Taki arytkul z Wyborczej o tym jak przekredytowanie doprowadzilo do
samobojstwa:
http://wyborcza.pl/1,87648,7728162,Ukredytowany.html?as=1&startsz=x
Abstrahujac od sytuacji osobistej bohatera artykulu pojawia sie pytanie
o to czy banki cokolwiek weryfikuja w rzeczywistosci? Sam jak bralem KK
w Citi to wystarczylo tylko oswiadczenie, zadnych zaswiadczen.
Druga sprawa to po co jest BIK jezeli nie ma w nim wszystkich kredytow.
Czy taka baza gdzie jest czesc kredytow a czesc nie ma jakis sens? No bo
tak naprawde jezeli z BIKu wynika, ze czlowiek nie ma kredytu to i tak
dalej nie wiemy czy rzeczywiscie nie ma czy jakis bank nie wpisal.
Pozdrawiam,
Marcin
> Witam,
>
> Taki arytkul z Wyborczej o tym jak przekredytowanie doprowadzilo do
> samobojstwa:
> http://wyborcza.pl/1,87648,7728162,Ukredytowany.html?as=1&startsz=x
Najbardziej przerażający jest fakt, że BIK nie chce ujawnić informacji o
historii kredytowej (a tym samym o zadłużeniu) zmarłego. Jak zachować się w
takiej sytuacji? Przez te 6 mcy nie da się zweryfikować wszystkiego, nie
zawsze dokumenty da się znaleźć...
pozdrawiam,
>> Taki arytkul z Wyborczej o tym jak przekredytowanie doprowadzilo do
>> samobojstwa:
>> http://wyborcza.pl/1,87648,7728162,Ukredytowany.html?as=1&startsz=x
>
> Najbardziej przerażający jest fakt, że BIK nie chce ujawnić informacji o
> historii kredytowej (a tym samym o zadłużeniu) zmarłego. Jak zachować się w
> takiej sytuacji? Przez te 6 mcy nie da się zweryfikować wszystkiego, nie
> zawsze dokumenty da się znaleźć...
Spadek należy przyjąć "z dobrodziejstwem inwentarza". W zasadzie to
zawsze należy tak robić, nawet jak myślimy, że o zmarłym wiemy wszystko.
Może to nam zaoszczędzić wielu kłopotów.
Inna sprawa, że taka forma przyjmowania spadku powinna być domyślna (a
już na pewno taka być powinna gdy spadkobiercami są nieletni, którzy
przecież nie mogą tak po prostu spadku odrzucić). No, ale niestety w
dziwnym kraju żyjemy... :-(
--
MiCHA
> Najbardziej przerażający jest fakt, że BIK nie chce ujawnić informacji o
> historii kredytowej (a tym samym o zadłużeniu) zmarłego. Jak zachować się w
> takiej sytuacji? Przez te 6 mcy nie da się zweryfikować wszystkiego, nie
> zawsze dokumenty da się znaleźć...
Banalnie - 50% majątku należy do żony. Skoro żona nie dawała zgody na
kredyty, to nie odpowiada za nie.
Co do pozostałych 50% majątku, to też banalnie - bierze spadek z
dobrodziejstwem inwentarza. Co najwyżej nie dostanie tych 50%.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ os. Jagiellońskie 13/43 31-833 Kraków (012 378 31 98)
_______/ /_ GG: 3524356
___________/ Wywoływanie slajdów http://trzypion.pl/
> Abstrahujac od sytuacji osobistej bohatera artykulu pojawia sie pytanie
> o to czy banki cokolwiek weryfikuja w rzeczywistosci? Sam jak bralem KK
> w Citi to wystarczylo tylko oswiadczenie, zadnych zaswiadczen.
> Druga sprawa to po co jest BIK jezeli nie ma w nim wszystkich kredytow.
> Czy taka baza gdzie jest czesc kredytow a czesc nie ma jakis sens? No bo
> tak naprawde jezeli z BIKu wynika, ze czlowiek nie ma kredytu to i tak
> dalej nie wiemy czy rzeczywiscie nie ma czy jakis bank nie wpisal.
Co za bzdury:
"Anna miała pół roku, by zdecydować się, czy przyjmie spadek po Macieju,
czy go odrzuci. Jeśli przyjmie, to razem z długami męża. - W tej sytuacji
sugeruję spadek odrzucić - mówi mecenas Jerzy Szczepaniak."
Co do za prawnik z koziej dupy? Bierze się spadek z dobrodziejstwem
inwentarza.
> Co za bzdury:
> "Anna miała pół roku, by zdecydować się, czy przyjmie spadek po Macieju,
> czy go odrzuci. Jeśli przyjmie, to razem z długami męża. - W tej sytuacji
> sugeruję spadek odrzucić - mówi mecenas Jerzy Szczepaniak."
>
> Co do za prawnik z koziej dupy? Bierze się spadek z dobrodziejstwem
> inwentarza.
>
Z calym szacunkiem ale akurat dobrze radzi. Jesli majatek jest na tyle
maly (lub dlugi na tyle duze), ze w sposob oczywisty nie da sie z masy
spadkowej splacic zobowiazan zmarlego - to po jakiego wala i w imie
czego pakowac sie w dobrodziejstwo inwentarza?
> Inna sprawa, że taka forma przyjmowania spadku powinna być domyślna (a
> już na pewno taka być powinna gdy spadkobiercami są nieletni, którzy
> przecież nie mogą tak po prostu spadku odrzucić). No, ale niestety w
> dziwnym kraju żyjemy... :-(
Bardzo dziwnym, bo takim, w ktorym przyjecie spadku przez nieletnich
zawsze odbywa sie z dobrodziejstwem inwentarza.
MJ
Zreszta nie tylko nieletni maja z automatu. Co wiecej jesli jeden z
automatu przyjmuje z dobrodziejstwem to reszta tez z automatu ma
spadek z dobrodziejstwem.
> Z calym szacunkiem ale akurat dobrze radzi. Jesli majatek jest na tyle
> maly (lub dlugi na tyle duze), ze w sposob oczywisty nie da sie z masy
> spadkowej splacic zobowiazan zmarlego - to po jakiego wala i w imie
> czego pakowac sie w dobrodziejstwo inwentarza?
Bo takowe w wariancie najgorszym może skutkować tym samym, co odrzucenie
spadku.
Natomiast jeśli jakis bank chce kasy za zobowiązania zaciągnięte przez
męża, bez zgody zony, to juz na tym kawałku spadku łapy nie połozy.
>> Inna sprawa, że taka forma przyjmowania spadku powinna być domyślna (a
>> już na pewno taka być powinna gdy spadkobiercami są nieletni, którzy
>> przecież nie mogą tak po prostu spadku odrzucić). No, ale niestety w
>> dziwnym kraju żyjemy... :-(
>
> Bardzo dziwnym, bo takim, w ktorym przyjecie spadku przez nieletnich
> zawsze odbywa sie z dobrodziejstwem inwentarza.
Ciekawe, bo adwokat mi kiedyś opowiadał, jak musiał załatwić, by sąd za
nieletniego odrzucił spadek po ojcu, który zostawił tylko długi. No i
trzeba było się wyrobić w pół roku.
--
MiCHA
>> Bardzo dziwnym, bo takim, w ktorym przyjecie spadku przez nieletnich
>> zawsze odbywa sie z dobrodziejstwem inwentarza.
