Emerytko, dobij się sama!
Autor: Daniel Sen
2010-07-18 10:29:39

Od lat rozprawia się wśród ekonomistów i polityków, pomiędzy emerytami a pracującymi, że należy zmienić system emerytalny. Gadanie gadaniem, konieczność ekonomiczna koniecznością, a wygra i tak polityczna obawa przed reakcją wyborców na radykalne zmiany i... zostanie polski "jakośtobędyzm"!
Skoro sam Trybunał Konstytucyjny (15 wybitnych, niezawisłych sędziów wybieranych na aż 9-letnią kadencję!) boi się ogłosić nierówność wobec prawa zapisów o wieku emerytalnym kobiet i mężczyzn, to czego my mamy oczekiwać od dbających tylko i wyłącznie o słupki poparcia polityków?
Od lat możemy śledzić gadanie "mądrych głów" o tym, że radykalnie trzeba zmienić system emerytalny w Polsce. Ludność Polski, z roku na rok, się zmniejsza (w ciągu ostatnich 5lat zniknęło nas 500tys., a w ciągu następnych 10lat ma ubyć kolejne 2miliony!). Najbardziej pracowici Polacy harują za granicą, zasilając angielskie, belgijskie, duńskie, fińskie, francuskie, hiszpańskie, holenderskie, irlandzkie, norweskie, portugalskie, szwedzkie, a nawet greckie systemy emerytalne. A niechaj tylko, 1 maja 2011 roku, Niemcy otworzą przed Polakami swój rynek pracy...
Ostatnie plany i szacunki polityków i
ekonomistów są takie:
Polskie kobiety powinny dłużej pracować i
BASTA! W końcu żyją średnio o 8,5 roku dłużej od
mężczyzn, więc emeryturą mogą cieszyć się o ponad 13 lat dłużej, niż
przedstawiciele tego samego gatunku urodzeni z penisem! Facet haruje jak koń do
65 roku życia i emeryturą średnio może się cieszyć tylko przez 5,5roku, bo
"padnie" według danych statystycznych w wieku 70lat i 7miesięcy. Gdzie tu zatem
równość? Mężczyzna płaci składki przez 40-45lat, bierze emeryturę przez 5lat i
znika z tego świata - idealne rozwiązanie dla ZUS. Kobiety płacą składki przez
co najwyżej 30-35lat, a później przez prawie 20lat chcą brać świadczenia? - O
NIE!
Okradać to MY, ale nie NAS! - głośno krzyczy ZUS!
A gdyby nie pseudoprorodzinna polityka państwa, to codziennie słyszelibyśmy od
pracowników i władz ZUS, że kobiety mogą przy odpowiednio wysokiej
częstotliwości zachodzenia w ciążę spędzić połowę życia na urlopie
macierzyńskim, pielęgnacyjnym i jawnie oszukać tym Zakład Utylizacji
Składek.
Ekonomiści, różnego typu "eksperci", a
przede wszystkim politycy i ich tuby propagandowe (media) zaczynają bombardować
nas informacjami i wyliczeniami typu:
Kobieta mająca obecnie 25 lat, idąca dzisiaj do pierwszej pracy i zarabiająca 3000zł brutto miesięcznie dostanie:
- 1700 zł, gdy przejdzie na emeryturę w 60
roku życia.
- 2600 zł, gdy przejdzie na emeryturę w 65 roku życia.
Koniec
wyliczeń i interpretacji wyników!
Śmiać się czy
płakać? Co będzie znaczyło te 1700zł za 35lat?!
Czemu nikt nie zapyta, ile to wówczas będzie warte? Niech inflacja rok do roku wyniesie średnio chociaż te 2,5% rocznie (czyli 237% w ciągu 35lat), to owe 1700zł będzie wówczas miało siłę nabywczą dzisiejszych 716zł… 175 Euro!
A zatem miesięczne wydatki w roku 2045
dzisiejszej 25latki będą się kształtować
następująco:
miejsce w noclegowni -
300zł
karnet na teleportator - 99zł
jakiś kosmetyk
- 50zł
jakiś ciuszek
- 50zł
jakieś leki
- 50zł
internet
- 30zł
waciki
- 3zł
chlorofil do autowegetacji -
3zł/dzień
Zostanie 44zł na składkę utylizacyjną
emeryta.
