O funduszach emerytalnych wiem jeszcze niewiele:)
ale
> i druga sprawa, bylabym w stanie przeznaczac okolo 200 zl dla syna i -
> podobna sytuacja. w co najlepiej ulokowac takie male pieniadze.
200zl (miesiecznie/tygodniowo?) to moim zdaniem zbyt malo by sie w to bawic.
Lepiej mu ksiazki za to kup, byc moze to wlasnie bedzie lepsza inwestycja w
jego rozwoj.
Policz:
200zl miesiecznie to rocznie 2400zl po 10 latach bedzie z tego 24000 przy
zalozeniu, ze ceny stana w miejscu na 10 lat.... a sama wiesz doskonale, ze
tak nie bedzie.
Mamienie o tym, ze nawet 100 warto odkladac na procent to jedynie
przynoszenie kasy innym i wlasnie ci inni nazbieraja takich 100zl od paru
tysiecy i procent roczny sie robi calkiem calkiem.
A tak, jak wspomnialem, wez te 200 i przeznacz np. na dodatkowe zajecia
syna. Wowczas 200 beda w 100% zainwestowane w jego przyszlosc!
Pozdrawiam
[...]
> 200zl miesiecznie to rocznie 2400zl po 10 latach bedzie z tego 24000 przy
> zalozeniu, ze ceny stana w miejscu na 10 lat.... a sama wiesz doskonale, ze
> tak nie bedzie.
No to policz jak to będzie wyglądać, przy średnim rocznym zysku 5% powyżej
inflacji (mniej więcej na tyle można liczyć przy różnych funduszach
średniego ryzyka). Nie inwestuje się po to by nie zarabiać,
czy by tracić.
--
Wojciech Bancer
> zabezpieczyc swoja przyszlosc za iles tam lat -obecnie mam ich 37. w co
> moglabym zainwestowac czy jakis fundusz emerytalny czy jakas polise na
> zycie. chodziloby mi o taka sytuacje , ze np. jestem ubezpieczona na jaks
> kwote, jesli przejde na emeryture, to dodatkowo mam wyplacane pieniadze,
> gdyby sie jednak stalo jakies nieszczescie - to zeby rodzina otrzymala
> calosc kwoty.
> i druga sprawa, bylabym w stanie przeznaczac okolo 200 zl dla syna i -
> podobna sytuacja. w co najlepiej ulokowac takie male pieniadze.
Radziłbym zdecydować się, czy chcesz odkładać "na przyszłość", czy ubezpieczyć
się na życie. Produkty łączone są dużo mniej korzystne (bardzo niewielki
zysk lub wręcz strata i gorsze warunki ubezpieczenia - niewielka kwota przy
wypłacie). I nie daj się agentom różnych tego rodzaju produktów naciągnąć
na wspaniałe zyski jakie rzekomo dają ich produkty ubezpieczeniowe. :)
--
Wojciech Bancer
Jasne. Dzis slyszy sie o coraz wiecej padajacych bankach co ma bezposredni
wplyw na fundusze.
Nikt nie zagwarantuje ci 5% ponad inflacje, okaze sie, ze za 10 lat
odkladania sumiennego zamiast chocby 24000 bedzie 15000! Tez jest takie
ryzyko a nawet biorac pod uwage dzisiejszy rynek finansowy, ktory jednak ma
coraz wieksze problemy nie nalezy sie spodziewac czegos lepszego....
200zl wpalcane co miesiac to strata pieniedzy. Owszem dla funduszy to
gratka, bo oni zarabiaja na nie swoich pieniadzach tak samo TRACA nie swoje
pieniadz a prowizje tez sobie pobiora nawet jak straca, wiec kazdy fundusz
bedzie mamic, ze sie oplaca - to zrozumiale.
Inaczej by sprawa wygladal gdyby autorka watku zapytala co zrobic z 20 000
miesiecznie -takimi pieniedzmi juz mozna zarobic! A tak bedzie jedynie
platnikiem a nie benificjentem. Bedzie dostarczac komus srodki do zarabiania
i tyle.
duzo wiekszy zysk z 200zl miesiecznie mozna uzyskac poprzez bezposrednia
inwestycjie w dziecko, jak wyzej wspomnialem:
ksiazki, basen, dodatkowe zajecia ect. cos co dziecku da szersze
perspektywy. I na tym zawsze sie zarobi!!!! Bo to czego sie nauczy, co sie
dowie bedzie jego i tego nikt mu nie zabierze...czyz nie?
> Jasne. Dzis slyszy sie o coraz wiecej padajacych bankach co ma bezposredni
> wplyw na fundusze.
A który to bank ostatnio opadł, trollu?
--
**** ****
**** Make it idiot-proof ****
**** and someone will make a better idiot ****
**** ****
**** yayco(yayco2_tnij_@_tnij_gmail.com) ****
Zaden wszystkie maja sie swietnie, tak, drogi nastolatku banki dzis sa
ostoja uczciwosci i na pewno z bankiem zarobisz.
A teraz wracaj na lekcie.
Swen zapewne jest na etapie BKO Grobelnego ;)
Ja bym nie stosowal wynalazku typu "dwa w jednym".
