Google Groups no longer supports new Usenet posts or subscriptions. Historical content remains viewable.
Dismiss

Publiczne zniszczenie karty

386 views
Skip to first unread message

Marek

unread,
May 27, 2013, 3:30:40 PM5/27/13
to
Witam,
z filmów (amerykańskich) wszyscy znają scene przecinania przez
sprzedawcę karty płatniczej delikwentowi, któremu z jakiś powodów
bank unieważnił kartę.
Ostatnio podobną scenę widziałem w jednym z rodzimych seriali. Czy u
nas jest też taka sytuacja możliwa tzn. sprzedawca na terminalu
dostanie polecenie "zniszcz kartę"? Czy ktoś z Was był świadkiem
takiej sytuacji? Właściwie po co to niszczenie, przecież skoro karta
jest zablokowana to i tak nie ma jak jej użyć, więc po co ją
niszczyć?
Czy zamiast zniszczenia karty sprzedawca ma obowiązek ja zatrzymać?

--
Marek

witek

unread,
May 27, 2013, 3:49:29 PM5/27/13
to
Marek wrote:

> Właściwie po co to niszczenie, przecież skoro karta jest zablokowana to
> i tak nie ma jak jej użyć, więc po co ją niszczyć?

bo prababacia też tak robiła.

> Czy zamiast zniszczenia karty sprzedawca ma obowiązek ja zatrzymać?
>

takie są przepisy, ktorych nikomu sie nie chce zmienic.


MarekZ

unread,
May 27, 2013, 3:54:01 PM5/27/13
to
Użytkownik "Marek" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:almarsoft.4794...@news.neostrada.pl...
Jak jest wypukła teoretycznie da się jej użyć w imprinterze. Poza tym
przejdą także normalne transakcje bez autoryzacji.

Ja jak najbardziej byłem świadkiem jak kasjerka chciała kiedyś z
zakłopotaniem ciąć moją kartę (świadomie próbowałem zapłacić zastrzeżoną
testując co się stanie,mogłem się spodziewać wszystkiego, gdyż była to karta
Banku BPH). Już nie pamiętam co się pokazało na terminalu, prawie na pewno
"zatrzymaj kartę" a nie "zniszcz kartę", no ale nie mogą chyba za bardzo
zatrzymać i nie zniszczyć, bo wtedy oni teoretycznie mogliby jej użyć
(oczywiście to zasadniczo bzdura jest, bo mając jej numer i tak mogą jej
"użyć" wklepując numer z ręki, o ile nie jest to zablokowane na terminalu,
ale mniejsza o to, nie wiem za bardzo jaki inny argument mógłby przemawiać
za niszczeniem karty), więc kasjerka wybrała się od razu z moją kartą w
poszukiwaniu nożyczek do kasy obok.

Kartę naturalnie zabrałem i nie pozwoliłem nic z nią robić. Zapłaciłem inną.
Pani kasjerka była dość zdeterminowana, dostają chyba jakąś drobną sumkę za
każdą zatrzymaną kartę.

witek

unread,
May 27, 2013, 3:59:35 PM5/27/13
to
jakies przepisy visy mowia, ze karta zatrzymana przez sprzedawce ma byc
przecieta po pasku magnetycznym.



Marek

unread,
May 27, 2013, 4:05:38 PM5/27/13
to
On Mon, 27 May 2013 21:54:01 +0200, "MarekZ" <br...@adresu.w.pl> wrote:
> Kartę naturalnie zabrałem i nie pozwoliłem nic z nią robić.
Zapłaciłem inną.
> Pani kasjerka była dość zdeterminowana, dostają chyba jakąś drobną
sumkę za
> każdą zatrzymaną kartę.

Była zdeterminowana, więc jak ją przekonałeś by Ci ją oddała?
Wyrwałeś jej z rąk? :-)

--
Marek

MarekZ

unread,
May 27, 2013, 4:12:41 PM5/27/13
to
Użytkownik "Marek" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:almarsoft.2560...@news.neostrada.pl...

> Była zdeterminowana, więc jak ją przekonałeś by Ci ją oddała? Wyrwałeś jej
> z rąk? :-)

Nie musiałem, choć jakbym musiał pewnie bym wyrwał. Powiedziałem w
zdecydowany sposób mniej więcej: bez jaj, proszę mi oddać tę kartę. To jest
sklep w którym regularnie kupuję, więc mnie znali, że nie jestem jakimś
żulem Bóg wie skąd. Pani kasjerka walczyła ze sobą jakieś 10 sekund i oddała
mi kartę dobrowolnie.

