Wprowadzono 19% podatek od spekulacji mieszkaniami - w pierwszej fazie może
być on przełożony na Klienta, ale w drugiej sądze, ze nabywcy "nie zgodzą"
się na niego tak łatwo.
Około 10-20% dzisiejszego rynku nieruchomości to pustostany (nie wliczam
tutaj wynajmu, który spłaca komuś kredyt).
Myslenie ze w PL ceny nieruchomości MUSZĄ dojść do średniej unijnej jest
chyba nieporozumieniem. Cena nieruchomosci jest posrednio kształtowana przez
dochody ludności, więc tutaj wielkiego szału cenowego juz bym się raczej nie
spodziewał.
Zdolnosc kredytowa nie jest z gumy a i poziom cenowy ma swoje granice
rozsądku, gdzie ludność powie STOP - na drozej nas już nie stać.
Obecnie obserwujemy to w Warszawie, gdzie ceny w dobrych dzielnicach
przyhamowały a ceny w w dzielnicach typu Ursus, Białołęka, Zielonka, ok.
Piaseczna i Praga "nadgoniły" - to świadczy o niewydolności kredytowej dużej
rzeszy nabywców, którzy zmuszeni są szukać mieszkań w gorszych dzielnicach.
Mieszkania w nowym budownictwie jeszcze mogą się troszeczke ruszać w górę -
bo Nowe to "inny lepszy standard" niż mieszkanie w 12-piętrowym bloku. W
tych ostatnich przyhamowanie chyba się zbliża.
A teraz meritum:
1 stycznia do Unii Europejskiej weszły Rumunia i Bułgaria - uważam, że "cały
światek" spekulacyjny zacznie się przenosić tam mając doświadczenia z rynku
polskiego oraz innyh panstw wchodzących do Unii. Co za tym idzie największa
siła kształtująca rynek nieruchomości czyli zagraniczne fundusze
spekulacyjne (tutaj podziękowania dla mojego rozmówcy podczas spotkania w
Lolku w W-wie grupy pl.biznes.wgpw) kupujące po kilkanaście mieszkań na raz
a czasem i wykupujące od razu całe bloki (w Hiszpanii przypominam, że
powstały swojego czasu tzw. martwe osiedla, z któych 20% mieszkańców się
wyprowadzało obniżając wartość do zera z powodu braku w danym miejscu całej
infrastruktury potrzebnej do mieszkania w danej okolicy). Fundusze
zagraniczne _moim zdaniem_ zaczną się przenosić do Bułgarii i Rumunii (sam
bym kupił tam chętnie mieszkanie!) gdzie potencjał wzrostu w stosunku do
ryzyka jest niewyobrażalnie korzystny.
Swoja drogą czy ktoś zna może już jakieś działające fundusze nieruchomości
na w/w rynkach ? - chętnie bym zainwestował! (instytucje finansowe do dzieła
przygotowywac nowe produkty dla klientów!)
Jesli powyższe zacznie się sprawdzać i ceny mieszkań choćby spadną o -1% to
może rozpocząć się szybka fala sprzedaży, która na koncu oczywiscie zamieni
się w panikę najpazerniejszych ;]. Wtedy uwolnione zostanie te 10-20% do
puli podaży i spadek cen gotowy (niestety nie wiem jak się w ostatnio
zachowuje rynek kredytow hipotecznych - bo w grudniu o ile dobrze pamietam
dynamika spadla - ale to moglo byc spowodowane Świetami).
Analitycy i nowi spekulanci-amatorzy, agencje nieruchomości, posiadacze
mieszkań prognozują cały czas STRASZNY wzrost mieszkań - tylko trzeba
rozróżnić, że im to na rękę (w końcu to oni zarabiają na całej tej
koniunkturze!) a i analiza zyczeniowa również działa. Rzadko się w końcu
zdarza żeby analitycy pisali o niedługim spadku cen nieruchomości jak te
jeszcze rosną - pisać tak zaczną oraz o najbardziej popularnym słowie
"PRZEWARTOŚCIOWANE" jak zaczną się pierwsze spadki cen ;]. Ostatnio jak
MidWig leciał równo w dół to wszyscy analitycy mówili jaki to MIDWIG jest
przewartościowany i nie spodziewają się już na nim wzrostu tylko nalezy się
przerzucać na W20. To samo może być z rynkiem nieruchomości - ze prognozują
to jeszcze mało - musi najpierw tak być...
