Ostatnio przy okazji wypełniania poprawionej umowy o KK (o tym później)
próbowałem się dowiedzieć od pani o nowe warunki dla KK - zwolnienie z opłat
po przekroczeniu ustalonego średniego obrotu miesięcznego... Według stron
BPH jest to 1500zł/mies. dla kart Silver.
Pani była strasznie niekumata - chyba w ogóle o tym nie wiedziała, bo tylko
w kółko mówiła o przedłużonym do 116 dni pierwszym GP :) W końcu się
poddałem bo szkoda było czasu...
Chodzi o to, czy te warunki na pewno łapią się do wszystkich kart czy tylko
do nowo wydanych - czy ktoś wie jak to jest? Nie wiem czy starać się
wykorzystywać limit mojego MC Silver czy też spokojnie rozkładać koszty na
inne karty...
P.S. A, o tych umowach... Jakiś debil musiał wymyślić żeby drukować puste
formularze, w które trzeba wpisać od cholery danych którymi bank już
dysponuje... DOKŁADNIE to samo przy wydawaniu karty bankomatowej - pusty
formularz zamiast gotowej umowy z danymi, numerkami którą by należało tylko
podpisać. Klient się wkurza, biedne dysponentki przyjmują na siebie gromy
tych co to lubią się na nich wyżyć za politykę banku... Nie ma to jak leniwi
informatycy - prawdopodobnie nie chciało im się przygotowywać eksportu danych
z profile'a...
Pozdrawiam,
--
Jacek Osiecki jos...@ceti.pl GG:3828944
"Poglądy polityczne mają takie znaczenie w sejmie jak upierzenie u krokodyla"
(c) Tomasz Olbratowski 2004
Z tego co wiem, sa dwa limity dla kart Silver - 18 000 i 12 000 (rozliczane
w skali roku) - jezeli przekorczysz ten pierwszy to daostajesz karte na
nastepny rok za darmo, jezeli ten drugi to za 50% oplaty zasadniczej.
Rowniez, z tego co sie orientuje to stosuje sie te zasady dla wszystkich
kart, nie tylko dla nowo wydanych.
MAd Hat
ter
debilni... leniwi... nie chce im sie... tam nikt nie myśli... itp... itd...
Jak ja uwielbiam czytać takie komentarze, które świadczą TYLKO I WYŁĄCZNIE o
jednym. O KOMPLETNYM braku wiedzy na temat organizacji dużych projektów
informatycznych w firmach.
pzdr
topjes
Wiesz - w innych bankach to potrafią. W tym nie. No to jak to jest? Albo w
BePeHahaha (Bartol - zacznij pobierać tantiemy od nazwy ;-))) pracują
ludzie, których działania świadczą o "KOMPLETNYM braku wiedzy na temat
organizacji dużych projektów informatycznych w firmach", albo im się nie
chce ;-)) .
> debilni... leniwi... nie chce im sie... tam nikt nie myśli... itp...
> itd...
> Jak ja uwielbiam czytać takie komentarze, które świadczą TYLKO I WYŁĄCZNIE
> o
> jednym. O KOMPLETNYM braku wiedzy na temat organizacji dużych projektów
> informatycznych w firmach.
Hehehe. No ja przerabiam tego typu oceny, wprawdzie nie w bankowosci, ale w
jednym z projektow przetwarzania rozproszonego (BOINC). Tez tam sami debile
i niedouki wedlug niektorych komentarzy.... Nic sie chyba nie da poradzic,
ze z zewnatrz nie widac jak to w srodku wszystko wyglada i dziala i ze to
nie jest takie hop-siup zmienic byle pierdolke.
marekz
Tak? I w żadnym innym banku nic Cię nie drażni? Cała pbb non-stop,
regularnie jest wstrząsana lamentami "to taka mała pierdoła, co za idioci,
że tego nie zmienią" itp itd. Tylko, że osoby, które to piszą nie mają
pojęcia o tym jak się zamawia usługi informatyczne, o tym, ze to nie
informatycy decydują o funkcjonalnościach (na litość boską - skąd w ogóle
takie pomysły! :) i że najczęściej chodzi o rzeczy tak trywialne jak czas i
pieniądze.