Proponuje, bys siebie (nie syna) ubezpieczyla na zycie - tu nie jestem w
stanie doradzic konkretnej polisy.
Natomiast w celu oszczedzania dla siebie i syna, radze zalozyc darmowe
konto w mBanku (eKonto) i zainteresowac sie Supermarketem Funduszy
Inwestycyjnych. Znajdziesz tam szeroki wachlarz FI (od bezpiecznych po
akcyjne), zwolnionych z oplat za nabycie/zbywanie. Zaloz sobie rowniez
konto eMax+ (obecnie 4.50%), jesli lubisz trzymac gotowke.
Jesli zainwestujesz w fundusze typu parasolowego, przez kolejne lata swego
zycia bedziesz mogla przerzucac pieniadze miedzy funduszami w ramach
"parasola" bez koniecznosci potracania "belkowego".
Dzieki temu przez lata bedziesz mogla dostosowywac strategie inwestycyjna
do biezacej sytuacji na rynku.
Mozesz tez pomyslec o IKE (rowniez dostepny w mBanku).
Wiecej informacji na: http://www.mbank.com.pl/indywidualny/inwestycje/sfi/
Aha, mysle, ze nawet 100-200zl miesiecznie ma sens - to odnosnie "porad"
swena ;)
--
pozdr.
ls
>> No to policz jak to będzie wyglądać, przy średnim rocznym zysku 5% powyżej
>> inflacji (mniej więcej na tyle można liczyć przy różnych funduszach
>> średniego ryzyka). Nie inwestuje się po to by nie zarabiać,
>> czy by tracić.
> Jasne. Dzis slyszy sie o coraz wiecej padajacych bankach co ma bezposredni
> wplyw na fundusze.
Nie słyszy się. Słyszy się za to i owszem o bankach, które mają kłopoty.
Głównie słyszy się o bankach w stanach, gdyż one ładnie wtopiły. Ale to nie
ma związku z tematem.
> Nikt nie zagwarantuje ci 5% ponad inflacje, okaze sie, ze za 10 lat
> odkladania sumiennego zamiast chocby 24000 bedzie 15000!
To wybierz te z gwarantowanym 100%. I nie będzie "15000!". Własną politykę
inwestycyjną można obecnie dość ładnie kształtować.
> Tez jest takie ryzyko a nawet biorac pod uwage dzisiejszy rynek finansowy,
> ktory jednak ma coraz wieksze problemy nie nalezy sie spodziewac czegos
> lepszego....
To proszę Cię policz mi o Mistrzu ile wyniesie emerytura przy opłacaniu
wyłącznie ZUSu i składek na OFE, przy założeniu że osoba zarabia 1500
miesięcznie na rękę (um. o pracę). I potem pogadamy na temat sensowności
inwestowania "na przyszłość". :)
> 200zl wpalcane co miesiac to strata pieniedzy.
Jak nie umiesz nimi zarządzać, to tak.
> Owszem dla funduszy to gratka, bo oni zarabiaja na nie swoich pieniadzach
> tak samo TRACA nie swojepieniadz a prowizje tez sobie pobiora nawet jak
> straca, wiec kazdy fundusz bedzie mamic, ze sie oplaca - to zrozumiale.
Tu nie trzeba mamić. Wystarczy przejrzeć historię zmian jednostek TFI
w ciągu ostatnich kilku lat. Możesz też przyjrzeć się funduszom
gwarantującym wypłatę przynajmniej 100% wpłaconych środków.
> duzo wiekszy zysk z 200zl miesiecznie mozna uzyskac poprzez bezposrednia
> inwestycjie w dziecko, jak wyzej wspomnialem:
> ksiazki, basen, dodatkowe zajecia ect. cos co dziecku da szersze
> perspekty. I na tym zawsze sie zarobi!!!! Bo to czego sie nauczy, co sie
> dowie bedzie jego i tego nikt mu nie zabierze...czyz nie?
To zależy od człowieka.
--
Wojciech Bancer
> Tu nie trzeba mamić. Wystarczy przejrzeć historię zmian jednostek TFI
> w ciągu ostatnich kilku lat. Możesz też przyjrzeć się funduszom
> gwarantującym wypłatę przynajmniej 100% wpłaconych środków.
Są takie? Gdzie ich szukać? Możesz podać jakieś przykłady?
--
Pozdrawiam
Sebastian
> Wojciech Bancer pisze:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Fundusze-z-ochrona-kapitalu-pomysl-na-zle-czasy-1412414.html
--
Wojciech Bancer
Nie chce mi sie zaglebiac w szczegoly, ale mozesz mi powiedziec (z tego co
piszesz to sie orientujesz) ile rocznie kosztuje taka inwestycja w fundusze
bez ryzyka? Czy naprawde po np. 10 latach otrzymasz dokladnie ten kapital
ktory wplacales przez 10 powiekszony o inflacjie? (bez powiekszenia o
inflacjie to juz jest strata) ile kosztuje utrzymanie tam rachunku - w sumie
razem z zalozeniem, wyplatami ect...