Zachęcam wszystkich do dyskusji co sądzicie o w/w analizie ?
--
= = = = = = =
P a l m @
acn.waw.pl
= = = = = = =
Palm na razie krotko ale pozniej bedzie dluzej :) bo w tej chwili za
duzo mam pracy ... moim zdaniem ceny beda sie zblizaly do poziomow tych
z Hiszpanii czy Irlandii w okresie najblizszych 5 maksymalnie 10 lat
... pomimo wszystkiego poziom zarobkow ludzi rosnie ... owszem srednia
krajowa jest stale niska ale jest coraz wiekszy segment ludzi z
segmentu sredniego i to oni plus fundusze i inwestorzy zagraniczni sa
przyczyna wzrostu cen mieszkan ... patrzac na swoich znajomych po
prostu widze ze zarabiaja coraz wiecej i osiagaja coraz lepsze
stanowiska. Dodatkowo musimy popatrzec na osoby pracujace obecnie
zagranica (np. UK) a majace docelowo w planach powrot do Polski. Polowa
z nich pracuje a kase inwestuje w Polsce wlasnie w mieszkania.
Zgadzam sie z analiza ze obecnie kluczem sa Rumunia i Bulgaria.
Poogladaj troche na rynku bo z tego co pamietam sa juz firmy ktore
zajmuja sie posrednictwem przy zakupie mieszkan na tamtych rynkach.
Natomiast nie liczylbym za bardzo ze spowoduje to spadek
zainteresowania Polska. W tej chwili jestesmy na innym etapie rozwoju
niz tamte kraje. Wazne beda mozliwe zmiany w polityce inwestycyjnej
wzgledem firm zagranicznych. Jesli tutaj sie poprawi to inwestycje w
nieruchomosci tez wzrosna.
Popatrzmy na sam rynek deweloperow ... mamy juz w tej chwili firmy z
Hiszpanii, Irlandii, Izraela, Niemiec ... i raczej wchodza kolejne
patrzac na to kto kupuje dzialki :).
Jesli mialbym przeznaczyc kase na inwestycje w mieszkania to
zastanowilbym sie tylko gdzie chce to zrobic ... np. inwestujac 1 000
000 w 100 metrowe mieszkanie na Mokotowie mozemy liczyc ze jego cena
wzrostnie o 5000 ale to z kolei bedzie tylko zwrot w postaci 50% od
ceny zakupu. Szukalbym raczej miejsc gdzie ceny sa jeszcze niskie ...
Osobiscie po zakupie mieszkania na Mokotowie teraz juz kupowalem na
Bemowie a nastepne to juz poza Warszawa (w tej chwili najciekawsze dla
mnie sa Katowice i Poznan bo Wroclaw, Krakow maja juz takie same ceny
jak Warszawa)
Pozdrowionka
Remi
Warto cofnac sie do tego co dzialo sie z pierwszym krajem postkomunistycznym
ktory wszedl do UE, czyli z NRD. Po 89 roku spekulanci rzucili sie na
nieruchomosci w Berlinie, wtedy byl to chyba najwiekszy plac budowy na
swiecie. W polowie lat 90-tych nie bylo juz za wesolo - biurowce staly
puste, ceny dramatycznie spadly, a wielu deweloperow czy spekulantow
zbankrutowalo.
Pozdrawiam
Pawel Rejczak
Bankier.pl
> Analitycy i nowi spekulanci-amatorzy, agencje nieruchomości, posiadacze
> mieszkań prognozują cały czas STRASZNY wzrost mieszkań - tylko trzeba
> rozróżnić, że im to na rękę (w końcu to oni zarabiają na całej tej
> koniunkturze!) a i analiza zyczeniowa również działa. Rzadko się w końcu
> zdarza żeby analitycy pisali o niedługim spadku cen nieruchomości jak te
> jeszcze rosną - pisać tak zaczną oraz o najbardziej popularnym słowie
> "PRZEWARTOŚCIOWANE" jak zaczną się pierwsze spadki cen ;]. Ostatnio jak
> MidWig leciał równo w dół to wszyscy analitycy mówili jaki to MIDWIG jest
> przewartościowany i nie spodziewają się już na nim wzrostu tylko nalezy
> się przerzucać na W20. To samo może być z rynkiem nieruchomości - ze
> prognozują to jeszcze mało - musi najpierw tak być...