RobertS

unread,
May 27, 2013, 4:13:16 PM5/27/13
to

>> Kartę naturalnie zabrałem i nie pozwoliłem nic z nią robić.
> Zapłaciłem inną.
>> Pani kasjerka była dość zdeterminowana, dostają chyba jakąś drobną
> sumkę za
>> każdą zatrzymaną kartę.
>
> Była zdeterminowana, więc jak ją przekonałeś by Ci ją oddała? Wyrwałeś
> jej z rąk? :-)
>
dokładnie, jak ją przekonałeś aby oddała kartę?

--
pozdrawiam
RobertS

Joossef

unread,
May 27, 2013, 4:18:26 PM5/27/13
to
W dniu 27.05.2013 o 22:12 MarekZ <br...@adresu.w.pl> pisze:

> Użytkownik "Marek" napisał w wiadomości grup Nie musiałem, choć jakbym
> musiał pewnie bym wyrwał. Powiedziałem w zdecydowany sposób mniej
> więcej: bez jaj, proszę mi oddać tę kartę. To jest sklep w którym
> regularnie kupuję, więc mnie znali, że nie jestem jakimś żulem Bóg wie
> skąd. Pani kasjerka walczyła ze sobą jakieś 10 sekund i oddała mi kartę
> dobrowolnie.

Zrobiłeś jej świństwo.
Na terminalu wyrzuciło jej komunikat "Zatrzymaj kartę"
Jest nauczona, że powinna ją przeciąć, wypisać protokół i tyle.
A po kontakcie z takim delikwentem dziewczynę czeka maglowanie, dlaczego
nie zatrzymała karty.

--
Pozdrawiam,
Joossef

A.L.

unread,
May 27, 2013, 4:30:46 PM5/27/13
to
On Mon, 27 May 2013 21:30:40 +0200, Marek <fa...@fakeemail.com> wrote:

>Witam,
>z filmów (ameryka?skich) wszyscy znaj? scene przecinania przez
>sprzedawc? karty p?atniczej delikwentowi, któremu z jaki? powodów
>bank uniewa?ni? kart?.

Urban legend. Moze w Polsce jest to mozliwe, ale w USA na pewno nie.

A.L.

MarekZ

unread,
May 27, 2013, 4:30:54 PM5/27/13
to
Użytkownik "Joossef" napisał w wiadomości grup
dyskusyjnych:op.wxreo0enms06zs@ms...

> Zrobiłeś jej świństwo.
> Na terminalu wyrzuciło jej komunikat "Zatrzymaj kartę"
> Jest nauczona, że powinna ją przeciąć, wypisać protokół i tyle.
> A po kontakcie z takim delikwentem dziewczynę czeka maglowanie, dlaczego
> nie zatrzymała karty.

Jako że znamy się do dziś i ona nadal pracuje w tym sklepie, doprawdy nie
sądzę aby tak to odbierała. Nie sprawia wrażenia kretynki więc zapewne
doskonale sobie poradziła z ewentualnym maglowaniem.

Marcepan

unread,
May 27, 2013, 4:31:28 PM5/27/13
to
> Właściwie po co to niszczenie, przecież skoro karta jest zablokowana to i
> tak nie ma jak jej użyć, więc po co ją niszczyć?

Bez sensu. Tak samo jak wymóg niszczenia starych zdezaktualizowanych kart
gdy otrzyma się wznowioną. Teoretycznie stara może służyc jako "zdrapka" do
zamarzniętych szyb ale praktycznie, tak jak pisze MarekZ , okazuje się że sa
kraje i usługi gdzie można jej jeszcze użyć.

mac

unread,
May 27, 2013, 4:58:31 PM5/27/13
to
W dniu 2013-05-27 21:30, Marek pisze:
> Witam, z filmów (amerykańskich) wszyscy znają scene przecinania przez
> sprzedawcę karty płatniczej delikwentowi, któremu z jakiś powodów bank
> unieważnił kartę.
> Ostatnio podobną scenę widziałem w jednym z rodzimych seriali. Czy u nas
> jest też taka sytuacja możliwa tzn. sprzedawca na terminalu dostanie
> polecenie "zniszcz kartę"? Czy ktoś z Was był świadkiem takiej sytuacji?