Slyszy sie, nie sa to klopoty przejsciowe. Potezne trzesienie nastapi
najprawdopodobniej juz na wiosne i pamietaj, ze to co w USA dociera wszedzie
z mniejszym lub wiekszym opoznieniem.
Przyklad z UK - problemy Northen Rock panstwo pompujac tam milony funtow w
ciagu ostatniego miesiaca utrzymalo NR na powierzchni...(oczywiscie
pieniadze z budgetu) bez tej zapomogi, klienci NR juz by byli bankrutami!
Problem jest jednak wiekszy, bo skala zjwaiska jest olbrzymia...Teraz sa
starania by sprzedac ten bank.
dwa tygodnie temu media doniosy na wyspach o problemach giganta bankowego
City Group.....
Dodatkowo, drozeje ropa, dolar leci na leb na szyje... nie sa to dobre czasy
do "pompowania" kasy w fundusze.... ktore i tak sa mocno powiazane z
bankami. Zwlaszcza kwty typu 200 z ktorych nic nie zarobisz a mozesz ja
nawet pomniejszyc. Dlatego napisaelm, ze 20 000 warto - 200 nie. 200
tobedziesz jedynie platnikiem, nigdy beneficjientem to jest ta roznica.
>> Nikt nie zagwarantuje ci 5% ponad inflacje, okaze sie, ze za 10 lat
>> odkladania sumiennego zamiast chocby 24000 bedzie 15000!
>
> To wybierz te z gwarantowanym 100%. I nie będzie "15000!". Własną politykę
> inwestycyjną można obecnie dość ładnie kształtować.
I tracic czas na pilnowanie by z 200 zl nie zrobilo sie 190zl... lepiej
wykupic dziecku jakis abonament na basen....
Przynajmniej teraz wystarczy a byc moze za 10 lat to bedzie i za malo na
jedna godzine basenu. A czasu sie odrobic nie da....
>> Tez jest takie ryzyko a nawet biorac pod uwage dzisiejszy rynek
>> finansowy,
>> ktory jednak ma coraz wieksze problemy nie nalezy sie spodziewac czegos
>> lepszego....
>
> To proszę Cię policz mi o Mistrzu ile wyniesie emerytura przy opłacaniu
> wyłącznie ZUSu i składek na OFE, przy założeniu że osoba zarabia 1500
> miesięcznie na rękę (um. o pracę). I potem pogadamy na temat sensowności
> inwestowania "na przyszłość". :)
Napisalem, ze o funduszach emerytalnych nie bede pisac. Podjelem jedynie
temat nr. 2 o inwestowaniu 200zl na syna.
A swoja droga, poczekaj jak prywatne fundusze otrzymaja od panstwa monopol
nawyplaty swiadczen, jak ci fundusz skrobnie 20% prowizji to dopiero
podskoczysz z radsci.
>> 200zl wpalcane co miesiac to strata pieniedzy.
>
> Jak nie umiesz nimi zarządzać, to tak.
Zgadza sie. Wplacanie na lokate, inwestycie to strata. Wplacanie na bierzacy
rozwoj dziecka to zysk!
>> Owszem dla funduszy to gratka, bo oni zarabiaja na nie swoich pieniadzach
>> tak samo TRACA nie swojepieniadz a prowizje tez sobie pobiora nawet jak
>> straca, wiec kazdy fundusz bedzie mamic, ze sie oplaca - to zrozumiale.
>
> Tu nie trzeba mamić. Wystarczy przejrzeć historię zmian jednostek TFI
> w ciągu ostatnich kilku lat. Możesz też przyjrzeć się funduszom
> gwarantującym wypłatę przynajmniej 100% wpłaconych środków.
Nawet jesli to bedzie 100% srodkow, to po pierwsze tracisz na inflacji - tak
wiec te 200zl za 10 lat bedzie realnie warte moze 50zl? Moze 100? a moze
2zl...
Popatrz na ludzi trzymajacych kase w funduszach ile zarobili w ciagu
ostatnich 5 lat. W porownaniu do cen nieruchomosci. Czyz oni nie stracili?
>> duzo wiekszy zysk z 200zl miesiecznie mozna uzyskac poprzez bezposrednia
>> inwestycjie w dziecko, jak wyzej wspomnialem:
>> ksiazki, basen, dodatkowe zajecia ect. cos co dziecku da szersze
>> perspekty. I na tym zawsze sie zarobi!!!! Bo to czego sie nauczy, co sie
>> dowie bedzie jego i tego nikt mu nie zabierze...czyz nie?
>
> To zależy od człowieka.
Od rodzica. Jesli rodzicowi zalezy na tym by dziecko mialo wiecej w glowie
niz makdonald i gierki na komputer.
Jesli rodzicowi sie chce i ma czas (nie kazdy rodzic ma czas niestety) to
dziecko moze naprawde w wieku 25 lat "oddac" te 200zl z kilkutysiecznym
zyskiem!
>
> --
> Wojciech Bancer
OK, w jakim sensie?
Czy mozesz policzyc ile bedzie zysku z tych 200zl wplacanych miesiecznie po
10 latach? NIE, nie mozesz bo jasnowidzem nie jestes. Moze to byc 24000zl
moze byc 50 000 ale rownie realne jest, ze moze byc 10000zl...