>
> Zachęcam wszystkich do dyskusji co sądzicie o w/w analizie ?
póki jest popyt i ludzie na własne potrzeby kupują w cenach jakie są obecnie
na rynku, to ja nie widzę perspektywy spadków
musiałaby gospodarka porządnie wyhamować, aby ceny troche spadły
podkreślam troche - to moze się zdarzyć
co do wzrostów, to zapewne nie będą juz one tak spektakularne jak w 2006 r.
to był spóźniony efekt po wejsciu do unii i efekt koniunktury w gospodarce
ale imho to był jednorazowy skok
ja oczekuję niedużych zmian - jeszcze moze troche i na + w niektórych
lokalizacjach
Pozdrawiam
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
Tak się składa że od 3 lat mieszkam w UK i powiem Ci, że wsrod moich
znajomych nie mam NIKOGO kto by chciał wrócić do Polski. Nawet jeśli komus
sie w danej chwili gorzej wiedzie, to jest tu tak dobrze rozwiniety system
zasilkow, mieszkan komunalnych, ze ludzie przechodza na zasilek i...
mieszkaja dalej!
Wielu uwaza, ze nie ma po co wracac do Polski.
Przy okazji - Remi, tnij posty!
--
Jerry
http://astromarket.blox.pl/html
> Tak się składa że od 3 lat mieszkam w UK i powiem Ci, że wsrod moich
> znajomych nie mam NIKOGO kto by chciał wrócić do Polski. Nawet jeśli komus
> sie w danej chwili gorzej wiedzie, to jest tu tak dobrze rozwiniety system
> zasilkow, mieszkan komunalnych, ze ludzie przechodza na zasilek i...
> mieszkaja dalej!
>
> Wielu uwaza, ze nie ma po co wracac do Polski.
>
> Przy okazji - Remi, tnij posty!
> --
Ok, co ciecia postow :) ... fakt :) ... ale widocznie mamy innych
znajomych ... moi znajomi z reguly dorabiaja kase a pozniej otwiera
wlasny biznesik w PL albo rzeczywiscie siedza na wysokich pozycjach w
UK i kupuja kolejne mieszkania w PL ... w planach maja powrot moze nie
za rok czy dwa ale za 5-10 napewno ... teraz rzeczywiscie nie ma to dla
nich sensu z powodow finansowych.
Pozdro
Remi
Mozna zapytac skad masz te dane?
> Gdzieś pobieżnie czytając rzuciło mi się coś takiego w oczy. Nie traktuj
> tych danych liczbowych jako ścisłych - napisałem "około"
> Ale to bardziej moj własny szacunek na podstawie bardzo wielu rozmów z
> różnymi ludźmi. Dodatkowo trzech deweloperów z którymi rozmawiałem
> prywatnie, sądzą podobnie (co do statystycznej liczby pustych mieszkań).
> Popytaj swoich znajomych mieszkających zwłaszcza w nowym budownictwie ile
> mieszkań na ich osiedlu stoi pustych.
> --
>
> = = = = = = =
> P a l m @
> acn.waw.pl
> = = = = = = =
Zgadzam sie z Palm'em co do faktu, natomiast powodow jest troche
wiecej. Nie tylko powodem jest traktowanie stanu developerskiego jako
inwestycji. Czesto zdarza sie ze ludzi po prostu nie maja kasy na
wykonczenie i przeznaczenie mieszkania do wynajmu.
Z drugiej strony oczywiscie nie ma sensu wykanczac mieszkania jesli nie
chce sie w nim zamieszkac bo koszt wykonczenia nie zwroci nam sie w
odsprzedazy. Najlepiej jest sprzedac mieszkanie w stanie developerskim,
wtedy maksymalizujemy zysk z inwestycji.
Pozdrawiam
Remi
Tez wlasnie mialem to pisac, ze czesc ludzi nie ma kasy na szybkie
wykonczenie (mam takich znajomych).
Natomiast nie chce mi sie wierzyc zeby co piate, czy nawet co dziesiate
mieszkanie stalo puste.
Moze byc to prawda w stosunku do nowych inwestycji,
powiedzmy budynkow nie starszych niz 5 lat. A przez ostatnie
5 lat wybudowano niewielki procent (mniej niz 5%) lacznej liczby
mieszkan.