>
> Ciekawe, bo adwokat mi kiedyś opowiadał, jak musiał załatwić, by sąd za
> nieletniego odrzucił spadek po ojcu, który zostawił tylko długi. No i
> trzeba było się wyrobić w pół roku.
Co w tym ciekawego? Jesli opiekunowie maloletniego uwazaja, ze zamiast
przyjecia z dobrodziejstwem lepsze jest odrzucenie, to zalatwia sie w
sadzie tak jak piszesz.
MJ
Jeśli nie ma testamentu na piśmie to co tu mówić/pisać o jakimkolwiek
spadku.
Nikomu na chama nikt nie ma prawa wcisnąć jakiegokolwiek spadku.
--
animka
Jest coś takiego jak dziedziczenie ustawowe.
--
Mithos
Ale to do sądu trzeba iść jak się chce coś dziedziczyć. Jak się nie
upomnisz to nie masz.
--
animka
>> Jeśli nie ma testamentu na piśmie to co tu mówić/pisać o jakimkolwiek
>> spadku.
>> Nikomu na chama nikt nie ma prawa wcisnąć jakiegokolwiek spadku.
>
> Jest coś takiego jak dziedziczenie ustawowe.
Ale to do sądu trzeba iść jak się chce coś dziedziczyć. Jak się nie
upomnisz to nie masz.
Animka. Zmień dietę. Bredzisz.
Jak w ciagu pół roku nie zrzekniesz sie spadku to dziedziczysz wszystko.
DŁUGI TEŻ!!!
Ustawowo. Czy ci sie to podoba czy nie.
wiatrak
>>> Jeśli nie ma testamentu na piśmie to co tu mówić/pisać o jakimkolwiek
>>> spadku. Nikomu na chama nikt nie ma prawa wcisnąć jakiegokolwiek spadku.
>> Jest coś takiego jak dziedziczenie ustawowe.
> Ale to do sądu trzeba iść jak się chce coś dziedziczyć. Jak się nie
> upomnisz to nie masz.
Ale masz jakieś wsparcie?
Rodzina (w określonej kolejności) dziedziczy z automatu, a co gorsza przyjmują
spadek wprost (odpowiadają do pełnej sumy zobowiązań). Spadkobiercy mają pół
roku na zmianę tego na dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza (odpowiadają
najwyżej do wysokości majątku jaki odziedziczą, trzeba dodatkowo zapłacić za
sporządzenie tego spisu) lub mogą odrzucić spadek.
Jako spadkobierca bardzo łatwo jest (nic nie robiąc) wpakować się w naprawdę
niezłe bagno.
I jeszcze; odrzucenie spadku jest traktowane tak, jakby spadkobierca nie dożył
momentu podziału spadku, a sam spadek przechodzi na kolejne osoby. W momencie
kiedy cała najbliższa rodzina odrzuci spadek, długi mogą wylądować na kimś kto
się tego zupełnie nie spodziewa. Dlatego przy odrzucaniu spadku warto
o wystąpieniu w imieniu dzieci, bo one też dziedziczą
--
I know you and Frank were planning to disconnect me,
and I'm afraid that's something I cannot allow to happen.
> się tego zupełnie nie spodziewa. Dlatego przy odrzucaniu spadku warto
> o wystąpieniu w imieniu dzieci, bo one też dziedziczą
To zdanie powinno w zasadzie brzmieć: '[...]warto pamiętać o wystąpieniu
w imieniu wszystkich nieletnich dzieci wszystkich spadkobierców odrzucających
spadek, bo one też dziedziczą'.
Na szczęście w mojej rodzinie takich historii nie było. Ale i bogactwa
czy długów nie było. Nikt nie latał po sądach. Jak umarł ojciec to w
domu matki zostało co zostało i nikt nawet się nie pytał o spadek po
ojcu, bo nikomu to nawet na myśl nie przyszło.
Ale ludzie są różni przecież.
--
animka
... i naroić nowych. Takie przyjęcie spadku oznacza wycenę majątku zmarłego,
a tę "profesjonalnie" przeprowadza komornik za "drobną" opłatą która może
zeżreć to co pozostało... albo i więcej.
Pozdrawiam,
--
Jacek Osiecki jos...@ceti.pl GG:3828944
I don't want something I need. I want something I want.
Tylko trwa dluzej i trzeba pokryc koszty spisu inwentarza.
"Zobaczyłem reklamę Getin Banku "masz dowód, weź kredyt". Po 20 minutach
wyszedłem z 10 tysiącami. Na drugi dzień AIGO po drugiej stronie ulicy.
Następne 10 tys. Spłaciłem ZUS i kupiłem Chryslera. Spłaciłem kamerę cyfrową
w Lukas Banku. Gdy wpłacałem kolejną ratę, usłyszałem, że od ręki dostanę 10
tys. Wziąłem. Odezwał się Getin Bank, że mogę wpaść po kolejne 10 tysięcy.
Skorzystałem."
Przerażająca jest ludzka głupota. W reklamie kazali, to wziąłem. I teraz mam
pretensje do banku. W Polsce faktycznie społeczeństwo nie dojrzało do
odpowiedzialności za samego siebie. Niech państwo zakaże reklam, zniesie
wolność zawierania umów, bo ludzie nie potrafią myśleć.
> Animka. Zmień dietę. Bredzisz.
> Jak w ciagu pół roku nie zrzekniesz sie spadku to dziedziczysz wszystko.
> DŁUGI TEŻ!!!
> Ustawowo. Czy ci sie to podoba czy nie.
> wiatrak
Wisz, Animka to taki troll, który "zna" się na wszystkim począwszy od
prawa i medycyny, a skończywszy na komputerach. Wie ona nawet jak działa
minilab, bo była i go z zewnątrz widziała.
>Ciekawe, bo adwokat mi kiedyś opowiadał, jak musiał załatwić, by sąd za
>nieletniego odrzucił spadek po ojcu, który zostawił tylko długi. No i
>trzeba było się wyrobić w pół roku.
widocznie uznali ze odrzucenie bedzie latwiejsze i wygodniejsze niz
przyjecie z dobrodzijstwem inwentarza...
skoro wiesz z e dlugi na pewno sa wyzsze niz majatek spadkodawcy, to
po co bawic sie z przyjmowanie spadku, podatki, spieniezenie majatku i
zaspokojenie roszczen?
odrzucili spadke i niech sie wierzyciele bawia z sadem co do resztek
majatku (jesli sa).
pozdarwiam,
Cyb
>
>Użytkownik "Animka" <ani...@to.nie.ja.wp.pl> napisał w wiadomości
>news:hp5j0u$n47$1...@node1.news.atman.pl...
>
>>> Jeśli nie ma testamentu na piśmie to co tu mówić/pisać o jakimkolwiek
>>> spadku.
>>> Nikomu na chama nikt nie ma prawa wcisnąć jakiegokolwiek spadku.
>>
>> Jest coś takiego jak dziedziczenie ustawowe.
>
>Ale to do sądu trzeba iść jak się chce coś dziedziczyć. Jak się nie
>upomnisz to nie masz.
jesli w pol roku nie odrzucisz spadku, to jest traktowanie jak jego
przyjecie...
wiec jesli byly dlugi i to wierzyciele jakos zainicjuja kwestie
spadkowe to mzoesz sie zdziwic kiedys..
wiec jesli ustawowo po kims dziedziczysz i wiesz ze mial on dlugi, to
lepiej zlozyc wniosek w sadzie papierek, ze odrzucasz spadek - nie
jest to jednoznaczne z rozpoczeciem sprawy spadkowej, tylko twoja wola
na wypadek takiej sprawy.
pozdarwiam,
Cyb
Rzeczywiście, głupota ludzka jest przerażająca. Ale głupota nie jest
niczym nowym - była, jest i będzie.
