
@Andrzej Góra - język niemiecki słowo: der Artist ma na nazwanie dla cyrkowców i kabareciarzy, natomiast dla określenia ludzi uprawiających Sztuki Piękne oddaje słowo: Künstler, ten/ der. Jest zatem w Berlinie Akademie der Künste, jak w Krakowie Akademia Sztuk Pięknych. Nie mówi się, że piosenkarz uprawia Sztukę, chociażby był najbardziej schludnie ubrany, jak John Lenon i McCartney pół wieku temu w garniturkach na jeden krój i kolor, z jednakowo przyciętymi grzywkami i Czerwono-Czarni, lecz prawdziwy tenor może być kiepskim artystą tak samo, jak absolwent Akademii Sztuk Pięknych szpachlą może mazać niczym goryl bohomazy; znałem Szewczyka Andrzeja, który to samo robił wałkiem używanym do pokrywania ścian wzorkiem a wystawiała mu to nie tylko Zachęta, czy Zapiecek w Polsce, bo jeszcze jest coś takiego jak rynek sztuki i konceptualizm, tzn. idzie zrobić geszeft na pomyśle, babie bez głosu, byle z dupą i cycami oraz na facecie, któremu kiedy tylko wyłączyć taśmę z nagraniem głosu poddanego wcześniej obróbce elektronicznej, to wyje taki młody człowiek na stadionie do mikrofonu, jak jedna już wyła sztuczna gwiazda zagraniczna odkryta szczęśliwie w Polsce. Ujmując do kupy niniejsze wymądrzanie: piosenkarz niektóry i piosenkarka mają czasem tak bardzo ujmujący tembr głosu, że słuchać można wykonywanych przez nich piosenek jak poezji Jesienina Paryżanki słuchały, nic po rosyjsku nie rozumiejąc a zachwycając się do płaczu.
Nie dyskutujemy o tym, co się komu nie podoba, albowiem powyżej mowa o zarządzeniu prawnym, które ma jednych, czy drugich uderzyć po kieszeni... Dawniej do ogłupiania okradanych obywateli był w telewizji Waldorf, potem Kaczyński od Kiepury i operetek, a jeszcze potem gruba ryba, Mann udający głupszego od Materny a dziś byle moneta wypiera z ekranu Kopernika i Prawdziwy Talent w taki sam sposób, jak na konkursach byle Miss Powiatu, gdzie bryluje okrutna bżydota miejscowych układów mafijnych żydochłopów ze żydolesbami. Duchamp wystawił, co chciał wystawić w Paryżu, zaś w Polsce w latach siedemdziesiątych, z półwiekowym opóźnieniem królowało za mojej młodości wyznaczanie Pola Sztuki; na Festiwalu Studentów Szkół Artystycznych w 1977 r. dałem więc wrzucić w to Pole Sztuki oznaczone sznurkiem napełnionego piwem kondona, kupionego przez żonę zaprzyjaźnionego Poety, bo sam byłem nazbyt zawstydzony i młody, żeby poprosić w Aptece przy Rynku o prezerwatywy bez zachodzenia rumieńcem.

I musiał przedmiot zostać następnie uznany przez organizatora i krytykę artystyczną za Przedmiot Sztuki. Taka sama hochsztaplerka i cyrkownia, jak z wydzieraniem mordy na scenie, tyle że udowodniona przeze mnie empirycznie wtedy na Rynku w Cieszynie, nie zaś uprawiana dla korzyści materialnych. A potwierdzić to mogą obecni naówczas przy tym duszą i ciałami Wojtek Sztaba i Antoni Porczak, autorzy opisanego przeze mnie powyżej Wydarzenia Artystycznego, już wtedy starsi ode mnie o parę lat doktorzy ASP w Krakowie, więc dzisiaj pewnie Profesorzy tak samo jak Mirek Rogala w Chicago; naówczas student, do którego wybrałem się pewnej nocy z akademika ASP przy Dzierżyńskiego, gdzie waletowałem na prywatną stancję, gdzie mieszkał i malował nie po to, żeby wspólnie pić wódkę, lecz aby obejrzeć obrazy, ramy, które umieszczał pędzlem jedna w drugiej, odcieniami. Ciemno w mieszkaniu było, słabo tliła się żarówka mrugając ciepłym światłem, a mimo to i mimo wady wzroku, którą nabyłem mniej więcej ok. 4 roku życia poznałem się na tym, na czym dane było mi się poznać dzięki Bogom i pozdrawiam w tym miejscu Artystę tak samo ciepło, jak Lecha Klekota, który nie zrobił wprawdzie doktoratu w Ameryce, albowiem przebywa na stałe we Szwajcarii i nie skończył ASP w Krakowie, jednakże maluje w Basel/ po polsku: w Bazylei nie tyle obrazy, lecz różne farby i kształty zamienia na to, co w moich oczach przechodzi w złoto, bowiem 123. AWPCz Artystę Bogowie obdarzają talentem, człowiek zaś ma kamień do filozofowania o sztukach w pierścieniu, na którym sztukmistrz nie dopatrzy się herbu.
Z Panem Bogiem
Z Frankfurtu nad Menem mówił Stefan Kosiewski
http://www.spreaker.com/user/sowa1/artysta_cover_fo243
Andrzej Góra
Ok- ale ja napisałem, co rozumiem pod tym słowem w Polsce. Co do piosenkarzy,
zgadzam się, do szkoły muzycznej chodziłem z koleżanką, która później była za
dobra na pewien program w Polsacie, by go wygrać. Fakt, tembr jej głosu był
nieprzeciętny, i można ją było słuchać w każdym repertuarze. Niemniej, dziękuję
panu Stefanowi za doprecyzowanie. 2 godz.
temuhttp://sowamagazyn.blogspot.de/2013/10/artysta-cover-fo243-20131004-stefan.html?view=magazine
Miroslaw Rogala, Ph.D., Professor and Director, Master of Science Degree Digital Arts Program
Written by sowa (») 1. 7. in category Art, read: 131×

Photogallery | Basel | Lech Klekot

http://sowa.quicksnake.net/fotogalerie.php?i=11697
QR code for this recording:
https://shoudio.com/user/sowa/status/9060
http://sowa.quicksnake.net/Art/Artysta-cover-FO243-20131004-Stefan-Kosiewski-ZECh