Nawet jezeli policzymy, ze 20% z 500 tys wybudowanych w ciagu ostatnich
5 lat mieszkan trafi nagle na rynek (co jest w moim mniemaniu nierealne)
to i tak nie zaspokoi to popytu (brakuje wedlug roznych szacunkow
1.5 - 3 milionow mieszkan, a okolo 1 miliona nalezaloby wyburzyc bo
zagraza bezpieczenstwu).
Oczywiscie nagle rzucenie na rynek dodatkowych 100tys mieszkan na
pewno wplyneloby na chwilowa przecene, ale chyba zgodzisz sie ze
mna ze nie jest to realne.
Prawdopodobnie około 5% potencjalnych nabywców stać po obecnych cenach
na te 1.5 - 3mln brakujących mieszkań.
Może się okazać że wybudowanie np. kilkudziesięciu tyś. mieszkań
spowoduje zdecydowanie mniejszy popyt.
Szafowanie milionami brakujących mieszkań jako czynnikiem powodującym
nieustającą hossę na rynku nieruchomości może okazać się błędnym
pomysłem.
Pozdr Krop
Pzdr .
Jest w tym trochę racji, ale pamiętajmy, że Polska to nie tylko Warszawa, Kraków
i Wrocław, gdzie ceny sięgają sufitu (a i tak nadal wielu ludzi na nie stać, bo zarabiają
odpowiednio więcej) ale też wiele innych miast, w których ceny są nadal niskie,
i coraz więcej ludzi na nie stać.
Wiadomo, ze sie kiedye zrownowazy, tylko my mowimy o chwili
obecnej (powiedzmy najblizszy rok-dwa) i mozliwosci drastycznego
spadku cen wywolanego ogromna nadpodaza mieszkan.
Patrząc poprzez perspektywę ostatniego słynnego mieszkania z Krakowa (9m2 za
90tyś) ceny w Poznaniu (ok 3500zł/m2) wydają się być bardzo atrakcyjne. Da
się jeszcze wyrwać okazje - zniszczone itp w niższych cenach i to w naprawdę
dobrych lokalizacjach. Zresztą w Poznaniu z każdego punktu jest blisko do
centrum. Z Starego Rynku taksówka do granicy Poznania to koszt ok 30zł
Sądząc po tym że są klienci na takie absurdy jak to z Krakowa (chyba że
agencja tow.) sądze że szczyty w Poznaniu jeszcze daleko przed nami.
Citypark nam się tu wybija z ceną ale w porównaniu do cen z Warszawy i
Krakowa to raczej jesteśmy w powijakach.
Robert
Robert
> Palm na razie krotko ale pozniej bedzie dluzej :) bo w tej chwili za
> duzo mam pracy ...
Naprawde bardzo chętnie poczytam
> moim zdaniem ceny beda sie zblizaly do poziomow tych
> z Hiszpanii czy Irlandii w okresie najblizszych 5 maksymalnie 10 lat
> ... pomimo wszystkiego poziom zarobkow ludzi rosnie ... owszem srednia
> krajowa jest stale niska ale jest coraz wiekszy segment ludzi z
>segmentu sredniego i to oni plus fundusze i inwestorzy zagraniczni sa
> przyczyna wzrostu cen mieszkan ... patrzac na swoich znajomych po
> prostu widze ze zarabiaja coraz wiecej i osiagaja coraz lepsze
> stanowiska. Dodatkowo musimy popatrzec na osoby pracujace obecnie
> zagranica (np. UK) a majace docelowo w planach powrot do Polski. Polowa
> z nich pracuje a kase inwestuje w Polsce wlasnie w mieszkania.
Ale w Hiszpanii czy Irlandii są inne poziomy zarobków itd itd.
Pamietaj że u nich stać więcej osób "z tej sredniej krajowej" na mieszkanie
i stąd inny poziom odniesienia cen.
Twoi znajomi byc może jak ich dzieci podrosną stwierdzą ze chcą mieszkać w
domku jednorodzinnym. Poza tym "znajomi" najczęściej kogo było na to stać i
słyszał w mediach całe "boom boom mieszkaniowe" już to mieszkanie dawno
zakupił.
Nie poruszył nikt w dyskusji tematu podatku od spekulacji - a bardzo mnie to
interesuje - jak zaopatrujecie się na wpływ tego ?
> Zgadzam sie z analiza ze obecnie kluczem sa Rumunia i Bulgaria.