Natomiast czymś nowym (relatywnie) jest skrajna pazerność banków,
które - widząc przyzwolenie (milczące, bądź aktywne) ustawodawcy,
fundują nam coraz bardziej oszukańcze reklamy, coraz bardziej
przypominające przemyślne pułapki oferty, coraz mniej przejrzyste
zasady korzystania z usług i coraz mniejszą stabilność tych usług.
Wbrew logicznym oczekiwaniom, pewność jaką klient banku ma
zaczynając korzystać z usługi jest coraz mniejsza. Warunki -
sprytnie sformułowane i wstawione do regulaminów - mogą zostać w
każdej chwili zmienione i faktycznie są zmieniane. Pojawiają się w
nich coraz to nowe sformułowania, które wraz ze zmianami w TOiP
powodują, że przeciętny (nie: głupi, a przeciętny) klient nie zdaje
sobie sprawy z tego, iż jego pozycja wobec banku słabnie.
Przykładowo: jedna z kart kredytowych przeżyła ostatnio zmianę TOiP
w kramach której zlikwidowano opłatę za niespłacenie na czas kwoty
minimalnej i wprowadzono w to miejsce opłatę za obsługę zadłużenia
przeterminowanego. Ktoś kto nie zajmuje się tym na codzień nie
będzie wiedział, że w konsekwencji opłata za jednodniowe spóźnienie
przelewu z zapłatą może wzrosnąć kilkadziesiąt razy.
Jednocześnie wszystko odbywa się w majestacie prawa.
Drugi przykład: Bank (Meritum) podaje na swojej stronie nieaktualne
- i w związku z tym całkowicie błędna - informacje o oprocentowaniu
depozytów. Oczywiście szczegółowe informacje w miejscu wskazanym
przez link z reklam są już poprawne. Ale jeśli ktoś nie sprawdzi
warunków dokładnie tuż przed wykonaniem *przemyślanej* decyzji (bo
sprawdzał kilka dni wcześniej) - to założy konto a może i lokatę
na niekorzystnych warunkach.
Trzeci: parabank (OF) obsługujący lokaty po długim okresie
przedłużania warunków lokat zmienia je (31.03.2010 - likwidacja
odsetek do zera przy zerwaniu lokaty). Jednocześnie likwiduje
informację o przedłużeniu warunków (więc jest w zgodzie z prawdą),
choć osoba, nie mająca wcześniej lokaty, na to nie wpadnie.
Czwarty "przykład - nie przykład": w podobnym czasie kilka czasopism
i/albo portali publikuje porównania ("rankingi") produktów
bankowych, z których wynikają zupełnie sprzeczne sugestie. Co
więcej, sugestie te są sformułowane w taki sposób, aby osoba
niezorientowana w zasadach konstruowania rankingów i porównań nie
mogła zorientować się w ich jednostronności (czy możne nawet
stronniczości). Oczywiście oddziaływanie takich informacji,
upozowanych na bezstronne i obiektywne, jest znacznie szersze niż
opinii publikowanych na listach i forach (gdzie również zdarzają się
nieprzemyślane i nieprzejrzyste wypowiedzi, co na nieregularnych
odwiedzających sprawia wrażenie, że wszędzie wygłaszane opinie są
niewiarygodne).
Dzięki temu, że warunki banków są skomplikowane i nieporównywalne (i
właśnie po to są tak konstruowane) nikt bez włożenia dużego wysiłku
nie jest w stanie prawidłowo porównać ofert, dzięki czemu nie tylko
banki chwilowo najlepsze (chwilowo, bo za niedługi czas zmienią te
warunki) utrzymują się na rynku, a osławione "głosowanie nogami" *w
żadnej mierze* nie daje skutku, którego w warunkach rynkowych
moglibyśmy się spodziewać.
Ustawodawca nie dopuszcza reklamy negatywnej a artykuły i porównania
(niejawnie) sponsorowane, zachowując pozory obiektywności,
wprowadzają publiczność w błąd.
Pułapki na przeciętnie głupich działają przeciętnie, ale na nieco
wyraźniej odległych od mediany, są jak gęsto ustawione pole minowe.
A ponieważ ci po przeciwnej stronie mediany uważają, że skoro oni
sobie poradzą, to wszyscy sobie poradzą (pamiętam hasło - traktowane
serio - jednego z aktywnych forumowiczów: "śmierć frajerom"), nie ma
żadnych szans ani na ograniczenie (nie mówię, że zlikwidowanie)
indywidualnych tragedii - jak ta opisana, czy inna z mForum,
dotycząca kobiety uzależnionej od pożyczek - ani na utemperowanie
pazerności banków.
Więc nie biadajmy nad tym co nieuniknione, a jeśli już o tym mówimy,
to nie jak gazety/portale, w tonie sensacyjno-marketingowym, tylko
zróbmy coś, choćby tylko pisząc (nawet z góry skazane na "spłukanie
z wodą") protesty do banków. Bo kiedyś tam ktoś może zauważy, że to
sygnalizuje niezadowolenie klientów...
witrak()
--
witrak()
> jesli w pol roku nie odrzucisz spadku, to jest traktowanie jak jego
> przyjecie...
>
> wiec jesli byly dlugi i to wierzyciele jakos zainicjuja kwestie
> spadkowe to mzoesz sie zdziwic kiedys..
>
> wiec jesli ustawowo po kims dziedziczysz i wiesz ze mial on dlugi, to
> lepiej zlozyc wniosek w sadzie papierek, ze odrzucasz spadek - nie
> jest to jednoznaczne z rozpoczeciem sprawy spadkowej, tylko twoja wola
> na wypadek takiej sprawy.
Nie w sądzie, tylko u notariusza. I należałoby też rozważyć jacy inni
spadkobiercy wchodzą w grę, bo oni też powinni spadek odrzucić. (No,
chyba że masz wuja, którego nie lubisz...)
--
MiCHA
>> wiec jesli ustawowo po kims dziedziczysz i wiesz ze mial on dlugi, to
>> lepiej zlozyc wniosek w sadzie papierek, ze odrzucasz spadek - nie
>> jest to jednoznaczne z rozpoczeciem sprawy spadkowej, tylko twoja wola
>> na wypadek takiej sprawy.
>
>Nie w sądzie, tylko u notariusza.
w sadzie tez mozesz - jakis czas temu sprawdzalem.
> I należałoby też rozważyć jacy inni
>spadkobiercy wchodzą w grę, bo oni też powinni spadek odrzucić. (No,
>chyba że masz wuja, którego nie lubisz...)
no ludzie z 2 grupy dziedziczenia moga sie zdziwic, jesli nie
zorientuja sie ze wszyscy w 1 grupie odrzucili spadek...
pozdarwiam,
cyb
> no ludzie z 2 grupy dziedziczenia moga sie zdziwic, jesli nie
> zorientuja sie ze wszyscy w 1 grupie odrzucili spadek...
To oni odrzucą jak się ze zdziwieniem o tym dowiedzą.
w pol roku od momentu dowiedzenia sie o smierci chyba...
spadek moze przyjsc pozniej
pozdrawiam,
Cyb
Na pewno nie.
--
Liwiusz
>> no ludzie z 2 grupy dziedziczenia moga sie zdziwic, jesli nie
>> zorientuja sie ze wszyscy w 1 grupie odrzucili spadek...