pzdr
topjes
Jak jesteś tak sfrustrowany to może zmień pracę na taką, gdzie Cię bardziej
zrozumieją i nie będzie bezczelnych klientów, którzy nie mają pojęcia o
złożoności projektów informatycznych ;-))) Nie odpowiedziałes na
pytanie-dlaczego są banki, gdzie wyprodukowanie umowy wypełnionej danymi
klienta, które bank posiada nie jest problemem? I dlaczego w BePehahaha jest
to problem? Wszak "złożoność" tego problemu nie zależy od nazwy banku,
nieprawdaż? Jakbym była złośliwa, tobym jeszcze dodała, że za mityczną
"złożonością" często kryje się zwykła niekompetencja lub lenistwo, a czasem
jedno i drugie. No ale nie jestem ;-)
> Jak jesteś tak sfrustrowany
?????
> Nie odpowiedziałes na
> pytanie-dlaczego są banki, gdzie wyprodukowanie umowy wypełnionej danymi
> klienta, które bank posiada nie jest problemem? I dlaczego w BePehahaha
jest
> to problem?
A co to ma do rzeczy? Problem jest ogólny. W jednym banku to umowa, w innym
brak jakiejś innej funcji, w kolejnym to będzie np brak informacji o saldzie
w bankomacie, w kolejnym coś tam.
Ja czytam pbb od 7 lat - już chyba tyle będzie. Temat jest absolutnie stały
przez te wszystkie lata. Jedyne na co zwróciłem uwagę to na to, że osoba,
która pisze takie bzdety nie ma pojęcia o tym jak wygląda organizacja
takiego projektu - i zdanie to podtrzymuję.
Tu nie chodzi o lenistwo czy idiotyzm. Tu chodzi o świadomy wybór - brak
kasy lub czasu.
> Wszak "złożoność" tego problemu nie zależy od nazwy banku,
> nieprawdaż? Jakbym była złośliwa, tobym jeszcze dodała, że za mityczną
> "złożonością" często kryje się zwykła niekompetencja lub lenistwo, a
czasem
> jedno i drugie. No ale nie jestem ;-)
To tym bardziej dziwi, że - o ile dobrze pamiętam - jesteś związana z jednym
z banków wirtualnych. Właśnie - nie zależy od banku - więc po co tak
konkurencji palcem wytykać :)
Lenistwo, niekompetencja - ok - to jest wszędzie. Ale to wg mojego
doświadczenia nie jest podstawowy czynnik działań. A już na pewno nie
informatyków - to nie oni decydują o takich rzeczach.
pzdr
topjes
Bo przemówiłeś jakbyś był odpowiedzialny za "złożone projekty informatyczne"
w BePeHahaha ;-)
> A co to ma do rzeczy? Problem jest ogólny. W jednym banku to umowa, w
innym
> brak jakiejś innej funcji, w kolejnym to będzie np brak informacji o
saldzie
> w bankomacie, w kolejnym coś tam.
Sprawdzenie salda w bankomacie to jednak nie to samo. Bank ma wszelkie dane
potrzebne do wygenerowania odpowiedniego druczku (spersonalizowanego)-a
jednak nikt zlecając "złożony projekt informatyczny" nie pomyslał o ich
wykorzystaniu. I tak klient ma za własne pieniądze wyręczać pracowników BPH.
> Ja czytam pbb od 7 lat - już chyba tyle będzie. Temat jest absolutnie
stały
> przez te wszystkie lata. Jedyne na co zwróciłem uwagę to na to, że osoba,
> która pisze takie bzdety nie ma pojęcia o tym jak wygląda organizacja
> takiego projektu - i zdanie to podtrzymuję.
> Tu nie chodzi o lenistwo czy idiotyzm. Tu chodzi o świadomy wybór - brak
> kasy lub czasu.
To masz bardzo wysokie mniemanie o racjonalności podejmowania pewnych
decyzji w firmach ;-))) Tylko czy uzasadnione.
