Jeżeli bank uzna reklamację to kasa pojawi się na koncie. A jeżeli nie
to...sama rozumiesz
doświadczysz na własnej skórze jak to jest korzystać z usług "darmowego"
banku.
W każdym razie bank ma na rozpatrzenie reklamacji 30 dni! Cierpliwość
wskazana...
pozdr.
Dwukrotnie mi zeżarło kasę bez potwierdzenia i dwukrotnie odzyskałam ją bez
większej walki. Cierpliwie czekaj. W najdłuższym przypadku trwało to ok
tygodnia od złożenia reklamacji.
Pozdr
Dana
------------------------------------------
Witam.
Co prawda to nie mi a znajomemu "połknęło" kasę. O kasę sie nie martw.
Żaden bank nie będzie narażał się na szwank ze względu na parę groszy.
Z tym, że zachowaj max. cierpliwości, czyli 30 dni do rozpatrzenia
reklamacji (życzę Tobie szybszego rozpatrzenia sprawy) a po upływie
tego czasu skontaktuj sie z mLinią i pewnie to samo wyjdzie z Ciebie -
zaczniesz krzyczeć na obsługę banku itp. a kasa w ciągu 1-go dnia od
telefonu będzie na koncie.
Pozdro
Robson
> Żaden bank nie będzie narażał się na szwank ze względu na parę groszy.
Na forum mBanku można znaleźć historie ludzi, którym reklamacji nie uznano.
--
Marcin Mokrzycki
gg:659336 o2:mmokrzycki
> Czy połknięta kaska zostanie mi zwrócona czy do tej pory przeze mnie zawsze
> chwalony mBank pozbawi mnie część wynagrodzenia, które chciałam wpłacic na konto?
Trudno zgadnąć, ale mnie kiedyś (kilkanaście lat temu) bankomat PeKaO SA
nie wypłacił 50 złotych (za szybko zabrał z powrotem -- nie zdążyłem zabrać)
i reklamację uwzględniono. Akurat wówczas spaliłem komuś palnik (lampę uliczną)
za 50 złotych i obiecałem, że pieniądze zwrócę. :) Reklamację rozpatrzono na
moją korzyść natychmiast po tym, jak oddałem pieniądze za palnik, co utwierdziło
mnie w wierze w tak zwaną sprawiedliwość Boską. Może i Ty masz coś na sumieniu? ;)
Swoją drogą -- nieźle zarabiasz, skoro potrzebne było rozłożenie wpłaty na kilka
rat... ;) IMO ktoś policzy pieniądze w bankomacie, zerknie na reklamacje i wydruki
(czy inne zapiski) bankomatu, i jeśli podana przez Ciebie kwota jakoś ;) pokryje
się z bilansami (albo raczej z brakiem bilansów) to pieniądze Ci oddadzą. :) Może
nawet z przeprosinami, bo jednak to chyba nie jest Twój błąd. :)
--
.`'.-. ._. .-.
.'O`-' ., ; o.' leszekc@@alpha.net.pl '.O_'
`-:`-'.'. '`\.'`.' ~'~'~'~'~'~'~'~'~'~'~ o.`.,
o'\:/.d`|'.;. p \ ;'. . ;,,. ; . ,.. ; ;, .;. . .;\|/....
pozdr
> Wpłacałam może nie po jednym banknocie, ale po małych kwotach. Ale chyba
> jednak był to ostatni raz. Dla mnie nawet tydzień czekania na kaskę (mam
> nadzieję, że oddadzą), to zbyt długo. Tym bardziej, że to wypłata za
> styczeń (ZUS tak szybko płaci za urlop macierzyński) i naprawdę kaskę
> potrzebuję.
Dobra zasada korzystania z wpłatomatu jest taka, żeby nie wkładać do
piekielnej maszyny jednorazowo więcej pieniędzy niż jesteś w stanie
przeboleć przez czas rozpatrywania reklamacji :).
Chociaż i tak się chwali że w ogóle rozłożyłeś to na kilka rat. Taki Eneuel
Leszek to widać robi ty tylko powyżej 10tys :).
p. m.
-----
> Taki
> ale z ciebie inteligent. Pomysl sam kto bylby tak glupi, zeby cala wyplate
> (nawet jesli to 1000zl) wplacac za jednym zamachem do wplatomatu.