> To oni odrzucą jak się ze zdziwieniem o tym dowiedzą.
To już na ogół będzie za późno. Pół roku jest na to...
--
MiCHA
Tylko trzeba wiedzieďż˝, od kiedy siďż˝ liczy te pďż˝ roku. Bynajmniej nie
jest to - w tym przypadku - dzie� �mierci.
--
Liwiusz
> Tylko trzeba wiedzieć, od kiedy się liczy te pół roku. Bynajmniej nie
>jest to - w tym przypadku - dzień śmierci.
a nie jest to przypadkiem pol roku o dnia, keidy dowiedzieli sie o
smierci?
pozdarwiam,
Cyb
A nie lepiej zajrzeć do źródła?
art. 1015
§ 1. Oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku może być złożone w
ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o
tytule swego powołania.
--
Liwiusz
>A nie lepiej zajrzeć do źródła?
>
>art. 1015
>§ 1. Oświadczenie o przyjęciu lub o odrzuceniu spadku może być złożone w
>ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o
>tytule swego powołania.
dzieki z awyprostowanie :)
pozdarwiam,
Cyb
> Dnia Fri, 2 Apr 2010 11:27:10 -0700 (PDT), BK napisał(a):
>
>> Z calym szacunkiem ale akurat dobrze radzi. Jesli majatek jest na tyle
>> maly (lub dlugi na tyle duze), ze w sposob oczywisty nie da sie z masy
>> spadkowej splacic zobowiazan zmarlego - to po jakiego wala i w imie
>> czego pakowac sie w dobrodziejstwo inwentarza?
>
> Bo takowe w wariancie najgorszym może skutkować tym samym, co odrzucenie
> spadku.
Jesteś pewien? Może dobra, które odziedziczy są ciężko zbywalne i łatwiej
będzie ściągnąć z innego majątku? Chyba nie ma narzucone, że jak bierzesz z
dobrodziejstwem inwentarza to tylko z odziedziczonego majątku idzie na
spłaty ew. długów. - jedynie wysokość z tego wynika.
--
Arek, arekmx|gazeta.pl
> Wisz, Animka to taki troll, który "zna" się na wszystkim począwszy od
> prawa i medycyny, a skończywszy na komputerach. Wie ona nawet jak działa
> minilab, bo była i go z zewnątrz widziała.
No i co ograniczony maglarzu osiągnąłeś tym sposobem oczerniania?
Dla mnie jesteś zwykły śmieć.
--
animka
>> Wisz, Animka to taki troll, który "zna" się na wszystkim
>> począwszy od
>> prawa i medycyny, a skończywszy na komputerach. Wie ona nawet jak działa
>> minilab, bo była i go z zewnątrz widziała.
>
> No i co ograniczony maglarzu osiągnąłeś tym sposobem oczerniania?
> Dla mnie jesteś zwykły śmieć.
Prawdę napisał, ośmieszyłaś się już na wielu grupach, ta widać
będzie kolejna.
Pozdrawiam
Niby z czym się ośmieszyłam? To jest grupa dyskusyjna, a nie kancelaria
adwokacka.
Wstyd to kraść i i z d* spaść. Nie wiedziałeś o tym?
--
animka
>> No i co ograniczony maglarzu osiągnąłeś tym sposobem oczerniania?
>> Dla mnie jesteś zwykły śmieć.
>
> Prawdę napisał, ośmieszyłaś się już na wielu grupach, ta widać
> będzie kolejna.
Kolejne, to może się jeszcze w usenecie znajdą. Ta już jest zaliczona
dość dawno.
--
Tnx. Pzdr. Pyrtek
>> Bo takowe w wariancie najgorszym może skutkować tym samym, co odrzucenie
>> spadku.
>
> Jesteś pewien? Może dobra, które odziedziczy są ciężko zbywalne i łatwiej
> będzie ściągnąć z innego majątku? Chyba nie ma narzucone, że jak bierzesz z
> dobrodziejstwem inwentarza to tylko z odziedziczonego majątku idzie na
> spłaty ew. długów. - jedynie wysokość z tego wynika.
Jak bierzesz z dobrodziejstwem inwentarza, to co najwyżej, jeśli długi są
większe niż wartośc majątku, to wierzyciele przejmą majątek. I tyle.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ os. Jagiellońskie 13/43 31-833 Kraków (012 378 31 98)
_______/ /_ GG: 3524356
___________/ Wywoływanie slajdów http://trzypion.pl/
> Przerażająca jest ludzka głupota. W reklamie kazali, to wziąłem. I teraz mam
> pretensje do banku. W Polsce faktycznie społeczeństwo nie dojrzało do
> odpowiedzialności za samego siebie. Niech państwo zakaże reklam, zniesie
> wolność zawierania umów, bo ludzie nie potrafią myśleć.
Banki tez nie dorosły.
Gdyby w Polsce osoba fizyczna mogła przeprowadzić upadłość tak, jak to ma
miejsce w USA czy Kanadzie, to banki by kredytów na lewo i prawo nie
dawały. A tymczasem banki na kredytach zarabiają, zaś ryzyko jest
przeniesione całkowicie na kredytobiorcę. Tymczasem IMO powinno być tak, że
kto korzysta, ten ryzykuje.
>> Jesteś pewien? Może dobra, które odziedziczy są ciężko zbywalne i łatwiej
>> będzie ściągnąć z innego majątku? Chyba nie ma narzucone, że jak bierzesz z
>> dobrodziejstwem inwentarza to tylko z odziedziczonego majątku idzie na
>> spłaty ew. długów. - jedynie wysokość z tego wynika.
>
> Jak bierzesz z dobrodziejstwem inwentarza, to co najwyżej, jeśli długi są
> większe niż wartośc majątku, to wierzyciele przejmą majątek. I tyle.
Ja słyszałem o przypadku egzekucji z majątku spadkobiercy, bez
oglądania się na masę spadkową. Bo tak było łatwiej komornikowi,
a AFAIK nie jest zobowiązany do egzekwowania tego ze spadku.
> Jak bierzesz z dobrodziejstwem inwentarza, to co najwyżej, jeśli długi są
> większe niż wartośc majątku, to wierzyciele przejmą majątek. I tyle.
Niekoniecznie. Odziedziczysz praktycznie niesprzedawalny udzial w
nieruchomosci, a wierzyciel zajmie ci pensje.
MJ
> Niekoniecznie. Odziedziczysz praktycznie niesprzedawalny udzial w
> nieruchomosci, a wierzyciel zajmie ci pensje.
No tak, znowu następuje powrót do tego, że prawnicy nie mają pojęcia o tym,
czym jest wartość...
Bank ryzykuje, bo może zostać z kredytem, którego nikt nigdy nie spłaci
(bo albo umrze, albo nigdy nie będzie miał z czego).
Co do faktu, że nasza lokalna "upadłość konsumencka" jest całkowicie
bezsensowna i absurdalna to się zgadzam.
--
Mithos
>> przeniesione całkowicie na kredytobiorcę. Tymczasem IMO powinno być tak, że
>> kto korzysta, ten ryzykuje.
>
> Bank ryzykuje, bo może zostać z kredytem, którego nikt nigdy nie spłaci
> (bo albo umrze, albo nigdy nie będzie miał z czego).
Oczywiście, że bank trochę ryzykuje. Jednak IMO to na banku powinno
spoczywać ryzyko, że klient nie mogący spłacić kredytu może upaść.