Poogladaj troche na rynku bo z tego co pamietam sa juz firmy ktore
zajmuja sie posrednictwem przy zakupie mieszkan na tamtych rynkach.
Natomiast nie liczylbym za bardzo ze spowoduje to spadek
zainteresowania Polska. W tej chwili jestesmy na innym etapie rozwoju
niz tamte kraje. Wazne beda mozliwe zmiany w polityce inwestycyjnej
wzgledem firm zagranicznych. Jesli tutaj sie poprawi to inwestycje w
>nieruchomosci tez wzrosna.
Ale będąc inwestorem/instytucją zagraniczną zainwestowałbyś DZISIAJ u nas
czy w Rumunii i Bulagarii?
> Popatrzmy na sam rynek deweloperow ... mamy juz w tej chwili firmy z
> Hiszpanii, Irlandii, Izraela, Niemiec ... i raczej wchodza kolejne
> patrzac na to kto kupuje dzialki :).
Bo to był(i poki co jest) dobry biznes i stąd zainteresowanie.
Swoją drogą przyjął się u nas MIT (przede wszystkim mowa tu o giełdzie), że
jak zagranica wchodzi to juz jestem hiper, super, cuda na kiju - a przeciez
oni też tracą na GPW - i oby tracili jak najwięcej na nasze zyski ;]
Ale nie mamy takiej "godności narodowej", że to my Polaki-Cfaniaki ogramy na
giełdzie zagranicę a nie na odwrót - zawsze pokutuje mit ze jak zagranica
wychodzi to wogole "będzie kaplica" a jak wchodzi to eldorado ;)
> Jesli mialbym przeznaczyc kase na inwestycje w mieszkania to
zastanowilbym sie tylko gdzie chce to zrobic ... np. inwestujac 1 000
000 w 100 metrowe mieszkanie na Mokotowie mozemy liczyc ze jego cena
wzrostnie o 5000 ale to z kolei bedzie tylko zwrot w postaci 50% od
ceny zakupu. Szukalbym raczej miejsc gdzie ceny sa jeszcze niskie ...
Osobiscie po zakupie mieszkania na Mokotowie teraz juz kupowalem na
Bemowie a nastepne to juz poza Warszawa (w tej chwili najciekawsze dla
mnie sa Katowice i Poznan bo Wroclaw, Krakow maja juz takie same ceny
> jak Warszawa)
I tutaj wychodzi całe sedno sprawy ;) heheh
Bo ja jestem osobą, która chce nabyć mieszkanie a Ty jesteś osobą, która
kupiła mieszkanie i chce kupić następne stąd musimy się chyba odnieść do
opinii osób postronnych hehehehe :) [ale Twoje argumenty są mi cenne i jak
najbardziej wskazane]
P.S. pamiętaj, żeby mi napisać na priva jak będziesz rozwazał Ty albo Twoi
znajomi realizacje zyskow i sprzedaż mieszkan - bedzie mi to bardzo
pomocne - oki ? (jesli sobie zyczysz w rewanżu zrobie to samo?)
> Nawet jezeli policzymy, ze 20% z 500 tys wybudowanych w ciagu ostatnich
> 5 lat mieszkan trafi nagle na rynek (co jest w moim mniemaniu nierealne)
> to i tak nie zaspokoi to popytu (brakuje wedlug roznych szacunkow
> 1.5 - 3 milionow mieszkan, a okolo 1 miliona nalezaloby wyburzyc bo
> zagraza bezpieczenstwu).
> Oczywiscie nagle rzucenie na rynek dodatkowych 100tys mieszkan na
> pewno wplyneloby na chwilowa przecene, ale chyba zgodzisz sie ze
> mna ze nie jest to realne.
>
>
te analizy dotyczące tematów mieszkaniowych są mniej więcej tyle samo
warte co analizy giełdowe... jak bańka mieszkaniowa wreszcie dupnie, a
zazwyczaj taki jest los spraw przegiętych to nie będzie zmiłuj...
przecenione akcje sprzedasz jednym kliknięciem myszki, a na mieszkanie
trzeba znaleźć konkretnego kupca który wyłoży kapuchę... wielu
zawodników kupuje mieszkanie na granicy wydolności finansowej, a
konkurencja wśród banków wymusiła swoje... jeżeli na świecie rynek
nieruchomości się zachwieje, w to u nas bardzo mocno to odczujemy... w
zasadzie niby jakiejś paniki nie powinno być, bo zawsze jest to
zabezpieczenie w postaci wynajmu, ale za dużo mieszkań zostało kupionych
na zapalenie płuc... a czy koniunktura w świecie w najbliższych latach
będzie wyglądałą tak różowo to też wcale nie jest takie pewne... według
mnie dużo bezpieczniejszą lokatą jest ziemia w miastach... miasta będą
się rozrastać, a ceny parcel budowlanych nie są wcale wyśrubowane, jest
cała masa okazji...