ja sie kiedys pomylilem trzeci raz z PINem w jednym ze sklepow i Pani
zareagowala "ojej tu mi napisalo ze mam zatrzymac karte... i co ja mam
zrobic?"

pokazalem dowod (za bardzo go nie ogladala) i karte jednak mi oddala :-)

m.


lukz

unread,
May 28, 2013, 3:05:42 AM5/28/13
to
.
>
> Kartę naturalnie zabrałem i nie pozwoliłem nic z nią robić. Zapłaciłem
> inną. Pani kasjerka była dość zdeterminowana, dostają chyba jakąś drobną
> sumkę za każdą zatrzymaną kartę.

Znajoma dostala za zatrzymanie karty 50 albo 100 zl, od Polcardu chyba.
Ale to bylo jakies 6 lat temu

cef

unread,
May 28, 2013, 4:54:08 PM5/28/13
to
MarekZ wrote:

>> A po kontakcie z takim delikwentem dziewczynę czeka maglowanie,
>> dlaczego nie zatrzymała karty.
>
> Jako że znamy się do dziś i ona nadal pracuje w tym sklepie, doprawdy
> nie sądzę aby tak to odbierała. Nie sprawia wrażenia kretynki więc
> zapewne doskonale sobie poradziła z ewentualnym maglowaniem.

"Wyrwał mi tę kartę, ukraść chciał - no pewnie, bo po co by wyrywał..."

:-)

Message has been deleted

kokos...@gmail.com

unread,
May 29, 2013, 2:10:11 AM5/29/13
to
O! Panie kierowniku, co ten z karta tam narobił! O! I tu tez! same szkody!

Krzysztof Halasa

unread,
May 30, 2013, 8:31:06 AM5/30/13
to
Joossef <xxxgri...@gmail.com> writes:

> Na terminalu wyrzuciło jej komunikat "Zatrzymaj kartę"
> Jest nauczona, że powinna ją przeciąć, wypisać protokół i tyle.
> A po kontakcie z takim delikwentem dziewczynę czeka maglowanie,
> dlaczego nie zatrzymała karty.

Nie ma przecież bezwzględnego obowiązku, mogła "czuć się zagrożona".
Bez przesady.

Zwłaszcza że, jak rozumiem, druga karta z tym samym nazwiskiem
"przeszła", a podrobienie karty nie wchodziło chyba w rachubę.
--
Krzysztof Halasa

krzysztofsf

unread,
May 30, 2013, 9:16:07 AM5/30/13
to
On 27 Maj, 22:30, A.L. <alewa...@aol.com> wrote:
> On Mon, 27 May 2013 21:30:40 +0200, Marek <f...@fakeemail.com> wrote:
> >Witam,
> >z filmów (ameryka?skich) wszyscy znaj? scene przecinania przez
> >sprzedawc? karty p?atniczej  delikwentowi, któremu z jaki? powodów
> >bank uniewa?ni? kart?.
>
> Urban legend. Moze w Polsce jest to mozliwe, ale w USA na pewno nie.
>


Taka operacja uniemozliwia wykorzystanie karty przez zatrzymujacego.
w czasach "zelazek" jak najbardziej logiczne i wskazane.
Ciekaw jestem, czy taka obecnie zatrzymana karta, mozna jeszcze
wykonywac transakcje bezstykowe?
Powinno to byc uniemozliwone, wzglednie transakcje po godzinie
zablokowania karty nie powinny byc juz ksiegowane na jej rachunku?

A.L.

unread,
Jun 6, 2013, 1:11:33 PM6/6/13
to
On Thu, 30 May 2013 06:16:07 -0700 (PDT), krzysztofsf
<krzys...@wp.pl> wrote:

>On 27 Maj, 22:30, A.L. <alewa...@aol.com> wrote:
>> On Mon, 27 May 2013 21:30:40 +0200, Marek <f...@fakeemail.com> wrote:
>> >Witam,
>> >z film�w (ameryka?skich) wszyscy znaj? scene przecinania przez
>> >sprzedawc? karty p?atniczej �delikwentowi, kt�remu z jaki? powod�w
>> >bank uniewa?ni? kart?.
>>
>> Urban legend. Moze w Polsce jest to mozliwe, ale w USA na pewno nie.
>>
>
>
>Taka operacja uniemozliwia wykorzystanie karty przez zatrzymujacego.
>w czasach "zelazek" jak najbardziej logiczne i wskazane.
>Ciekaw jestem, czy taka obecnie zatrzymana karta, mozna jeszcze
>wykonywac transakcje bezstykowe?
>Powinno to byc uniemozliwone, wzglednie transakcje po godzinie
>zablokowania karty nie powinny byc juz ksiegowane na jej rachunku?