Przy takich kwotach nie warto! Warto by bylo jedynie na dlugoterminowa
lokate ale to raczj bylo by dla prawnuka:)) a nie dla syna.
200zl to za mala kwota by robic z tego oszczednosci na 10 lat. czy nawet na
lat 20. Bo zysk z tego bedzie marny w porownaniu z tym, ze wydanie tych
pieniedzy na biezaco moze duzo wiecej zaowocowac po 10 latach.
Popatrz na nieruchomosci, mniej wiecej place pozostaly na tym samym poziomie
(owszem wiem, o 10% sa wyzsze czy tam o 20%) a nieruchomosci? poszy o 100%
150%?
Jesli byla by ta lokata zlozona 10 lat temu to popatrz ile by przyniosla
strat!!!!
>> http://www.bankier.pl/wiadomosc/Fundusze-z-ochrona-kapitalu-pomysl-na-zle-czasy-1412414.html
> Nie chce mi sie zaglebiac w szczegoly, ale mozesz mi powiedziec (z tego co
> piszesz to sie orientujesz) ile rocznie kosztuje taka inwestycja w fundusze
> bez ryzyka? Czy naprawde po np. 10 latach otrzymasz dokladnie ten kapital
> ktory wplacales przez 10 powiekszony o inflacjie?
Nie. Nie powiększony o inflację.
> (bez powiekszenia o inflacjie to juz jest strata) ile kosztuje utrzymanie
> tam rachunku - w sumierazem z zalozeniem, wyplatami ect...
Jak Cię temat interesuje, to odrób pracę domową i sam poszukaj.
Tak są też oferty darmowe. Tak są one darmowe przy zakładaniu/wypłatach/etc.
--
Wojciech Bancer
> Jesli byla by ta lokata zlozona 10 lat temu to popatrz ile by przyniosla
> strat!!!!
10 PLN wpłacone 02.04.1998 na fundusz akcji Arki dziś jest warte ok. 50
PLN.
--
Marcin Mokrzycki
gg:659336 o2:mmokrzycki
>200zl wpalcane co miesiac to strata pieniedzy.
[...]
>Inaczej by sprawa wygladal gdyby autorka watku zapytala co zrobic z 20 000
>miesiecznie -takimi pieniedzmi juz mozna zarobic!
Przepraszam, może mało kumaty jestem (nie wykluczam), ale w jaki
sposób odkładając 200 zł miesięcznie tracimy, a odkładając 20 tys.
miesięcznie zarabiamy? Jaki tu działa mechanizm?
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
Bardzo prosty mechanizm, racjonalny, zyciowy, praktyczny... relatywny
Oczywiscie po roku z procentowo, moze bedzie to samo, ale praktycznie chyba
juz nie - prawda?
Ile na 200zl odkladanych miesiecznie, mozesz w ciagu roku zarobic na
funduszach? 1zl? 2zl a moze cale 5zl?
Ile zarobisz na 20 000 miesiecznie wplacanych do funduszy przez rok? 1000zl
/ 2000 a moze 5000?
teraz rozumiesz o co mi chodzilo?
Lepiej te 200 przeznaczyc w calosci niz liczyc na 1zl rocznie...
Raz jeszcze napisze, procenty tak, beda te same ale kwoty juz nie. Widomo,
ze im wieksze pieniadze tym wiecej zysku mimo, iz procenty beda te same.Dla
prowonania wyobraz sobie, ze ktos daje ci do wyboru:
placisz 70% podatku progresywneg czy 15% liniowego:)
Przy czym jak zdecydujesz sie na 70% podatek to bedziesz zarabiac 30
000miesiecznie, jak chcesz linowy 15% to bedziesz zarabiac 2000zl...
Mimo, iz w przypadku pierwszym procent podatku to 70!!! to jednak kwota jak
ci zostanie jest niewspomierna do kwoty netto z drugiego przypadku. To jest
relatywizm. Czasem mimo, iz na pierwszy rzut oka wydaje sie cos bardziej
oplacalnego wcale nie musi takie byc. Jesli ja ci powiem czy chcesz placic
70% czy 15% podatku to wybierzesz ten drugi, jednak jak dalej powiem w
jakich okolicznosciach to sie juz grubo zastanowisz nad wyborem.
To samo ma zastosowanie tu: 200zl to smieszne pieniadze na zakladanie
dziecku lokaty... nic na tym sie nie zarobi a jedynie straci!!! Bo male
pieniadze placa platnicy, beneficjienci obracaja duzymi kwotami. Oczywiscie
osoby placace na takie lokaty sa bardzo potrzebne, bo z czegos benefity
trzeba wyplacac:)))
Dlatego napisalem, ze duzo wiekszym zyskiem bedzie przeznaczenie co miesiac
200 na bierzace wydatki zwiazane z rozwojem dziecka. Niz byc platnikem a po
18 latach dzieciak dostanie tyle, ze kupi sobie rower....moze.
> Maciej Bójko
> maciej...@gmail.com
>>>200zl wpalcane co miesiac to strata pieniedzy.
>> [...]