> To tym bardziej dziwi, że - o ile dobrze pamiętam - jesteś związana z
jednym
> z banków wirtualnych. Właśnie - nie zależy od banku - więc po co tak
> konkurencji palcem wytykać :)
Cos Ci się pomieszało - nie tylko nie jestem związana z jednym z banków
wirtualnych, ale też w ogóle nie mam nic wspólnego z bankowością (oczywiście
w sensie zawodowym). może więc czytasz pbb od 7 lat, ale za to chyba nie
zawsze ze zrozumieniem ;-))))
> Lenistwo, niekompetencja - ok - to jest wszędzie. Ale to wg mojego
> doświadczenia nie jest podstawowy czynnik działań. A już na pewno nie
> informatyków - to nie oni decydują o takich rzeczach.
A czy ja mówię o informatykach? Raczej o decydentach z BPH. Informatycy mogą
być o tyle "winni", że często zasłaniają sie "złożonością projektu" licząc
na to, że nikt nie sprawdzi, że król jest nagi ;-)))
>
> Cos Ci się pomieszało - nie tylko nie jestem związana z jednym z banków
> wirtualnych, ale też w ogóle nie mam nic wspólnego z bankowością (oczywiście
> w sensie zawodowym). może więc czytasz pbb od 7 lat, ale za to chyba nie
> zawsze ze zrozumieniem ;-))))
>
Ale masz kubeczek z banku wirtualnego i to Twoją obiektywność stawia pod
znakiem zapytania ;-)
Mam też podkładkę pod mysz z innego banku wirtualnego ;-))) A najbardziej
moją wiarygodność podważa iBook z kolejnego banku wirtualnego ;-))) Ileż
też rzeczy podważa moją wiarygodność! Ale to fakt - BPH nawet długopisu mi
nie dał - to daje do myslenia ;-)))
> Bo przemówiłeś jakbyś był odpowiedzialny za "złożone projekty
informatyczne"
> w BePeHahaha ;-)
Insynuujesz i nadrabiasz uśmieszkami. Wiem co napisałem :)
> Sprawdzenie salda w bankomacie to jednak nie to samo. Bank ma wszelkie
dane
> potrzebne do wygenerowania odpowiedniego druczku (spersonalizowanego)-a
> jednak nikt zlecając "złożony projekt informatyczny" nie pomyslał o ich
> wykorzystaniu. I tak klient ma za własne pieniądze wyręczać pracowników
BPH.
To jest dokładnie to samo. Druk jakiegoś wniosku czy umowy z systemu to nic
innego jak funkcja, która kosztuje X złotych i zajmuje Y czasu programistów.
Ktoś podejmuje decyzje czy za to zapłacić czy nie - proste. Tak samo jak
saldo w bankomacie - kosztuje X2 i zabiera Y2 czasu. Tylko tak szef projektu
może na to patrzeć. (do tego - przynosi efekt Z i Z2)
> To masz bardzo wysokie mniemanie o racjonalności podejmowania pewnych
> decyzji w firmach ;-))) Tylko czy uzasadnione.
W mojej tak się właśnie podejmuje takie decyzje.
> Cos Ci się pomieszało - nie tylko nie jestem związana z jednym z banków
> wirtualnych, ale też w ogóle nie mam nic wspólnego z bankowością
(oczywiście
> w sensie zawodowym). może więc czytasz pbb od 7 lat, ale za to chyba nie
> zawsze ze zrozumieniem ;-))))
Nie pisałem o sensie zawodowym - nie chcę wymieniać nazwy, ale obydwoje
wiemy o jaki bank chodzi :)
> A czy ja mówię o informatykach? Raczej o decydentach z BPH. Informatycy
mogą
> być o tyle "winni", że często zasłaniają sie "złożonością projektu" licząc
> na to, że nikt nie sprawdzi, że król jest nagi ;-)))
Ja pisałem o informatykach.
pzdr
topjes
> Mam też podkładkę pod mysz z innego banku wirtualnego ;-))) A najbardziej
> moją wiarygodność podważa iBook z kolejnego banku wirtualnego ;-))) Ileż
> też rzeczy podważa moją wiarygodność! Ale to fakt - BPH nawet długopisu mi
> nie dał - to daje do myslenia ;-)))
>
Sama widzisz. Chciało Ci się brać udział w konkursach i teraz idziesz na
smyczy wirtualnego kapitału.