Pozdr.
D.
D.
takie grunty dawno już nie należą do rolników ...
Nawet pod mniejszymi miastami na zadupiu kraju ceny mają się nijak do
realiów. o aglomeracjach nie mówię ...
Zapytaj Teda, po ile jest ziemia pod miastem, z tego co wiem mieszka na
podobnym zadupiu jak ja
--
Pozdrawiam :)
MarcinJK
Hahaha - ale sie usmialem. Pokaz mi dzialke rolna ktora kupisz za 10.000
zl w okolicach miasta i w nie za dlugim czasie przekwalifikujesz na
dzialke budowlana i sprzedaz za taka cene jak piszesz.
Po pierwsze - teraz jest glod ziemi i nikt Ci ziemi w okolicach duzych
miast za taka cene nie sprzeda (sam sie rozgladalem za taka dzialka w
okolicach trojmiasta), jezeli wogole jakas Ci ktos sprzeda. Oczywiscie
na mazurach za taka kase za hektar ziemie kupisz, ale nie tam gdzie piszesz.
Po drugie - nie jest taka prosta sprawa przekwalifikowac dzialke na
dzialke budowlana. Niektore dzialki wogole nie bedziesz mogl
przekwalifikowac.
Jak by to bylo takie proste to nie siedzial bym w pracy 8h dziennie ;-)
Pozdrowil
Konki
--
www.konkomp.pl/wgpw <-- moja strona o gieldzie (wciaz w budowie)
D.
Dodajmy jeszcze tych co wzięli kredyciki które niedługo ich przygniotą...
Pozdrawiam,
BK
Moje przemyslenia:
- osoby spekulujace czesto biora na kredyt kilka mieszkan - pojawily sie
banki ktore nie licza nawet zdolnosci, przyjmujac jako dochod przyszlosciowy
przychod z najmu. Na pewno wiec wzrosnie podaz wynajmu, co juz sie
obserwuje, wiec zalozenia moga sie niesprawdzic, i osoby beda mialy problemy
ze splata swoich kredytow, czyli zaczna sprzedawac mieszkania, czesto na
gwalt.
Potencjalnie jest to tez grozne dla bankow.
- z tego co wiem, to ceny w Rumuni czy Bulgarii nie sa wcale duzo nizsze niz
u nas. W stolicy Rumuni nie znajdze sie nic ponizej 1000-1500E za m2. Nie
mowimy oczywiscie o odjazdowych lokalizacjach w supercentrum, tylko o
przecietnych wzglednie dobrych. Nad morzem czarnym tez ceny domow sa juz
wysokie. Dla porownania, w Grecji czy Hiszpani do nad morzem mozna kupic za
100-150tys Euro.
- porownywanie centrum Warszawy do centrum Paryza czy Londynu jest glupie -
pomijam roznice w dochodach, chodzi bardziej o aspekty kulturalne, wizualne,
itp. Jak dla mnie Warszawa sie ma tak do Londynu jak jakies male polskie
miasteczko do Warszawy.
- w sasiednich Niemczech dom pod miastem (sporym miastem) mozna kupic za
jakies 150-200tys Euro,
to moje 2 grosze.
tanio
Vodice w Horwacji, ceny od 400k eur za dom z małą działką
--
Pozdrawiam :)
MarcinJK
pzdr,
bOUNCeErR
"przychodzi mama Jasia do biura posrednictwa pracy, zeby synowi robote
jakas zalatwic:
- Pani, nie byloby dla Jasia jakiej roboty, bo pije chlopak i pije....
- A co Jasiu potrafi?
- No murowac umie, podstawówke skonczyl...
- A to mamy: murarz, 4000 na reke...
- Pani kochana! Toc przeciez Jasiu caly czas bedzie chodzil pijany, jak
tyle pieniedzy zarobi...A za mniej cos nie ma?