>>>Inaczej by sprawa wygladal gdyby autorka watku zapytala co zrobic z 20 000
>>>miesiecznie -takimi pieniedzmi juz mozna zarobic!
>>
>> Przepraszam, może mało kumaty jestem (nie wykluczam), ale w jaki
>> sposób odkładając 200 zł miesięcznie tracimy, a odkładając 20 tys.
>> miesięcznie zarabiamy? Jaki tu działa mechanizm?
>
>Bardzo prosty mechanizm, racjonalny, zyciowy, praktyczny... relatywny
>Oczywiscie po roku z procentowo, moze bedzie to samo, ale praktycznie chyba
>juz nie - prawda?
>Ile na 200zl odkladanych miesiecznie, mozesz w ciagu roku zarobic na
>funduszach? 1zl? 2zl a moze cale 5zl?
>Ile zarobisz na 20 000 miesiecznie wplacanych do funduszy przez rok? 1000zl
>/ 2000 a moze 5000?
No proszę. W drugim przypadku stopa zwrotu wzrosła dziesięciokrotnie.
Inwestor odkładający 200 zł miesięcznie (czyli 2400 z rocznie) rocznie
zarobił do 5 zł, czyli ok. dwóch promili (swoją drogą najpodlejsza z
podłych lokata daje więcej). Ten, który ma do dyspozycji 20000
miesięcznie (240 tys. rocznie), zarobił 5000 zł, czyli dwa procent:
też nie jest to jakiś wielki zysk, ale proporcjonalnie dziesięć razy
większy.
>teraz rozumiesz o co mi chodzilo?
Coraz mniej.
Prawdę mówiąc nie korzystałbym z porad finansowych doradcy, który może
się pochwalić taką znajomością arytmetyki. Ale każdemu jego porno, jak
sądzę.
--
Maciej Bójko
maciej...@gmail.com
A moze tak zaczniesz od czytania ze zrozumieniem?
Napisalem ci, ze moze i procentowo bedzie to to samo, ale faktycznie,
fizycznie w reku pieniedzy juz nie!
Czy teraz rozumiesz? Podane tam kwoty zyskow sa wylacznie pokazane
pogladowo, nigdzie nie napisalem ci zadnych procentow, wzrostow ect. To tak
jak bys sie czepil rysunku technicznego na ktorym jest napisane "rysunek nie
odpowiada skali", ze jest nieproporcjonalny...
Caly czas tlumaczac cos nalezy niektorym dokladnie pisac jak dzieciom w
przedszkolu... juz to niedawno napisalem w watku dotyczacym oplat za konta.
Gdzie ktos mi napisal, ze moze wyplacac z innych bankomatow za darmo, jak
sie okazalo do ilus tam wyplat w miesiacu - kiedy napisalem, ze jednak nie
ma za darmo odpowiedz byla: no ale nie pytales ile wyplat.... Bardzo
podobnie i tu.
Tlumacze, ze 200zl lepiej ksiaki dziecku kupic niz dawac na lokate.
Wystarczy zwykly kalkulator dlaczego. A ty sie teraz czepiasz o jakies
procenty ktorych nigdy niewymienilem...
> Prawdę mówiąc nie korzystałbym z porad finansowych doradcy, który może
> się pochwalić taką znajomością arytmetyki. Ale każdemu jego porno, jak
> sądzę.
Kazdy robi wg. wlasnej oceny. Ja ani doradzca finansowym nie jestem ani
wrozka. Jedynie z praktycznego punktu widzenia napisalem, ze lokata dla
"syna" 200zl to wyrzucanie kasy w bloto. I tyle.
> Maciej Bójko
> maciej...@gmail.com
Ależ Ty głupoty gadasz... Tak, z pewnością lepiej nie mieć nic niż mieć
konkretną odłożoną kwotę :> Może Ty wydajesz miesięcznie 50kPLN na waciki,
ale to nie znaczy że dla innych pieniądze też nic nie znaczą.
> lat 20. Bo zysk z tego bedzie marny w porownaniu z tym, ze wydanie tych
> pieniedzy na biezaco moze duzo wiecej zaowocowac po 10 latach.
Ta, z pewnością wydanie dodatkowych 200zł na zakup telewizora więcej
zaowocuje. Nie umiesz pojąć, że mowa jest o odkładaniu NADWYŻKI a nie o
odejmowaniu sobie od ust?
> Popatrz na nieruchomosci, mniej wiecej place pozostaly na tym samym poziomie
> (owszem wiem, o 10% sa wyzsze czy tam o 20%) a nieruchomosci? poszy o 100%
> 150%?
Nieruchomości i porównanie okresu 10 lat to specyficzny wyjątek - teraz ani
nieruchomości tak nie drożeją, ani nie jest problemem mała kwota bo istnieją
fundusze inwestujące w nieruchomości dzięki czemu nie trzeba samodzielnie
dysponować gotówką na zakup takiej nieruchomości.
> Jesli byla by ta lokata zlozona 10 lat temu to popatrz ile by przyniosla
> strat!!!!
Lokata może tak, ale fundusze już nie.