A przecież Ci co nie brali udziału też powinni mieć iBooka. Bo to jest
niesprawiedliwe.
Nic nie insynuuję - po prostu czytając Twój tekst nasunął mi się taki
wniosek. W grę wchodzą jeszcze firmy wykonujące dla BPH "złozone projekty"
;-))))
> To jest dokładnie to samo. Druk jakiegoś wniosku czy umowy z systemu to
nic
> innego jak funkcja, która kosztuje X złotych i zajmuje Y czasu
programistów.
> Ktoś podejmuje decyzje czy za to zapłacić czy nie - proste. Tak samo jak
> saldo w bankomacie - kosztuje X2 i zabiera Y2 czasu. Tylko tak szef
projektu
> może na to patrzeć. (do tego - przynosi efekt Z i Z2)
Ktoś kto podejmuje decyzję może też zwrócić uwagę na aspekt wygody dla
klienta (co może spowodowac, że klient nie będzie utyskiwał, jak mu ktoś w
oddziale każe wypełnić stos druczków) i tym samym rozważyć, czy wkurzony
klient nie zmieni banku, nie naopowiada o nim znajomym paskudnych rzeczy
;-))) i tym samym zysk banku ulegnie uszczupleniu ;-)) Oczywiście taki
"ktoś" może na taki drobiazg nie zwrócić uwagi ;-)
> Nie pisałem o sensie zawodowym - nie chcę wymieniać nazwy, ale obydwoje
> wiemy o jaki bank chodzi :)
O mRadę mbanku Ci chodzi? No to nie jest informacja tajna ani poufna - wręcz
przeciwnie. Poza tym zdaje się, że jakieś wybory sie na forum swego czasu
odbyły, nieprawdaż ;-) ? I tak się zastanawiam co to ma wspólnego z
niewypełnionymi płachtami w BPH.
>
> > A czy ja mówię o informatykach? Raczej o decydentach z BPH. Informatycy
> mogą
> > być o tyle "winni", że często zasłaniają sie "złożonością projektu"
licząc
> > na to, że nikt nie sprawdzi, że król jest nagi ;-)))
>
> Ja pisałem o informatykach.
Którzy to informatycy decydują jaką funkcjonalnośc ma mieć system? Czyżby
ogon kręcił psem? To by wyjaśniało sprawę druków w BPH ;-)
Nie zawsze wnioski, które nam się nasuwają okazują się prawdziwe... :)
> Ktoś kto podejmuje decyzję może też zwrócić uwagę na aspekt wygody dla
> klienta (co może spowodowac, że klient nie będzie utyskiwał, jak mu ktoś w
> oddziale każe wypełnić stos druczków) i tym samym rozważyć, czy wkurzony
> klient nie zmieni banku, nie naopowiada o nim znajomym paskudnych rzeczy
> ;-))) i tym samym zysk banku ulegnie uszczupleniu ;-)) Oczywiście taki
> "ktoś" może na taki drobiazg nie zwrócić uwagi ;-)
Zgadza się - dlatego tak umiejętna jest ocena czynnika Z. Niemniej czasem -
wbrew potocznemu sądowi klientów - koszt X jest zbyt wielki by pokusić sie o
efektywność Z. Niektóre błahe sprawy są bardzo pracochłonne.
Co nie zmienia faktu, że masz rację pisząc, że takie braki bywają także
wynikiem zwykłego niedopatrzenia czy niechciejstwa.
> O mRadę mbanku Ci chodzi? No to nie jest informacja tajna ani poufna -
wręcz
> przeciwnie. Poza tym zdaje się, że jakieś wybory sie na forum swego czasu
> odbyły, nieprawdaż ;-) ? I tak się zastanawiam co to ma wspólnego z
> niewypełnionymi płachtami w BPH.
