Jak źle zrozumie Artystę, to później strasznie
trudno
postronnym to poprawić. I Ten Cały TeX ma później opinię strasznie
trudnego...
Pozdrawiam
Wojtek
Jednak chyba najpro�ciej jest przygotowa� stron� tytu�ow� w Wordzie, a w
LaTexie wygenerowa� stron� tytu�ow� bez �adnego tekstu, a za ni� reszt�
pracy. Dzi�ki temu odpadnie d�ubanina zwi�zana z
1) r�cznym tworzeniem strony tytu�owej od zera, albo
2) modyfikowaniem strony titlepage, albo
3) kombinowaniem jak zachowa� prawid�ow� numeracj�, albo
4) ��czeniem pdf-�w.
Wszak zostaje jeszcze problem (?) dostosowania czcionek aby za bardzo siďż˝
nie r�ni�y od tych ze �rodka pracy.
Rozwi�za� jest kilka, co� sobie wybierzesz.
--
Karol
>> Przyjrzyj si� pakietowi 'pdfpages' cho� ja w tym przypadku po��czy�bym
>> pdf-y jakimkolwiek programem, kt�ry to potrafi (jest tego troch� za
>> free, np. pdftk, pdftools itp. - w Googlach na pewno coďż˝ znajdziesz),
>> a w LaTeX pozostaje tylko zadba� o prawid�ow� numeracj� pozosta�ych
>> stron.
>
> Jednak chyba najpro�ciej jest przygotowa� stron� tytu�ow� w Wordzie, a w
> LaTexie wygenerowa� stron� tytu�ow� bez �adnego tekstu, a za ni� reszt�
> pracy. Dzi�ki temu odpadnie d�ubanina zwi�zana z
> 1) r�cznym tworzeniem strony tytu�owej od zera, albo
> 2) modyfikowaniem strony titlepage, albo
> 3) kombinowaniem jak zachowa� prawid�ow� numeracj�, albo
> 4) ��czeniem pdf-�w.
To rozwi�zanie rzeczywi�cie jest najbardziej oczywiste, najprostsze i
skuteczne, ale tylko w przypadku pracy na papierze (zamiana stron
tytu�owych).
Jak kto� chce/musi mie� _kompletn�_ (tzn. razem ze stron� tytu�ow�)
pracďż˝ w jednym pliku w wersji elektronicznej (pdf) to musi kombinowaďż˝
z ��czeniem pdf-�w (je�li oczywi�cie nie chce/nie mo�e zrobi� ca�o�ci
w LaTeX).
--
Karol
No nie! I to ma być ,,proste'' rozwiązanie!?
Znacznie prościej będzie "wydrukować do PDF" i włączyć
stronę wykorzystując pakiet pdfpages. W przypadku, gdy
formnat PDF nie jest dopuszczalny można pomyśleć
o zrastrrowaniu pdfa za pomocą ghostscripta. Przynajmniej
białe będzie białe.
Wojtek
Stworzenie strony tytułowej (od zera) wcale nie jest takie
skomplikowane.
Dodatkowo, można wykorzystać do wprowadzenia do PDFa metadanych
(autor, tytuł, słowa kluczowe).
Trzeba myśleć perspektywicznie, a nie odwalać (za przeproszeniem)
fuszerki jak (za przeproszeniem) przez całe studia :-)
Wojtek
Ja az sie boje, jak by to mialo wygladac, gdyby ktos ambitny (w
pozytywnym slowa znaczeniu) obdzwonil teraz wszystkie wydzialy (i ich
redaktorow naukowych) i przypomnial, ze istnieje cos takiego jak
zunifikowany logotyp itd. Choc uwazam, ze byloby to jak najbardziej
sluszne, to zapewne odbiloby sie na nas - czyli ostatnim ogniwie, ze
ktos 'doniosl', ze mozna/trzeba robic to inaczej. Rowniez niesmialo
proponowalem zrobienie 'formularza' pdf ze strony tytulowej, ale nikt
nie czuje potrzeby czegos takiego skoro i tak kazdy pisze w Wordzie.
W lutym wystapilem na seminarium zakladowym gdzie przedstawilem obecny
stan prawny, w tym rowniez rozporzadzenie rady ministrow w sprawie
minimalnych wymagan dla systemow teleinformatycznych, aby pokazac, ze
mozna korzystac nie tylko z worda, a jesli juz to z worda, ale jako
przekaznika informacji, a nie wymagac od studentow edytowania tego
(nagminny przypadek - pierwsza strona projektu). Choc trzeba przyznac,
ze rozporzadzenie chyba nie dotyczy uczelni;) Opor jest straszny,
aczkolwiek wydaje mi sie, ze zaklad w ktorym jestem doktorantem jeszcze
w miare przerabia wszystko na inny format niz doc przed opublikowaniem
(zasluga administratora naszej strony).
Nastepna sprawa; ilekroc na seminarium zakladowym/instytutowym korzystam
z szablonu 'zunifikowanego' prezentacji to jest pytanie 'po co?'. A to
narzekanie, ze pasek tytulu zabiera zbyt duzo miejsca, a to kolory
jakies takie nieciekawe - to chyba dwa glowne zarzuty ktore pojawiaja
sie najczesciej. Choc rowniez zdarzylo sie mi uslyszec (ale zeby byla
jasnosc, tylko raz sie zdarzylo), czemu czcionka taka dziwna a nie
Times/Arial...
Ostatnia rzecz do Wojto. Gdy w 2006 roku konczylem studia mgr napisane
bylo, ze prace nalezy dostarczyc rowniez w formie elektronicznej w
formacie doc:) jako ze mgr pisalem w wordzie to nie mialem problemow,
ale ciekawe jak sprawa wyglada teraz:)
Piotr Sawinski
> Ostatnia rzecz do Wojto. Gdy w 2006 roku konczylem studia mgr napisane
> bylo, ze prace nalezy dostarczyc rowniez w formie elektronicznej w
> formacie doc:) jako ze mgr pisalem w wordzie to nie mialem problemow,
> ale ciekawe jak sprawa wyglada teraz:)
Pomys�y, by zrastrowane strony pracy osadza� kolejno jako obrazki
w pliku *.doc, znane sďż˝ od dawna. A ja siďż˝ teraz zastanawiam, czy
zwyk�e zapisanie manuskryptu LaTeXowego w formacie doc nie jest
spe�nieniem powy�szych wymaga�.
--
Jarek
Ja w�a�nie do mojej pracy mag na PWr stworzy�em w�asny styl z "ok�adk�"
tak� jak� wymaga uczelnia. Mo�e gdzie� jeszcze mam pliki. Ach te czasy :)
--
pozdrowienia,
ternyk
Juz wykonane, choc bardzo amatorsko i przerabiajac Pana pwrptyt:)
Piotr Sawinski