W najblizszym czasie czeka mnie troche wydatkow i istnieje
mozliwosc, ze z `proza zycia' moge nieco przekroczyc budzet :)
Przypadloby mi sie teraz, a moze i kazdego miesiaca, droba asekuracja -
tak, zebym mogl wyladowac kilkaset PLN na minusie czekajac na wyplate.
Nie znam szarej rzeczywistosci bankingu, ale kobieta w oddziale
straszyla mnie oprocentowaniem rzedu 18% bez wzgledu na termin splaty
oraz, po roku, jakimis oplatami za sam fakt posiadania takiego
`przywileju', jak debet.
Jak sytuacja wyglada, jesli, powiedzmy, 20tego zadluze sie na 300PLN, po
czym ostatniego dnia miesiaca nastapi wplyw na konto niwelujacy
zadluzenie? jakie sa _realne_ oplaty i pulapki?
z gory dzieki,
P.S. w archiwum grupy straszyli 40 PLN `za sam fakt' zadluzenia, ale
kobieta powiedziala, ze tego juz nie ma.
> Nie znam szarej rzeczywistosci bankingu, ale kobieta w oddziale
> straszyla mnie oprocentowaniem rzedu 18% bez wzgledu na termin
> splaty
> oraz, po roku, jakimis oplatami za sam fakt posiadania takiego
> `przywileju', jak debet.
Przy takich kwotach o jakich piszesz, to wyjda jakies grosiki.
> Jak sytuacja wyglada, jesli, powiedzmy, 20tego zadluze sie na
> 300PLN, po
> czym ostatniego dnia miesiaca nastapi wplyw na konto niwelujacy
> zadluzenie? jakie sa _realne_ oplaty i pulapki?
Powiedzmy 12 dni. Przy 18% rocznie to daje 1,78zl odsetek. Inna
sprawa, ze moze byc jakas roczna oplata z tytulu posiadania linii.
Pewnie cos rzedu 1% jej wysokosci, choc moga byc pulapki typu "nie
mniej niz...". Ale ogólnie to raczej male sumy.
marekz
> Nie znam szarej rzeczywistosci bankingu, ale kobieta w oddziale
> straszyla mnie oprocentowaniem rzedu 18% bez wzgledu na termin splaty
> oraz, po roku, jakimis oplatami za sam fakt posiadania takiego
> `przywileju', jak debet.
>
> Jak sytuacja wyglada, jesli, powiedzmy, 20tego zadluze sie na 300PLN,
> po czym ostatniego dnia miesiaca nastapi wplyw na konto niwelujacy
> zadluzenie? jakie sa _realne_ oplaty i pulapki?
Oplata za posiadanie tego limitu - w wiekszosci bankow 0,5-1% maksymalnego
limitu zadluzenia (czesto jest kwota min np 50zl) - czasem pierwszy rok
gratis.
Oprocentowanie jest podane w skali roku.
A u ciebie bylo to wynioslo 300PLN *18% * 10 dni / 365 dni ~= 1,5 PLN
I to tyle.
Szczegoly odnosnie oplaty za posiadnaie limitu sprawdz w TOiP.
--
darnok
"A ja TRUskawki cukrem..."
No to ci sprawdzilem jeszcze ze Mille za limit kredytowy nalicza dokladnie
1%, minimum 40 PLN.
Czyli jesli zalatwisz sobie u nich limit kredytowy o maksymalnej kwocie 3tys
zlotych to zaplacisz 40PLN, a jak 6tys, to juz 60 PLN ;-)
Jest to oplata raz na rok, za mozliwosc zadluzania sie.
Informuja tez ze domyslnie oprocentowanie wynosi 18%, ale przy przenoszeniu
limitu jest negocjowane od 10% do 18%.
Czyli warto wziac limit w innym banku i z takowym przyjsc dopiero do Mille
jak ktos zamierza duzo uzywac.
> No to ci sprawdzilem jeszcze ze Mille za limit kredytowy nalicza
> dokladnie 1%, minimum 40 PLN.
> Czyli jesli zalatwisz sobie u nich limit kredytowy o maksymalnej
> kwocie 3tys zlotych to zaplacisz 40PLN, a jak 6tys, to juz 60 PLN ;-)
> Jest to oplata raz na rok, za mozliwosc zadluzania sie.
>
> Informuja tez ze domyslnie oprocentowanie wynosi 18%, ale przy
> przenoszeniu limitu jest negocjowane od 10% do 18%.
> Czyli warto wziac limit w innym banku i z takowym przyjsc dopiero do
> Mille jak ktos zamierza duzo uzywac.
Jesli myslisz o niezaduzym zadluzaniu sie i splacaniu maks w ciagu miesiaca
wszystkiego to moze pomysl o wzieciu karty kredytowej, bo tam masz do 54 dni
za ktore nie placisz nic, a taka kwote to spokojnie sobie wydasz na zakupy
placac karta. Szczegoly w archiwum
A bedzie tansza w obsludze - nawet moze byc darmowa.