Ano to, że powinnaś wiedzieć, że wprowadzenie pewnych rzeczy to nie jest tak
hop siup albo są zwyczajnie inne ważniejsze sprawy do wdrożenia. Tak to
wygląda właśnie we wszystkich projektach IT. A już pisanie, że nie masz nic
wspólnego z bankami (zawodowo) jest hmmmm.... (bez komentarza)
> Którzy to informatycy decydują jaką funkcjonalnośc ma mieć system? Czyżby
> ogon kręcił psem? To by wyjaśniało sprawę druków w BPH ;-)
Przestaję Cię rozumieć. O co Ci właściwie chodzi? Wyjaśnij mi to klarownie.
To nie informatycy decydują o funkcjonalności więc pisanie o tym, że to
przez ich lenistwo czy debilizm świadczy o braku wiedzy. O tym pisałem. Ty o
czym innym widocznie - ale to już nie moja wina.
pzdr
topjes
No i proszę jak się zgadzamy ;-)
> Ano to, że powinnaś wiedzieć, że wprowadzenie pewnych rzeczy to nie jest
tak
> hop siup albo są zwyczajnie inne ważniejsze sprawy do wdrożenia. Tak to
> wygląda właśnie we wszystkich projektach IT. A już pisanie, że nie masz
nic
> wspólnego z bankami (zawodowo) jest hmmmm.... (bez komentarza)
Znaczy się uczestnictwo w mRadzie powinno mnie bardziej uwrażliwić na
"złożoność" ;-))) ? Cóż widać niepodatna jestem na próby uwrażliwiania -
jestem typem bezczelnego klienta domagającego się niewypełniania druczków,
czyli wyręczania banku (pracownika lub systemu informatycznego) w tym, za co
już zapłaciłam (opłata za rachunek np.) ;-)) I wbrew Twojemu "hmmm" nie mam
nic wspólnego z bankami-musisz mi uwierzyć na słowo, a skoro pamiętasz o
mRadzie, to może też pamiętasz czym ona jest.
> > Którzy to informatycy decydują jaką funkcjonalnośc ma mieć system?
Czyżby
> > ogon kręcił psem? To by wyjaśniało sprawę druków w BPH ;-)
>
> Przestaję Cię rozumieć. O co Ci właściwie chodzi? Wyjaśnij mi to
klarownie.
> To nie informatycy decydują o funkcjonalności więc pisanie o tym, że to
> przez ich lenistwo czy debilizm świadczy o braku wiedzy. O tym pisałem. Ty
o
> czym innym widocznie - ale to już nie moja wina.
To może jeszcze raz - o tym co będzie wdrażane oczywiście NIE decydują
informatycy, ALE ich sugestie typu: "to za drogo, to zbyt skomplikowane, a
tego to się w ogóle nie da zrobić" niekoniecznie muszą być prawdziwe. Stąd
bezpośrednio NIE decydując mogą jednak decydować-stąd uwaga o psie i ogonie.
> debilni... leniwi... nie chce im sie... tam nikt nie myśli... itp... itd...
> Jak ja uwielbiam czytać takie komentarze, które świadczą TYLKO I WYŁĄCZNIE o
> jednym. O KOMPLETNYM braku wiedzy na temat organizacji dużych projektów
> informatycznych w firmach.
Świadczy o źle zaprojektowanym systemie, który sprawia że marnuje się
tysiące roboczogodzin i traci klientów - bo chyba nie powiesz że godzinne
czekanie w kolejce i potem 30 minut wypełniania druczku przysparza BPH
zadowolonych klientów? Piszesz o kalkulacjach, nakładzie pracy - wybacz, ale
po prostu drukowanie pustych formularzy w BPH to głupota.
W BPH zresztą w ogóle kuleje przepływ danych - zawsze przy stanowisku
obsługi czeka się -dziesiąt minut, bo dysponentka musi przepisywać na
formularze mnóstwo danych z ekranu. "Dzięki" temu na myśl o wizycie w
oddziale przechodzą mnie ciarki... Ja z pozostałych usług jestem zadowolony,
bo ze mnie jest człek leniwy. Ale wielu w końcu się wkurza i wybiera
konkurencję, w której "jakimś cudem" da się rzeczy zrobić tak jak należy.