--
Jacek Osiecki jos...@ceti.pl GG:3828944
"To nie logika, to polityka"
(c) Kabaret pod Wydrwigroszem 2006
OK, juz Ci odpowiadam:
Radzisz, by inwestowac w syna, fundujac mu kolejne kursy, baseny itp.
A ja Ci powiem tak: wg mnie, dziecko i jego wychowanie to najbardziej
ryzykowna z inwestycji.
Bardziej ryzykowna, niz f. akcyjne, hedgingowe i co tam jeszcze straszy
Cie po nocach...
Z tym, ze rodzice podejmujac trud wychowania dziecka, nie powinni myslec
TYLKO o tym, by synalek w basenie byl niczym Otylia, w subaru jak Holek,
czy po hiszpansku gadal lepiej od Penelopy Cruz.
Coz z tego, jak wyrosnie z niego kawal (moze i ustawionego w zyciu)
sukinsyna, ktory biednych rodzicow wtraci na starosc do przytulka? Wtedy
inwestycja Ci sie nie zwroci ;)
Dziecko powinno byc wychowane na DOBREGO czlowieka, a do tego inwesycje w
kursy nie sa bezwzglednie potrzebne.
Musisz sie w inny sposob (nie tylko pakujac w dziecko kase) natrudzic, a i
tak nie wiesz, czy osiagniesz efekt.
Ja, oczywiscie nie odradzam basenow itp., ale nie za wszelka cene i za
ostatni grosz.
> Czy mozesz policzyc ile bedzie zysku z tych 200zl wplacanych
> miesiecznie po 10 latach? NIE, nie mozesz bo jasnowidzem nie jestes.
Tu masz racje, ale tym bardziej nie jestes w stanie powiedziec, kim bedzie
Twoje dziecko za te 10 lat ;)
A te 200zl miesiecznie, po tych 10 latach dziecko bedzie mialo na start w
dorosle zycie. Moze nie kupi za to mieszkania (moze starczy tego tylko na
skuter do rozwozenia pizzy), ale gdy Ci sie noga podwinie, nawet skromna
suma, ktora odlozysz, bedzie miala znaczenie.
Poza tym sadze, ze te 200zl na miesiac, o ktorych pisala Marzena, nie sa
odbierane dziecku od ust, kosztem np. lekcji angielskiego.
--
pozdr.
ls
> Kazdy robi wg. wlasnej oceny. Ja ani doradzca finansowym nie jestem ani
> wrozka. Jedynie z praktycznego punktu widzenia napisalem, ze lokata dla
> "syna" 200zl to wyrzucanie kasy w bloto. I tyle.
nawet jesli by sie zloto kupowalo systematycznie, przez nascie czy
wiecej lat, to tez by byla na koniec kwota, ktora by sie dziecku
przydala na start w dorosle zycie.
A sa i inne formy oszczedzania.
Raz jeszcze powtarzam nie rozumiesz! Nie potrafisz przebic sie przez pewne
ramki.
Zrozum, inwestycja w cos musi by przede wszystkim oplacalan a nie na
zasadzie "odlozyc jakas kwote". Bo ta odlozona kwote zezre ci inflacja.
>> lat 20. Bo zysk z tego bedzie marny w porownaniu z tym, ze wydanie tych
>> pieniedzy na biezaco moze duzo wiecej zaowocowac po 10 latach.
>
> Ta, z pewnością wydanie dodatkowych 200zł na zakup telewizora więcej
> zaowocuje. Nie umiesz pojąć, że mowa jest o odkładaniu NADWYŻKI a nie o
> odejmowaniu sobie od ust?
A gdzie ja o telewizorze napisalem?
Czlowieku, nadwyzke tez mozna inwestowac na bierzaco co bedzie zdecydowanie
owocniejsze niz pakowanie 200zl do funduszy z ktorych po 10 latach
wyciagniesz to samo ale juz pomniejszone o inflacjie.
Czy potrafisz wyjsc za ramki myslowe i zobaczyc, ze za 200 mozna inwestowac
w zupelnie inne psrawy niz telewizja?
Widzisz w ciebie rodzicie nie inwestowali, moze odkladali ci jakies
pieniazki, za ktore ty mogles np. dokonac pierwszej wplaty na zakup domu...
moze kupiles sobie za to jakies toczydelko z salonu... ale masz problem by
logicznie zanalizowac oraz zobaczyc cos dalej niz tylko 10%, 20% itp.
Pomysl mozna nadwyzke zainwestowac w:
basen, jazda konna, zajecia pozalekcyjne typu: matematyka, astronomia,
fotografia ect.
Mozna inwestowac w ksiazki, mozna za te pieniadze spedzic lepsze
wakacjie....
Naprawde nie tylko TELEWIZORY sa do wyboru.
>
>> Popatrz na nieruchomosci, mniej wiecej place pozostaly na tym samym
>> poziomie
>> (owszem wiem, o 10% sa wyzsze czy tam o 20%) a nieruchomosci? poszy o
>> 100%
>> 150%?
>
> Nieruchomości i porównanie okresu 10 lat to specyficzny wyjątek - teraz
> ani
> nieruchomości tak nie drożeją, ani nie jest problemem mała kwota bo
> istnieją
> fundusze inwestujące w nieruchomości dzięki czemu nie trzeba samodzielnie
> dysponować gotówką na zakup takiej nieruchomości.