- No jest jeszcze - pomocnik murarza, 3000 na reke....
- No ale 3000? To przeciez bedzie pil i pil... A tak za 800-1000 zlotych to
cos by sie nie znalazlo?
- 800-1000...Hmmm... To by Jasio musial studia skonczyc...."
--
Pozdrawiam :)
MarcinJK
W zeszlym roku jadac przez Rumunie widzialem reklamy :
"Buduja cale osiedla domkow 100 m2 na dzialka 200 m2 za cene 100.000-110.000
euro."
Przypuszczam ze obecnie ceny juz sa o 10-40% wyzsze.
Choc Rumunia wchodzila do UE pare lat po nas to szal mieszkaniowy zaczal sie
tam juz wczesniej.
Zanim do Polski wejda jakies fundusze inwestujace w tamtejsze
nieruchomosci - to w Rumunii
bedzie juz "na gorce".
Jak szukasz krajow z tanimi mieszkaniami to proponuje Bosnie, Mołdawie lub
Albanie.
> A teraz meritum:
> 1 stycznia do Unii Europejskiej weszły Rumunia i Bułgaria - uważam, że
> "cały światek" spekulacyjny zacznie się przenosić tam mając doświadczenia
> z rynku polskiego oraz innyh panstw wchodzących do Unii.
> D.
możesz rozwinąć ?
Dokładnie tak.
A teraz wyjaśnienie:
co jest najważniejsze dla banku?
odp: zabezpieczenie!
A jezeli banki prognozowały x lat temu wzrost ceny mieszkań to nie dość, ze
dostają za to kupe pieniedzy to jeszcze MIESZKANIE, które stanowi
zabezpieczenie daje im ZYSK 100% - nagle Polacy stali się tacy bogaci z roku
na rok, ze rynek kredytow hipotecznych eksplodował czy było to bardzo
racjonalne i przemyślane działanie banku ? - ;]
Zlicytując kogoś (mieszkanie) nie dość ze zarobia na mieszkaniu to jeszcze
na odsetkach - czysty bYznes.
A jakos mi się nie chce wierzyć, że tak ogromna rzesza Polaków w ciągu roku
osiągnęła takie cudowne zdolności kredytowe.
Niech tylko się popsuje PKB i zacznie wzrastać bezrobocie i spadać płace....
Pewnie chodzi o efekt cieplarniany i prognozy ze poziom morz sie
podniesie tak ze linia brzegowa mniej wiecej w bydgoszczy bedzie...
> >> W Trojmiescie nie kupowalbym juz nic bo niedlugo go nie bedzie.
> >
> >> D.
> >
> > możesz rozwinąć ?
>
> Pewnie chodzi o efekt cieplarniany i prognozy ze poziom morz sie
> podniesie tak ze linia brzegowa mniej wiecej w bydgoszczy bedzie...
ale Karwiny i Dąbrowa powinny być bezpieczne ;-)
Palm,
Masz już fizycznie jakieś nieruchomości ?
myślę że jeszcze przez 3 lata ceny jednak będą rosły, mogą stanąć na jakimś
poziomie ale nie wierzę w spadki ponad 20%.
> andzik napisał(a):
>
> > Nawet jezeli policzymy, ze 20% z 500 tys wybudowanych w ciagu ostatnich
> > 5 lat mieszkan trafi nagle na rynek (co jest w moim mniemaniu nierealne)
> > to i tak nie zaspokoi to popytu (brakuje wedlug roznych szacunkow
> > 1.5 - 3 milionow mieszkan, a okolo 1 miliona nalezaloby wyburzyc bo
> > zagraza bezpieczenstwu).
> > Oczywiscie nagle rzucenie na rynek dodatkowych 100tys mieszkan na
> > pewno wplyneloby na chwilowa przecene, ale chyba zgodzisz sie ze
> > mna ze nie jest to realne.
> >
> >
>
> te analizy dotyczące tematów mieszkaniowych są mniej więcej tyle samo
> warte co analizy giełdowe... jak bańka mieszkaniowa wreszcie dupnie, a
> zazwyczaj taki jest los spraw przegiętych to nie będzie zmiłuj...