Ja.
> Wniosek z taki, ze wplatomaty sa praktyczne przy zalozeniu wplacania po 1 banknocie.
I zapewne po każdym warto wziąć pokwitowanie, albo i ;) być może zaczekać na
dopisanie wpłaty do stanu konta. :) Ja już nie czekam na dopisanie -- wkładam
tyle banknotów, ile mam akurat przy sobie (wcześniej je liczę i zapamiętuję,
ile jakich wkładam) sprawdzam i akceptuję, po czym biorę pokwitowanie i wychodzę.
Swego czasu sympatyczna Ania popatrzyła na mnie jak na idiotę, gdy wpłacałem
pieniądze na oba konta w Polbanku, zamiast na jedno. Akurat miała pecha,
bo jedna z kart (z jednego z tych dwóch kont) nawaliła (gdybym nie rozłożył
wpłaty na dwa konta, nie mógłbym pobrać pieniędzy w bankomacie) ale ogólnie
nie widzę powodu do komplikowania sobie życia. :) (w tym moim wypadku
poprzez wpłacanie na kilka kont a w przypadku wpłacania w bankomacie
poprzez wpłacanie po jednym banknocie)
Na razie wpłacałem tylko kilkanaście razy w bankomacie (może ze dwadzieścia)
ale i tak uważam tę drogę za mniej niebezpieczną niż wpłacanie w ,,kasie'', :)
gdzie dość często :) miewam problemy, do których niby się przyzwyczaiłem, :)
ale które jednak uważam za niemiłe.
Dziś, pewnie około 13:10 :) będę wpłacał kolejny raz -- proszę o trzymanie kciuków. ;)
(czyli o życzenie mi, abym miał jakieś trudności z wpłaceniem) Wpłacę (zamierzam wpłacić)
w bankomacie Polbanku, skąd przeleję (przeleję wcześniej) na eKonto w mBanku, aby stamtąd
opłacić za freeko nie mój ZUS. :)
BTW -- chyba warto już przelać na to eKonto. :)
> Dobra zasada korzystania z wpłatomatu jest taka, żeby nie wkładać do
> piekielnej maszyny jednorazowo więcej pieniędzy niż jesteś w stanie
> przeboleć przez czas rozpatrywania reklamacji :).
>
> Chociaż i tak się chwali że w ogóle rozłożyłeś to na kilka rat. Taki Eneuel
> Leszek to widać robi ty tylko powyżej 10tys :).
Polbankowe bankomaty chyba nie przyjmują więcej niż 50 sztuk naraz, więc
10 kilo to akuratna wielkość do podziału. :) Ale ja po tyle nie wpłacam.
Dziś wpłacę ze dwie lub trzy stówy -- nawet jeszcze nie wiem ile. :) Zaś
zwykle wpłacam nie więcej niż 1 tysiąc. I nie rozkładam, bo mi zależy na
czasie. Liczę, wkładam, sprawdzam, akceptuję i zabieram pokwitowanie. :)
Cieszę się z tych powodów, że trwa to tak krótko i możliwe jest o każdej
porze dnia (czy nocy) czyli także wówczas, gdy w strefie szatana (zwanej
strefą parkowania płatnego) nie buszują przeklęte :) anioły, górnolotnie
nazywane inspektorami UM. ;)
Ale gdy już będę wpłacał po 10 kilo naraz -- też nie będę rozkładał. :)
Kiedyś tyle mogłem zarabiać dziennie. :) Później nie miałem co jeść. :)
A teraz... Chyba teraz idę już spać. :)
E
> O boosz... nie... znowu bedzie o palcu...
Nie będzie. :) Stan palca nie jest ustalony. :)
(więc nie będzie)
> BTW -- chyba warto już przelać na to eKonto. :)
Oczywiście Polbankowe przelewanie z własnego na własne działa
na niby, więc przelew będę musiał powtórzyć za kilka godzin. :)
Mam niejasne przeczucie/wrażenie, że te (rzekomo automagiczne)
przelewy robione są ręcznie. :)
Przypominało się mi, że w dzień także Polbankowa obsługa chodził
tak sobie -- mam milka świeżych snapów z błędami strony. :)
>
> Polbankowe bankomaty chyba nie przyjmują więcej niż 50 sztuk naraz, więc
> 10 kilo to akuratna wielkość do podziału. :) Ale ja po tyle nie wpłacam.