PS. skończył Ci się u mnie score, ale na razie wcale nie jestem
przekonany, czy go nie przywrócę.
--
JIDs: kjo...@jabber.aster.pl , kjo...@jabber.wp.pl
God created a few perfect heads. The rest he covered with hair.
To wolny kraj. Możesz tylko uchylic rąbka tajemnicy i napisać po co mnie o
tym informujesz ;-))) ?
>> Ktoś kto podejmuje decyzję może też zwrócić uwagę na aspekt wygody dla
>> klienta (co może spowodowac, że klient nie będzie utyskiwał, jak mu ktoś w
>> oddziale każe wypełnić stos druczków) i tym samym rozważyć, czy wkurzony
>> klient nie zmieni banku, nie naopowiada o nim znajomym paskudnych rzeczy
> Zgadza się - dlatego tak umiejętna jest ocena czynnika Z. Niemniej czasem -
> wbrew potocznemu sądowi klientów - koszt X jest zbyt wielki by pokusić sie o
> efektywność Z. Niektóre błahe sprawy są bardzo pracochłonne.
Tylko że przygotowanie pustych formularzy nie tylko wkurza klientów, ale
przede wszystkim marnuje mnóstwo czasu pracownikom banku! Typowy klient nie
będzie grzebał po papierkach i wszystkiego wypełniał - po prostu pójdzie do
okienka i każe dysponentce wypełnić dane... Więc w tym momencie oszczędzamy
na pracy kilku informatyków a tracimy znacznie więcej na tysiącach
roboczogodzin innych pracowników, którzy mogliby w tym czasie robić co
innego albo (life is brutal) nie byliby potrzebni...
Co do przykładu z kartą kredytową: wiadome było, że dla każdego klienta
trzeba przygotować nową umowę. Jeśli twierdzisz że stworzenie jednego
rodzaju raportu dla kart kredytowych się nie opłacało, to znaczy że albo
ktoś chciał się wykpić od roboty, albo system BPH jest totalnie do dupy
i powinien być wymieniony na funkcjonalny.
> Co nie zmienia faktu, że masz rację pisząc, że takie braki bywają także
> wynikiem zwykłego niedopatrzenia czy niechciejstwa.
I tak - na 99% - jest w tym przypadku. W BPH generalnie widać, że jest
"jakiś element" utrudniający pracę pracownikom i wkurzający klientów - czyli
konieczność wypełniania ręcznego mnóstwa papierków, czy to przy zakładaniu
konta, podpisywaniu umowy o limit czy składaniu wniosku o kartę kredytową.
Ewidentnie ktoś się wymiguje od pracy lub bank popełnił spory błąd przy
zamawianiu systemu informatycznego. Zdecydowanie też powinno się coś z tym
zrobić... Mam nadzieję że w końcu się uda :)
> Ano to, że powinnaś wiedzieć, że wprowadzenie pewnych rzeczy to nie jest tak
> hop siup albo są zwyczajnie inne ważniejsze sprawy do wdrożenia. Tak to
Wiadomo - w BPH nadal wiele rzeczy nie działa, zwłaszcza powiadomienia które
praktycznie w ogóle nie działają. Ale przy kartach kredytowych sprawa jest
prosta - człowiek który nie ma ochoty spędzić paru godzin na szukaniu umowy
z bankiem, wypełnianiu nowej umowy, wysyłanie pocztą a równocześnie nie ma
ochoty spędzać kilku godzin w banku który jest otwarty zaledwie do 17-18, po
prostu stwierdzi "wali mnie to" i zamówi kartę w takim banku, który przyśle
do niego pracownika/kuriera z kartą i umową którą jedynie należy podpisać.
>> Którzy to informatycy decydują jaką funkcjonalnośc ma mieć system? Czyżby
>> ogon kręcił psem? To by wyjaśniało sprawę druków w BPH ;-)
> Przestaję Cię rozumieć. O co Ci właściwie chodzi? Wyjaśnij mi to klarownie.
