Z czystej ciekawości ile dziś szacunkowo może być warte 86000 zł z
czerwca 1991? Niestety, denominacja to dla mnie mgliste czasy
dzieciństwa ;), strzelam 8-9 zł?
--
Pozdrawiam,
ererer
Prawie dobrze: słownie osiem złotych sześćdziesiąt groszy
coś mi się obiło o uszy że była jakaś extra rewaloryzacja i ludzie w okolicy
skupowali te książeczki (robili jakieś cesje) i potem kupowali mieszkania za
symboliczne kilka złotych. Płacili jeleniowi np. 1.000zł za książeczkę "wartą
100zł", a potem traktowali tę książeczkę jako wkład mieszkaniowy dający
wielotysięczny upust czy rabat przy kupnie mieszkania.
Nie wiem, czy to jeszcze działa i jak dokładnie działa(ło).
W każdym razie te grosiki na książeczce były warte dużo więcej niż
wynikałoby to z denominacji.
--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl
> coś mi się obiło o uszy że była jakaś extra rewaloryzacja i ludzie w okolicy
> skupowali te książeczki (robili jakieś cesje) i potem kupowali mieszkania za
> symboliczne kilka złotych.
Bajki.
> Płacili jeleniowi np. 1.000zł za książeczkę "wartą
> 100zł", a potem traktowali tę książeczkę jako wkład mieszkaniowy dający
> wielotysięczny upust czy rabat przy kupnie mieszkania.
Tyle ze: a) to musialy byc ksiazeczki "mieszkaniowe", nie
"oszczednosciowe", b) musialy byc spelnione dodatkowe warunki, c) czy
kilka tysiecy przy zakupie za kilkaset to jest "wiele tysiecy" to juz
kwestia indywidualnej oceny.
W kazdym razie dobry biznes to to nie byl, aczkolwiek trzymanie "biletow
NBP" w szufladzie bylo niewatpliwie jeszcze gorsze.
--
Krzysztof Halasa
jeśli wątkotwórca znalazł książeczkę "mieszkaniową" czyli spełnił warunek A
to czy obecnie, w sierpniu 2010 ma jakąkolwiek szansę spełnić warunek B?
czy też było minęło i nie wróci?
mieszkaniowe, nie oszczędnościowe.
To niestety nie jest książeczka mieszkaniowa, a oszczędnościowa. Chyba
zostanie jako pamiątka, bo została założona w jakiejś ajencji, która już
dawno nie istnieje.
--
ererer
na koncie a vista PKO BP?
To może i dziesięć złotych będzie :-)
Bez przesady, ajencja może nie istnieje, ale działała w imieniu banku
(na tym ajencja polega) który jest i ma się dobrze.
>> a) to musialy byc ksiazeczki "mieszkaniowe", nie "oszczednosciowe",
>> b) musialy byc spelnione dodatkowe warunki,
>
> jeśli wątkotwórca znalazł książeczkę "mieszkaniową" czyli spełnił warunek A
> to czy obecnie, w sierpniu 2010 ma jakąkolwiek szansę spełnić warunek B?
> czy też było minęło i nie wróci?
Mozliwe, nalezaloby sie dowiedziec w PKO BP.
Pamietam ze nalezalo zazadac wyplaty w jakims tam krotkim terminie po
np. podpisaniu aktu notarialnego, no i oczywiscie kwota zalezala od
roznych rzeczy.
--
Krzysztof Halasa
W roku 2009 kupiłem mieszkanie, liczyłem na sporą premię gwarancyjną - tyle
się na ten temat nasłuchałem i w ogóle. Zrobiłem cesję książeczki mojego brata
na mnie - koszt 70zł. Zlikwidowałem obie książeczki, koniecznością likwidacji
było okazanie aktu notarialnego zakupu mieszkania. Po miesiącu dostałem kasę
na konto (oczywiście przelewają wyłącznie na konta w PKO BP). Myślałem że mnie
się mieni w oczach - dostałem 410 zł z każdej książeczki. Po fakcie przemknęła
mi myśl o braku większego sensu realizowania książeczki brata - aby dokonać
cesji trzeba się było spotkać w jednej placówce, wspólnie, o tym samym czasie
(było to trudne do przeprowadzenia jako że mieszkamy w różnych miastach), z
aktami urodzenia, i innymi głupotkami. Koszt operacji 70 zł. Netto wyniosło
mnie to może ze 100 zł :)
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
to do dowolnego oddziału pko. tam ci powiedzą po numerze książeczki,
który oddział to prowadził.
Szanse są, ale trzeba spełnić sporo warunków.
Aha - książeczki mieszkaniowej nie da się przepisać na kogokolwiek,
można tylko na najbliższą rodzinę (wbrew temu co sugeruje 1szy post w
wątku).
W zeszłym roku likwidowałem książeczkę mieszkaniową, którą miałem założoną
jako dziecko w latach 80-tych.
Zgłosiłem się do PKO BP z ową książeczką oraz aktem notarialnym niedawno
kupionego mieszkania i dostałem coś ok. 5.000,- PLN.
Kokosy to nie są, ale na telewizor plazmowy i w miarę przyzwoite stereo do
nowego mieszkania starczyło :)
> Przykład z życia:
> - rodzice założyli mi książeczkę mieszkaniową z premią w roku 89. Wpłacali na
> nią regularnie co 2 miesiące jakieś całkiem spore jak na tamte czasy
> pieniądze. Wpłacanie na książeczkę zakończyło się pod koniec 91 roku. Na
> koncie uzbierało się po denominacji 7,4 zł.
Wszystko dlatego, ze ksiazeczka byla zalozona pozno, i suma na niej byla
bardzo mala. 74 stare tysiace, to bylo w tamtych czasach kilka, no moze
10 dolarow USA.
--
Krzysztof Halasa
Jaki ma sens porównanie do $ ? W tamtych czasach 10$ to pewnie ok. 1
pensji...
--
Pete
>> Wszystko dlatego, ze ksiazeczka byla zalozona pozno, i suma na niej byla
>> bardzo mala. 74 stare tysiace, to bylo w tamtych czasach kilka, no moze
>> 10 dolarow USA.
>
> Jaki ma sens porównanie do $ ? W tamtych czasach 10$ to pewnie ok. 1
> pensji...
Sens jest zasadniczy, ze wzgledu na inflacje (zlotowkowa). Piszac
"w tamtych czasach" trzeba dokladnie okreslic w ktorych.
http://www.mpips.gov.pl/index.php?gid=439
Wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę:
Od 1 stycznia 1989 r. 17.800
Od 1 lipca 1989 r. 22.100
Od 1 października 1989 r. 38.000
Od 1 stycznia 1990 r. 120.000
Od 1 września 1990 r. 368.000
Od 1 października 1990 r. 440.000
Od 1 stycznia 1991 r. 550.000
Od 1 kwietnia 1991 r. 605.000
Od 1 lipca 1991 r. 632.000
Od 1 października 1991 r. 652.000
Od 1 grudnia 1991 r. 700.000
Od 1 stycznia 1992 r. 875.000
Kurs dolara: 1989 r. 3-10 kzl, 91 - tez cos w rodzaju 10 kzl.
Zauwaz ze tabelka podaje pensje minimalna, nie typowa.
--
Krzysztof Halasa