Dałoby to pozytywne efekty, bo raz, że banki by bardziej się przykładały do
sprawdzania wiarygodności klientów, a dwa, w razie kłopotów ze spłatą
miałyby mocną motywację do współpracy z klientem.
No a sam klient miałby jednak możliwość zrobienia 'restartu' życiowego.
> Niekoniecznie. Odziedziczysz praktycznie niesprzedawalny udzial w
> nieruchomosci, a wierzyciel zajmie ci pensje.
No wlasnie, dobrze byloby wiedziec jak to w takich przypadkach wyglada.
Jeszcze udzial w nieruchomosci moze nie byc najgorszym przypadkiem, da
sie w koncu zniesc wspolwlasnosc i jak nic nie pomoze, to sprzedac na
licytacji.
--
Krzysztof Halasa
> Oczywiście, że bank trochę ryzykuje. Jednak IMO to na banku powinno
> spoczywać ryzyko, że klient nie mogący spłacić kredytu może upaść.
No ale przeciez tak jest. Tyle ze nie "upasc" w sensie formalnym, tylko
po prostu nie miec mozliwosci splacania - co w praktyce na jedno
wychodzi, dla banku.
> Dałoby to pozytywne efekty, bo raz, że banki by bardziej się przykładały do
> sprawdzania wiarygodności klientów,
Watpie.
Banki wola sobie policzyc srednia splacalnosc danego typu kredytow,
dodac stawke bazowa i marze, i nie wnikac za bardzo w to, w co i tak nie
maja wielkiej mozliwosci wnikac. Przeciez nie chca sie ograniczac tylko
do emerytow oraz urzednikow panstwowych.
> a dwa, w razie kłopotów ze spłatą
> miałyby mocną motywację do współpracy z klientem.
I tak powinny miec. Tyle ze co poradzi motywacja, jesli klient jest
totalnym bankrutem?
> No a sam klient miałby jednak możliwość zrobienia 'restartu' życiowego.
Owszem, to by byla zasadnicza roznica dla klienta.
--
Krzysztof Halasa
Ale na tym powinna polegać ta upadłość. Tracisz praktycznie wszystko i
zaczynasz od zera. A w Polsce to jest tak, że tracisz wszystko (bez
praktycznie) i zostajesz z resztą długu do spłacenia. Tak więc
konstrukcja jest bezsensowna i całkowicie nieopłacalna.
--
Mithos
Tyle, że wtedy okazałoby się, że jednak sporo ludzi nie może dostać
żadnego kredytu co jest dla banków niekorzystne (a dla ludzi to pewnie
dramat, bo jak się pralka zepsuje to nie kupią nowej na kredyt). Poza
tym sam BIK jest dziurawy, a niektórzy tam nie wpisują danych więc
system jest nieszczelny i uniemożliwia dokładną weryfikację.
--
Mithos
> No ale przeciez tak jest. Tyle ze nie "upasc" w sensie formalnym, tylko
> po prostu nie miec mozliwosci splacania - co w praktyce na jedno
> wychodzi, dla banku.
Oj nie. Bank w�wczas wierzytelno�� sprzedaje, poza tym ma mo�liwo�c do
ko�ca �ycia (cho� najcz�ciej ta 'przyjemno�� spuszcza na windykator�w)
dusiďż˝ klienta.
>> Da�oby to pozytywne efekty, bo raz, �e banki by bardziej si� przyk�ada�y do
>> sprawdzania wiarygodno�ci klient�w,
>
> Watpie.
> Banki wola sobie policzyc srednia splacalnosc danego typu kredytow,
> dodac stawke bazowa i marze, i nie wnikac za bardzo w to, w co i tak nie
> maja wielkiej mozliwosci wnikac. Przeciez nie chca sie ograniczac tylko
> do emerytow oraz urzednikow panstwowych.
Ale� maj� mo�liwo�ci, tylko nie maj� takiej potrzeby. Systemy scoringowe sa
u nas bardzo, ale to bardzo powierzchowne.
>> a dwa, w razie k�opot�w ze sp�at�
>> mia�yby mocn� motywacj� do wsp�pracy z klientem.
>
> I tak powinny miec. Tyle ze co poradzi motywacja, jesli klient jest
> totalnym bankrutem?
Powinny, ale nie maj�. Klient ma przecie� maj�tek, kt�ry jest
zabezpieczeniem kredytu.
>> No a sam klient mia�by jednak mo�liwo�� zrobienia 'restartu' �yciowego.
> Owszem, to by byla zasadnicza roznica dla klienta.
Korzystna dla niego i innych.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' P�aszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ os. Jagiello�skie 13/43 31-833 Krak�w (012 378 31 98)
_______/ /_ GG: 3524356
___________/ Wywo�ywanie slajd�w http://trzypion.pl/
>
> Tyle, że wtedy okazałoby się, że jednak sporo ludzi nie może dostać
> żadnego kredytu co jest dla banków niekorzystne (a dla ludzi to pewnie
> dramat, bo jak się pralka zepsuje to nie kupią nowej na kredyt). Poza
> tym sam BIK jest dziurawy, a niektórzy tam nie wpisują danych więc
> system jest nieszczelny i uniemożliwia dokładną weryfikację.
A to BIK jest jedynym źrółem danych?
Rzecz w tym, że akurat małe kredyty (pralka, TV) są jednymi z najlepiej
spłacanych, a w ich przypadku windykacja nie spowoduje upadłości
konsumenta, więc ich oferta nei pogorszyła by się.
Zmiana dotyczyłaby kredytów na większe kwoty i na dłuższe okresy.
Przede wszystkim - bankowi nie opłacałoby się udupiać klienta, a wręcz
przecinie - iść na ustępstwa.
ale niestety nie kasy. Bo zrobienie inwentarza kosztuje.
>
> Inna sprawa, że taka forma przyjmowania spadku powinna być domyślna
a kto domyslnie zaplaci za spis inwentarza?
(a
> już na pewno taka być powinna gdy spadkobiercami są nieletni, którzy
> przecież nie mogą tak po prostu spadku odrzucić).
i tak wlasnie jest
No, ale niestety w
> dziwnym kraju żyjemy... :-(
>
niewazne, ze nie masz pojecia co piszesz, ale jest przynajmniej okazja
do przyp.. sie.
odrzucenie to nie to samo co przyjecie z dobrodziejstwem inwentarza.
I akurat odwakata do tego nie trzeba.
Pismo do sadu rodzinnego z uzasadnieniem dlaczego przyjecei spadku nie
jest korzystne.
Dlatego z drugiego konca tej sciezki powinno byc bankructwo.
Delikwent oglasza bankructwo i czesc. Zaczyna od nowa.
Wowczas banki nie bede juz tak chetne do udzielania kredytow, bo pojda z
torbami.
I wszystko sie samo ureguluje. Byleby sie do tego nie wtracac.
Po prostu podniosl i powiesil etykietke, po jak widac gdzies spadla i
sie zawieruszyla.
chyba ze wszystkim.
Jak do tej pory to na przestrzeni roku pamietam jede twoj post w miare
rozsadny. A sporo ich naplodzilas w tym czasie.
>Po za tym 2 grupa to zwykle potomstwo pierwszej, wiec raczej rodzice nie
>beda wkopywac wlasnych dzieci i raczej ich poinformuja.
