Przypuszczam że to co chce zrobić nie jest proste, ale myślę że jest
chyba jakaś procedura? Kupiłem pewien przedmiot na aukcji internetowej i
wysłałem zapłatę (trochę ponad 100 zł) przelewem, przez Internet (w nocy
z czwartku na piatek, zaksięgowano w piątek). Po kilku dniach sprzedawca
przysłał pytanie o pieniądze, twierdząc że nie dostał. Przysłał tez
jeszcze raz numer rachunku, ten sam co poprzednio, w Eurobanku.
Poszedłem do swojego banku, pani dała mi tzw. wtórnik, na którym
widnieje numer - zgadza się z tym który przesłał mi sprzedawca.
Dowiedziałem się też że przy kwocie niższej niż 10000 zł banki nie
sprawdzają czy zgadza się nazwisko lub adres. Niestety w środę kontakt
ze sprzedawcą się urwał (nie odpisał) i teraz zastanawiam się jak
sprawdzić:
1 - czy przekaz dotarł na kontro sprzedawcy (albo raczej jego ojca, bo
on sam wnioskując z maili nie ma własnego konta)?
2 - czy to w ogóle jego konto, może się pomylił i teraz nie chce
przyznać?
Czy da się którąś z tych rzeczy zrobić nie będąc klientem tamtego banku?
Jeśli pieniądze dotarły a człowiek próbuje mnie oszukać albo pieniądze
trafiły na złe konto (nie wiem czy to możliwe jeśli ja podałem dobry
numer) to mam ochotę zareagować, nawet jeśli to będzie trochę
kosztowało.
A może Eurobankowi zajmuje zaksięgowanie przelewu tyle czasu, choć
wydaje mi się że tak już żaden bank nie robi...
Pozdrawiam,
--
Saiko Kila
Unregistered Windows User #7.29581131e8
> Czy da się którąś z tych rzeczy zrobić nie będąc klientem tamtego banku?
> Jeśli pieniądze dotarły a człowiek próbuje mnie oszukać albo pieniądze
> trafiły na złe konto (nie wiem czy to możliwe jeśli ja podałem dobry
> numer) to mam ochotę zareagować, nawet jeśli to będzie trochę
> kosztowało.
Postrasz go prokuraturą, a jeśli nie pomoże to zgłoś faktycznie do
prokuratury oszustwo.
KJ
> 1 - czy przekaz dotarł na kontro sprzedawcy (albo raczej jego ojca, bo
> on sam wnioskując z maili nie ma własnego konta)?
Nie da sie. Ale przelew nie moze zaginac w prozni.
> 2 - czy to w ogóle jego konto, może się pomylił i teraz nie chce
> przyznać?
Tego tez sie nie da sprawdzic.
--
pozdrawiam
Mithos
Tak się łudzę że to może być bałagan w EBSA, bo to chyba dość nowy bank
w Polsce, ale oczywiście masz rację.
>> 2 - czy to w ogóle jego konto, może się pomylił i teraz nie chce
>> przyznać?
> Tego tez sie nie da sprawdzic.
Szkoda że nie ma administracyjnej drogi, dziękuję za odpowiedzi.
TNX, zrobię tak skoro legalnie nie da się inaczej.
> Niestety w środę kontakt
> ze sprzedawcą się urwał (nie odpisał) i teraz zastanawiam się jak
trzeba było od razu podać na grupe nicka tego ananasa, może ktoś by
się ustrzegł przed oszustwem!
Napiszę na grupę o allegro, może ktoś go zna. Zresztą nie jestem jeszcze
pewien że to oszustwo (choć brak kontaktu jest dość wymowny). Ten
sprzedający ma jakąś hobbystyczną stronę WWW, udziela się na paru forach
(mail się zgadza), trochę dziwne by było gdyby chciał to palić na taką
stosunkową niewielką sumę.
> Przypuszczam że to co chce zrobić nie jest proste, ale myślę że jest
> chyba jakaś procedura? Kupiłem pewien przedmiot na aukcji internetowej
> i wysłałem zapłatę (trochę ponad 100 zł) przelewem, przez Internet (w
> nocy z czwartku na piatek, zaksięgowano w piątek). Po kilku dniach
> sprzedawca przysłał pytanie o pieniądze, twierdząc że nie dostał.
> Przysłał tez jeszcze raz numer rachunku, ten sam co poprzednio, w
> Eurobanku. Poszedłem do swojego banku, pani dała mi tzw. wtórnik, na
> którym widnieje numer - zgadza się z tym który przesłał mi sprzedawca.