> Dziś wpłacę ze dwie lub trzy stówy -- nawet jeszcze nie wiem ile. :) Zaś
> zwykle wpłacam nie więcej niż 1 tysiąc. I nie rozkładam, bo mi zależy na
> czasie.
Polbankowe wplatomaty sa nowe i nienadmiernie obciazone - to mechanika
dziala bez problemu.
mBankowe wyeksploatowane, to czestotliwosc awarii jest wieksza.
Z tego co pisza na formu mBanku, to zdazaja sie awarie przed
przeliczeniem banknotow i wtedy logi bankomatu nie podaja, ze
cokolwiek wlozono, lub wykazuja jeden banknot zamiast "pliku".
No i najwazniejsze - jesli wplacasz mniejszymi porcjami, to w
przypadku awarii reszta gotowki zostaje ci w reku. Gdy zatnie sie na
calosci wplacanych srodkow - to calosc masz zamrozona na reklamacji do
czasu wyjasnienia.
: mBankowe wyeksploatowane, to czestotliwosc awarii jest wieksza.
: Z tego co pisza na formu mBanku, to zdazaja sie awarie przed
: przeliczeniem banknotow i wtedy logi bankomatu nie podaja, ze
: cokolwiek wlozono, lub wykazuja jeden banknot zamiast "pliku".
: No i najwazniejsze - jesli wplacasz mniejszymi porcjami, to w
: przypadku awarii reszta gotowki zostaje ci w reku.
W tym ręku czy w tamtym ręku?
: Gdy zatnie sie na
: calosci wplacanych srodkow - to calosc masz zamrozona na reklamacji do
: czasu wyjasnienia.
Poza płcią ręki OK.
Czekam na białostockie wpłatomaty mBanku, jako że przelewanie
z Polbanku niekoniecznie jest proste. Raczej do tych mBankowych
też będę wkładał plik ;) banknotów. Czasami to pewnie będzie
naraz i pięć banknotów. :) Tak więc będzie możliwość zweryfikowania
Twojej tezy, jako że te wpłatopmaty zapewne będą nowe.
BTW Polbanku -- chyba już dwa dni odpowiadają :) mi na moje
pytanie dotyczące usuwania odbiorcy z listy odbiorców przelewów...
Zapewne i w mBanku coś się popsuje, gdy ów bank pochwalę. :)
Użytkownik "Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console>
napisał w wiadomości news:frdkre$djs$1...@flis.man.torun.pl...
>
> "krzysztofsf"
> 0a58fe20-7e5c-4135...@e60g2000hsh.googlegroups.com
>
> /.../
> : No i najwazniejsze - jesli wplacasz mniejszymi porcjami, to w
> : przypadku awarii reszta gotowki zostaje ci w reku.
>
> W tym ręku czy w tamtym ręku?
>
> : Gdy zatnie sie na
> : calosci wplacanych srodkow - to calosc masz zamrozona na reklamacji do
> : czasu wyjasnienia.
>
> Poza płcią ręki OK.
> /.../
???
Jest poprawnie!
> Jest poprawnie!
Ale pozostaje pytanie: czy w prawym ręku, czy w lewym ręku? ;)
ręka ż III, CMs. ręce; lm M. ręce, D. rąk, N. rękami a. rękoma, Ms. rękach (ręku)
«chwytna część kończyny górnej u człowieka i u naczelnych, składająca się
z nadgarstka, śródręcza i palców; potocznie: cała kończyna górna (od barku po palce)»
Słownik JP PWN sprzed kilku lat podaje:
Nieść, trzymać coś w prawej ręce, w obu rękach.
Żyć, gospodarować z ołówkiem w ręku
Mieć fach w ręku; mieć w ręku kawałek chleba
Użytkownik "Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console>
napisał w wiadomości news:freebe$l51$1...@flis.man.torun.pl...
>
> "kashmiri" frdo8a$h6j$1...@news.interia.pl
>
>> Jest poprawnie!
>
> Ale pozostaje pytanie: czy w prawym ręku, czy w lewym ręku? ;)
>
> ręka ż III, CMs. ręce; lm M. ręce, D. rąk, N. rękami a. rękoma, Ms.