> To nie informatycy decydują o funkcjonalności więc pisanie o tym, że to
> przez ich lenistwo czy debilizm świadczy o braku wiedzy. O tym pisałem. Ty o
> czym innym widocznie - ale to już nie moja wina.
Ale informatycy (konkretniej - kierownicy pionu informatycznego) decydują
o tym czy wprowadzenie jakiejś funkcjonalności jest tanie czy drogie.
Prawdopodobnie albo cały czas mówią banialuki żeby wymigać się od pracy albo
system informatyczny BPH nadaje się na śmietnik. Howgh :)
Sorry, ale dla mnie bycie w mRadzie nie ma nic wspólnego z "nie mam nic
wspólnego z bankami". Widocznie inaczej rozumiemy świat - zresztą w całym
wątku to widać :)))
> To może jeszcze raz - o tym co będzie wdrażane oczywiście NIE decydują
> informatycy, ALE ich sugestie typu: "to za drogo, to zbyt skomplikowane, a
> tego to się w ogóle nie da zrobić" niekoniecznie muszą być prawdziwe. Stąd
> bezpośrednio NIE decydując mogą jednak decydować-stąd uwaga o psie i
ogonie.
Tak, w ten sposób mogą. Ja jednak zwracam uwagę, że zazwyczaj pewne braki to
świadome decyzje ludzi z tzw. biznesu.
pzdr
topjes
Oj to jest takie proste. Mamy X zasobów. Do tego 3 zadania.
Suma X1 + X2 + X3 > X
Więc trzeba WYBRAĆ co robić. Dziwi mnie podejście, że banki operują w
rzeczywistości nieograniczonych zasobów.
Widocznie albo ktoś jest niechlujny (ale nie mam zamiaru oceniać ludzi z BPH
bo nie znam sytuacji) albo ocenił efektywność Z1, Z2 i Z3 w inny sposób niż
Ty.
Być może dla banku brak tych druczków nie jest aż takim problemem. Klienci
się skarżą ale zakładają konta, prawda? :)
Być może inne Z-ty są ważniejsze w dniu dzisiejszym.
Życie i Biznes to sztuka WYBORÓW! :)))
pzdr
topjes
Najwyraźniej inaczej, bo ja nie padam plackiem przed pojęciem "złożony
projekt informatyczny" oraz nie uważam, że branie udziału w czymś rodzaju
rady klientów spacza moje spojrzenie na dany bank oraz bankowość w ogóle.
> Tak, w ten sposób mogą. Ja jednak zwracam uwagę, że zazwyczaj pewne braki
to
> świadome decyzje ludzi z tzw. biznesu.
Pytanie czy naprawdę świadome. No ale tego zdaje się nie roztrzygniemy, więc
proponuję EOT, zwłaszcza że nie chcę dublować postu Jacka Osieckiego, z
którym się w pełni zgadzam :-)
Zdecydowanie inaczej jeśli stawiasz znak równości pomiędzy "mieć coś
wspólnego z bankiem" a "spaczanie spojrzenia na dany bank".
Też proponuję EOT :)
pzdr
topjes
To jeszcze jedno - owszem stawiam znak równości, bo:
a.) nie pobieram za uczestnictwo w radzie żadnego wynagrodzenia pieniężnego
b.) nie przysługują mi z tego tytułu żadne przywileje
c.) nie zmienia to w żaden sposób mojej oceny ich oferty (cen, procedur
itp.)
Wniosek: nie uważam, że "mam coś wspólnego" z jakimkowiek bankiem, którego
jestem klientką.
I teraz już naprawdę EOT ;-)
Nigdy tego nie twierdziłem - co to ma do rzeczy?
> Wniosek: nie uważam, że "mam coś wspólnego" z jakimkowiek bankiem, którego
> jestem klientką.
Co innego być klientką - a co innego w mRadzie. To już jest jakiś związek
bliższy z bankiem. Ja wiem, że obiektywny i nic do tego nie mam. Ale jest to
związek trochę bliższy niż po prostu klient :)
>
> I teraz już naprawdę EOT ;-)
No, staramy się ;)
pzdr
topjes