Ze wzgledow bezpieczenstwa, w USA nie wolno spzredawcy nic robic z
niewazna karta. Musi oddac. Z tego prostego powodu ze nei wie czy w
przypadku zabrania czy przeciecia, osobnik po drugiej stronie lady nei
wyjmie "guna" i sprzedawcy nie zastrzeli. W przypadku pomylkowego
zatrzymania mogloby sie skonczyc procesem i sowitym odszkodowaniem.

W razie watpliwosci, pracownik moze wezwac policje. Najlepiej
niepostrzezenie.

Zasada numer jeden w USA niezbedna do przezycia jest pozostawienie
wymierzania sparwiedliwosci policji, a pomaganie innym - urzedom i
instytucjom zajmujacym sie pomaganiem.

Zatrzymanie sie przy unieruchomionym samochodzie aby pomoc wymienic
kolo moze sie skonczyc utrata samochodu lub zycia.

A.L.

Marek

unread,
Jun 6, 2013, 4:11:20 PM6/6/13
to
On Thu, 06 Jun 2013 12:11:33 -0500, A.L. <alew...@aol.com> wrote:
> Zatrzymanie sie przy unieruchomionym samochodzie aby pomoc wymienic
> kolo moze sie skonczyc utrata samochodu lub zycia.

Mógłbyś jaśniej? Czemu nie można pomoc? To po co wszyscy się do
wszystkich tam uśmiechają i pozdrawiają na ulicy?

--
Marek

Titus_A...@somewhere.in.the.world

unread,
Jun 6, 2013, 8:53:30 PM6/6/13
to
In article <almarsoft.4186...@news.neostrada.pl>,
Marek <fa...@fakeemail.com> wrote:

> On Thu, 06 Jun 2013 12:11:33 -0500, A.L. <alew...@aol.com> wrote:
> > Zatrzymanie sie przy unieruchomionym samochodzie aby pomoc wymienic
> > kolo moze sie skonczyc utrata samochodu lub zycia.
>
> MĂłgĹ byĹ jaĹ niej? Czemu nie moĹźna pomoc? To po co wszyscy siÄ do
> wszystkich tam uĹ miechajÄ i pozdrawiajÄ na ulicy?

To pewnie chodzi o wtorki. W wtorki w Ameryce rabuja. A w czwartki
gwalca.
Albo odwrotnie.
Co za pokrecony kraj.
--
TA

witek

unread,
Jun 6, 2013, 9:59:11 PM6/6/13
to
Marek wrote:
> On Thu, 06 Jun 2013 12:11:33 -0500, A.L. <alew...@aol.com> wrote:
>> Zatrzymanie sie przy unieruchomionym samochodzie aby pomoc wymienic
>> kolo moze sie skonczyc utrata samochodu lub zycia.
>
> Mógłbyś jaśniej? Czemu nie można pomoc?

Mozna. Najlepsza pomoc to zadzwonic po fachowców.
Fachowa pomoc zrobi to szybciej i lepiej. W dobie telefonow komorkowych
zwykle nikt sie nie wtraca, bo kazdy sobie poradzi sam. A juz na pewno
ktos przed tobą zdazyl zadzwonic, ze ktos stoi na drodze i macha łapką
po pomoc.

Jak sie zatrzymasz sam, możesz być niechący "źle zrozumiany".
Szczegolnie na rozdrozach.
Jak chcesz pomoc, to zapytaj sie czy nie potrzebuje pomocy, ale lepiej
nie wysiadaj z samochodu dopoki sie nie upewnisz, ze druga strona ma na
takie spotkanie ochote.

> To po co wszyscy się do
> wszystkich tam uśmiechają i pozdrawiają na ulicy?
>

dokladnie z tego samego powodu dla ktorego ty mowisz dzien dobry
wchodzac gdzies cos zalatwic.
taki zwyczaj.

0 new messages