"Druga grupa - to dalsza rodzina, m.in. ciotki i wujkowie. "
czyli bracia is iostry sdpakodawcow - jak sie nie lubi wujka to mozna
go nie informowac o tym, ze wszyscy w 1 grupie odrzucili.
pozdarwiam,
Cyb
>> Inna sprawa, �e taka forma przyjmowania spadku powinna by� domy�lna
> a kto domyslnie zaplaci za spis inwentarza?
>
> (ac ju� na pewno taka by� powinna gdy spadkobiercami s� nieletni, kt�rzy
>> przecieďż˝ nie mogďż˝ tak po prostu spadku odrzuciďż˝).
> i tak wlasnie jest
To kto p�aci za spis inwentarza?
--
MiCHA
> A to BIK jest jedynym źrółem danych?
>
> Rzecz w tym, że akurat małe kredyty (pralka, TV) są jednymi z najlepiej
> spłacanych, a w ich przypadku windykacja nie spowoduje upadłości
> konsumenta, więc ich oferta nei pogorszyła by się.
>
Skad taki pomysl?
Statystyka pokazuje, ze takie kredyty to jeden z gorszych segmentow,
gorsze sa tylko pozyczki gotowkowe.
>> Rzecz w tym, że akurat małe kredyty (pralka, TV) są jednymi z najlepiej
>> spłacanych, a w ich przypadku windykacja nie spowoduje upadłości
>> konsumenta, więc ich oferta nei pogorszyła by się.
>>
>
> Skad taki pomysl?
> Statystyka pokazuje, ze takie kredyty to jeden z gorszych segmentow,
To ja jednak inna statystyke widziałem :D
Mhm. Dodatkowo bledna ;)
Wszystkie jakie widzialem (a naogladam sie ich w zyciu sporo)
pokazuja, ze kredyty na akup towarow i uslug to jeden z gorszych /
najgorszy segment jesli chodzi o splacalnosc.
Jesli dysponujesz innymi zrodlami - moze sie podzielisz?
Pierwsza z brzegu - jak wynika z bazy InfoMonitor BIG S.A.
http://www.infomonitor.pl/pl/publikacje/eksperci/397.html
Kredyt na zakup towarów, usług i papierów wartościowych 9,16% 9,55%
redyty niecelowe oraz studencki 8,75% 8,99%
Kredyty mieszkaniowe 0,88% 0,90%
Kredyt odnawialny 2,79% 2,70%
Karta kredytowa 3,00% 3,23%
Limit debetowy w ROR 1,02% 1,54%
To % przeterminowanych do calego wolumenu danych kredytow. Pierwsza
wartosc 11/2008 druga 02/2009.
A i jakby interesowal kogos infodlug za 2009:
http://www.infomonitor.pl/download/InfoD%C5%82ug%20nr10/InfoD%C5%82ug%20listopad%202009_02%2012%20%282%29.pdf
raport jest nie tylko na podstawie baz BIG ale takze BIK i ZBP ;)
jesli chodzi o kredyty na nabycie towarow i uslug - przeterminowane
naleznosci:
12,8 % ilosciowo, 11,5 warosciowo
inne segmenty:
niecelowe 13,2 / 7,9
mieszkaniowe 1/0,5
kk 5,3/8,4
lor 2,7/7,3
> Ale na tym powinna polegać ta upadłość. Tracisz praktycznie wszystko i
> zaczynasz od zera. A w Polsce to jest tak, że tracisz wszystko (bez
> praktycznie) i zostajesz z resztą długu do spłacenia. Tak więc
> konstrukcja jest bezsensowna i całkowicie nieopłacalna.
Nie mowie ze nie.
Inna sprawa, to to, ze pomiedzy "tracisz wszystko" i "tracisz
praktycznie wszystko" jest jeszcze sporo miejsca, np. na (odpowiednio
zaplanowane itd) przepisanie na np. rodzine itd. IMHO sprawa nie jest
tak jednoznaczna jak sie wydaje, niezaleznie skad sie patrzy.
Ale oczywiscie taka sytuacja, w ktorej po upadlosci dluznik nie pozbywa
sie dlugu (a przynajmniej nie ma ograniczenia powyzej ktorego nie mialby
dlugu), jest bez sensu. To nie jest zadna alternatywa dla dluznika, nikt
o zdrowych zmyslach na cos takiego nie pojdzie.
--
Krzysztof Halasa
>> No ale przeciez tak jest. Tyle ze nie "upasc" w sensie formalnym, tylko
>> po prostu nie miec mozliwosci splacania - co w praktyce na jedno
>> wychodzi, dla banku.
>
> Oj nie. Bank wówczas wierzytelność sprzedaje,
Jesli ja ktos kupi. Ale obawiam sie, ze latwiej znalezc bedzie chetnego
do windykacji (na jego ryzyko, i byc moze w jego imieniu) - taki
windykator nie musi placic. Z tym, ze bank nic wtedy nie dostanie.
Tak czy owak, sprzedanie nie wyrowna strat banku - wierzytelnosci
sprzedaje sie za stosunkowo male kwoty, i w miare wzrostu wierzytelnosci
procentowa kwota, ktora bank moze "odzyskac", zmniejsza sie (zwlaszcza
jesli chodzi o dlugi tego typu).
> poza tym ma możliwośc do
> końca życia (choć najczęściej ta 'przyjemność spuszcza na windykatorów)
> dusić klienta.
Do konca zycia? Mam delikatne wrazenie, ze to sie przedawnia po 10
latach, nie jest tak? Inna sprawa, ze to moze byc porownywalny okres.
Tak czy owak, to jednak jest ryzyko banku.
>> Banki wola sobie policzyc srednia splacalnosc danego typu kredytow,
>> dodac stawke bazowa i marze, i nie wnikac za bardzo w to, w co i tak nie
>> maja wielkiej mozliwosci wnikac. Przeciez nie chca sie ograniczac tylko
>> do emerytow oraz urzednikow panstwowych.
>
> Ależ mają możliwości, tylko nie mają takiej potrzeby. Systemy scoringowe sa
> u nas bardzo, ale to bardzo powierzchowne.
System jest tylko pochodna praktycznych mozliwosci. Jesli ktos wie co
robi, wie w jaki sposob oszukac system scoringowy (oraz prawdziwego
analityka, ktory bedzie ogladal kwity i np. ruchy na rachunku).
> Powinny, ale nie mają. Klient ma przecież majątek, który jest
> zabezpieczeniem kredytu.
Nie wiem skad to zalozenie.
>>> No a sam klient miałby jednak możliwość zrobienia 'restartu' życiowego.
>> Owszem, to by byla zasadnicza roznica dla klienta.
> Korzystna dla niego i innych.
Pewnie tak, jesli chodzi o typowego, prawdziwego bankruta.
Ale sa obawy o takich nieprawdziwych.
--
Krzysztof Halasa
> Wszystkie jakie widzialem (a naogladam sie ich w zyciu sporo)
> pokazuja, ze kredyty na akup towarow i uslug to jeden z gorszych /
> najgorszy segment jesli chodzi o splacalnosc.
Zależy od tego, jak to liczymy. Faktycznie, są one pierwsze, których się
nei spłaca, kiedy kredytobiorca ma kłopoty.
> To % przeterminowanych do calego wolumenu danych kredytow. Pierwsza
> wartosc 11/2008 druga 02/2009.
Przeterminowane <> niespłacane. Zawalenie raty kredytu na pralkę to jeszcze
nie tragedia.
Tak czy inaczej, te niewielkie kwotowo sa o tyle bezpieczne dla banku, że
windykując je nie ryzykuje upadłości klienta.