> Dowiedziałem się też że przy kwocie niższej niż 10000 zł banki nie
> sprawdzają czy zgadza się nazwisko lub adres. Niestety w środę kontakt
> ze sprzedawcą się urwał (nie odpisał) i teraz zastanawiam się jak
> sprawdzić:
> 1 - czy przekaz dotarł na kontro sprzedawcy (albo raczej jego ojca, bo
> on sam wnioskując z maili nie ma własnego konta)?
> 2 - czy to w ogóle jego konto, może się pomylił i teraz nie chce
> przyznać?
>
> Czy da się którąś z tych rzeczy zrobić nie będąc klientem tamtego
> banku? Jeśli pieniądze dotarły a człowiek próbuje mnie oszukać albo
> pieniądze trafiły na złe konto (nie wiem czy to możliwe jeśli ja
> podałem dobry numer) to mam ochotę zareagować, nawet jeśli to będzie
> trochę kosztowało.
Jeśli twierdzi, że nie dostał przelewu zażądaj żeby dał ci to
stwierdzenie na piśmie z włąsnoręcznym podpisem. Na podstawie tego
pisemka złóż reklamację w swoim banku dołaczając ksero (nie oryginał).
Jeśli twój bank potwiedzi, że przelew doszedł to masz pisemny dowód
oszustwa i z nim zgłoś się do prokuratury albo na policję.
To przy założeniu że dostanę pismo od sprzedawcy, z tymi samymi danymi
(bo inaczej dlaczego bank miałby uwzględniać reklamację?). Teraz
przeczytałem ostatnią wiadomość zanim się kontakt urwał, pozwolę sobie
zacytować: "mam nadzieje ze wszystko bedzie w pozadku, wrazie blednych
danych kasa chyba wraca ?? jak to wtedy jest ?". Na podstawie tego
zdania wymyśliłem że mógł pomylić nr rachunku/nazwisko i się tego
przestraszył. /Oczywiście jeśli tak było to bankowi nic do tego, sprawa
będzie najprawdopodobniej miała finał sądowy./
> To przy założeniu że dostanę pismo od sprzedawcy, z tymi samymi danymi
> (bo inaczej dlaczego bank miałby uwzględniać reklamację?). Teraz
> przeczytałem ostatnią wiadomość zanim się kontakt urwał, pozwolę sobie
> zacytować: "mam nadzieje ze wszystko bedzie w pozadku, wrazie blednych
> danych kasa chyba wraca ?? jak to wtedy jest ?". Na podstawie tego
> zdania wymyśliłem że mógł pomylić nr rachunku/nazwisko i się tego
> przestraszył. /Oczywiście jeśli tak było to bankowi nic do tego, sprawa
> będzie najprawdopodobniej miała finał sądowy./
Jeżeli pomylił nr konta, to on ma problem, a nie Ty. Wpłaciłeś kasę na
podane konto, nikt przecież nie będzie pytał sprzedającego, czy na pewno się
nie pomylił w numerze konta bankowego. A bank nie ma obowiązku weryfikacji,
czy dane podane na przelewie zgadzają sięz danymi właściciela konta. Jeśli
nr rachunku jest ok, przelew przejdzie, nawet jeśli jako odbiorcę wpiszesz
Myszkę Miki (nie wiem czy we wszystkich bankach, ale w kilku na 100%).
Pozdr
DJ
-------- Treść oryginalnej wiadomości --------
> Z Otchłani wyskoczył wredny demon, wcielił się w istotę znaną jako
> jureq, która zaskrzeczała:
> Pozdrawiam,
Ja kiedyś miałem identyczną sytuację, z tym że sprzedawca odezwał się do
mnie po trzech miesiącach. W końcu po kilku nieprzyjemnych mailach
wystawiliśmy sobie nawzajem negatywy i ja olałem sprawę. Kosztowało mnie
to tylko 5,- PLN na podstemplowane potwierdzenie wykonania przelewu z banku.
Ciekawostką jest że jak już miałem to potwierdzenie to po numerze
rachunku znalazłem jego oddział banku (gdzieś pod Warszawą) i wysłałem
tam faksem pismo z prośbą o wyjaśnienie i miła Pani do mnie zadzwoniła i
powiedziała, że z tego co widzi w systemie to przelew na jego konto
dotarł. Może i naruszyła tajemnicę bankową ale w ten sposób z czystym
sumieniem mogłem napisać "kontrahentowi" żeby mnie pocałował w d...
