Dla leniwych tekst historii poniżej:
A ja właśnie przechodzę gehennę przy uzyskaniu kredytu
refinansowego. Oto moja historia.
15.02 złożyłem wniosek internetowy, w którym zgłosiłem chęć
skorzystania z oferty mbanku dot. w/w. Po dwukrotnej interwencji mlinii
centrum finansowe raczyło się ze mną skontaktować "już" 22.02.
Czyli na dzień dobry już tydzień w plecy.
Podczas dość długiej rozmowy telefonicznej zostałem poinformowany o
wszelkich dokumentach, które mam wziąć ze sobą celem złożenia
wniosku. Jako że wnioskowałem o kredyt refinansowy wraz z żoną, to
wszelkie papiery podpisałem najpierw ja (ok. godz. 13.00), a
następnie żona ok. 15.30. Wniosek został zabrany przez Mr Kuriera o
16.
Zgodnie z reklamami mbanku oraz zapewnieniami doradcy z Centrum
Finansowego procedura rozpatrywania wniosku miała być uproszczona i
decyzja miała zostać podjęta w 24 godziny, czyli najpóźniej do
23.02. Oczywiście kolejny ZONK.
Decyzja została podjęta 28.02 rano, o czym zostałem poinformowany
telefonicznie. Pomijam, że analityk nie potrafił dobrze odjąć od
siebie dwóch kwot (kredyt miał zostać wypłacony w dwóch
transzach), bo od kwoty całego kredytu (321k), odjął 290k i wyszło
mu(jej?) 41k. Po interwencji doradcy okazało się, że wszystko jest
ok i pozostanie do dyspozycji 31k. Takie tam przeoczenie...
Zostałem wraz z żonką zaproszony na podpisanie umowy na czwartek
2.03. Umówiliśmy się na godz. 15.00. I tu niemiłe zaskoczenie. Po
pierwsze brakowało weksli, o których konieczności zakupu nikt mnie
wcześniej nie informował, a po drugie wniosek musiał być kompletny
do godz. 16.00, bo o tej właśnie godzinie pojawiał się Mr Kurier,
który zabierał wszystkie wnioski do centrali w Łodzi. Oczywiście
nie zdążyłem zakupić weksla do 16.00 i umowa została wysłana
dopiero w piątek 3.03 o 16.00. Przy okazji podpisywania umowy
złożyliśmy dyspozycję wypłaty środków. Jako proponowany dzień
uruchomienia kredytu został podany poniedziałek 6.03. Zgodnie z
warunkami kredytu mbank miał przelać środki 6.03, 7.03 lub
najpóźniej 8.03.
Przelał? Nie! I to dopiero połowa tej historyjki...
6.03 przed południem odbieram telefon. Dzwoni doradca z CF i
stwierdza, że sąd rejonowy nie przyjął im wniosku o wpis do księgi
i musimy jeszcze raz złożyć wniosek o uruchomienie środków, po
którym mbank przeleje opłatę do sądu, potem coś tam jeszcze i
jeszcze i dopiero środki zostaną uruchomione. Jednym słowem
paranoja.
W sumie to mnie nie powinno obchodzić, bo przecież dyspozycja jest
dyspozycją. Ja spełniam warunki umowy (wszystkie) i oczekuje
przelewu. Ale nic. Może się zdarzyć. Ponowny telefon od doradcy CF
po południu w poniedziałek 6.03. Jakimś trafem sąd jednak przyjął
wniosek, ale i tak potrzebna ponowna dyspozycja środków. Na jaką
cholerę?
Więc znów kurs do CF i ponowna dyspozycja wypłaty środków. Tym
razem z odpowiednim wyprzedzeniem. Złożenie dyspozycji we wtorek rano
(7.03). Proponowana datą uruchomienia środków 8.03. Czyli mbank
może uruchomić środki 8,9 lub 10.03.
Finał? Nie...
Po kilku telefonach z mojej strony do CF w piątek po południu okazuje
się, że mbank miał awarię systemu 10.03 i żadne środki z
kredytów nie zostały przelane? Pachnie kłamstwem w żywe oczy.
Zostaję zapewniony, że kredyt jest przygotowany do wysłania i na
100% wyjdzie pierwszą sesją elixiru w poniedziałek, tj. dzis 13.03.
Finał? Nie, bo przelewu nie ma, a ja dziś idę wypowiedzieć umowę z
żądaniem zwrotu pieniędzy za weksle (ponad 320zł).
Reasumując, jeśli tak ma wyglądać uproszczona procedura, to ciekawe
jak wygląda standardowa. Na szczęście się nie dowiem, bo mam
dość.
Info z ostatniej chwili. Poniedziałek godz. 12.45 - podobno awaria
trwa i nadal nie mogą wysłać środków. Czy to jest poważny bank?
Jesteśmy umówieni na 15.30 na rozwiązanie umowy z winy banku.
Czuję, że i tak sprawa opłat za weksle trafi do arbitra bankowego...
Jest jeszcze ciekawiej. Godzinę po mojej rozmowie z doradcą CF, w
której wyraziłem chęć rozwiązania umowy, w systemie mbanku nagle
pojawił się mój kredyt refinansowy z datą uruchomienia 13.03.
Oznacza to, że odsetki naliczane są od tego dnia. Logiczne zatem, że
fizyczny przelew środków musiał nastąpić wczoraj. Finał?
Nieeee. Mbank kpi sobie dalej. Wizyta dziś rano w oddziale PKO BP.
Przeglądanie paczek z 3. sesji elixiru z 13.03. I co? Ani śladu
przelewu. To są normalnie jaja. Mam 2 kredyty!!! I odsetki płacę od
dwóch.
Przesyłam kopię moich postów z tego forum na grupę dyskusyjną
pl.biznes.banki ku przestrodze innych.
Oczywiśce już piszę reklamację do mbanku z żądaniem zwrotu
niesłusznie naliczonych odsetek.
Pozdrawiam grupowiczów,
zniesmaczony mklient
no coz - tak nie powinno byc, jednak w tym banku zla praca to chyba
standard, rozmycie obowiazkow i odpowiedzialnosci i .. niezadowolenie z
kazdego prawie kontaktu
>
> no coz - tak nie powinno byc, jednak w tym banku zla praca to chyba
> standard, rozmycie obowiazkow i odpowiedzialnosci i .. niezadowolenie z
> kazdego prawie kontaktu
A dla mnie oczywistością jest, że banki mają bardzo dużą rotację wśród
pracowników obsługi klienta, stąd też poziom ich wiedzy i obsługi wysoki
nie jest.
pozdr.
Szewc
Użytkownik "Szewc" <roc...@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:8d48f$4416a28e$3eb34368$14...@news.chello.pl...
O czym oczywiście "wiedzą" działy "cięcia kosztów" w bankach.....
--
Edzi
a co to forex-sa obchodzi? Skoro nie sa kompetentni powinien sam prezio
usiasc do telefonu, usiasc przed kompem i wykonac to o czym pisze, ze jego
bank robi... inaczej wyglada to na probe kolejnego naciagactwa ze strony
banku...