> przecenione akcje sprzedasz jednym kliknięciem myszki, a na mieszkanie
> trzeba znaleźć konkretnego kupca który wyłoży kapuchę... wielu
> zawodników kupuje mieszkanie na granicy wydolności finansowej, a
> konkurencja wśród banków wymusiła swoje... jeżeli na świecie rynek
> nieruchomości się zachwieje, w to u nas bardzo mocno to odczujemy... w
> zasadzie niby jakiejś paniki nie powinno być, bo zawsze jest to
> zabezpieczenie w postaci wynajmu, ale za dużo mieszkań zostało kupionych
> na zapalenie płuc... a czy koniunktura w świecie w najbliższych latach
> będzie wyglądałą tak różowo to też wcale nie jest takie pewne... według
Było tu trochę o cenach nieruchomości w Irlandii i Hiszpanii.
Ale była mowa o cenach obecnych.
Czy ktoś słyszał aby na tych rynkach nastąpiła w przeszłości jakaś głębsza
korekta?
Jeśli dysponujecie danymi na ten temat, chętnie się z nimi zapoznam.
Pozdrawiam
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
> Moje przemyslenia:
> - osoby spekulujace czesto biora na kredyt kilka mieszkan - pojawily sie
> banki ktore nie licza nawet zdolnosci, przyjmujac jako dochod przyszlosciowy
> przychod z najmu. Na pewno wiec wzrosnie podaz wynajmu, co juz sie
> obserwuje, wiec zalozenia moga sie niesprawdzic, i osoby beda mialy problemy
> ze splata swoich kredytow, czyli zaczna sprzedawac mieszkania, czesto na
> gwalt.
Też tak do niedawna myślałem, bo:
- medialny szum wokół boomu mieszkaniowego napędzał popyt ze strony (i) tych,
którzy mieszkania traktują jak inwestycję, a do czasu wyjścia z tej inwestycji
mają zamiar to mieszkanie wynajmować oraz (ii) tych, którzy słysząc o ciągle
rosnących cenach mieszkań, w końcu decydowali się na zakup mieszkania (do
mieszkania).
Od samego początku byłem pewien, że wzmocni to dwa czynniki wpływające na
spadek cen najmu:
- z jednej strony - wzrost podaży wynajmowanych mieszkań spowodowany szybkim
przyrostem mieszkań-inwestycji, które, póki co, mają być wynajmowane;
- z drugiej strony - spadek popytu ze strony najemców, którzy zamiast wyrzucać
pieniądze na najem, decydują się wyrzucić je na spłatę kredytu.
Kilka dni temu rozmawiałem z pośrednikiem nieruchomości, który do niedawna
myślał podobnie jak ja (jak my). Tyle że on, oprócz tworzenia abstrakcyjnych
analiz, ma również bezpośrednią, codzienną styczność z rynkiem.
I co stwierdził? Że ceny najmu nie spadły i nie spadają. Są bardzo stabilne.
Dlaczego? Rosnące ceny mieszkań powodują, że coraz mniej ludzi posiada
zdolnośc kredytową (+ wpływ rekomendacji "S"), wobec czego jedynym dla nich
rozwiązaniem nadal pozostaje najem.
Trzeba pamiętać, że liczba ludzi tworzących popyt (popyt na najem + popyt na
kupno mieszkania) nie jest stała. Na rynek wchodzą kolejne roczniki kończące
studia, zaczynające pracę, rozglądające się za lokum. Te kolejne roczniki
znowu będą w dużej mierze skazane na opcję najem, bo na mieszkanie nie będzie
ich stać.
AMEN! :)
> lokum. Te kolejne roczniki znowu będą w dużej mierze skazane na opcję
> najem, bo na mieszkanie nie będzie ich stać.
Najem tak, tylko gdzie? W Polsce czy w Irlandii / Anglii / Niemczech? ;)
Pozdrawiam,
BK
kolejne roczniki konczace studia to wyjezdzaja a nie mysla o kupnie
mieszkania...
Mój dobry znajomy inwestował od lat w nieruchomości w Polsce tylko
po to, aby w odpowiednim momencie wszystko sprzedać, kupić apartament
na Teneryfie (Hiszpania) i tam się przenieść.
I Teneryfa ze swoimi cenami "uciekała" mu co roku o 20%
Całe wybrzeże jest dawno wykupione przez Niemców i Anglików
Uważam że to samo będzie z Bułgarią i Rumunią.
Ja w każdym razie zacząłem szperać w ofertach bułgarskich
Finek