"MarcinF" jleqfl$6rd$
1...@node2.news.atman.pl
> Z tego co się orientuję to u sprzedawcy zostaje chyba numer i data ważności karty, w tym przypadku został też
> prawidłowo podpisany przez klienta wydruk z terminala, stąd właśnie moje obawy czy sprzedawca np. przez jakąś procedurę
> reklamacyjną nie obciąży karty i ewentualnie
> ile ma na to czasu.
IMO nie ma tej możliwości, ale możesz po prostu zapytać w banku.
Ja bym nie dał gotówką, ale kartą. Jeśli gotówką -- zażądałbym
papieru na to, że sklep wziął gotówkę w związku z tą płatnością.
Gdyby sklep jakoś Cię okradł, nadużywając Twojego zaufania,
IMO miałby (używając języka z wyższych sfer) przesrane.
Natomiast zawsze może jakoś podchodzić Cię -- na przykład
nasłać na Ciebie jakiegoś zbira, który by odebrał dług.
Na mój gust -- sklep chce po prostu swoją kasę.
Zapłacisz (sam uznajesz, że trzeba zapłacić) i będzie OK.
Ja kiedyś (gdy płaciłem czekami) miałem sporo takich niespodzianek.
(o ile to w ogóle niespodzianki, bo jednak można się ich spodziewać)
I raczej sklepy dwa razy nie brały. Któregoś razu, gdy szedłem ulicą
w pobliżu banku, wybiegła z tego banku kobieta, krzycząc, ;) że mam
uregulować dług... Innym razem człowiek z Optimusa narobił krzyku
(dalekopisem chyba) bo uznał, że mój czek nie ma wartości.. A miał,
choć nie było tam pieczątki -- sam podpis wystarczał. :)
Inna sprawa, że kiedyś było stosunkowo więcej poważnych ludzi
niż teraz. Nawet pieniędzy (milionów ówczesnych) nie musiałem
liczyć, gdy mi je wypłacano.