Oczywiście te 1700zł otrzyma kobieta, która
od dzisiaj pracuje za te warszawskie czy inne wielkomiejskie 3000zł brutto.
Kobiety, które obecnie mają "na rękę" 984zł, za 35lat dostaną emeryturę w
wysokości... 775zł o sile nabywczej dzisiejszych 327zł! Oby w ogóle dostały, bo
wszystkie kalkulacje wybiegające na dłużej niż 10lat są warte tyle, co prognoza
pogody na przyszłoroczne wakacje!
W międzyczasie wstąpimy do strefy euro (o
ile ta w ogóle przetrwa), kilkakrotnie zmienią się składki ZUS i metody
wyliczania rent i emerytur, więc wszystko wielokrotnie zostanie tak przeliczone,
że na pewno dodatkowo na tym nie zyskamy…
Twój milion złotych zżerany przez
ZUS…
A przecież ktoś zarabiający te 3000zł odprowadza (wraz ze swoim pracodawcą) 585,6zł miesięcznie składki emerytalnej. Gdyby wpłacał ją do banku (chociażby na dostępna dzisiaj lokatę 6,02%), to po 35 latach miałby... 526.434,86zł. A po 40 latach 703.741,11zł! TAK, ponad pół miliona złotych! W dniu przejścia na emeryturę, wesoła i bogata 65-latka każe swojemu bankowi co miesiąc przesyłać 2859zł odsetek ze swojej lokaty wprost na swoje konto czy do swojego domu. Bez łaski urzędników i polityków, bez czekania "do pierwszego", bez zastanawiania się, skąd ZUS w tym miesiącu weźmie na to środki, kto w ZUS-ie rządzi, kto go okrada, itd. Bez chodzenia do ZUS-u, w którym uważana jest za intruza, ZUS-u, do którego przychodzi jak po jałmużnę. Bez przemykania się z poczuciem winy pomiędzy młodymi ludźmi wchodzącymi za te 30-40 lat na rynek pracy, której będzie jeszcze mniej niż obecnie, a każdy pracujący będzie musiał ze swojej pracy i składek utrzymać jednego emeryta (obecnie trzech pracujących utrzymuje jednego emeryturobiorcę).
Ta sama 65-latka, gdyby nie była zmuszana
przez całe życie do dawania się okradać przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, z
dumą chodziłaby do swojego banku i czułaby się w nim jak bardzo ważna persona,
której pieniądze (lokata w wysokości 703tys. PLN) utrzymują ten bank, kredytują
czyjś dom lub mieszkanie. Szczęśliwe byłoby życie staruszka, gdyby ktoś kiedyś
nie wymyślił ZUS-u!
Nie wierzycie w powyższe wyliczenia i sumy?
Sprawdźcie sami:
http://www.bankier.pl/kalkulatory/systematyczne-oszczedzanie
http://www.infor.pl/kalkulatory/skladki_zus.html
6487,20zł zamiast 703.741,11zł - czysty
zysk!
Jak wykazały powyższe proste obliczenia, pracującą przez 40 lat kobietę ZUS chce orżnąć o 260zł miesięcznie (gdyby nie "podatek Belki" zjadający lokaty, to emerytura z banku byłaby nawet o 930zł wyższa niż ta z ZUS-u!). Czyli trzeba orżnąć co miesiąc 6-9emerytów na pensję jednego pracownika ZUS, i 38 emerytów, by prezes ZUS zarobił te swoje 10tys.zł (dziękujemy Ci "ustawo kominowa", że ograniczyłaś ich zarobki). I co miesiąc miliony orżniętych emerytów i miliony naciągniętych podatników, by ZUS mógł opływać w dostatki.
A co jest dla ZUS-u najlepsze? Gdy taki emeryt w końcu umiera to z tych jego wypracowanych kilkuset tysięcy składek co dostanie rodzina? 6.487,20zł zasiłku pogrzebowego!