Juz ci napisalem inwestujac 20 000 tak - bedziesz miec REALNE zyski
inwestujac 200zl bedziesz platnikiem.
Po odpowiednim inwwestowaniu nadwyzki 200 w rozoj dziecka, moze owocowac
tym, ze za lat 15 to dziecko zwroci 200zl z 10 000% nadwyzki. Czy kapujesz?
>> Jesli byla by ta lokata zlozona 10 lat temu to popatrz ile by przyniosla
>> strat!!!!
>
> Lokata może tak, ale fundusze już nie.
A fundusz to stracic nie moze... prawda?
Masz jakis fundusz ktory zagwarantuje ci co roku 10% w gore? Nie.
Owszem, zdarzy sie, ze trafisz na fundusz ktory bedzie sie pia do gory przez
7 lat po 10% rocznie, ale w 8 roku oberwie -40% i wracamy do punktu wyjscia,
czy 7 lat zmarnowane.... Ktos zarobil, ty za to zaplaciles - kurde to takie
trudne do zrozumienia?
Chyba raczysz zartowac?!
> Bardziej ryzykowna, niz f. akcyjne, hedgingowe i co tam jeszcze straszy
> Cie po nocach...
Bzdura!!!!
> Z tym, ze rodzice podejmujac trud wychowania dziecka, nie powinni myslec
> TYLKO o tym, by synalek w basenie byl niczym Otylia, w subaru jak Holek,
> czy po hiszpansku gadal lepiej od Penelopy Cruz.
> Coz z tego, jak wyrosnie z niego kawal (moze i ustawionego w zyciu)
> sukinsyna, ktory biednych rodzicow wtraci na starosc do przytulka? Wtedy
> inwestycja Ci sie nie zwroci ;)
Jesli inwestujesz w dziecko, to zawsze sie to zwrocic. Zobacz ja nie mowie o
dawaniu dzicku "bo ono chce" - ale o inwestowaniu w jego rozwoj. Nie
koniecznie basen, moze sie okazac, ze dziecko po 4 wizytach na basenie nie
bedzie chcialo wiecej isc i koniec. Mozna dac dziecku jazdy konne, zajecia
matematyczne, biologiczne.
Pamietaj, ze nauka rozwija, takze psychicznie, osoba mloda ktora nabedzie
szerokich horyzontow na pewno rodzicow nie odstawi do domu starcow, bo
wlasnie na tym polega wychowanie.
Myslisz inwestycjie w rozwoj z zachciankami dziecka. Wiekszosc rodzicow
mjacych srodki popelnia ten blad z lenistwa, ze wlasnie dostarcza
zachcianki, co musi sie zworococ negatywnie bo ten mlody czlowiek zawsze
bedzie oczekiwac, ze mu sie nalezy...
> Dziecko powinno byc wychowane na DOBREGO czlowieka, a do tego inwesycje w
> kursy nie sa bezwzglednie potrzebne.
Jasne, ze nie, ale diabelnie pomocne w rozwoju dziecka: psychicznym i
fizycznym.
> Musisz sie w inny sposob (nie tylko pakujac w dziecko kase) natrudzic, a i
> tak nie wiesz, czy osiagniesz efekt.
Jesze raz: nioe pisze o zachciankach dziecka.
> Ja, oczywiscie nie odradzam basenow itp., ale nie za wszelka cene i za
> ostatni grosz.
"baseny" to jako jeden z przykladow. Moga byc np. ksiazki, lekcjie rysunku,
tanca ect.
>
>> Czy mozesz policzyc ile bedzie zysku z tych 200zl wplacanych
>> miesiecznie po 10 latach? NIE, nie mozesz bo jasnowidzem nie jestes.
>
> Tu masz racje, ale tym bardziej nie jestes w stanie powiedziec, kim bedzie
> Twoje dziecko za te 10 lat ;)
Masz na to zdecydownie wiekszy wplyw.
> A te 200zl miesiecznie, po tych 10 latach dziecko bedzie mialo na start w
> dorosle zycie. Moze nie kupi za to mieszkania (moze starczy tego tylko na
> skuter do rozwozenia pizzy), ale gdy Ci sie noga podwinie, nawet skromna
> suma, ktora odlozysz, bedzie miala znaczenie.
Tyle, ze jesli dostarczysz dziecku odpowiedniej wiedzy, pokazesz mu jak to
dziala pomozesz w jego ksztaltowaniu, to byc moze ten dzieciak w wieku 22
lat zarobi na dwa domy...
> Poza tym sadze, ze te 200zl na miesiac, o ktorych pisala Marzena, nie sa
> odbierane dziecku od ust, kosztem np. lekcji angielskiego.
Alez ja nigdzie tego nie napisalem, tylko caly czas pisze, ze to marnowanie
srodkow ktore mozna zupelnie inaczej zainwestowac. Wystarczy jedynie wyjsc
za pewne ramki. 200 to ona bedzie platnikiem - nigdy nie beneficientem - tak
jest roznica.