> rękach (ręku)
>
> «chwytna część kończyny górnej u człowieka i u naczelnych, składająca się
> z nadgarstka, śródręcza i palców; potocznie: cała kończyna górna (od
> barku po palce)»
>
> Słownik JP PWN sprzed kilku lat podaje:
>
> Nieść, trzymać coś w prawej ręce, w obu rękach.
>
>
>
> Żyć, gospodarować z ołówkiem w ręku
> Mieć fach w ręku; mieć w ręku kawałek chleba
"(w) ręku" to dawna liczba podwójna i znaczy "(w) obu rękach".
Dlatego nie można mówić: w prawym/lewym ręku. Tylko: w ręku.
"Kobieta z dzieckiem na ręku" to "niosąca dziecko (na rękach)", a nie "z
dzieckiem na jednej ręce".
Jest jeszcze parę innych pozostałości liczby podwójnej w jęz. polskim -
wiesz jakie?
Pozdr.
k.
> "(w) ręku" to dawna liczba podwójna i znaczy "(w) obu rękach".
> Dlatego nie można mówić: w prawym/lewym ręku. Tylko: w ręku.
> "Kobieta z dzieckiem na ręku" to "niosąca dziecko (na rękach)", a nie "z
> dzieckiem na jednej ręce".
> Jest jeszcze parę innych pozostałości liczby podwójnej w jęz. polskim - wiesz jakie?
Nie wiem. :)
Czy Twoim zdaniem mogę mieć swoje zdanie dotyczące określenia 'w ręku?', czy nie mogę? :)
Użytkownik "Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console>
napisał w wiadomości news:freqn2$74k$1...@inews.gazeta.pl...
>
> "kashmiri" frenbj$vvh$1...@news.interia.pl
>
>> "(w) ręku" to dawna liczba podwójna i znaczy "(w) obu rękach".
>
>> Dlatego nie można mówić: w prawym/lewym ręku. Tylko: w ręku.
>
>> "Kobieta z dzieckiem na ręku" to "niosąca dziecko (na rękach)", a nie "z
>> dzieckiem na jednej ręce".
>
>> Jest jeszcze parę innych pozostałości liczby podwójnej w jęz. polskim -
>> wiesz jakie?
>
> Nie wiem. :)
ucho - ucha siatki (l.mn.), ale uszy człowieka/zwierzęcia (l.podw.)
oko - oka sieci (l.mn), ale oczy ludzkie (l.podw.)
może jeszcze jakieś, nie pamiętam.
> Czy Twoim zdaniem mogę mieć swoje zdanie dotyczące określenia 'w ręku?',
> czy nie mogę? :)
Oczywiście że możesz, masz prawo nawet poprawiać innych. Przecież nikt nie
ma obowiązku wiedzieć wszystkiego ;)
pozdr.
k.
To przejedź się do Galerii Białej przy Miłosza - tam znajdziesz. Razem z
mBankowym POK.
K.
: To przejedź się do Galerii Białej przy Miłosza - tam znajdziesz. Razem z mBankowym POK.
Mówiono mi, że będą dopiero pod koniec marca, ale sprawdzę.
Rozumiem, że jest gdzieś obok/niedaleko POKu.
A może wiesz, gdzie będą stały kolejne? Do Białej mam blisko, ale
sama Biała jest potężna, a nie mam ochoty na tracenie czasu. :)
Naprzeciwko kas Reala vis-a-vis po skosie do sklepu z herbatą, w pobliżu
placówki PAF.
K.
: Naprzeciwko kas Reala vis-a-vis po skosie do sklepu z herbatą, w pobliżu placówki PAF.
Dziękuję. Szkoda, że pod taki wpłatomat nie można podjechać samochodem. :)
Zazwyczaj nie parkuję daleko, a ta galeria to jak malutkie miasteczko :)
z bezwzględnym zakazem ruchu. :)
> " 666" frchja$n8m$1...@news.wp.pl
> > O boosz... nie... znowu bedzie o palcu...
> Nie będzie. :) Stan palca nie jest ustalony. :)
Specjalnie dla Ciebie ustaliłem ów stan. :) Oto i on:
Przedostatni paliczek jest nadal pogrubiony a ostatni staw nadal zaczerwieniony.