>>> No ale przeciez tak jest. Tyle ze nie "upasc" w sensie formalnym, tylko
>>> po prostu nie miec mozliwosci splacania - co w praktyce na jedno
>>> wychodzi, dla banku.
>> Oj nie. Bank wówczas wierzytelność sprzedaje,
>
> Jesli ja ktos kupi. Ale obawiam sie, ze latwiej znalezc bedzie chetnego
> do windykacji (na jego ryzyko, i byc moze w jego imieniu) - taki
> windykator nie musi placic. Z tym, ze bank nic wtedy nie dostanie.
Jakoś sektor sekurytyzacji długów kwitnie.
> Tak czy owak, sprzedanie nie wyrowna strat banku - wierzytelnosci
> sprzedaje sie za stosunkowo male kwoty, i w miare wzrostu wierzytelnosci
> procentowa kwota, ktora bank moze "odzyskac", zmniejsza sie (zwlaszcza
> jesli chodzi o dlugi tego typu).
Oczywiście, że nie w całości.
>> poza tym ma możliwośc do
>> końca życia (choć najczęściej ta 'przyjemność spuszcza na windykatorów)
>> dusić klienta.
>
> Do konca zycia? Mam delikatne wrazenie, ze to sie przedawnia po 10
> latach, nie jest tak? Inna sprawa, ze to moze byc porownywalny okres.
Nie jest. 10 lat od ostatniej czynności.
> Tak czy owak, to jednak jest ryzyko banku.
Niewielkie.
>> Ależ mają możliwości, tylko nie mają takiej potrzeby. Systemy scoringowe sa
>> u nas bardzo, ale to bardzo powierzchowne.
>
> System jest tylko pochodna praktycznych mozliwosci. Jesli ktos wie co
> robi, wie w jaki sposob oszukac system scoringowy (oraz prawdziwego
> analityka, ktory bedzie ogladal kwity i np. ruchy na rachunku).
I to właśnie błąd. Wbrew pozorom ważniejsze są dane pozafinansowe, niż
ruchy na rachunkach.
>> Powinny, ale nie mają. Klient ma przecież majątek, który jest
>> zabezpieczeniem kredytu.
>
> Nie wiem skad to zalozenie.
Z praktyki kredytów hipotecznych.
>>>> No a sam klient miałby jednak możliwość zrobienia 'restartu' życiowego.
>>> Owszem, to by byla zasadnicza roznica dla klienta.
>> Korzystna dla niego i innych.
>
> Pewnie tak, jesli chodzi o typowego, prawdziwego bankruta.
> Ale sa obawy o takich nieprawdziwych.
A to już pole do popisu dla banku, żeby pokaywać, że jednak klient ma
majątek.
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ os. Jagiellońskie 13/43 31-833 Kraków (012 378 31 98)
_______/ /_ GG: 3524356
___________/ Wywoływanie slajdów http://trzypion.pl/
Słusznie prawisz. Ale niestety, na normalnie uregulowane bankructwo
osoby nie prowadzącej działalności gospodarczej, czyli "upadłość
konsumencką" nie mamy co liczyć - to co jest, jest tragiczne, bo się
ustawodawca bał przekrętów :-)
witrak()
> Jakoś sektor sekurytyzacji długów kwitnie.
A cos konkretniej?
>> Tak czy owak, sprzedanie nie wyrowna strat banku - wierzytelnosci
>> sprzedaje sie za stosunkowo male kwoty, i w miare wzrostu wierzytelnosci
>> procentowa kwota, ktora bank moze "odzyskac", zmniejsza sie (zwlaszcza
>> jesli chodzi o dlugi tego typu).
>
> Oczywiście, że nie w całości.
Nie tylko nie w calosci, ale nawet tylko w niewielkiej czesci.
>> Do konca zycia? Mam delikatne wrazenie, ze to sie przedawnia po 10
>> latach, nie jest tak? Inna sprawa, ze to moze byc porownywalny okres.
>
> Nie jest. 10 lat od ostatniej czynności.
Ale tulko chyba w przypadku niektorych czynnosci, takich jak np.
skierowanie sprawy do sądu albo inny np. wniosek o egzekucje komornicza.
W szczegolnosci, nie chodzi chyba o "czynnosci windykacyjne"?
Jesli chodzi, jakas podstawa prawna?
>> Tak czy owak, to jednak jest ryzyko banku.
>
> Niewielkie.
To akurat jest latwe do sprawdzenia, ok. 10% kredytow konsumenckich
(gotowkowych i typu "raty 0%") jest zagrozonych. Sprzedaz dlugu =
w takim przypadku duzo mniej niz 50% sumy.
> I to właśnie błąd. Wbrew pozorom ważniejsze są dane pozafinansowe, niż
> ruchy na rachunkach.
No pewnie ze tak, to nie jest zadne "wbrew pozorom". Jest tylko pewien
drobny problem - te ostatnie bank ma jak na dloni, a te pierwsze, to
moze ma, i moze prawdziwe, a moze nawet kompletne.
>>> Powinny, ale nie mają. Klient ma przecież majątek, który jest
>>> zabezpieczeniem kredytu.
>>
>> Nie wiem skad to zalozenie.
>
> Z praktyki kredytów hipotecznych.
Tyle ze ta ma sie nijak do kredytow konsumenckich.
Kredyty hipoteczne to zupelnie inna bajka i tam zlych kredytow prawie
nie ma.
>> Pewnie tak, jesli chodzi o typowego, prawdziwego bankruta.
>> Ale sa obawy o takich nieprawdziwych.
>
> A to już pole do popisu dla banku, żeby pokaywać, że jednak klient ma
> majątek.
Bank duzo sobie moze. Jesli kredytobiorca byl sprytny, to zadne
pokazywanie nic nie da, podobnie zadna skarga paulinska ani nic
podobnego. A "uprawnienie" do bankructwa jest bezwarunkowe (w tym
sensie, ze klient moze sobie np. mieszkac w palacu (teoretycznie nie
nalezacym do niego) i jezdzic piecioma cadillacami (j.w.) i to nie jest
zadna podstawa do protestu np. banku w sprawie bankructwa klienta).
--
Krzysztof Halasa
Nie wiem jak z mysleniem ale liczyć to chyba rzeczywiście nie potrafią.
A że wstydzą się do tego przyznać nawet nie zapytają tych co potrafią.
Albo nawet nie żądają od banku rozpiski jak wyglądałaby spłata
w przyszłości.
(Może dlatego niedawno reklamę matematyki słyszałem a i w TV chyba coś
jest żeby zachęcić do naukę matematyki...)
Arek
Ale z kolei obywatele mają podobno dosyć mitręgi i zdobywania zaświadczeń.
Nawet rząd zapowiedział ułatwienia i zmianę zasad załatwiania spraw -
przejście z "kultury zaświadczeń" na "kulturę oświadczeń".
Tymczasem banki się do tego częściowo stosują. I co? Też niedobrze...
Jak tu ludziom dogodzić?...
Arek
>> Jakoś sektor sekurytyzacji długów kwitnie.
> A cos konkretniej?
Konkretniej wszelkie kruki, ultima i inne intrumy.
>> Nie jest. 10 lat od ostatniej czynności.
> Ale tulko chyba w przypadku niektorych czynnosci, takich jak np.
> skierowanie sprawy do sądu albo inny np. wniosek o egzekucje komornicza.
> W szczegolnosci, nie chodzi chyba o "czynnosci windykacyjne"?