Aha - gość miał na Allegro status supersprzedawcy, także to rzecz gość
wydaje się na pierwszy rzut oka poważny - to wcale nie znaczy że taki jest.
Pozdrawiam
A.
Czyli nakłoniłeś sprzedawcę do zwrotu pieniędzy.
> Ciekawostką jest że jak już miałem to potwierdzenie to po numerze
> rachunku znalazłem jego oddział banku (gdzieś pod Warszawą) i wysłałem
> tam faksem pismo z prośbą o wyjaśnienie i miła Pani do mnie zadzwoniła i
> powiedziała, że z tego co widzi w systemie to przelew na jego konto
> dotarł. Może i naruszyła tajemnicę bankową ale w ten sposób z czystym
> sumieniem mogłem napisać "kontrahentowi" żeby mnie pocałował w d...
Miła pani. :) Faktycznie chyba naruszyła jakieś przepisy... Oczywiście w
tym wypadku wyszło to na dobre.
> Aha - gość miał na Allegro status supersprzedawcy, także to rzecz gość
> wydaje się na pierwszy rzut oka poważny - to wcale nie znaczy że taki jest.
SS często już nie przeszkadza parę negatywów jak sądzę, a fraudowcy
często nabijają sobie punkty na czymś tańszym a przekręt robią na
droższym. Ale masz rację że niczego z góry nie można być pewnym.
W moim twierdzą że weryfikacja następuje od 10000 zł, więc faktycznie ta
Myszka by przeszła. Tylko jeśli próg jest tak wysoki to nie wiem po co
wymagają danych i adresu np. przy każdym przelewie online, nawet na małą
kwotę...
BTW skontaktowałem się z innym kupującym, dostał te same dane co ja.
> Miła pani. :) Faktycznie chyba naruszyła jakieś przepisy... Oczywiście w
> tym wypadku wyszło to na dobre.
A jakie te przepisy? Tym ze potwierdzila ze zlecona przez pytajacego
operacja (ktorej jej bank byl wspolwykonawca) zakonczyla sie sukcesem?
To moze nie jest najlepsza/jedyna/itp. metoda postepowania ale to
naruszania przepisow to chyba troche daleko.
--
Krzysztof Halasa
> A jakie te przepisy? Tym ze potwierdzila ze zlecona przez pytajacego
> operacja (ktorej jej bank byl wspolwykonawca) zakonczyla sie sukcesem?
No właśnie o to mi chodzi.
> To moze nie jest najlepsza/jedyna/itp. metoda postepowania ale to
> naruszania przepisow to chyba troche daleko.
To w końcu bank może udzielić takiej informacji czy nie?
> To w końcu bank może udzielić takiej informacji czy nie?
Czy bank moze udzielic zleceniodawcy przelewu informacji, ze wykonanie
przelewu zakonczylo sie sukcesem? Odpowiedz na to pytanie pewnie moze
byc rozna w zaleznosci od sytuacji, ale wielkiego pola do lamania
tajemnicy bankowej to tu nie widze.
--
Krzysztof Halasa
Tak. Gdy zleceniodawcy nic z bankiem nie łączy.
> Odpowiedz na to pytanie pewnie moze byc rozna w zaleznosci od
> sytuacji, ale wielkiego pola do lamania tajemnicy bankowej to tu nie
> widze.
OK. W moim przypadku to chyba nie będzie konieczne bo sprzedawca w końcu
przyznał się że dostał pieniądze, ale sprawdzę to kiedyś na innym
przykładzie.
> Tak. Gdy zleceniodawcy nic z bankiem nie łączy.
Zleceniodawcy nie laczy niz z podwykonawca zleceniobiorcy, ktory
wraze ze zleceniobiorca solidarnie odpowiada za wykonanie zlecenia?
Dosc chyba smiale wnioski, nie uwazasz?
--
Krzysztof Halasa
Nie uważam. Bank nie przekazuje bezpośrednio do drugiego banku.
>> Zleceniodawcy nie laczy niz z podwykonawca zleceniobiorcy, ktory
>> wraze ze zleceniobiorca solidarnie odpowiada za wykonanie zlecenia?
>> Dosc chyba smiale wnioski, nie uwazasz?
>
> Nie uważam. Bank nie przekazuje bezpośrednio do drugiego banku.
Czy ja pisalem cos o przekazywaniu? Moze sobie przekazywac nawet przy
uzyciu poczty. Pisalem o solidarnej odpowiedzialnosci za wykonanie
zlecenia, nie?