Ponadto widać posuwającą się** deformację paznokcia oraz stopniowe zanikanie****
wyprostu ostatniego stawu. Dzisiaj już wiadomo na pewno, że pełne****** zginanie
tego palca nie będzie nigdy możliwe. No i palec jest nadal obrzęknięty ogólnie.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
** deformacja posuwa się i za jakiś czas zostanie odcięta
(lub raczej odgryziona -- bo ja lubię ogryzanie paznokci)
**** zaczęło się od około 20 stopni, teraz jest zazwyczaj mniej niż
15 stopni, ale bez myszkowania :) potrafi spadać nawet do 5 stopni
(teraz, tuż po intensywnych ćwiczeniach jest właśnie 5 stopni;
ideałem jest oczywiście pełny wyprost, czyli 0 stopni, ale ponoć
mniej niż 10 stopni to bardzo dobry wynik; przeprostowanie przy
pomocy lewej ręki jest możliwe do około -20 stopni, więc staw
jest sprawny)
****** czyli do 360 stopni (bo i jak zgiąć jakikolwiek palec w taki sposób?)
na razie jest niemal 110 stopni w stawie przedostatnim i ponad 70 stopni
w stawie ostatnim (ideał to chyba odpowiednio 110 stopni i 80 stopni, ale
ja chcę więcej i stawy pozwalają na więcej, co widać w czasie ćwiczeń,
gdy przyginam je lewą rączką)
Jednym słowem -- życie jest brutalne... Być może za jakiś czas
nikt mi nie uwierzy w to, że ścięgno prostownika było zerwane. :)
Odczuwam ból (zwłaszcza po przebudzeniu) i czasami lekkie strzykanie,
ale to raptem niepełne 3 miesiące po zerwaniu. :) Za jeden tydzień
(bez kilku godzin?) miną pełne 3 miesiące, z których luty ma tylko
29 dni. :) Dziś natomiast minął 84 dzień, czyli 12 tydzień, jeśli
dobrze policzyłem, a nigdy w arytmetyce nie byłem mocny. :) (9 dni
grudnia, 31 dni stycznia, 29 dni lutego i 15 dni marca) Dla mnie
to jak wieczność!!!
Złamany wczesnym latem 2004 roku wskaziciel tej ręki dochodził do
siebie znacznie dłużej. Widoczny obrzęk utrzymywał się przez trzy
lata; ból czuję nadal. Oczywiście nadal jest trochę zdeformowany:
ma uszkodzoną opuszkę a począwszy od koniuszka :) przedostatniego
paliczka jest lekko odgięty od osi i lekko zrotowany.
Tym razem fachowa pomoc nadciągnęła bardzo szybko (następnego
dnia) a skorzystałem z niej już w szóstym dniu po kontuzji. :)
Przy złamaniu wskaziciela fachowej pomocy udzielono mi dopiero
ćwierć roku po kontuzji...
Złamanym wiosną 2004 roku małym (piątym) palcem prawej ręki
fachowcy zajęli się szybko i efekt widać -- zakres ruchu
tego palca jest teraz lepszy niż był przed złamaniem, :)
nie ma widocznych deformacji a ból występuje tak rzadko,
że nie pamiętam, kiedy ów palec bolał ostatni raz.
Lekarze to (ogólnie rzecz ujmując/uogólniając) mądrzy i odważni ludzie. :)
Oczywiście nie wszyscy, ale na całą masę ortopedów
(3 pierwsze dni po zerwaniu ścięgna przyniosły mi kontakt
z 6 ortopedami; kolejne dni zapoznały mnie z kilkunastoma
następnymi, a przez całe swoje życie poznałem co najmniej
pół setki różnych ortopedów),
którzy udzielali mi pomocy, raptem trafiło się kilku przygłupów, :)
których jakieś (; wewnętrzne głosy ;) namówiły do czynów niechlubnych. :)
-=-
Wracając do III palca -- podtrzymuję niewiarygodne 5 stopni wyprostu!!!
Oczywiście bez pomagania lewą ręką. Tyle udaje się na samych ścięgnach
prawej. :) Być może nie do końca jest OK z unerwieniem palca i sterowanie
nim nieco głupieje. Być może trzeba jeszcze trochę czasu, abym nauczył
się nowego układu, czyli posługiwania się tym nowym :) palcem. :) Przez
jakiś czas źle odbierałem nim/palcem kształty chwytanych przedmiotów. :)
Ile placisz za bilet parkingowy parkujac w poblizu?