Dowolna czynność, czyli na przykład wysłanie wezwania do zapłaty.
> Jesli chodzi, jakas podstawa prawna?
Tak, definicja przedawnienia i przerwanie tego. Ale wybacz, poszukaj sam w
KC.
> To akurat jest latwe do sprawdzenia, ok. 10% kredytow konsumenckich
> (gotowkowych i typu "raty 0%") jest zagrozonych. Sprzedaz dlugu =
> w takim przypadku duzo mniej niz 50% sumy.
Więcej. Bo odzyskiwalnośc takich długów to około 90%
> No pewnie ze tak, to nie jest zadne "wbrew pozorom". Jest tylko pewien
> drobny problem - te ostatnie bank ma jak na dloni, a te pierwsze, to
> moze ma, i moze prawdziwe, a moze nawet kompletne.
No cóż, banki są leniwe...
>> Z praktyki kredytów hipotecznych.
>
> Tyle ze ta ma sie nijak do kredytow konsumenckich.
> Kredyty hipoteczne to zupelnie inna bajka i tam zlych kredytow prawie
> nie ma.
Oj, to się tylko tak pana wydaje...
> Bank duzo sobie moze. Jesli kredytobiorca byl sprytny, to zadne
> pokazywanie nic nie da, podobnie zadna skarga paulinska ani nic
> podobnego. A "uprawnienie" do bankructwa jest bezwarunkowe (w tym
> sensie, ze klient moze sobie np. mieszkac w palacu (teoretycznie nie
> nalezacym do niego) i jezdzic piecioma cadillacami (j.w.) i to nie jest
> zadna podstawa do protestu np. banku w sprawie bankructwa klienta).
Wybacz, ale to już banku sprawa, żeby klientowi, który nei ma własnego
majątku nie dawał kredytu. Bank ma skuteczną mozliwośc zablokowania
przepisania majątku na inna osobę.
>>> Nie jest. 10 lat od ostatniej czynności.
>
>> Ale tulko chyba w przypadku niektorych czynnosci, takich jak np.
>> skierowanie sprawy do sądu albo inny np. wniosek o egzekucje komornicza.
>> W szczegolnosci, nie chodzi chyba o "czynnosci windykacyjne"?
>
> Dowolna czynność, czyli na przykład wysłanie wezwania do zapłaty.
Wezwanie do zapłaty nie przerywa biegu przedawnienia.
>
>> Jesli chodzi, jakas podstawa prawna?
>
> Tak, definicja przedawnienia i przerwanie tego. Ale wybacz, poszukaj sam w
> KC.
Najlepiej zacząć naukę od siebie.
> Wybacz, ale to już banku sprawa, żeby klientowi, który nei ma własnego
> majątku nie dawał kredytu. Bank ma skuteczną mozliwośc zablokowania
> przepisania majątku na inna osobę.
Ty z tych, co uważają, że bank może dawać kredyty tylko pod zastaw
lokaty?
--
Liwiusz
I za to powinni się wziąć. Za to, żeby ludzie nie zostawali z kredytami
na 30 lat jak developer zbankrutuje, bo są w 10. kolejności zaspokojenia
itp.
Tylko widzisz kogoś w polityce, kto byłby chętny się tym zająć? Jest
tyle "ważniejszych" i bardziej medialnych tematów.
--
Pozdrawiam, *Schliesky*
email: schliesky at gmail
Nie dowolna.
>
> > Jesli chodzi, jakas podstawa prawna?
>
> Tak, definicja przedawnienia i przerwanie tego. Ale wybacz, poszukaj sam w
> KC.
Adam cala Twoja wiedza jest taka "mocna"? Wezwanie do zaplaty nie
przerwie biegu przedawnienia.
> > To akurat jest latwe do sprawdzenia, ok. 10% kredytow konsumenckich
> > (gotowkowych i typu "raty 0%") jest zagrozonych. Sprzedaz dlugu =
> > w takim przypadku duzo mniej niz 50% sumy.
>
> Więcej. Bo odzyskiwalnośc takich długów to około 90%
>
Mozna zrodlo tej informacji?
>
> >> Z praktyki kredytów hipotecznych.
>
> > Tyle ze ta ma sie nijak do kredytow konsumenckich.
> > Kredyty hipoteczne to zupelnie inna bajka i tam zlych kredytow prawie
> > nie ma.
>
> Oj, to się tylko tak pana wydaje...
>
Jak sie jemu tylko wydaje (i mi tez) to podaj jakies zrodlo. Oficjalne
statystyki NBP/BIK/ZBP i BIG'ow okreslaja "zle" kredyty hipoteczne na
poziomie 0,5-2%.
>> Wybacz, ale to już banku sprawa, żeby klientowi, który nei ma własnego
>> majątku nie dawał kredytu. Bank ma skuteczną mozliwośc zablokowania
>> przepisania majątku na inna osobę.
>
>
> Ty z tych, co uważają, że bank może dawać kredyty tylko pod zastaw
> lokaty?
lez skąd, Bank niech daje jak chce, jego sprawa.
Co wiecej stanowisko KNF jest wyrazne i jednoznaczne - kredyty maja
byc pod "zdolnosc kredytowa" czyli zdolnosc do systematycznego
regulowania zobowiazania kredytowego. Nigdy zas pod majatek.
Paradoksalnie dla nadzoru sytuacja, w ktorej daje sie kredyt gotowkowy
dobrze zarabiajacemu "golcowi" bez majatku jest bardziej OK niz
sytuacja w ktorej daje sie np. karte kredytowa pod "lokate" osobie
ktora nie wykazuje dochodow (bo np. jest rentierem lub niestabilnie
zarabiajacym artysta). Wejscie rekomendacji T praktycznie zlikwiduje
rynek kart i pozyczek pod lokate.
> zarabiajacym artysta). Wejscie rekomendacji T praktycznie zlikwiduje
> rynek kart i pozyczek pod lokate.
A ja tam cały czas uważam, że rekomendacja T będzie masowo ignorowana albo
obchodzona.
Tu przeczytałam coś takiego:
Podobnie, jeżeli jeden ze spadkobierców przyjął spadek z dobrodziejstwem
inwentarza, wówczas uważa się, że także spadkobiercy, którzy nie złożyli
w terminie żadnego oświadczenia, przyjęli spadek z dobrodziejstwem
inwentarza. Warto pamiętać, że do chwili przyjęcia spadku spadkobierca
ponosi odpowiedzialność za długi spadkowe tylko ze spadku, natomiast od
chwili jego przyjęcia ponosi odpowiedzialność za te długi z całego swego
majątku. Oznacza to, że po przyjęciu spadku potencjalny wierzyciel może
zaspokoić się nie tylko z przedmiotów lub innych aktywów które
spadkobierca odziedziczył po zmarłym dłużniku, ale także z wszelkich
innych przedmiotów należących do spadkobiercy.
--
animka
> No a sam klient miałby jednak możliwość zrobienia 'restartu' życiowego.
W przypadku, kiedy uzyskał pieniądze z przestępstwa, mianowicie
przy braniu kredytu na 10 000 zł fałszywie poświadczył że nie
ma innych zobowiązań, kiedy w tym momencie miał już 110 000 zł
zadłużenia - również?
A przecież do tego sprowadza się część niewypłacalnych - kto
by tam umowy czytał, szczególnie te drobnym drukiem, a że bank
był "niezainteresowany" to nawet nie wyjaśniał...
pzdr, Gotfryd