Jesli to jej nie robi roznicy to przecie jej sprawa, ja o jej pieniadzach
nie dyskutuje bo sa jej. Ja pisze o tym co wg. mnie jest bardziej
korzystniejsze.
> pozdr.
> ls
Tyle mi wystarczy.
Powyzsze wiele o Tobie mowi - m. in. to, ze dalsza dyskusja z Toba to
strata czasu.
--
pozdr.
ls
> Jesli inwestujesz w dziecko, to zawsze sie to zwrocic.
[...]
Jaka jest gwarantowana stopa zwrotu, po jakim czasie i czy dostanę pisemną
gwarancję od Ciebie? :>
--
Wojciech Bancer
> A fundusz to stracic nie moze... prawda?
> Masz jakis fundusz ktory zagwarantuje ci co roku 10% w gore? Nie.
> Owszem, zdarzy sie, ze trafisz na fundusz ktory bedzie sie pia do gory
przez
> 7 lat po 10% rocznie, ale w 8 roku oberwie -40% i wracamy do punktu
wyjscia,
> czy 7 lat zmarnowane....
OK, juz rozumiem.
Twoj problem polega na tym, ze masz zal do rodzicow, ze nie zainwestowali
dla Ciebie w korepetycje z matematyki.
Zgadlam? ;-)
Pozdrawiam
ISIA
1000zl wplacone na poczatku lipca to dzis jakies 800zl...
>
> Jesli inwestujesz w dziecko, to zawsze sie to zwrocic. Zobacz ja nie mowie o
> dawaniu dzicku "bo ono chce" - ale o inwestowaniu w jego rozwoj. Nie
> koniecznie basen, moze sie okazac, ze dziecko po 4 wizytach na basenie nie
> bedzie chcialo wiecej isc i koniec. Mozna dac dziecku jazdy konne, zajecia
> matematyczne, biologiczne.
To ja brutalnie powiem .... ty zainwestujesz a pijak je rozjedzie i cala
inwestycja w .... p...du. Wybacz ale jak ktos mowi o oplacalnosci
inwestycji w dziecko to mnie bawi. Szacuje sie ze jedno dziecko to
koszt jednego domu. Liczysz ze jak w reklamie bedzie dawal ci na
emeryturze kieszonke na kawiarnie czy jak ?
Rozbawiony setnie
Sluchaj, widac, ze dzieci nie masz -moze sam jestes jeszcze dzieckiem?-
Bedziesz miec dzieci to inaczej zaczniesz myslec. Wyraznie jest napisane, ze
osoba ktora zaczela ten watek chce 200zl zainwestowac na przyszlosc dziecka.
To czy go pijak rozjedzie jak bedzie wplacac ta kase do funduszu czy nie nie
ma tu juz znaczenia..prawda?
Jak bedziesz miec dzieci bedziesz chcial dla nich jak najlepiej (chyba, ze
wychodzisz z innego zalozenia i dziecko dla ciebie jest ciezarem, wiec
wowczas dziwie sie, ze zabierasz glos w tym watku) nie wazne dla ciebie beda
koszty, bo bedzie sie liczyc dobro dziecka. Odpowiednie pokierowanie
dzieckiem, przynosi naprwde wspaniale efekty. Pamietaj, ja nie mowie o
kupinie dziecku wszystkiego czego zapragnie - bo to najgorsze co moze byc!
Ja mowie o rozwijaniu dziecka, rodzice sa odpowiedzialni za rozwoj dziecka,
to od rodzicow zalezy kim bedzie dzieciak w przyszlosci. I mjac taka
mozliwosc, ze 200zl miesiecznie mozna odlozyc lepiej jest przeznaczyc to na
biezacy rozwoj dziecka niz na odkladanie w funduszu ktory moze stracic
wszystko, nawet jak nic nie straci to i tak straci na inflacji. Wydanie na
biezaco 200 zl na rozwoj dziecka pzynajmniej inflacjie omijasz. A do tego
dzieciak w wielku 14 lat bedzie wiecej wiedziec niz np. ty dzis...
pozdrawiam,.
> Rozbawiony setnie
>
>
>
No, i jakim intelektem zablysnelas....
> Pozdrawiam
> ISIA
>
>
Ale tu jest chyba mowa o oszczędzaniu w długiej perspektywie czasu.
> >> A fundusz to stracic nie moze... prawda?
> >> Masz jakis fundusz ktory zagwarantuje ci co roku 10% w gore? Nie.
> >> Owszem, zdarzy sie, ze trafisz na fundusz ktory bedzie sie pia do gory
> > przez
> >> 7 lat po 10% rocznie, ale w 8 roku oberwie -40% i wracamy do punktu
> > wyjscia,
> >> czy 7 lat zmarnowane....
> >
> > OK, juz rozumiem.
> > Twoj problem polega na tym, ze masz zal do rodzicow, ze nie
zainwestowali
> > dla Ciebie w korepetycje z matematyki.
> > Zgadlam? ;-)
>
> No, i jakim intelektem zablysnelas....
Oj, a myslalam, ze wspolczuciem... ;-)
Pozdrawiam
ISIA