> ucho - ucha siatki (l.mn.), ale uszy człowieka/zwierzęcia (l.podw.)
> oko - oka sieci (l.mn), ale oczy ludzkie (l.podw.)
Czyli:
-- Małgosia ma piwne oczy, ale Jaś i Małgosia mają piwne oka. ;)
> może jeszcze jakieś, nie pamiętam.
Liczba podwójna już nie istnieje i MZ nie warto jej stosować.
Podobnie nie istnieje już masa słów czy zwrotów.
> > Czy Twoim zdaniem mogę mieć swoje zdanie dotyczące określenia 'w ręku?',
> > czy nie mogę? :)
> Oczywiście że możesz, masz prawo nawet poprawiać innych.
Zauważ, że nie poprawiałem, ale wyraziłem swoje zdanie.
> Przecież nikt nie ma obowiązku wiedzieć wszystkiego ;)
Obowiązek jest rzeczownikiem, więc nie można mieć w obowiązku czegoś,
co wyraża się czasownikiem. To jakby jakaś czynność była elementem
rzeczy/przedmiotów.
-- Wśród pudełek znalazłem chodzić i wiedzieć. ;)
Powyższe może być, ale już pudełko nie może być wstążką. ;)
Poniższe już jest błędne:
-- Byli tam ludzie: dzieci, kobiety, mężczyźni i hipopotamy. ;)
Ogólny zbiór (obowiązek/obowiązki) to rzeczowniki, dlaczego więc
jakiś szczególny jego podzbiór (wiedzieć) miałby być czasownikiem? :)
-=-
Wracając do liczby podwójnej -- proponuję przeniesienie się na polszczyznę. :)
-----
> Dziękuję. Szkoda, że pod taki wpłatomat nie można podjechać samochodem. :)
> Zazwyczaj nie parkuję daleko, a ta galeria to jak malutkie miasteczko :)
> z bezwzględnym zakazem ruchu. :)
: Ile placisz za bilet parkingowy parkujac w poblizu?
Przed 14 miesiącami straciłem poczucie czasu po tym, jak przesiedziałem
miesiąc przed komputerem z powodu uszkodzonego kolana. Zapłaciłem wówczas
36 złotych -- było ciemno i uważałem, że jest już po 18 godzinie. Normalnie
raczej trudno mnie na czymś takim przyłapać. :)
Nie kupuję biletów parkingowych.
Na o/za/płacenie mam 5 minut -- to masa czasu. Stawiam samochód, wchodzę
do sklepu, oglądam co chcę i wychodzę. Czasami potrafię tak obskoczyć dwa
sklepy. :) Ostatnio mam kłopoty z prawym kolanem, przez co chodzę wolniej,
ale choć komfort mniejszy -- jakoś sobie radzę. :)
Ponadto czasami stawiam samochód poza siedliskiem szatana (strefą płatnego
parkowania) i chodzę po Białymstoku spokojnie piechotą. :) Wbrew pozorom
można tak dotrzeć wszędzie w tym mieście. :) W ubiegłym roku miałem kłopot,
gdyż mój samochód można było uznać za porzucony ;) i zabrać w majestacie
prawa jako śmieć. ;) Teraz, po blacharce, samochód wygląda dostojnie. :)
Chcę kupić nowy, ale nie potrafię się zdecydować. :) Najlepiej pasuje mi
BMW 3, ale w salonie jest trochę za drogie a i pana Breczko znam ze złej
strony. :) Wyjściem jest kupno samochodu na Lipowej 30/210. :) Proces
decyzyjny trwa ;) a pieniądze marnują się. :) Samochód musi: być nowy;
być krótki, ale mieć duży rozstaw osi; mieć duże szyby; być napędzany
Dieslem z automatyczną skrzynią biegów; mieć ocynkowane blachy...
No i od 17:30 upadli aniołowie (zwani inspektorami UM) nie sprawdzają opłat.