Gdybyśmy deponowali te pieniądze w banku, to nasze dzieci i wnuki po naszej śmierci dostałyby te nasze 526tys.zł (703tys.zł - po 40latach) plus drugie tyle odłożone przez tatusia (dziadziusia)... Gdyby nie ZUS to zostawialibyśmy dzieciom lub wnukom ponad milion złotych!
100x tyle, ile dostaną od ZUS-u na urządzenie nam naszego "wiecznego odpoczywania".
Demagogia? Ależ skąd! Prawda, której nigdy nie powie Wam ZUS ani rząd!
Z pustego i Salomon nie
naleje…
Prawda jest taka, że systemy emerytalne większości krajów świata to bankruty! To ekonomiczne trupy! Epoka prosperity skończyła się 20 lat temu. Mikroskopijne bezrobocie krajów wysokorozwiniętych zmieniło się w 10% i wyższe, i dalej rośnie! Dzieci rodzi się coraz mniej. O pracę coraz trudniej. Ludzie żyją coraz dłużej. To po prostu musi się zawalić. MUSI RUNĄĆ!
Większość krajów świata ma dokładnie wyliczony rok, w którym system się zawali (w USA całkowicie w 2047 roku). A jak nie wyznaczyli roku upadku systemu, to mają opanowane kroki (zazwyczaj "cięcia") jakie należy zrobić, by to się nie zawaliło. W Polsce ta data... miała miejsce kilka lat temu. Co miesiąc ZUS, by wypłacić emerytom i rencistom i tak głodowe świadczenia musi brać z budżetu państwa dotacje, pożyczki, oraz kredyty z banków komercyjnych na sumę przynajmniej 3mld. zł. CO MIESIĄC! A z każdym rokiem bierze coraz więcej! Kiedyś, nie dość, że trzeba będzie to wszystko oddać (z odsetkami!) to jeszcze trzeba będzie znaleźć pieniądze dla minimum miliona świadczeniobiorców więcej, niż obecnie (bo społeczeństwo od lat nam się starzeje). To jest NIEWYKONALNE!
Inwestycja w dzieci - to się
opłaca!
Prawda jest taka, że żeby godnie żyć na
starość, trzeba albo odkładać samemu na "czarną godzinę" (czyli na całe doczesne
życie polskiego emeryta), albo dorobić się kilkorga dzieci, których wychowanie
kosztuje krocie, ale które to wydatki na starość się zwracają. Ewentualne jedno
dziecko wyedukować tak, by jego pensja wystarczyła zarówno na jego potrzeby, jak
i na dofinansowanie rodziców. Dzieje się tak w USA, w Niemczech, we wszystkich
cywilizowanych krajach świata. Kiedyś i Polacy zrozumieją, że dobrze
wykształcone i wychowane dziecko to naprawdę najlepsza lokata kapitału na
przyszłość.
Mając troje czy czworo dzieci, wystarczy, że każde z nich wyłoży
co miesiąc te 200-300zł na staruszków i mamy dodatkowe 600-1200zł do emerytury.
I nie piszcie mi tu, że dzieci prędzej nas wsadzą do domów starców, czy będą
dybać na naszą śmierć, by rozparcelować nasz majątek, bo tym wydacie świadectwo
sobie i swoim planom dotyczącym Waszych rodziców, a nie
dzieciom!
Idź na emeryturę już nawet jako rycząca
40stka…
Oczywiście, że kobieta może przechodzić na emeryturę nawet w wieku 50lat. Jak wystarczy jej około 200zł emerytury, to niech idzie. W USA widziałem tak stare pracujące babcie i dziadków, że w Polsce myślałbym, że ludzie takiego wieku w ogóle nie dożywają! A oni nie dość, że żyli to jeszcze pracowali jako gotujące i promujące żywność hostessy w marketach, jako kasjerki w sklepach, kelnerki w restauracjach Big Boy, odźwierni w hotelach czy apartamentowcach, itd. Nikt nie każe im być w wieku 70-80lat lekarzem chirurgiem, kierowcą autobusu czy pilotem jumbo jeta!