> Jesli myslisz o niezaduzym zadluzaniu sie i splacaniu maks w ciagu
> miesiaca wszystkiego to moze pomysl o wzieciu karty kredytowej, bo tam
Jeszcze warto zauważyć, że niektóre banki oprócz kredytu oferują
jeszcze "dopuszczalny debet w koncie osobistym". Polega to dokładnie
na tym, że można podjąć z konta więcej niż na nim jest - i w
odpowiednim (krótkim) terminie oddać. I nie płaci się za to żadnej
opłaty typu 40 zł z góry, tylko same odsetki. I nie trzeba o to
specjalnie występować, działa "samo z siebie".
Ale tylko niektóre banki...
MJ
> no niby przegladalem, ale z bankami nie jestem obeznany i takie 1%
> niewiele mi mowilo( w jakiej skali jest rozumowanie, etc).
> Dzieki za `numeryczne' wytlumaczenie- o to mi chodzilo :)
1% od 5kzl limitu to jest 50zl kwota niebagatelna.
> > Oplata za posiadanie tego limitu - w wiekszosci bankow 0,5-1% maksymalnego
> > limitu zadluzenia (czesto jest kwota min np 50zl) - czasem pierwszy rok
> > gratis.
> > Oprocentowanie jest podane w skali roku.
> > A u ciebie bylo to wynioslo 300PLN *18% * 10 dni / 365 dni ~= 1,5 PLN
> > I to tyle.
> > Szczegoly odnosnie oplaty za posiadnaie limitu sprawdz w TOiP.
> >
> no niby przegladalem, ale z bankami nie jestem obeznany i takie 1%
> niewiele mi mowilo( w jakiej skali jest rozumowanie, etc).
> Dzieki za `numeryczne' wytlumaczenie- o to mi chodzilo :)
Jeżeli nie masz zamiaru ciągle korzystać z limitu zadłużenia w koncie zastanów
się nad możliwością zwykłego debetu w koncie. Jest wyżej opracowany, ale bez
opłaty rocznej (np. 300PLN*28%*10dni/365 = 2,30zł).
/*-+
Wszystko zależy od podejścia. Osobiście posiadam dwa konta. W jednym
banku mam kredyt odnawialny, przyznany na podstawie historii konta. W
drugim bez problemu otrzymałem kartę kredytową, również za dobre
"prowadzenie", jak to miała przyjemność okreslić Pani przedkładająca
mi do podpisu wniosek. W sumie nie są to małe limity. Ale ja centuś
jestem i nigdy nie wydaję więcej niż zarabiam, także dla banków jestem
pewnym klientem, a z drugiej stro nie daję im zbyt wiele na sobie
zarobić ;-) Wszystko mam tak poustawiane, że to ja ostatecznie
wychodze na plus, a nie bank. Uwierzcie, da się tak zrobić...
--
Pozdrawiam,
Piotrek Miller
Oczywiście, że mając kartę kredytową i trochę samodyscypliny można mieć + na
ror i jeszcze bezodsetkowy kredyt w KK.
/*-+
Ależ wierzymy zaradny Panie Piotrze. Tyle tylko, że dla banku bardziej pewny
klint to wcale nie ten, który się nie zadłuża a ten, który to właśnie robi a
zobowiązania splaca w terminie.
darek
> Ależ wierzymy zaradny Panie Piotrze. Tyle tylko, że dla banku bardziej pewny
> klint to wcale nie ten, który się nie zadłuża a ten, który to właśnie robi a
> zobowiązania splaca w terminie.
Nic z tych rzeczy. Bardziej pewnym klientem jest oczywiscie taki,
ktory sie nie zadluza (uzywajac "drogich" kredytow przynajmniej,
nie mam na mysli KK w GP).
Bank najwiecej zarabia na kliencie, ktory moze jest mniej pewny,
ale ktory jest stale mocno zadluzony i wszystko splaca. Tyle ze
nigdy nie wiadomo kiedy przestanie splacac.
--
Krzysztof Halasa
Ja myślę przestać płacić pół roku przed śmiercią. Oczywiście wcześniej
zapewnie potomką godziwą przyszłość. Tak myślę ze 200 tys wydoić i umrzeć.
/*-+
> Ja myślę przestać płacić pół roku przed śmiercią. Oczywiście wcześniej
> zapewnie potomką godziwą przyszłość. Tak myślę ze 200 tys wydoić i
> umrzeć.
Moze nie wystarczyc, poza tym moga byc klopoty ze spadkiem.
No i zwykle ludzie nie wiedza kiedy umra.
--
Krzysztof Halasa
Dlaczego? Zanim zejdę z tego świata wszystkie posiadane dobra będą już
własnością dzieci... minusy w bankach nie :-)
> No i zwykle ludzie nie wiedza kiedy umra.
Ja zamierzam na tyle wcześnie, aby jeszcze renta z ZUS się dzieciom
należała, bo wiadomo, że i tak emerytury nie dożyję.
:-)
/*-+
To spiesz sie, zwlaszcza jesli palisz. Bo tak te akcyzy podnosza, ze niedluga
zmienia napisy na "Palenie albo jedzenie - Wybor nalezy do ciebie"
> :-)
>
> /*-+
>
--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/