Dwa (z trzech) wpłatomaty Polbanku znajdują się na granicy siedliska szatana. :)
Wpłacenie pieniędzy w Polbanku (czy u sympatycznej bankierki, czy w bankomacie)
trwa zdecydowanie mniej niż 5 minut. Co innego z Lukas... Tam jakikolwiek kontakt
z obsługą trwał nie mniej niż pół godziny... No i obsługanci Polbanku bez sprzeciwu
przyjęli moje wyjście (raz taki kontakt trwał dłużej niż 5 minut) w czasie załatwiania
mnie, :) zaś w Lukas kręcono nosem na takie praktyki...
Parkuję za darmo, a w gorące dni -- i za darmo, i w cieniu. :)
I zazwyczaj pod drzwiami sklepu czy banku -- aby nawiązać do tematyki grupy. :)
-==-
W warszawskim siedlisku szatana parkuję zazwyczaj pod ziemią w hotelach lub na
parkingu biblioteki i w podobnych miejscach :) lub na posesjach prywatnych.
> No cóż, w takim razie od dzisiaj w KF :-)
Korzystam z różnych komputerów, różnych sieci, różnych serwerów
grup dyskusyjnych i tylko słowo 'Eneuel' jest stałe, dlatego to
właśnie słowo umieść w regułach OE -- nie zaś (na przykład) mój
@dres m@ilowy.
Użytkownik "Eneuel Leszek Ciszewski" <pro...@czytac.fontem.lucida.console>
napisał w wiadomości news:frhi9g$km0$1...@flis.man.torun.pl...
>
> "kashmiri" freu5t$a3l$1...@news.interia.pl
>
>> ucho - ucha siatki (l.mn.), ale uszy człowieka/zwierzęcia (l.podw.)
>> oko - oka sieci (l.mn), ale oczy ludzkie (l.podw.)
>
> Czyli:
>
> -- Małgosia ma piwne oczy, ale Jaś i Małgosia mają piwne oka. ;)
>
>> może jeszcze jakieś, nie pamiętam.
>
> Liczba podwójna już nie istnieje i MZ nie warto jej stosować.
> Podobnie nie istnieje już masa słów czy zwrotów.
"oczy", "uszy", "w ręku" są więc już zakazane?
[ciach]
>> Przecież nikt nie ma obowiązku wiedzieć wszystkiego ;)
>
> Obowiązek jest rzeczownikiem, więc nie można mieć w obowiązku czegoś,
> co wyraża się czasownikiem. To jakby jakaś czynność była elementem
> rzeczy/przedmiotów.
>
> -- Wśród pudełek znalazłem chodzić i wiedzieć. ;)
>
> Powyższe może być, ale już pudełko nie może być wstążką. ;)
>
> Poniższe już jest błędne:
>
> -- Byli tam ludzie: dzieci, kobiety, mężczyźni i hipopotamy. ;)
>
> Ogólny zbiór (obowiązek/obowiązki) to rzeczowniki, dlaczego więc
> jakiś szczególny jego podzbiór (wiedzieć) miałby być czasownikiem? :)
Środek nocy, wichura wieje, samotni ludzie przez monitorami szaleją.....
> Wracając do liczby podwójnej -- proponuję przeniesienie się na
> polszczyznę. :)
... I to taką jak uczyli mnie w szóstej klasie :P
Jak dla mnie EOT.
> > Liczba podwójna już nie istnieje i MZ nie warto jej stosować.
> > Podobnie nie istnieje już masa słów czy zwrotów.
> "oczy", "uszy", "w ręku" są więc już zakazane?
0. Nie twierdzę, że jakieś słowa wyszły z użycia,
lecz że liczba podwójna wyszła z użycia.
Słowa 'oczy' czy 'uszy' niczego nie mącą.
1. Jeśli nawet jakaś konstrukcja gramatyczna
wyjdzie z użycia, nie musi być zakazaną.
Podobnie jest ze słowami. Wracając do samochodów
-- raczej nie używamy dziś słowa 'gazolina', :)
choć zakazane nie jest, a jedynie mąci wypowiedzi.
Oczywiście można używać tego rodzaju słów, ale nie
na co dzień, a w szczególnych okolicznościach -- na
przykład wówczas, gdy chcemy nawiązać do dawnych czasów.
2. Jak już napisałem -- chcesz o tym rozmawiać, to
idźmy na polszczyznę. Na kolejny Twój post tego
typu raczej nie odpowiem tutaj.