--
Krzysztof Halasa
>> Nie uważam. Bank nie przekazuje bezpośrednio do drugiego banku.
> Czy ja pisalem cos o przekazywaniu? Moze sobie przekazywac nawet przy
> uzyciu poczty. Pisalem o solidarnej odpowiedzialnosci za wykonanie
> zlecenia, nie?
Dla mnie - klienta - nieważne kto jest odpowiedzialny jeśli nie mogę
tego wykorzystać. No chyba że w sądzie... Wiem że np. bank może wystąpić
o weryfikację danych do KIR, ale ja już nie. Jeśli bank nie da mi
możliwości ubiegania się o taką weryfikację za jego pośrednictwem to co
mi z tego że jest współodpowiedzialny (zresztą nie wiem czy jest, od
momentu kiedy wirtualne pieniądze opuszczą jego system, przecież swoją
część roboty zrobił).
> Dla mnie - klienta - nieważne kto jest odpowiedzialny jeśli nie mogę
> tego wykorzystać. No chyba że w sądzie... Wiem że np. bank może wystąpić
> o weryfikację danych do KIR, ale ja już nie. Jeśli bank nie da mi
> możliwości ubiegania się o taką weryfikację za jego pośrednictwem to co
> mi z tego że jest współodpowiedzialny (zresztą nie wiem czy jest, od
> momentu kiedy wirtualne pieniądze opuszczą jego system, przecież swoją
> część roboty zrobił).
Przeciez bank zleceniodawcy normalnie odpowiada przed zleceniodawca
za wykonanie zlecenia. Niewazne w ktorym punkcie wystapil problem.
Co najwyzej jest zwolniony z odpowiedzialnosci finansowej jesli
wykaze ze problem wystapil w calosci w innym miejscu (np. w KIR lub
w banku wierzyciela).
Jesli podejrzewasz ze przelew rzeczywiscie nie dotarl to zloz w swoim
banku reklamacje (nie interesuje Cie jakis "wtornik", a np. oswiadczenie
banku wierzyciela, uzyskane np. za posrednictwem wlasnego banku, ze
pieniadze trafily na odpowiednie konto).
--
Krzysztof Halasa
> To w końcu bank może udzielić takiej informacji czy nie?
'jureq' podał Ci sposób, jak ten problem rozwiązać skutecznie i zgodnie
z prawem.
Miałem dokładnie taki sam przypadek, sprzedawca też wypierał się
otrzymania przelewu, mimo że wysłałem mu screena z potwierdzenia
wykonania operacji.
Złożyłem reklamację w moim banku i w odpowiedzi dostałem ze swojego
banku oświadczenie o zrealizowaniu przelewu, wraz z kopią oświadczenia
banku sprzedawcy o tym, że przelew został zaksięgowany na jego koncie w
dniu zlecenia.
--
Krzysztof
Tak też, zgodnie z radami, zamierzałem zrobić gdyby groźby nie pomogły.
> Złożyłem reklamację w moim banku i w odpowiedzi dostałem ze swojego
> banku oświadczenie o zrealizowaniu przelewu, wraz z kopią oświadczenia
> banku sprzedawcy o tym, że przelew został zaksięgowany na jego koncie w
> dniu zlecenia.
W moim twierdzili że tak nie będzie, ale też to że twierdzili niczego
nie gwarantuje, odpowiedzialni za reklamacje są inni ludzie a w banku
mało który pracownik wie wszystko, co zresztą jest jakoś tam zrozumiałe.
:) W każdym razie reklamację składać oczywiście mogłem.
> W moim twierdzili że tak nie będzie,
Bo moze mysleli ze przelew jednak gdzies utkwil? Nie jest normalne
by ktos sie wypieral ze dostal przelew jesli go istotnie dostal.
Nawet dziwne firmy tego nie robia, brak zaplaty to inna sprawa.
--
Krzysztof Halasa
> Bo moze mysleli ze przelew jednak gdzies utkwil? Nie jest normalne
> by ktos sie wypieral ze dostal przelew jesli go istotnie dostal.
> Nawet dziwne firmy tego nie robia, brak zaplaty to inna sprawa.
Ja przyznam zupełnie nie rozumiem. Tym bardziej że odbiorca sprawiał
wrażenie że nie wie jak to może wyglądać (nie żebym ja dokładnie
wiedział, dlatego napisałem na grupę). A co do info w banku to mimo
całej mojej sympatii dla tych pań to czasami jednak trzeba podrążyć
głębiej...